-

stanislaw-orda : unukalhai (unuk.al.hayah@gmail.com)

Jezus i Lud Świątyni

W notce obecnej nie ma prawie nic na temat Jezusa Nazarejczyka, ale jako że wszystkie notki z cyklu „Jezusowego” posiadają to imię w tytule, dlatego również obecna notka została zatytułowana w sposób, aby zachować konsekwencję dla nazewnictwa całego cyklu. Bardziej właściwy jej tytuł powinien brzmieć: „Juda - Lud Świątyni”. Ale jako że Juda to przecież Lud Świątyni, więc chyba na jedno wychodzi.

We wspomnianym cyklu będą jeszcze dwie notki. Kolejna będzie zatytułowana „Jezus i Sanhedryn”, zaś ostatnia, której tematem będzie   mało znany epizod z dziejów Całunu Turyńskiego, póki co, nie ma jeszcze ostatecznej wersji tytułu.

A zatem ad rem.

Gdy Pompejusz Wielki (Gnaeus Pompeius Magnus), wybitny dowódca rzymski, w wyniku zwycięskich kampanii odebrał Judeę dynastii Seleucydów w 63 a.Ch.n., zmuszony został do oblężenia części zespołu miejskiego Jerozolimy usytuowanego przy wzgórzu świątynnym. Po trzech miesiącach walki, i rzezi 20 tysięcy obrońców, wkroczył do Świątyni, aby przekonać się jakiż to bóg jest przedmiotem wiary wyznawców judaizmu. Wszedł do budynku sanktuarium świątynnego i zajrzał za zasłonę przesłaniająca przed wzrokiem niepowołanych miejsce Święte Świętych (Debir). Ale nie zobaczył tam „w ogóle niczego”. (Józef Flawiusz „Wojna żydowska” V, 219. Edycja polska: Poznań 1980, str. 328).

Scena ta plastycznie uzmysławia, jak dalece wiara powstała i rozwinięta wśród Izraelitów różniła się od współczesnych jej kultów świata pogańskiego. A co więcej, dla pogan (goyim) okazywała się nie do pojęcia.

Teodycea judaizmu

Oto bowiem teologia judaistyczna organizowała świat wg swoistej geografii, wg której centrum świata znajdowało się w sanktuarium na Górze Świątynnej w Jerozolimie, gdzie wg Prawa (Tora) miało miejsce stworzenie pierwszego człowieka, jak również miejsce jego upadku oraz odkupienia po upadku, a także miejsce jego pochówku. W konsekwencji atrybutem świętości mógł być obdarzony tylko jeden jedyny Bóg posiadający monopol na świętość, gdyż tylko Bóg jest „święty z natury” (Kadosz). Ta wyłączność na świętość stanowi fundament monoteizmu w wydaniu judaistycznym. Pochodną tej idei jest pojęcie „sacrum” (Kodesz), czyli rodzaju specjalnej więzi z boską obecnością, którą wierny mógł odczuć po spełnieniu rygorystycznych warunków dotyczących „czystości”. I właśnie dlatego w konstrukcji architektonicznej Świątyni Jerozolimskiej, jak też w jej morfologii, został zawarty i plastycznie wyrażony sens odseparowywania sfery sacrum od sfery profanum. Sacrum to ład i uporządkowanie, czyli stan, gdy wszystko znajduje się na właściwym miejscu, nieskażone nieładem i pomieszaniem, albo inaczej jest w stanie „czystym” (tahor). Tym samym, to co „nieczyste” (tame) stanowi odwrotność poprzedniego, zawierając w swej istocie nieład i pomieszanie. Ale nieczystość nie jest wadą czy grzechem, o ile nie wkracza na obszar lub w czas sakralny. Do profanacji (zbezczeszczenia) sacrum dochodzi wówczas, gdy przechodzi się z domeny profanum do domeny sacrum bez dokonania, przewidzianego w Prawie, obrzędu oczyszczenia. Natomiast do stwierdzenia legalności obrzędu oczyszczenia niezbędny był udział kompetentnego pośrednika i to było zadaniem warstwy kapłańskiej. Odróżnianie (badal) czystego od nieczystego zapobiegało powstawaniu chaosu i destrukcji w całej sferze doczesności. Nie wolno było „mieszać” rozmaitych obszarów funkcjonowania, czyli pokarmów, tkanin, gatunków zwierząt, roślin, etc. Analogiczne reguły odnosiły się do prac rolnych, domowych (kuchennych), szabatu, współżycia seksualnego i wszelkich innych zachowań lub czynności. W swoich konsekwencjach zasada separacji jako motywu przewodniego koncepcji religijnej judaizmu zadecydowała o formalnej strukturze społeczeństwa.

Otóż, aby nawiązać kontakt z sacrum poprzez pielgrzymkę do Świątyni, która była jedynym przewodnikiem dla Kodesz, nie wystarczyło dokonać „oczyszczenia”, bowiem wymogiem koniecznym było także stanie się częścią ludu wybranego (przez Jahwe), który jako jedyny mógł dostąpić kontaktu z sacrum. Z kolei przynależność do ludu wybranego musiała dawać gwarancję tego, że członek takiej społeczności nie posiadał cech mogących „zanieczyścić” jej jakość. Wymóg ten kładł zatem nacisk na prawidłowość pochodzenia każdego z członków tego ludu. Niejako automatycznie pociągało to zasadę separowania się od tych, którzy mieli związki z poganami, a to w prostej linii prowadziło do uznawania „czystości krwi” za podstawową ideę stratyfikacji społecznej. „Czysty Izrael” reprezentowali wyłącznie ci, którzy mogli wylegitymować się prawowitym pochodzeniem, zaś nieprawidłowość (nieczystość) pochodzenia stanowiła nieusuwalną wadę, której nie można było wyeliminować i która sytuowała takie osoby na zewnątrz właściwej społeczności. W interpretacji teologicznej judaizmu pokolenia Ludu Wybranego zostały wskazane jako „dar Jahwe”, tak więc zapewnienie jakości (czystości) tego daru stanowiło „oczywisty” wymóg woli Boga.

Prozelici (neofici), czyli poganie którzy nawrócili się na judaizm (i na znak takiej konwersji poddali się zabiegowi obrzezania), byli stopniowo włączani do szerokiej kategorii społeczności ludu wybranego, ale nie mogli pełnić np. funkcji kapłańskich w Świątyni ani zawierać związków małżeńskich z członkami rodzin kapłańskich. Przez kilka pierwszych pokoleń stanowili jakby Lud Wybrany drugiej kategorii. Dla dzieci, wnuków czy prawnuków neofitów ich wyjściowe pochodzenie stopniowo przestawało mieć tak zasadnicze znaczenie, bowiem z upływem czasu kryterium nadrzędne zyskiwała przynależność do wspólnoty religijnej.

System ofiar świątynnych

Wszyscy pełnoletni wyznawcy judaizmu płci męskiej byli zobowiązani trzy razy w danym roku złożyć ofiarę w Świątyni Jerozolimskiej w terminach w których przypadały daty tzw. świąt pielgrzymkowych. W teokracji judejskiej „dorosłość” u osobnika płci męskiej osiągnięta byłapo ukończeniu trzynastu lat i jednego dnia. Pasowanie na mężczyznę, który był samodzielny, odpowiadał sam za swoje czyny (rodzic-ojciec był wówczas zwalniany od tej odpowiedzialności) i np. mógł formalnie zawrzeć związek małżeński, odbywało się podczas ceremonii zwanej bar micwa, którą organizowano w pierwszy szabat po ukończeniu wspomnianego wieku. Ale do czasu zawarcia małżeństwa taki „dorosły” był nadal pod opieką rodziców i mieszkał w ich domu. W przypadku kobiet cezura dorosłości była ustalona o rok wcześniej (ukończenie dwunastu lat i jednego dnia) albo wraz z osiągnięciem dojrzałości płciowej, o ile ta wystąpiła wcześniej.

Czternastego dnia miesiąca nisan (marzec-kwiecień) zaczynały się obchody święta Paschy-Przejścia (hag ha-Pessah; Pesa-chim), obchodzone na pamiątkę ostatniej uczty spożytej przed wyjściem Izraelitów z Egiptu. Dni świąteczne dla mieszkańców Jerozolimy i Judei) trwały przez 7 dni, a dla wyznawcó1) judaizmu z diaspory przez 8 dni. Jedynym pożywieniem w trakcie dni świątecznych były placki z pszennej mąki zwane massot (spolszczone jako maca). Z kolei 6 dnia miesiąca siwan (maj/czerwiec) obchodzono święto Tygodni (Szawuot), zwane także Pięćdziesiątnicą, obchodzone na pamiątkę nadania Mojżeszowi Prawa na górze Synaj i odnowienia Przymierza z Ludem Wybranym. Ponadto święto to przypadało w terminie zakończenia żniw zbóż (pszenica, jęczmień, proso) i miało, rzecz jasna, charakter rolniczy. Dla Izraelitów z diaspory święto Szawuot, jak w przypadku wszystkich świąt „jednodniowych”, trwało przez dwa dni. Ostatnim świętem pielgrzymkowym było rozpoczynające się w 15 dniu miesiąca tiszri (wrzesień/październik) święto Szałasów (Sukkot), zwane również świętem Pojednania, obchodzone na pamiątkę wędrówki Izraelitów przez pustynię po opuszczeniu przez nich Egiptu, podczas której mieszkali oni w szałasach i namiotach (szałas - sukka). Ponadto miało także charakter rolniczy, czyli związany z zakończeniem zbioru oliwek i winogron, jako że w okresie nasilenia prac przy zbiorach rolnicy mieszkali na polach w szałasach i namiotach, aby nie tracić czasu na drogę do (oraz z) domów. Obchody święta trwały przez siedem dni, a ósmy dzień (22 tiszri) był obchodzony jako odrębne święto Sz’mini’aceret (święto Zgromadzenia) kończące obchody Sukkot.

Oprócz świąt pielgrzymkowych ważnymi datami w liturgicznym kalendarzu judaizmu były również Nowy Rok (Rosz Haszszana) przypadający na pierwszy dzień miesiąca tiszri (wrzesień/październik) oraz obchodzony dziesięć dni później Dzień Przebłagania (Jom Hakkipurim; Jom Kippur). Poza wymienionymi, obchodzono w judaiźmie jeszcze inne święta, ale miały one mniejszą rangę. Prawo przewidywało post ścisły tylko w jednym dniu roku, tj. w Jom Kippur, natomiast teokracja judejska, w ramach umartwień, narzucała ludowi także inne „okazje” dla wprowadzania postu.

Ze względu na to że w pierwszej połowie I wieku nowej ery liczba ludności wyznania mojżeszowego w Palestynie oscylowała wokół miliona mieszkańców, natomiast ich liczebność w tzw. diasporze, czyli Azji Mniejszej, krajach Półwyspu Bałkańskiego, wyspach Morza Śródziemnego, Italii, Galii i Hiszpanii, a także Egipcie, Libii, Trypolitanii i miastach nad Morzem Czarnym, a także w Mezopotamii i wzdłuż Eufrat, szacowana była w granicach 6-8 milionów, to nie może dziwić, że wyznawcy judaizmu określali się przez związek z religią, a nie z konkretnym terytorium, z którego bywali w swoich dziejach wielokrotnie deportowani.

Proporcja liczebności Izraelitów w diasporze (często określanych jako „Grecy”, gdyż mówili oni po grecku, ulegając hellenizacji, ponieważ w zdecydowanej większości nie znali ani hebrajskiego ani aramejskiego) do ich liczebności w Palestynie decydowała o masie pielgrzymów przybywającychdo Świątyni. Szacuje się, że na święto Paschy przybywało ich co najmniej 200 tysięcy, a mogło i sporo więcej, podczas gdy liczba stałych mieszkańców Jerozolimy nie przekraczała 60-70 tysięcy. W skali roku liczba tych pielgrzymów osiągała co najmniej milion, choć oczywiście istnieją szacunki dotyczące dużo wyższej ich liczby.

Jak już wspomniałem, sam układ architektoniczny Świątyni w Jerozolimie symbolizował wkraczanie do coraz wyższych, coraz bardziej świętych stref, czyli coraz bardziej wznosił do miejsca w którym możliwy był kontakt z innym wymiarem bytu i który stanowił sferę boskości (wznoszenie się - droga do sacrum - ola, alija). Wchodzenie po schodach do kolejnych, coraz wyżej usytuowanych dziedzińców kompleksu świątynnego unaoczniało pielgrzymującym, że również fizycznie uczestniczą w akcie wznoszenia się ponad problemy doczesnego życia. Ale aby wspiąć się kolejnymi schodami do sfer coraz silniej oddzielających ich od codzienności i zbliżyć się do miejsca, w której przebywa pochodząca od boga Izraela emanacja boskości, musieli poddać się skrupulatnie przepisanym i opisanym w Prawie aktom oczyszczenia. Było dla nich oczywiste, że bez osiągnięcia stanu czystości rytualnej nie byliby godni znaleźć się w okolicach miejsca przeznaczonego dla ich Boga. Przede wszystkim nie mogli mieć żadnego kontaktu z największą możliwą nieczystością czyli ze śmiercią (zmarłymi, cmentarzem, przypadkowym nastąpieniem na stary grób, etc.). Także bezpośredni kontakt z wszelkimi zmianami życiowymi typu urodzenie dziecka przez kobietę etc., wymagał rytualnego oczyszczenia. Jeśli przed wyruszeniem na pielgrzymkę obrzędu miejscowy kapłan nie mógł dokonać oczyszczenia, pielgrzymi musieli odbyć przed wejściem na teren Wzgórza świątynnego w Jerozolimie siedmiodniową kwarantannę (stąd taki a nie inny okres przewidziany na dni świąteczne), podczas której nie wolno było im prowadzić życia seksualnego, a dwa razy w jej trakcie, w tym obowiązkowo ostatniego dnia, byli obsypywani popiołem i dokonywali rytualnej kąpieli. W święto Pesah wchodzili na Wzgórze Świątynne obowiązkowo wnosząc ze sobą jagnię przeznaczone na ofiarę (ofiara od każdej rodziny pątniczej).

Z reguły pielgrzym przybywał do Jerozolimy, zabierając ze sobą całą rodzinę i pełne zaopatrzenie na czas trwania podróży. A to znaczy, że bagaż, małe dzieci oraz zapasy prowiantu ładował na osiołka, a sam lub wraz z dorosłymi członkami rodziny szedł pieszo. Obozował na terenach wokół Wzgórza Świątynnego albo na okolicznych wzgórzach za murami Jerozolimy. Mieszkał w szałasie lub namiocie. I także tam spożywał część baraniny z ofiary-daru (qorban), której inna część przeznaczona była na posiłek dla kapłana, a jeszcze inną spalano jako właściwą ofiarę. Miało to symbolizować uczestnictwo w posiłku bóstwa. Ale w tym celu najpierw trzeba było zakupić te dary ofiarne, gdyż nie sposób było ich zabrać w długą podróż. Poza tym zwierzęta, rośliny i produkty musiały spełniać ostre rygory czystości rytualnej, a taką mógł stwierdzić dopiero na miejscu upoważniony do tego funkcjonariusz świątynny. Stąd wygodniej i praktyczniej było zaopatrywać się w nie na miejscu.

Świątynia

System judaizmu świątynnego w pełnym zakresie rozwinął się za rządów Heroda Wielkiego, kiedy ten otrzymał tytuł króla Judei od Marka Antoniusza, ówczesnego triumwira na Wschodzie Imperium Romanum w 40 roku a.Ch.n. Ten system mógł rozwinąć się i ukształtować, gdyż za rządów Heroda Wielkiego rozpoczęto przebudowę i rozbudowę Świątyni Jerozolimskiej. Prace budowlane rozpoczęto w 19 roku a.Ch.n., a na poszczególnych częściach kompleksu świątynnego były one kontynuowane po śmierci króla Heroda Wielkiego (4 rok a.Ch.n.). Wielkość i kształt samego budynku sanktuarium świątynnnego (Hekal i Debir) nie mogły zostać zmienione, mimo iż posiadały niewielkie rozmiary i z tego powodu prace przy nim ograniczyły się do jego upiększenia. Dla prowadzenia prac budowlanych przeszkolono ok. 1000 kapłanów w murarce, ciesielce oraz kamieniarstwie, aby nie wchodzili tam ludzie świeccy i nie „zanieczyścili” zakazanych dla nich stref. Także sam król Herod nigdy nie wszedł na teren budowy, natomiast nakazał tak skonstruować grafik prac budowlanych, aby nawet na jeden dzień nie spowodować przerwy w składaniu ofiar na ołtarzu świątynnym przed budynkiem sanktuarium.

Dobra organizacja pozwoliła na zakończenie prac przy budynkach świątynnego sanktuarium w ciągu osiemnastu miesięcy.

Poczucie rozmachu i upodobania do wielkości mógł natomiast Herod wykazać budując resztę całego kompleksu świątynnego. Plan tej podstawy obejmował teren ponad 14 hektarów (144 000 m kw.),
tj. obszar pięć razy większy od ateńskiego Akropolu, i wykraczał poza płaszczyznę szczytu góry Syjon (Moria). Z tego względu podstawa musiała zostać wsparta na wysokich podmurowaniach przy budowie których zatrudnionych było stale prawie 20 tysięcy ludzi przez ponad 8 lat. W kolejnych latach na tej podstawie wybudowano portyki i kolumnady oraz pozostałe budowle kompleksu świątynnego. Budowa ich nie została całkowicie ukończona przed śmiercią Heroda Wielkiego.

Od strony wschodniej pozostawiono stary mur pierwszej świątyni Salomona górujący nad doliną potoku Cedron, o długości ok. 450 metrów oraz ok. 140 metrów wysokości liczonej łącznie z tarasami wzgórza. Za doliną potoku wznosiła się Góra Oliwna, zatem w tym kierunku nie rozbudowywano terenu świątynnego, jedynie dobudowując piętra podmurówek do poziomu płaszczyzny na szczycie i gdzie wzdłuż muru postawiono wewnętrzny portyk (Portyk Salomona). Z kolei ściana podtrzymująca podstawę dziedzińców świątynnych od strony zachodniej była najdłuższym bokiem murów o długości ok. 480 metrów, wznoszącego się nad doliną Tyropoeon. Do podstawy tego muru przylegał Wolny Targ (Rynek) na którym kapłani prowadzili sprzedaż dla mieszkańców, pielgrzymów i turystów. Sklepy opierały się o mur zajmując trzy najniższe występy kamienne (stopnie). Ponadto do muru przylegał budynek archiwum świątynnego oraz pomieszczenia rady miejskiej. Południowa część podstawy miała szerokość ok. 280 metrów, zaś wznosiła się w górę nad tarasami na 30 metrów, a wieńczył ją Portyk Królewski. Od strony północno-zachodniej do płaszczyzny placu świątynnego przylegały na długości ok. 115 metrów fortyfikacje twierdzy Antonia (135 x 160 metrów), której cztery wieże górowały nad placem świątynnym, a pozostała część północnego muru miała długość ok. 200 metrów.

Ponad płaszczyzną placu świątynnego wybudowano od wewnątrz kolumnady dające schronienie przed słońcem przybywającym na dziedzińce ludziom i gdzie stały kamienne cysterny służące do rytualnych obmyć. Zespół świątynny doskonale widoczny ze wszystkich stron górował nad miastem, gdyż budynki świątynnego sanktuarium obłożono z zewnątrz złotymi blachami. W słoneczny dzień jaśniały niczym drugie słońce nad Jerozolimą. Pozostałe budowle obłożono płytami z białego marmuru, co także wyróżniało tę budowlę spośród innych.

Na plac świątynny pielgrzymi mogli dostać się jedynie dwoma drogami. Pierwszą były wysokie schody usytuowane w południowo-zachodnim krańcu murów i prowadzące do Portyku Królewskiego, a drugą podwójny most nad ulicami po zachodniej części murów. Na końcu tych schodów ale jeszcze na zewnątrz murów była nieduża platforma, na której co piątek kapłani dęli w róg barani (szofar), ogłaszając początek szabatu. Przechodząc przez portyk wychodziło się na dziedziniec ogólny. Cała płaszczyzna placu świątynnego była podzielona na dziedzińce o różnej dostępności. Pierwszy, ogólnie dostępny był przeznaczony dla wszystkich i nazywał się Dziedzińcem Pogan (Niewiernych). Znajdowały się tutaj rozmaite sklepy i warsztaty usługowe jak również kramy kupców i bankierów. Dalsza droga przeznaczona była tylko dla wyznawców judaizmu, a tabliczki ostrzegały, iż za wejście teren zabroniony przez osoby „niewierne” grozi kara śmierci. Z dziedzińca ogólnie dostępnego można było dostać się przez bramę zwaną „Piękną” na Dziedziniec Kobiet (kwadrat o boku 60 metrów),
z którego zza barierki oddzielającej od następnego, dostępnego tylko dla mężczyzn dziedzińca (Dziedziniec Izraelitów), mogły one obserwować ceremonię składania ofiar. Na Dziedziniec Izraelitów mogli wejść mężczyźni w stanie rytualnej czystości. Wchodziło się tam po piętnastu półkolistych stopniach symbolizujących Psalmy Wstępowania (pieśni pielgrzymów) przez Bramę Nikanora. Był to ostatni dziedziniec dostępny dla pielgrzymów (prostokąt o wymiarach 60 x 5 metrów). Dalej znajdowała się strefa zarezerwowana dla kleru świątynnego, czyli Dziedziniec Lewitów (usługujących przy pracach pomocniczych w rytuale składania ofiar) oraz dziedziniec Kapłanów z wielkim ołtarzem ofiarnym stojącym na wprost wejścia do budynku sanktuarium do którego prowadziły schodyo 12 stopniach. Ołtarzem był wielki kamienny cokół o czterometrowej wysokości na który kapłani wciągali ofiary po specjalnej pochylni-rampie . Obrazowało to zarówno podążanie pielgrzymów jak i ofiary przez nich składanej coraz wyżej, czyli coraz bliżej sfery boskości (nieba).

Ten rytualny cykl podążania w stronę sacrum, którego ostatecznym efektem był unoszący się nad ołtarzem dym z ofiary całopalnej (holocausto), określano terminem alija.

W AD 30, gdy rozgrywał się ostatni etap ziemskiej misji Jezusa Nazarejczyka budowa murów wokół kompleksu świątynnego w Jerozolimie nie była jeszcze w pełni ukończona, a jej sfinalizowanie nastąpiło niedługo przed zburzeniem kompleksu świątynnego w wyniku wojny judejskiej z lat 66-70.

„Święta ekonomia”

Poza wymiarem religijnym judaizmu, który stanowił „ideologiczne” uzasadnienie dla znaczenia Świątyni Jerozolimskiej, instytucja ta funkcjonowała jako największa pompa fiskalna i bankowa w ówczesnym świecie rejonu śródziemnomorskiego (rzymsko-grecko-perskim). Jeszcze raz podkreślę, że opisywana rola Świątyni Jerozolimskiej związana jest z okresem czasu już po jej rozbudowie, aż do momentu wybuchu powstania antyrzymskiego w latach 66 -70 po urodzeniu Chrystusa i zburzenia Świątyni wraz wymordowaniem większości kleru świątynnego przez legiony Tytusa w 70 roku nowej ery.

Co zatem stanowiło o bogactwie Świątyni w Jerozolimie? Otóż źródła jej kondycji finansowej i materialnej były bardzo różnorodne, gdyż stanowiła potężne przedsiębiorstwo, dzisiaj powiedzielibyśmy, korporację. Przedsiębiorstwo to zatrudniało 7200 kapłanów podzielonych wedle hierarchii na 24 rangi. Ich członkowie pełnili funkcje w Świątyni kolejno, każda przez jeden tydzień. Oznaczało to, że każdy z kapłanów pełnił takie funkcje w danym roku jedynie przez dwa tygodnie. Lewici (pomocnicy kapłanów) w liczbie 10 tysięcy pracowali w podobnym systemie rotacyjnym. Do ich obowiązków należało przede wszystkim kontrolowanie stanu budynków i przygotowanie liturgii, w tym zabezpieczenie oprawy muzycznej (instrumenty muzyczne) i śpiewu. Większość kapłanów i lewitów cierpiała ubóstwo, gdyż gros dochodów przejmowali kapłani najwyższej rangi i członkowie ich klanów rodzinnych.

W Świątyni codziennie (rano i wieczorem) odbywało się składanie ofiar. Oprócz przepisanych w Prawie ofiar oficjalnych, zwanych wieczystymi (tamid), zasadniczą ich masę stanowiły ofiary prywatne w intencji dziękczynnej (za doznane łaski, np. urodzenie się syna) lub przebłagalnej (za popełnione grzechy), które składano w czasie pomiędzy porami tamid. Były to: ofiara ognia (ola) czyli całopalenie na które składało się czternaście rodzajów ofiar; cztery rodzaje ofiar wspólnotowych (szelamim); sześć rodzajów ofiar za grzechy (aszam). Tylko ofiara całopalna była w całości przeznaczona Bogu. Pozostałe, po wykrwawieniu, dzielono pomiędzy ofiarodawców i kapłanów.

Na ofiary przeznaczano byki, krowy, owce, kozy, gołębie, synogarlice, w zależności od stanu zamożności pielgrzymów. Przy ofiarach ze zwierząt obowiązkowe było składanie ofiary z płodów rolnych, drobiazgowo określone dla każdego rodzaju intencji i stosownie do gatunku ofiarowanego zwierzęcia. Ponadto przy składaniu ofiar nieodłączne było wylewanie wina (libacja). Ten system ofiarniczy oficjalnie miał za zadanie uzyskanie dla wyznawców Jahwe przebaczenia za popełniane na co dzień grzechy (kapara). Na ofiarę tamid składano baranki, a pozostałe ofiary były analogiczne jak przy ofiarach prywatnych (rośliny i wino).Dochodziło natomiast palenie kadzidła. W dniach szabatu, obchodów nowiu księżyca oraz głównych świąt, zwłaszcza pielgrzymkowych, dochodził jeszcze jeden rodzaj ofiar, zwany musaf, na który przeznaczano zmienną, gdyż zależną od rangi uroczystości, ilość zwierząt.

Funkcjonowanie tak pojętego systemu ofiarniczego wymogło zastosowanie specjalnych rozwiązań organizacyjno-kadrowych. Np. zapewnienie takiej masy zwierząt było wielkim wyzwaniem organizacyjno- logistycznym, a odpowiedzialni za to byli specjalni funkcjonariusze, tzw. skarbnicy Świątyni (gizbarim). Na ofiary można było przeznaczyć wyłącznie zwierzęta i płody rolne, jak też inne przedmioty (menahot), które posiadały certyfikat czystości wystawiony przez skarbników, których zadaniem było właśnie magazynowanie takich produktów. U nich z kolei zaopatrywali się w nie pośrednicy i hurtownicy (kablanim), którzy sprzedawali ten towar pielgrzymom. Obsługa przemysłu ofiarniczego stwarzała masowe zapotrzebowanie na produkty hodowli i uprawy, które zorganizowało olbrzymi i dochodowy dla mieszkańców Jerozolimy i Judei rynek. A ci mieszkańcy w dużej części byli pracownikami korporacji świątynnej, albo kapłanami albo lewitami. Wraz ze swoimi rodzinami stanowili zdecydowaną większość populacji Jerozolimy (co np. wystarczająco jasno tłumaczy wybór Barabasza w trakcie procedowania sprawy Jezusa Nazarejczyka przed Piłatem).

Ale nie tylko dla nich potrzeby kultu świątynnego tworzyły rynek, gdyż ekonomiczne oddziaływanie ekonomii świątynnej było zjawiskiem zdecydowanie ponadregionalnym. W celuuzupełnienia oferty lokalnej sprowadzano do Jerozolimy barany i baranki z terenów Zajordania i Hebronu, cielęta z równin nadmorskich, kadzidło z Arabii, a jedynie gołębie  hodowano w Judei, 

Podatek świątynny

Opisane w tej notce wielkości dotyczą realiów pierwszego wieku nowej ery, a ściśle rzec biorąc pierwszej połowy tego wieku.

Gdy od AD 6 nowej ery Judea stała się prowincją rzymską, na wyznawców Jahwe, obok dotychczasowego podatku świątynnego, nałożono zwyczajne ciężary podatkowe obowiązujące w Imperium Romanum. W praktyce oznaczało to dla tych wyznawców podwójną wysokość podatku uiszczanego w pieniądzu. Podatek świątynny wynosił pół sykla rocznie od każdego wyznawcy (mężczyzny), który ukończył 20 rok życia. Sykl lub szekel (srebrnik) to była równowartość tetradrachmy, czyli czterech drachm. Moneta ta zawierała od 11 do 12 gram srebra. Ale podatek świątynny można było uiszczać jedynie w postaci tzw. sykla świątynnego o wadze ok. 16,5 grama srebra, bitego specjalnie w tym celu w fenickim Tyrze (sykl tyryjski), bowiem Judea w okresie, gdy była prowincją rzymską drugiej kategorii (tj. zarządzaną przez prefekta), nie miała prawa do posiadania własnej mennicy (bicia własnej monety). W tym celu na Dziedzińcu Pogan na Wzgórzu Świątynnym funkcjonowały kramy-kantory w których wymieniano pieniądze na sykl tyryjski. Z prostego wyliczenia wynika, że za pół sykla świątynnego musiano wymienić sporo więcej niż pół sykla zwyczajnego.

Otóż właśnie działalność prowadzoną w tych kantorach napiętnował Jezus Nazarejczyk, gdy niedługo przed świętem Paschy AD 30, ujrzał ich kramy na dziedzińcu świątynnym (Dziedziniec Pogan). Jeśli uwzględnimy okoliczność, iż proceder wymiany prowadzony w tych kantorach stanowił monopol rodzinny klanu arcykapłana Annasza i jego zięcia arcykapłana Kajfasza, jak również monopolizował ten klan innego rodzaju handel, np. gołębiami, wówczas stanie się lepiej zrozumiałe dążenie wymienionych arcykapłanów do jak najszybszego wyeliminowania „buntownika z Galilei”. Monopol taki powodował, iż klan rodzinny arcykapłana mógł dowolnie dyktować wysokość cen na przedmioty kultu. W czasie napływu pielgrzymów np. z okazji święta Paschy para gołębi mogła kosztować nawet 6 sykli, czyli tyle ile, mniej więcej, wynosiła miesięczna praca robotnika na dniówki (bez dni szabatowych). A że najniższą z przewidzianych ofiar była para gołębi, zatem rodzina pielgrzyma nierzadko musiała nabyć kilka lub więcej tych ptaków, co mogło doprowadzić do zadłużania się niezamożnych rodzin. Dopiero w połowie I wieku na mocy rozrządzenia arcykapłana Szymona Kanterasa z klanu Boetos (prawnuka Hillela) nie wolno było przeznaczać na ofiarę więcej niż parę gołębi. Spowodowało to radykalny spadek ceny tych ptaków do poziomu 1/8 sykla za parę.

Celnicy i grzesznicy

Rzecz jasna, środki obowiązkowego podatku świątynnego pozyskiwano nie tylko od pielgrzymów przybywających bezpośrednio do Jerozolimy. Specjalni poborcy podatkowi (ewangeliczni „grzesznicy”, z którymi Jezus biesiadował przy jednym stole, które to określenie w języku hebrajskim i aramejskim odnosi się zarówno do poborców podatkowych jak i celników), którzy byli funkcjonariuszami Świątyni, objeżdżali gminy wyznawców judaizmu pobierając podatek od tych, którzy z rozmaitych względów nie mogli odbyć pielgrzymki (w translacji z hebrajskiego/aramejskiego funkcje te oddano dwoma odrębnymi terminami, czyli zarzut faryzeuszy pod adresem Jezusa brzmi, że „jada z celnikami i grzesznikami”). Podatek ten w formie monet złotych i srebrnych mógł być transferowany do Jerozolimy z całego obszaru diaspory w ramach Imperium Romanum (ale również Imperium Partyjskiego). Taki przywilej odnośnie transferu złota i srebra, udzielony został, na zasadach wyjątku, tylko dla tej jednej wspólnoty etniczno-wyznaniowej jeszcze za czasów Republiki Rzymskiej i był utrzymany także w Cesarstwie Rzymskim. Funkcjonował do czasu zburzenia Jerozolimy i Świątyni przez legiony Tytusa w AD 70. Jeszcze innym przywilejem dotyczącym wyłącznie wyznawców judaizmu pochodzących z Azji Mniejszej, Palestyny i Arabii było zwolnienie ich z obowiązku służby wojskowej. Ponadto wyznawcy Jahwe nie musieli składać ofiar dla bożków rzymskiego panteonu, w tym dla aktualnego cesarza rzymskiego. W zamian mogli składać ofiary dla Jahwe w intencji cesarza.

Podatek świątynny (qurban) był gromadzony w dwóch głównych celach: jako kasa wydatków bieżących związanych z funkcjonowaniem instytucji świątynnej, w tym wynagrodzenia dla kapłanów i lewitów oraz jako kasa oszczędności (Izba Salda), gdzie przechowywano nadwyżki w dochodach bieżących, a także depozyty oszczędnościowe bogatych notabli i właścicieli w formie monet, kosztowności i klejnotów, zapisów notarialnych, skryptów dłużnych, testamentów, etc. Na te cele przeznaczono w Świątyni specjalną salę pełniącą rolę sejfu (Liszka). Ze środków tej ostatniej kasy udzielano również pożyczek i kredytów, a także zapewne czerpano środki na przekupywanie rzymskich dostojników.

(Np. w czasie gdy Judea była rzymską prowincją, zarządzający nią gubernator (w randze prefekta, a od AD 44 w randze prokuratora), który w niej sprawował rządy z ramienia cesarza rzymskiego, miał prawo mianować na każdy następny rok arcykapłana Świątyni Jerozolimskiej. Zapewne otrzymywany przez niego corocznie bonus w stosownej wysokości decydował o tym, że urząd ten przez lat kilkanaście z rzędu piastował najpierw Hanania (Annasz) a następnie przez podobny okres czasu Qayafa (Kajfasz), zięć Hananii).

Świątynia miała prawo udzielać pożyczek (kredytów) na procent. W Rzymie bankierzy udzielali kredytów przy oprocentowaniu rocznym wahającym się od 40 do 80 procent. W Judei stawka oprocentowania nie przekraczała 20 procent w skali roku. Ale Prawo zabraniało udzielać na procent kredytów dla wyznawców judaizmu. Zakaz ten nie odnosił się jednak do kredytów udzielanych ze skarbca Świątyni. Przyjęta była praktyka (prawo zwyczajowe), że ten kto otrzymał kredyt ze środków Świątyni powinien zwrócić dług z 20 procentowym dodatkiem. Gdyby dłużnik celowo uchylał się od zapłacenia należnych zobowiązań, wówczas traktowano go indywidualnie i reguła wysokości 20-to procentowego naddatku przestawało obowiązywać, zaś jego wysokość mogła być znacząco wyższa. Co np. w konsekwencji mogło prowadzić do przejęcia majątku (nieruchomości) dłużnika.

Konkluzja

Ekonomia sakralna oparta na instytucji kultu świątynnego była motorem napędowym dla całej gospodarki Judei, poczynając od hodowli i rolnictwa, poprzez wytwarzanie rozmaitych produktów, transport, sieci pośrednictwa, handel „dewocjonaliami”, które były zorientowane na zaopatrywanie pracującej w ciągłym ruchu całodobowym „fabryki pieniądza”, jaką stała się Świątynia Jerozolimska. Funkcjonowanie ekonomii świątynnej stanowiło centrum egzystencji Jerozolimy i Judei, czyli przesądzało o losie jej ludności. Każdy kryzys w instytucji świątynnej natychmiast stawał się kryzysem Ludu Świątyni i decydująco oddziaływał na funkcjonowanie społeczeństwa Judei, na jego kondycję materialną i moralną.

Epilog

20 lipca AD 70 rampy i wieże oblężnicze były ukończone i rozpoczął się ostateczny szturm legionistów rzymskich na kompleks świątynny w Jerozolimie. Po zdobyciu twierdzy Antonia, Tytus nakazał jej zburzenie, aby otworzyć swobodny dostęp do zabudowań Świątyni. Gdy 15 sierpnia dokończono wyburzanie twierdzy, wówczas obronę najważniejszego sanktuarium judaizmu stanowił już tylko żywy mur wycieńczonych powstańców. I tym samym przesądzony został los Świątyni.

Główny atak legionistów rzymskich został skierowany na masywne ściany budynku świątynnego sanktuarium. Podpalano sukcesywnie także pozostałe budowle i portyki, chcąc wymusić kapitulację obrońców. Podpalono również drzwi wejściowe do sanktuarium. 30 sierpnia AD 70 nadpalone wrota wreszcie ustąpiły pod naporem taranów i toporów, po czym żołnierze wdarli się do środka. Rozpoczęła się rzeź i rabunek. Splądrowano przede wszystkim skarbiec świątynny (Qorban).

W szalejących pożarach spłonęły również wszystkie archiwa przechowywane w Świątyni, w tym raporty dotyczące działalności Jezusa Nazarejczyka.

Trochę obrońców Swiątyni, głownie kleru, zdołało się uratować, gdyż żołnierze rzymscy, w amoku rabowania, nie chcieli tracić czasu na ściganie uciekających. Od tego czasu uczestniczący w zdobyciu Świątyni legioniści uchodzili za bogaczy, a cena złota w rzymskiej prowincji Syria spadła w 2 półroczu AD 70 do połowy dotychczasowej wartości.

 



tagi:

stanislaw-orda
26 czerwca 2018 11:20
14     3920    11 zaloguj sie by polubić
komentarze:
stanislaw-orda @stanislaw-orda
26 czerwca 2018 11:26

Jestem zdeterminowany, aby radykalnie  przyspieszyć "rotację" notek z "cyklu Jezusowego", gdyż  nieprzyzwoicie rozciąga się w czasie.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @stanislaw-orda
26 czerwca 2018 21:41

" Monopol taki powodował, iż klan rodzinny arcykapłana mógł dowolnie dyktować wysokość cen na przedmioty kultu. W czasie napływu pielgrzymów np. z okazji święta Paschy para gołębi mogła kosztować nawet 6 sykli, czyli tyle ile, mniej więcej, wynosiła miesięczna praca robotnika na dniówki (bez dni szabatowych). A że najniższą z przewidzianych ofiar była para gołębi, zatem rodzina pielgrzyma nierzadko musiała nabyć kilka lub więcej tych ptaków, co mogło doprowadzić do zadłużania się niezamożnych rodzin."

Z tego wynika, że słowo "zbójcy" w zdaniu: " Mój dom ma być domem modlitwy dla wszystkich narodów, lecz wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców", nie ma tylko znaczenia alegorycznego, ale jest jak najbardziej dosłowne.

zaloguj się by móc komentować


Matka-Scypiona @stanislaw-orda
27 czerwca 2018 16:08

A mnie zastanawiała zawsze inna rzecz. Mówiąc o pielgrzymach i składanych przez nich ofiarach praktycznie nie wspomina się o smrodzie,  który musiał tam panować. Jeśli na święto paschy przybyło 200 tys pielgrzymów i niech tylko 1/3 kupiła na ofiarę coś większego,  to Świątynia przypominała aztecką piramide. Morze krwi,  wnętrzności no i towarzyszący temu zapaszek. .. Kapłani to musieli brodzic po kolana w posoce... 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Matka-Scypiona 27 czerwca 2018 16:08
27 czerwca 2018 17:06

No i  okolice Jerozolimy były  ogołacane z lasów i zadrzewień, gdyż trzeba było dużo drewna do  pieczenia i spalania darów przeznaczanych na  ofiarę, a także patnicy musieli sobie  gotować strawę podczas kilkudniowego pobytu.

Raczej nie brodzili w posoce, gdyz krew była na bieżąco zmywana systemem rynien i kanałow, a cala konstrukcja architektoniczna  kompleksu świątynnego była zaprojektowana jako droga w górę ( a dla wody w dół). Obsuga kultu ofiarniczego była liczna i pracowała na trzy zmiany. Poza tym te tysiące pątników rotowały  w przeciągu ośmiu dni, a trzeba takze uwzględnić, iz  rodziny wówczas były liczne, a zatem raczej  1/10 niz 1/3.

Jrden z boków Swiątyni wznosił się wysoko nad doliną i zapewne to na jej dno  były spłukiwane od[pady z tego procederu.

 

zaloguj się by móc komentować

chlor @stanislaw-orda
27 czerwca 2018 19:30

Właściwie od kiedy były składane ofiary ze zwierząt? Który biznesmen pierwszy to zorganizował? W neolicie raczej nie, bo złapanie zwierzyny było trudne i szkoda było ją ofiarować w zamian za odpuszczenie grzechów. Może Egipt był pierwszy.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @chlor 27 czerwca 2018 19:30
27 czerwca 2018 19:53

trudno powiedzieć, kto był pierwszy.

To sie po prostu samo narzucało, gdy zamiast  nomadycznego sposobu życia  społeczności ludzkie mogły już zorganizować życie  osiadłe, czyli zajmować się regularnie uprawą roli i hodowlą.

zaloguj się by móc komentować

Slepowron @stanislaw-orda
27 czerwca 2018 20:08

 Ze szczegolna relacja Polakow i Zydow jest wola opatrznosci nie ulega dla mnie watpliwosci.  Taki temat domaga sie zreszta powaznego opracowania historyczno-teologicznego.  I nie chodzi tu o jakis tani mesjanizm.

Jednym z fascynujacych tego znakow jest bardzo wysokie prawdopodobienstwo, moze dla historykow Izraela pewnosc, ze nigdy w jednym kraju nie mieszkal wiekszy odsetek Zydow w calej ich historii, jak w I RP.

Tak a propos podanej w artykule propocji Zydow w golusie.

zaloguj się by móc komentować

chlor @Slepowron 27 czerwca 2018 20:08
27 czerwca 2018 20:16

W zasadzie optymalna zawartosc Żydów to 10%, bo jeden Żyd wyżyje z 10 gojów. Gdy jest ich za dużo, to żyją w nędzy, tak jak kiedyś w Polsce.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Slepowron 27 czerwca 2018 20:08
27 czerwca 2018 20:42

wówczas nie było krajów, tylko były krainy (rozmaitego kalibru królestwea czy temu podobne, o płynnych granicach, które wchodziły w skład imperiów.

I RP to była Rzeczypospolita Obojga Narodów, a nie wyłącznie Korona Królestwa Polskiego.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @stanislaw-orda
27 czerwca 2018 21:09

Oczywiście plus. Zamieszczam ilustracje:

Rekonstrukcja II Świątyni z czasów Heroda Wielkiego

Inskrypcja z miejsca trąbienia na narożniku Świątyni

Portyk Królewski i tzw. Łuk Robinsona po południowej stronie Świątyni, makieta

Pielgrzymi w Świątyni

zaloguj się by móc komentować

Slepowron @stanislaw-orda 27 czerwca 2018 20:42
27 czerwca 2018 21:51

     To w niczym nie zmienia istoty mojej obserwacji.  I RP byla panstwem wielonarodowym, niemniej zwartym panstwem stworzonym w przewazajacym stopniu przez jedna nacje. Ta nacja nadala mu okreslony charakter i stworzyla kulture polityczna dzieki ktorej osadnictwo zydowskie rozkwitlo tu jak nigdzie indziej. To nie bylo wielkoobszarowe imperium w rodzaju Rzymu.  Nieporownywalna jest koncetracja tak wielkiej populacji zydowskiej na tak niewielkim obszarze w stosunku do rozproszenia zydow w starozytnym golusie gdzie mozna by zalatwic kwestie stwierdzeniem, ze niemal wszyscy zydzi zyli w granicach jednego imperium.  Zreszta to tylko jeden ze szczegolnych zwiazkow obu grup.  Jak powiedzialem,  potrzebne byloby szersze opracowanie.   Nie jest przypadkiem, ze to zderzenie, w sensie bliskosci fizycznej, narodu dziedziczacego ST nastapilo na obszarze gdzie Nowy Izrael zderzyl sie z wieksza iloscia wrogow niz gdziekowiek indziej (protestantyzm, prawoslawie, sami zydzi, komunizm, islam) a ktory jest teraz ostatnim bastionem katolicyzmu w Europie.  I na tym samym obszarze Zydzi doznali zaglady.   Tu nie ma nic oczywistego, to jest zdumiewajaca koincydencja.  Lecz nigdzie bardziej niz w tym przypadku nie sprawdza sie maksyma, ze nie ma przypadkow, sa znaki.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Slepowron 27 czerwca 2018 21:51
28 czerwca 2018 01:52

RON  nie była "zwartym" państwem, no a jesli chodzi o liczebności poszczególnych etnosów żyjacych w zmiennych jej granicach, to  były one także były zmienne, a powszechnych spisów ludnosci nikt jeszcze wówczas raczej nie przeprowadzał. Chyba że mówimy o II RP, a nie RON.

Ale  II RP to był tylko  20-letni epizod w dziejach.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @stanislaw-orda
1 lipca 2018 14:16

Jeszcze ciekawostka:

Niezłożenie ofiary przez wyznawcę judaizmu w święto Pesah było karane śmiercią.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować