-

stanislaw-orda : unukalhai (unuk.al.hayah@gmail.com)

Inni o Gombrowiczu

Z uwagi na to, że komentarze pod poprzednią notką, która była zapisem z rozmowy przeprowadzonej z Witoldem Gombrowiczem w 1963 r. w zasadzie nie odnosiły się do walorów lub ich braku jego poczynań literackich, ale koncentrowały się na pewnych szczególnych cechach charakteru ww. pisarza, a których wyeksponowanie miało w intencji komentujących unieważnić znaczenie jego twórczości, postanowiłem przedstawić trochę  argumentów w rzeczonym temacie.

Oto przy okazji przyznawania corocznej nagrody londyńskich „Wiadomości” za najlepszą książkę polskiego autora wydaną na emigracji (nagrody przyznawane były w latach 1958 – 1970) grono jurorów w osobach:
Stanisław Baliński
http://www.strony.ca/Strony63/articles/a6303.html
Wacław Grubiński
http://buwlog.uw.edu.pl/obiekt-miesiaca-wplyw-literatury-na-zycie-czyli-ciekawe-losy-waclawa-grubinskiego
Marian Kukiel
http://www.kulturaparyska.com/pl/ludzie/pokaz/k/marian-kukiel
Tadeusz Nowakowski
https://www.porta-polonica.de/pl/atlas-miejsc-pami%C4%99ci/tadeusz-nowakowski
Zygmunt Nowakowski
http://nakrolowejjadwigi.blox.pl/2013/07/Zygmunt-Nowakowski.html
Jan Rostworowski
http://www.cultureave.com/rezygnacja-z-lozy-jan-rostworowski-1919-1975/
Juliusz Sakowski [wybrany na miejsce śp. Ferdynada Goetla]
https://www.bu.umk.pl/Archiwum_Emigracji/Sakow1.htm
Tymon Terlecki
http://www.oficyna21.pl/index.php/autorzy/46-tymon-terlecki
Józef Wittlin
https://culture.pl/pl/tworca/jozef-wittlin

jako najlepszą książkę napisaną w 1962 roku uznało „Dziennik 1957 - 1963” Witolda Gombrowicza, (wydawca: Instytut Literacki, Paryż).
Formalnie patronowe obradom jury redaktor „WiadomościMieczysław Grydzewski, nie biorący w typowaniu i uzasadnianiu kandydatur jak i  głosowaniu. Trzech zaproszonych członków jury nie mogło stawić się w wyznaczonym terminie ani nie nadesłało listownie swoich nominacji: Jozef Łobodowski, Józef Mackiewicz i Oskar Halecki. Zapis obrad jury w dniu 30 marca 1963 r. , które wybrało zwycięski tytuł za rok 1962, opublikowano w numerze „Wiadomości” z 11 sierpnia 1963 r., (Nr 906). Natomiast wykaz wszystkich laureatów wraz z nominacjami i uzasadnieniami członków jury zawiera publikacja wydana przez Polską Fundację Kulturalną z Londynu w 1993 r., zatytułowana „Od Herberta do Herberta” w opracowaniu Stefanii Kossowskiej. Z tej ostatniej publikacji przytaczam wypowiedzi członków jury, które odnoszą się do Witolda Gombrowicza. Są one nieco skrócone w porównaniu do wersji zapisu znajdującej się w „Wiadomościach”, ale dokonane skróty redakcyjne nie mają wpływu na tzw. meritum zawarte w wypowiedziach. Ja z kolei również pominąłem niektóre partie tekstu, (nie dotyczące bezpośrednio Gombrowicza), zaznaczając te miejsca jako (…). Ponadto niektóre przywołane w tekście nazwiska lub określenia uzupełniłem linkami bądź własnymi przypisami umieszczonymi w nawiasach kwadratowych […].

  1. Uzasadnienie nominacji do nagrody

Tadeusz Nowakowski:
Zaalarmowany tatarskimi wieściami że ruciany wianeczek, który w moim najgłębszym przekonaniu powinien przypaść Witoldowi Gombrowiczowi, mógłby, co nie daj Boże, ozdobić niewłaściwe czoło, rzuciłem dom mój i majętność całą, przybyłem tutaj, nie chwaląc się - z narażeniem życia, skoro ilośc wypadków lotniczych rośnie z miesiąca na miesiąc; dla Gombrowicza ratowania rzucim się przez morze. Zgłosiłem do nagrody wypróbowanego przyjaciela tego pisma, autora fascynującego „Dziennika”, pisarza w równym stopniu urzeczonego emigracją co agnostycy poszukiwaniem prawdy. Na wstępie:  gdyby Gombrowicz sam siebie nie wymyślił, należałoby to od dawna uczynić w jego imieniu. Stworzył przecież teatrzyk niesamowity, na którego cierpliwych deskach jest głównym amantem, reżyserem, suflerem, publicznością, a zarazem recenzentem nie szczędzącym słów zachęty i podziwu dla swego niedoścignionego bohatera. Stworzył własny system planetarny, w którym przyznał sobie skromnie rolę słońca, a jednocześnie powierzył niektórym krytykom, wybrańcom losu, niczym planetom, przywilej krążenia wokół swojej twórczości. Na przykład: Sandauerowi w Warszawie, Jeleńskiemu w Paryżu, Mieroszewskiemu w Londynie, żeby wymienić najważniejszych zwolenników kultu tej niezwykłej jednostki.
http://www.fzp.net.pl/kultura/artur-sandauer-100-rocznica-urodzin
https://culture.pl/pl/tworca/konstanty-jelenski
http://www.kulturaparyska.com/pl/ludzie/pokaz/m/juliusz_mieroszewski

Kult jednostki? To brzmi dumnie. Twórca „ferdydurkizmu” stworzył, co również ważne, własne prosektorium, w którym dokonywa na sobie bez znieczulenia, niczym chirurg-masochista, operacji nie lada. Nie dość, że chirurg, to jeszcze wspaniały królik doświadczalny, sympatyczna morska świnka. Co więcej: bojownik! Pokój – szczęśliwość, ale bojowanie – byt nasz podniebny. Toczy więc od wielu lat swoją wojnę kokoszą przeciw jawnym i urojonym przeciwnikom, uwrażliwiony na słowa krytyki niczym owa Królewna-Groszynka, co to oka nie zmrużyła, gdy ziarnko grochu wpadło jej pod dziewiąty materac. Ale nie zapominajmy, ze nadwrażliwość to cecha prawdziwego artysty. Małoż to Słowacki nawojował się w swoim „Beniowskim” z krytykami którzy nie uznali jego wielkości? Dlaczego Gombrowicz? A choćby i dlatego że taki swojski, że tak źle się czuje w tej polskiej skórze, która od lat kilkudziesięciu przyobleka jego wątłe lecz zbuntowane, kosmopolskie, transatlantyckie ciało. Jakie to polskie, rzewnie polskie, ta prowincjonalna tęsknota do przeskoczenia swego polskiego cienia! Spotykają go nieraz zarzuty, że „odstał, że się wyrodny syn, „sprzeniewierzył”. Obecny w tej komnacie Zygmunt Nowakowski zarzuca mu w jednym ze swych felietonów że pragnie odejść od polskości, wszystko rzucić i już więcej nie wrócić. Czytałem również w prasie wydawanej po drugiej stronie żywopłotu [żelaznej kurtyny], a bodaj i w książce Załuskiego, coś podobnego. [Zbigniew Załuski „Siedem polskich grzechów głównych”]. Podobny zarzut, ale jak się to mówi dzisiejszą polszczyzną: „z innych pozycji”. Si duo faciunt idem[Jeśli dwaj robią to samo …; z maksymy Publiusa Terentiusa Afera]. … Cieszmy się, że artysta spełnia swoją rolę, że nas prowokuje do sprzeciwu, że zmusza do myślenia, do przenicowania tej lub innej wyblakłej formułki. Przyznam się szczerze że i mnie denerwuje nieraz ton Gombrowicza, ten czy inny kryg bajadery w kapeluszu z rajerami, te różne minasy, fiumy, fochy i kołysania bioderkami à la „Proust mnie przygnębia”, „Bach mi nie odpowiada”, „nie znoszę od pewnego czasu Balzaka” Ale w chwilach zwątpienia powiadam sobie” „To jednak chyba cos więcej niż tylko snobizm literackiego bywalca. To jeden z tych nieszkodliwych tików nerwowych poszukiwacza czegoś nowego, odkrywczego, taka sobie obsesja prucia włóczki, za która ukrywa się pasja wiecznego rewizjonisty, reformisty, niezadowoleńca a więc dydaktyka i moralisty.” Zresztą Gombrowicz, mistrz autoironii, napisał wyraźnie: „Owszem, mistyfikacja jest zalecana każdemu pisarzowi. Niech mąci wodę wokół siebie, aby nie wiedziano kto zacz: pajac, kpiarz, mędrzec, odkrywca, blagier, przewodnik, a może on jest tym wszystkim naraz?”

Nie wiem czy warto się jeszcze dłużej rozpływać w pochwałach nad Gombrowiczem. Autor „Dziennika” tyle dobrych rzeczy o samym sobie napisał że trudno, doprawdy, przelicytować go w tej dziedzinie. Jeśli idzie o interpretacje zawartości myślowej polskiego Jamesa Joyce’a i Salvadora Dali w jednej osobie, sam siebie dość szczodrze nadinterpretował skazując przyszłych egzegetów, biografów, hagiografów i odbrązawiaczy na bezrobocie. Marks pod koniec życia zastrzegał się, że nigdy nie był marksistą. Inaczej Gombrowicz: to gombrowiczofil całą gębą! Niechaj tam powołani dyskutują na czym polega substancja filozoficzna „Pornografii”. Mnie wystarcza w zupełności, ze umie pisać. I to świetnie, ze zaludnia moja wyobraźnię ulubionym herosem swych przygód intelektualnych – Witoldem Gombrowiczem. Mądrzy hrabiowe znali sekret likwidacji kłusownictwa: kłusowników mianowali gajowymi. Wydaje mi się więc, że powinniśmy pozyskać Gombrowicza dla naszej gajówki. Chełpił się niedawno, ze nie puszy się swymi epoletami i ze nigdy nie napisał jednego słowa inaczej niż tylko w stroju adamowym. Baczmy by się nie przeziębił. Nie pozwólmy Gombrowiczowi, fanatykowi „Wiadomości”, chadzać po Buenos Aires w stroju pierwszych rodziców. Dajmy mu czym prędzej ten liść wawrzynu na osłonę jurnej męskości. Jak order emigracyjnej Łaźni”. (…).

Zygmunt Nowakowski :
Z rzetelnym przygnębieniem i smutkiem słuchałem tego co mój poprzednik mówił na temat Gombrowicza, ale o tym powiem później, (…).

Jan Rostworowski :
(…).
W wydaniu książkowym „Dziennik”, artystycznie ani nie stracił, ani nie zyskał. Mnie osobiście łatwiej było towarzyszyć Gombrowiczowi w tych podróżach po samym sobie gdy to się odbywało z przystankami na łamach miesięcznika. Gonienie za nim bez przerwy przez książkę wymaga treningu i mocnych nerwów, bo Gombrowicz nie chodzi, ale cały czas chytrze pod samego siebie się podkrada. Gdy odskakuje na bok, w dziedzinę innych niż on sam zjawisk literackich, muzycznych, filozoficznych czy społecznych, jest to tylko rzucanie bumerangiem, który wiadomo że wróci do niego i ze w dalszym ciągu chodziło właściwie tylko o Gombrowicza. Ogłoszenie „Dziennika” w formie książki jest dla szczupłego grona czytelników tego niełatwego pisarza wydarzeniem ważnym i pożytecznym. Publikując „Dziennik” Gombrowicz oddaje w ręce swoich wyznawców klucz do czytania Gombrowicza. Rozjaśnia ciemne i prostuje zawiłe zakamarki twórczości, a jest ich wiele. Dla historyków literatury „Dziennik” będzie źródłem rozkosznych poszukiwań. Amatorom razowego chleba i klusek z makiem do gustu nie przypadnie. Sarmata wybrzydzi się na Gombrowicza w dzienniku, a literat lubujący się w starych koronkach odwróci twarz od nerwowego dziwoląga, który powiedział o sobie , że chodzeniem po brzytwie jest rozkoszą bogów, o ile istnie Bóg, poza jednym, któremu na imię Gombrowicz. Proponuję nagrodzenie „Dziennika” Gombrowicza po prostu dlatego że jest to w literaturze polskiej dzieło i oryginalne i wybitne. (…).

Juliusz Sakowski :
Do nagrody na pierwszy miejscu postawiłem „Dziennik” Gombrowicza. Od razu musze się zastrzec że – w odróżnieniu od jego przysięgłych bałwochwalców i nabożnych cmokierów – nie uważam Gombrowicza za ekstrakt wszechgłębi i najwyższe wcielenie genialności. Uważam, ze chwalcy i przechwalcy złą przysługę oddają temu pisarzowi natrętna swa beatyfikacją. Ale on sam natarczywie domaga się postawy kornej i każda inna wprawia go w panikę. Za kilka żartów i złośliwości, którymi przed laty poważyłem się naruszyć nimb jego arcywielkości, osmagał mnie w swoim „Dzienniku” karnie, a raczej – przepraszam za słowo – osikał. Jeśli dziś ten jego „Dziennik” wysuwam do nagrody, czynię to nie w masochistycznym transie, ani żeby dać lekcje szlachetności czy dobrych manier jego autorowi. Tym mniej żeby go sobie ująć, czy przejednać. Dla uniknięcia takich nieporozumień pragnę go zapewnić że byłbym szczerze niepocieszony, gdyby zaniechał swoich docinków i wyzwisk pod moim adresem, które traktuję jako miły dowód jego wdzięcznej (czy niewdzięcznej) pamięci.
Poza tym w dzisiejszym moim związku z Gombrowiczem czuję się jak ten co się zaręczył i na pytanie czy jego narzeczona jest bardzo urodziwa, odpowiada: „To rzecz gustu. Mnie się nie podoba”.

Dlaczego więc wysuwam do nagrody „Dziennik” Gombrowicza? To nie moja wina – ani jego. To wina innych książek. Jego „Dziennik” jest od nich lepszy – bezsprzecznie i nieskończenie.
[w appendix na końcu notki podałem tytuły innych książek oraz nazwiska ich autorów, które zostały zgłoszone/nominowane na pierwszym miejscu do nagrody „Wiadomości” za 1962 r.].
Nieprzerwany monolog autora, którym jest cała twórczość Gombrowicza, obsesyjny egotyzm o cechach manii prześladowczej, ten egotyzm który może nużyć i niecierpliwić gdzie indziej, w sam raz jest na miejscu w „Dzienniku”. Dziennik pisarza to u nas rzadkość i właściwie narodził się na emigracji dzięki Lechoniowi, Bobkowskiemu i Gombrowiczowi. Jego „Dziennik” różni się od tamtych dwóch przez to że jest proza intelektualną - jeszcze większy u nas rarytas. Powiedziałbym o tym „Dzienniku”, jak mówił w takich razach prof. Fortunat Strowski, stary Francuz, choć Polak z nazwiska i pochodzenia: C’est éblouissant, c’est splendide, c’est … presque bien! [fr.: to jest zachwycające, to jest wspaniałe, to jest … prawie dobre].

Zaczął pisać dziennik, żeby – jak sam wyznał – „przełożyć siebie na język zwyczajny”. Tak napisał autor, o którego twórczości można by powiedzieć że jest nieprzetłumaczalna na żaden język – nawet na język polski. Powiedziałem: nieprzetłumaczalny na żaden język, a oto – właśnie jego, Gombrowicza – tłumaczą na wszystkie. To nie pierwsza niespodzianka którą nam zgotował. Okazuje się że językiem „zwyczajnym”, którym normalnie nie posługuje się w swej twórczości, włada tak sprawnie jakby od niepamiętnych czasów ćwiczył się z nim na stronie. Tym przestarzałym i pogardzanym przez siebie sposobem osiąga efekty zaskakująco celne. Jego uwagi o Chopinie i Beethowenie, o przyrodzie i malarstwie, o religii i śmierci, o Balzaku czy Mannie są zawsze pobudzające, nieraz odkrywcze, a na pewno znacznie ciekawsze niż to co ma do powiedzenia o sobie.

Proszę Panów o przyznanie mu nagrody, bez hamowania uprawnionej irytacji że na nią zasłużył.

Tymon Terlecki :
Chciałbym mówić o moim kandydacie, ale wprzód muszę się zastrzec – niestety nie jestem w tym względzie oryginalny – że nie należę ani do wyznawców ani do adoratorów Gombrowicza. Mam nawet coś w rodzaju pretensji za bezceremonialne, niesportowe obchodzenie się z krytykami. Mówiąc szczerze, nie bardzo to rozumiem, bo zawsze myślałem i myślę do dzisiaj że większym, czystszym zyskiem każdego pisarza jest jeden inteligentny przeciwnik niż dwóch naiwnych potakiewiczów. Mimo to i niezależnie od tego, nawet niezależnie od represji, które mnie spotkają za to co teraz mówię, uważam że Gombrowicz zasługuje na nagrodę „Wiadomości”, a jego „Dziennik” za odznaczenie palma najlepszej książki ubiegłego roku.

Za co? Tadeusz Nowakowski bardzo dowcipnie mówił o Gombrowiczu, lecz stwierdził że jest go trudno uchwycić. Według mnie Gombrowicz zasługuje na nagrodę za myślenie pod prąd, pod włos, za myślenie niekonformistyczne, przekorne, ryzykanckie. Oczywiście wiem że takie myślenie ma swoje niebezpieczeństwa i pułapki, ma swoje schematy i szablony, nawet swoje konformizmy. I niestety, na swoje koterie. Ale mimo wszystko co potrafiłbym jeszcze powiedzieć na niekorzyść Gombrowicza – takie myślenie, pisanie, kształtowanie materii pisarskiej jest czymś odświeżającym, pobudzającym, odmładzającym. Spełnia istotna role w środowisku ludzkim, bo każde środowisko ludzkie ma skłonność do kostnienia, do arteriosklerozy. (…). [Dotyczy to zwłaszcza] naszego środowiska, które coraz bardziej kostnieje w szablonie pozytywistycznym.

Józef Wittlin :
(…).

O nowym „Dzienniku” Gombrowicza mogę tylko dodać to, co już nieraz mówiłem o innych książkach tego autora. Myślę, że w tym szanownym i drogim mi gronie jestem najstarszym zwolennikiem Gombrowicza, bo już w r. 1937, w Warszawie, na zebraniu akademii „Wiadomości” wysunąłem do nagrody „Ferdydurke”. [W 1937 r. zwyciężyła kandydatura książki autorstwa Jeremiego Wasiutyńskiego pt.: „Kopernik. Twórca nowego nieba]. Mam też na sumieniu - jeżeli to w ogóle można nazwać mieniem na sumieniu – esej pt.: „Apologia Gombrowicza” oraz przedmowę do „Transatlantyku” i kilkakrotne starania żeby tego autora tutaj przeforsować. Nie będę już powtarzał argumentów wysuniętych przez moich kolegów, popierających tę kandydaturę, ale to właśnie wydaje mi się ważne: za przeproszeniem gen. Kukiela chciałbym powiedzieć, że w naszych warunkach emigracyjnych Witold Gombrowicz, ten niegrzeczny Józio czy Dyzio literatury polskiej, jest koniecznością historyczną, o ile do historii należy myśl, bezpośrednie reagowanie na świat, bezpośrednie reagowanie na rzeczywistość zewnętrzną i rzeczywistość wewnętrzną. Mógłbym tak jak Sakowski zająć stanowisko podkreślone tym, że Gombrowicz właściwie nie zrewanżował mi się tak jak trzeba było. Niemniej, a może właśnie dlatego, wysuwam i bardzo gorąco popieram jego kandydaturę. Wszystko co Gombrowicz pisze jest rzadkim w naszej literaturze zjawiskiem absolutnej, a niekiedy aż prowokującej niezależności umysłu, o wysokim napięciu energii twórczej. Niektóre opisy w jego „Dzienniku” są rewelacyjne. Na przykład gdy Gombrowicz opowiada o swoim spotkaniu z krową: - „Jej krowiość zaskoczyła do tego stopnia moją ludzkość, ten moment w którym spojrzenia nasze się spotkały, był tak napięty, że stropiłem się jako człowiek, to jest w moim ludzkim gatunku”. Równie rewelacyjne jest to co pisze: o koniach, o człowieku na koniu, o psach, o tym czy zabić czy nie zabić psa. Zarówno dla zwolenników jak i przeciwników Gombrowicza nowością w tym tomie „Dziennika” będzie wszystko co ma on nam do powiedzenia o muzyce, o sztukach plastycznych, o demonizmie przyrody lub o religii. Stanowi to szczególnie miłą niespodziankę dla tych, którzy zarzucają Gombrowiczowi że zajmuje go jego własna, jakże złożona i trudna osoba. „Dziennik” Gombrowicza powinien być nagrodzony, nawet za to co w nim może drażnić i niepokoić. Cenne i ożywcze bywają nawet i omyłki prawdziwie twórczych nonkonformistów. Pisarze na ogół potwierdzają to co ludzie czują, albo wydobywają z nich to co powinni czuć lub to czego czuć nie powinni. Pokazują ze tak a tak trzeba Myślec w tej sprawie , lub że tak myśleć nie trzeba. Gombrowicz jest zupełnie nowy, zaskakujący. Gdy czytam Gombrowicza, po raz pierwszy zaczynam myśleć o tych rzeczach, których on co prawda nie wymyślił, ale pierwszy nam podsunął do myślenia. (…).

  1. Dyskusja

Zygmunt Nowakowski :
Podziwiam rycerskość Sakowskiego, który zaatakowany kilkakrotnie w sposób zupełnie ordynarny przez Gombrowicza, zapomina o tym i wysuwa jego kandydaturę. Będę bardzo szczery. W okresie poprzedzającym Wielkanoc zarządziłem sobie coś w rodzaju rekolekcji i z nieprawdopodobna przykrością przeczytałem „Transatlantyk” i kawałek jego dramatu, oraz dwa tomy „Dziennika”.
[dramat „Ślub” wydany w jednym wolumenie z powieścią „Trans-Atlantyk” w 1953 w Paryżu przez Instytut Literacki].
Moje wrażenie, moje głębokie przekonanie jest że trudno spotkać się z gorszym deprawatorem stylu i myśli niż Gombrowicz. To, co on pisze, powiedzmy, w „Transatlantyku”, ten sposób pisania jest dobry w krótkim skeczu, w noweli która powinna zamknąć się w kilkunastu stronach – po czym mam tego wszystkiego absolutnie dość! Nie zniosę tego dłużej! Rzekoma nowość która wnosi – powiedzmy formalnie – Gombrowicz? Przecież to przed nim, grubo na czterysta lat przed nim zrobił Rabelais, a co przełożył na polski w sposób niedościgniony Boy! Tak że gdy człowiek czyta teraz te rzeczy – przecież niedołężne! Nudne i niedołężne! Ale książka „Transatlantyk” nie wchodzi w tym wypadku w grę, wchodzi w grę „Dziennik”. Oczywiście tom drugi, gdyż pierwszy był wydany w roku 1957. Nie wiem dlaczego padły tutaj słowa o tym, jakoby literatura pamiętnikarska w Polsce stała tak nisko że dopiero właściwie Gombrowicz przynosi jakąś nowość. Panowie drodzy! Jeszcze nie został wydany „Dziennik” Lechonia – w którym odbija się cały świat. Mnóstwo jego zainteresowań. Podczas gdy Gombrowicz i jego dziennik to jest tylko Gombrowicz, to jest tylko ten Narcyz, który uważa siebie samego za słonce, dookoła którego się obraca cały świat! I nie ma człowieka równie nudnego jak właśnie Gombrowicz.

Mówiłem o Lechoniu. A niedawno przecież wyszły dzienniki Żeromskiego. Jakżeż szlachetne! Jak pełne zainteresowania! Jak mało w tym jest o Żeromskim! A jak dużo jest o świecie, o Bogu, o przyrodzie! U Gombrowicza jest tylko i wyłącznie Gombrowicz. (…). Czytałem Gombrowicza! I „Dziennik” i „Transatlantyk” czytałem z najwyższym oburzeniem jako Polak, i jako emigrant! To Państwa może zirytować, mogę was nawet zrewoltować tym powiedzeniem! Ale to jest człowiek, który się wyobcował z emigracji! To jest człowiek, który się wyobcował z Polski! To jest człowiek, który dzisiaj, w tej chwili, w roku 1963, pisze o Polsce z pogardą! Człowiek, który pisze, że Polak, aby zostać pełnym człowiekiem, powinien się wyzwolić z polskości! Ja tego nie mogę słuchać! Ja jestem starym człowiekiem, który stoi na progu tamtego świata. I wszystko co mam, co kocham – to Polska! U niego wszystko jest głupie. Muzeum, to idiotyzm! (bo w muzeum powinien być tylko jeden obraz w każdej sali – a jak on to sobie wyobraża, nie wiem). Każdy koncert, to jest po prostu kompromitacja muzyki! Balzak jest cymbałem! A z Polaków? Chopin, owszem, ale nie popisujmy się Chopinem, bo on wcale nie należy do Polski. A Reymont? Wszystko to co stanowi istotę polskości jest dla niego przedmiotem najdalej idącej pogardy! Mówię jak stary człowiek i jak konserwatysta, którym niewątpliwie jestem. Czułbym się w najwyższym stopniu upokorzony gdyby rezultatem tego głosowania miała być nagroda dla Gombrowicza.

Stanisław Baliński :
Gdy czytałem w swoim czasie Gombrowicza „Pamiętnik z okresu dojrzewania”, byłem nim zachwycony. Ale nowele, te, które wydawały mi się nowe i odkrywcze przed wieloma laty, należą do czwartego a nie siódmego dziesięciolecia. [dziesięciolecia XX wieku]. Gdy przyszła potem drukowana w wyjątkach w „Skamandrze” powieść „Ferdydurke”, była to również nowość. Powieść ta stanowiła odkrycie. Przypominam to dlatego, że z punktu widzenia nowości, sztuka było czytać i odkrywać Gombrowicza trzydzieści lat temu, a nie dzisiaj. Potem przyszły inne utwory i wreszcie pierwszy i drugi tom „Dziennika”, wysuwany obecnie do nagrody. „dziennik” jest dla mnie osobiście nudny i sztuczny. Porównywa się Gombrowicza z Kafką. Kafka był prorokiem naszej epoki; Gombrowicz, jeśli się opierać na jego „Dzienniku” , jest tylko jej aktorem.

Wacław Grubiński :
Zgadzam się z tym, co mówił Zygmunt Nowakowski. Podkreślano tutaj z pochwałami, że Gombrowicz jest intelektualistą. Ale jest intelekt i intelekt. Przypominam sobie że Zofię Nałkowską również nazywano intelektualistką. Zauważyłem tez nie bez zdziwienia że niektórzy moi koledzy wysuwający do nagrody książkę Gombrowicza, za naczelną cechę jego pisarstwa uważają to co nazywają nowością. Osobiście tej nowości nie dostrzegłem. Ale nie to jest istotne. Istotne jest że „nowość” nie należy do kryteriów, którymi się ocenia dzieło sztuki, wartość utworu pisarskiego. Homer jest pisarzem świetnym, choć nie wprowadzał nowości. Pisarze wprowadzający tzw. nowości, mają to do siebie że się prędko starzeją. Nowość się starzeje. Nowość jest nowością bardzo krótko. Jakże często się zdarza że wczorajsza nowość nazajutrz staje się trupem. Nie jest ważne, czy ktoś w swoim utworze popisuje się „nowością”, lecz to, czy wnosi swą osobliwą witaminę, która stanowi o trwałej żywotności utworu.

Marian Kukiel :
Przyłączam się do zdania p. Zygmunta Nowakowskiego, dodając od siebie tylko że z punktu widzenia literatury Gombrowicz - wstydzę się - dla mnie jest nieczytelny. Nie nauczyłem się tego czytać.

Tadeusz Nowakowski :
W skupieniu wysłuchałem oświadczenia mojego wielkiego mojego wielkiego imiennika, Zygmunta Nowakowskiego. Była to wypowiedź spontaniczna, szczera i bezkompromisowa, stanowiąca bilet wizytowy tej postawy niezłomnej, jaka od lat cechuje Zygmunta Nowakowskiego. A jednak miałem poczucie, że nieobecnemu na tej Sali Gombrowiczowi, który w moim przekonaniu jest pisarzem par excelllence emigracyjnym i aż nadto polskim, dzieje się krzywda. Można by długo dyskutować, czy jest rzeczą wskazaną stosować kryteria dość nieliterackie, a raczej pozaliterackie, kwestionujące obywatelskie czy tez patriotyczne nastawieni9e Gombrowicza. Nie czas tu i miejsce na podjecie takiej zasadniczej dyskusji. Chce jednak powiedzieć, że w tym właśnie leży to wielkie i ponętne ryzyko powołania pisarskiego, by zetrzeć się czasem ze zbiorowością tak głęboko dotknięta i urażona w swych najświętszych uczuciach. Osobiście wypowiadam się za ochrona samotnych kotów, a nie pomników i czułych pamiątek. Co do oburzenia moralnego na krnąbrnych i zbuntowanych, kryteria bywają tu nieraz płynne i ulegają prawom czasu. Iluż to myślicieli, iluż pisarzy spotkał zarzut „deprawacji”! Si magnis parva … [jeśli godzi się porównywać] takiemu np. Sokratesowi zarzucano że „gorszy młodzież”. [si parva licet componere magnisjeśli godzi się porównywać rzeczy wielkie z małymi – Publius Vergilius Maro: „Georgiki]. Co u nas, na lechickich polach, wygadywano niegdyś na Brzozowskiego. Pewne koła nie zostawiały, na przykład, suchej nitki na Żeromskim.

W przypadku Gombrowicza sprawa jest dość oczywista: pisarz poszukuje swojej prawdy o życiu i świecie, intencje jego są czyste. W jego serdecznej zwadzie z koncepcja „polskości zbyt polskiej” nie widzę nawet cienia nihilistycznej pogardy, widzę jedynie nieszczęśliwa, bo zawiedzioną miłość do świata z którego wyrósł i którego przezwyciężyć nie może. Inna zupełnie sprawa, czy nie grzeszy czasami nadmiarem kawalerskiej czy wręcz kawaleryjskiej fantazji, iście szlacheckiej z ducha przekory, czy w przystępie błyskotliwości, sądząc że atakuje, nie zapuszcza się czasem w afirmację?

Gombrowicz - „destruktor”, Gombrowicz - „odszczepieniec”. Nie demonizujmy tego zjawiska. Chciałbym zaapelować do Zygmunta Nowakowskiego, żeby naszego znakomitego kolegę po piórze który znalazł się nie tylko geograficznie, na antypodach, nie okładał klątwą papieską. Odrzućmy młot na sandomiersko-argentyńska czarownicę. Zresztą nie kto inny ale właśnie ten „wstydzący się polskości” Gombrowicz żyje z uchem przyłożonym do polskiej ziemi. Jego te sprawy przejmują, on nimi żyje. Nie deklarując, jak to się szumnie powiada, swej „postawy niepodległościowej”, w swej twórczości, zwłaszcza w „Dzienniku”, toczy polemiki, i to w sposób celny, z partyjnym ciemnogrodem, przydeptuje niejedną achillesową piętę marksizmu-leninizmu, walczy z wulgaryzacją, z podziałem świata na „biały” i „czarny”; słowem: manifestuje swym piórem całkowitą swobodę słowa i myśli, atut nasz najważniejszy. Pan Grubiński był łaskaw zauważyć że intelekt Gombrowicza i jego talent pisarski niedużej są klasy. Czym sobie jednak wytłumaczyć to dziwne zjawisko, że on, nieobecny tutaj ciałem, porusza nasze emocje, prowokuje do gromkich oświadczeń i deklaracji, nieczynnym, zdawałoby się, wulkanom każe wybuchać ogniem i lawą? Nie musi więc być aż tak źle z intelektem Gombrowicza, skoro dziesięciu poważnych i wytrawnych znawców z takim temperamentem przekomarza się na temat twórczości tego pisarza.

Gombrowicz, artysta sejsmograficznie wyczulony na zagadnienia współczesności, ma unerwione oko, podpatruje, demaskuje, śmieszy, tumani, przestrasza. Tak jest: przestrasza, bo zagląda nieraz w głąb takich studni nad którymi tylko niewielu się schyla. Próbowano nieraz przyczepić się do tego lub innego wątku z jego prozy, a to do ręki kelnera, do krowy na łące, do anty-psa itd., nie wiedząc zapewne że to okruchy pękniętego zwierciadła w którym odbijają się rzeczy uniwersalne. Każdego pisarza można w ten sposób „załatwić”, wyrywając mu z kontekstu krowę, kota, rękę kelnera czy inny rekwizyt. Ale ja widzę w tym pisarstwie coś więcej niż zdobnictwo literackie. Na dnie gombrowiczowskiej prozy ukrywa się rozpaczliwe poszukiwanie nitki Ariadny, zgubionej w ciemnościach Labiryntu. Powiem więcej: utwory Gombrowicza kojarzą mi się z pocztą rozbitka, z butelką wyłowiona z morza, z rozpaczliwym S.O.S. człowieka który szuka prawdy o swoim czasie.

Jan Rostworowski :
Zostały dwie miary przyłożone do Gombrowicza. Pan Zygmunt Nowakowski mówił o patriotyzmie, a inni koledzy mówili o filozofii Gombrowicza. Ja ani jednej ani drugiej nie chcę przykładać. Wydaje mi się, ze jedyną miara jaka do Gombrowicza przyłożę, będzie miara czysto artystyczna. Jest nieporozumienie miedzy pisarzami tutaj, mianowicie uważają Gombrowicza za prozaika, a Milosza za poetę. Otóż ja uważam, że jest wprost odwrotnie, ze Miłosz to prozaik, który wydaje się że jest poetą, natomiast Gombrowicz to jest poeta, który pisze prozą. To jest ta miara którą ja dp prozy gombrowiczowskiej przykładam. Uważam, że mało kto potrafi tak magicznie operować słowem, jak Gombrowicz. I dlatego – a nie dla filozofii Gombrowicza, której tak jak Tadeusz Nowakowski także nie bardzo dogłębnie rozumiem – dlatego uważam że jest to wielki mistrz słowa. To jest po prostu artysta całą gębą.

Juliusz Sakowski :
Gen. Kukiel był zdania, że wysunięcie przeze mnie do nagrody „Dziennika” Gombrowicza - to moja „szlachetna zemsta”. Zdanie, które mogłoby mi pochlebiać, ale które musze sprostować. Jak już stwierdziłem, wśród książek które mam dziś do wyboru nie widzę od „Dziennika” lepszej. Może gdyby była, z radością bym na nią głosował. Nasze głosowanie nie może być mobilizacją „przeciw”: przeciw komuś lub czemuś. Jestem przeciw wszelkiemu piętnowaniu, zaszczuwaniu, utrącaniu kogoś z przyczyn pozaliterackich. Jeśli sztucznie szukamy co by przeciwstawić Gombrowiczowi i niczego odpowiedniego ie znajdujemy, musze, choćbym miał podobne opory jak Grubiński i Zygmunt Nowakowski, głosować z Gombrowiczem. (…) znalazłem w jakimś bardzo dawnym artykule Wittlina (z dwudziestego któregoś roku) zdanie o sztuce, które myślę, nadaje się na dzisiejszą okazję: :Sztuka jest błazeństwem które jest mądrością, albo mądrością będąca błazeństwem”. Zdanie to nie stosowało się do Gombrowicza, ale warto je przytoczyć w odpowiedzi na niektóre zarzuty i zastrzeżenia, które tu dziś padły.

Tymon Terlecki :
(…).
Wydaje mi się, że mimo woli ten wieczór zamienił się w wieczór tryumfalny Gombrowicza. Gombrowicz poruszył nas tak jak żaden z pisarzy których rozpatrywaliśmy w tym gronie, a to grono zbiera się (…) po raz piaty, czyli że przez nasze mózgi i przez nasze wrażliwości przepłynęło mnóstwo dzieł, mnóstwo indywidualności pisarskich, a żadna nas tak nie poruszyła, tak nie sprowokowała, żadna tak głęboko nie poróżniła. Już ten fakt powinien nasunąć refleksję, że jest cos w tym pisarzu, czego nie ma u innych. Ze jest w tym pisarzu taki ładunek, taki potencjał prowokacji czy oryginalności, iż przy każdym zetknięciu powoduje wyładowania elektryczne, jak to, którego jesteśmy świ9adkami, uczestnikami, a także ofiarami. Postaram się przesunąć całą sprawę Gombrowicza która wybuchła na dzisiejszym posiedzeniu na płaszczyznę pozaemocjonalną. Nie będę przekonywał Zygmunta Nowakowskiego że nie ma racji (ma on swoją własną uczuciową rację), ani nie będę usiłował bronić Gombrowicza. Spróbuję tylko ten wieczór, który się zamienił w ogólne debaty o Gombrowiczu, a nie o drugim tomie jego „Dziennika”, uzupełnić kilkoma ogólniejszymi uwagami, spróbuję ując w kilka punktów to co wydaje mi się w tym pisarzu istotne.

Jest to pisarz który stworzył swój własny świat. Jest to pisarz który stworzył swój własny system planetarny. Osobiście nie czuję się dobrze w tym systemie, nie chciałbym mieszkać w tym świecie, ale nie mogę zaprzeczyć faktu ze jest to świat osobny, skończony, samowystarczalny. Gombrowicz stworzył niewątpliwie swój własny język: stworzył swój własny, niepowtarzalny, a nieudolnie podrabiany przez rozmaitych epigonów, styl, będący mieszaniną groteski, liryzmu i bardzo ostrej precyzji intelektualnej. To jest walor którego nie można przeoczyć. I wreszcie Gombrowicz nie tylko w „Dzienniku”, ale w całej swojej twórczości przeprowadza nieustanna wiwisekcje siebie samego. Jest to pisarz który całe swoje wnętrze, całe swoje życie położył na stole operacyjnym i przeprowadza nieustanną operację intelektualna na sobie samym. W tym jest i ekshibicjonizm i egotyzm i jakieś inne grzechy, lecz jest w tym również jakaś niesłychana pasja poznawcza, odwaga i intelektualna odkrywczość. I to co nami, którzy stawialiśmy tę kandydaturę do nagrody powodowało, to był ten właśnie wzgląd, tzn. – mając rozmaite takie czy inne zastrzeżenia i nie deklarując wyznawstwa w stosunku do tego pisarza, od którego ja jestem dość daleki – zobaczyliśmy w nim zjawisko oryginalne, odważne, zjawisko bardzo pożyteczne, bardzo niezwykłe w naszym środowisku. (…)

Józef Wittlin :
Ja tu rzeczywiście występuję teraz jako advocatus diaboli i to nie tylko w znaczeniu przenośnym. Już kiedyś miałem sposobność mówić o „Pornografii”. Gombrowicz jest twórcą polskiego diabła. Możemy powiedzieć: cóż nas obchodzi diabeł w literaturze? Diabeł w „Pornografii” jest bardzo polskim diabłem. Jako zaś advocatus diaboli muszę polemizować z przeciwnikami Gombrowicza. Ale zanim to zrobię, chcę wyrazić głęboki szacunek dla szlachetnych uczuć kolegi Zygmunta Nowakowskiego, uczuć których dał nam tutaj bardzo żywy i bardzo szczery wyraz. Ale my mamy to szczęście , że uczucia nasze czy to w odniesieniu do wiary, czy do ojczyzny są uregulowane. My May ułatwione życie emocjonalne w stosunku do Polski, jako emigranci. Gombrowicz walczy! To nie jest człowiek obojętny na Polskę – on ma obsesję Polski! Może obsesję takiej Polski której już nie ma, a która kiedyś była. Pisząc o nim lat temu jedenaście, zupełnie samotny i nie proszony przez Gombrowicza – powiedziałem, że on jest bardzo szlachecki, ziemiański, sandomierski. Taka Polska może już nie istnieje. Powiedziałem też że jemu Polska nie daje spokoju, nie daje spać. On myśli inaczej, on nie ma uregulowanych uczuć. Jego uczucia w stosunku do Polski są bolesne, krwawiące, i jak każdy preparat chirurgiczny nie są błogowonne. Ale Gombrowicz wciąż o Polsce myśli! Polska go boli, a on nie wstydzi się pokazać tych swoich wrzodów - właśnie na punkcie polskości.

Uważam Gombrowicza, tak jak zawsze uważałem, za moralistę. Nie za moralizatora, ale za moralistę. To surowy moralista, który nie przepuści niczemu, co w jego bardzo żywym odczuciu jest niemoralne. Pozwolę sobie przypomnieć co wszyscy panowie czytali w drugim tomie „Dziennika”. „Zobaczyłem chama!”. W jednym miejscu. Jak strasznie reaguje Gombrowicz, jak po prostu fizycznie cierpi z powodu istnienia chamstwa na świecie! Ze on tego chama nie traktuje w rękawiczkach, nie przeciwstawia chamowi dżentelmena, że nie jest wersalczykiem, to już jest kwestia epoki i stylu. Ale że istnienie chama go boli, że on z powodu tego istnienia cierpi – w tym właśnie jest moralistą.

Gombrowicz to jest taki dziwny stwór; w małych sprawach mały, ale potrafi się zdobyć na wielkoduszność. A historia z tą Golgotą argentyńska, właściwie z drogą na Golgotę – pisze to wszak człowiek, który właściwie nie jest religijny, ale któremu ani Pan Bóg ani diabeł spokoju nie dają. A z teologii katolickiej wiemy jak wielką rolę ten diabeł gra! Osobiście nieraz jestem diabłem Gombrowicza zaszokowany i zgorszony, ale musze go uznać, inaczej musiałbym przekreślić w ogóle pojęcie diabła, a nie przekreślę. I tutaj właśnie, jako advocatus diaboli bronie go przeciwko temu, co tutaj słyszałem. Gdy zacząłem zajmować się Gombrowiczem lat temu dwanaście, otrzymałem od niego list: „Pan powinien być moim śmiertelnym wrogiem”. Tak bardzo uważał mnie za kogoś innego. Odpisałem mu: „Nie jestem ani Pańskim wrogiem, ani Pańskim przyjacielem. Ale Pan dopowiada to co i we mnie często jest, a co wychowanie, kultura, rygory, a może czasem i lęk i inne hamulce nie pozwalaj mi wypowiedzieć”.

Już choćby za to, że Gombrowicz siebie nie eliminuje z tego strasznego świata który opisuje, tylko siebie też do niego włącza – za to mam dla niego uczucie poważania. Za tę właśnie integrity literacką i intelektualną wiele mu wybaczam. Intelektualne integrity jest zawsze u niego sprawą najważniejszą. A to, co napisał o mnie w gwiazdkowym numerze „Kultury” – niech mu diabeł przebaczy!
[„Kultura” nr 12(182) z 1962 r.; - fragmenty „Dziennika” W. Gombrowicza były publikowane w „Kulturze” (paryskiej) bodajże od 1958 r.; http://static.kulturaparyska.com/attachments/75/92/9fba76297be6aa42a84df02adb2d79229bfd805b.pdf#page=32].

[W głosowaniu "Dziennik" Gombrowicza otrzymał 5 głosów sposród 9 członków jury,czyli większośc absolutną.

Zygmunt Nowakowski :
Moze to zostać uznane za objaw złych obyczajów z mej strony, ale zgłaszam votum separatum i na znak protestu
 nie będe brał udziału w przyszłych posiedzeniach jury nagrody "Wiadomości". 

Appendix

Kajetan Morawski „Wspólna droga”;

Janina Surynowa-Wyczółkowska „W cieniu koronkowej parasolki”;

Bohdan Wroński „Marynarka wojenna i obrona Wybrzeża”;

Wawrzyniec Czereśniewski „Motywy greckie”.

 

 


 


 

 

 

 


 

 

 





 



tagi: gombrowicz 

stanislaw-orda
28 listopada 2018 20:14
113     1496    5 zaloguj sie by polubić
komentarze:
stanislaw-orda @stanislaw-orda
28 listopada 2018 20:23

Czyli wszystko już dawno zostało powiedziane  i napisane, a co ważniejsze, lepiej i mądrzej.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @stanislaw-orda
28 listopada 2018 21:00

Dzięki wielkie za udostępnienie  , :)).. tyle gryzącej ironicznej krytyki by w końcu przyznać nagrodę  ! :)

Rostwowski napisał co i ja czułam,  gonienie za Gombrowiczem było nie lada wyczynem. 

Będę sobie jeszcze czytać,  bo oni są przezabawni..

:)

Ps.nie żebym lubiła Gombrowicza,  bo to jest po prostu niemożliwe. Rozumiemy ze on nie jest na to ;).

.

 

zaloguj się by móc komentować

papinka @stanislaw-orda 28 listopada 2018 20:23
28 listopada 2018 21:12

Swietnie, ze Pan to umiescil.  Bede sobie czytal partiami.

Ostatni raz zagladajac pod poprzednia notka, myslalem sobie aby napisac do Pana komentarz zachecajac aby Pan napisal kolejna notke o Gombrowicz. Moje intencje nie byly jednak czyste bo kierowalem sie pewna zlosliwoscia wobec komentatorow tam produkujacych sie, wiec komentarza nie napisalem.  

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Maryla-Sztajer 28 listopada 2018 21:00
28 listopada 2018 21:21

ja np. nie lubię kierunku w malarstwie zwanego kubizmem.  Forma i konwencja tego kierunku do mnie "nie przemawia", nie porusza mnie, a  mówiąc mniej dyplomatycznie, po prostu mi się nie podoba.

Ale przecież nie będę twierdził, a co gorsza upierał się przy takim twierdzeniu,  że w ramach tego kierunku i tej konwencji  nie było i nie ma wybitnych twórców pędzla, że ci  wszyscy kubiści to tylko jakieś podejrzane indywidua, a ich dziełą to nieporozumienie artystyczne.

Natomaist  przy okazji :sprawy Gombrowicza" mam pod poprzednią notką caly festiwal podobnego intelektualnego ekshibicjonizmu, na szczęście  w wykonaniu tylko dwóch wodzirejów. Troche, co prawda, jestem tym zaskoczony, ale przecież, znając inne komentarze owych wodzirejowskich "nicków",  nie przesadnie.  

zaloguj się by móc komentować

syringa @papinka 28 listopada 2018 21:12
28 listopada 2018 21:24

Bardzo dobry komentarz

WLasnie

zaloguj się by móc komentować

genezy @stanislaw-orda
28 listopada 2018 21:34

Odgrzewanie starych literackich hierarchii (nie wiadomo przez kogo i dlaczego zatwierdzonych) to żaden argument.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @stanislaw-orda 28 listopada 2018 21:21
28 listopada 2018 21:47

Myślę ze po prostu dla wielu mężczyzn doznanie,  doświadczanie wyznań Gombrowicza jest nie do przejścia. 

Jako kobieta czytałam inaczej,  choć to jest na prawdę nie do wytrzymania. Przyjaźnilam się całe życie z chłopakami bo takie miałam otoczenie. I ten specyficzny krakówek...artyści. ..ale i mnue bardzo trudno było znieść Gombrowicza. 

 

Nie mniej te wypowiedzi wyżej ..  cudne  ,

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @stanislaw-orda 28 listopada 2018 21:21
28 listopada 2018 21:48

Też  nie lubię kubizmu.

:)

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @genezy 28 listopada 2018 21:34
28 listopada 2018 22:02

Jak znasz lepszy to podaj.

zaloguj się by móc komentować

papinka @stanislaw-orda
28 listopada 2018 22:26

Dwa glosy (po angielsku) on Kosmosie.

http://www.criminalelement.com/wrapped-up-in-the-mystery-of-cosmos-witold-gombrowicz-scott-adlerberg-poland/

"Do I have to point out what by now must be obvious? The reader doesn’t finish Cosmos with a feeling of closure. Nothing absolute will be solved. Anyone who has bent the detective story rules this much isn’t going to follow the rules at the end. But Cosmos provides a wonderful example of a genre form constructively abused by an idiosyncratic author. As Gombrowicz said of himself: “I am a humorist, a clown, a tightrope walker, a provocateur, my works stand on their head to please, I am a circus, lyricism, poetry, terror, struggle, fun and games—what more do you want?” 

Uh, not much really.

Is Gombrowicz’s Cosmos all that he says it is? Yes.

Is it worth exploring? Absolutely."

https://www.3ammagazine.com/3am/consciousness-masturbation-a-note-on-witold-gombrowiczs-onanomaniacal-novel-cosmos/

"In a conventional novel, plot is the foreground, the spine of the text; and the tapestry-like arrangements of imagery, theme, repetition, and cross-reference form the textural density of the background. In Cosmos, Gombrowicz inverts structure, places imagery, repetition and cross-reference in the foreground and diminishes the plot; in fact, the plot is a bit nonsensical in conventional terms, truncated, frustrated, and parodic. Gombrowicz deploys these common narrative structures in a style of hyperbolic excess. He multiplies techniques that are often thought of as ornamental — structures of elaboration such as image and word patterning, repetition, thematic forcing, analogy — then he turns the novel upside down (from its conventional orientation) and allows the ornaments to determine the characters’ actions; the image pattern hijacks the plot."

zaloguj się by móc komentować

valser @stanislaw-orda
29 listopada 2018 11:02

BUHAHAH!!!

Po patrz, a ja slyszalem, ze Gombrowicz mial "duzo dystansu do siebie"...

Wyobraz sobie np. Gabriela Maciejewskiego, ktory mowi o sobie: "I am a humorist, a clown, a tightrope walker, a provocateur, my works stand on their head to please, I am a circus, lyricism, poetry, terror, struggle, fun and games—what more do you want?”

Moj komentarz do tego  - wez chlopie wyluzuj, bo jeszcze spadniesz z tej liny i wtedy dopiero bedzie cyrk.

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @valser 29 listopada 2018 11:02
29 listopada 2018 11:24

weź się, chłopie, czep innego tematu, bo koń widzi, że  nieumiarkowanie przeceniasz możliwości własnej percepcji

zaloguj się by móc komentować

valser @stanislaw-orda 29 listopada 2018 11:24
29 listopada 2018 11:26

Moze pan powiedziec po co pan cisnie tego Gombrowicza? Zebysmy sie tu wszyscy troche poonanizowali?

zaloguj się by móc komentować

syringa @stanislaw-orda
29 listopada 2018 11:30

ALez Panie Stanislawie

on jest genialny we wszystkim czego sie nie tknie

Jego ego rozlewa sie i kipi na tym forum i zadne "sawuarwiwry" nie dają mu tamy

..pewnie dlatego nie lubi Gombrowicza bo mu za bardzo siebie przypomina.

Choc tamten  mial przynajmniej wiecej powodow.

zaloguj się by móc komentować

valser @syringa 29 listopada 2018 11:30
29 listopada 2018 11:48

Tak, ego i geniusz mam prawie jak Gombrowicz, brakuje mi tylko chodzenia po linie i cyrku.

zaloguj się by móc komentować

valser @stanislaw-orda 29 listopada 2018 11:24
29 listopada 2018 11:51

Taaaa... koń w zaprzegu z klapkami na oczach. Z wypowiedzi Gombrowicza jest niezly material do diagnozowania dla prof. Swiecickiego.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @valser 29 listopada 2018 11:26
29 listopada 2018 11:58

Weź się jednak wreszcie  ogarnij, przecież jest jeszcze trochę innych tekstów na tym portalu.

Tam także nóglbyć  szlifować swoją erudycję i elokwencję.

Czemu akurat uparłeś się ganiać bosego Gombrowicza po rżysku?

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @stanislaw-orda 29 listopada 2018 11:58
29 listopada 2018 12:03

:))))nie wiedziałam przez tyle lat,  że Pan ma poczucie humoru. Ironię itd owszem widziałam.  Ale czysty humor jest bezcenny :)))

Zajrzałam pid tamten tekst jednak . Nie czytam już od dawna tzw dyskusji,  bo oczy...

...Ale to dla prof. Świdnickiego dobry materiał. 

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Maryla-Sztajer 29 listopada 2018 12:03
29 listopada 2018 12:03

Święcickiego. 

Przepraszam,  Android był szybszy A ja ślepa 

.

 

zaloguj się by móc komentować

valser @stanislaw-orda 29 listopada 2018 11:58
29 listopada 2018 12:09

No coz.. pan ma hobby, zeby cisnac tutaj na SN stypendystebiseksualiste, a ja go gonie po rzysku. Nie rozumiem, co panu nie pasuje?

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Maryla-Sztajer 29 listopada 2018 12:03
29 listopada 2018 12:11

Nie mam pojęcia, któż to taki ten prof. Święcicki

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @valser 29 listopada 2018 12:09
29 listopada 2018 12:12

chyba oczywiste, że powodem jest zbyt  mało w Tobie miłosierdzia dla bliźniego swego.

zaloguj się by móc komentować

valser @stanislaw-orda 29 listopada 2018 12:12
29 listopada 2018 12:23

Nareszcie jakies zdanie z sensem. Dziekuje. Zanim przejdziemy do blizniego, to proponuje ta zasade do siebie samego zastosowac.

Nie wiem jak tam u Pana sie dzieje, ale u mnie jest tak, ludzie produkuja sterty gnoju w nadziei, na milosierdzie. Milosierdzie jest opcja dla tych, ktorzy potrafia przyznac sie do winy, przeprosic, krzywdy naprawic, albo byc gotowym glowe na pniu polozyc.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @valser 29 listopada 2018 12:23
29 listopada 2018 12:30

Czy jesteś kalwinem?

Bo katolickie miłosierdzie nie jest niczym warunkowane.

PS

Po co do mnie piszesz per "Pan"?

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @stanislaw-orda 29 listopada 2018 12:30
29 listopada 2018 12:32

tj. niczym, poza wiarą w Boga w Trójcy Jedynego dla u tego, któremu mamy okazać miłosierdzie.

zaloguj się by móc komentować

valser @stanislaw-orda 29 listopada 2018 12:30
29 listopada 2018 12:39

No to zlituj sie Pan nade mna, a wczesniej nad tymi dziennikarzami z TVNu co urodziny zrobili i potem wroc pan do swojego kaznodziejstwa.

zaloguj się by móc komentować

syringa @valser 29 listopada 2018 12:23
29 listopada 2018 12:48

Tu sie musze zgodzic - (ze spojrzeniem na "milosierdzie")

a w dodatku poparte swietna wypowiedzia bpa Jedraszewskiego na temat "tolerancji", ale w tym wypadku chodzi o to samo

http://www.pch24.pl/abp-jedraszewski--ten-swiat-chce-bysmy-byli-tolerancyjni--czyli-zapomnieli-o-chrystusie,64367,i.html#ixzz5Y9pqfQMo


 

zaloguj się by móc komentować


boson @genezy 28 listopada 2018 21:34
29 listopada 2018 13:08

to jest beton nie do skruszenia... nieobecność J. Mackiewicza (i Haleckiego) po prostu skwitował tym: 5 głosów sposród 9 członków...

no, bo co JM myślał o samej nominacji Gombro, i w ogóle o jego tfurczości ciężko cytować

zaloguj się by móc komentować

boson @valser 29 listopada 2018 12:39
29 listopada 2018 13:17

ktoś tu coś o kalwinach? proszsze...

T. Nowakowski - "Pochowany został na cmentarzu ewangelickim w Bydgoszczy."

no a ten Józef Wittlin (ur. 17 sierpnia 1896 w Dmytrowie, zm. 28 lutego 1976 w Nowym Jorku) – polski poeta, prozaik i tłumacz żydowskiego pochodzenia

https://pl.wikipedia.org/wiki/Józef_Wittlin

no, ale to oczywiście ten mój brak tolerancji...

zaloguj się by móc komentować

boson @Maryla-Sztajer 29 listopada 2018 12:03
29 listopada 2018 13:24

te oczy trolować u mnie na blogu nie przeszkadzały 

zaloguj się by móc komentować

valser @boson 29 listopada 2018 13:17
29 listopada 2018 13:45

Szkoda gadac... Gombrowicz wyrasta z mlodopolskiej menazerii, ktora ekstrawagancje i eksces miala za podstawowe narzedzia. Przykladow sa dziesiatki, jesli nie setki. Wydaje sie, ze Gombrowicz to starannie pielegnowal, chociaz w okresie argentynskiej emigracji bylo z tym trudno, ze wzgledu na bide, ktora z musu klepal, bo nie umial sie zabrac do normalnej roboty.

To wszystko da sie sprowadzic ostatecznie, do projekcji literatury pisanej w kiblu, a w przyplywie gotowki z kawiarnianego stolika lub w pozniejszym okresie - z fotela i pieknego widoku na jakas naturalistyczna panorame. Gombrowicz mial w pogardzie zarabianie pieniedzy poprzez fizyczna prace, poprzez opanowanie manualnych umiejetnosci, czy zorganizowany biznes.. To jest pokutujacy do dzis model, ze trzeba skonczyc jakas wyzsza szkole i pracowac glowa i bron Boze sobie raczek nie ubrudzic jakas robota i sie przy niej spocic. A fuj! To sa wlasnie te rzeczy dla tych "ciemniejszych" dla ktorych przeciez Gombrowicz nie pisal.

Cala jego tworczosc to jest projekcja i wymyslanie nieistniejacych problemow, bo realne problemy go najzwyczajnie przerastaly. To jest temat na diagnoze.

zaloguj się by móc komentować

papinka @valser 29 listopada 2018 12:23
29 listopada 2018 13:48

ludzie produkuja sterty gnoju

Tym producentem gnoju pod notkami o Gombrowiczu jestes ty.  Masz nieokielznane ego przy bardzo slabym wgladzie w samego siebie. Pomimo sprawnej inteligencji operacyjnej jestes raczej glupi i w tej glupocie nie zdajesz sobie sprawy, ze ja anonsujesz wszem i wobec kazdym swoim wpisem.   Twoje pozorne zadufanie w swoje moce intelektualne jest tylko poza wynikajaca z potrzeby dowartosciowania.  Pewnie zdarzaja ci sie momenty refleksji gdy wyczuwasz ten skrywany strach, ze wyjdzie na jaw, ze to tylko poza, w ktora ty sam nie wierzysz.  Strach najlepiej zagluszyc wielkim halasem i szumem wokol siebie.  To dziala i nawet niektorzy sie na to nabieraja.   Wiec wchodzisz w obloconych buciorach z wielkim hukiem. Uwaga jest na tobie. Wtedy sie czujesz lepiej.  Ale chyba wiesz, ze ta reakcja ludzi nie jest uzyskana twoja intelktualna blyskotliwosca.  To jest reakcja na twoja agresywnosc. Nigdy nie omieszkasz wspomniec, ze bys komus przylozyl i kopa dal.  Przypominasz w tym tych nielicznych inteligentnych murzynow, ktorzy nabyli pewna sprawnosc werbalna poprzez edukacje i odkryli, ze slowa maja moc i mozna nimi zonglowac aby uzyskac u ludzi reakcje.  Oni caly czas sa zlapani w mysleniu "kto kogo", czyli kto kogo bedzie dominowal. To co naturalnie robili miesniami to tez robia slowami.   Tak jak ty oni nie maja intelektualnej ciekawosci.   Oni chca tylko wywrzec wrazenie, ze oni sa "kto" a nie "kogo" w tym leninowskim pytaniu.  I im mniej to im wychodzi tym robia wiecej halasu.  Mysle, ze murzynow tez Gombrowicz by irytowal swoja niepodwazalna swiadomoscia przynalezenia do klasy wyzszej, gdzie leninowskich pytan zadawac nie trzeba, bo hierarchia zostala ustalona wiele pokolen do tylu. Oni tez by chcieli go wdeptac w bloto buciorami.   Pod poprzenia notka napisalem ze towarzysze i towarzyszki od edukacji w PRL moga byc dumne z ciebie. 

 

zaloguj się by móc komentować

valser @papinka 29 listopada 2018 13:48
29 listopada 2018 13:59

Twoj blad jesli chodzi o utrzymanie uwagi. Powinienies sie zrefokusowac i miec uwage na tym co pisze. Ze mna mozesz sobie dac spokoj, bo to nic do tematu nie wnosi.

Ja jestem humorysta, klaunem, linoskoczkiem, prowokatorem, a moje teksty sa postawone na glowie. Jestem cyrkiem, liryzmem, poezja, terrorem, walka, zabawa i gra - czego chcesz wiecej?

zaloguj się by móc komentować


stanislaw-orda @boson 29 listopada 2018 13:08
29 listopada 2018 15:19

a w czym jeszcze opinia J. Mackiewicza jest dla Ciebie wyrocznią?

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @boson 29 listopada 2018 13:17
29 listopada 2018 15:22

Mowa była o miłosierdziu i jego uwarunkowaniu.

Uwarunkowaniu ksjologicznym. dodam  żebyś nadmiernie znów nie fantazjował.

Czyli apiat' nie zrozumiałeś.

zaloguj się by móc komentować

boson @stanislaw-orda
29 listopada 2018 15:23

akurat w niczym nie jest mi wyrocznią, tu chodzi o fakty

a ty Stanisławie lepiej gdybyś pisał uczciwie o tym na czym się znasz, czyli o pracy w prl-owskiej telewizji - takie relacje z pierwszej ręki są na wagę złota - dasz radę?

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @papinka 29 listopada 2018 13:48
29 listopada 2018 15:29

To na nic. Dwóch wielepów sobie basuje (wielep -  od: wie lepiej)

Valser  ma wsparcie bosona, który z kolei wciąż szuka okazji do =odgrywania się na mnie za stare porachunki z s24.

I dlatego, wydaje mu się, że  ma rację.

Poza tym to zadęcie valsera, aby być "na wierzchu" w kwestii oceny twórczości Gombrowicza, która jużź od dawna jest uznana i doceniona, i to nie przez takich "cienkich bolków" w temacie, jest przecież bez reszty tragikomiczne.

No bo kogo on chce przekonać?

zaloguj się by móc komentować

papinka @stanislaw-orda 29 listopada 2018 15:29
29 listopada 2018 16:00

takich "cienkich bolków" w temacie ....No bo kogo on chce przekonać?

To jest kwestia dominacji i parcia na afisz a sam temat jest wtorny i jego on wcale nie obchodzi.     Jemu sie wydaje, ze defekowanie na Gombrowicza nalezy do dobrego tonu w tych okolicach.  Jak u Szwejka niektorzy sa gotowi srac na komende i jeszcze mysla, ze robia to spontanicznie od samych siebie i sa w tym oryginalni.  

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @boson 29 listopada 2018 15:23
29 listopada 2018 16:00

 Być może komuś zaimponujesz konsekwencją w udawaniu durnia.

Ale na twoim miejscu nie liczyłbym na zbyt wielu poputczików.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @papinka 29 listopada 2018 16:00
29 listopada 2018 16:02

O tak, oryginalny jest w tym bardzo.
I nawet nie wie jak bardzo .

zaloguj się by móc komentować

valser @stanislaw-orda 29 listopada 2018 15:29
29 listopada 2018 16:05

Tobie sie nie chce poskrobac i zobaczyc co jest pod lakierem z napisem "od dawna uznana i doceniona" i to wszystko.

Ja sobie dobrze przedstawiam moment, kiedy jestes w obcym kraju, wybucha wojna i powrot jest niemozliwy, albo smiertelnie ryzykowny. W warunkach niepewnosci ile wojna potrwa? Na jak dlugo w obcym terenie przyjdzie sie zainstalowac? Atmosfera niepewnosci trwala co najmniej do zakonczenia wojny i jeszcze troche dluzej kiedy sie okazalo, ze Polska jest komunistyczna i dopiero teraz nie ma sensu wracac. Tak poleciala cala dekada miedzy 1940, a 1950 rokiem.

Atmosfera i stan zawieszenia to sa okolicznosci, w ktorych mozna dzialac tylko doraznie i tymczasowo. Jesli sie nie zaplanuje i nie podejmie dzialan obliczonych na dluzej, to wpada sie w dryf. Zanikaja zdolnosci do dlugofalowej i skutecznej pracy.

To moga byc okolicznosci lagodzace ocene, bo latwo po wojnie nikt nie mial. Ostatecznie to Gombrowicz zrobil "medzynarodowa kariere". Jozefa Mackiewicza fundacja Forda nie dostrzegla, bo plany byly inne. A tez przeciez pisal i do Paryskiej Kultury i mieszkajac w Monachium mial pod nosem rozglosnie Wolnej Europy.

Przekonywanie Ciebie do czegokolwiek nie ma sensu. Wystarczylo kilka komentarzy, zeby to wyszlo. Wyciagasz tu grubych bolkow umoczonych w komusze ustawki na potwierdzenie swoich opinii i tez cie nie interesuja co to bylo za towarzystwo. Grube i elitarne jak mniemam. Jak do tego dodam przestrzaly o milosierdziu, to wypadasz kiepsko. 

I rest my case.

 

zaloguj się by móc komentować

boson @stanislaw-orda 29 listopada 2018 16:00
29 listopada 2018 16:12

no tak Stanisławie, tylko stary Urban i jego metody ci zostały - pa, adieu

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @stanislaw-orda
29 listopada 2018 16:13

Pod poprzednim tekstem jest komentarz Coryllusa, zwracający uwagę ze dzienniki są zawsze wartościowe. O ile szczere.

Patrząc na ilość pamiętników która się przez te lata przewinęło tutaj w tym środowisku. .I czyje to były wspomnienia. ..nie warto z niczym pamietnikami czy wspomnieniami,  zapiskami itd wojowac. Byli rewoluvjonisci, był złodziej którego książka jedt w tutejszej księgarni. .

Problem w życiorysie Gombrowicza. ..A w ich zyviorysach ?

Przecież dlatego te wspomnienia były tu czytane. A nie z chęci afirmacji tych ludzi 

.

 

zaloguj się by móc komentować




papinka @Maryla-Sztajer 29 listopada 2018 16:13
29 listopada 2018 16:41

dzienniki są zawsze wartościowe. O ile szczere

Spotkalem sie z opinia, ze najlepsze dzienniki w literaturze polskiej napisal Andrzej Bobkowski. Niestety nie czytalem ale slyszalem czytane fragmenty w filmie o nim i faktycznie byly swietne.

https://www.youtube.com/watch?v=QVdhRlScHak

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @papinka 29 listopada 2018 16:41
29 listopada 2018 17:08

Moim zdaniem najlepsze dzienniki to Lechoń.

Natomiast forma eseju to Jerzy Stempowski (pseudonim Paweł Hostowiec).

zaloguj się by móc komentować

papinka @stanislaw-orda 29 listopada 2018 17:08
29 listopada 2018 17:34

Pogrzebalem. Z tym Bobkowskim tak dobrze do konca nie jest.  Dzienniki byly doszlifowane.  Pytanie jest, ktore nie byly.

https://dorzeczy.pl/1763/Bobkowski-wymyslony.html

"Na przełomie lat 1956 i 1957 – jak datuje rzecz Maciej Nowak – tworzy więc Bobkowski z zapisków wojennych książkę będącą raczej świadectwem świadomości powojennej i opowieścią czy też raczej powieścią o sobie wyidealizowanym, wymarzonym, którego sądy o świecie oraz wybory życiowe realizować będą konsekwentną linię, a ostra jak brzytwa świadomość pozwoli oddać sprawiedliwość widzialnemu światu. „Szkice piórkiem” – radzi Nowak – czytajmy więc w kontekście „Dziennika” Gombrowicza czy nawet literatury beatników.

Fakty nabrzmiewają znaczeniami, dezawuują plakatowe ujęcia. To – oprócz sprawy z oryginałami zapisków – afera z wyjazdem-ucieczką Bobkowskiego z Polski w marcu 1939 r. Z wyczyszczeniem akt, z imputowaniem sprawy szpiegowskiej, z zakazem powrotu, prawie banicją. I znów to udawanie Andrzeja, że wyjazd do Francji i pozostawanie na emigracji były decyzjami dobrowolnymi…

Och Basiu, Basiu – chciałoby się westchnąć do wdowy po Bobkowskim. Miałaś na to tyle lat, 20. Czy nie mogłaś kartka po kartce spalić notatek Jędrka z czasów francuskich? O ileż łatwiej żyłoby się nam, o ileż naiwniej, czyli piękniej, traktowalibyśmy literaturę!

Jednak Basia nie spaliła, więc konferencja o Bobkowskim ma nieco groteskowy, ale jednak bardzo kręcący wymiar.

Widzimy wreszcie, zestawiając dzienniki Bobkowskiego i Gombrowicza, jak oba dzieła są kreacjami bohaterów-narratorów, jak wiele zmyśleń, manipulacji, konfabulacji towarzyszy tworzeniu dzieła autobiograficznego. Gombrowicz z ostentacyjnie prezentowanymi mechanizmami literackimi jawi się nagle jako kapitalny przewodnik po „Szkicach piórkiem”, a kto wie, czy nie inspirator kreacyjnego gestu. Pytamy o świadomość pisarską i nigdy niezrealizowane marzenie o stworzeniu powieści, czyli wreszcie prawdziwej literatury. Czytamy naśladowców Bobkowskiego z kultem chłopactwa i ucieczki: Stasiuka i Wilka."

 

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @papinka 29 listopada 2018 17:34
29 listopada 2018 17:49

To jest piękne.  Po dziesięcioleciach czytania lub usiłowania w wielu przypadkach,  uważam ze nawet zapiski na bieżąco,  przynajmniej w wypadku ludzi znanych,  są autokreacja.

Przecież piszą zawsze dla innych. Trudno oprzeć się chęci wskazania potomnym co mają myśleć o autorze. 

Księgi rachunkowe są najprawdziwsze jako zapis sytuacji.  Ale też bywają  ,,korygowanie,, na potrzeby kontroli. 

.

A swoją drogą ten wpis  ..przez literaturę bitników do Stasiuka....bardzo piękny. 

Ile się tu mogę dowiedzieć  , :)

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @papinka 29 listopada 2018 16:41
29 listopada 2018 17:50

Dzięki,  robię sobie zakładkę 

.

 

zaloguj się by móc komentować

papinka @stanislaw-orda
29 listopada 2018 18:31

Wspominany byl tu J. Mackiewicz, ktorego ja sobie wielce cenie, i ktorego zawsze chetnie wezme do czytania, wiec pogooglowalem i wyskoczyl mi blog na Salon24 poswiecony Mackiewiczowi.  Tego bloga nie znalem i jak widac nie byl zbyt popularny, gdyz prawie tam nie ma komentarzy.  Zapewne Salon24 spuszczal go do piwnicy.  Wiec jak ktos jest zainteresowany

https://www.salon24.pl/u/andikas/

Moze nasz gospodarz kiedys zainicjuje dyskusje o Mackiewiczu piszac jakas notke.  Mnie by interesowalo pytanie, czy da sie jeszcze"uratowac" Mackiewicza, czy jest on juz "stracony"?  Pytanie powinno byc odwrocone: czy my jako spoleczenstwo juz jestesmy straceni?  Mam namysli stan umsylowy i duchowy spoleczenstwa. Wektor zmian od kilku pokolen jest taki sam i nic niestety nie zapowiada, ze sie zmieni.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @papinka 29 listopada 2018 18:31
29 listopada 2018 19:32

No właśnie. Niedawno pisałam i rozmawiałam z kimś,  mamy nawarstwiony przez kilja pokoleń stan umysłów. 

Szukanie,  badanie punktów wezłowych dla takich zmian jest , uważam,  ważny. Sama taki  ,,punkt,,  znalazłam w obszarze moich zainteresowań. ..jak to się stało. ..jak zostało zrobione.  Zastąpienie ,,starych,, rodów w mojej Czeladzi przez masę nową,  pozbawioną doświadczenia własności i odpowiedzialności. 

 

To jest wyraźnie stała recepta  . Przecież ludzie o których tu wyżej panowie piszecie,  W zasadzie to produkt tego nowego. .

Cały czas szukają kto by im dał utrzymanie. Niepięknymi sposobami  . Korygowanie potem biografii przez nich samych całkiem oczywiste. 

Ale żeby nam coś z tej lektury przyszło,  trzeba się uwolnić,  otrzepac z uroku słów opowieści.  Niue pozwolić się uwieść pisarzowi. .I szukać,  jak było. 

 

Biorąc pod uwagę ilość uwiedxionych przez Gombrowicza czy Bobkowskiego....to byli zdolni pisarze. Tu Unu ma rację. 

 

O literaturze bitnikow  Sama pisałam : Podli Uwodziciele. ...tytuł bloga z lutego. .

.

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Maryla-Sztajer 29 listopada 2018 17:49
29 listopada 2018 19:45

pisane bywaja na bieżaco. Mniej wiecej , oczywiscie. No, ale to są wówczas brudnopisy i mało kiedy autor je pozostawia w stanie pierwotnym.  A to co jest przeznaczone do druku, to inna bajka. Tutaj jesy juz selekcja, poprawki, przeredagowania.

Cos ja z "przepowiedniami" Nostradamusa, który wyrzucał przed oddaniem do druku te, których nietrafnosc byłą oczywista.

No, ale tak jest z kazdą praca twórczą, inaczej nnie dalony rady tegowszystkiegoczytać. A ze Bobkowski troche "zapozyczał" i dosztukował, to nic wielkiego, nadal jest on autorem. Inna sytiuacja, gdy autor "w trakcie" zemrze i jakas "dobra dusza" z zapisek kompiluje dokończeniue (np. ostatnia część "Czlowieka bez wlaściwosci" Roberta Musila). Nigdy wóczas nie wiadomo, czy autor również by dokonał takiego wyboru ze swoich  roboczych zapisków.

Bobkowski jest rasowym literatem. Lubię czytać tych, krórzy operują ładną polszczyzną. A on nią operuje bez wysiłku. Oczywiscie, nie był on pod tym względem jedyny, ale mam wrażenie,  że ci którzy to potrafili, już zdążyli  wymrzeć. Ostatni z tych wielkich to był Miłosz.

 

zaloguj się by móc komentować

papinka @Maryla-Sztajer 29 listopada 2018 19:32
29 listopada 2018 20:15

Cały czas szukają kto by im dał utrzymanie.

Jest tez tak, ze ci co maja na utrzymanie nie kwapia sie aby cos robic.   Od Rewolucji Francuskiej  wszedzie odbyly sie wymiany i podmiany elit i to w szybkim tempie.  Czy arystokracja, ziemianstwo i szlachta i ich dzialalnosc w czasach, gdy byly u szczytu swej wladzy byly adekwatne do swoich mozliwosci tworczych?  Pewnie mozna sie o to spierac.  Czy gdyby wykazaly sie wieksza aktywnoscia w sferze intelektulnej bylyby lepiej przygotowane aby odeprzec parcie historii?   Obawiam sie obecne elity, ktore wywodza sie z kol finansjery pobraly lekcje z historii jak zabezpieczyc swoje status quo i poprzez rozne organizacje pozarzadowe funduja think tanki, rozne NGO i programy edukacyjne.  Oni raz zdobytej wladzy oddac nie chca wiec sie beda kolo tego krecic. 

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @stanislaw-orda 29 listopada 2018 19:45
29 listopada 2018 20:20

Bo jest kilka powodów czytania,  jednym z nich jest ucieczka.  Albo choć oddalenie się od czegoś. Tak brzydki mamy język,  ubogi,  wulgarny,  że mistrzowskie słowa dają  jak myślę,  ulgę conajmniej. Na pewno radość.  Jak koncert Jankiela :). Sam kunszt wykonawcy. Kunszt Mickiewicza następnie. .

Ale potem bywa ze widzimy kontekst. 

.

Ja mam wbudowaną,  na kilka sposobów zresztą , odporność na uwodzenie. 

Prawda jest dla mnue zawsze ciekawsza od pięknych słów,  I zresztą prawdzie też niedowierzam ...nie mam skłonności do ..hm..ufności 

 

O uwodzeniu  ...przez literaturę. ..pisałam trochę. Dałam spokój. 

Może Pan to pociągnie  ?

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @papinka 29 listopada 2018 20:15
29 listopada 2018 20:22

Dlatego ważna jest lekka konstrukcja przenośna. ..tutaj tworzona  :)

.

 

zaloguj się by móc komentować

papinka @Maryla-Sztajer 29 listopada 2018 20:20
29 listopada 2018 20:59

Tak brzydki mamy język,  ubogi,  wulgarny

Cale zycie sam cierpiac na ubostwo swojego jezyka jednak potrafie docenic dobry jezyk.  Prawie jest niemozliwe aby go spotkac w slowie mowionym.   W tym co sie pisze wspolczesnie tez b. trudno.  Moze w ksiazkach, ktorych nie czytam ale z pewnoscia nie w internetowaj paplaninie.

Dzisiaj pewien bloger piszac o izolacji i komunikowaniu sie napisal tak:

https://www.salon24.pl/u/marrjr/911970,pulapka-swietego-spokoju-czyli-glos-na-puszczy

Życie wymaga aktywności w każdym obszarze i wymiarze. Codziennie trzeba ćwiczyć umiejętności, ale nie tylko trwania i przetrwania lecz – poszerzania własnych horyzontów, własnej jaźni,  doskonalenia talentów, wciąż na nowo zaprawiać się (sic!...) do gier z życiem i Twórczym współżyciem z bliźnimi. 

Postanowienie sobie takiego zadania mocno się jednak komplikuje, gdy coraz trudniej jest z kimkolwiek się dogadać, gdy brak – mówiąc metaforycznie – „wspólnych lektur”, wspólnych doznań, bliźniaczej natury wrażliwości a i wychowanie odgrywa tu wielką, by nie rzec – zasadniczą – rolę. Brak tak zwanej KINDERSZTUBY, zachowań poprawnych oraz zdolności „wejścia w cudze buty” – nie da się nadrobić w wieku dojrzałym, kiedy osobowość człowieka jest już ukształtowana i do cna „dopełniona” – także życzeniowymi mniemaniami o własnej osobie…

Pogrubilem to co mi sie wydalo a propos pewnych dyskusji pod notka o Gombrowiczu.

zaloguj się by móc komentować

bolek @papinka 29 listopada 2018 20:59
29 listopada 2018 21:10

"Cale zycie sam cierpiac na ubostwo swojego jezyka jednak potrafie docenic dobry jezyk.  Prawie jest niemozliwe aby go spotkac w slowie mowionym."

Jak najbardziej możliwe. Polecam "mówionego" Toyaha.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @papinka 29 listopada 2018 20:59
29 listopada 2018 21:19

A to jest znakomity cytat. Zarówno to pogrubienie adekwatne do sytuacji,  jak i cała reszta. 

 

Wcześniejsze zdania. .hm..,przez niekonwencjonalny życiorys zawsze byłam w izolacji. Nikt nie czytał tego A przede wszystkim tyle co ja. Tak ze już mam za sobą kilkadziesiąt lat takiej izolacji kulturowej. 

Prxywyklam ze mówię w powietrze. 

Jeśli chce się być aktywnym,  to jest to problem. 

Wręcz kliniczny przykład mamy na SN.

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @papinka 29 listopada 2018 20:59
29 listopada 2018 21:22

Tam nie było dyskusji,  poza kilkoma wpisami na początku. 

 

Tam było maniaków dowodzenie na gębę,  ze oni się nie prowadzą tak źle jak Gombrowicz. 

.

 

zaloguj się by móc komentować

syringa @stanislaw-orda 29 listopada 2018 17:08
29 listopada 2018 21:47

Zgadzam sie

I Nalkowska

BO pisala (tylko tam) prawde o sobie

zaloguj się by móc komentować

syringa @papinka 29 listopada 2018 17:34
29 listopada 2018 21:52

Jesli to jest TEN Maciej Nowak -to ja bym mu nie dowierzala...

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @papinka 29 listopada 2018 20:59
29 listopada 2018 21:55

To oczywiste.

I nieodwracalne.

Pokolenia edukcji  międzywojennej, by nie siegać dalej w przeszłość, miały tzw. kanon edukacji klsycznej. Wiedziały, dajmy na to,  kto zacz Wergiliusz, a nawet co napisał, a niektórzy potrafili cytować z pamieci jakies fragmenty w oryginale, tj. po łacinie.

Z polskiej literatury wiedzieli np. co zawiera  "Worek Judaszów" i co wsypał do niego jego autor. Oczywiscie , nazwisko i imię autora nie było im obce.

Jasne, że ofiary współczesnej edukacji niczego nie czytają , nie nabrały takiego nawyku. W dorosłych latach juz tego nie nabędą. Funkcjonalny analfabetyzm jest faktem i będzie miał konsekwencje, że np. ludziom będzie mozna wmówić dowolne rzeczy, bo nie będą w stanie rozpoznać  co jest matrixem, a co nim, póki co, nie jest. 

Doszczętnie zreformowana edukacja zerwała więź pokoleniową opartą na tych samych punktach odniesienia oraz na tej samej symbolice. Nie można sie porozumieć w zadnej sprawie,  moze poza zupełnie elementarnymi.

Bo jeśli wypowie się w szerszym gronie jakąś aluzję z przywołaniem  znaczących kreacji literackich, obojętnie czy to polskich czy obcych, nikt nie zareaguje, to jest jak  uderzenie w pierzynę, która wszystko wytłumia.

Pora umierać.

zaloguj się by móc komentować

syringa @Maryla-Sztajer 29 listopada 2018 19:32
29 listopada 2018 21:58

"Cały czas szukają kto by im dał utrzymanie. Niepięknymi sposobami  "

Musze zaprotestowac- jesli idzie o BObkowskiego Utrzymywal sie sam w tym Ekwadorze czy innej KOlumbii (nie cce mi sie sprawdzac) majac sklepik z modelami (!)

Nie wiem jak mozna z tego wyzyc -a jednak.

Byl problem gdy powaznie zachorowal

zaloguj się by móc komentować

papinka @Maryla-Sztajer 29 listopada 2018 21:22
29 listopada 2018 21:59

Tam nie było dyskusji

A wiec w ramach dyskusji, aby nie umarla,  podam kilka cyctatow z Gombrowicza i o nim.  Zwiazanych z jezykiem, literatura i mysleniem:

"Proust więcej znalazł w swoim ciasteczku, w swojej słu ącej i w swoich hrabiach, ni oni w dymiących przez lata krematoriach. I nic dziwnego, ze w końcu ten dym gryzący stał się im kadzidłem dla nowej dyktatury (...) nastąpiło oswojenie piekła i wprzągnięcie go w konstruktywną pracę polityczną".

"Marksizm spadł na nich nagle, gdy jeszcze nie zdązyli przezyć rewolucji, stąd jego powierzchowny charakter w przeciwieństwie do marksizujących intelektualistów na Zachodzie. W Polsce "jest on tylko systemem społecznym, w którym się zyje - ale którego się nie przezywa"."

"Lud, proletariat stanowił w polskiej sztuce atrapę, "rewolucja sfałszowała i spłyciła stosunki z proletariatem", kontakt ludu z inteligencją "martwy, duchowo nietwórczy". Poza hasłem "konstruktywnej współpracy" brak głębszego kontaktu z proletariatem. Polaków pozbawiono głębszej, arystokratycznej kultury, wszystko staje się, prócz kominów fabrycznych karłowate w powojennym pokoleniu."

"W krajowej rzeczywistości zaprzepaszczono szansę stworzenia wielkiej sztuki. Skompromitowano hasło sztuki dla mas, zbiurokratyzowano artystę - przyjęto, ze wrazliwość na sztukę jest udziałem wszystkich, ze nawet "kmiotek lub robociarz mogą wczuć się w sonatę Szopena"."

"ci w kraju oczyszczeni od przedwojennych dziwactw i histerii przedwojennej inteligencji weszli w "uzdrawiający nurt wyobraźni prymitywnej"."

"Mówi się du o o moralności, ale ta pozostaje w odwrotnym stosunku do propa gandowych deklaracji. Wyobraźnia skurczyła się, prowadzi się podwójne prywatne i oficjalne zycie, brakuje w nim pychy, wyniosłości i ambicji - sił motorycznych kazdej literatury."

"Mnie, który jestem okropnie polski i okropnie przeciw Polsce zbuntowany zawsze draznił polski światek dziecinny, wtórny, uładzony i pobozny. Polską nieruchomość w historii temu przypisywałem. Polską impotencję w kulturze - gdy nas Bóg prowadził za rączkę. To grzeczne polskie dzieciństwo przeciwstawiałem dorosłej samodzielności innych kultur. Ten naród bez filozofii, bez świadomej historii, intelektualnie miękki, duchowo nieśmiały, naród który zdobył się tylko na sztukę "poczciwą" i "zacną", rozlazły naród lirycznych wierszopisów, folkloru, pianistów, aktorów, w którym nawet zydzi się rozpuszczali i tracili jad..."

Cytaty z Edward Polanowski, Polska i Polacy w "Dzienniku" Witolda Gombrowicza

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @syringa 29 listopada 2018 21:58
29 listopada 2018 22:03

W Gwatemali. Tam nie było na co wydawać. Daktyle i kokosy rosną na plaży, w jednych portach i jednej koszuli można chodzić przez okrągly rok, a jak kto się uprze, to i boso.  Na ogrzewanie nie wydaje się grosza, etc. etc.

zaloguj się by móc komentować

syringa @papinka 29 listopada 2018 20:59
29 listopada 2018 22:10

swietny cytat, bo to tez moj problem

Przy czym jednak rozgraniczylabym "kindersztube" od pewnego poziomu kulturowego. Tak sie sklada ze znam sporo "bezetow" ze swietna kindersztuba (roczniki wojenne i powojenne) a jednak bez zainteresowan, bez lektur (i tych nigdy nie bylo).

a ogolnie mam -mysle -ponadprzecietna liczbe znajomych -ale zeby moc porozmawiac na wyzszym poziomie?

Palcow jednej reki byloby za duzo.

Owszem: wybiorczo -z tym o muzyce, z tym o malarstwie, z tamtym o architekturze ..

zaloguj się by móc komentować

papinka @bolek 29 listopada 2018 21:10
29 listopada 2018 22:11

Polecam "mówionego" Toyaha.

Niestety nie znam.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @papinka 29 listopada 2018 21:59
29 listopada 2018 22:18

język, rzecz jasna, perfekt. A przemyślenia, jak które. Gramatycznie i stylistycznie pierwszorzedne, a czasem i merytoryczne perełki sie zdarzaja. Nie o to chodzi.

W przypadku Gombrowicza chodzi o indywidualność. O to, że miał odwage nie nasladować nikogo. Może przez przekorę, albo przez cos innego, moze chciał sie odegrać na tej intelektualnej bogoojczyźnianej "parafiańszczyźnie, na tym "nie oddamy guzika", i podobnych sennych marzeniach pijanego ułana . Dla mnie wartością sama w sobie jest to, że postawił sie przeciwko emigracyjnemu laniu krokodylich łeż na "Chrystusem Narodów" kolejny raz zdradzonym i ukrzyzowanym. Nad rozpamiętywaniem krzywd i niwedzięcznosci. Nad licytowaniem się, kto jest bardziej polski i bardziej patriotyczny.

Nad tym targowiskiem próżności  zachwalanym po próżnicy, niczym rekwizyty handlarzy starociami.

Nie chciał w tym ugrzęznąc, i nie chciał między wrony.

Można  Gombrowicza  lubić lub nie, ale jest  pisarzem znaczącym, wyróżniającym się wśród jego pokolenia.

Gdyby ulożyć listę tych pisarzy , ktory zaczynali swoją karierę literacką w dwudziestoleciu miuedzywojennym, na pweno nalezałby do ścisłej czołowki.

Mao kto np. czytał "ulissesa"  Joyce'a, ale czy ktos odwazyłby  się powiedzieć, że Joyce  to bylejaki pisarz , a "Ulisses" to jakaś niedoróbka,  li tylko z pwodu że on jej nie zrozumiał, i rzucił precz lekturę po kilkunastu stronach? Przeciez ktos taki ośmieszyłby się  tyulko i udowodnił, że rażaco pomylił się z tematem, na który zabrał głos.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @stanislaw-orda 29 listopada 2018 21:55
29 listopada 2018 22:21

:)

Kiedy pora ..to nie nasza decyzja.  Nawet ja tu jeszcze zaglądam i coś komentuję . Zawsze nawet naszą rozmowę ktoś czyta choć nie komentuje , coś sobie myśli  , nic nie jest po nic

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @stanislaw-orda 29 listopada 2018 22:18
29 listopada 2018 22:23

Baaaa. ..Ulisses jest ZAGRANICZNY ..

:)

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @papinka 29 listopada 2018 21:59
29 listopada 2018 22:29

No więc dzienniki przydatne.  Mam komplet,  oczywiście przetrwały wszystkie selekcję księgozbioru,  czyli uznałam ze dziennik na być w domu.

Inne jego teksty oddałam do biblioteki. 

Oczywiście mówimy Gombrowiczem. Nie skuest ja. . My JSKO społeczność. .ja ...rozpoznaje co mówią. 

 

Nie mam kłopotu z byciem Polka,  I trochę patrzę na niego z dystansu. .Z loży. 

.

Przepraszam,  coraz gorzej pisze o tej godzinie

.

 

zaloguj się by móc komentować

bolek @papinka 29 listopada 2018 22:11
29 listopada 2018 22:44

"Niestety nie znam."

Szkoda...

zaloguj się by móc komentować

papinka @stanislaw-orda 29 listopada 2018 22:18
29 listopada 2018 22:51

Pelna zgoda z tym co porzedza "Nie chciał w tym ugrzęznąc, i nie chciał między wrony."

"czy ktos odwazyłby  się powiedzieć, że Joyce  to bylejaki pisarz"

Chyba nie ale krytycyzmy byly i sa.  Np.  Coelho zarzuca Joyce'owi dokladnie to samo co Mackiewicz Gombrowiczowi:

Today writers want to impress other writers . . . One of the books that caused great harm was James Joyce’s Ulysses, which is pure style. There is nothing there. Stripped down, Ulysses is a twit. - Paulo Coelho in 2012

Ulysses. I needed a graduate thesis adviser to crack a whip over my head, and didn’t have one. –Jonathan Franzen

In spite of its very numerous qualities—it is, among other things, a kind of technical handbook, in which the young novelist can study all the possible and many of the quite impossible ways of telling a story—Ulysses is one of the dullest books ever written, and one of the least significant. This is due to the total absence from the book of any sort of conflict. –Aldous Huxley

The seven hundred and thirty-five pages that contain nothing by no means consist of blank paper but are closely printed. You read and read and read and you pretend to understand what you read. Occasionally you drop through ann air pocket into another sentence, but when once the proper degree of resignation has been reached you accustom yourself to anything. So I, too, read to page one hundred and thirty-five with despair in my heart, falling asleep twice on the way. –Carl Jung

I have read 200 pages [of Ulysses] so far—not a third; and have been amused, stimulated, charmed, interested, by the first 2 or 3 chapters—to the end of the cemetery scene; and then puzzled, bored, irritated and disillusioned by a queasy undergraduate scratching his pimples. And Tom, great Tom, thinks this is on par with War and Peace! An illiterate, underbred book it seems to me; the book of a self taught working man, and we all know how distressing they are, how egotistic, insistent, raw, striking, and ultimately nauseating. When one can have the cooked flesh, why have the raw? But I think if you are anaemic, as Tom is, there is a glory in blood. Being fairly normal myself I am soon ready for the classics again. –Virginia Woolf

I am sorry, but I am one of the people who can’t read Ulysses. Only bits. But I am glad I have seen the book, since in Europe they usually mention us together—James Joyce and D.H. Lawrence—and I feel I ought to know in what company I creep to immortality. I guess Joyce would look as much askance on me as I on him. We make a choice of Paola and Francesca floating down the winds of hell. –D. H. Lawrence,

Wiecej pro i contra tu: https://lithub.com/ulysses-good-or-bad/

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @papinka 29 listopada 2018 22:51
29 listopada 2018 22:55

Niestety, nie dowiemy się jakie zdanie miałby Joyce o Coelho.

Szkoda, oczywiście, choć podejrzewam, że nie lepsze niż Coelho o nim.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @stanislaw-orda 29 listopada 2018 22:55
29 listopada 2018 23:10

http://magazyn.o.pl/2017/maciej-swierkockitlumacz-zawsze-pisze-swoja-ksiazke/#/

Na dobranoc. .Ulisses był tłumaczone przez Slomcxynskiego a teraz będzie inne tłumaczenie. 

Gombrowicz pisał po polsku. Ciekawe jak jest tłumaczone,  bo pod poprzednią notką  była informacja że obcy uważali to za typowo polskiego pisarza. 

Co to znaczy gdy zna się tłumaczenie A nie oryginał tekstu

.

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Maryla-Sztajer 29 listopada 2018 23:10
29 listopada 2018 23:37

duzo zalezy od klasy tłumacza ( i przekłądu).

Jedni pisarze wypadają lepiej w tłumaczeniach niz w oryginale, a inni przeciwnie (np. Żeromski i "Popioły").

Są także nieprzekładalni (Leśmian, Witkacy,etc.).

Myśle, że wszędzie tam, gdzie językiem pisrrza nie jest język ogólnoświatowy,  czyli  jego utwory są skazane na tłumaczenia,  wystepuje ten  ten sam problem.

Ja w miarę biegle czytam tylko po rosyjsku, po angielsku rozumiem (ale w zasdadzie bez niuansów i kontekstów kulturowych). Np. moge angielski tytuł czytać w przekłądzie na rosyjski, o ile nie ma jeszcze polskiego. Łatwiej mi pójdzie, niz gdybym mordował sie w english.

ets., etc.

Z mojego punktu widenia jakosc tłumaczy dramatycznie spadła w porownaniu np. do połowy ub. stulecia.To jest syndromu "splaszczenia", czyli coraz większego braku wiedzy ogólnej i historycznej w kolejnych pokoleniach.
nO i standardu "chałtury".

Zreszta  je wiem , bo od paru adnych lat czytam w zasadzie tylko pozycje z literatury  popularnoranukowej.

Co miałem okazję i zdązyłem  przeczytać z kanonu beletrystycznej prozy polskiej i światowej , to przeczytałem, na resztę szkoda mi czasu.

zaloguj się by móc komentować

papinka @Maryla-Sztajer 29 listopada 2018 23:10
29 listopada 2018 23:41

Milosz pisal, ze tlumaczenia na angielski powiesci Gombrowicza nie byly najlepsze:

I believe this [Dzienniki] is the first book by Gombrowicz in English that can be fully enjoyed by readers who are often put off by stiff translations of his other works (this does not apply to his plays, well rendered by Louis Iribarne and Krystyna Griffith-Jones, but they are difficult to find and should be published in one volume)

Louis Iribarne chyba byl studentem Milosza. Takze tlumaczyl Nienasycenie Witkacego, ktore czytalem i faktycznie dobrze sobie radzil z witkacowskimi neologizmami.

https://www.nytimes.com/1988/05/22/books/intellectual-orgies-were-not-for-him.html

zaloguj się by móc komentować

tomciob @stanislaw-orda
30 listopada 2018 10:27

Witam.

Gombrowicza nie czytam bo mnie średnio interesuje. W 1986 roku, a więc za tzw. "komuny," co obala mit fekowania Gombrowicza przez PRL, Teatr Telewizji wystawił sztukę "Ferdydurke" w reżyserii M. Wojtyszki. Nie zrobiła na mnie wrażenia i tyle ale ponieważ grał w niej kwiat polskiego aktorstwa obejrzałem ją bacznie. Co do Gombrowicza to temat jest dla mnie o tyle ciekawy, że jednak zahacza o pewien ciekawy okres w historii Polski. Jest nim okres przejścia (przemiany) polski przedwojennej, ziemiańskiej jeszcze, przemysłowej, własnościowej, w popekaweunowski PRL. I tu Gombrowicz jest świadkiem tej przemiany. Pierwszy element to z wikipedycznej biografii autora dom rodzinny. Wieś Małoszyce, Gubernia Radomska, chrzest (katolicki) we wsi Wszechświecie i... (Gombrowicz urodził się w 1904 roku) przeniesienie się w 1911 roku (Gombrowicz ma 7 lat) całej rodziny do Warszawy. Taka gwałtowna i kardynalna zmiana klimatu życia rodzinnego to nie jest błaha sprawa. Czemu się ona dokonała, co pchnęło tę rodzinę do migracji do miasta? Rzucam sobie okiem na opis swojego dzieciństwa przez samego Witolda Gombrowicza

https://witoldgombrowicz.com/pl/wgbio/polska-1904-1940/dziecinstwo

i niestety nie znajduję na tę emigrację wytłumaczenia. Szukam w opisie młodości

https://witoldgombrowicz.com/pl/wgbio/polska-1904-1940/mlodosc

i też nie znajduję. Mam więc luki w rozumieniu samej biografii Gombrowicza, a więc zanim wezmę się na poważnie za owoce jego pracy, czyli książki, chętnie się dowiem z czego się utrzymywał w Warszawie do 1939 roku (z dziennikarstwa)? Chętnie się dowiem jak zdołał się załapać na dziewiczy rejs nowoczesnego, nowego i pełnego ciekawej historii statku MS Chrobry i ominął w ten sposób wojnę. Gombrowicz jest ciekawy i interesujący, jak dla mnie, ale raczej ze swojej pełnej niespodzianek biografii, a nie utworów z wątpliwej jakości egzystencjalnymi rozterkami i emocjami, o których niedawno pisał też Gospodarz portalu. Własne emocje pisarskie są dobre ale nie tworzą jeszcze wielkiej literatury.

Pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

syringa @Maryla-Sztajer 29 listopada 2018 23:10
30 listopada 2018 10:56

NO nie wiem czy typowo polski pisarz..

Dawno dawno temu po 1.roku studiow bylam na "miedzynarodowym " obozie mlodziezy muzycznej" w Olsztynie

Oboz jak oboz- spotkania prelekcje koncerty. Byl tez "wieczorek" -(szczegolow juz nie pamietam), w kazdym razie w pewnym momencie z mym partnerem do tanca -Holendrem stwierdzilismy, ze ciekawsza bedzie  rozmowa, niz taniec, (coc po angielsku mowilam kiepsko ale i dla niego to byl na szczescie obcy jezyk). Przelecelismy sie po literaturze -wtedy najwazniejsza moją lekturą byla "Gra w klasy" -i w pewnym momencie, gdy juz "wszystko i wszystkich" omowilismy -on powiedzial "macie znakomityego pisarza powinien NObla dostac, jest najwazniejszym dla mnie pisarzem , wplynal na moje zycie, dlatego tu przyjechalem " etc.

Kto? -spytalam.

GOmbrowicz. NIgdy przedtem nie slyszalam tego nazwiska, a czytalam mnostwo

A on byl zszokowany ze ja go nie znam.

Zainteresowalam sie WG i gdy bylam w Paryzu pare lat pozniej przywiozlam sobie go z "ksiegarni polskiej"

DOceniam WG -takze na jego oddzialywanie w swiecie , najbardziej cenie "ferdydurke" i "Iwone" -ale to nie jest pisarz do ktorego wracam -jak Proust np.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @tomciob 30 listopada 2018 10:27
30 listopada 2018 11:00

To są bardzo ciekawe pytania.  

Nie xnam też odpowiedzi,  bo Gombrowicz jak pisałam, nue za bardzo mnie prywatnie interesuje.  Włączyłam się w rozmowę raczej przy okazji awantury która o niego wybuchła  tutaj. 

Już wyżej napisalam, ze powodów do czytania powieści jako .,hm..czynności,  jest wiele.  Nue tylko chęć ucieczki od codzienności. 

Jak widać było w ostatnich dniach,  kwestia seksualności Gombrowicza,  zakryła całą resztę.

Nie padło wcześniej żadne z pytań,  które Pan zadał. 

 Gdybym nie rozumiała tej konkretniej tutaj zaistniałej sytuacji,  mogła bym popaść w jakąś tzw teorię spiskową....że to była awantura by odciągnąć naszą uwagę id jakiejś gombrowiczowskiej tajemnicy. Dużo może dla nas ciekawszej niż jego ..prowadzenie się. .

 

No ale czas poszukiwania chyba minął. 

Jak zwykle. .goła d...pa prxykryla coś czego mieliśmy się nie dowiedzieć. 

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @syringa 30 listopada 2018 10:56
30 listopada 2018 11:07

Moje pytanie,  zadane zresztą pod poprzednią notką,  było o to CZEMU krytycy zagraniczni uważali to za typowo polskiego.

Jak zagranica widzi Polaków. Ale to pytanie umknęło w awanturze.

Lub inaczej ... rozziew między trzema oglądami. Jak my siebie widzimy. Jak nas widzą inni .

Czym to jest spowodowane. 

I jeszcze   , jacy jesteśmy. 

.

 

.

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @tomciob 30 listopada 2018 10:27
30 listopada 2018 11:34

W. Gombrowicz „Wspomnienia polskie. Wędrówki po Argentynie

a dodatkowo:

http://static.kulturaparyska.com/attachments/31/64/d6c3c71547ef521d6d412e0b444680dba4b07340.pdf#page=3

PS

A czy mógłbyś podać na jakimś konkretnym przykładzie,  co uważasz za "wielką literaurę"  polską?

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @tomciob 30 listopada 2018 10:27
30 listopada 2018 11:38

Ja nie uważam, że muszę podzielać zdanie Gospodarza tego portalu na każdy z możliwych tematów.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @stanislaw-orda 30 listopada 2018 11:34
30 listopada 2018 11:47

To pdf , nie załaduje na tablet bo nie mam tyle wolnej pamięci.  Czy coś ciekawego co warto wiedzieć ? 

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @stanislaw-orda 30 listopada 2018 11:38
30 listopada 2018 11:54

Niektórzy uważają ze to konieczne aby tu funkcjonować.  

Moze brak umiejętności wyartykulowania swojego stanowiska?  

Tęsknią może do  jasnej  ,,linii partii  ,,. Poszukiwanie zawsze jest obarczone różnymi ryxykami. 

Proszę się zwyczajnie cieszyć tym co Pana cieszy  :)

.

 

zaloguj się by móc komentować


stanislaw-orda @Maryla-Sztajer 30 listopada 2018 11:54
30 listopada 2018 12:28

Jestem w necie jako komentator juz ponad 15 lat, a jako bloger lat ponad 10.

Z tego wniosek, że jestem całkiem nieźle ostrzelanym weteranem netowego pola walki.

Nigdy do nikogo sie nie mizdrzyłem, prowadziłem spory także z tymi, ktorych ceniłem i cenię (np. Eine z s24),zawsze  o ile uważałem swoje stanowiso za słuszne i że należy go bronić.

Nie zrażam sie i nie obrażam, gdy ktos ma inne zdanie.

Ja ukonczyłem w tym roku 68 lat, a sporo  młodsi ode mnie nie przeczytali nawet jednej dziesiątej tej ilości tytułów, które ja mam w swojej domowej bilbliotece. Gdy to do mnie dotarło, stałem się znacznie bardziej wyrozumiały.

 

zaloguj się by móc komentować

papinka @tomciob 30 listopada 2018 10:27
30 listopada 2018 12:36

Taka gwałtowna i kardynalna zmiana klimatu życia rodzinnego to nie jest błaha sprawa. Czemu się ona dokonała, co pchnęło tę rodzinę do migracji do miasta?

Moze w tym Pan znajdzie odpowiedz: 

"Ojciec Witolda Jan był właścicielem fabryki papieru drzewnego, rentownego młyna w Bodzechowie i kopalni w Dołach Biskupich. Wkrótce po sprowadzeniu się do Warszawy trafił jednak do radomskiego więzienia z wyrokiem za udział w rewolucji 1905 r. Z prośbą o ułaskawienie męża zwróciła się do cesarza Mikołaja II Antonina Gombrowiczowa. Została uwzględniona i Jan opuścił więzienie na początku 1912 r. Jeszcze przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości w 1917 r. został dyrektorem Zarządu Warszawskiego Zakładów Żelaznych Ostrowieckich, a za pieniądze ze sprzedaży fabryki papieru drzewnego kupił dwie kamienice - przy Wspólnej 33 i Próżnej 7. Tę druga rodzina sprzedała zaraz po śmierci Jana w 1934 r."

To moze tez wyjasnic z czego sie utrzymywal. Pieniadz byly w rodzinie.  Stdudiowal prawo. Nie przykladal sie. Ponoc swojego sluzacego na wyklady wysylal.  Ale skonczyl.  Nie udalo mu sie jednak zostac przyjetym do zawodu adwokackiego.  Zdaje sie, ze probowal w Radomiu.

Jeszcze w czasie II WS w latach 1940-tych rodzina pobowala wysylac mu pieniadze do Argentyny.  Zato po wojnie Gombrowicz cos tam pomagal finansowo rodzinie w Polsce.

A jesli chodzi o podroz do Argentyny tez nie jest wszystko jasne ale nie jest to ani podejrzane ani szczegolnie intrygujace.  

Miespełna dwa miesiące przed wybuchem drugiej wojny światowej, w czerwcu lub na początku lipca 1939 r., Gombrowicz odwiedził we Wsoli brata Jerzego. Tam właśnie zastanawiał się nad podróżą do Argentyny. Jego brat "zanotował, że Witold radził się go, czy ma przyjąć propozycję podróży do Argentyny na udającym się tam po raz pierwszy transatlantyku »Chrobry «. Propozycja była nęcąca, gdyż ofiarowano mu bezpłatny przejazd pierwszą klasą z pełnym utrzymaniem na morzu i w czasie dwutygodniowego pobytu w porcie w Buenos Aires"

W stolicy Argentyny jeszcze przed wybuchem wojny podjął decyzję o pozostaniu tam - nie wszedł ponownie na statek, który odpłynął 25 sierpnia.

Wracajac do pieniedzy to w czasie wojny rodzina probowala Gombrowiczowi wysalac pieniadze do Argentyny ale jak sytuacja sie pogorszyla dla Gombrowiczow pod koniec wojny nie bylo to juz mozliwe.   Zato po wojnie Gomrowicz cos tam pomagal finansowo rodzinie w Polsce.

zaloguj się by móc komentować

syringa @Maryla-Sztajer 30 listopada 2018 11:54
30 listopada 2018 12:38

otoz to!

BARDZO TRAFNE SPOSTRZEZENIE

Mam powoli dosc tego zgodnego choru gegaczy , bo jesli ktos osmieli sie miec inne zdanie to jest zadziobywany "jestes tu od niedawna! my wiemy lepiej!"

zaloguj się by móc komentować

syringa @papinka 30 listopada 2018 12:36
30 listopada 2018 12:43

Bardzo cenne wiadomosci -wiekszosci nie znalam.

ALe to ze dostal bezplatny bilet i w dodatku na taki statek?

Zawsze zastanawiala mnie lista ludzi ktorzy w sierpniu 39 "wyjezdzali na wakacje" (tak jak -prosze przejrzec -lista osob ktore na pocz grudnia 81 jechaly sluzbowo -a jakze! -zagranice....)

Musial byc w lozy i -

zaloguj się by móc komentować

papinka @tomciob 30 listopada 2018 10:27
30 listopada 2018 13:10

Tu jest ciekawy artykul, ktory chyba rozwiazuje zagadke pozostania w Argentynie (jak i wyjazdu z Polski). Zagadki nie ma. Gombrowicz chcial wyjechac z Polski i Europy bo na pewnym poziomie odczuwal nadchodzaca kastrofe.

http://rcin.org.pl/Content/55862/WA248_70614_P-I-2524_czernicka-podroz.pdf

 

 

zaloguj się by móc komentować

papinka @syringa 30 listopada 2018 12:43
30 listopada 2018 13:19

Musial byc w lozy i -

To sa karkolomne i histeryczne hipotezy.   Ile ludzi wyjechalo z Polski w 1981 przed stanem wojennym?  Sami masoni?

Prosze przeczytac sobie artykul o podrozy do Argentyny na Chrobrym:

http://rcin.org.pl/Content/55862/WA248_70614_P-I-2524_czernicka-podroz.pdf

Mial nosa. Tak wyczuwal. Uciekal przed katastrofa.  Nie wiedzial jako ona bedzie.  Ale czul, ze bedzie  Tak wybral. I dobrze zrobil.

Tu przyklad skadinand wnikliwego Jozefa Mackiewicza, ktory nie mial dobrego nosa i nie byl tak wnikliwy ja myslal.   21 lipca 1939 napisal artykul po jego wizycie w Gdansku, gdzie sie dowiedzial, ze Niemcy wprowadzili potajemnie cala dywizje piechoty na teren Gdanska co bylo zabronione traktatem wersalskim.  Mackiewicz komentuje to tak:

Faktycznie, nie mamy się czego troszczyć o to wezwanie Wysokiego Komisarza. Z nim, czy bez niego, z chwilą, gdy zapadnie decyzja rozwiązania międzynarodowego splotu, ta jedna dywizja niemiecka będzie dosłownie zniesiona, zmasakrowana w ciągu kilku godzin przez wojska polskie, które stalową obręczą stanęły nad granicami Rzeczypospolitej.

zaloguj się by móc komentować

syringa @papinka 30 listopada 2018 13:19
30 listopada 2018 13:26

CO dla kogo histeria -

o ile trudno mi dyskutowac o 1939

to prosze przejrzec sobie liste XII.81

Komplet KOD i UW (wtedy to sie oczywiscie inaczej nazywalo)

I prosze uwazac na logikę z ta UW -co bylo pierwotne a co wtorne (kryteria)

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @stanislaw-orda 30 listopada 2018 12:20
30 listopada 2018 13:39

Sprawdzę jak będzie działać 

Dzięki 

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @stanislaw-orda 30 listopada 2018 12:28
30 listopada 2018 13:54

To długo.  Jako aktywny uczestnik,  komentując,  jestem właściwie  ,,od Coryllusa,,. Tzn czytając Nasze Blogi zaraz go wylapałam jako bliskiego w wybranej metodzie poszukiwań przez literaturę. Chyba 2011 ..?

Wcześniej pracowałam oczywiście z Internetem  od 1996,  Ale właśnie świat portali społecznościowych tak późno odkryłam. 

Ledwie w te wakacje udało mi się po długiej przerwie siąść i pogadać z najdawniejsza przyjaciółką i nie mogła wyjść że zdumienia jak mogę znajomych mieć w necie. I nie na gg czy TT. .

Osoba uzywajaca  komputera i też netu jako głównego bodaj narzędzia pracy. .redaktorka bardzo wybitna i ceniona  :))

Mocno zdumiona jakiego rodzaju swobodę to daje. 

.

Dlatego nie podoba mi się ta potrzeba komentatorów zamykania się tutaj jak w twierdzy. .Ta Góra co stoi...coś innego na oznaczać. Każdy sobie interpretuje po swojemu.

Szkoda ze bez zrozumienia co Gabriel mówi.

.

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @stanislaw-orda 30 listopada 2018 12:20
30 listopada 2018 14:32

z 1969 r. chodzi o nry od 1227 do 1230, (są tam wypowiedzi na temat Gombrowicza) . Dalszych nr  już nie chciało mi się przeglądać.

zaloguj się by móc komentować

papinka @syringa 30 listopada 2018 13:26
30 listopada 2018 14:32

to prosze przejrzec sobie liste XII.81

Jaka liste.  Chetnie sie zapoznam.

zaloguj się by móc komentować


tomciob @stanislaw-orda 30 listopada 2018 11:34
1 grudnia 2018 11:15

Za wielką literaturę polską uważam, na przykład, wiersz Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego pt. "Ale są jeszcze sprawy drobne:" 

Ale są jeszcze sprawy drobne

Ale są jeszcze sprawy drobne: loty ptasie, 
chwianie się trzcin w jeziorach, blask gwiazdy wieczornej, 
różne barwy owoców o porannym czasie 
i wiatr przelatujący w sopranie i w basie, 
i moja mała lampa, i stół niewytworny. 
Ale nawet za wszystkie obrazy Tycjana 
nie oddam tego stołu, bo pracuję przy nim, 
to mój wierny przyjaciel od samego rana, 
a kiedy noc... 

Konstanty Ildefons Gałczyński

Źródło wiersza

zaloguj się by móc komentować

tomciob @stanislaw-orda 30 listopada 2018 11:38
1 grudnia 2018 11:29

Od szczegółu do ogółu, jak się nazywała ta "sztuka prowadzenia sporów?" Chyba "Erystyka" (Artur Schopenhauer, pierwsze wydanie 1831 polskie tłumaczenie do kupienia w Empiki za... 8,49 zł, czyli taniocha).  Bez przesady z tym zgadzaniem się z Gospodarzem w każdym, ale akurat w tym temacie mam zdanie podobne, ale już w temacie takiego Ota Pavela myślę, że Gospodarz ma inne zdanie niż ja tak jak w przypadku "Mistrza i Małgorzaty" czy "Dżumy". Gombrowicz może i jest ciekawy ale to co mnie w nim ciekawi napisałem w komentarzu. Skoro pisał i był do tego wydawany (a nawet ekranizowany) to oznacza, że ktoś (wydawca) związał pieniądze i jakieś nadzieje z jego twórczością i to, jak dla mnie, jest już interesujące - kto, po co i dlaczego?

zaloguj się by móc komentować

tomciob @papinka 30 listopada 2018 12:36
1 grudnia 2018 11:35

Informacje ciekawe, przydałoby się tylko jeszcze źródło. Właściciel fabryki papieru drzewnego, rentownego młyna i kopalni bierze udział w rewolucji 1905. No pobudliwy charakter jak na statecznego właściciela.

zaloguj się by móc komentować


tomciob @stanislaw-orda 30 listopada 2018 11:34
1 grudnia 2018 13:33

Warto było ściągnąć i przeczytać. A choćby dla tego życiorysu ale i wielu innych ciekawych faktów z których wynika, że dla wielu po jednej i po drugiej stronie tzw. "żelaznej kurtyny" granic jednak nie było, albo inaczej, była ale przenikalna. Co do Gombrowicza to utrzymuję, że jego życie i okolice tego życia są dalece ciekawsze niż sama jego twórczość z badaczkami tej twórczości włącznie.

Dziękuję za notkę i pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

papinka @tomciob 1 grudnia 2018 11:15
1 grudnia 2018 19:12

Podobno Galczynski sie zgodzil napisac nowy hymn polski dla Bieruta podczas gdy Broniewski odmowil.  

zaloguj się by móc komentować

papinka @tomciob 1 grudnia 2018 13:33
1 grudnia 2018 19:32

że jego życie i okolice tego życia są dalece ciekawsze niż sama jego twórczość

Obawiam sie, ze popelnia Pan blad epistemologiczny.  Jego zyciorys i zycie nikogo by nie obchodzily gdyby nie jego tworczosc.  Bledem jest szukanie kluczy pod latarnia tylko dlatego, ze tam jest jasno ale podobnym bledem jest niewspolmierne skupianie sie na miejscach gdzie jest ciemno tylko dlatego, ze skoro nie widac, to znaczy cos tam musi byc gdyz tylko to czego nie widac moze byc ciekawe.

zaloguj się by móc komentować

papinka @tomciob 1 grudnia 2018 11:35
1 grudnia 2018 19:53

...przydałoby się tylko jeszcze źródło. Właściciel fabryki papieru drzewnego, rentownego młyna i kopalni bierze udział w rewolucji 1905.

Cos tam mozna znalezc.  Jak sie pojawia sprzecznosc, to nalezy pogrzebac czy aby prawdziwa czy tylko pozorna. 

http://ostrowiec.travel/pl/informacje_o_regionie/gombrowicz_nie_znikad_ale_stad/z_litwy_do_polski/

"Studiował na politechnice w Rydze na wydziale agronomiczno-inżynieryjnym. Uczelnia prowadzona była w stylu zachodnioeuropejskim, względnie liberalnym, a językiem wykładowym był niemiecki. Jan Onufry należał do korporacji studenckiej „Arkonia" kładącej nacisk na dzielność, godność, honor, przyjaźń bezwzględną obowiązkowość. Kolegą szkolnym młodego Gombrowicza był Ignacy Mościcki, późniejszy prezydent RP."

"Podczas rewolucyjnego wrzenia w 1905 roku wygłosił płomienne przemówienie do robotników, w którym zadeklarował się jako wróg caratu i przemocy. Po rewizji w bodzechowskim dworze, posądzony o kontakty z PPS Frakcją Rewolucyjną został aresztowany. Z więzienia wyszedł za kaucją. Wytoczono mu jednak proces, zukończony wyrokiem skazującym na dwa lata twierdzy."

http://ziemianie.pamiec.pl/pdf/Gombrowiczowie.pdf

„Ojciec [...] miał opinię człowieka powanego, odpowiedzialnego i uczciwego. [...] Dla mojego ojca lokaj to była rzecz jak najbardziej naturalna i rozumiejąca się sama przez się, a nawet potem gdy, demokratyzując się, zjechaliśmy z lokaja na służącą, pozwalał się obsługiwać jakby to leżało w przyrodzonym porządku świata. Ojciec był jeszcze panem w sposób naturalny, z całą swobodą, i muszę przyznać, że prości ludzie chwytali tę jego naturalność instynktem i o wiele chętniej krzątali się wokół niego niż wokół nas — panów już kurczowych, usiłujących nadrabiać miną”

 

zaloguj się by móc komentować

Paris @stanislaw-orda 30 listopada 2018 12:28
1 grudnia 2018 19:55

Pardon...

... ze sie wetne... jednorazowo. 

Dorobek Twoj i doswiadczenie budzi moj respekt... ale co z tego, ze przeczytales 9/10 ilosci tytulow wiecej niz znacznie mlodsi od Ciebie czytelnicy... nb., ktore Ty posiadasz w swojej domowej bibliotece  ???   Co z tego  ?!?!?!

Zdecydowanie  podziekuj za ten dar i mozliwosc dobremu Panu Bogu... acha, i jeszcze dziekuje za wyrozumialosc dla mnie... bo rzeczywiscie nie przeczytalam i nie przeczytam juz - nawet - 1/10 ilosci tytulow, ktore Ty przeczytales... i tez czesto nie zgadzam sie z Toba.

Pozostaje bez urazy.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @stanislaw-orda
1 grudnia 2018 20:19

No problem, staram się być  coraz bardziej wyrozumiały

zaloguj się by móc komentować

Paris @stanislaw-orda 1 grudnia 2018 20:19
1 grudnia 2018 22:03

OK...

... z wiekiem wszyscy stajemy sie bardziej wyrozumiali.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować