Książę Jeremi, czyli pozostała tylko nostalgia
Niniejszy tekst jest publikacją zamieszczoną w Nr 208 z 1950 r. na łamach „Wiadomości” londyńskich, autorstwa emigracyjnego historyka Tadeusza Piszczkowskiego.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Piszczkowski
Tekst oryginalny liczy ponad 75 lat, z tego względu w paru miejscach uwspółcześniłem stylistykę, w nawiasach „okrągłych” dodałem przypisy. Tradycyjnie tekst uzupełniłem o odwołania (linki). Ponadto opuściłem kilka akapitów bez szkody dla całości przekazu.
************
Popularnego bohatera sienkiewiczowskiego księcia Jeremiego Wiśniowieckiego współczesne publikacje ukazują mniej więcej takim, jakim go znamy z „Ogniem i mieczem”. Mimo to co i raz odbywa się nad nim sąd historyków. Spór wynika nie tyle z różnej interpretacji faktów, gdyż zostały one już dostatecznie wyjaśnione, ile z istnienia dwóch szkół historycznych, które reprezentują odmienne podejście do zagadnienia wojen kozackich. Ten spór nie ma charakteru naukowego, ale przede wszystkim polityczno-ideologiczny, ponieważ szkoły te są wyrazicielem dwóch sprzecznych koncepcji w stosunku do zagadnienia naszej polityki wschodniej, także w czasach współczesnych.
A to znaczy, że spór o Wiśniowieckiego można traktować jako rodzaj uzasadnienia dla tychże koncepcji. Krytykują go, albo nawet potępiają ci, którzy widzą w nim usposobienie bezkompromisowości w odniesieniu do aspiracji „bratniego narodu”. Bronią go natomiast ci, którzy chwiejność w polityce uważają za postawę najbardziej szkodliwą, a w księciu Jeremim cenią jego stanowczość i wytrwałość w obronie tego, co dla każdego państwa jest najcenniejsze - jego całości.
Los nie był łaskawy dla Wiśniowieckiego skazując go na bycie bohaterem wojny domowej z kozakami, którym, jak sam pisał do Bohdana Chmielnickiego, był „z przodków swoich życzliwy”. Bo chociaż Wiśniowieccy pochodzili z Litwy, wywodząc się od Korybuta (Karybuta) - młodszego brata Jagiełły, od wieków żyli na samych krańcach Rusi i z kozakami łączyły ich rozliczne więzy. Pradziad stryjeczny Jeremiego kniaź Dymitr był pierwszym hetmanem kozackim i na ich czele walczył o tron mołdawski.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Dymitr_Wi%C5%9Bniowiecki_Bajda
Także stryj Jeremiego Konstanty, jak i ojciec Michał, prowadzili oddziały kozackie w ramach swoich ekspedycji zagranicznych; pierwszy instalując Samozwańca na tronie carskim, drugi walcząc z Turkami o tron teścia, hospodara Jeremiego Mohyły.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jeremi_Mohy%C5%82a
Również w wojsku samego księcia główną siłę stanowiły chorągwie kozackie wierne mu do końca. Mało też kto znał kozaków równie dobrze jak książę Jeremi. W 1648 r. kończył 36 lat, zaś praktykę wojenną posiadł w walkach z Tatarami i zwłaszcza z Moskwą podczas ostatniej wojny smoleńskiej. Walczył już wcześniej ze zbuntowanymi kozakami w 1637 r.
Kasper Niesiecki podaje, że sztuki wojennej uczył się także za granicą na frontach europejskiej wojny trzydziestoletniej ( 1618-1648):
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kasper_Niesiecki
„Do cudzych krajów wyprawiony najwięcej tam na polerze w wojennych dziełach czasu strawił lustrując arsenały niderlandzkie fortyfikacjom się przypatrując, szyki wojsk cudzoziemskich uważając, jakby przeczuwał, że na ratunek miłej ojczyzny swojej ta mu się nauka najwięcej przydać miała”.
Przydała się Istotnie pod Zbarażem. Kiedy Chmielnicki pojawił się ze zbuntowanymi oddziałami na Ukrainie razem z Tatarami Tuhaj beja, Jeremi był na Zadnieprzu. W obliczu nowego niebezpieczeństwa, którego wagę doceniał, ruszył w kierunku Dniepru zamierzając połączyć siły z hetmanami. Ci jednak nie poczekali na Wiśniowieckiego, gdyż nie chcąc dzielić z nim sukcesu rozpoczęli ryzykowny marsz w stepy wprost ku klęsce korsuńskiej. O tym książę dowiedział się dopiero nazajutrz od jednego z niedobitków. Widząc, że „jak w klatce ptaszej wraz z ludem swoim za Dnieprem siedzi”, próbował przeprawić się pod Perejasławiem, ale „tejże nocy po zniesieniu wojska koronnego potopione promy ze wzgląd na księcia Wiśniowieckiego, którego Kozacy bardzo się obawiali.”
Wyruszono tedy jedyną drogą dostępną, chociaż długą i uciążliwą poprzez lasy I bagna na Czernichów i Polesie, skąd dopiero po sześciu tygodniach marszu wylądowano na zachodnim brzegu Dniepru. Książę prowadził 6000 wojska oraz, jak zanotował świadek tych zdarzeń, sekretarz książęcy Bogusław Maskiewicz „więcej niebożąt, którzy stamtąd pochodzili.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bogus%C5%82aw_Kazimierz_Maskiewicz
Zbrojny orszak księcia był bowiem jedynym schronieniem I ratunkiem dla zagrożonej ludności i to nie tylko dla „Lachów”, czyli szlachty, a szerzej łacinników, tj. rzymskich katolików. Do tłumu uciekinierów dołączyło kilkaset rodzin żydowskich , które w ten sposób uniknęło niechybnej śmierci. Napisał o tym Natan Hanower w kronice wydanej w 1656 r. w Wenecji ("Jawen mecula"; Głębokie bagno), którą
w polskim przekładzie ogłosił Franciszek Rawita Gawroński w zbiorze materiałów do wojen kozackich.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Natan_Hannower
https://pl.wikipedia.org/wiki/Franciszek_Rawita-Gawro%C5%84ski
Czytamy tam: „Wiśniowiecki wyruszył ze swoim ludem ku Litwie, a z nim około 500 obywateli (Żydów), a każdy z żoną i dziećmi. I niósł ich jakby na skrzydłach orlich, aż ich przyprowadził dokąd chcieli. Gdy im groziło niebezpieczeństwo z tylu kazał im iść przed sobą, a gdy groziło z przodu, wówczas on maszerował przed nimi, a oni za nim kładli się obozem”.
W kraj zbuntowany wszedł książę od strony Żytomierza kierując się na Pohrebyszcze, czyli w kierunku południowo-wschodnim. I od Pohrebyszcz (ówcześnie miasto w dobrach rodu książąt Wiśniowieckich) rozpoczyna „gaszenie buntu”, wet za wet płacąc za popełnione okrucieństwa i spustoszenia, szerząc postrach, karząc winnych „na pal bijąc, ścinając” I ratując z opresji kogo się dało. W samym centrum prawobrzeżnej Ukrainy Wiśniowiecki stoczył szereg potyczek i bitew z prącymi na zachód watahami i oddziałami kozackimi. Nie zważał na wszczęte rokowania, bo rokowania te nie zatrzymały pochodu buntu. Pod Konstantynowem rozbił w dwudniowej bitwie znaczne siły Krzywonosa I chciał je znieść ze szczętem. Ale diabeł podpuścił wojewodę kijowskiego (Janusz Tyszkiewicz) z jego niecnotliwą radą,kiedy ze wszystkich sił odradzał księciu kończyć bitwę”, więc „włosy rwąc na sobie” odstąpił Wiśniowiecki od swego zamiaru i ruszył dalej na zachód. Opisując ww. zdarzenie Maskiewicz dodaje własną sentencję: „Prawie się może rzec dawne przysłowie; xiążę zlotem napisał, a wojewoda czymsi zapieczętował”.
Walki te zjednały księciu ogromną popularność wśród szlachty i wojska, tak że pod komendę jego poczęły ściągać poszczególne chorągwie koronne oraz poczty prywatne. Działo się to pomimo surowej dyscypliny w jego wojsku. Bo u księcia wraz z heroicznym cnotami także moralne szły w parze. Niesiecki podaje, iż książę uważał za szkodliwy powszechny kult Bachusa i Wenery i chciał Ich trzymać jak najdalej od swego obozu. Natomiast książę nie był lubiany w Warszawie, gdzie opinię psuł mu, wszechwładny w czasie bezkrólewia, z dawna wrogo nastawiony kanclerz Jerzy Ossoliński, który użyl wszystkich sposobów, aby go nie dopuścić do dowództwa nad wojskiem .
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Ossoli%C5%84ski
Ale a przekór tym intrygom wojsko nnie chciało nikogo innego, tylko Wiśniowieckiego.
Pod Piławcami, gdzie sromotna klęska była następstwem utrącenia Jeremiego, kiedy niegodni wodzowie uciekli, a za nimi część wojska, reszta wojska prosiła księcia, żeby został hetmanem. „Zapłakał xiążę serdecznie I odpowiedział, że poniewczasie ten mu honor przypisują”.
W tydzień później we Lwowie dal się uprosić i przyjął godność hetmana od wojska i od narodu, a sejm elekcyjny ją zatwierdził. Sejm dal mu buławę ale nowy król odebrał (Jan II Kazimierz Waza) i zamianował innych wodzów. Podjęto na nowo rokowania z których korzyść odnieść mógł tylko Chmielnicki, po czym przyszła nowa kampania wojenna 1649 roku i obrona Zbaraża.
Historyk Olgierd Górka, by „odbrązowić” Wiśniowieckiego oraz Sienkiewicza, zakwestionował ścisłość cyfr kozaków i Tatarów oblegających Zbaraż, które podawane są na ogól za ówczesnym relacjami polskimi, jako 300 000 i 100 000. Aby cyfry te uznać za przesadne nie trzeba jednak, jak Górka, studiować „źródeł tureckich”.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Olgierd_G%C3%B3rka
Prof. Władysław Konopczyński oblicza kozaków na 70 000, a Tatarów na 60 000, razem 130 000 przeciw 10 000 Polakom zamkniętym w Zbarażu. Dysproporcja również wystarczająco dobitna.
https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adys%C5%82aw_Konopczy%C5%84ski
https://instytutpileckiego.pl/pl/medal/odznaczeni/prof-wladyslaw-konopczynski-1880-1952
Podkreślić również należy ,że kozacy mieli doskonałą piechotę i w sposobie walki fortecznej zawsze okazywali duże talenty - w dodatku posiadali liczny sprzęt oblężniczy. Tymczasem Polacy przez z górą pięć tygodni (od 10 lipca do 17 sierpnia) bronili się z niesłabnącym męstwem, wiążąc pod Zbarażem olbrzymie na owe czasy siły nieprzyjacielskie, wtedy kiedy Rzeczpospolita dopiero gotowała się do obrony. Było to możliwe, gdyż żołnierz polski nareszcie znalazł wodza. Nowi regimentarze, nie oglądając się na własne ambicje, a dzieląc wraz z wojskiem wiarę w geniusz wojenny Wiśniowieckiego, oddali się pod jego komendę. Za radą księcia wybrano metodę wojny „chocimską”, tj. obrony w warownym obozie, a Zbaraż jako miejsce tej obrony. Wojsko było od dawna nieopłacane I zdemorali- zowane klęskami, altak o tym e przykład i autorytet Wiśniowieckiego uczynił je godnym dawnych tradycji.
Niesiecki tak o tym pisze:
„Zbaraskie oblężenie jak wielkim sercem, jak nieustraszoną przewagą, mądrym przemysłem wytrzymał, trudno wypowiedzieć, pierwszy na wszystkie sztychy, jakoż w nogę kulą tam postrzelony ostatni z pola schodził. Wątpliwość jedna została gdzie więcej pracował, czy dzień i noc uganiając się z tak licznym nieprzyjacielem, czy polską kawalerią w tym oblężeniu zostającą nie opłaconą od długiego czasu, kojąc już to powagą, już różnymi podarunkami, przecież wmówił to w nich skutecznie, że do końca samego nieprzerwaną odwagą się bronili”
Przebieg oblężenia najpowszechniej Jest znany z epopei sienkiewiczowskiej, wiernie oddającej zdarzenia historyczne. Ale jeden charakterystyczny szczegół autentycznego diariusza uszedł uwadze autora „Trylogii” Oto podczas owego bankietu, którym książę zainaugurował obronę oblężonego Zbaraża, odczytał on obecnym taki fragment, który nazajutrz mieli oficerowie odczytywać wojsku:
„Jak ciężar na lancy tak w boju dobra sprawa przeważa. Im większe niebezpieczeństwo, tym większa sława i nagroda. Pogarda śmierci i nieugięty animusz wzbudza w nieprzyjacielu uszanowanie I ten co nas dziś nienawidzi, jutro ugnie karku przed nami. Czy tylko na koniach umieją Polacy być mężnymi? Czyż w nogach czworonożnego latawca odwagę swą oparli? Nie nowina to naszemu narodowi - świadkiem stolica Moskwy którą przez dwa lata broniliśmy. Cośmy zdziałali naówczas aby zatrzymać cudze to dla sławy narodu i zbawienia własnego nie powinno się nam trudnym wydawać” .
Obrona Zbaraża zdobyła dla Wiśniowieckiego uznanie Jana Kazimierza od którego z powrotem otrzymał zastępczą buławę i przy którym zajmować będzie szczególne miejsce, kiedy hetmani powrócą z niewoli (po klęsce korsuńskiej). Otoczony uwielbieniem narodu i w łaskach u króla doczekał się zwycięskiej kampanii beresteckiej, której stał się jednym z głównych bohaterów. Jemu bowiem przypadł zaszczyt rozpoczęcia bitwy – i on następnie przeprowadził na czele jazdy rozstrzygające natarcie w centrum wojsk Chmielnickiego, które zachwiał i oderwał od wojsk tatarskich. Te zaś, rażone przez polską artylerię i gnane przez konnicę, pierzchły pociągając za sobą część Kozaków z Chmielnickim, a resztę skazując na pogrom.
Po bitwie beresteckiej pospolite ruszenie rozeszło się do domów, ale wojsko koronne z hetmanami i z Wiśniowieckim ruszyło w pościg za Chmielnickim. Położenie wodza kozackiego, któremu dotad dopisywało szczęście, było rozpaczliwe, bo Tatarzy bić się już za niego nie chcieli, a z północy szły na Kijów wojska litewskie pod Radziwiłłem. I wtedy poniosła Polska największą stratę, jaką ponieść w takiej chwili mogła: w obozie pod Pawołoczą umarł od nagłej gorączki książę Wiśniowiecki.
„Maligną ośmiodniową strawiony wieku swego 39, na tryumf do nieba przeszedł.” (Kasper Niesiecki )
https://pl.wikipedia.org/wiki/Pawo%C5%82ocz
Według Jana Rudawskiego Chmielnicki na wieść o śmierci księcia miał zawołać:
„Oto niebo wysłuchało naszych próśb - z nami Bóg! Ów książę Wiśniowiecki, co niedawno nad całą Rusią chciał panować, zajmuje teraz tylko cztery łokcie ziemi.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wawrzyniec_Jan_Rudawski
„Wojsko urządziło swojemu bohaterowi pogrzeb wspaniały, który opisał w liście do króla podkomorzy lwowski Wojciech Miaskowski:
„Ciało prowadzono przez obóz między dwoma szeregami pułków. Przodem postępował kapłan, a za ciałem ciągnął się długi ogon wojska na ćwierć mili prawie. Trumnę wieziono w karecie szkarłatnym aksamitem przykrytej z rynsztunkiem nieboszczyka. Konne wojsko we dwa rzędy stało .Poprzedzała kondukt piechota, a kolo karety regiment gwardii, wszyscy z bronią pochyloną. Przed ciałem postępowało dwie ułańskich, a za ciałem pięć kozackich chorągwi nieboszczyka. Chorąży podolski niósł znaczek zniżony do ziemi. W bębny bito a na znak żałoby surmy i trąby grały.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojciech_Miaskowski_(zm._ok._1654)
Współcześni ocenili pozytywnie rolę Wiśniowieckiego i wielkość poniesionej straty. Albrecht Radziwiłł kanclerz Wielkiego Księstwa Litewskiego napisał o nim:
„Posturą mały, ale cnotą, odwagą i powagą najwyższym równy”, a kronikarz Rudawski dodał: „ Był to książę wielkiego umysłu I wielkich nadziei, a pamiętny na przodków swoich sławę”.
Pośród polskich historyków dziewiętnastego stulecia gorącym przeciwnikiem legendy Wiśniowieckiego był Karol Szajnocha, zaś dwudziestego, wspomniany wcześniej Olgierd Górka.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Karol_Szajnocha
Krytyka Szajnochy znalazła odpór iw publikacjach Ludwika Kubali I Franciszka Rawity Gawrońskiego, natomiast Górce odpowiedział Władysław Tomkiewicz w obszernej monografii Wiśniowieckiego.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ludwik_Kubala
https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adys%C5%82aw_Tomkiewicz
Były u Szajnochy i Górki trzy główne motywy będące podstawą do zaatakowania „sienkiewiczowskiego mitu” Wiśniowieckiego. Pierwszy dotyczył wcześniejszego okresu życia Jeremiego, w którym dał się poznać nie tylko jako dzielny rycerz, ale także jako niesforny magnat nie uznający żadnej władzy i wymierzający sprawiedliwość wedle własnego uznania, jak też chętnie sięgający po nie swoją własność. Jest to zgodne z prawdą, ale prawdą jest także przemiana tej postawy, którą sam Wiśniowiecki wyraził w słowach „Za grzechy moje”. Przemiana ta była po części zasługą misjonarzy Jezuitów, którzy nawrócili Jeremiego z prawosławia i wywierali duży wpływ na niego. Ale również w części była efektem wielkiej siły asymilacyjnej kultury polskiej, w której klimacie ten typowo wschodni satrapa mógł odnaleźć głębszy sens życia.
Drugi, to drakońskie metody, jakie stosował Wiśniowiecki zwalczając buntowników. Istnieją na ten temat liczne świadectwa, jak np.
u Boguslawa Maskiewicza:
„Idąc przez Pohrebyszcze zdrajcom ręce ucinają, na pal biją, ścinają a najbardziej o krzywdę bożą, o spustoszenie. Co tam robili straszna rzecz powiedzieć i pisać.”
Można by księcia Wiśniowieckiego przyrównać do krwawego hiszpańskiego księcia Alby (Fernando Álvarez de Toledo y Pimentel, trzeci książę Alba), który przy pomocy podobnych środków zwalczał powstanie miast niderlandzkich.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ferdynand_%C3%81lvarez_de_Toledo
Tyle, że żadną miarą nie można rozbestwionych Kozaków I chłopów ruskich porównać do niderlandzkich gezów księcia Orańskiego.
Na dowód jak w praktyce wyglądała rebelia kozacka, najlepiej powołać się na ówczesne świadectwa. Jedno pochodzi z pamiętników księcia Radziwiłła (Albrycht Stanisław), w których czytamy, m. in.:
„Takie nastąpiło spustoszenie Rusi o jakim nigdy nie słyszano. Kościoły zrabowano. panny i inne matrony nawet po kościołach gwałcono, trupom palce poobcinano dla pierścionków, dzieci i starzy mieczem wycięci, zakonnicy różnymi mękami podręczeni. Takie ich okrucieństwo było że pojmani woleli być oddani w rękę Tatarów, którzy niezliczoną liczbę ludzi w niewolę zagnali”.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Albrycht_Stanis%C5%82aw_Radziwi%C5%82%C5%82
Oto co na temat okrucieństw kozaków popełnianych na żydach pisał, wspomniany już wcześniej, żydowskl kronikarz Natan Hanower:
„Z jednych zdarto skórę, a ciało rzucono psom na żer, innym obcięto ręce i nogi, a tułów rzucano na drogę, gdzie przez ich ciała przejeżdżały wozy i tratowały konie [… ] Kobietom rozpruwali brzuchy […] i wsadzali żywego kota do wnętrza i tak zostawiali przy życiu zaszywając brzuchy Następnie obcinano im ręce […]. Dzieci zarzynano na Ionie matek, wiele dzieci pocięto na części, jak ryby […]. inne dzieci nab jano na rożnie i upieczone przy ogniu przynoszono matkom by jadły ich mięso.”
Czy tego rodzaju” zabawy” kozaków miały pozostać bezkarne? Kiedy nie było innych władz Rzeczypospolitej, prawo karania należało do jedynej jaka mogła działać na tych terenach. I kary tej nie wymierzał żaden obcy ujarzmiciel ale Rusin, kniaź z z kniaziów ruskich za zbrodnie, których nic nie usprawiedliwia.
Ostatnie i główne zarzuty: u Szajnochy – samowoli, u Górki – buntu, dotyczą walk jakie z wojskaml kozackimi stoczył książę Jeremi na Ukrainie i na Wołyniu już w czasie trwania akcji mediacyjnej podjetej przez wojewodą kijowskiego Adama Kisiela.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Adam_Kisiel
Zarzut byłby słuszny, gdyby ówczesne realia nie usprawiedliwiały postępowania Wiśniowieckiego. Próby pokojowe Ossolińskiego i Kisiela uchwalił sejm pospiesznie zwołany po śmierci króla w obecności nielicznie zebranych senatorów i przez szlachtę, głównie mazowiecką jako najbliższą Warszawy, lecz bez udziału regionów najbardziej zainteresowanych, o których interesach niewiele pomyślano. Mimo iż zaczęto paktować z Chmielnickim, żadnego faktycznego rozejmu nie było. Oddziały kozackie posuwały się coraz dalej na zachód a zbuntowana czerń w najdzikszy sposób hulała. W tym stanie rzeczy Wiśniowiecki, znalazłszy się w samym centrum rebelii, po swoim forsownym marszu musiał się z nią zetrzeć, gdyż w przeciwnym razie spotkałoby go to co spotkało hetmana Marcina Kalinowskiego pod Batohem w cztery lata później.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Rze%C5%BA_polskich_je%C5%84c%C3%B3w_pod_Batohem
Była to więc samoobrona, której następny sejm nie tylko nie potępił, ale uznał za godną najwyższej chwały i nagrodził buławą. Jeżeli więc był to bunt, to z rzędu takich jak obrona Częstochowy w końcu 1655 r..
(…)
Takim samym buntem była obrona Lwowa w latach 1918-1919 jako skutek polityki pewnych środowisk, którą by można przyrównać do zabiegów Ossolińskiego z 1648 roku. Bez podobnych „buntów” Polacy nie byliby warci własnego bytu państwowego.
*******
zobacz także:
https://reportaz.polskieradio.pl/artykul/1657000,Jeremi-Wisniowiecki-mlot-na-Kozakow
**********
Wykaz moich wszystkich notek na portalu "Szkoła Nawigatorów" pod linkiem:
http://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/troche-prywaty
tagi: jeremi wiśniowiecki
|
|
stanislaw-orda |
| 9 czerwca 2025 10:24 |
Komentarze:
|
|
jan-niezbendny @stanislaw-orda |
| 9 czerwca 2025 10:45 |
Podsumowując zarzuty Górki, autor pomija najcięższy - nie twierdzę, że słuszny - a mianowicie zmowę z Chmielnickim i zdradę korsuńską. A jeszcze jest parę innych, bardzo poważnych.
|
|
atelin @stanislaw-orda |
| 9 czerwca 2025 10:53 |
Ja tylko dodam od siebie moje bardzo odległe skojarzenie z Andersem. Ale jednak skojarzenie. Plus.
|
|
stanislaw-orda @jan-niezbendny 9 czerwca 2025 12:45 |
| 9 czerwca 2025 11:06 |
Czesto mnie zastanawiało, że krytyka formułowana np. w dwa wieki po opisywanych zdarzeniach, czyli w innych realiach i przy uwarunkowaniach, czasem diametralnie odmiennych od tych wcześniejszych, jest tak kategoryczna. Jakby autor takiej krytyki, stawiając sie jakby na miejscu postaci krytykowanej, wskazuje jak wypadałoby postapic trafniej czy mądrzej. Ale przecież zyjac ówczesnie nie znałby wszystkich skutków swoich działań, tak jak zna je z pozycji krytyka w dwieście lat później.
|
BTWSelena @stanislaw-orda |
| 9 czerwca 2025 13:21 |
Znam prawie na pamięć "trylogię" Sienkiewiczowską.Ale bardzo długo omijałam teksty o okrucieństwach Kozaków,jak też jak karał zdrajców książę Jeremi.Długo nie mogłam tego przebrnąć. I co jeszcze okrutniejszy jest fakt,że ,podobne czyny spróbowano realizować kilka wieków później.
Zastanowił mnie tytuł notki Stanisławie,bo zawsze zwracam na to pilną uwagę. Ale taak słuszny tytuł pan wymyślił,bo poczucie krzywd historycznych wyzwala w niektórych grupach nostalgię,że byli tacy co karali za krzywdy. I teraz systemy stworzone przez wodzów i "hetmanów"gwałcą nasze umysły tak samo okrutnymi kłamstwami i poczynaniami ,więc łatwo wywołać w ludziach słuszny gniew i odwet.
Niech NAS i każdą NACJĘ - dobry Bóg ustrzeże przed takim rozliczaniem wzajemnych krzywd.
|
|
stanislaw-orda @BTWSelena 9 czerwca 2025 15:21 |
| 9 czerwca 2025 13:45 |
Tytuł ma równiez tzw. drugie dno. Otóż parę lat temu, przy okazji dyskusji pod moją notką o Kudaku:
https://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/kudak-kresowe-westerplatte-dokonczenie
Zmarły w grudniu 2019 r. bloger Zbigniew Wierzbicki (ZBIGWIE) sugerował, abym "przy okazji" tematyki dotyczącej wspomnianej kresowej warowni, napisał notkę o księciu Jeremim. Swego czasu Zbigwie objechał tereny na których toczyły się w XVII stuleciu walki z kozactwem i czernią chutorową. Wtedy akurat pisałem notki z "Cyklu Jezusowego" i nie bardzo miałem czas szukać publikacji o Wiśniowieckim. Zresztą wiele tytułów o podobnej tematyce opublikowano i w zasadzie wszystko już po wielokroć zostało opisane, zatem trudno znaleźć coś oryginalnego.
Zbigwie zmarł i temat tak jakby wraz z nim. Ale od czasu do czasu mysśałem o tym, że coś nie zostało dokończone w naszych wzajemnych relacjach. Tak że tytułowa nostalgia ma również wymiar osobisty.
|
BTWSelena @stanislaw-orda 9 czerwca 2025 15:45 |
| 9 czerwca 2025 14:19 |
Rozumiem, śmierć znajomej osoby wyzwala uczucie,jakiejś pustki,że wszystkiego się nie powiedziało,czy napisało. Ja natomiast wspomniałam o innej nostalgi,nostalgi tłumów.Ale nie będę tego rozwijać,bo i bez tego mamy ciągłe zmartwienia i przemyślenia.
|
Adriano @BTWSelena 9 czerwca 2025 15:21 |
| 9 czerwca 2025 15:52 |
"Znam prawie na pamięć "trylogię" Sienkiewiczowską.Ale bardzo długo omijałam teksty o okrucieństwach Kozaków,jak też jak karał zdrajców książę Jeremi".
A pamięta Pani jak nazywał się ten.który dobił osadzonego na palu "posła" od Chmielnickiego?
|
BTWSelena @Adriano 9 czerwca 2025 17:52 |
| 9 czerwca 2025 18:03 |
Jak pamiętam to był ataman Sacharuk ,dobił go na oczach Księcia młody żołnierz ,wręcz pacholę,narażając się tym samym na srogą karę,przeciw dyscyplinie wojskowej.
Żołnierzykowi jakoś się upiekło ale cała armia była w strachu przed gniewem księcia za taką niesubordynacje . Dopiero pod wieczór,książę wezwał żołnierzyka i jeszcze go nagrodził,10 czerwonych złotych i najął go do swojej służby...Żołnierzyk nazywał się Żeleński...