-

stanislaw-orda : unukalhai (unuk.al.hayah@gmail.com)

Glossa do literata który nie zdążył napisać „Wiosny”

Poprzedni tekst na tym blogu dotyczący „pochwały” rewolucji społecznej zawartej w „Przedwiośniu” Stefana Żeromskiego, rozreklamowała , p. Hanna Mortkowicz-Olczakowa https://pl.wikipedia.org/wiki/Hanna_Mortkowicz-Olczakowa , nota bene córka wydawcy dzieł pisarza, czyli Jakuba Mortkowicza , https://pl.wikipedia.org/wiki/Jakub_ Mortkowicz i Janiny z Horwitzów (Horowitzów); krewnej Maxa Horowitza.

Otóż w swoim artykule zamieszczonym z listopada 1950 roku pt. : „Zagadka „Wiosny”, a więc w 25-ą rocznicę śmierci pisarza, powołała się na niedawno odkryte zapiski i zbiory (rękopisy i publikacje) stanowiące część dokumentacji Biblioteki Załuskich w zwróconych przez Związek Sowiecki w 1947 r. W artykule autorka w oparciu o zaledwie kilka dokumentów z odzyskanych archiwów a dotyczących Żeromskiego dane zawarte w „Liście otwartym” Wacława Naake-Nakęskiego (patrz poprzednia notka) jak i rozmowy z Moniką, córką Żeromskiego z którą była w bliskiej znajomości, wysunęła zbyt daleko idące afiliacje ideowe tego pisarza z ideologią komunizmu w rycie sowieckim. Moim zdaniem, Żeromskiemu śnił się jakiś socjalizm odrębny od sowieckiego, wyidealizowany nasz polski wariant ustroju „sprawiedliwości społecznej”. Dlatego z taką gorliwością pisarz ten, jako nieliczny z twórców przedwojennych, został zaadoptowany przez propagandę „budowy socjalizmu” w czasach PRL-u, a, gdyż część jego utworów „współbrzmiała” z podstawowymi hasłami tejże budowy. Jak się okazuje, podobnie rezonują one również w czasach postpeerelowskich.
[
artykułu :Zagadka „Wiosny”” nie zdołałem odnaleźć w zdigitalizowanej wersji, być może znajduje się
w publikacji książkowej Autorki z 1965 r. pt:
O Stefanie Żeromskim: ze wspomnień i dokumentów”]. Wspomniany artykuł H. Mortkowicz-Olczakowej spotkał się z ripostą Tymona Terleckiego, emigracyjnego publicysty i historyka literatury, która została zamieszczona w numerze 253 „Wiadomości” londyńskich z 4 lutego 1951 r. (tytuł: „Żeromski prawdziwy”).
https://www.oficyna21.pl/index.php/autorzy/46-tymon-terlecki

Mimo iż p. H. Mortkowicz-Olczakowa była lojalnym pismakiem za rządów bierutowsko-gomułkowskich, a być może także konfidentem SB, nie zakwestionowano jej merytorycznych kompetencji.

W ostatnich kilkunastu latach, w wyniku opracowania archiwów, w tym dotyczących Żeromskiego, przez historyka literatury prof. dr hab. Zdzisława Jerzego Adamczyka, udało się ustalić, że znakomita większość rękopisów napisanych przez Żeromskiego została po jego śmierci zniszczona.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zdzis%C5%82aw_Adamczyk_(historyk_literatury)

W notce niniejszej przedstawiam zasadnicze treści z ww. artykułu Tymona Terleckiego. Chciałem na przykładzie tego tekstu pokazać, że podjęcie obrony pisarza w imię idei „naiwnoromantycznego wszechhumanizmu” i takiegoż postępu społecznego, nie okazuje się bynajmniej bardziej sensowne, niż krytyka takiej idei. Fragmenty przesadne w egzaltacji oraz dygresje dotyczące innej tematyki pominąłem, zaznaczając je jako (…). Ponadto dla ścisłości dodam, iż planowana kontynuacja „Przedwiośnia” (o tytule „Wiosna”) nigdy nie powstała - mówiąc ściślej - nigdy nie wyszła poza fazę wstępnego projektu.

(…)
Jest coś z niepokojącego samoponiżenia, gdy córka wydawcy wielkiego pisarza ośmiela się zawieszać donośne pytajniki nad jego stosunkiem do komunizmu, gdy opierając się na tak nikłej podstawie, jak przechowywanie kilku odezw komunistycznych dopuszcza, że ostatnie dzieło Żeromskiego nienapisana, legendarna "Wiosna" miała być opowiedzeniem się za wiarą komunistyczną .

Ale jawnie urąga prawdzie wyprowadzanie z "Przedwiośnia" rodowodu komunistów rzekomo polskich i rzekomo polskiego komunizmu. Można. bez przesady powiedzieć, że właśnie autor tej książki był najgłębiej wrogi porządkowi, który dziś w Polsce panuje, i ludziom, którzy go wprowadzają. [tekst opublikowany 4 lutego 1951 r.- przypis mój]. Właśnie twórca „Przedwiośnia" stanowi żywe, płomienne potępienie tego porządku i jego ludzi. Żeromskiego urabiały rozmaite oddziaływania. Jednym z najważniejszych, najtrwalszych była myśl polskiej emigracji polistopadowej.

Zbieg okoliczności, przypadek czy jakieś jasnowidzenie instynktu, nieuchronne ciążenie wprowadziły Żeromskiego na historyczny już za czasów jego młodości szlak emigrancki. Jako młody człowiek, na cztery lata przed pierwszym tomem opowiadań "Rozdziobią nas kruki, wrony", na sześć lat przed pierwszą powieścią: „Syzyfowe prace", spędził Żeromski dłuższy czas w Rapperswilu. Pracując tam jako bibliotekarz, z żarliwą pasją i pedantyczną systematycznością, (…) zgłębiał dorobek wielkiej emigracji.
(…)
Żeromski nasycił się nie tylko poezją ale Ideą, (…) , emigrantów polistopadowych. (…). Zwłaszcza jedna idea wielkiej emigracji zaważyła na czuciu, widzeniu rzeczy i działaniu twórczym Żeromskiego: idea łącząca sprawę narodową ze sprawą społeczną, sprzęgająca walkę o niepodległość z walką o sprawiedliwość. Ta Idea, uznana za swoją przez cały, radykalny odłam wielkiego wychodźstwa, przenika manifesty i działalność Polskiego Towarzystwa Demokratycznego, brzmi w "składzie zasad" Mickiewicza, jest światłem przewodnim powstania styczniowego.
(…)
Żaden pisarz polski nie złożył tylu świadectw prawie męczeńsko nadczułej wrażliwości na krzywdę spoleczną. Niewielu też wykazało tak uparte, niezłomne natężenie woli niepodległości. Doktor Judym z „Ludzi bezdomnych" mówi:
„Ja jestem za to wszystko odpowiedzialny! Ja jestem. Jestem odpowiedzialny przed moim duchem, który we mnie woła: nie pozwalam! ... Nie mogę mieć ani ojca, ani matki. ani żony, ani jednej rzeczy, którą bym przycisnął do serca z miłością, dopóki z oblicza Ziemi nie znikną te podłe zmory. Muszę się wyrzec szczęścia, muszę być sam jeden". Czarowic z „Róży" mówi w imieniu Żeromskiego: „Mam hasło niepodległości wpracowane w trudy polskie, zaklęte we wszystkie wysiłki, mam je wszeptać w sztukę nowoczesną. Mam to proste, jedyne prawo oddać ludowi. Będę jak pies szczekał to hasło po nocy dookoła siedzisk Ojczyzny, żeby go nie przespała w swym gnuśnym śnie".

Żaden z pisarzy urodzonych w niewoli nie powitał niepodległości takim hymnem uszczęśliwienia, jaki rozbrzmiał w „Wiśle" Żeromskiego:
„Bądź pozdrowiona przenajdroższa ziemio nasza, którą czciliśmy milością bezdenną, gdyś była pod otchłaniami wód niewoli! Bądź pozdrowiona teraz i o każdej porze mową naszą tysiącletnią i na wieki świętą. Bądź pozdrowiona w sercu pokolenia, co się jeszcze morduje i cierpi oraz w sercu przyszłych szczęśliwych I radosnych".

W wolnej Polsce zachował Żeromski tę samą odpowiedzialność sumienia za zło społeczne, o której mówił Judym. Jak niegdyś Judymowi, kazał Przełęckiemu w „Przepióreczce" zdobyć się na bohater -skie wyrzeczenie siebie, osobistego uczucia i szczęścia dla dobra sprawy, dla dobra wspólnego dzieła. W roku odzyskania niepodległości wydal broszurę „Początek świata pracy", wolną ojczyznę kojarzył z ojczyzną wolnych ludzi pracy. W kilka lat później w odczycie „Literatura a życie" ogłosił zwolnienie literatury z obowiązków społecznych, ale sam nie skorzystał z tej amnestii. „Wiatr od morza" mówi o obowiązkach wobec wolnego istnienia. „Przedwiośnie" w sposób bezlitosny przywodzi przed oczy groźne zawikłania społeczne.
(…)
Właśnie „Przedwiośnie" i wcześniej najazd bolszewicki w r. 1920 dały Żeromskiemu sposobność do stwierdzenia, że nie ma i nie może być rozdziału między samorządnością polską, prawem do stano- wienia o sobie i lepszym porządkiem społecznym, na polski sposób budowanym przez Polaków dla Polaków. Te dwa świadectwa złożył Żeromski w okolicznościach nieopisanie dla siebie bolesnych. Noszą też one piętno bezwzględnej prawdy. Po ukazaniu się „Przedwiośnia" niewydarzony krytyk krzyczał histerycznie, że należy Żeromskiemu odebrać wstęgę orderu Polonia Restituta. Jednocześnie prasa sowiecka usiłowała swoim obyczajem ukuć z tego utworu i ze zmąconego pogłosu, jaki wywołał, oręż dla siebie. W „Odpowiedzi Arcybaszewowi i innym" Żeromski stwierdził dobitnie, że „Przedwiośniem" chciał:
uderzyć w sumienia polskie, wezwać do stworzenia wielkich, wzniosłych, najczyściej polskich, z ducha naszego wyrastających idei, dookoła których skupiła się zwartym obozem młodzież, dziś pchająca się do więzień, aby w nich gnić i cierpieć za obcy komunizm. Nie zrozumiano mej przypowieści. Nie zrozumiano ohydy, okropności tragedii pochodu na Belweder, sceny przy której pisaniu serce mi się łamało. Koroną moich usiłowań stały się pochwalne artykuły w pismach moskiewskich, głoszące że przyłączyłem się do komunistów po prostu i bez namysłu, jakbym się oto zapisał do cyklistów albo esperantystów" ..

Wcześniej jeszcze w r. 1920 Żeromski zaświadczył co myśli o „sprawiedliwości" przynoszonej na obcych bagnetach, służącej za bluźniercze przybranie odwiecznemu duchowi najazdu i zaboru. Radykał społeczny (…), stanął wtedy bez wahania po stronie zagrożonej niepodległości. Bronił jej słowem i czynem. Jeździł do strefy przyfrontowej. Jeden z takich wyjazdów opisał w drobiazgu „Na probostwie w Wyszkowie", który po trzydziestu latach ma znamiona uderzającej aktualności.
(…)

Szkic „Na probostwie w Wyszkowie" zawiera obok siebie namiętne wołanie o poprawę ustroju społecznego i stwierdzenie wierności niepodległej ojczyźnie:
Cały lud polski poszedł w bój za ojczyznę. Opasali się pasem żołnierskim nędzarze, którzy na własność w ojczyźnie mają tylko grób, i z męstwem, na widok którego oniemiał świat, uderzyli na wojska najeźdźcy. Od krańca ziemi polskiej do drugiego krańca, gdziekolwiek brzmi nasza mowa, jeden podniósł się krzyk: "Niech żyje ojczyzna!".
(…)

Żeromski ciąży nad nami także jako prawodawca społeczny.(…). … mówi Żeromski:
Idee, w których imię umierali nasi żołnierze, stały stokroć wyżej od praw ukutych w ciasnym zespole oligarchów Moskwy" .
(…)
Oczyma Żeromskiego, (…) patrzymy w przyszłość. Kto na ziemię ojczystą, chociażby grzeszną, wroga odwiecznego naprowadził, ten wyzuł się z ojczyzny. Nie może ona być dla niego już nigdy domem ani miejscem spoczynku. Na ziemi polskiej nie ma dla tych ludzi już ani tyle miejsca ile zajmują stopy człowieka, ani tyle ile zajmie mogiła.
(…).

 

 

 



tagi: żeromski 

stanislaw-orda
2 stycznia 2019 09:50
3     572    3 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Maryla-Sztajer @stanislaw-orda
2 stycznia 2019 14:10

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Joanna_Olczak-Ronikier

Pani Hanna to matka tej tu Joanny która w Ogrodzie Pamięci opisała M.in. jak mama zajęta pracą  ,,na niwie,, w Krakowie zapomniała po wojnie szukać własnej córki. ..

Joanna trafiła do matki dzięki zainteresowaniu i pomocy obcych ludzi. 

Mąż Pani Joanny to TW...W Piwnicy pod Baranami wywołało to pewną. ..konstetnację..

Ich córka,  na dole podanego przeze mnie linka to też interesująca Pani. .

.

Co nie znaczy absolutnie ze tekst o Żeromskim nie jest interesujący. Pokazuję tylko ze ..ludzie są ciekawi. ..ich biografie. 

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Maryla-Sztajer 2 stycznia 2019 14:10
2 stycznia 2019 14:12

Ps..Panie mieszkały po wojnie w słynnym domu literatów na ul. Krupniczej w Krakowie. 

To osobny temat

.

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Maryla-Sztajer 2 stycznia 2019 14:10
2 stycznia 2019 16:04

A córka p. Joanny,   Katarzyna Zimmerer to pierwsza żona Jana Rokity.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować