-

stanislaw-orda : unukalhai (unuk.al.hayah@gmail.com)

Gdzie zapodziała się Atlantyda?

Na początek info i wyjaśnienie.

Otóż oprócz obecnego pozostały do wznowienia jeszcze dwa  teksty z moich poprzednich wcieleń blogowych.

Jednym z powodów ich zamieszczania jest spostrzeżenie, iż do tekstów napisanych kilka lat temu nikt nie zagląda, Drugi wynika z tego, że te z nich, które wymagały sporo pracy, a uważam z rozmaitych powodów za wartościowe i nie zdezaktualizowane, chciałbym pokazać w nowym miejscu z myślą o tych Czytelnikach, którzy ich wcześniej nie znali. Powód trzeci jest prozaiczny , bo jeszcze nie skończyłem  redagowania nowych tekstów.

Czyli jeszcze na razie kolejna "pomostówka."

Oto ona:

Pod koniec lat 60-tych XIX stulecia konsorcjum brytyjsko-francuskie rozpoczęło budowę Kanału Sueskiego. Dla celów tej budowy potrzebne były gigantyczne ilości cementu. Okazało się, że na dwóch wysepkach w południowej części Cykladów, a mianowicie Therze i Therasii znajdowały się ogromne warstwy popiołu wulkanicznego o grubości kilkudziesięciu metrów, przydatnego do produkcji cementu. Postawiono na tych wyspach wytwórnie, aby produkowały cement na potrzeby wspomnianej inwestycji. W miarę zużywania pokładów popiołu zaczęto znajdować pod jego warstwami szczątki jakichś zagadkowych budowli, a także fragmenty ceramiki. Nikt nie miał pojęcia, skąd na takiej małej wysepce znalazły się ślady wysoko rozwiniętej cywilizacji, a nie dokonano jeszcze wówczas odkrycia na samej Krecie fascynujących pozostałości cywilizacji i kultury minojskiej (pierwsze prace archeologiczne przy odkopywaniu ruin zespołu pałacowego w Knossos na Krecie prowadzono w latach 1900-1905). Ze względu na to, że nie bardzo wiedziano z kim powiązać odkryte ślady dawnej kultury, a bardzo kosztowne ekspedycje archeologiczne, głównie z Anglii i Francji, były ukierunkowane na odkrywanie skarbów Tutenchamona Egipcie, Agamemnona w kontynentalnej Grecji czy Troi na wybrzeżu Azji Mniejszej, to wykopalisk na Therze nie kontynuowano przez kolejne kilkadziesiąt lat. Ponownie powrócono do nich na niewielką skalę po I wojnie światowej, ale niebawem wybuchła II wojna, więc upłynęło kolejne kilkadziesiąt lat, aż dopiero od drugiej polowy XX stulecia wznowiono kontynuowanie ekspedycji badawczych, głównie w wykonaniu archeologów greckich.

Czas i miejsce kataklizmu

Obecny kształt archipelagu Thery to kilka wysp i wysepek tworzących owal, który otacza rozległą lagunę (Thera, albo Thira lub Santorini to wulkaniczna wyspa na Morzu Egejskim, najbardziej na południe wysunięta część archipelagu Cykladów, ok. 100 km na północ od wybrzeży Krety). Największe lądowe części owalu stanowią Thera i Therasia. Znalezione na nich zwały lawy, pumeksu i tufu wulkanicznego jednoznacznie wskazują, iż jest to pozostałość po potężnej erupcji, która rozerwała sporą część wyspy. Z symulacji opartej na tych pozostałościach można odtworzyć z dobrym przybliżeniem pierwotny kształt wyspy, której dominującym elementem był wówczas stożek wulkanu sięgający wysokości co najmniej 1,5 kilometra ponad poziom morza. Teraz jest w tym miejscu gigantycznych rozmiarów wyrwa, którą zalało morze o głębokości ok. 200-300 metrów, a w najgłębszym miejscu osiągając 400 metrów. Oznacza to, iż erupcja wulkanu wyrzuciła w powietrze dużą część wyspy wraz z dwukilometrową górą w jej centrum. Zalany krater (kaldera) ma obwód około 35 km, zaś powierzchnię ok. 82 km kw. Obliczenia symulacyjne siły eksplozji związanej z wyrzuceniem takiej ilości materiału pozwoliły oszacować, iż był to najsilniejszy wybuch wulkanu w ostatnich kilku tysiącach lat, a zapewne najsilniejszy w dziejach cywilizacji śródziemnomorskiej, gdyż ilość wyrzuconych do atmosfery ziemi i popiołu sięgać musiała ok. 130 km3. Dla porównania bardzo silna erupcja wulkanu na indonezyjskiej wyspie Krakatau (Krakatau, wulkan w cieśninie Sundajskiej, pomiędzy Jawą i Sumatrą, który wybuchł w sierpniu 1883 r.), uznawana poprzednio za najsilniejszą w pisanych dziejach cywilizacji, wyrzuciła trzykrotnie mniej materiału. Wspomniane oszacowania oparto o wyniki badań dna morskiego wokół Krety i archipelagu Cykladów, dokonane w latach 1947-48, 1956 i 1958 oraz w 1965 roku w ramach kilku ekspedycji (dwóch szwedzkich i jednej amerykańskiej). Pobrane próbki osadów dennych wykazały, iż warstwa popiołu, datowana na połowę drugiego tysiąclecia starej ery (z dokładnością ok. 100 lat) zalega na olbrzymim obszarze równym, mniej więcej, powierzchni Polski, a jej grubość sięga od kilkunastu metrów przy brzegach Thery do ponad dwóch metrów przy wyspie Rhodos i kilkunastu, bądź kilku, centymetrów na krańcach tego obszaru w pobliżu wybrzeży włoskich oraz południowej Anatolii. Z obrysu dna morskiego, na którym zalegał popiół, odtworzony został kształt obszaru, na który wiatr nanosił główną masę frakcji wyrzuconych w wyniku eksplozji wulkanicznych. W jego centrum znalazła się Kreta, w całości Cyklady oraz Południowe Sporady. Od północy obszar ten wyznaczały wybrzeża wysp Eubea i Chios, zaś najdalej na południe wysunięte miejsca usytuowane były od strony wybrzeży egipskich, a warstwa popiołów zanikała na tym kierunku ok. 200 km od brzegu afrykańskiego. Co oznaczało, iż erupcja wulkanu na Therze nastąpiła latem, kiedy wieją w tym rejonie wiatry z północnego zachodu.

Wybuch o takiej sile musiał spowodować kataklizm w rozległym rejonie z katastrofalnymi skutkami dla terenów dotkniętych jego oddziaływaniem. Na morze i ląd posypał się grad rozpalonych odłamków skał i kamieni. Masy spopielonej ziemi wyrzucane w powietrze utworzyły wraz z gazami wulkanicznymi (głównie dwutlenek węgla), gęste trujące chmury, które przesłaniały światło słoneczne powodując ciemności w dzień i truły wszystko co żywe, zaś masy wody spiętrzone wybuchem sformowały się w potężny wał wodny pędzący przez morze, w monstrualnej wysokości falę tsunami. Na morze i ziemię zaczęły opadać masy gorącego, wilgotnego, gdyż zmieszanego z parą wodną popiołu, oblepiającego wszystko oraz pokrywającego grubą warstwą błota pola, budynki, lasy. Oraz, rzecz jasna, zwierzęta i ludzi, w tym także ich zwłoki. W pobliżu Thery temperatura popiołów sięgała 500 C, a na wybrzeżach Krety wynosiła ponad 100 C. Erupcje trwały tygodniami, część wzbitych wysoko do stratosfery pyłów wiatr rozniósł wokół całej planety, powodując różnorodne perturbacje klimatyczne. Dla porównania, wysokość fali tsunami po wybuchu wulkanu Krakatau wynosiła w szczycie 40 metrów, przy szybkości przemieszczania ponad 500 km na godzinę. Skoro wybuch wulkanu na Therze był kilkakrotnie silniejszy, to wysokość fali mogła sięgać 100 metrów lub nawet przekraczać taką wysokość. Apokaliptyczny wybuch wygenerował łańcuchowo następujące po sobie wstrząsy wtórne, czyli trzęsienia ziemi niszczące to, co jeszcze nie uległo zniszczeniu i powodujące powstawanie kolejnych fal tsunami. Na wysepce Anafi, położonej 24 km na wschód od Thery, odnaleziono złoża pumeksu pięciometrowej grubości, które zalegają na wysokości 250 metrów nad poziomem morza. Przypuszczalnie zostały tam wyniesione przez potężne fale tsunami, jakkolwiek nie można także wykluczyć, iż w części wypiętrzenie się wyspy spowodowane zostało w następstwie uruchomienia intensywnej tektoniki w rejonie erupcji.

Wystarczy spojrzeć na mapę i usytuowanie Thery względem Krety, aby przekonać się, że cały impet fal tsunami uderzył w północne wybrzeża Krety, nie osłaniane żadnymi wysepkami mogącymi rozproszyć i zamortyzować siłę żywiołu. Woda musiała wedrzeć się na wiele kilometrów w ląd, niszcząc wszystko na swojej drodze. Zniszczenia objęły, poza Kretą i Cykladami, cały basen Morza Egejskiego, łącznie z wyspami Rhodos i Samotrake. Sięgnęły zachodnich rejonów Azji Mniejszej oraz Egiptu. Kataklizm spowodował zagładę znacznej części populacji Krety, zniszczył miasta, porty, infrastrukturę, uprawy, zasiewy rolne, statki w portach i na morzu wraz z ich załogami, etc., etc. Skutki katastrofy miały charakter totalny, ale z czasem przykryte zostały warstwami popiołu, tak że następni osadnicy na Krecie, którymi były plemiona doryjskie, nawet nie podejrzewali, że na kilka wieków przed nimi kwitła tam znacznie bardziej rozwinięta cywilizacja, a oni sami stąpają po jej grobach.

Kolebka cywilizacji minojskiej

Tło dla tego opowiadania o kataklizmie z połowy drugiego tysiąclecia przed Chrystusem stanowi region Morza Egejskiego z jego wyspami i terenami przybrzeżnymi oraz region Morza Kreteńskiego. Współcześnie jest to obszar prawie w całości stanowiący terytorium Grecji, a tylko jego wschodnie rejony należą do Turcji (zachodnie wybrzeże Azji Mniejszej). Na obszar ten składają się głównie wyspy i wysepki wymienionych akwenów oraz półwyspy i zatoki ich rejonów przybrzeżnych. Głównymi zespołami wysp Morza Egejskiego są Sporady (Północne i Południowe) oraz Cyklady. Poza wymienionymi istnieją także wyspy nie zaliczane do żadnego z wymienionych archipelagów, jak np. Eubea, Kreta, Mitylena (Lesbos) i jeszcze sporo innych. Na południe od Cyklad aż do północnych wybrzeży Krety na szerokości ok. 100 km, rozciąga się Morze Kreteńskie zamknięte od strony południowej łukiem biegnącym od południowego cypla półwyspu Peloponeskiego (przylądek Maleas), poprzez Kretę do wyspy Rhodos i południowych wybrzeży Azji Mniejszej (przylądek Deveboynu, nieopodal ruin miasta portowego Knidos w Turcji). Łuk ten ma długość ok. 500 km, z czego wybrzeża wyspy Kreta zajmują ponad połowę jako że jest ona położona dokładnie wzdłuż łuku. Jeśli ze środka Cykladów (wyspa Naksos) zatoczylibyśmy okrąg obejmujący całą powierzchnię Krety, miałby on wówczas promień 260 km i obejmował ok. 200 tys. kw. km powierzchni, w tym wszystkie wymienione wyspy, za wyjątkiem Mityleny (Lesbos). Wewnątrz tak zakreślonego rejonu znalazłyby się najważniejsze ośrodki cywilizacji określanej jako grecka archaiczna.

Ale co jest tak specjalnie charakterystycznego dla opisywanego rejonu świata, że stał się on dogodnym miejscem narodzin i rozwoju kilku najważniejszych historycznie cywilizacji? Otóż wymienione wyspy i wysepki stanowią pomost między dwoma masywami kontynentalnymi, czyli Europy i Azji, a także podróżując wzdłuż wybrzeży Azji Mniejszej można łatwo dotrzeć do północnych rejonów kolejnego z kontynentów – Afryki. Ważny element specjalnego statusu omawianego rejonu, stanowi okoliczność, iż odległość pomiędzy poszczególnymi wyspami nigdzie nie przekracza 50 km, a z reguły jest mniejsza. Dobra pogoda oraz sprzyjające wiatry umożliwiały jej przebycie w czasie od wschodu do zachodu słońca. Wyspy te są na ogół górzyste, a ich szczyty nierzadko sięgają 1000 m npm lub przekraczają taką wysokość, co sprawia, iż są wzajemnie widoczne. W odległych epokach wymienione cechy wyspiarskiego świata decydowały o wykorzystaniu drogi morskiej o takich parametrach w celach migracji oraz ekspansji militarnej i gospodarczej. Żeglowanie po akwenie pełnym wysp i wysepek, które w razie załamania się pogody, zapewniały schronienie w bezpiecznych zatokach, odnawianie zapasów wody pitnej, a ponadto umożliwiały dokonanie koniecznych napraw, stwarzało idealne warunki do wykorzystania istniejących tu szlaków morskich. Szczególnie w czasach, gdy żeglarze nie znali kompasu i nie mogli używać współcześnie znanych przyrządów do nawigacji.

Połowa II tysiąclecia starej ery w rejonie śródziemnomorskim to początki władania Egiptem przez królów z XVIII dynastii i odbudowa państwa faraonów, po niedawnym wypędzeniu najeźdźców hyksoskich [przypis 1] na terenach od delty Nilu do IV katarakty (początek Nowego Państwa w Egipcie, tj. rządy władców z XVIII dynastii, przypada na lata 1626-1623. Założycielem XVIII dynastii był Ahmos, a następcą Amenhotep I - początek 1605-1602. W oparciu o odkrycie metody w datowaniu sotisowym stosowanym w starożytnym Egipcie, stała się możliwa lokalizacja w czasie zdarzeń z dokładnością do trzech lat).

W środkowej Anatolii rozwijała się lokalna potęga państwa Hetytów, które sąsiadowało od wschodu z konkurentem, jakim było huryckie państwo Mitanni. Z kolei wasalem Hurytów była dopiero raczkująca w tym czasie Asyria. Trochę dalej na wschód, w Babilonie władała III dynastia kaszycka. Na terenach dzisiejszej Grecji, w jej części lądowej, nie było jeszcze wykształconych znaczniejszych organizmów państwowych, poza ośrodkiem w Mykenach [przypis 2]. Natomiast na Krecie apogeum rozkwitu przeżywała kultura minojska, która posługiwała się własnym pismem linearnym (pismo linearne „A” nie zostało odczytane w sensie znaczeniowym, znane są natomiast fonetyczne odpowiedniki znaków tego pisma, bez znajomości co mogą oznaczać, natomiast pismo linearne „B” odczytano w 1953 r.).

Na ziemiach Peloponezu oraz okolicznych wysp wodzowie i władcy stawali się wasalami królów władających na Krecie. Głównym obszarem zainteresowania władców kreteńskich były wybrzeża i wyspy Morza Egejskiego. Natomiast porty kreteńskie, usytuowane głównie na północnych wybrzeżach wyspy, dzieliło od Egiptu (terenów w delcie Nilu) ok. 700 km otwartego morza bez żadnych wysp. Należy pamiętać, iż ówczesna żegluga odbywała się na łodziach i statkach napędzanych wiosłami, czyli mięśniami ludzi, gdyż nie znano jeszcze wówczas ruchomego żagla. Dlatego pływanie po morzu odbywało się głównie wzdłuż brzegu, którego, jeśli to było tylko możliwe, starano się nie tracić z zasięgu wzroku. Powiązania handlowe Krety z państwem faraonów nie mogły w tamtych czasach mieć charakteru współczesnych regularnych rejsów promowych. Kontakty takie oczywiście istniały, ale nie wiemy, czy odbywały się drogą bezpośrednich podróży morskich, czy też w systemie żeglugi kabotażowej wzdłuż wybrzeży Azji Mniejszej (współczesnych Syrii i Palestyny). Ówczesne mocarstwa (poza Kretą) prowadziły ekspansję na lądzie i nie dysponowały liczącymi się jakościowo i ilościowo flotyllami. W połowie II tysiąclecia a.Ch.n. nawet potężny Egipt taką nie dysponował z prozaicznego powodu, mianowicie dotkliwego braku lasów z odpowiednimi drzewami nadającymi się na budulec. W tym celu drewno do budowy statków, mogących pływać po otwartym morzu, musiało być dostarczane z gór Libanu, bo do rejsów po Nilu i delcie nilockiej wystarczały łodzie zbudowane z trzciny i papirusu. Za potężnego faraona XVIII dynastii - Totmesa III (I poł. XV wieku a.Ch.n.) Egipt był w stanie wystawić flotyllę niewielu drewnianych statków zdatnych do żeglugi pełnomorskiej. Kreta natomiast była mocarstwem przede wszystkim morskim, dla której władców posiadanie floty było warunkiem sine qua non jej bytu i dobrobytu. W tamtych czasach, w rejonie akwenu śródziemnomorskiego, była ona najsilniejszym i jedynym mocarstwem morskim. Należy mieć na uwadze, iż mówimy o epoce poprzedzającej o tysiąclecie początek okresu klasycznego w starożytnej Grecji, umownie liczonego od bitwy morskiej stoczonej w 480 r. a.Chr.n. pomiędzy flotami grecką i perską w cieśninie obok wyspy Salamina oraz w Zatoce Sarońskiej u wodnych wrót do Aten.

Kreteńczycy opanowali południowe i wschodnie wybrzeża Peloponezu, czyli Lakonii, Argolidy i Arkadii. Do Peloponezu posiadali wygodny „most” poprzez wyspy Antikitirę (Ogylos) i Kitirę (Cytherę). W Argolidzie znajdowały się już wówczas Mykeny, których zaludnienie zapewne nie przekraczało dwóch-trzech tysięcy osób. Kreteńczycy musieli ponadto opanować wysepki łańcucha Cykladów, aby zneutralizować zagrożenie ze strony piratów dla swoich faktorii i składów zaopatrzeniowych, lokowanych przy przystaniach chroniących ich statki. Następnie, aby zabezpieczyć się od ataku ze strony wschodniej (z terenów cokołu lądowego Azji Mniejszej), opanowali również Sporady Południowe, w tym najważniejsze wyspy tego archipelagu, tzw. Dodekanezu, łącznie z wyspami Rhodos i Karpathos. Wyparli stamtąd plemiona Karów [przypis 3]. Zapewne utrzymywali faktorie i w bardziej odległych rejonach Morza Egejskiego czy Jońskiego, a nawet na wybrzeżach Libii, Sycylii, Cypru czy południa półwyspu Apenińskiego. Należy uwzglednić, iż wyprawy pełnomorskie podejmowane na  dalsze odległości wiązały się wówczas z olbrzymim ryzykiem utraty statków i ich załóg. Zarówno pracochłonna i kosztowna budowa statków, jak też wyszkolenie dla nich ekip nie były możliwe bez silnego i bogatego zaplecza, czemu nie mogły podołać małe organizmy plemienne, ale mogły to uczynić silniejsze i bogatsze organizmy ponadplemienne. Tajniki nawigacji były przekazywane w ramach cechu „żeglarzy”. Znaczenie żeglugi było nie do zastąpienia, ze względu choćby na fakt, iż drogą morską można było przewozić znacznie szybciej znacznie większe ciężary niż lądową (przy braku dróg bitych i ówczesnej jakości wozów i zaprzęgów). Jednak żeglowano oceniając odległości „na oko”. Wystarczył wówczas wpływ nieznanego dotychczas prądu morskiego, aby takie szacunki „na oko” skończyły się błądzeniem po nieznanych lub słabo znanych akwenach. Nie było też wówczas takiego luksusu, jakim w dzisiejszych czasach jest łatwe określenie kierunku północy poprzez lokalizację gwiazdy „biegunowej”[przypis 4]. Na tym akwenie morskim przez połowę roku wieją stałe wiatry (antycyklon) i tylko wtedy żegluga mogła odbywać się w dosyć przewidywalnych warunkach, co oznacza, iż w miarę bezpieczne dla żeglugi było kilka miesięcy w roku. Uwzględniając powyższe okoliczności, cywilizacja minojska na Krecie i okolicznych wyspach stanowiła twierdzę morską całkowicie odporną na zakusy potencjalnych agresorów.

I w taki oto sposób, w połowie drugiego tysiąclecia przed narodzeniem Chrystusa, niezagrożona niczym potęga zniknęła nagle ze świata śródziemnomorskiego. I to praktycznie bez śladu.

Teksty i konteksty

Jest sprawą umiarkowanie znaną, iż Atlantyda, jako ideał państwa-miasta, opisana została w dwóch utworach Platona, przede wszystkim w Timajos, a także w Kritias. Ale daleko nie wszyscy zdają sobie sprawę, iż liczne współczesne lokalizacje Atlantydy wynikają z przyjęcia i utożsamienia określeń geograficznych podanych przez Herodota i tak właśnie określanych w jego czasach, z miejscami sprzed kilkunastu wieków, które wcale niekoniecznie wówczas tak były nazywane. Jest to typowy błąd polegający na ekstrapolacji współczesnych pojęć, nazw i interpretacji na odległe w czasie uwarunkowania kulturowe i cywilizacyjne. Rzecz idzie o lokalizację Słupów Heraklesa i Gór Atlasa. Jeśli uwzględnimy, iż Platon opierał się na relacji Solona, który z kolei zrelacjonował zasłyszane od kapłanów podczas wizyty w egipskim Sais, wieści o Atlantydzie komuś, kto z kolei przekazał je Platonowi, wówczas stanie się bardziej jasny brak dokładności w tekście Platona. W takim łańcuszku przekazujących nietrudno było o przekłamania lub banalny brak zrozumienia .
(Sais - miasto w zachodniej części delty Nilu, stolica V nomu (okręg), a także stolica państwa w okresie panowania władców XIV dynastii saickiej w VII - VI wieku a.Ch.n. Ówcześnie ważny ośrodek tkactwa i lniarstwa oraz kultu bogini Neit. Obecnie wieś o nazwie Sa’al-Haggar).
Brak dokładności odnosi się zarówno do precyzji przekazu w zakresie parametrów technicznych dotyczących infrastruktury Atlantydy, interwału czasowego jaki dzielił jej istnienie od czasów Solona, jak też geograficznego umiejscowienia. Uwaga ta odnosi się w jeszcze większej mierze do interpretatorów relacji Platona z czasów zupełnie współczesnych, którzy powszechnie ignorują to, co archeologowie mają w tym zakresie do powiedzenia w oparciu o wyniki badań prowadzonych przez ostatnie kilkadziesiąt lat.

W czasach Platona Grecy, a przed nimi także Fenicjanie, mieli dosyć dobrze rozpoznany akwen Morza Śródziemnego, jak również wyprawiali się za obecną Cieśninę Gibraltarską na otwarty ocean i podejmowali rejsy wzdłuż wybrzeży zarówno Europy jak i Afryki. Określenie „Słupy Heraklesa” było wówczas jednoznaczne ze skałami w wymienionej cieśninie. Ale czy takie było dziesięć wieków wcześniej, a nawet jeszcze w czasach Solona? We wcześniejszych epokach „słupami Heraklesa” (a także słupami Melkarta) określano wszelkie charakterystyczne dla żeglugi miejsca w rejonie akwenu śródziemnomorskiego, jak np. górzyste cyple, blisko siebie położone wyspy itp., w tym np. wyspę Faros, nieopodal późniejszej Aleksandrii (na której to wyspie postawiono słynną latarnię morską). Natomiast w odniesieniu do datowania podanego w wersji Platona, iż „zatonięcie” Atlantydy zdarzyło się 9000 lat przed Solonem, to mamy najpewniej do czynienia z najzwyklejszą pomyłką w dacie o jedno zero. Jeśli poprawną liczbą byłoby zatem 900 lat, to taki interwał czasowy dosyć dokładnie pasowałby do daty wydarzeń, będących skutkami wybuchu na wyspie Thera.

Platon, powtarzając za relacją kapłanów, napisał w Timajosie, iż Atlantyda to wielka wyspa za Słupami Heraklesa, za nią morze, dalsze wyspy i wreszcie ląd stały, który ogranicza tamto morze. To w zasadzie dokładny opis usytuowania Krety, gdy patrzymy (warto spojrzeć na mapę) od wybrzeży Egiptu w kierunku Morza Egejskiego. Dla kapłanów z Sais, miasta położonego w delcie Nilu, Atlantyda znajdowała się za takimi właśnie słupami. Jak też górami, w czasach nowożytnych nazywanymi Atlas, nie musiały wcale być góry w Maroku i Algierii. W archaicznym świecie śródziemnomorskim wszelkie wysokie góry symbolizowały ramiona mitycznego olbrzyma Atlasa, którymi on podtrzymywał sklepienie niebieskie. A wszak szczyty górskie np. na Krecie sięgają wysokości 2.500 m npm. Warto również zwrócić uwagę na fragment w dziele Platona odnoszący się do zasięgu panowania terytorialnego władców Atlantydy. Otóż obejmowało ono po wewnętrznej stronie (greckiej) „Słupów Heraklesa” tereny Libii, po Egipt i Europę (Europą nazywano ówczesne centrum cywilizacyjne z głównymi ośrodkami na Krecie i okolicznych wyspach) oraz Tyrrenię (Sycylia, Sardynia oraz południu Płw. Apenińskiego).

Platon umiejscowił Atlantydę daleko za „Słupami Heraklesa” przede wszystkim z tego powodu, że nie zdołał skojarzyć przekazu o Atlantydzie z jakimiś pozostałościami poprzednich epok, które były wówczas znane w świecie śródziemnomorskim, a które by odpowiadały tak zaawansowanej cywilizacji. Możemy go usprawiedliwić, gdyż te ślady przykrywała gruba warstwa popiołu, ziemi i mułu, zarówno na lądzie jak i na dnie morskim.

Echa i reminiscencje

W pamięci pokoleń zachowało się trochę wspomnień o tym wydarzeniu. Znalazły one swój wyraz w mitach greckich, w relacjach przytaczanych przez starożytnych historyków, a także we fragmentach Biblii z Księgi Wyjścia.

I tak, w micie o Talosie jest mowa o potworze broniącym Krety przed najeźdźcami, który ciskał w płynące statki skałami i kamieniami i w ognistym uścisku spalił flotyllę agresorów. Mogą to być zachowane w pamięci pokoleń wspomnienia o gradzie gorących kamieni i rozżarzonej lawy, które wydobywały się z wulkanu. Dalsza część tego mitu mówi o synu Talosa, Laukosie, który wypędził króla Krety, zamordował jego córkę i zniszczył kreteńskie miasta. Córka króla miała na imię Kleisithera, co znaczy „klucz do Thery”, zaś imię Laukos („biały”) interpretuje się jako wspomnienie po popiele wulkanicznym, który zakrył ruiny kreteńskich miast. Z kolei w micie o wyprawie Argonautów jest fragment, gdy Jazon z towarzyszami, przepływając w pobliżu Krety, natrafia na ciemności, w których nie widać słońca ani gwiazd. W kolejnym micie o Deukalionie, Zeus w zemście za poczęstowanie go na uczcie ludzkim mięsem, nakazał Posejdonowi wytracić wszystkich mieszkańców lądu. Z morza podniosła się ogromna fala, która pchana wiatrem od południa zalała tereny Grecji (zapewne chodzi o Argolidę). Towarzyszyły temu trzęsienia ziemi, deszcze i burze. W jednej z wersji mitu Deukalion jest bratem Ariadny, córki władcy Krety, Minosa, co stanowi poszlakę, że mit ma źródła w lokalnych zdarzeniach, a nie jest np. wersją „potopu” zaczerpniętą z mezopotamskiej sagi o Gilgameszu.

W innym micie mowa jest o skutkach gniewu Posejdona po jego sporze z boginią Ateną, których wynikiem było zatopienie terenów Attyki, czyli nadmorskiego rejonu w środkowej Grecji, na północ od Peloponezu i Argolidy, za przesmykiem korynckim (wówczas nie było jeszcze kanału korynckiego).

W tragedii Eurypidesa pt. „Hippolytos” znajduje się obrazowy fragment mówiący o potężnej fali morskiej, która spustoszyła rejon Zatoki Sarońskiej, czyli ziemie Argolidy i Attyki. Wzmianki o podobnym kataklizmie znajdują się w księgach historyków Diodora i Strabona. Natomiast Herodot w „Dziejach” (VII tom) opisuje historię kreteńskiego miasta Prajsos, które zasiedlili „Hellenowie”, po tym jak jego mieszkańcy (mężczyźni), wyprawiwszy się na Sycylię, nie powrócili z powrotem, gdy dowiedzieli się, że ich kraj został zniszczony. Co prawda, ich statki zniszczyła burza, ale mogli przecież zbudować nowe. Nie uczynili tego, tylko założyli miasto na południowym krańcu płw. Apenińskiego w rejonie zwanym wówczas Japigia (obecnie Apulia, prowincja Lecce ).

W zapisach zawartych w biblijnej II Księdze Mojżeszowej jest mowa o plagach, jakie spadły na Egipt i ród faraona za przetrzymywanie w niewoli współplemieńców Mojżesza. Tekst ten opisuje, między innymi, choroby ludzi i bydła, które spowodował spadający z nieba popiół, także plagi gradu i ognia, które spustoszyły pola, zabudowania, zwierzęta, drzewa i zabiły wszystkich ludzi, którzy nie zdołali schronić się pod dachem, a dalej plagę ciemności, które ogarnęły ziemię egipską („ciemności egipskie”). Inna z kolei plaga dotyczy zabarwienia na czerwono wody w Nilu, co mogło być spowodowane pyłem z pumeksu naniesionym na tereny delty Nilu. Jeszcze inna plaga mówi o zarazie bydła, ponadto plagach mszyc, myszy i żab, co było skutkiem zakłóceń w ekosystemie spowodowanych przez opad popiołu, który zdewastował naturalne środowisko, zniszczył plony i zapasy żywności. A śmierć pierworodnych Egipcjan (synów), to zapewne skutek zwiększonej śmiertelności, zwłaszcza wśród niemowląt w wyniku skażenia wody, gleby i żywności i w rezultacie wieloletniego głodu („siedem lat chudych”).

Reasumując, długotrwałe badania interdyscyplinarne, w szczególności dotyczące badań dna morskiego, pozwoliły w latach 80-tych XX wieku na wskazanie dokładnej lokalizacji obiektu dawno zaginionej cywilizacji, który Platon określił mianem Atlantydy.

Przypis 1 

Hyksosi – lud azjatyckiego pochodzenia (semicki lub hurycki), który w siedemnastym stuleciu przed Chrystusem opanował deltę Nilu i założył siedzibę władców w mieście Awaris (dzisiaj Tell El-Dabaa).. Dynastia hyksoska panowała w części Dolnego Egiptu około 100 lat (XV i XVI dynastia). Upadek jej władzy związany jest ze skutkami wybuchu na wyspie Thera w 1627 a.Chr.n. Za panowanie królów z tej dynastii datuje się przybycie biblijnego Józefa i jego rodziny do Egiptu. Częściowo okres dynastii XVI nakłada się na okres rdzennie egipskiej dynastii XVII, tzw. tebańskiej, władającej Górnym Egiptem (ze stolicą w Tebach) i która była lennikiem władców hyksoskich. Po upadku gospodarczym i militarnym Dolnego Egiptu dynastie tebańskie odbudowały państwo i zjednoczyły obie części Egiptu (zwiększając swoje wpływy aż do okolic IV katarakty, po graniczne miasto Napata w królestwie Kusz – dzisiejsze Dżabal Barkal). Nazwa faraon („wielki dom”, synonim tytułu król) na określenie władców egipskich zaczęła być stosowana od Totmesa III (początek władzy 1521-1518);

Przypis 2

Mykeny – najstarsze siedlisko kultury achajskiej na Peloponezie. W czasach dominacji władców z konfederacji minojskiej ośrodek mykeński był najprawdopodobniej ich wasalem. W rezultacie zniszczenia potęgi minojskiej przez kataklizm związany z wybuchem wulkanu na Therze ekspansja plemion achajskich (egejskich) na Peloponezie, Krecie i innych wyspach nie napotykała na opór(połowa XV stulecia a.Chr.n. i póżniej), a na tym terenie cywilizację minojską zastąpiła hegemonia mykeńska. Na początku XII a.Chr.n. najazd plemion doryjskich zniszczył Mykeny. Ludy doryjskie zdobyły ośrodki Achajów w Grecji właściwej i na Peloponezie, a następnie zajęły również Kretę, Cyklady i inne wyspy akwenu Morza Egejskiego;

Przypis 3

Karowie (Karyjczycy) plemiona zamieszkujące południowo-zachodni kraniec Anatolii, z głównymi ośrodkami w Milecie, Halikarnasie, Knidos, Magnesii i Afrodysii. Pomnik na cześć satrapy karyjskiego Mauzolosa w Halikarnasie zaliczany był do siedmiu cudów świata antycznego (mauzolem w Halikarnasie). Zostali wyparci z wysp akwenu Morza Egejskiego przez władców konfederacji minojskiej na jego wschodnie (azjatyckie)wybrzeża (dzisiejsza Turcja). Po zagładzie cywilizacji minojskiej Karowie zostali odepchnięci od wybrzeży morskich przez plemiona Dorów, które opanowały południową Grecję (Peloponez), Kretę i wyspy Dodekanezu, i skolonizowały nadmorskie miasta karyjskie (w tym ww.);

Przypis 4

1700 lat a.Chr.n. gwiazdą biegunową była np. słabo widoczna gwiazdka o nazwie Thuban (alfa w konstelacji Smoka), 1100 lat a.Chr.n. była nią, co prawda silniejsza, gwiazda Kochab (beta w Małej Niedźwiedzicy), ale także niezbyt charakterystycznie usytuowana, aby łatwo ją można było zlokalizować na niebie, a dopiero od jakiegoś czasu gwiazdą biegunową jest Polaris (alfa Małej Niedźwiedzicy). Gwiazda Polarna swoją pozycję najbliżej bieguna osiągnie dopiero w 2105 roku, a za kolejne ok. 1500 lat rolę gwiazdy biegunowej pełnić będzie inna gwiazda.

 

 

 

 

 

 

 



tagi: atlantyda 

stanislaw-orda
19 września 2017 20:21
19     3784    15 zaloguj sie by polubić
komentarze:
MarekBielany @stanislaw-orda
20 września 2017 01:36

Najlepsze bo najprostsze wyjaśnienie " ogromne warstwy popiołu wulkanicznego o grubości kilkudziesięciu metrów "

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @stanislaw-orda
20 września 2017 11:21

Jak dla mnie bomba, że Pan tu wrzuca te teksty bo żadnego z zamieszczonych jeszcze nie czytałem :)

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @parasolnikov 20 września 2017 11:21
20 września 2017 11:30

pod poniższym linkiem znajduje się spis  tytułów ( i linki do nich)  wszystkich  moich najważniejszych tekstów poza trzema zupełnie nowymi,  z czego dwa miały debiut na "SN' (o "Pancerniku Potiomkinie" i  o "Jermaku na Syberii", a "odpuściłem" dość specjalistyczny  "Syriusz, Nil i kłopoty z kalendarzem").

https://www.salon24.pl/u/dawidowicz/772500,inwentaryzacja-dla-lat-2012-2016

zaloguj się by móc komentować


Zyszko @stanislaw-orda
20 września 2017 14:27

Świetne teksty, nie widziałem ich wcześniej i pewnie nie tylko ja, więc dobrze, że Pan je tu wrzuca.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Zyszko 20 września 2017 14:27
20 września 2017 15:25

jeden z takich tekstów, które oczekują w kolejce,  ma objętość, bagatela,   22 stron formatu  A -4, a więc pewnie będzie  wyedytowany w trzech częściach.

zaloguj się by móc komentować

wierzacy-sceptyk @stanislaw-orda
20 września 2017 17:29

Uwielbiam czytać takie teksty, takie zebranie faktów do kupy, takich rozproszonych tekstów razem.

To tak jak praca Gabriela, On twierdzi że wszystko jest na wierzchu, tylko zebrać i znaleźć powiązania.

Tak jak dziwny kolor nieba na jakimś obrazie któregoś impresjonisty po wybuchu wulkanu Krakatau.

I zmiana klimatu, to co sie musiało dziać z klimatem po wybuchu Santorini?

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @wierzacy-sceptyk 20 września 2017 17:29
20 września 2017 19:27

Obie erupcje wulkaniczne rozdziela trzydzieści pięć wieków.

Sporo czasu.

zaloguj się by móc komentować

tadman @stanislaw-orda
20 września 2017 21:47

W młodości pochłaniałem książki jakie nawinęły się pod rękę. Była też tam wzmianka o Atlantydzie...

A tu patrzcie nazwa cholernie myląca, bo ona z Atlantykiem nie ma nic wspólnego. Gratuluję, bo nigdy z taką ilością danych na ten temat się nie spotkałem. Piekielnie ciekawe i umocowane w historii świata bardzo mocno.

Ciekawi mnie owe upowszechnianie różnych historyjek, kiedy tu historia jak się patrzy i udokumentowana, i ciekawa oraz nieznana.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @tadman 20 września 2017 21:47
21 września 2017 00:56

W tekście notki   wykorzystałem, między innymi,  dane zawarte w publikacji autorstwa Tadeusza Łoposzko, pt: „Największy kataklizm w dziejach ludzkości”, edytowanej w 1996 roku przez wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej z Lublina. Do tej publikacji załączony jest wybór bibliografii zawierający 80 pozycji różnych autorów oraz dwie jeszcze inne prace autora ww. książki. Dr Tadeusz Łoposzko (1929-1994) , historyk starożytności, b. dyrektor Instytutu Historii oraz b. kierownik Zakładu Archeologii był długoletnim pracownikiem  naukowym UMSC.. Tego rodzaju publikacje są "niezauważalne" w powodzi rozmaitych sensacji. Wszak Atlantyda, to obok UFO, Nostradamusa,  Św. Graala, planety Nibiru,  Dogonów i temu podobnych samograjów, jeden z najczęściej eksploatowanych zabobonów doby  współczesnej.

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @stanislaw-orda
21 września 2017 11:10

Fenomenalne opracowanie, napisane ze znajmością rzeczy i świetnie udokumentowane, bardzo dziękuję. Dodam jeszcze, że upadek Krety minojskiej spowodował ogromne zmiany na szlakach handlowych Europy w epoce brązu. Europę środkową łączyła wtedy bezpośrednia sieć kontaktów ze wschodnim basenem Morza Śródiemnego. Towary i specjaliści od produkcji z Krety rozchodzili sie po całej Europie. Po upadku Minojczyków to Mykeńczycy przejęli sieć szlaków handlu prowadzących do Europy i układ powiązań handlowych na Starym Kontynencie zmienił się, zwłaszcza że Mykeńczycy założyli faktorie handlowe na Sycylii i w południowej Italii.

Co do zmian klimatu, to badania dendrochronologiczne M. Baillie'ego wykazały, że ok. 1627/1628 r. przed Chr. na półkuli pónocnej wystąpił okres niekorzystnej pogody, który spowodował zauważalne zmniejszenie pierścieni wzrostu u dębów w Europie i u sosny ościstej w Kalifornii. Temperatury spadły na kilka lat, powodując katastrofalne nieurodzaje, które szczególnie ostro dotknęły np. Chiny.

Tradycyjnie dołączam obrazki:

Wyspa Santorini (Thera)

Pokłady popiołów wulkanicznych na wyspie

Thera przed i po wybuchu

rekonstrukcja erupcji na Therze

Zasięg opadu produktów wybuchu

Ruiny Akrotiri na Therze

Bryła pumeksu pochodząca z Thery, a znaleziona w Tell el Daba w Egipcie

Pień drzewa oliwnego, który pozwolił ustalić datę erupcji

zaloguj się by móc komentować

o2ga @stanislaw-orda
21 września 2017 12:53

Dwa uzupełnienia związane z ówczesną żeglugą i kulturą minojską.

"Należy pamiętać, iż ówczesna żegluga odbywała się na łodziach i statkach napędzanych wiosłami, czyli mięśniami ludzi, gdyż nie znano jeszcze wówczas ruchomego żagla."
Wydaje się jednak, że głównym napędem ówczesnych statków był żagiel.
Już około 2550 roku przed narodzeniem Chrystusa statki służące do transportu wojska faraona Sahure miały maszt i żagiel z dwoma rejami. Wymiary tych statków szacowane są na 50 metrów długości i do 18 metrów szerokości.
Wioślarze przystępowali do pracy podczas ciszy lub przeciwnego wiatru, kiedy to  maszt składano i  umieszczano na podpórce.
Obrazy (na ścianach grobowca egipskiego urzędnika) statków fenickich z wieku 14 przed narodzeniem Chrystusa, także pokazują jak podczas wejścia do portu marynarze refują żagle.

"I w taki oto sposób, w połowie drugiego tysiąclecia przed narodzeniem Chrystusa, niezagrożona niczym potęga zniknęła nagle ze świata śródziemnomorskiego. I to praktycznie bez śladu."
Taki praktyczny ślad pozostał w kulturze mykeńskiej, która przejęła cały kreteński know how.
Najbardziej wysunięta południowa cześć greckiego półwyspu leży tylko niecały dzień drogi od pałacu Minosa na Krecie.
I mieszkańcy pod wpływem kontaktów z wyspiarzami zmienili całe swoje życie. Zaczęli zdobić wazy, ściany i naczyniana na sposób minojski, wyrabiali takie same pieczęcie i biżuterię.
Nawet kobiety zaczęły nosić takie same stroje i włosy upinały na sposób kreteński.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @o2ga 21 września 2017 12:53
21 września 2017 14:22

Dziękuję za uzupełnienie, jakkolwiek nie wydaje mi się możliwe istnienie drewnianych statków morskich o długosci 50 metrów w epoce  26 wieków przed narodzeniem Chrystusa.

Drewno z cedru libańskiego, w długosci  nadającej sie do omawianego zastosowania, osiągało przeciętnie ok. 30 metrów, a i tak zbudowany według ówczesnej technologii statek o tej długości byłby narażony byłby na przełamanie się kadłuba przy wielu rodzajów fal morskich.

Może te 50 metrówdotyczy  konwojów spławianych na Nilu, czyli np.  kilka jednostek połączonych w jeden "pociąg" rzeczny.

Nie warto wszczynać dyskusji na temat,  co można uznać już za żagiel ruchomy, a co jeszcze nie.

PS

Pisząc, że owa potęga zniknęła bez śladu, miałem na uwadze taki ślad dla ludzi współczesnej nam epoki, ale, rzecz jasna  nie sąsiadów w czasie i przestrzeni władców z Knossos.  

Bo my  o istnieniu cywilizacji minojskiej dowiedzieliśmy  się dopiero w dwudziestym stuleciu.

zaloguj się by móc komentować

o2ga @stanislaw-orda 21 września 2017 14:22
21 września 2017 19:46

Takich rozmiarów statki pływały po Morzu Czerwonym. Wymiary zostały wzięte z opisu rozbitka, który uratował się z zatopinego przez sztorm transportowca. Pisał, że statek na którym płynął miał 120 łokci (łokieć egipski 523 mm) długości i 40 szerkości i był obsługiwany przez 120 "marynarzy" wybranych z całego Egiptu.

Po więcej szeczgółów i wyjaśnienie jak egpicjanie zwiększali dzielność morską okrętów zapraszam do książki "Starożytni żeglarze basenu Morza Śródziemnego"  L. Casson. Opisane są w niej żegluga i  handel w basenie Morza Śródziemnego w okresie od starożytnego Egiptu do okresu cesarstwa rzymskiego włącznie.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @o2ga 21 września 2017 19:46
21 września 2017 23:20

Statek lub statki to spora różnica.

No i do którego wieku to pływanie po Morzu Czerwonyum się odnosiło?

zaloguj się by móc komentować

o2ga @stanislaw-orda 21 września 2017 23:20
22 września 2017 10:40

Wiek XX przed narodzeniem Chrystusa. Po wykopaniu przez faraona Senweserta kanału od północnego Nilu do Morza Czerwonego. A pływali wzdłuż wybrzeża Morza Czerwonego do Puntu.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @o2ga 22 września 2017 10:40
22 września 2017 10:55

Nie upieram się, jakkolwiek co do maksymalnych wymiarów podtrzymuję swoją opinię. Relacja rozbitka to nie jest schemat z rysunku projektanta, Poza wszystkim tematem tekstu nie była konstrukcja  statków epoki starozytnej.

Były różnego rodzaju i różnej wielkosci. Mogących pływac po morzu Egipcjanie mieli niewiele. 

Np. współczesne USA eksploatują 10, czy może 11 lotniskowców, z czego kilka stale w remoncie. A cała reszta to zdecydowanie mniejsze jednostki.

 

zaloguj się by móc komentować

o2ga @stanislaw-orda
22 września 2017 11:24

Ja też się nie upieram. Dzielę się tylko tym, co przeczytałem w książce, którą uważam za bardzo warościową.

 

zaloguj się by móc komentować


zaloguj się by móc komentować