-

stanislaw-orda : unukalhai (unuk.al.hayah@gmail.com)

odpowiada gen. Tadeusz Bór-Komorowski

Wywiad z gen. Tadeuszem Borem-Komorowskim, od 1.07.1943 r. dowódcą AK przeprowadzony został w Londynie w maju 1965 r. przez historyka Jana Mieczysława Ciechanowskiego, ps. „Jastrząb”, żołnierza AK, uczestnika walk w Powstaniu Warszawskim (od 1946 r. na emigracji)
w obecności Janusza Kazimierza Zawodnego (1921-2012), ps. Miś.

[Janusz K. Zawodny - polski politolog i historyk, doktor nauk politycznych, profesor uniwersytecki w USA
i Wielkiej Brytanii (Princeton, Stanford, Oxford i in.). W latach 1979–1984 pełnił funkcję konsultanta
Rady Bezpieczeństwa Narodowego przy prezydencie USA (NSA - National Security Council). Oficer Wojska Polskiego, uczestnik walk podczas II wojny światowej. Badacz zbrodni katyńskiej.]

Tekst wywiadu podaję za: „Wiadomości” nr 1330 z 26 września 1971 r., Londyn).

Przebieg rozmowy odtworzono na podstawie własnych notatek J.M. Ciechanowskiego, które nie zdążyły zostać autoryzowane przez gen. T. Bora-Komorowskiego (gdyż zmarł on nagle niedługo po udzieleniu wypowiedzi) .

Przypisy (…) autorstwa Jana M. Ciechanowskiego umieszczone zostały po zapisie treści wywiadu.

…………………………………………………………………………………………………………………………………………………

Pytania zadawali: Jan M. Ciechanowski (P) i Janusz K. Zawodny (PZ)

Pytanie (P) Co meldował panu generałowi generał Okulicki (1) po przybyciu do Warszawy?:

Odpowiedź (O) - gen. Tadeusz Bór-Komorowski:

Nic nowego: meldował to, co było w instrukcjach naczelnego wodza; rozmawialiśmy długo;
ale nie było w tym nic nowego, czego byśmy nie wiedzieli przedtem.

P: Czy pan generał uważał go za rzecznika naczelnego wodza. czy za oficera oddanego do dyspozycji Komendy Głównej AK?

O: Okulickiego uważałem za oficera sztabu dokładnie obeznanego z instrukcjami naczelnego wodza.

P: Co generał Okulicki mówił od siebie o stosunku aliantów do sprawy polskiej?

O: Nic tutaj nie mogę podkreślić.

P: Generał Sosnkowski (2) był pesymistą, a generał Okulicki, zdaje się, optymistą?

O: Okulicki był większym optymistą niż Sosnkowski.

P: Jak generał Okulicki podchodził do sprawy ujawniania się, bo generał Sosnkowski był nastawiony do niego sceptycznie?

O: Okulicki w Polsce przejął się życiem kraju i sytuacją, jaka wówczas istniała i realnie patrzył. Oceniał że ujawnianie się jest konieczne, bo inaczej AK uchodziłaby za wspólnika Niemców.

P: Czy generał Okulicki miał kontakty z ludowcami?

O: Rzepecki (3), Okulicki i Pluta-Czachowski (4) byli 18, 19 lub 20 lipca zaproszeni do ludowców
na konferencję. Pluta-Czachowski nie poszedł. Jasne było, że ludowcy chcieli lansować politykę Mikołajczyka. Okulickiego nie pozyskali: był już przedtem zwolennikiem gorącej walki. Jak daleko szedł Okulicki po linii ludowców, trudno jest powiedzieć.

P: Czy generał Okulicki był wobec pana generała otwarty?

O: Był bardzo szczery i bardzo lojalny.

P: Jaki wpływ na wydarzenia w kraju miały konflikty w Londynie?

O: Konflikt naczelny wódz-premier nie wchodził w rachubę. U nas tego nie odczuwaliśmy:
nie znaliśmy kulis. Wyjazd Mikołajczyka
(5) do Moskwy nie miał na nas wpływu. To zagadnienie
nie było w ogóle brane pod uwagę.

P: To znaczy że Okulicki nie szedł po linii premiera ugodzenia się z Rosją?

O: Nie. Okulicki był zbyt wybitny, aby się podporządkować czyjejś linii. Okulicki to wielki indywidualista, człowiek impulsywny, dochodzący do własnych sformułowań.

P: Jak pan generał zapatrywał się na stanowisko naczelnego wodza z lipca I944?

O: Naczelny wódz był przeciwny powstaniu powszechnemu, a był za "Burzą" (6). A w ogóle za kontynuowaniem walki z Niemcami. Są głosy, że powstanie warszawskie poszło poza dyrektywy naczelnego wodza i że trzeba było przewidzieć, że walka w Warszawie przerodzi się w powstanie. Ale ani walka o Lwów, ani o Wilno nie przerodziły się w powstanie.

P: Czy pan generał był przekonany, iż działał zgodnie z instrukcjami naczelnego wodza?

O: Tak.

P: A gdyby naczelny wódz zakazał walki o Warszawę?

O: To byśmy jej nic rozpoczynali. Rozkaz byłby wykonany.

P: Czy walka o Warszawę mieściła się w ramach ..Burzy"?

O: Tak.

P: Czy pan generał wysłał gen. „Tabora" (7) do Londynu jako rzecznika Komendy Głównej Armii Krajowej?

O: Nie. Jako oficera dowództwa AK, który był wprowadzony w sprawy AK. A to że „Tabor” miał odmienne stanowisko do Rosji, o tym naczelny wódz był informowany: zresztą i sam „Tabor"na moją i „Grzegorza" prośbę (8) miał to meldować.

P: Na czym polegała ta różnica zdań"?

O: "Tabor" chciał szukać za wszelką cenę pełnego porozumienia z Rosją, nawet poza rządem, i godził się na oddanie ziem wschodnich. Była to, jego zdaniem, jedyna możliwość ratowania sytuacji. Dawał on wyraz swoim poglądom, ale szczegółowo ich nie precyzował.

P: Dziwi mnie to że Sosnkowski dał tak wysokie stanowisko ,,Taborowi ", który był promikołajczy- kowski, chociaż sam naczelny wódz był przeciw Mikołajczykowi?

O: Zapytajcie o to Sosnkowskiego. Tatar to wyjątkowo zdolny oficer. Czy Tatar meldował o tym wszystkim Sosnkowskiemu, nie wiem, ale dwóch oficerów miało meldować o poglądach Tatara i zameldowało. Sami mi o tym mówili.

P: Czy sądzi pan generał, że Tatar mógłby w kraju przeszkadzać?

O: Tak. Może nie sam osobiście, ale może przez innych ludzi. Jego poglądy budziły sprzeciwy innych. Gdy wszystko stawia się na jedną kartę, to mógłby przeszkadzać. W momencie decydującym przeszkadzałby w realizowaniu planu.

P: Czy są dane, że szkodził powstaniu?

O: Nie. W stosunku do kraju był bardzo lojalny. Nie mogę przytoczyć ani jednego przykładu jego nielojalności w stosunku do AK wówczas.

P: Czy Tatara przekonania były przez kogoś urobione? Czy miał on kontakty z komunistami?

O: Sam do nich dochodził. Miał taką mentalność. Trzy noce myślał, a jak potem doszedł do czegoś, to się uparcie tego trzymał. Żadnych kontaktów z komunistami nie miał. Za granicą Tatar związał się z Mikołajczykiem. Poglądy Mikołajczyka i Tatara były zbieżne.

P: Kiedy pan generał zaczął rozważać sprawę stoczenia walki o Warszawę?

O: 21 lipca kiedy Okulicki przedstawił mnie i „Grzegorzowi" projekt zmiany zadań dla Warszawy.

P: To pan generał uważa Okulickiego za głównego inicjatora walki o Warszawę?

O: Tak.

P: A jak Okulicki motywował potrzebę walki o Warszawę?

O: Okulicki uważał myśl wyprowadzenia wojska z Warszawy i stoczenia walki poza miastem w ramach ,.Burzy" za nierealną, ze względu na brak ku temu przygotowań wojskowych. Broń była skoncentrowana w Warszawie. Stąd była kwestia, jak uzbroić wychodzące oddziały: czy mają wyjść
z Warszawy z bronią, czy bez. Gdyby wychodziły uzbrojone, mogłoby dojść do walki przed wykonaniem właściwego zadania. Brakowało czasu na zorganizowanie przerzutu broni. Wypadki tak szybko szły po sobie że Okulicki uważał, że nie zdąży się broni i ludzi wyprowadzić z Warszawy. Bał się że oddziały wyjdą bez broni i nigdy jej nie dostaną. Nie można było uzbrajać i wyprowadzać ludzi poza Warszawę
(9).To były główne powody wojskowe. Powody polityczne: przez walkę AK o Warszawę. która była stolicą, danie rozgłosu walce o Polskę.

P: To Warszawa miała wykonać to, czego nie potrafiono wykonać na Wołyniu, w Wilnie i we Lwowie?

O: Potrafiono, ale to nie dało wyniku i nie miało wpływu na sprzymierzeńców zachodnich.

P: A więc to była chęć zwrócenia uwagi na polską sprawę?

O: Tak. Była to chęć zwrócenia uwagi Zachodu na sytuację w Polsce. Rosja ciągle zakłamywała, że AK nie walczy z Niemcami, tylko z jej partyzantką. Chodziło o wykazanie że AK walczy z Niemcami, a tylko przez walkę można było wykazać dążenie narodu do wolności i niepodległości.

P: Jak pan generał sobie tłumaczył brak reakcji Zachodu na walkę o Wilno i we Lwowie?

O: Wpływami Rosji. Rosja wszystko negowała i tłumaczyła po swojemu: pomniejszyła udział AK w walce. Anglosasi pewnie sądzili, że my przesadzamy i że prawda leży pośrodku.

P: Chodziło więc o pokazanie się światu?

O: Tak. Chodziło o walkę stolicy, która reprezentuje całość kraju. Dalej, zajęcie Warszawy przed wejściem Rosjan zmusiłoby Rosję do zdecydowania się aut - aut: albo nas uznać. albo siłą złamać na oczach świata, co mogłoby wywołać protesty Zachodu. Trudno było przewidzieć, czy Rosja będzie dążyła do złamania nas siłą.

P: Czy o tej drugiej alternatywie myślano?

O: Tak. Liczyliśmy się jak najbardziej, że Rosja będzie dążyła do złamania nas siłą, ale nie było innego wyjścia.

p. Czy były inne powody polityczne?

O: Nie. Na przykład sprawa wyjazdu Mikołajczyka w ogóle nie wchodziła w grę. Nawet z delegatem rządu nie było o tym mowy, a ciągle byłem z nim w kontakcie. W drugiej połowie lipca trzy-cztery razy na tydzień widywałem się z delegatem rządu.

P: Panie generale Kirchmayer w swej książce (10) powołując się na pański artykuł w „Reader's Digest" z lutego 1946 roku (11) podaje jednak, że sprawa wyjazdu Mikołajczyka do Moskwy wywarła duży wpływ na decyzję wywołania powstania w Warszawie?

O: Ta sprawa w ogóle nie ważyła na decyzjach.

P: A jaki wpływ na decyzję pana generała miały wtedy motywy ideologiczne?

O: Motywy ideologiczne pokrywały się z politycznymi.

PZ: Panie generale, tak po ludzku, jak pan się wtedy czuł: pan był taki samotny: rząd i naczelny wódz byli tak daleko?

O: Dowódca, gdy decyduje, jest zawsze sam.

P: Czy gen. Okulicki tłumaczył panu generałowi, że istniała konieczność walki politycznej z Rosją?

O: Nie walki lecz postawienia Rosjanom pewnej przeszkody, aby wyłożyli swoje karty. Byłoby największym nonsensem politycznym, gdyby walka z Niemcami przerodziła się w walkę z Rosją. Chcieliśmy walczyć z Niemcami, a jednocześnie wyjaśnić stosunek Rosji do nas. Chcieliśmy własnym czynem wyzwolić stolicę, pomścić się na Niemcach, dać upust chęci walki, zapobiec spontanicznemu wybuchowi walki nie kierowanej przez AK lub prowokacji - komuniści mogli sprowokować walkę i przez walkę wejść w operacyjny kontakt z Armią Czerwoną. Chodziło o klaryfikację stosunku Rosji do AK.

PZ: Czy doświadczenia z Wołynia, Wilna i t.d. nie były wystarczające?

O: Gros wiadomości o „Burzy" pochodziło z terenów na wschód od Bugu. Obszary te to były nasze ziemie wschodnie, które Rosja uważała za swoje. Nie wiedzieliśmy, jak będzie po zachodniej stronie Bugu. Wydawało się nam, że nie ma rosyjskich zarządzeń centralnych określających stosunek Rosjan do AK i że w rzeczywistości stosunek był różny. Na przykład w Lubelszczyźnie Rosjanie dawali broń naszym oddziałom.

P: To znaczy że pan generał uważał sprawę stosunku Rosji do AK za otwartą?

O: Tak. Na ziemiach na zachód od Bugu.

P: Kiedy pan generał po raz pierwszy omówił z delegatem rządu sprawę walki o Warszawę?

O: Na drugi lub trzeci dzień po 21 lipca. (12)

P: Czy delegat rządu miał jakieś obiekcje, czy też od razu wyraził zgodę?

O: Zasadniczo delegat rządu od początku ustosunkował się przychylnie. Miał jednak sporo pytań natury politycznej.

P: Jakie pytania polityczne?

O: Delegat rządu często narzekał, że nie jest dostatecznie informowany przez Londyn, więc chciał mieć naświetlenie stanowiska naczelnego wodza i t.d. Interesowało go, jak Zachód ustosunkuje się do powstania. Wewnętrznie delegat widział potrzebę wystąpienia.

P: Czy pan generał odnosił wrażenie że delegat rządu był zwolennikiem polityki premiera Mikołajczyka?

O: Delegat nie był zwolennikiem polityki Mikołajczyka, choćby ze względu na sprawę stosunku
do ziem wschodnich. Tu delegat był przeciwnego zdania niż Mikołajczyk.

P: Czy delegat rządu wierzył w pomoc Zachodu dla AK?

O: Tak. Delegat wierzył, że Zachód nas poprze.

P: T o znaczy, że delegat rządu wyraził zgodę na postanowienia pana generała z 21 lipca?

O: Raczej wyraził aprobatę, a chodziło o wybór czasu.

P: To depesza pana generała z 25 lipca: „Jesteśmy gotowi do walki o Warszawę..." sprawy jeszcze nie przesądzała?

O: Nie, bo depesza ta mówiła tylko o gotowości.

PZ: Jak się pan generał czuł wtedy psychicznie?

O: Do psychiatry nic chodziłem. Na czucie się nie było czasu. Trzeba było się decydować. Trzeba było dociskać wszystkie możliwe pro i contra. Byli w sztabie nawet oficerowie, którzy chcieli przyśpieszyć walkę.

P: Kto przyśpieszał?

O: Rzepecki, a w pewnym momencie i Okulicki (13) chciał przyśpieszać wybuch walki, ale nazajutrz przyznał mi rację. W sztabie dyskusja toczyła się na temat, kiedy akcję zaczynać, a nie czy ją podejmować. Nie mam na to danych, ale domyślam się, że to była tendencja Stronnictwa Ludowego, aby przyśpieszyć decyzję przez Rzepeckiego i Okulickiego.

P: A poza nimi dwoma czy ktoś inny też naciskał?

O: Nie.

P: A „Monter"? (14)

O: „Monter" podporządkowywał się rozkazom bez obiekcji.

PZ: Niemniej, gdy w czasie powstania mówiło się już o kapitulacji, to „Monter" wydał rozkaz do dalszej walki

O: To było wtedy gdy Rohr (15) zaproponował rozmowy, było wówczas zebranie polityków na Kruczej w sprawie ewentualnej kapitulacji. Wybrnąłem z tego prosząc ich, aby pozostawili tę rzecz do mojej i delegata decyzji. "Monter" przyszedł wtedy do mnie: był bardzo contra kapitulacji (16).

P: A kto zarządził alarm 27 lipca? - według Pobóg-Malinowskiego "Monter" wydal rozporządzenie o alarmie w porozumieniu z panem generałem. Miał on rozmawiać z panem generałem na ten temat sam na sam (17)?

O: Alarm zarządził "Monter" samowolnie i na mój rozkaz odwołał. Nigdy nie widziałem się z „Monterem" sam na sam.

P: Panie generale, Pobóg-Malinowski, powołując się na relację "Montera", podaje iż w ciągu ostatniej dekady lipca dwa razy powiedział pan "Monterowi", że więcej pan ufał jemu niż sobie? (18)

O: Nie mogłem tak powiedzieć, a że jemu ufałem, to prawda, bo gdy wydałem mu trudny rozkaz, to chciałem wesprzeć zaufaniem. Po wojnie „Monter" napisał sporo głupstw. Miał urazy i był zazdrosny o legendę. Było z nim źle. Po roku 1945 nie można było brać „Montera" poważnie.

P: Co ustalono w czasie „konferencji trzech generałów" 21 lipca?

O: Uznano argumenty gen. Okulickiego opowiadającego się za walką za słuszne i że należy dążyć do zrealizowania jego propozycji. 21 lipca wyraziłem moją warunkową zgodę na przeprowadzenie walki o Warszawę.

P: Między 21 a 25 lipca miał pan generał rozmowy na temat walki o Warszawę ze sztabem i delegatem rządu?

O: Tak.

P: A kiedy rozmawiał pan generał z Komisją Główną Rady Jedności Narodowej?

O: Później. 31 lipca, i to na moje żądanie. O rozmowę prosiłem może 24 lub 25 lipca. Delegat rządu uprzedzał mnie, aby nie mówić wszystkiego wszystkim, bo może wyciec i Niemcy się dowiedzą.To była kurtuazja w stosunku do stronnictw. Główną osobą był delegat rządu. 25 lipca wysłaliśmy z delegatem do Londynu awizo walki; później był problem, kiedy zaczynać. Ad „Monter": na mój nacisk „Monter" zgodził się na wyprowadzenie żołnierzy ze Starówki.

P: Czy byli w sztabie przeciwnicy powstania?

O: Bokszczanin (19). Nie wypowiadał się on przeciw walce, ale nie ufał Rosji i był pesymistą
co do wyniku walki.

PZ: Czy z perspektywy czasu nie uważa pan generał że Bokszczanin miał rację

O: Pod względem nieufności do Rosji - tak. Ale co do poniechania walki - to nie. Byłoby to moralną klęską i naród nie pogodziłby się z tym, gdyby walki zaniechano.

PZ: Czy czyniono analogię z wrześniem 1939, kiedy dowództwo naczelne wyszło z Polski a Warszawie nakazano walczyć?

O: Nie.

P: Kto jeszcze w sztabie był przeciwny walce?

O: Pluta-Czachowski (20) był chwiejny i mało zdecydowany. Chodziło mu głównie o odpowiedni wybór momentu wybuchu walki.

P: Czy były w sztabie głosowania?

O: Nie, nigdy nie było w sztabie żadnych głosowań.

PZ: Czy pan generał miał metodę sondowania? Czy zadawał pytania według starszeństwa?

O: Pytałem po kolei tak jak siedzieli. To Moskale pytali według stopni, od najmłodszych poczynając.

P: Jaki wpływ na decyzję wywołania powstania miało utworzenie PKWN?

O: To było potwierdzenie rosyjskich tendencji. A więc umocnienie argumentu że Rosja musi się wreszcie zdecydować - natrafiwszy na Warszawę zajętą przez AK. Myśmy co do Rosji nie mieli żadnych złudzeń, ale nie chcieliśmy się biernie przypatrywać wypadkom. Wiadomość o utworzeniu PKWN doszła do nas 23 lipca.

P: Czy pan generał liczył się z tego rodzaju możliwością przed 23 lipca, gdyż jest wczesna depesza pana do naczelnego wodza donosząca że komuniści mogą utworzyć rząd? (21)

O: Liczyłem się bo i w roku 1920 już mieli przygotowany rząd.

P: A jaki wpływ na decyzję miała depesza rządu z 26 lipca 1940 (22) przekazująca prerogatywy w sprawie powstania delegatowi rządu?

O: To była depesza nie dla nas, lecz dla delegata rządu. My przyjęliśmy ją do wiadomości; miała ona wpływ na delegata.

P: A jaki wpływ na decyzję wywarły sowieckie apele nawołujące Warszawę do walki?

O: Apele te były li tylko potwierdzeniem naszych przypuszczeń, że celem sowieckiego uderzenia jest opanowanie Warszawy.

P: A jaki wpływ na decyzję miało niemieckie zarządzenie o brance 100.000 ludzi z Warszawy do robót fortyfikacyjnych?

O: Z tym trzeba się było liczyć poważnie. Najbardziej jednak wpływała sytuacja militarna pod Warszawą.

P: A co mówił pan generał na posiedzeniu Komisji Głównej Rady Jedności Narodowej?

O: Podałem Komisji sprawozdanie z aktualnej sytuacji na froncie rosyjsko-niemieckim. Swoje sprawozdanie zakończyłem wnioskiem, że nie ma warunków do podjęcia powstania powszechnego. Ludzie mieszają sprawę powstania powszechnego z powstaniem warszawskim i mówią, że rano byłem przeciwny powstaniu, a po południu wydałem rozkaz do walki. Postawiłem Komisji Głównej dwa pytania:

Czy zajęcie Warszawy przez armię czerwoną ma być poprzedzone opanowaniem Warszawy przez AK, czy nie! Odpowiedzieli jednomyślnie że tak. Drugie pytanie: Ile czasu powinno upłynąć między zajęciem Warszawy przez AK a wkroczeniem Armii Czerwonej? I tu była długa dyskusja, w której wyniku określili ten czas na minimum 12 godzin.

P: Dopiero 31 lipca?

O: Tak. Z „Monterem" omówiłem to wcześniej.

P: Czy powiedział pan generał politykom kiedy walka wybuchnie?

O: Nie, bo sam nie wiedziałem.

P: Aleksander Skarżyński podaje, że powiedział pan generał Komisji Głównej, że ze względu na położenie militarne i brak broni walka - wystąpienie zbrojne w najbliższym czasie było nieaktualne (23).

O: Znowu mieszanie z powstaniem powszechnym. Skarżyński wziął to chyba od „Olzy" (24). Szereg endeków na tym się opiera i mówią, że Stronnictwo Narodowe było przeciwne powstaniu, a jednak powstanie wybuchło. Opis posiedzenia podany przez „Olzę", nota bene pijaka - nie odpowiada prawdzie.

P: Jaki wpływ na decyzję pana generała miał meldunek „Montera” z 31 lipca 1944?

O: Zasadniczy. „Monter” przyszedł na odprawę popołudniową o jakieś półtora godziny wcześniej z tym, że Radość, Okuniew i t.d. są w rękach sowieckich, że czołgi sowieckie przełamały obronę przyczółka i zdezorganizowały jego obsadę, że podchodzą pod samą Pragę i ostrzeliwują skrajne ulice Pragi. Dodał, że jeżeli nie wystąpimy do walki, to będzie za późno - to było nieistotne. Istotne było podanie sytuacji.

P: Czy pan generał stwierdził na jakiej podstawie "Monter" to wszystko meldował?

O: "Monter" miał rozkaz zorganizowania wysuniętych placówek wywiadowczych z radiostacją na Wschodzie, aby meldowały o wszystkich posunięciach Rosjan. "Monter" zebrał te meldunki i przyszedł. Po prostu przekazał meldunki. Meldował sytuację taktyczną.

P: Dziwi mnie że to robił „Monter", a nie płk Iranek-Osmecki (25), szef II Oddziału?

O: To był wywiad dowódcy na bezpośrednim przedpolu walki i robił to bezpośredni dowódca.

P: Kto był obecny przy meldunku „Montera"?

O: Gen. Pełczyński, gen. Okulicki i ja. Pracowaliśmy wtedy razem, a zebranie sztabu było wyznaczone na godzinę szóstą wieczorem. „Monter" wiedział, że tam jesteśmy.

P: Jakie były reakcje zebranych?

O: Uważałem że nadszedł właściwy moment do rozpoczęcia walki. Spytałem obecnych o zdanie. Po krótkiej wymianie zdań zapadła decyzja.

P: Kto miał być na odprawie?

O: Karasiówna (26), „Kuczaba" (27), Sanojca (28), Iranek (29),ewentualnie „Filip" (30).

P: Jakie były powody, że pan generał nie czekał do godziny szóstej?

O: Zasadniczo walka była już zdecydowana. I tak decyduje dowódca, a nie sztab, a elementy
do decyzji co do terminu miałem. Generałowie Pełczyński i Okulicki poparli wniosek „Montera". Pośpiech był potrzebny, o ile powstanie miało wybuchnąć o godzinie piątej 1 sierpnia; inaczej musiałoby wybuchnąć o szóstej lub siódmej wieczorem. Posłałem adiutanta
(31) do delegata rządu, od którego zgody uzależniałem ostateczne wydanie rozkazu. Adiutant przywiózł delegata w pół godziny na rikszy. W obecności „Montera", Pełczyńskiego i Okulickiego powtórzyłem mu meldunek „Montera" i poprosiłem o ostateczną decyzję. Delegat zadał parę pytań oficerom sztabu, między innymi, co będzie gdy Rosjanie staną. Pełczyński odpowiedział, że wtedy Niemcy nas wyrżną, ale raczej nikt z nas nie wierzył, aby Rosjanie stanęli, bo zajęcie Warszawy było w ich interesie. Delegat pytał „Montera" o broń, amunicję i zwróci! się do mnie ze słowami: „Niech pan zaczyna". To było dobrze przed godziną szóstą, bo nikt z reszty sztabu nie nadszedł. Zostałem sam, aby poinformować innych.

P: Z kim pan generał się widział i rozmawiał po wydaniu decyzji i co meldował panu płk Iranek-Osmecki po przybyciu na odprawę?

O. Iranek nic nie meldował. „Kuczaba" zameldował, że ma informacje, iż rozpoczęło się niemieckie przeciwuderzenie od Modlina. Powiedziałem mu: „Już za późno. Rozkaz został wydany. Zmieniać nie będę".

P: Jakie względy grały, że nie można było zmienić decyzji?

O: Było to technicznie niemożliwe i niewykonalne. A po drugie, z możliwością niemieckiego przeciw-uderzenia liczyliśmy się, ale nie sądziliśmy, że uda się Niemcom zatrzymać Rosjan ze względu na ich wielką przewagę. Była taka przewaga sił rosyjskich, że nie sądziliśmy, aby to zaważyło tak dalece.

P: Czy nie zastanawiał się pan generał nad możliwością cofnięcia rozkazu?

O: Raz wydany rozkaz nie może być cofnięty. Rozkaz poszedł przez sieć łączności do oddziałów.

P: Czy pan generał chciał rozkaz zmienić?

O: Nie, nie chciałem zmieniać. To co przyniósł „Kuczaba" nie było murowane. Iranek-Osmecki meldował w poprzednich dniach, że była pewna niewiadoma jeśli chodzi o II armię niemiecką.

P: A gdyby „Kuczaba" wcześniej złożył swój meldunek, to co by wtedy zrobił pan generał?

O: Musiałby podać źródło wiadomości i dać wszystkie szczegóły. My nie wiedzieliśmy o zgrupowaniu niemieckiej broni pancernej pod Warszawą. Wiedzieliśmy tylko o przybyciu dywizji „Hermann Göring". Sądziliśmy, że przeciwuderzenie niemieckie nie będzie miało skutku. Iranek-Osmecki po południu 31 lipca nic nowego do zameldowania nie miał i nic dodatkowego nie wniósł. Ostatniego widziałem „Kuczabę" już na schodach, gdy wychodziłem z lokalu (32). Meldunek „Kuczaby" to były wiadomości z miasta, a nie z wywiadu. Mogła to być plotka. Nie można było na tym polegać. „Kuczaba" nie był oficerem, którego zadaniem było zbieranie wiadomości. Meldunek „Kuczaby" nie był tej wagi co meldunek „Montera".

P: Jakle były reakcje oficerów sztabu na decyzję pana generała?

O: Każdy gnał, aby działać i zawiadamiać kogo trzeba.

P: Aleksander Skarżyński (33) pisze, że otrzymał pan generał z Londynu rozkaz zgładzenia Retingera? (34).

O: Była depesza od Demela (35) żeby zrewidować bagaż Retingera. Powiedziałem, że tego robić nie będziemy.

P: Czy pan generał podejmował decyzje zgodnie z instrukcjami naczelnego wodza?

O: Tak, działałem zgodnie z instrukcją naczelnego wodza z 7 lipca (36). Gdyby było inaczej, to byśmy natychmiast meldowali, tak jak to było z ujawnianiem się.

P: Babiński (37) zarzuca dowództwu AK nielojalność wobec naczelnego wodza?

O: Niech udowodni i pokaże.

P: Jak przed 1 sierpnia 1944 widział pan generał zachowanie się AK po wejściu Rosjan do Warszawy?

O: Mówił o tym mój rozkaz 12 września (38) wydany po rozpoczęciu się sowieckiego natarcia na Pragę, zabraniający rozbierania barykad, dopóki nie wyjaśni się stosunek Rosjan do nas.

P: Czy pan generał przewidywał stawianie oporu Rosjanom, gdyby zachowywali się agresywnie?

O: Przewidywaliśmy walkę na wypadek gwałtu. Zastanawialiśmy się nawet, w jakim rejonie to uczynić. Ostatnio myśleliśmy skupić oddziały na północ od Hożej w rejonie Lwowskiej i t.d. Nie dalibyśmy się rozbroić bez walki.

P: Czy to miał być po prostu gest?

O: Nie. Polityczny moment - Rosjanie rozbrajają nas siłą - w którym moglibyśmy żądać poruszenia sprawy polskiej na międzynarodowym forum, interwencji Zachodu, wysłania obserwatorów.

P: Jest parę depesz pana generała mówiących o stosowaniu samoobrony wobec Rosjan (39), ale jest i depesza pana z 17 września 1944, stwierdzająca, że gdyby Rosjanie przystąpili do rozbrajania AK, to trzeba by było oddziały AK zdemobilizować (40).

O: Zdemobilizować na całym terenie, ale w Warszawie stawiać opór.

P: Czy oceniał pan generał że Rosjanie będą się z Zachodem liczyli?

O: Trudno było ocenić, czy Rosjanie ustąpią pod naciskami Zachodu, czy nie ale przecież jednak możliwości presji ze strony Zachodu istniały, bo szły z Zachodu dostawy do Rosji i liczyliśmy, że w interesie Zachodu będzie utrzymanie Polski niezależnej od Rosji, że Zachód będzie bronił niepodległości Polski. A o decyzjach teherańskich jeszcze nie wiedzieliśmy.

P: Czy liczył pan generał na zrzuty z Zachodu?

O: Wołaliśmy o zrzucenie brygady spadochronowej na Wolę. Czy to było możliwe, nie wiedzieliśmy. Na pomoc lotniczą liczyliśmy, bo była dawana już przed powstaniem. Na bombardowanie też liczyliśmy, bo i w Rumunii były bombardowania. Liczyliśmy też na pomoc polityczną Zachodu w czasie rozgrywki z Moskalami.

P: Czy liczył pan generał że da się to zsynchronizować z własną akcją i wejściem Rosjan?

O: Rosjanie mogli zająć Warszawę w dwa-trzy dni.

P: A więc prośby o pomoc Zachodu były składane głównie z politycznych powodów?

O: Walcząc trzeba dbać o amunicję.

P: To znaczy że liczył pan generał na pomoc materiałową Zachodu w czasie walki o Warszawę, a polityczną w czasie rozgrywki ze Stalinem?

O: Tak

P: Pytałem o motywy i racje, którymi się kierował gen. Okulicki, gdy stawiał wobec pana generała wniosek o wszczęcie walki o Warszawę. A sam pan generał jakimi względami się kierował - politycznymi, wojskowymi czy ideowymi - wniosek ten przyjmując?

O: Kierowałem się tymi samymi motywami, co Okulicki. Niewyjaśniona sytuacja z Rosją wymagała zmuszenia Rosji do ujawnienia, jaki jest jej stosunek do Polski. A zawdzięczenie uwolnienia Warszawy przez Rosję byłoby zrezygnowaniem z niepodległości i poddaniem się Rosji.

P: Czy kiedykolwiek przed powzięciem ostatecznej decyzji myślał pan generał o zawiadomieniu Rosjan, że Warszawa wkrótce stanie do walki?

O: Nie było to możliwe. To mógł tylko zrobić Londyn. To musiałby robić rząd na najwyższym szczeblu. Dowódca AK nie był do tego powołany. Ja mogłem uzgadniać tylko taktycznie - na szczeblu taktycznym. Z drugiej strony Rosjanie sami urywali kontakty. Stalin odrzucał wszystkie propozycje łączności radiowej. Jedyna droga była przez Anglików. Anglicy niewątpliwie przekazali wiadomości do Moskwy po naszej depeszy że: .,Jesteśmy gotowi do walki". Chociaż oni się do tego nie przyznają.

P: Czy Anglicy znali treści polskich depesz?

O: Tak - z tytułu wzajemnej współpracy. Później wprowadzili kontrolę naszych depesz. Jestem święcie przekonany, że Anglicy poinformowali Sowiety o naszych planach.

P: Nie ma dowodu na to, że dowództwo AK oficjalnie zawiadomiło Rosję o planowej walce?

O: Nie ma.

P: A czy pan generał nie próbował poinformować Rosji via PPR?

O: Przez komunistów też nie próbowaliśmy.

P. Była depesza i rozkaz pana generała na temat "Burzy" mówiący, aby możliwie jak najdłużej samodzielnie prowadzić walkę i nie nawiązywać zbyt pochopnie łączności z Rosjanami, chyba że wymagałyby tego taktyczne wymogi pola walki?

O: Ale to nie dotyczyło Warszawy.

P: Czy uważał pan generał to za pewne, że Rosjanie wejdą do Warszawy?

O: Tak, uważaliśmy to za pewnik. Były wszelkie dane, że wejdą. O ile na wojnie może być coś pewnego.

P: Jak ocenia I pan generał możliwości własne - czy uważał pan generał, że własne siły były wystarczające na opanowanie Warszawy?

O: Uważałem, że siły własne wystarczają na zajęcie Warszawy. Odosobnione punkty oporu nieprzyjaciela mogłyby się bronić dalej, ale nie zmieniałoby to postaci rzeczy. Były ośrodki mocniej bronione, a ciężkiej broni nie mieliśmy, ale te ośrodki byłyby odizolowane.

P: Czy przewidywał pan generał, że walka będzie trudna?

O: Przewidywałem, że walka będzie trudna i że Niemcy będą stawiać opór.

P: Na jak długo pan generał planował walkę?

O: Przypuszczaliśmy że walka potrwa maksimum siedem dni. że trzeciego-czwartego dnia powstania Rosjanie wejdą do Warszawy.

P: Często zastanawia mnie fakt, że chociaż oddziały AK były bardzo źle uzbrojone, ich zadaniem było opanowanie silnie bronionych niemieckich obiektów?

O: Silnie bronione obiekty miały być izolowane, a nie zdobywane.

P: Jedna z kompanii nacierała na Sejm z następującym uzbrojeniem: 7 pistoletów, 3 kb, 2 peemy i około 40 granatów. Z powodu braku broni zamiast kompanii nacierała grupa szturmowa złożona z 23 ludzi. Natarcie się załamało, co było zresztą z góry do przewidzenia?

O: To były błędy oddolne. Nie wkraczałem w sprawę uzbrojenia poszczególnych oddziałów. W takich warunkach gdy brak jest broni, nie daje się rozkazu do natarcia. Inne oddziały były lepiej uzbrojone. Były błędy.

P: W czasie przygotowań do powstania nie mówiło się o izolowaniu. Pierwszy raz słyszę ten termin. Mówiło się tylko o natarciu. Czy pan generał liczył się z możliwością niepowodzenia i upadku powstania?

O: Nie, takiej możliwości nie dopuszczałem. Sądziłem, że wejście Rosjan zadecyduje o wyniku powstania, że walka będzie trwać dwa-trzy dni i że oddziały wytrzymają w walce do siedmiu dni. Uważałem, że mieliśmy dosyć broni i amunicji do wykonania pierwszego natarcia, które miało dać broń i amunicję zdobytą na Niemcach - do dalszej walki. Gdybym się liczył z możliwością upadku powstania, nie dałbym rozkazu do walki.

P: Kiedy pan generał widział po raz ostatni płk. Bokszczanina?

O: Bokszczanin odmeldował się 25 lub 26 lipca; później go nie widziałem (41).

P: Czy to prawda, że gen. Okulicki zarzucał panu generałowi kunktatorstwo a la Skrzynecki w czasie przedpowstaniowych odpraw sztabu?

O: Rzepecki mówił mi na odprawie 24 lipca 1944 do czego brak decyzji doprowadził Skrzyneckiego. Okulicki nie robił takich aluzji.

P: Czy „Monter" był za walką?

O: „Monter" palił się do walki; był za walką. Przedstawił zły stan uzbrojenia oddziałów, ale twierdził, że ze wszystkim da sobie radę.

P: Są opinie, że gen. Okulicki był "hojrakiem”?

O: Okulicki był bardzo impulsywnym i zaciętym oficerem, o przekonywującym sposobie mówienia i dużym przygotowaniu operacyjnym. Okulicki szybko się decydował. To był ktoś; to był chłopak do wypitki i do wybitki. To był hojrak.

P: W jaki sposób pobierał pan generał decyzje?

O: Tak jak Rowecki (42). Pytałem oficerów sztabu o opinie, a później decydowałem.

 

Przypisy

1) Gen. bryg. Leopold Okulicki („Kobra", „Niedźwiadek"). Od lipca do października 1944 był zastępcą szefa
sztabu Komendy Głównej AK do spraw operacyjnych;

2) Gen. broni Kazimierz Sosnkowski, od lipca 1943 do września 1944 naczelny wódz Polskich Sił Zbrojnych;

3) Płk dypl. Jan Rzepecki („Sędzia", „Prezes", „Rejent"), szef BiP Komendy Głównej AK;

4) Płk dypl. Kazimierz Pluta-Czachowski („Kuczaba "), szef Oddziału Łączności Operacyjnej Komendy Głównej
AK;

5) Premier Stanisław Mikołajczyk („Stern ") wyjechał z Londynu na rozmowy ze Stalinem do Moskwy 26 lipca
1944;

6) W teorii akcja „Burza" była pomyślana jako „wzmożona akcja dywersyjna"w lecie 1944 r., przerodziła się
jednak w pasmo lokalnych powstań;

7) Gen. bryg. Stanisław Tatar („Tabor "), wieloletni zastępca szef sztabu Komendy Głównej Armii Krajowej do spraw operacyjnych. Po przybyciu z kraju do Londynu w kwietniu 1944 został mianowany zastępcą szefa Sztabu Głównego do spraw krajowych. Gen. Tatar był jednym z głównych twórców planu „Burza" zatwierdzonego przez gen. Bora-Komorowskiego w listopadzie 1943, a przekazanego do Londynu dopiero w styczniu 1944. Plan ten przewidywał, iż Armia Krajowa na wypadek wkroczenia Armii Czerwonej do Polski bez zawarcia uprzedniego polsko-sowieckiego porozumienia, będzie prowadzić „wzmożoną akcję dywersyjną" przeciw Niemcom i ujawniać się wobec władz sowieckich. Wydawało się więc, iż gen. Tatar powinien był raczej pozostać w Polsce, aby czuwać nad doskonaleniem i wykonaniem planu "Burza", niż zostać w parę miesięcy po jego powstaniu usunięty ze swego wysokiego stanowiska przez gen. Bora-Komorowskiego, rzekomo ze względu na swe "prorosyjskie” nastawienie, i przerzucony do Londynu, gdzie gen. Sosnkowski, który był przeciwnikiem ugody z Sowietami, powierzył mu kontrolę nad sprawami krajowymi.

8) Gen. bryg. Tadeusz Pełczyńskl („Grzegorz "), zastępca komendanta głównego AK oraz szef sztabu Komendy
Głównej;

9) Patrz w tej sprawie: Jan M. Ciechanowski: „Powstanie warszawskie", (Londyn, 1971). str. 51-52.

10) Jerzy Kirchmayer: „Powstanie warszawskie", (Warszawa, 1959), str. 1113 - 1115 oraz str. 127.

11) Tadeusz Bór-Komorowski: “The Unconquerables"; „Reader's Digest", luty 1946.

12) To znaczy: 22 lub 23 lipca 1944.

13) W istocie gen. Okulicki parokrotnie żądał od generała Bora-Komorowskiego natychmiastowego wydania
rozkazu do walki.

14) Płk dypl. (później gen. bryg.) Antoni Chruściel („Monter ). Komendant warszawskiego okręgu AK.

15) Gen. Rohr, dowódca jednej z grup wojsk niemieckich walczących z powstańcami.

16) Działo się to pomiędzy 9-11 września 1944.

17) Władysław Pobóg-Malinowski: „Najnowsza historia polityczna Polski, 1864-1945", tom III, (Londyn, 1960),
str. 652. przypis 133.

18) Tamże, str. 662, przypis 150.

19) Płk dypl. Janusz Bokszczanin („Sęk "), od stycznia do lipca 1944 zastępca szefa sztabu Komendy Głównej AK
do spraw operacyjnych, a następnie ostatni szef sztabu AK przy gen. Okulickim.

20) Płk dypl. Kazimierz Pluta-Czachowski („Kuczaba"); szef Oddziału Łączności Operacyjnej Komendy Głównej
AK.

21) Depesza dowódcy AK do naczelnego wodza. 7 czerwca 1944; Ldz. 612/GNW /44, Studium Polski Podziemnej
(dalej - SPP).

22) Depesza premiera do delegata rządu, 26 lipca 1944, Ldz. 2088/tjn/44, Instytut Generała Sikorskiego (dalej -
IGS) - PRM,

23) Aleksander Skarżyński: „Polityczne przyczyny powstania warszawskiego", (Warszawa 1964), str. 246-247.

24) Władysław Jaworski („0lza "), przedstawiciel Stronnictwa Narodowego w prezydium Rady Jedności
Narodowej;

25) Płk dypl. Kazimierz lranek- Osmecki („Heller"), szef II Oddziału Komendy Głównej AK.

26) Mjr Janina Karasiówna („Bronka", „HK"), szef łączności wewnętrznej Komendy Głównej AK.

27) Płk dypl. Kazimierz Pluta-Czachowski (,.Kuczaba "), szef Oddziału Łączności Operacyjnej Komendy Głównej
AK.

28) Płk Antoni Sanojca („Kortum "), szef Oddziału Personalnego Komendy Głównej AK.

29) Płk dypl. Kazimierz Iranek- Osmecki („Heller"), szef Oddziału Wywiadowczego Komendy Głównej AK.

30) Płk dypl. Józef Szostak („Filip"), szef Oddziału Operacyjnego Komendy Głównej AK.

31) Kpt. Ryszard Krzywicki („Szymon").

32) Ostatnia przedpowstaniowa odprawa Komendy Głównej odbywała się przy ulicy Pańskiej 67.

33) Aleksander Skarżyński, op. cit., str. 165-167.

34) Dr Józef Retinger („Salamandra "), specjalny wysłannik Mikołajczyka do kraju; w latach 1941-1943 doradca polityczny gen. Sikorskiego, skakał do Polski w nocy z 3/4 kwietnia 1944, ponoć jako wysłannik premiera Mikołajczyka (?), a nawet władz brytyjskich, z jakąś bliżej nieokreśloną misją
do władz podziemnych, która wydawała się wielce podejrzana pewnym polskim kołom wojskowym w Londynie zbliżonym do gen. Sosnkowskiego. Sprawą Retingera szeroko zajmuje się Z. S. Siemaszko: „Retinger w Polsce 1944 r.", "Zeszyty Historyczne", nr 12 1967, str. 56 i dalsze) ;
35) Płk dypl. Franciszek Demel („Hreczka"), szef Oddziału Operacyjnego Sztabu Głównego Naczelnego Wodza w
Londynie

36) W sprawie instrukcji naczelnego wodza z 7 lipca 1944, por. Jan M. Ciechanowski: „Powstanie warszawskie"
(Londyn, 1971), str. 346-34
37) Por. Witold Babiński, „Przyczynki historyczne" (Londyn, 1967), str. 386-387.

38) Treść tego rozkazu podaje Józef Margules: „Przyczółki warszawskie" (Warszawa. 1962), str. 73-77.

39) Np.: depesza dowódcy AK do naczelnego wodza z 22 lipca 1944; LdL. 5988/ tj., I. G. S., PRM 16, oraz depesza dowódcy AK do naczelnego wodza, datowana 27 lipca 1944, otrzymana 29 lipca 1944; Ldz. 6114 tjn./44, IGS. - PRM, 16.

40) Depesza dowódcy AK do naczelnego wodza podpisana 17 września, nadana 19 września 1944; Ldz.
8619/44;

41) Zgodnie z relacją płk. dypl. Bokszczanina („Sęka"), odmeldował się on gen. Borowi-Komorowskiemu 31 lipca
1944 po południu;- patrz: Jan M. Ciechanowski: "Powstanie warszawskie". (Londyn, 1971 J. str. 286-287).

42) Gen. Stefan Rowecki („Grot "), pierwszy dowódca Armii Krajowej.

 

 

 

 



tagi: powstanie warszawskie 1944 

stanislaw-orda
26 października 2018 20:13
24     911    7 zaloguj sie by polubić
komentarze:
tomciob @stanislaw-orda
27 października 2018 10:48

Witam.

Mocna ale bardzo potrzebna notka. Na razie przeczytałem szybko lecz zamierzam przeczytać jeszcze raz powoli. Skutki Powstania Warszawskiego, niezależnie od jego heroicznej legendy, każą zadawać pytania o motywacje osób które podjęły decyzję o podjęciu walki. Przy czym najbardziej istotną, jak dla mnie, kwestią jest to, czy zdawały sobie one sprawę z dysproporcji sił, zaopatrzenia, uzbrojenia i faktycznych możliwości wygrania takiej walki. Info o liczeniu na wejście Rosjan jest niestety mocno smutne i zastanawiające. Cena jaką zapłaciła Warszawa za zaistnienie powstania jest nie do oszacowania. Być może tę cenę Warszawa płaci do dziś.

Dziękuję za tę ważną i potrzebną notkę i pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @tomciob 27 października 2018 10:48
27 października 2018 12:17

Tak to już bywa, że po fakcie wszyscy są  mądrzejsi.

zaloguj się by móc komentować

MZ @stanislaw-orda 27 października 2018 12:17
27 października 2018 15:42

To nie tak,to byli wysokej rangi oficerowie,wojna trwała już 5 lat,winni sobie zdawać z konsekwencji swoich rozkazów.A brak rozeznania o uzbrojeniu swoich podwładnych i siłach przeciwnika zupełnie ich dyskwalifkuje.

Porucznikowi można wybaczyć, 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @stanislaw-orda
27 października 2018 16:57

proszę przeczytać bardziej uważnie

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @tomciob 27 października 2018 10:48
27 października 2018 17:32

Niemcy mogli w lipcu wykonac inteligentny ruch. Wycofac sie z Warszawy i pozwolic AK zajac miasto i wystapic wobec wkraczajacych Sowietow jako gospodarz i przedstawciel polskiego rzadu z Londynu ktory przeciez wowczas byl jeszcze uznawany przez aliantow.

Wytworzylaby sie bardzo ciekawa sytuacja. I trudna dla Rosjan.

A miasto byloby ocalone i nie doszloby do rzezi takich rozmiarow. 

Ponoc nawet przedstawiono Hitlerowi taki wariant ale zostal odrzucony jako "zbyt malo niemiecki".

zaloguj się by móc komentować

Peiper @stanislaw-orda
27 października 2018 18:50

Sytuacja wcale nie musiałaby być trudna dla Rosjan.

Z AK'owców warszawskich sformowano by 2-3 dywizje, które wytraciliby w bojach z Niemcami. A szefostwo aresztowaliby, bo "odkryliby w zdobytych archiwach gestapo dowody na współpracę z Niemcami" O ile oczywiście chcieliby się bawić w takie podchody. Aresztują szefostwo AK i jednocześnie ogłaszają, że zwycięskie powstanie w Warszawie wywołała AL. I ta informacja za pośrednictwem "naszych sojuszników" trafia do opinii publicznej w WB oraz USA. 

Patrz https://pl.wikipedia.org/wiki/Operacja_%E2%80%9EOstra_Brama%E2%80%9D - rozdział Epilog ostatni akapit.

W niezniszczonej Warszawie Rosjanie mają wielki przyczułek na lewym brzegu Wisły wspaniałą bazę logistyczną z niezniszczonymi mostami. Drugi obok przyczółka warecko–magnuszewskiego.

zaloguj się by móc komentować

MZ @stanislaw-orda 27 października 2018 16:57
27 października 2018 19:51

Przeczytałem po łepkach ,jutro znajdę wiecej czasu do analizy ale i tam mam krytyczne zdanie  o tych panach z bardziej wiarygodnych zródeł jak ich wywiady.

A dla Pana plus za takie publikacje .

zaloguj się by móc komentować

MZ @stanislaw-orda 27 października 2018 16:57
27 października 2018 20:00

Przypomniała mi się informacja z przed laty.Historyk ,Polak ożeniony z Niemką,miał dostęp do archiwów niemieckch,twierdził, ze wywiad niemiecki,nie wiem który,zaproponował ofcerom AK spotkanie pod W-wą.Radzili Polakom zaniechanie powstania bo nie zostane kamień na kameniu z miasta,Nie wiem na ile jest to warygodne. 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @MZ 27 października 2018 20:00
27 października 2018 20:58

problem w tym, że w sieci zmiennych informacji i dezinformacji, dowództwo AK musiało podejmować decyzję w bardzo krótkim, wymuszanym sytuacją terminie.

Niewątpliwie, gdy oddziałom AK udało się uchwycić kilka istotnych punktów strategicznych w warszawie i np. arsenał z bronią, , Rosjanie musieliby rozpocząć natarcie, nie mogąc ryzykować, że  cała lewobrzezna Warszawa zostanie opanowana przez powstańców (bo np. Niemcy skrócą front i wycofaja się z Warszawy). Gdy to się powstańcom nie udało, Sowieci mogli już ze spokojem oglądać rzeź miasta ciesząc się, że "mokra robotę" odwalają za nich Niemcy.

Ale, jak sugeruje gen. Komorowski, Sowieci szczególowo informowali stronę niemiecką o planach AK , ktore znali od swoich kretów w jej szeregach. Działania niemieckie w Warszawie w sierpniu 1944 r. dowodzą iż  byli oni pewni tego, że nie nastąpi  kontrakcja ze strony  sowieckiej.

W sytuacji, gdy Roosevelt i Churchill jedli z ręki Stalinowi, przywódcy Polska niepodległej nie miali żadnego dobrego wyjścia. Polska bowiem została już wczesniej oddana na łaskę i niełaskę Stalina., o czym nie wiedzieli.

zaloguj się by móc komentować

sannis @stanislaw-orda 27 października 2018 20:58
27 października 2018 21:46

Proszę zwrócić uwagę na jakich przesłankach podjął Bór decyzję o terminie powstania. Na podstawie meldunków Chruściela, że Sowieci są na Pradze. Podobno meldunki Chruściela oparte były o plotki zbierane na targu. Podobne meldunki o kontrofensywie Niemców Bór uznał za plotki, zaś o  k o n c e n t r a c j i niemieckich sił pancernych wogóle Bór nie wiedział.  Cały czas pojawiają się ochy i achy jaki to wywiad miało AK, tymczasem trochę to słabo wygląda. Nawet nie podjęto prób sondowania Rosjan. Być może Bór był izolowany od tych informacji... Przy okazji, jak czytałem ten wywiad to sobie zerkałem do biogramów. Od kilku lat zagiąłem parola na Rzepeckiego. We wrześniu 45 zakłada WiN i aresztowany oddaje komunistom MILION DOLARÓW w złocie. Później pracuje jako wykładowca Akademii Sztabu Generalnego a następnie co prawda przez 5 lat więziony ale po wyjściu z więzienia robi doktorat w Instytucie Historii PAN. I teraz UWAGA! Największym przeciwnikiem nominacji  T. Komorowskiego na dowódcę AK był... Rzepecki. Z jakich powodów? Bo był za bardzo prawicowy wg niego.  "Szef Biura Propagandy i Informacji AK płk dypl. Jan Rzepecki oceniał, iż „na tle stosunków politycznych w kraju” mianowanie gen. Bora – Komorowskiego na dowódcę AK będzie miało jak najgorsze następstwa. Interweniował on też w tej sprawie u Szefa Sztabu: „Przedstawiłem mu swój pogląd, że jest wysoce niepożądane by w czasie gdy w kraju postępuje silna radykalizacja społeczeństwa na lewo, na czele AK stawał człowiek o profilu politycznym generała Komorowskiego i zapytałem czy i jaką widziałby drogę, by spowodować mianowanie kogoś innego, względnie skłonić Komorowskiego do rezygnacji."      

zaloguj się by móc komentować

sannis @Szczodrocha33 27 października 2018 17:32
27 października 2018 21:54

Prawdopodobnie AK w ogóle była tolerowana (tzn. nigdy Niemcy nie podjęły prób totalnego rozwiązania kwestii AK) z tego względu, że w grach wojennych uwzględnili ten wariant.  Przyjęli, że w razie niepowodzenia na froncie wschodnim AK stanie się naturalnym sojusznikiem wobec Sowietów.

zaloguj się by móc komentować

sannis @Peiper 27 października 2018 18:50
27 października 2018 22:10

"W niezniszczonej Warszawie Rosjanie mają wielki przyczułek na lewym brzegu Wisły wspaniałą bazę logistyczną z niezniszczonymi mostami. Drugi obok przyczółka warecko–magnuszewskiego."

No to teraz powstaje pytanie "Cui bono"? Są podejrzenia, że część finansjery III Rzeszy w 44 była dogadana z Amerykanami i wtajemniczona w plany co do przyszłości Niemiec. Potrzebowała tylko czasu w celu ewakuacji zasobów na Zachód , co było operacją trudną mając na względzie sytuację wewnętrzną. Jak do tego dodamy szemraną postać Rettingera, którego powiązania są zdemaskowane, to się robi nieciekawe. Aaaa i to pytanie z wywiadu do Komorowskiego: "czy był rozkaz zgładzenia Rettingera? Nie, tylko przeszukania walizki." Przeszukania walizki... To jest tak wiarygodne jak Zwiefka w DTV.  

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @sannis 27 października 2018 21:46
27 października 2018 23:19

jaką gen. Bór miał alternatywę? Na czyich wiarygodnych danych i w jaki sposób uzyskanych miał się oprzeć?

zaloguj się by móc komentować

sudetnik @sannis 27 października 2018 21:46
27 października 2018 23:50

Takich zagadek - i to lepiej potwierdzonych - jest więcej.

Najciekawszą jest chyba kwestia rozmów z dowództwem 4 dywizji węgierskich, stacjonujących pod Warszawą (od południa). Trochę o tym jest (m.in.) tu:http://www.historycy.org/index.php?showtopic=54786

Natomiast co do płk. Rzepeckiego, to wydał on komunistom nie tylko dolary, ale także radiostacje i archiwa. Czyli - podwładnych.

zaloguj się by móc komentować

sannis @stanislaw-orda 27 października 2018 23:19
28 października 2018 09:19

Nie chodzi o alternatywę, bo to dobitnie stwierdził, że takowej nie miał. Tylko chodziło cały czas o TERMIN.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @sannis 28 października 2018 09:19
28 października 2018 09:40

To niczego nie zmienia.  Rozkaz do walki musiał być ze względów logistycznych (konspiracja, rozproszenie oddziałow)wydany z pewnym  wyprzedzeniem, z pewnością Rosjanie o nim wiedzieli, a zatem nie tylko mogli powiadomić  Niemców formalnym lub nieformalnym kanałem, ale także skorygować swoje działania na froncie warszawskim.

Dowolny termin w ówczesnie  mozliwym zakresie wywołalby analogiczne skutki po stronie niemieckiej i rosyjskiej.

zaloguj się by móc komentować

tomciob @stanislaw-orda 27 października 2018 20:58
28 października 2018 11:39

Ja myślę, że cały ten komentarz jest ciekawy. Zacznę więc od końca. Umowa Roosevelta i Churchilla ze Stalinem była grubo przed wybuchem Powstania. To fakt. Czy panowie "jedli z ręki Stalinowi" to już sprawa dyskusyjna. Proszę zobaczyć jak opóźniano, o co sowieci mieli pretensję, otworzenie drugiego frontu. Z grubsza jednak można stwierdzić, że co do Polski byli dogadani. 

Druga teza "sovieci szczegółowo informowali Niemców o planach AK" jest już mocno odważna. Sugeruje ona bowiem ścisłą współpracę rosyjsko-niemiecką pomimo toczonej ze sobą wojny. Jakoś w przypadku Katynia takiej współpracy jednak nie było.

Co do sytuacji taktycznej w Warszawie i uchwycenia jakiś składów broni i opanowania kluczowych punktów czyli zajęcia przez AK lewobrzeżnej Warszawy to siły nimieckie i sytuacja taktyczna jest dość obszernie i szczegółowo opisana w polskiej Wikipedii:

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Siły_niemieckie_w_powstaniu_warszawskim

Z linku tego wynika, że Powstanie Warszawskie od samego początku nie miało szans. Czy dowódcy zdawali sobie z tego sprawę w momencie podjęcia decyzji o wybuchu Powstania. Moim zdaniem tak, a mimo to decyzja została podjęta.

Reasumując. Nie wierzę w ścisłą koordynację niemiecko-rosyjską odnośnie wybuchu i łumienia Powstania. Nie wierzę w brak rozeznania taktycznego polskich oficerów co do możliwości militarnych Powstania. Zastanawiam się czemu podjęto decyzję o wybuchu Powstania wiedząc, że poniesie ono wiekszą lub mniejszą klęskę. Głównym negatywnym skutkiem Powstania są straty ludzkie. Czemu zdecydowano się na taką ofiarę? W imię jakich racji i wartości politycznych?

 

zaloguj się by móc komentować

tomciob @sudetnik 27 października 2018 23:50
28 października 2018 11:50

Bardzo ciekawa dyskusja na temat "wątku węgierskiego." Dziękuję za namiar.

zaloguj się by móc komentować

dziad-kalwaryjski @stanislaw-orda
28 października 2018 12:21

wywiad wiosna 1965 Paryż.
"Janusz K. Zawodny: - Czego nie pisze się o powstaniu?
Janusz Bokszczanin: - Nie wspomina się, jaki był plan działania wojskowego. Pierwszy plan powstania, opracowany jeszcze za życia gen. Roweckiego, miał jako myśl przewodnią "ochronić miasto przed zniszczeniem i ludność przed wymordowaniem". Celem było wtedy zabezpieczenie miasta, wypchnięcie Niemców z Warszawy, dla których miała być zachowana droga odwrotu przez mosty na Wolę w kierunku Skierniewic. Nie chciano stawiać przeszkód, ale pozwolić na odpływ Niemców na zachód. Uderzenie nasze miało być z północy - z Żoliborza i z południa - z Mokotowa, aby skanalizować odwrót wroga. Przygotowano umocnienia Kwatery Głównej na Mokotowie, łączność itd. Zamiarem Roweckiego było szybkie "wydalenie" Niemców z Warszawy, ale nie bitwa, myślą przewodnią była ochrona miasta. Przez kilka lat pracowano nad tym, nagle, w ciągu 5 dni wszystko zmieniono. Ten plan został przekształcony w ostatnich dniach. Nawet pora rozpoczęcia akcji przeniesiona została ze świtu na popołudnie.
"

-Czy był dywanowy ostrzału artylerii sowieckiej z przeciwnego brzegu Wisły jako jednoznaczny znak  natarcia i desantu (co było w planie sygnałem rozpoczęcia powstania)?

- Nie było.

Dziękuję, do widzenia.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @tomciob 28 października 2018 11:39
28 października 2018 17:29

moim zdaniem zakałdano, ze Sowieci rusza po kilku dniach walk.

Natomiast odnosnie  ścisłej wspólpracy sowiecko-niemieckiej wymierzonej przeciwko AK i rzadowi polskiemu w Londynie. Okreslenie "Sowieci" jest w tym wypadku pewnym upraszczającym symbolem. W Warszawie działąy komórki AL, które działąly w muyśl maksymy, ze wróg naszego wroga jest naszym przyjacielem. Stamtąd mogły płynąc do strony niemieckiej informacje. Wszak w Powstaniu wzięly z koniecznosci udział te zbłąkane resztki formacji AL, do których nie dotarł na czas rozkaz ewakuowania się  na stronę praską.

Ja nie bronioę decyzji gen. Bora, ale działanie w szybko zmieniajacych sie warunkach, przy dużęj szarej strefie "dezinformacji" musi skutkować inercją i przeszkadzać w szybkim reagowaniu na zmienne okolicznosci.

Problem polegał róniez na tym, że dowództwu AK w Warszawie wydawało się, ze gorszym wyjsciem będzie spontaniczny, chaotyczny wybuch walk, gdy poszczególni dowódcy sprowokowani, albo wprowadzeni w błąd, rozpoczną walki na własną rękę.

Zwracam uwagę, że oceniamy ww. decyzję gen. Bora, w sytuacji gdy  znająmy jej przerażające skutki, znamy archiwalne akta z tej i z tamtej strony, znamy relacje z Londynu itp.

Bór nie miał takiego komfortu informacyjnego, za to mial w sztabie co najmniej jednego kreta.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @dziad-kalwaryjski 28 października 2018 12:21
28 października 2018 17:30

Ja również dziękuję.

Tylko  nie wiem, dlaczego pretensje są skierowane pod mój adres.

zaloguj się by móc komentować

tomciob @stanislaw-orda 28 października 2018 17:29
28 października 2018 21:19

Pełna zgoda, że nie nam, przy naszej wiedzy oceniać "moralność decyzji" i jej słuszność bo możliwość oddolnego wybuchu powstania jest jak najbardziej prawdopodobna. Ale... ponieważ w propagandzie politycznej sprzedano nam "heroiczny mit Powstania" mamy prawo się do niego ustosunkowywać, tak jak mamy prawo oceniać samurajską praktykę "seppuku" jak i japońską taktykę "kamikadze" głęboko zakorzenioną w japońskiej kulturze. Skutki Powstania, których być może Bór nie mógł przewidzieć, były bowiem takie, że Rosjanie wkraczając do Warszawy otrzymali miasto " demograficznie wyczyszczone." Tak więc dzisiaj znając naszą "romantyczną tradycję walki" i tragiczne skutki Powstania mamy prawo zapytać, siebie zapytać, czy było możliwe wydanie rozkazu uniknięcia walki i wybuchu Powstania za wszelką możliwą cenę. Po to na przykład aby ocalić choćby cywilów. Myślę że zakwestionowanie wielkiego "heroicznego mitu Powstania" jest wręcz naszym obowiązkiem po to aby w przyszłości, być może inaczej, szafować ludzkim życiem. Z drugiej zaś strony pokojowe przemiany 1989 roku mogą być skutkiem "doświadczenia Powstania." Jest o czym dumać nad "powstańczą mogiłą" wszak niebawem Święto Zmarłych.

Pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

dziad-kalwaryjski @stanislaw-orda 28 października 2018 17:30
28 października 2018 22:06

Oczywiście nie kieruję pretensji do Pana. Przytoczył Pan bardzo ważną rozmowę z Borem. Moje przytoczenie, to pewna kontra Borowi.

Od chwili w której gen. Komorowski byłby skonfrontowany z faktem, iż nie uwzględnił najwazniejszego sygnału uzasadniającego rozpoczęcie akcji powstańczej , następne pytania powinien był zadawać mu prokurator.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @dziad-kalwaryjski 28 października 2018 22:06
29 października 2018 10:21

a który z sygnałów był najważniejszy i czy  gen. Bór wówczas miał możliwość  oceny, że właśnie toakurat jest ten?

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować