-

stanislaw-orda : unukalhai (unuk.al.hayah@gmail.com)

Pan Twardowski: mit czy fakt

Jeszcze coś z remanentów Oto tekst mojej notki z 2016 r., czyli zamieszczonej w innym miejscu.  

Niektórzy pamiętają fabułę ballady o tytule „Pani Twardowska" napisanej przez Adama Mickiewicza. Dla wielu polskich twórców postać czarnoksiężnika Twardowskiego była symbolem przebiegłości i sprytu polskiego szlachcica, którzy w rozmaity sposób wykorzystywali wątki mickiewiczowskie w swoich utworach. Można tu wymienić nazwiska kompletnie zapomnianych pisarzy, krytyków literackich, dramaturgów i publicystów jak np. Jan Nepomucen Kamiński, Ignacy Kraszewski, Leopold Staff, Lucjan Rydel, Julian Wołoszynowski, Wacław Sieroszewski, by ograniczyć się do kilku bardziej znanych nazwisk (a raczej dzisiaj już nieznanych - przypis mój) .

Ale czy Twardowski to wytwór fantazji i legendy, czy może istniał w rzeczywistości?

Odpowiedź na to pytanie sformułował Roman Bugaj w publikacji pt.: „Mistrz Twardowski w obliczu historii” wydanej przez wrocławskie Ossolineum w 1969 roku (edycja  zatytułowana „W świecie pieśni i bajki: studia folklorystyczne” - przypis mój).

Zamieszczam obszerne fragmenty recenzji ww. studium R. Bugaja, autorstwa prof. Ignacego Wieniewskiego, która to recenzja została wydana drukiem w periodyku „Na Antenie – mówi Rozgłośnia Polska Radia Wolna Europa” - wydanie Nr 89 z sierpnia 1970 r. …………………………………………………………………………………………………………………………………………

„(…)

Uczeni zajmowali się od dawna tym zagadnieniem, a nie było ono łatwe w braku zupełnie wyraźnych źródeł historycznych. Niektórzy przyjmowali tradycyjną wersję o szlachcicu-magu, polskim Fauście, inni - jak Aleksander Bruckner - uważali całą historię za mit. Nie będę przytaczał ich wywodów, a chcę omówić najnowszą, rewelacyjną i rewolucyjną pracę naukową na ten temat.

Jest to obszerne studium Romana Bugaja pt. „Mistrz Twardowski w obliczu historii", zawarte w księdze zbiorowej „W świecie pieśni i bajki" wydanej w ubiegłym roku przez Ossolineum.

Autor uważa czarnoksiężnika za postać historyczną. Najdawniejszą o nim wiadomość, a raczej wzmiankę, dał pisarz-humanista Łukasz Górnicki w słynnym dziele pt. „Dworzanin polski", wydanym w Krakowie w 1566 r., a dedykowanym Zygmuntowi Augustowi. W anegdocie o pewnym czarnoksiężniku-oszuście, który był uczniem Twardowskiego, a grasował na dworze Zygmunta Starego, wykpił Górnicki modną wówczas magię, astrologię i alchemię. W rzeczywistości jego satyra skierowana była przeciw samemu Twardowskiemu, a opisane zdarzenie miało miejsce na dworze Zygmunta Augusta. Ponieważ jednak ten król darzył wielką życzliwością Twardowskiego, a sam był zwolennikiem owej wiedzy tajemnej, więc Górnicki, by nie zrazić sobie monarchy, przeniósł całą historyjkę w czasy Zygmunta Starego, a Twardowskiego umieścił na dalszym planie.

Nie trzeba zapominać, że w epoce Odrodzenia zainteresowanie tzw. naukami tajemnymi było nader żywe. Wystarczy wskazać na taką postać jak doktor Johann Faust, żyjący z końcem XV-go i w pierwszej połowie XVI wieku. Ówcześni czarnoksiężnicy byli niekiedy ludźmi bardzo wykształconymi, a sam Twardowski studiował w Wittenberdze medycynę. Umiał on zdobyć zaufanie Zygmunta Augusta, który mianował go swoim nadwornym koniuszym. Wpływ na króla uzyskał on jeszcze większy po rzekomym wywołaniu ducha zmarłej Barbary Radziwiłłówny. Joachim Possel, nadworny lekarz Zygmunta III Wazy, dał w 1624 r. następującą relację owego słynnego wydarzenia, które miał uwiecznić w swym obrazie Juliusz Kossak:

„... Barbara, do której król tak wielką płonął miłością, że po jej śmierci przedsięwziął ją ujrzeć. Zwołał zewsząd do Krakowa biegłych w czarnoksięstwie i bardzo znaczne wyznaczył nagrody. Znaleziono człowieka o nazwisku Twardowski, który zapewniał, że niezawodnie ukaże królowi Barbarę przechodzącą. Król daje wiarę obietnicom, iż największym upragnieniem wygląda naznaczonego dnia. Twardowski uprosił króla, by z krzesła, na którym siedzi, nie ruszył się, zachowując milczenie; gdyby inaczej postąpił, byłoby narażone na niebezpieczeństwo życie i dusza. Przy ukazaniu się (mary) było widać smutną, żałosną tragedię. Mało brakło, a króla nie można by zatrzymać i rzuciłby się na jej łono i zapragnąłby słodkich uścisków, gdyby Twardowski króla nie odciągnął i zatrzymał na krześle, aż mara zniknęła".

Ową rzekomą ,,marą" była w istocie mieszczka warszawska, Barbara Giżanka, uderzająco podobna do zmarłej królowej. Kilku dygnitarzy dworskich: podkanclerzy Krasiński i bracia Mniszchowie wraz z Twardowskim, posłużyli się urodziwą awanturnicą, by zainscenizować ów seans spirytystyczny, a potem przez skontaktowanie jej z królem wyzyskać jej wpływ na niego dla swoich celów. Plan ten powiódł się w pełni, Giżanka usidliła Zygmunta Augusta i wyjednała u niego wiele faworów dla swych protektorów.

Ale kim był sam Twardowski? Bugaj rozszyfrował jego identyczność na podstawie pierwszej księgi pracy Świętosława Orzelskiego, pt. „Bezkrólewia ksiąg ośmioro", ukończonej w 1573 r., a więc po śmierci Zygmunta Augusta. Orzelski brał udział w dochodzeniach komisji sejmowej o nadużycia popełnione na dworze tego króla, gdy był on już ciężko chory, bezwolny i zabobonny. Śledztwo ujawniło listę winowajców, a wśród nich czarnoksiężnika Duranoviusa czyli Durana. Był to rodowity Niemiec z Norymbergi, a jego nazwisko w istocie brzmiało Lorenz Dhur. Bugaj wykazuje, że tego to Dhura-Duranoviusa spolszczył Górnicki w swej satyrycznej facecji na „Twardowskiego“ (od łacińskiego ,,durus“ — twardy) i pod tym mianem postać ta pozostała już na zawsze w naszym kraju. Dokument Orzelskiego nadmienia też, że obok Mniszchów i Giżanki ważną rolę w nadużyciach odegrał „Szwab jakiś“ (Suevus quidam). Był nim Dhur-Twardowski.

Jest jeszcze jedno źródło historyczne informujące o Twardowskim.

Oto w 1864 r. Kazimierz Władysław Wójcicki ogłosił w „Tygodniku Ilustrowanym" ciekawą i sensacyjną wiadomość o przypadkowym odkryciu nieznanego rękopisu Jakuba (w rzeczywistości Józefa) Wereszczyńskiego z 1578 r. Dowiedziano się z niego, że Franciszek Krasiński, przyszły biskup krakowski, przebywając na studiach w Wittenberdze poznał Twardowskiego, który kształcił się tam na lekarza. Krasiński namówił go do osiedlenia się w Polsce, gdzie Twardowski został koniuszym na dworze Zygmunta Augusta. Jakkolwiek niektórzy uczeni, m. in. Bruckner, zakwestionowali prawdziwość relacji Wójcickiego, ale prof. Wiktor Hahn udowodnił jej wiarygodność. Sam zaś Bugaj odszukał w aktach immatrykulacyjnych uniwersytetu w Wittenberdze notatkę, że w 1532 r. został wpisany na studia Laurentius (Lorenz) Dhur z Norymbergi. I wreszcie ostatni argument: nazwisko „Dhur“ pojawia się kilkakrotnie w ,,Rachunkach królewskich" z lat 1549 -1551.

Bugaj zwraca uwagę, że Wittenberga była w owych czasach ośrodkiem rozwoju nauk tajemnych. Tam studiował w 1527 r. słynny czarnoksiężnik niemiecki Johann Faust. Głośna była wtedy jego działalność wśród plejady astrologów i alchemików.”

(…)

Twardowski istniał naprawdę. Jest postacią historyczną wrośniętą w tradycję o polskim szlachcicu- czarnoksiężniku.

 

 



tagi: fakty i mity 

stanislaw-orda
14 marca 2018 18:08
14     1313    6 zaloguj sie by polubić
komentarze:
stanislaw-orda @stanislaw-orda
14 marca 2018 17:51

Ot, taka sobie ciekawostka

zaloguj się by móc komentować

dziad-kalwaryjski @stanislaw-orda
14 marca 2018 18:22

Aż klasnąć jak dziecko można ! Piękne :) Ukłony.

zaloguj się by móc komentować

emi @stanislaw-orda
14 marca 2018 20:41

Twardowski, który oszwabił (nomen omen) diabła- Szwabem, a fe,  całkowite odarcie z romantyzmu (i na nic nawet Faust i Goethe).

zaloguj się by móc komentować

chlor @stanislaw-orda
14 marca 2018 20:48

W jakimś muzeum jest lustro użyte przez tego Dura do wywołania ducha. Nawet spece od optyki je badali. Sprawa z lat wczesnego Gierka.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @emi 14 marca 2018 20:41
14 marca 2018 20:48

za to Nietsche to potomek Nickich herbu Radwan.

zaloguj się by móc komentować

chlor @stanislaw-orda 14 marca 2018 20:48
14 marca 2018 20:59

Raczej nie. Nietsche miał taki okres w życiu gdy szpanował słowiańskim pochodzeniem. Zmyślonym.

zaloguj się by móc komentować

emi @stanislaw-orda 14 marca 2018 20:48
14 marca 2018 21:24

Żadne pocieszenie,  tu diabeł zdecydowanie górą  :(

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @chlor 14 marca 2018 20:59
14 marca 2018 21:43

Za: Silva Rerum („Wiadomości” Nr 594, 18 sierpień 1957 r.)

„(…)
Istniała natomiast w Płockiem rodzina Nickich herbu Radwan, i jeden z jej przedstawicieli, Gotard, w r. 1632 wyemigrował do Prus. Ponieważ pierwszy Nietzsche, Krzysztof - prapradziad filozofa - występuje po raz pierwszy w r. 1706, więc nie jest wykluczone że jeżeli pochodził od Gotarda Nickiego, a nazwisko Nicki w ciągu lat 74 mogło przybrać formę Nietzsche.

Szarlitt (Bernard Szarlitt - „Polskość Nietschego i jego filozofii”) udał się do Weimaru do siostry i biografki Nietzschego Elisabeth Forster-Nietzsche. Zbadanie rękopisów filozofa dało sensacyjne rezultaty: okazało się że nazwisko swego przodka pisał on najwyraźniej Nicki a za pisownię Nietzky ponosi odpowiedzialność jego siostra; ponieważ „Nicki" czytają Niemcy jak "Niki", wprowadziła ona pisownię fonetyczną „Nietzky", by czytali prawidłowo „Nicki".

Nie na tym koniec. Szarlitt przywiózł ze sobą do Weimaru rycinę herbu Radwan. Pani Forster naprzód oświadczyła, że herb ten jest jej znany a potem przypomniała sobie ze ma po ojcu sygnet „pamiątkę rodzinną". Po odszukaniu sygnetu okazało się że jest na nim wyryty herb Radwan.

(…)”

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @emi 14 marca 2018 21:24
14 marca 2018 21:55

i namiestnik (książę) w Księstwie Warszawskim Iwan Fiodorowicz Paskiewicz, hrabia riazański,
także był herbu Radwan (odmieniony).

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @stanislaw-orda 14 marca 2018 17:51
14 marca 2018 22:01

Ależ nie, Unu. To fascynujące! 

Redaktor Hanna Maria Giza, ongi zapytana, czy ma związek z ową Giżanką, dała bardzo niejednoznaczną odpowiedź, w sensie, że tak, choć nie słowami wprost.

zaloguj się by móc komentować


Tytus @stanislaw-orda
15 marca 2018 10:32

Dużo się można dowiedzieć w SN, dziękuję.

PS Ciekawe, czy Dhur-Twardowski dalej jest na księżycu?

zaloguj się by móc komentować

Starybelf @stanislaw-orda
15 marca 2018 19:10

No paczpan, ha! Twardowski jako emisariusz Wittembergi! I te pragnienia Zygmunta Augusta by tworzyć kościół narodowy...

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Starybelf 15 marca 2018 19:10
16 marca 2018 01:29

Można rzec, że dużego fartu  do królów nie mieliśmy.

A nawet małego.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować