-

stanislaw-orda : unukalhai (unuk.al.hayah@gmail.com)

Czy Kopernik mówił po polsku?

Wstęp

Zapewne każdy, i to nie raz spotkał się z tak postawiona kwestią, a większość jest zapewne przekonana,
że zawiera się w tej kwestii jakiś sensowny dylemat. Otóż nie zawiera się w niej dylemat, a już na pewno nie jest zawarty żaden sensowny. Jeśli nawet Kopernik mówił po polsku, to na pewno nikt z dzisiejszych hipotetycznych obrońców takiej opcji i tak by tej „polszczyzny” nie zrozumiał. Kopernik mówił także po niemiecku, no i, rzecz jasna, po łacinie. Czy posługiwał się jeszcze innymi językami, nie wiem, ale już samo to, aby klasyfikować kogokolwiek wielojęzycznego wg tego w jakich językach potrafi się porozumiewać, jest zajęciem jawnie nonsensownym. Nie to jest najważniejsze. Kopernik związany był z Fromborkiem, a miasto to znajdowało się (w okresie życia Kopernika) w granicach Korony Królestwa Polskiego, a więc jako stały jego mieszkaniec był poddanym króla Polski. W tamtych czasach, podobnie jak w obecnych, granice królestw mogły zmieniać się na skutek rezultatów wojen, stąd też mieszkańcy zwłaszcza regionów przygranicznych, mogli znajdować się pod władzą coraz to innych monarchów. Dlatego człowieka nie określano wg „narodowości”, tej patologii czasów nowożytnych. Określano ludzi jako chrześcijan, żydów albo pogan (niewiernych, np. Prusów, Turków czy Tatarów). Ponadto określnikiem było , czyim kto jest poddanym. Tak więc „wyrywanie” sobie wzajem wybitnych jednostek żyjących w czasach minionych,  w oparciu o  współczesne hierarchie i stygmatyzacje, jest niczym innym jak odmianą „kibolstwa” intelektualnego.

Tyle tytułem wstępu.

A zatem w nawiązaniu do tytułowej kwestii zamieszczam całkowicie nieznany tekst Jeremiego Wasiutyńskiego, całkowicie nieznanego autora, fizyka i astronoma polskiego. Tekst ten został opublikowany w 37 numerze tygodnika „Prosto z Mostu” z data 23.08.1936 r. pod tytułem „Spór o narodowość Kopernika” i wywołał oburzenie i zarzuty o szarganie świętości i „odpolszczanie” relikwii i fetyszów. Skutkiem tego było zamilczenie w Polsce powojennej zarówno publikacji jak też i postaci ww. Autora.

Tekst publikacji pozostawiam w jego oryginalnej ortografii, która obowiązywała 80 lat temu. I nie dodaję żadnych własnych przypisów do tekstu.

(tekst ten, ale bez obecnego wstępu, był opublikowany na moim blogu w s24 w końcu maja 2015 r.).

„O narodowości Mikołaja Kopernika pisano kiedyś tak wiele sprzecznych rzeczy i z tak nadmiernym zapałem, że do tematu tego powraca się dzisiaj z niechęcią. A przecież w literaturze polskiej sprawa ta nie została oświetlona wszechstronnie: skierowano patrjotyczne reflektory na stosunek Kopernika do Zakonu Krzyżackiego, chowając w głębokim cieniu rodzinę, przyjaciół, a nawet pisemne wypowiedzi wielkiego astronoma. Nie warto byłoby może poruszać tej jałowej kwestji, gdyby leżała w zapomnieniu. Ale właśnie przypomniał ją nam L. H. Morstin, wystawiając swoją sztukę p. t. „Mikołaj Kopernik", o której czytaliśmy w jednym z ostatnich numerów „Prosto z Mostu". Już w książce „Kłos Panny" widzieliśmy postać Kopernika naświetloną bardzo jednostronnie, z pominięciem mnóstwa faktów, dotyczących zwłaszcza późniejszych lat jego życia. Sztuki Morstina nie widziałem co prawda, ale ze sprawozdania I. Kleszczyriskiego wnioskuję, że charakterystyka warmińskiego astronoma nie została tam istotnie zmieniona, ponieważ „wykorzystano materjał historyczny, zgromadzony w powieści".
W szczególności - według słów sprawozdawcy - „widowisko „Mikołaj Kopernik", stwierdzało niewątpliwą polskość największego astronoma".

Jakże ta polskość przedstawia się w świetle dokumentów historycznych? Tradycyjnie rozważania tego rodzaju zaczyna się od genealogji, chociaż pochodzenie a poczucie narodowe - to rzeczy zupełnie różne; w tym jednak przypadku obie znajdują się ze sobą w zgodzie. Kopernikowie pochodzili z dzisiejszego niemieckiego Górnego Śląska, ze wsi Kopernik (łac. Copernik, niem. Koppernig), której nazwę utworzono ze słowa Kopper, oznaczającego miedź w języku dolnoniemieckich kolonistów. W istocie, w pobliżu znajdowały się kopalnie miedzi.

Już w XIV wieku Kopernikowie zawędrowali do Krakowa, a potem i do Torunia. Pisali się zawsze przez dwa „p” (Coppernik, Koppernik, Koppernig, Koppirnik, Koppirnick itd.). Jest oczywiście wątpliwe, czy wszyscy należeli do tego samego rodu. Bądź co bądź, dwukrotnie napotykamy wśród śląskich Koperników imię Stanisław, co wskazywałoby przynajmniej na jakieś związki z rodzinami pol- skiemi. Co się tyczy matki astronoma, to pochodzenie głośnego rodu patrycjuszów toruńskich Watzenrode’ów, z którego się wywodziła, nie jest bezspornie ustalone (Dolny Śląsk albo Westfalja). Dla sprawy narodowości Kopernika istotniejsze są jego aktualne stosunki rodzinne, środowisko jego przyjaciół i znajomych. Otóż środowisko to ma charakter wybitnie wielkomieszczański i niemiecki zarazem.

Jedyna wątpliwa koligacja z Polakami została nawiązana w ten sposób, że jakaś Watzenrodówna, krewna matki astronoma, wyszła za Macieja Konopackiego, podkomorzego chełmińskiego. Prawnuka tegoż podkomorzego, młodego Rafała Konopackiego, protegował astronom na schyłku swojego życia do kapituły warmińskiej. Najbliższymi krewnymi Mikołaja Kopernika byli von Allenowie - jego cioteczne rodzeństwo. Kiedy zaś niewiele młodsza od niego Kordula von Allen wyszła za bogacza gdańskiego Reinholda Feltstette, utrzymywał z nimi bliskie i widocznie serdeczne stosunki, bo po śmierci Reinholda został opiekunem jego dzieci. Siostra Kopernika, Katarzyna, wyszła za kupca krakowskiego Bartela (Bartłomieja) Gertnera. Potomstwo Katarzyny, zarówno jak i Korduli Feltstette, wchodziło w związki małżeńskie wyłącznie wśród mieszczaństwa pruskiego. Po śmierci Kopernika; dziedziczyli więc jego niewielki majątek: Möllerowie ze Starogardu, Loitschowie z Gdańska, Stulpawitzowie z Królewca.

Nieliczni przyjaciele astronoma zaliczali się na ogół do tego samego środowiska klasowego i narodowego. Najserdeczniejszy z nich - to kanonik, a potem biskup Tiedemann Giese, z gdańskiej rodziny, co wydała potem znaną faworytę Zygmunta Augusta. Giese, podobnie jak i Kopernik, sympatyzował z reformacją. Obaj przyjaźnili się z głośnym heretykiem Aleksandrem Scultetim, również członkiem kapituły warmińskiej, który w roku 1539 został proskrybowany przez króla Zygmunta i schronił się do Rzymu. O Scultetim Kopernik miał się wyrazić, że stawia go wyżejod wszystkich innych prałatów  i kanoników warmińskich. Te sympatje musiały osłabić pierwotny niewątpliwy polonofilizm Kopernika. Podczas gdy w latach jego młodości prebendy warmińskie były rezerwowane wyłącznie dla pruskich patrycjuszów, teraz król dążył do obsadzenia ich Polakami.

Pierwszym niewątpliwie Polakiem w kapitule warmińskiej był Paweł Płotowski, człowiek zupełnie obcy temu środowisku i - nawet po nominacji - rzadko widywany we Frauenburgu. Otóż on właśnie zapoczątkował akcję przeciw Kopernikowi, która zatruła ostatnie lata życia wielkiego astronoma. Oskarżenia jego dotyczyły z jednej strony gospodyni i kochanki Kopernika, Anny Schilling, córki znakomitego artysty-medaljera Macieja Schillinga, z drugiej zaś strony Aleksandra Scultetiego. Dalszą akcję przeciw Annie i Scultetiemu poprowadzili dwaj spolonizowani gdańszczanie: Dantyszek i Hozjusz. Zmuszono Kopernika do rozstania się z dawną kochanką i z serdecznym przyjacielem. Również inny przyjaciel Kopernika, Jan von Werden, starosta nauburski, nie cieszył się sympatją Dantyszka i Hozjusza. To wszystko odsuwało Kopernika od Polaków, a zbliżało go do partji autonomistów pruskich w łonie kapituły.

Z powyższego nie należy jednak wnosić o jakimś nacjonalizmie niemieckim astronoma, jak to sugerują niektórzy niemieccy biografowie. Do przyjaciół Kopernika zaliczali się przecież takie uczeni krakowscy, wśród nich zwłaszcza Bernard Wapowski i Marcin Biem. Ponadto mamy dowody nietylko lojalności Kopernika wobec korony polskiej, lecz nawet pewnej troski o dobro Rzeczypospolitej. Ważną rolę musiały przy tem odegrać czteroletnie studia w Akademji Jagiellońskiej, o której miał wspominać potem z wdzięcznością. Odbył je we wczesnej młodości, w okresie ostatecznego kształtowania się charakteru i zamiłowań. Wreszcie doniosły wpływ na orjentację polityczną Kopernika wywarł jego wuj biskup Łukasz Watzenrode. Postać to wspaniała, indywidualność niepospolita, typ księcia kościoła, zarazem światłego humanisty i przebiegłego polityka. Zdobywszy warmińską stolicę biskupią wbrew woli Kazimierza Jagiellończyka - a było to po gnieźnieńskiem i krakowskiem najbogatsze biskupstwo w Polsce, uprzywilejowane ponadto przez daleko idącą autonomję polityczną - Łukasz popadł w konflikt z królem, zakończony dopiero śmiercią Kazimierza. W polityce swojej Watzenrode dążył z jednej strony do zachowania autonomji warmińskiej w stosunku do korony polskiej, z drugiej - do unieszkodliwienia Zakonu, który nieustannie zagrażał zagarnięciem Warmji pod swoją władzę.

Niebezpieczeństwo krzyżackie było bliższe i Łukasz stał się najwierniejszym wasalem i sprzymierzeńcem następców Kazimierza: Olbrachta, Aleksandra i Zygmunta. On to wraz z Kallimachem był autorem projektu wysiedlenia Krzyżaków na Podole. Przez swój polonofilizm zraził sobie stany pruskie, a zwłaszcza mieszczan. Kopernik, wprowadzony przez wuja do kapituły warmińskiej wraz z bratem, Andrzejem, został wciągnięty w krąg polityki warmińsko - kościelnej. Węzeł tej polityki stanowiła kwestja krzyżacka. Jeszcze ojciec astronoma, a także dziad, Łukasz Watzenrode starszy, odegrali ważną rolę w wyzwoleniu Prus spod władzy krzyżackich oligarchów. Motorem ich postępowania były interesy klasowe patrycjatu miejskiego.

Natomiast biskup Watzenrode i jego sekretarz Mikołaj Kopernik mieli na widoku niezależność warmińskiej korporacji kościelnej, stanowiącej zresztą domenę przywilejów tegoż patrycjatu. W żadnym razie nie można mówić o jakiejś narodowej ich antypatji względem Zakonu - jak to zdarzało się wielu biografom polskim. Przykładem może być Łukasz Watzenrode starszy, który wprawdzie łożył wielkie sumy na powstanie przeciwkrzyżackie, a nawet sam walczył pod Malborgiem i Łasinem, ale już w kilka lat po inkorporacji Prus, gdy przywileje mieszczan zostały naruszone, wystosował do Kazimierza Jagiellończyka - oczywiście po niemiecku - zuchwały list, grożący oderwaniem Prus od korony polskiej. Buntowniczą postawę wobec Zygmunta I zajął także brat astronoma, Andrzej, przeciwstawiający się ingerencji króla w sprawy elekcji biskupów warmińskich.

Najcenniejsze wskazówki do określenia narodowego poczucia Kopernika dają nam jego własne pisma
i notatki. Przede wszystkiem trzeba zauważyć, że pozostawił on kilka listów i memoriałów oraz sporo zapisek, skreślonych własnoręcznie po niemiecku - natomiast ani jednego słowa po polsku. Należy także wziąć pod uwagę używaną przez niego pisownię nazwiska. Była ona nieco chwiejna. W młodości astronom podpisywał się Coppernicalbo Coppernicus, na dwóch dokumentach - Coppernick, a czasami nawet wymowa zdawała się wpadać w górnoniemieckie Kupfer - jak w greckim podpisie z roku 1512: Kopfernikos, lub w podpisie na nieodstępnym podręczniku lekarskim: Copphernicus. Z czasem zwyciężyła pisownia Coppernic, ale w kilku listach z ostatnich lat życia - mianowicie do Dantyszka i do ks. Albrechta pruskiego - astronom podpisał się z łacińska Copernicus, a raz nawet spolska: Copernic. Zresztą zdarzało mu się w łacińskich dokumentach pisać swoje nazwisko bez deklinacji, tak jak to ma miejsce w języku niemieckim, np.: „per me Nicolaum Coppernic" - zamiast „per me Nicolaum Coppernicum". Brat astronoma, Andrzej, podpisywał się: Coppernick albo Coppernigk.

Zupełnie jasny wyraz swego pruskiego patrjotyzmu (nie potrzebuję chyba dodać, że „pruski" znaczyło wtedy coś zupełnie innego niż dzisiaj) dał Kopernik w ostatniej, łacińskiej redakcji swej rozprawy o monecie. Opisał tam szczegółowo historję monety pruskiej i jej stopniowego upadku. Bitwa tannenberska znaczy dla niego smutną datę klęski Prus, od której „upadek państwa coraz widoczniej na monecie zaczął się okazywać." Dalej zaś pisał: „Na tę niezmierną klęskę pruskiej rzeczypospolitej ci, których to dotyczy, patrzą się obojętnie i pozwalają, aby najmilsza im ojczyzna, dla której nietylko po Bogu największe mają obowiązki, ale i życie poświęcić powinni - z każdym dniem więcej i więcej przez ich gnuśną opieszałość chyliła się do żałosnego upadku."

„Ojczyzna" w rozprawie Kopernika jest jednak pojęta dość specyficznie. Wielki astronom patrzył na zjawiska ekonomiczne - niewątpliwie bezwiednie — przez pryzmat interesów częściowo mieszczaństwa, głównie jednak - możnowładztwa, a mianowicie wyższego kleru, do którego się zaliczał. Wystąpił nawet z ostrą krytyką polityki menniczej miast i żądał odebrania im prawa bicia monety. Natomiast chłopów i „biednych ludzi" potraktował krótką i niezbyt przekonywającą wzmianką. Że „ojczyzną" nazywał Prusy - o tem świadczy także jego uwaga przy notatce, zrobionej 23 kwietnia 1517 roku: „W dzień św.Wojciecha (S. Adalberti), ojca i apostoła ojczyzny."

Jaki wniosek wyciągnąć z przytoczonych faktów? Ten przedewszystkiem: nie należy twierdzić, że Kopernik był rodowitym Polakiem, jeszcze mniej zaś wolno „propagować" to twierdzenie zagranicą, która i zna przeczące temu dokumenty chociażby ze źródłowych publikacyj niemieckich. (nb. wiele z tych dokumentów nie zostało ogłoszonych przez żadne wydawnictwo polskie.) Tego rodzaju propaganda nie wystawiłaby wcale wysokiego świadectwa kulturze polskiej.

Czy wobec tego Niemcy mają prawo ogłaszać go światu za swego rodaka z krwi i kości? Spewnością - nie. Toteż ci z nich, którzy są dobrze poinformowani i niezaślepieni szowinizmem narodowym, zachowują rezerwę w rozstrzyganiu kwestji narodowości wielkiego astronoma.

Kim więc był Kopernik?

Patriotą pruskim, lojalnym obywatelem polskim, z pochodzenia niemieckojęzycznym mieszczaninem toruńskim. Jako człowiek średniowiecza nie odczuwał potrzeby bliższego określenia swej narodowości. Związany był raczej z polonofilską częścią patrycjatu pruskiego (np. Giese'owie, Ferberowie, Allenowie, Watzenrodowie), ale rygoryzm katolicki Dantyszków i Hozjuszów oraz intrygi Płotowskich oziębiły niewątpliwie jego stosunek do Polaków. Rodzina jego uległa wkrótce częściowej polonizacji (jak np. brat cioteczny - Łukasz von Allen- Mełdzyński). Ponadto jednak był Kopernik kosmopolitą - i to podwóinym: jako duchowny katolicki i jako, uczony. Z pewnością nie przykładał wielkiego znaczenia do „języka pospolitego", którym się czasami posługiwał. Kiedy mówił lub pisał o sprawach ważnych - używał języka Wergiljusza i Cycerona. „Pospólstwem" gardził i bał się go. Samotnie, w otoczeniu kilku zaledwie przyjaciół, szedł przez życie. Przy dźwiękach lutni - czy z pędzlem albo z cyrklem w ręku - unosił się w sferach pitagorejskiej harmonji. I chociaż tyle spraw znajdowało oddźwięk w jego umyśle, odpowiadały mu one swoją nie - ludzką, lecz abstrakcyjną formą - platońską ideją, pitagorejską liczbą. Wiele spraw potocznych, które zbliżają ku sobie ludzi, nie istniało dla niego. Może dlatego poczęści był
i jest dla nas daleki, a dla zwolenników nowoczesnych kwestjonarjuszy - niepochwytny.”

 



tagi: fakty i mity 

stanislaw-orda
22 lutego 2018 16:20
33     2471    7 zaloguj sie by polubić
komentarze:
mooj @stanislaw-orda
22 lutego 2018 17:04

raczej Nysa niż Górny Śląsk

raczej handel niż wytwórstwo miedzi

na pewno biegle greka (znane tłumaczenia z greki n łacinę, gdyby oczywistość - musiał skoro był naukowcem znać język nauki - nie wystarczała)

zaloguj się by móc komentować


Grzeralts @mooj 22 lutego 2018 17:04
22 lutego 2018 18:20

Nysa to Górny Śląsk.

zaloguj się by móc komentować

chlor @stanislaw-orda
22 lutego 2018 18:23

Podróż z Torunia do Fromborka robi duże wrażenie na kimś kto sądzi że jest to spore miasto. W rzeczywistości Frombork leży na końcu świata. Jedzie się tam przez gęsty las, w pewnym momencie las jeszcze bardziej gęstnieje, ciemnieje, i wówczas pojawia się tablica z napisem "Frombork", za którą dalej las, las, aż nagle pojawia się jedyna glówna ulica Fromborka, placyk z pomniczkiem siedzącego Kopernika i sklep biedronka.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @chlor 22 lutego 2018 18:23
22 lutego 2018 18:32

Tak jest  dzisiaj, po wielokrotynych "rekonstrukcjach granic". Wówczas  jechało się stamtąd np.  do Gdańska czy Królewca.
Nie był to więc żaden koniec świata (lokalnego). I nikt wiz tudzież paszportów nie sprawdzał.  Ale, rzecz jasna,  postęp nieustannie  narzuca nam brutalnie swoje zasady. A zwłaszcza kwasy.

zaloguj się by móc komentować

chlor @stanislaw-orda 22 lutego 2018 18:32
22 lutego 2018 18:42

Frombork dziś nie jest nawet miastem powiatowym. Powiat jest hen jeszcze dalej, prawie w Rosji, w Braniewie. Może ta obecna degradacja jest celowa? Stamtąd nie da się nawet popłynąć statkiem do Krynicy, są tylko kursy wycieczkowe z Krynicy do Fromborka. Czyli nawet jak ktoś się załapie, to nie wróci do Fromborka tego samego dnia.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @chlor 22 lutego 2018 18:42
22 lutego 2018 19:15

wówczas Frombork był stolicą Warmii

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @valser 22 lutego 2018 19:02
22 lutego 2018 19:28

Księstwo Pruskie  (Prusy Książęce - lenno Polski) stało się pierwszym państwem luterańskim w Europie.
.Ks. Albrech t Hohenzollern nakazał tutaj głoszenie „czy steg o ” Słowa Bożego 6 lipca1525 r.

Przyjmowaniu nauki Lutra sprzyjało posługiwanie się językiem niemieckim przez dużą  część mieszkańców miast pruskich. Wypadki oporu były sporadyczne i przeważnie były one  inspirowane przez byłych Krzyżaków. Ostrożnie
postępowano na wsi gdzie zmiany w liturgii przeprowadzano stopniowo, aby nie drażnić
wiernych. Już w roku 1530 przyjęto w Prusach Książęcych jako  obowi zującą Konfesję Augsburską.
Mozna przyjąć, że    Księstwo Pruskie stało się całkowicie luterańskie.już od  1544 r.

 

zaloguj się by móc komentować

chlor @valser 22 lutego 2018 19:02
22 lutego 2018 20:06

Kopernik był w porządku, jego się przecież nie czepiam.

zaloguj się by móc komentować

Augustynka @stanislaw-orda 22 lutego 2018 19:28
22 lutego 2018 21:50

Jakoś inaczej widzi mie sie Kopernik z Baśni Coryllusa.Sympatyk reformacji?Rygoryzm katolicki Dantyszka?Kochanka Anna Schilling?Bardziej Gabrielowi wierzę i Jego Baśni.Bez urazy...

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Augustynka 22 lutego 2018 21:50
22 lutego 2018 22:01

To nie jest mój problem, a więc i  nie moja uraza.

Twoje preferencje odnośnie obiektu  wiary  mogłyby ewentualnie zainteresować Jeremiego Wasiutyńskiego,
ale jemu się  zmarło w 2005 roku.

zaloguj się by móc komentować

chlor @stanislaw-orda
22 lutego 2018 22:44

Za dawnej komuny leciał w TV film rysunkowy dla dzieci o Koperniku. Tam tekst głosił wierszem rymowanym: "Wstrzymał Słońce ruszył Ziemię polskie go zrodziło plemię". Nie wnikam tu w pewną astronomiczną nieścisłość wiersza. Kopernik był ważny za Gomułki/Gierka jako prasłowianin, bo jak wówczas coś nie było prasłowiańskie - to nie istniało.

Obecnie jest całkiem inaczej. Miasteczka i miasta swoje legendy muszą opierać albo o stare tradycje niemieckie albo żydowskie by załapać jakieś fundusze państwowe czy unijne. Np Frombork obsługuje wycieczki z Niemiec śladami niemca Kopernika, Malbork podobnie się załapuje. Nawet w Międzyzdrojach wycieczkom pokazują jakiieś miejsce po byłej synagodze by pokazać, że to nie byle jakie miasto. Całkiem przerąbane mają okolice zbyt polskie, czyli bez istotnej tradycji. Cedynia, Częstochowa, Gniezno. Rzucam przykłady które akurat widziałem. Bida Panie tam panuje. Rynki porosłe chwastami (Częstochowa), syf, malaria, budy ze starzyzną na całej ulicy (Gniezno). Tak ma chyba być.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @chlor 22 lutego 2018 22:44
23 lutego 2018 00:24

To oczywiste, jesteśmy zbyt biedni, więc  nie stać nas na brak Kopernika

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @valser 22 lutego 2018 22:46
23 lutego 2018 00:25

Wówczas nie nadawano oficjalnie obywatelstwa, więc ja bym się nie upierał.

zaloguj się by móc komentować

Jacek-Jarecki @stanislaw-orda
23 lutego 2018 05:55

To może i nasz Tusk jest Niemcem?

:) 

Caly ten przedwojenny wywód nabiera sensu, o ile zaczniemy go czytać od końca. Nie da się bowiem wtłoczyć logicznego, średniowiecznego wywodu w dzisiejsze, a nawet przedwojenne, pojęcie narodu. 

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @stanislaw-orda
23 lutego 2018 06:43

Biedny zagubiony człowiek,
http://web.archive.org/web/20070318031337/http://relacjeonline.com/relacje/teksty.asp?txt=71

Na zachodzie doceniony, bo jak zwykle "polacy by nie zrozumieli"

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @stanislaw-orda
23 lutego 2018 07:02

Wróćmy do Ossowieckiego i jego fanów. Poza wymienionymi już politykami z najwyższej półki, był on wielkim faworytem ludzi kultury, takich jak m.in. genialny aktor i reżyser teatralny Juliusz Osterwa czy niemniej genialny kompozytor Karol Szymanowski. Nikogo nie może dziwić, że nutce spirytystycznego szaleństwa dali się ponieść wybitni twórcy – ci wszak żyją specyficznym życiem, w którym wrażliwość na sprawy ducha jest wyjątkowo istotna. Prawdziwie wyjątkowym egzemplarzem wśród fanów Ossowieckiego został jednak niejaki Jeremi Wasiutyński. Dziś szerzej nieznany, swego czasu był doskonale zapowiadającym się astrofizykiem, o ambicjach popularyzatorskich. O tych ostatnich świadczy zresztą wydana przez niego książka Świat i geniusz będąca próbą przystępnego ujęcia historii Ziemi od powstania Układ Słonecznego. Niezwykłość Wasiutyńskiego polegała na tym, że korzystając z pomocy niezawodnego Ossowieckiego badał… życie Mikołaja Kopernika. Dzięki seansom z mistrzem, Wasiutyński przygotował do druku książkę opublikowaną w roku 1938. Przyjęto ją chłodno – nietuzinkowe metody badawcze nie przyjęły się.

 

https://wolnemedia.net/spirytysci-przedwojenni-dawni-owi/

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @valser 23 lutego 2018 06:29
23 lutego 2018 08:59

Większość naszych Volksdeutschów po niemiecku nie mówi, albo mówi słabo.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @valser 23 lutego 2018 00:50
23 lutego 2018 09:01

oczywiście, że nie ma sensu sie upierać. Przeciez wówczas było sie poddanym tego, kto władał na danym terytorium.

Polityczne stygmatyzowanie (państwowo-etniczne) w dzisiejszym sensie nie istniało, nawet nikt by go ie zrozumiał. To znaczy, że nikt nikogo w takich kategoriach nie klasyfikował.

Ekstrapolowanie wstecz tego rodzaju "[rzewag"
 jest li tylko leczeniem kompleksów narodowych. Niemcy odbitrają nam Kopernika, a my go Niemcom.

Takie odbieranie sobie  wzajem zabawek w piaskownicy.

 

zaloguj się by móc komentować


stanislaw-orda @parasolnikov 23 lutego 2018 06:43
23 lutego 2018 09:09

Znam ten tekst, musiałem sporo o nim przeczytać, zanim zdecydowałem sie wstawić notke na blogu.

Ale  wyczytałem w linkowanym tekscie zupełnie coś innego, a mianowicie, że J. Wasiutyńskidla propagandystów piłsudczykowskich  II RP naruszył tabu, czyli zakewstionował jedną z propagandowych relikwi służących leczeniu narodowych kompleksów i traum.
I na jakim Zachodzie? Norwegia, gdy tam pojechał  to wówczas było kompletne zadupie.

Rzecz jasna, dzisiaj czyli w  III RP potraktowany zostałby podobnie. Albo byłby zamilczany albo wykpiony.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @parasolnikov 23 lutego 2018 07:02
23 lutego 2018 09:14

Myślę, ze nie [przede wszystkim dziękli seansom spirytystycznym pozyskał informacje o Kop[erniku. To element egzotyczny, wyeksponowany w cytowanym tekscie, aby zdeprecjonować to, co Wasiutyński opublikował.
stara , dobra i sprawdzona metoda dyskredytowania kogos, kogo uważa się za niewygodnego, a trudno mu zarzucić braki merytoryczne. No to zawsze mozna napisać, że  jest spirystystą, albo że ma nieślubne dzieci, albo ze bije zonę, etc.

Metody znane i lubiane.

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @stanislaw-orda 23 lutego 2018 09:09
23 lutego 2018 09:35

Ale jesteśmy w krainie Jabłonowskiego vel Olszańskiego, jest dobry bo źle mówił o Marszałku. A dla mnie to człowiek zwichrowany, i świadczy o tym jeden i drugi linowany tekst, I dociekanie, czy seansy spirytystyczne to duży czy mały wycinek.

Problem jest w tym, że ja nie wyszukiwałem tych informacji przypadkowo. po prostu od pierwszej linijki tego tekstu czułem, że coś jest nie tak z tym człowiekiem. Jest w tym tekście jakaś mocna schizofrenia bo używa terminów narodowościowych by udowodnić, że narodowości nie było, ale szczególnie polskiej bo miasta były niemieckie. Co ma wynikać z tego tekstu?

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @parasolnikov 23 lutego 2018 09:35
23 lutego 2018 10:02

Ma, między innymi, wynikać to, że stosowanie współczesnych schematów propagandowych używanych do doraźnych celów , czyli  np. kryteriów "etnosowych", a które  ekstrapoluje się  na  odległy czas historyczny  i odmienne uwarunkowania istniejące w dawnych epokach,  jest kijem o dwóch końcach.

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @stanislaw-orda 23 lutego 2018 10:02
23 lutego 2018 10:05

No nie wiem, a używanie tych schematów propagandowych nie do doraźnych ale dalekosiężnych i poważnych celów?

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @parasolnikov 23 lutego 2018 10:05
23 lutego 2018 10:11

wówczas trzeba zadbać o to, żeby nasz koniec kija nie okazał się słabszy.

zaloguj się by móc komentować

boson @stanislaw-orda 23 lutego 2018 10:11
23 lutego 2018 11:19

napisałeś wyjątkowo głupi i przewrotny tekst - rozczarowanie

 

zaloguj się by móc komentować

Augustynka @valser 22 lutego 2018 22:46
23 lutego 2018 12:18

Książkę ks.Hiplera mam a w Olsztynie mieszkam od kilkunastu lat.Dzięki za wsparcie w obronie dobrego imienia Mikołaja :)

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @boson 23 lutego 2018 11:19
23 lutego 2018 20:47

W dalszym ciągu  słabujesz z percepcją.
To nie jest  mój tekst.

zaloguj się by móc komentować


stanislaw-orda @Augustynka 23 lutego 2018 12:18
24 lutego 2018 00:32

A czy ktoś tu szarga "dobre imię" Mikołaja?

Przy okazji, jak ono brzmi?

zaloguj się by móc komentować

Augustynka @stanislaw-orda 24 lutego 2018 00:32
1 marca 2018 18:15

No jak to : "jak"?Kopernik oczywiście :)

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Augustynka 1 marca 2018 18:15
3 marca 2018 19:47

pytałem o "dobre imię", a nie o imię metrykalne.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować