-

stanislaw-orda : unukalhai (unuk.al.hayah@gmail.com)

Polowania na czarownice (część 1)

 Na  portalu "SN"  to już ostatnia prezentacja tekstu wydobytego z mojego archium, czyli spośród tych notek, które były już wcześniej  zaprezentowane w innym netowym miejscu. Tekst ten to jakby okręt flagowy mojej forumowej aktywności,  wymagał bowiem najwięcej wkładu pracy jak też  starania, aby ujęcie  tematu było jak najbardziej  kompleksowe.   Przedstawiam  tekst  w  trzech częściach ze względu na jego obszerność.

Kolejne (ewentualnie) teksty będą miały charakter premierowy, podobnie jak w przypadku wcześniej zamieszczonych  notek o Pancerniku "Potiomkinie"  oraz o kozaku Jermaku.

Epoka

Średniowiecze, inkwizycja, fanatyzm, ciemnota i zabobony, płonące stosy, czarownice i polowania na nie. Wojny, pożogi, nieszczęścia, epidemie. W tle złowieszczy Watykan i papieże, niczym demiurgowie przyczyn i skutków wymienionych nieszczęść. Mniej więcej takie lub podobne clichés wynosi absolwent szkoły średniej i wyższej, funkcjonującej w ramach systemów edukacji współczesnej Europy, w tym także Polski. Czyli ów absolwent wyposażany jest w chaotyczne zbitki luźnych kojarzeń oraz uzbrajany w gotowe stereotypy, serwowane tak w pakiecie edukacyjnym, jak również w ofercie medialnej. Absolwent wie, że gdzieś dzwonią, ale kto dzwoni, gdzie konkretnie i w jakim celu, tego może się jedynie domyślać. Wyekwipowany we wspomniany rynsztunek pojęciowy domyśla się najczęściej błędnie, natomiast raczej tylko wyjątkowo zdaje sobie z tego sprawę. Otóż istota rzeczy polega na tym, iż w odniesieniu do obrazu ubiegłych epok historycznych najbardziej mylące jest osądzanie tak sposobów życia jak i hierarchii wartości wyznawanej przez ówczesnych ludzi poprzez odnoszenie ich do uwarunkowań właściwych dla współczesnych społeczeństw europejskiego kręgu kulturowego, szczególnie w kontekście obowiązujących mód intelektualnych. Skutkiem takiego podejścia jest stygmatyzowanie standardów funkcjonujących w społeczeństwach minionych epok przez ich porównywanie do wzorca obowiązujących współcześnie dogmatów poprawności politycznej.

Należy pamiętać, iż proces kształtowania się państw, instytucji władzy, sądownictwa, oświaty, form gospodarczych i w ogólności procesów cywilizacyjnych w średniowiecznej Europie epoki Christianitas był procesem długotrwałym, trudnym i złożonym, który kształtował się w ramach zmiennych uwarunkowań wewnętrznych i zewnętrznych. A także o tym, że procedury trybunałów inkwizycji były pierwszymi zinstytucjonalizowanymi regułami prowadzenia spraw przed sądami. Zasady prawne stosowane w procesach inkwizycyjnych miały, jako jeden z celów, wyeliminować, przynajmniej w teorii, stosowanie zasady „prawa silniejszego”, a także rozstrzygnięć loteryjnych w wyniku uciekania się do tzw. „sądu bożego”. Trybunały inkwizycyjne zastępowały przypadek lub samowolę, jak też niczym nieskrępowane bezprawie lokalnych władców i wielmożów, procedowaniem według ściśle określonych reguł. Oczywiście, odrębne zagadnienie stanowi kwestia, na ile owe procedury były stosowane i przestrzegane w konkretnym przypadku, czy też jak szybko były wprowadzane do praktyki sądowniczej. Zasięg czasowy i terytorialny nowych pragmatyk i procedur przeprowadzania spraw przed sądami zdeterminowany był przez stopień rozwoju struktur państwowych, w tym rozrost liczebny kadr współcześnie określanych mianem biurokracji, rozwój sieci edukacyjnej, rozszerzanie się słowa pisanego jako skutek upowszechniania wynalazku Gutenberga, alienowanie się władców świeckich spod kurateli hierarchów Kościoła, i szeregu innych aspektów przemian społeczno-politycznych, które przecież nie dawały efektów z piątku na poniedziałek, a przeciwnie, były to zmiany zachodzące w przeciągu lat i dziesięcioleci.

Stereotypiarstwo pospolite

Zagadnieniem, które symbolizuje „zacofanie” epoki Średniowiecza i które jest równie mocno zmitologizowane i wykoślawione w powszechnej świadomości jak zagadnienie inkwizycji, stało się zjawisko społeczno-gospodarczo-ideowe, jakim były we wczesno- nowożytnej Europie tzw. „polowania na czarownice”. Określenie to funkcjonuje jako archetyp skrajnej ciemnoty i fanatyzmu, a także barbarzyństwa skutkującego paleniem na stosach ludzi skazanych „za przekonania”. Nie musze dodawać, iż tego rodzaju zbitki myślowe są nieodmiennie wykorzystywane do walki z chrześcijaństwem, a przede wszystkim z instytucją Kościoła katolickiego.

Z punktu widzenia współcześnie obowiązujących standardów prawnych, czy szerzej, cywilizacyjnych, tego rodzaju ocena może wydawać się zasadna. Należy jednak mieć na uwadze, że pokolenia, które będą żyły np. 300 czy 400 lat po czasach obecnych, będą mogły podobnie oceniać standardy dzisiejszych rozwiązań z epoki rozwiniętej „demokracji”. A co więcej, znalazły by z łatwością znacznie bardziej drastyczne przykłady warunkowanego ideologicznie irracjonalnego fanatyzmu i barbarzyństwa, charakterystycznego dla dwudziestego oraz początków dwudziestego pierwszego stulecia. Tak więc oburzanie się kreatorów mód intelektualnych w czasach współczesnych, którzy wytykają błędy popełniane przez przodków  żyjących w minionych epokach, jest nadzwyczaj słabo uzasadnione, ale za to jest nadmiernie przeładowane obłudą. Zapewne dla ludzi żyjących w epoce Średniowiecza sposób życia i wyznawana hierarchia ważności przez współczesne pokolenia cywilizacji zachodniej wydałyby się skrajnym zdziczeniem oraz barbarzyństwem.

Uwzględniając powyższe uwagi ujęcie problematyki mieszczącej się  pod hasłem „polowania na czarownice” powinno być osadzone na właściwym tle, czyli na tle uwarunkowań epoki, w których takie zdarzenia miały miejsce.

Źródła

Dla przybliżenie aspektu zagadnienia „polowania na czarownice” wykorzystałem w szczególności teksty edytowane przez Central European University Press w ramach cyklu pt.: „Demons, Spirits, Witches” pod redakcją profesora historii Gabóra Klaniczay i Ėvy Pócs (Uniwersytet w Budapeszcie), publikacje Robina Briggsa, profesora historii na Uniwersytecie
w Oxfordzie (All Souls College), a także publikacje Briana P. Levacka, profesora historii na Uniwersytecie Teksańskim w Austin, Jeana Delumeau, profesora historii w Collège de France, Thomasa Muncka, profesora historii na Uniwersytecie w Glasgow i Normana Cohna, profesora historii na Uniwersytecie w Sussex.

O czym będzie mowa?

Na początek wypada określić ramy czasowe i terytorialne procederu polowania na czarownice, następnie jego intensywność, a w końcu uwarunkowania polityczne, gospodarcze i społeczne z tym związane. Kolejność prezentacji nie jest przypadkowa, bo o ile ówczesne tzw. realia mogą być, jako tako, znane, to zasięg terytorialny i czas trwania owych polowań, a zwłaszcza ilość związanych z tym procesów i ofiar śmiertelnych, stanowi jedną z najbardziej zakłamanych kwestii. Kolejne kwerendy dokonywane przez historyków po zakurzonych archiwach miejskich i kościelnych w różnych zakątkach Europy zmieniają dotychczasowe szacunki ilościowe w tym względzie, z reguły korygując ich wielkość w dół. Wyniki badań są prezentowane w specjalistycznych publikacjach historyków-mediewistów, natomiast kompletnie nie przebijają się do szerokiego odbiorcy, który skazany jest bez reszty na propagandowe eksploatowanie tej tematyki. Z tego względu należy zacząć od abecadła, czyli opowiedzieć o genezie omawianego zjawiska, które jest podręcznikowym (akademickim) przykładem koncepcji przestępstwa imaginacyjnego.

Zakres pojęciowy zjawiska czarów, czarostwa i czarownic

W specjalistycznej literaturze przedmiotu wprowadza się rozróżnianiu pojęć takich jak czary, czarowstwo i czarownice, gdyż mają one odmienne zakresy przyczynowo-skutkowe, tak w sensie przedmiotowym jak i podmiotowym. I tak, określenie czary stosuje się do zespołu praktyk i czynności związanych z posługiwaniem się różnego rodzaju technikami działań i używanymi w tym celu rekwizytami. Ich prowadzenie połączone jest zazwyczaj z wygłaszaniem specjalnych formuł w celu spowodowania zaistnienia jakiegoś praktycznego skutku. Najogólniej można to sobie wyobrazić jako wykonywanie pewnych działań technicznych związanych przykładowo ze zniszczeniem wizerunku danej osoby, wymawianiu zaklęć, sporządzania stosownych mikstur jako napojów leczniczych, wykonywanie praktyk paramedycznych i temu podobne. Takie działania były rozumiane jako umiejętność „odprawiania” czarów. Najczęściej miały one na celu spełnienie szkodliwych czynów za pośrednictwem nadnaturalnych, tajemnych mocy. Oznaczało to także, że magia tego rodzaju pozostawała pod kontrolą czarownika i była używana do osiągnięcia konkretnych, dostrzegalnych dla każdego efektów empirycznych. Całość tego rodzaju technik działania przypomina praktyki spotykane obecnie w prymitywnych społeczeństwach pozaeuropejskich. Czarownik posługujący się magią czynił to zwykle w pojedynkę, a stosowane techniki czarów utrzymywał w tajemnicy. Umiejętności magiczne mogły być wykorzystane dla czynienia zarówno złych (czarna magia), jak i dobrych (biała magia) uczynków. Innym rodzajem magii, w zasadzie nie podlegającym definicji czarów, były praktyki nazywane łacińskim terminem maleficium (szkodliwy czyn), z samej nazwy odnoszące się jedynie do wyrządzania szkody. W maleficium nie była niezbędna żadna techniczna umiejętność odprawiania czarów,
a wystarczyło zwykłe rzucanie uroków, np. przez złe spojrzenie, wypowiedzenie złego słowa, a nawet tylko pomyślane życzenie czyjejś śmierci. Czyli w zakres wyżej wymienionych pojęć wchodzi przedmiotowe (użytkowe) stosowanie praktyk magicznych w stosunku do konkretnych osób, zdarzeń lub przedmiotów.

Z kolei pojęcie czarownica, bezpośrednio związane z procederem polowań na czarownice, odnosi się do konkretnej osoby bez względu na to, czy wykonywała ona jakieś praktyki magiczne w poprzednio wskazanym znaczeniu. Na przestrzeni wieków od piętnastego do siedemnastego doktryna i ideologia walki z magią i czarownicami rozwinęła się na tyle, że w najbardziej nasilonym stadium zjawiska polowania na czarownice często-gęsto proces sądowy, zainicjowany oskarżeniem o przedmiotowe praktykowanie czarów, zamieniał się
w oskarżenie podmiotowe o „bycie” czarownicą, czyli osobą praktykującą kult Diabła i to najczęściej zespołowo, co wyczerpywało znamiona sekciarstwa i herezji.

Magia zawsze była obecna wśród szerokich warstw ludności, ale miała swoje odpowiedniki także dla warstwy oświeconej. Jako klasyczny przykład należy wymienić wysoce spekulatywne alchemię i astrologię, które powiązane były ze stosownym poziomem intelektualnym osób, które mogły je praktykować. Nie były te dziedziny uważane za rodzaj czarów ale przeciwnie, przez wieki wykładano je i nadal tak się dzieje na wielu renomowanych uniwersytetach europejskich i pozaeuropejskich. Również praktyki nekromancji (wywoływania duchów) nie były jednoznacznie zaliczane do kategorii czarów, zapewne ze względu na ich popularność wśród wyższych warstw społeczeństwa. Czyli wśród elit dworskich i urzędniczych w okresie dziejów, którego dotyczy omawiana tematyka.

Należy mieć na uwadze, że rozwój chrześcijaństwa i instytucji kościelnych w Europie był stopniowy, jak również stopniowy był rozwój innych form instytucji politycznych, gospodarczych i społecznych. Rozwój placówek oświatowych wokół klasztorów, a następnie w większych aglomeracjach miejskich, skutkujący tłumaczeniem na łacinę coraz liczniejszych tekstów greckich i arabskich, spowodował, że bardziej powszechne stało się utożsamianie pochodzenia magii z praktykami obrzędów pogańskich i kultami czci dla bożków pogańskich. Interpretacja Ojców Kościoła stawiała znak równości pomiędzy kultem oddawania czci bożkom pogańskim i oddawania czci demonom. Z drugiej strony przekłady takich tekstów nieuchronnie popularyzowały praktyki magiczne i były dla nich rodzajem instruktażu.

Z czasem scholastycy uniwersyteckiej teologii powiązali praktykowanie czarów z paktem z Diabłem, gdyż uzasadniali, iż źródłem nadnaturalnych mocy dla czarownika mogła być tylko pomoc Diabła, którego współpracownikami były demony. Kolejnym etapem rozwoju doktryny demonologicznej było powiązanie ludzi uprawiających obrzędy magiczne z procederem paktowania przez nich z Diabłem oraz oddawaniem mu hołdu. Jeszcze dalszym etapem rozwoju tej doktryny było rozwiniecie owego kultu w nocne zgromadzenia (sabaty) połączone z obżarstwem, orgiami seksualnymi, dzieciobójstwem i kanibalizmem. Przesunęło to czarownice (bo przeważnie oskarżano o takie praktyki kobiety) z kategorii przestępców pospolitych w rodzaju morderców czy złodziei, do kategorii wrogów Boga, którzy wybrali służbę Diabłu. Czyli do zbrodni pospolitych dołączano oskarżenie o apostazję i herezję. Oznaczało to, iż oskarżone o kult Diabła (bycie czarownicą) mogły być osoby
nie uprawiające w ogóle czarów lub praktyk maleficium.

Istotnym czynnikiem rozwoju takiej doktryny były teksty teologów uniwersyteckich związane z rozwojem koncepcji czarostwa. Powstawała ona w późnym średniowieczu i w początkach epoki nowożytnej, a jej rozwój był pochodną rozpowszechniania tekstów literackich oraz rozszerzania instytucji i procedur sądowych. Obie tendencje wzajemnie na siebie oddziaływały, dostarczając materiałów z rzeczywistych zdarzeń, które następnie podlegały klasyfikacji w ramach rozwoju takich teorii. Każdy sędzia czy inkwizytor miał coraz łatwiejsze możliwości, aby zapoznać się z przebiegiem innych rozpraw oraz z literaturą stanowiąca ideologiczne uzasadnienie praktyk w zakresie ścigania oskarżonych o czary. Wzajemna inspiracja nakręcała coraz bardziej wyrafinowane i skomplikowane łańcuchy przyczynowo-skutkowe. Definicja czarostwa, jako zbiorczej koncepcji łączącej praktyki magii, maleficium i kultu Diabła, zaczęła się kształtować w końcu XIV wieku. W XV wieku powstały pierwsze traktaty rozwijające takie koncepcje, a w wiekach XVI i XVII rozbudowane zostały elementy składowe, określające szczegóły paktu z Diabłem, obrzędów sabatu jak też wysoce spekulatywne techniki lotu czarownic. Oczywistym jest, iż szczegóły takie stanowiły konglomerat fantazji i fobii autorów tych dzieł, faktycznych zeznań osób oskarżonych, które złożone zostały w wyniku zastosowania tortur, opinii zaczerpniętych z różnych tekstów literackich, w tym zawartych w każdych z tych źródeł przeinaczeń z dużym dodatkiem pospolitych zmyśleń.

Siła słowa pisanego

Wynalazek Gutenberga dotyczący zastosowania ruchomej czcionki do druku przyczynił się po pierwsze, do rewolucji oświatowej na przełomie średniowiecza i epoki nowożytnej, umożliwiając tworzenie szerokiej sieci placówek oświatowych, co umożliwiało potanienie druków, czyli szerszą do nich dostępność, a po drugie wydatnie zwiększył zasięg i szybkość przepływu idei, które pojawiały się w owych drukach i księgach. Uwaga ta jak najbardziej odnosi się do koncepcji czarostwa jako idei zbiorczej. Ewolucja tej koncepcji prowadziła od postaci czarownika-maga, który zawierał pakt z mocami nieczystymi na zasadzie coś za coś, czyli na zasadzie usługi wzajemnej, do postaci czarownicy-służącej, czyli niewolnicy Diabła. I tak, w 1398 r. Jean Gerson, naczelny teolog wydziału teologicznego Uniwersytetu w Paryżu został autorem uchwały, w myśl której uznano za winnych uprawiania bałwochwalstwa. wszystkich magów, bez względu na rodzaj uprawianej magii. W latach 1436-1437 dominikański inkwizytor Johannes Nider, uczeń Gersona, napisał dzieło Formicarius (opublikowane w 1475 r.), w którym przedstawia czarowników (mężczyzn i kobiety) nie tylko jako osoby uprawiające magię i praktykujące maleficium, ale także jako oddające cześć Diabłu, czyli zalicza ich do heretyków wyrzekających się wiary w Boga. Czyni on jednak pewne rozgraniczenie, utrzymując, iż nie wszyscy oskarżani o czary są heretykami.

W 1486 r. zostało wydane główne dzieło, w którym rozwinięta została zbiorcza koncepcja czarów, a mianowicie traktat Malleus Maleficarum autorstwa Heinricha Krämera, dominikańskiego inkwizytora w południowych Niemczech oraz dominikanina Jacoba Sprengera, profesora teologii na Uniwersytecie w Kolonii, który był współpracownikiem Krämera w okresie pełnienia przez niego funkcji inkwizytora. Traktat ten w ciągu 34 lat
(tj. do roku 1520) miał 13 wydań i wywarł olbrzymi wpływ na postrzeganie problemu czarostwa przez innych inkwizytorów i sędziów, a także przez elity władzy cywilnej. W Polsce ten traktat (przetłumaczony na język polski we fragmentach) znany jest pod tytułem „Młot na czarownice” (Hexenhammer). Nowym elementem, który autorzy traktatu uwypuklili w jego treści, były praktyki seksualne polegające na spółkowaniu czarownic z Diabłem, a których powodem była pożądliwość cielesna. Owa pożądliwość stanowiła, zdaniem autorów traktatu, główny motyw praktykowania czarostwa. Już wówczas traktat potraktowano jako mizoginistyczny, a Krämera podejrzewano, raczej słusznie, o odchylenia psychiczne na punkcie kobiet. Z kolei Paulus Grillandus, inkwizytor papieski w okręgu Rzymu wydał w 1524 roku dzieło Tractatus de Hereticis et Sortilegiis, w którym rozwija tematykę sabatów. Także Nicolas Rémy, sędzia z księstwa Lotaryngii, wydał w 1595 roku traktat Demonolatriae, w którym rozwija tematykę sabatów.

W latach 1599-1600 hiszpański jezuita Martin Antonio Del Rio, doktor praw na Uniwersytecie w Salamance, działający w południowych Niderlandach, napisał trzytomowe dzieło zatytułowane Disquisitionnum Magicarum Libri Sex, które stanowiło encyklopedyczny przegląd różnych rodzajów magii oraz zawierało instrukcje postępowania dla sędziów w sprawach o magie i czary. Traktat przetłumaczony na język francuski w 1611 roku miał dwadzieścia wznowień i w XVII wieku stał się najbardziej popularnym tekstem o czarach. W Italii, Francesco Maria Guazzo, mnich z Mediolanu, który był przez pewien czas prokuratorem w Nadrenii, w wydanym w 1608r. dziele Compendium Maleficarum zawarł kompendium demonologii. Rozwinął w nim, między innymi, seksuologię sabatową, rozróżniając postaci inkubów (demonów spółkujących z czarownicami-wiedźmami) i sukkubów (demonów płci żeńskiej spółkujących z czarownikami). Na zakończenie tego wątku wypada wymienić jeszcze wydane w 1635 roku, dzieło autorstwa Benedicta Carpzov, luterańskiego sędziego z księstwa Saksonii, pod tytułem Practica Rerum Criminalium, które uważane jest za Malleus Maleficarum protestantyzmu.

Należy dodać, iż obok fanatycznych i coraz bardziej aberracyjnych opisów praktyk sabatowych, pojawiały się także dzieła o sceptycznym podejściu do takich interpretacji. Np. ważną pozycję stanowiłonapisane przez Ulricha Monitora, profesora uniwersytetu w Konstancji, a wydane w 1489 r. dzieło pt.: De Lamii et Pictonicis Mulieribus
(O czarownicach i kobietach przepowiadających przyszłość), w którym autor sceptycznie zapatruje się na połączenie praktyki maleficium z lotami na sabat czy spółkowaniem z demonami. Spore znaczenie miały także opublikowane w latach 1563 i 1582 przez lekarza Johanna Weyera teksty frontalnie krytykujące tezy zawarte w Malleus Maleficarum. Poglądy sceptyków nie były jednak mocne i liczne, toteż pozostały w XVI i XVII stuleciu bez praktycznego wpływu na bieg wydarzeń. Na opinię publiczną oddziaływały przede wszystkim coraz liczniejsze publikacje omawiające tematykę czarostwa. Na ogół stanowiły one kompilację dotychczasowych treści, ale były również wzbogacane przez inwencję poszczególnych autorów. Kumulowanie pojęć oraz interpretacji, reprodukowanie ilustracji do treści traktujących o czarownicach, dostarczało czytelnikom wyobrażeń o tym zjawisku i utrwalało wszelkie fałszywe stereotypy na jego temat. Opisany ciąg łańcucha logicznych uzasadnień stanowi klasyczny przykład na działanie reguły, iż świadomość określa byt. Wszelako pod warunkiem, iż ta świadomość zostaje w określony sposób ukierunkowana.

Powyższa zasada odnosi się w szczególności do tzw. warstw oświeconych, których członkowie mogą samodzielnie zapoznawać się z wydawanymi pozycjami książkowymi. W ten sposób zbudowano przekonanie o faktycznym istnieniu czarostwa w jego opisywanych przejawach. Rzecz jasna, ukształtowanie się tego rodzaju opinii wśród elit oddziaływało na niższe warstwy społeczeństwa. Np. odczytywanie wyroków i oskarżeń w procesach czarownic odbywało się przed ich publicznymi egzekucjami na rynkach miejsckich, a kazania na te tematy czy odczytywanie listów biskupich lub znanych teologów w kościołach i zborach protestanckich. Były to działania podejmowane w celu uświadomienia ludności i ostrzeżenie jej przed niebezpieczeństwem sekciarstwa, a ich współczesnym odpowiednikiem są treści rozpowszechniane przez prasę i media elektroniczne.

Wszystko to razem, zmieniając dotychczasowe wyobrażenia w temacie czarów, utworzyło podglebie ideowe umożliwiające intensyfikację zdarzeń, określanych jako polowania na czarownice. W dalszej części tej opowieści wymienię jakiego rodzaju skutki wywarła ta zmiana.

Okresy polowań na czarownice

W literaturze przedmiotu wyodrębniane są dwa podstawowe okresy polowań. Obejmują one okres małych polowań w latach 1520-1560 oraz okres wielkich polowań w latach 1560-1630. Okresy te dotyczą głównego teatru terytorialnego tych zjawisk, czyli państw niemieckich, kantonów szwajcarskich, Prowincji Niderlandów, Królestwa Francji, księstw Burgundii, Lotaryngii, Franche-Comté i Luksemburga, północnej i środkowej Italii (księstwa Mediolanu, Sabaudii, Modeny, Parmy, Mantui, Ferrary oraz republik genueńskiej, sieneńskiej i florenckiej), Czech, Śląska z Łużycami i Austrii, na które przypada łącznie ca 75,0% ogółu europejskich procesów o czary, przy czym na państwa niemieckojęzyczne około 50,0%. Wymienione obszary stanowiły najgęściej zamieszkałe regiony Europy, liczba ich ludności stanowiła większość całej europejskiej populacji. Jakkolwiek granice terytorialne Świętego Cesarstwa Rzymskiego, jak i pozostałych wymienionych bytów politycznych, czyli królestw, księstw, hrabstw, terytoriów kościelnych (opactw, arcybiskupstw, biskupstw) o bardzo zróżnicowanym obszarze i liczbie ludności) ulegały zmianie wskutek nieustannych wojen dynastycznych, dla potrzeb niniejszej tematyki nie jest konieczne bardziej szczegółowe omawianie takich zmian.

Jeśli porównamy wskazane wcześniej daty graniczne okresu polowań na z okresem wieku Reformacji, tj. od momentu hipotetycznego przybicia przez Marcina Lutra 95 też na drzwiach kościoła w Wittenberdze w 1517 roku, aż do roku 1620, to okazuje się, że okres największych zdarzeń określanych jako polowania na czarownice, prawie dokładnie odpowiada okresowi Reformacji. Jeśli byśmy jeszcze odnieśli się do terytorialnego rozkładu procesów czarownic, to również ich przeważająca ilość będzie dotyczyć terenów objętych Reformacją oraz rejonów bezpośrednio z nimi graniczących. Istnieje więc bardzo wyraźna korelacja czasu oraz obszarów rozkwitu konfliktu religijnego spowodowanego wypowiedzeniem posłuszeństwa Watykanowi w ramach chrześcijaństwa (którego rozładowanie stanowiła wojna trzydziestoletnia w latach 1618-1648), z okresem polowania na czarownice. Jakkolwiek trwanie najbardziej intensywnego okresu polowań na czarownice zostało określone na 110 lat, to w praktyce intensywność tych zjawisk była bardzo nieregularna i najczęściej największe liczby ofiar były wynikiem krótkotrwałych wybuchów paniki, po których następowały długie okresy spokoju. Należy jeszcze doprecyzować,
iż termin „wielkie polowanie” odnosi się do liczby co najmniej 10 osób oskarżonych w danym okresie i na danym terenie. Postępowania sądowe obejmujące niższe ilości osób nie spełniają kryterium wielkości. Możemy wydzielić wielkość „średniego polowania”, w którym obejmowano oskarżeniem od 5 do 10 osób i które dotyczyło sytuacji, gdy takie procesy nie wymykały się spod kontroli władz, co oznacza, iż nie były poddane logice histerii i lawinowego wzrostu oskarżonych. Zatem interwał o długości 110 lat nie dotyczy wszystkich przypadków procesów o czary, czyli sądzenia, skazania i aktów egzekucji czarownic, a tylko okresu największej ich koncentracji, którą uzasadnia określenie „polowania”. Rzecz jasna w różnych regionach Europy początek lub koniec okresu polowań nie był identyczny, jak również okresy kumulacji tych zjawisk różniły się zarówno odnośnie czasu ich trwania, jak też intensywności przebiegu. W państwach peryferyjnych w stosunku do głównej areny polowań na czarownice, takich jak np. Polska czy Rosja, okres polowań był przesunięty w czasie. W Polsce ze względu najpierw na panującą tradycję „wolności religijnej”, zaś w wieku XVII ze względu na bunty kozackie, wojnę północną, a następnie najazd szwedzki. Stąd też apogeum rozpraw i egzekucji przypada w Polsce na okres pomiędzy rokiem 1676 a 1725, a powodem stosunkowo licznych procesów i egzekucji była słabość instytucji władzy centralnej i brak możliwości kontroli nad jurysdykcją sprawowaną przez lokalne sądy, jak również scedowanie ścigania przestępstw o czary na sądy świeckie, które na ogół nie przestrzegały zasad postępowania procesowego ustalonych przez trybunały inkwizycyjne. Na terenach cesarstwa Rosji specyfikę sytuacji determinowała okoliczność, iż w ramach prawosławia nie oddziaływała doktryna demonologiczna wypracowana
w zachodnim chrześcijaństwie.

koniec części pierwszej

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



tagi: polowania na czarownice 

stanislaw-orda
1 października 2017 10:45
0     387    1 zaloguj sie by polubić
komentarze:
zaloguj się by móc komentować