-

stanislaw-orda : unukalhai (unuk.al.hayah@gmail.com)

Stare dobre wzory z dalekiej Kanady

A teraz coś zupełnie z innej beczki. Przed nami gorące miesiące z rozmaitymi wyborami, zatem będzie à propos.
Oto tekst zatytułowany Demonstrator, znaleziony w 10 (252) numerze „Kultury (paryskiej) z roku 1968, autorstwa emigracyjnej publicystki Danuty Ireny Bieńkowskiej;
http://www.cultureave.com/danuta-irena-bienkowska-1927-74/
Odnoszę wrażenie, że mimo upływu już lat 50-ciu ten krótki tekst wciąż zachowuje aktualność. Zresztą sami oceńcie.

„Proszę się do mnie zgłaszać. Jestem zawodowym demonstratorem. Protestuję już od tak dawna przeciwko wszystkiemu i wszystkim, że żadna dziwna sprawa nie budzi mego zdziwienia. Proteścik? Już się robi! Kogo mamy obstawić, konsulat, czy City Hall? [City Hall, ratusz, siedziba władz lokalnych – przypis mój].
Na stojąco, czy w pozycji siedzącej (siedzenie liczy się taniej). Każde życzenie klienta jest dla mnie rozkazem. Pracuję solidnie i tanio. Mam cały zespół ludzi - specjalistów w tej dziedzinie. Jedni specjalizują się w krzykach, inni w biciu okien, nawet podrzucenie bomby nie jest wykluczone, chociaż to kosztuje - pan rozumie - ryzyko. Im większe ryzyko, tym się więcej płaci. Takie jest prawo handlu.

Chwała Bogu, roboty mam mnóstwo. Na Wietnamie zrobiłem majątek. Demonstracje kontra i za idą nieprzerwanie. Moim ludziom aż brzydnie wciąż ta sama tematyka. Chcieliby jakiejś zmiany, ale ja im zawsze mówię - grunt to dobry interes. Jak długo w Wietnamie się biją, nam pieniądze lecą w kieszeń. A o to tylko chodzi. Business is business.

Powodów do demonstracji nie brak. Teraz nam przybyła sprawa Murzynów. Jest się za kim ująć, jest na kogo napaść. Sami biali płacą. To taka ciekawa rzecz. Biali za wszystko płacą. Widocznie im zależy, aby praca szła. Co by w przeciwnym razie robiła policja? Z policją mam umowę. Kiedy pałki idą w ruch, moi ludzie nie dostają pałkami, policja ich poznaje po małych znaczkach w klapie. Oczywiście to kosztuje, nic na świecie nie jest za darmo, ale ja uważam, że nie warto ponosić ryzyka. Ryzyko się nie opłaca. Moją dewizą życiową była zawsze ostrożność, pewien minimalizm, poprzestanie na małym, ale pewnym. Drugim moim mottem jest zupełna dyskrecja. Niech się pan nie niepokoi, nikt się nigdy nie dowie o naszym business deal. Zapłaci pan gotówką nie czekiem. Tak będzie wygodniej i prościej. Pan chyba rozumie że wolę nie zgłaszać tych dochodów w income tax.

Więc kogo mamy obstawiać, kogo mamy ośmieszyć, dyplomację, może profesorów? Ci ostatnio dostają w kość na wszystkich uniwersytetach. Warto by w to wejrzeć. Trzeba by tylko zmienić trochę taktykę - more sophistication - trzeba by zabawić się w studentów. Tylko kto za to zapłaci? Studenci? To wątpliwe. Chyba sami profesorowie. Tępmy konserwatystów i komunistów, tępmy arystokrację i proletariat, występujmy przeciwko wszystkim wojnom i układom, byle interes szedł. Jeszcze jedna odezwa, jeszcze jeden list w prasie? Nie, nie będzie pożaru, nasi ludzie nie płoną żywcem. Nie, tego nie mogę, nie jesteśmy na Wschodzie, niech pan tego nie wymaga. Co innego głodówka. To się jeszcze da odstawić. Mam nawet kilku grubych, którzy na to pójdą chętnie.

Żeby kogoś obić? Nie, proszę pana, ja nie biorę brudnej roboty. Z tym proszę nie do mnie. Mogę panu zresztą podać adres. Niedaleko, dobra firma, ceny, jak na taką robotę, przystępne. O co pan chciał jeszcze spytać? Ja jestem od interesu, nie od udzielania. wywiadów. No dobrze, odpowiem. Czy mi nie przeszkadza, że tak raz w te, raz we wte, raz za Wietnamem, raz przeciw? Panie, czy pan dziecinny? Kogo w Kanadzie w gruncie rzeczy obchodzi Wietnam? Chyba producentów broni na amerykańskich kontraktach, nie ludzi. Ale ludzie lubią ruch, żeby coś się działo, żeby ktoś dostał w mordę, lub choćby jakiś zator, jakaś szarpanina na Yorkville.
[Yorkville to dzielnica oraz ulica – Yorkville Avenue - w Toronto, Kanada; przypis mój].
Ludzie mają z tego uciechę . To lepsze, niż kino, lepsze nawet niż cyrk. - Trudeau dostał jajkiem? Czy to było jajko gotowane? [Pierre Trudeau - ówczesny premier Kanady, tatuś obecnego premiera Justina Trudeau; przypis mój]. - Ktoś podpalił sztandar amerykański? A czy ten sztandar spłonął? Grunt, że coś się dzieje, jest o czym porozmawiać w przerwach między programami.

Więc przystąpmy do sprawy, bo ja, proszę pana, nie mam czasu. Na te hocki klocki etyczne mogą sobie pozwolić intelektualiści. Mam tu takiego jednego. Układa dla nas hasła, piękne zresztą hasła, z intelektualnym polotem. Ale poza tym jest słaby, do pracy się nie nadaje. Nawet transparentu udźwignąć nie może, co dopiero bomby. Od tego są inni chłopcy, doborowe typy, wszyscy z czarnym pasem judo, takich jak wypuścić, całe miasto się trzęsie. Sama radość patrzeć. Chce się pan przekonać. Proszę pójść pod konsulat, pozna ich pan po kurtkach. Oni tam jeszcze będą. Niech się pan namyśli. Wszystko da się zrobić, oprócz żywych pochodni. Na to nie ma chętnych. Ale poza tym - grunt to pieniądz - pieniądz wszystko zrobi, otworzy wszystkie drzwi - Pan da pieniądz, ja fachową robotę. Wszystko się da załatwić tylko ani słowa. Niech się pan nie obawia. Ma się doświadczenie. Tyle lat w interesie ... Więc do zobaczenia. I niech pan pamięta. Gotówką, nie na kredyt. Cheerio! Bye, bye!”

 

 

 



tagi: polityka uliczna 

stanislaw-orda
30 listopada 2018 07:30
2     763    4 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Draniu @stanislaw-orda
30 listopada 2018 09:07

Bardzo aktualny i nic sie nie zmienia w tej kwestii.. Jak będzie okazja to Witoldowi Gadowskiemu podeślę ten tekst. :)

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @stanislaw-orda
30 listopada 2018 12:58

Znakomita obserwatorka. I po części - prorokini.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować