-

stanislaw-orda : unukalhai (unuk.al.hayah@gmail.com)

Stuletnia rocznica

Tekst o pamiętnikach gen. Józefa Rybaka
https://nowahistoria.interia.pl/ii-rzeczpospolita/news-general-jozef-rybak-ekscelencja-ktora-cos-umiala,nId,1675766

ukazał się w w numerze 594 z 1957r. londyńskich „Wiadomości”. Autorem publikacji był prywatny sekretarz Józefa Piłsudskiego, dyplomata Michał Sokolnicki, który bardzo krytycznie odniósł się do treści zawartych w tych pamiętnikach. https://pl.wikipedia.org/wiki/Micha%C5%82_Sokolnicki_(dyplomata)

Pamiętniki generała Rybaka”, zostały wydane w Warszawie w 1954 r. przez Spółdz. Wyd. „Czytelnik”.
 

Piotr Stawecki we wstępie do „Protokoły przesłuchania generała Rybaka”
(„Dzieje Najnowsze”- Zeszyt 4, Warszawa 1992; Instytut Historii PAN); tak pisze na ich temat:
przed śmiercią Rybak był aresztowany przez władze bezpieczeństwa, ale ze względu na zły stan zdrowia wkrótce go zwolniono. Na polecenie Jakuba Bermana, dziennikarz Arnold Mostowicz (właśc.: Moszkowicz - przypis mój) spisywał wspomnienia Rybaka, który będąc ciężko chory mógł jedynie je dyktować".

Protokoły przesłuchania generała Rybaka", tzn. generała WP Józefa Rybaka, szczęśliwie ocalały. Znajdowały się one przez długie lata w Centralnym Archiwum Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, do którego to archiwum historycy w zasadzie nie mieli dostępu. W 1989 r. teczka generała Rybaka wraz z innymi dokumentami i zespołami proweniencji wojskowej została przekazana do Centralnego Archiwum Wojskowego. Protokóły przechowywane są w formie fotokopii rękopiśmiennej i w sumie liczą 40 stron ( sygn. 1773/89 t. 1498.)

http://rcin.org.pl/Content/51796/WA303_70557_A507-DN-R-24-4_materialy.pdf

Odnalezione zostały w Centralnym Archiwum Wojskowym 27 stycznia 1992 r. Zredagował ich całość i komentarzem opatrzył Piotr Stawecki. Kserokopie treści  protokołow świadczą o tym, że generał w stanie spoczynku Józef Rybak był przesłuchiwany w Warszawie w 1949 roku pięciokrotnie, tj. w dniach 27 września, 7 i 8 października (dwukrotnie) i 12 listopada, z tym, iż 27 października przesłuchiwany był przez (pod) prokuratora Zbigniewa Witkowskiego, a w innych wymienionych terminach przez wiceprokuratora Sądu] Apelacyjnego w Krakowie Gustawa Auscalera delegowanego do Ministerstwa Sprawiedliwości z siedzibą w Warszawie, i wówczas protokolantem był Zbigniew Witkowski.
[http://zolnierzeniezlomni.com.pl/bestie/gustaw-auscaler].

Jest niemal rzeczą pewną, iż korzystał z nich Arnold Mostowicz przy redagowaniu „Pamiętników …” gen. Rybaka. Zapisy treści tych protokółów wskazują to, że zeznania generała były poddane tendencyjnej obróbce stylistycznej (może nawet przez A. Mostowicza?), natomiast co do samej faktografii wydają się być one wiarygodne.

W niniejszej notce ułożyłem, w miarę możliwości, fragmenty zeznań gen. Rybaka wg kolejności chronologiczno-merytorycznej. Opuszczone partie tekstu protokołów zostały oznaczone jako (…), natomiast przypisy, głównie odnośnie nazwisk postaci historycznych, które później zaistniały w dziejach II RP, umieściłem w nawiasach kwadratowych […].Wyjątek stanowi celowe pominięcie linków do postaci Józefa Piłsudskiego i jego najbardziej oddanego pretorianina Walerego Sławka, gdyż każdy bez trudu może je sobie wyguglać. Przypisy, w tym odnośniki-linki, są mojego autorstwa, a w innym przypadku wyraźnie to zaznaczyłem. W dwóch końcowych fragmentach wytłuszczyłem tekst, aby zwrócić na te fragmenty szczególniejszą uwagę.

Fragmenty protokołów:

protokół nr 1 z dnia 27 września 1949 r.:
(…)

W 1908 r. zostałem przeniesiony z twierdzy Mostar w Hercegowinie, gdzie pełniłem obowiązki szefa sztabu twierdzy, do Sztabu Generalnego armii austro-węgierskiej w Wiedniu. Byłem wówczas w stopniu porucznika z wyboru.
(…)

W czasie mojej służby (…), wezwany zostałem do II Oddziału Sztabu Generalnego, zwanego Ewidenzbüro, którego przedmiotem działania był wywiad i kontrwywiad. Wezwany zostałem do mjr Dzikowskiego zastępcy mjr Rongego, który był szefem wywiadu w II Oddziale, tzw. Nachritenabteilung.
(…)
Na następną rozmowę, która odbyła się jeszcze tego samego dnia, wszystko to zaś mogło było się odbyć w lutym względnie marcu 1909 r., wezwany zostałem do Rongego. W czasie tej rozmowy, przy której był obecny również Dzikowski, Ronge zaproponował mi objęcie agendy II Oddziału przy I Korpusie Armii w Krakowie z rozkazem rozbudowania tej placówki. Jednocześnie Ronge wyjaśnił mi, że zadaniem moim będzie nawiązanie kontaktu z organizacjami socjalistycznymi, a to PPS, Bund, PPSD, oraz organizacjami wojskowo-niepodległościowymi. Bliższe instrukcje miałem otrzymać na miejscu. Propozycję przyjąłem.(…). W międzyczasie byłem wzywany do płk Redla, zastępcy szefa II Oddziału oraz do płk Hordliczki [Eugen von Hordliczka], który był szefem tegoż Oddziału, a wreszcie do szefa III Oddziału Sztabu Generalnego zwanego Operationsbüro [płk Josef Metzger, późniejszy marszałek polny], którego przedmiotem działania było opracowywanie planów operacyjnych. Terenem mojej działalności bowiem miały być wyżej wymienione przeze mnie organizacje, działające na terenie Galicji i Królestwa. Ronge wyjaśnił mi nadto i poinformował, że celem nawiązania kontaktów z tymi organizacjami jest organizowanie dywersji przeciwko Rosji na wypadek wojny pomiędzy Austrią i Węgrami, której groźba wybuchu wzbierała stale na sile wskutek zaanektowania przez Austrię Bośni i Hercegowiny w końcu 1908 r. Żadnych bliższych instrukcji nie otrzymałem od Rongego, miały one nadejść dopiero później. Ronge podkreślił na koniec, że sam jestem odpowiedzialny za moją robotę i w razie jej ujawnienia sam będę ponosił konsekwencje, gdy Sztab Generalny odżegna się w takim wypadku od mojej osoby i mojej działalności oraz uznają za moją samowolną działalność oficjalnie szkodliwą dla Austrii. Po przyjeździe do Krakowa zameldowałem się u dowódcy i szefa sztabu I Korpusu, ukrywając oczywiście cel mego przybycia.
(…)”

Przypisy (do wytłuszczonych nazwisk)

[płk Maximilian Ronge, https://en.wikipedia.org/wiki/Maximilian_Ronge];
[płk Julian Piotr Dzikowski, odszedł na emeryturę w 1913 r.];
[płk Alfred Redl, https://pl.wikipedia.org/wiki/Alfred_Redl ];
[płk Max Josef Metzger, https://en.wikipedia.org/wiki/Max_Josef_Metzger];

„Ten okres czasu poświęciłem na organizację placówki mojej zwącej się Kundschaftstelle1- Krakau.” [dalej: K-Stelle1 z ew. dodatkiem miejscowości lub jeśli wynika z kontekstu o którą placówkę chodzi, jedynie K-Stelle].

protokół nr 2 z 7 października 1949 r.
(w archiwalnej kserokopii protokołu nr 1 brakuje w tym miejscu jednej strony tekstu, natomiast prawdopodobnie o tych samych zdarzeniach mówi fragment zeznań zawartych w protokole nr 2).
„(…)
Zastrzegł on jednakże, że bliższe instrukcje otrzymam w późniejszym terminie oraz zapowiedział mi, że zgłosi się do mnie ,,der konfident S", którego przybycie osobiście mi zaaranżuje. Po upływie dwóch miesięcy, gdy już z grubsza zorientowałem się w organizacji pracy K-Stelle Krakau, Ronge zatelefonował do mnie i tą drogą zapowiedział mi przybycie mężczyzny, którym miał być wedle zapowiedzi Rongego ,,der Konfident S". Rzeczywiście po kilku dniach zatelefonował ktoś do mnie do biura do K-Stelle i zameldował się jako „konfident S" z tym, że pragnie się stawić u mnie we wskazanym przeze mnie miejscu i czasie. Był to telefon miejscowy z Krakowa. Telefonującemu wskazałem moje prywatne mieszkanie i ustaliłem czas. W oznaczonym czasie ,,S" przyszedł. ,,S" nie zdekonspirował się, natomiast prosił, ażeby nazywać go „Stefan" i pod taki pseudonim pisać do niego w razie potrzeby na poste restante - Kraków. Prosił on mnie również, na co się zgodziłem, ażebym listy do niego podpisywał również „Stefan". W mojej pracy miałem wiele takich pseudonimów, dla każdego mego agenta inny. „S" w czasie wizyty opowiadał szeroko o swojej przynależności do PPS i swojej w tej partii działalności. Mówił on zwłaszcza wiele o bojówkach PPS. Orientowałem się doskonale, że pragnie on w ten sposób przedstawić swoje możliwości i swoją dla mnie użyteczność.

Ponieważ przysłał go Ronge, nie miałem wątpliwości, że swój referat na temat PPS i swojej w nim roli „S" wygłosił na polecenie Rongego, gdyż ja ,,S" nie pytałem o to i sam on zaczął mówić bez zachęty z mojej strony. Rozumiałem, że Ronge przysłał mi go do wykorzystania. Na tym skończyła się wizyta. Ponieważ w ciągu następnych dni nie otrzymałem od Rongego żadnych wskazówek weryfikacyjnych odnośnie „S", wezwałem go do siebie w umówiony sposób. Gdy przyszedł ostro nacisnąłem go, ażeby powiedział mi kim jest, w wyniku czego ,,S" powiedział, że nazywa się Walery Sławek. Wizytę tę zakończyła już z mojej strony wszczęta rozmowa na temat PPS, gdyż pragnąłem dobrze orientować się w partii, którą miałem się posługiwać. Wkrótce potem Sławek zapowiedział mi wizytę nowego kolegi, którego prosił nazywać również „Stefanem". Ów drugi „Stefan" zgłosił się zgodnie z zapowiedzią Sławka, przy czym od razu spostrzegłem, że pragnie się on przede mną konspirować również pod względem stworzenia fałszywych pozorów co do jego pochodzenia socjalnego, środowiska i zawodu. Drugi „Stefan" również zapowiedział swoją wizytę jako „konfident S" telefonicznie. [Stefan nr 1" - kryptonim ten stosowany był wobec Walerego Sławka, za którego pośrednictwem J. Piłsudski nawiązał kontakt z kpt. Rybakiem]. To udawanie drugiego „Stefana" zmierzało do tego, ażeby mnie przekonać, że jest on robotnikiem z Warszawy, co podkreślać starał się nadto sposobem wysławiania się dialektem warszawskim. (…)
Na tym wizyta ta skończyła się, przy czym domyśliłem się, że na zasadzie relacji Sławka, drugi ,,S" chciał mnie poznać i wybadać, jak też odniosłem wrażenie, że drugi „S" jest ważniejszą figurą od Sławka. Kierowany tymi względami, znowu w umówiony sposób, podobnie jak Sławka wezwałem go do siebie. Gdy na wezwanie stawił się, znowu tak jak wobec Sławka, natarłem na niego, żądając zdekonspirowania się, jak też powiedziałem mu, że dobrze wiem, że nie jest on tym, za kogo pragnie przede mną uchodzić, tzn. że nie jest robotnikiem z Warszawy. (…)
Niemniej jednak zaskoczył mnie, że nazwisko swoje wyjawi dopiero później. Zgodziłem się na to i zapewniłem go, że w związku z naszą współpracą muszę wiedzieć, kim jest, że nie zdekonspiruję go i nie będę go wciągał na listę konfidentów, co mu uprzednio mówiłem (…). Następna wizyta drugiego „S" miała miejsce już wyłącznie z jego inicjatywy, gdyż znowu meldując się do mnie telefonicznie jako konfident „S" uczynił to bez mego wezwania. Gdy przyszedł, powiedział zaraz na wstępie, że nazywa się Józef Piłsudski. Pamiętam szczegół, gdy poprawił mnie, nazwisko bowiem jego napisałem przez literę „c". Wyjaśnił mi wtedy, że pochodzi z miejscowości Piłsudy na Litwie [istniały dwie wsie o tej nazwie w powiecie rosieńskim] i że nazwisko jego pisać trzeba przez litery „ds". Piłsudski prosił, by mógł nadal pozostać „Stefanem" i komunikować się ze mną w sposób umówiony ze Sławkiem.”

cd. protokół nr 1
„Placówkę moją K-Stelle rozwinąłem bardzo. Ofensywę, wywiad zewnętrzny na Kongresówkę zatrzymałem dla siebie i w tym celu podporządkowałem sobie wszystkie posterunki graniczne żandarmerii z Kongresówką, a następnie wszystkie placówki straży granicznej na tejże granicy oraz ekspozytury policji również na tej granicy. Placówki te rekrutowały dla mnie konfidentów, a czynili to moi agenci w tych placówkach. Agenci ci utrzymywali jednocześnie kontakt z rosyjskimi placówkami pogranicznymi. Konfidenci rekrutowali się w większej części z przemytników, gdyż w tym czasie przemyt z Austrii do Rosji był bardzo silny, co pozwoliło mi mieć rosyjską straż graniczną w dokładnej ewidencji. Zorganizowanie sieci konfidentów na terenie Kongresówki było trudne, tak że wysyłałem własnych oficerów wywiadu na rozpoznanie nowych umocnień wojskowych, jak np. w Brześciu
n. Bugiem i w Modlinie oraz obserwację Dęblina, jak też linii Narwi.
(…)
Do chwili wybuchu wojny 1914-1918, moja K-Stelle rozrosła się do poważnych rozmiarów i obejmowała wywiad cały w Królestwie.
(…)
Ronge miał zorganizowany, niezależnie od K-Stelle, w Krakowie oraz Lwowie i w Przemyślu (…) własny centralny aparat wywiadowczy w Wiedniu, dysponując w tym zakresie wielkimi sumami pieniędzy. Jedną z komórek tego aparatu wywiadowczego był salon p. Jodko-Narkiewiczowej w Wiedniu. Była to kobieta bardzo elegancka i przystojna, mająca opinię zamożnej. Salon Jodkowej był miejscem spotkań oficerów Sztabu Generalnego, pewnych działaczy Koła Polskiego oraz działaczy PPS. W salonie tym nawiązywano kontakty, z salonu tego też wychodziły konspiracje dywersyjne przeciwko Rosji. W salonie tym bywali Jodko, bardzo czynny Daszyński, Sławek oraz Piłsudski. Ponieważ Sławek mówił mi wiele o tym salonie, doszedłem do przekonania, że Ronge przesłał mi go przez ten salon. W Krakowie działacze PPS spotykali się w kawiarni „Bianca", w stałym salonie, gdzie ja też przychodziłem. W saloniku zbierali się codziennie w różnej liczbie i ugrupowaniach osobowych: Piłsudski, jego żona, Sławek, Haecker, redaktor „Naprzodu", oboje Daszyńscy [brat Ignacego Feliks wraz z żoną Zofią], Paszkowska, Marek, oboje Jodkowie [małżeństwo Jodko-Narkiewiczów], każdorazowo jeśli byli w Krakowie i inni, których nazwiska już wyszły mi z pamięci. Oczywiście, zgodnie z umową, udawałem, podobnie jak i oni, że się nie znamy. Spośród wymienionych, jako konfidenta poznałem osobiście Prystora, którego przyprowadził mi w tym charakterze Piłsudski. Pozostałe osoby poznałem w innych, obojętnych okolicznościach, lecz od Piłsudskiego, Sławka i Prystora miałem dokładne informacje o ich działalności politycznej i użyteczności w zakresie mego zadania, zleconego mi przez Rongego.”

Przypisy (do wytłuszczonych nazwisk)

[Maria Jodko-Narkiewicz, http://ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/maria-jodko-narkiewiczowa];
[Witold Jodko-Narkiewicz, http://www.wikiwand.com/pl/Witold_Jodko-Narkiewicz];
[pierwsza żona Piłsudskiego, https://dzieje.pl/ksiazki/maria-pilsudska-zapomniana-zona];
[Emil Haecker, https://sztetl.org.pl/pl/biogramy/2761-haecker-emil];
[Maria Paszkowska, http://archiwum.nina.gov.pl/film/maria-paszkowska-legendarna-dzialaczka-polskiej-partii-socjalistycznej];
[Marek Zygmunt, https://bs.sejm.gov.pl/F?func=find-b&request=000000969&find_code=SYS&local_base=ARS10];
[Aleksander Prystor, https://senat.edu.pl/historia/senat-rp-w-latach-1922-1939/senatorowie-ii-rp/senator/aleksander-prystor];

„(…)
Istniała w Austrii ustawa o popieraniu ochotniczego strzelania. Władze zalecały tworzenie związków ochotniczych, dostarczały broni, amunicji, strzelnic i instruktorów. Miało to charakter sportowy. Ustawa ta odnosiła się wyłącznie do obywateli austriackich. Figiel niejako mego zadania polegał na tym, ażeby pod pozorem tej ustawy umożliwić obywatelowi rosyjskiemu, emigrantom z Królestwa, tj. członkom PPS itp., wstąpienie do tych związków i pod płaszczykiem sportu prowadzenie szkolenia wojskowego. Nie można bowiem było w inny sposób usprawiedliwić związków strzeleckich, złożonych z emigrantów politycznych, a ukrycie istnienia tych związków było niemożliwe. Związki te nosiły różne nazwy, jak to: Związek Strzelecki, Drużyny Bartoszowe, Sokół itp. Organizacje te dawały atut polityczny i wojskowy na wypadek wojny z Rosją, doraźnie zaś dawały możność prowadzenia za ich pomocą wywiadu politycznego i wojskowego na terenie Kongresówki i Galicji. Komendantem „Strzelca", a później na początku 1914 r. wszystkich związków strzeleckich, został Piłsudski, co ja poparłem i na co wyraziłem zgodę. Piłsudski bowiem był przedtem u mnie, informując mnie o tym i prosząc o kontrasygnatę u władz polityczno-administracyjnych. Oczywiście uczyniłem to.

Broni, amunicji i środków technicznych dostarczyła Landwehrkommando [dowództwo obrony terytorialnej] w Krakowie. Istnienie takich związków strzeleckich na terenie Galicji, a zwłaszcza udział w nich emigrantów politycznych, tj. członków PPS z Królestwa i opanowanie tych związków w znacznej części przez te żywioły, doszło oczywiście do wiadomości władz rosyjskich i wywarło ostry protest rządu rosyjskiego. Była to poważna kwestia. W związku z tym zostałem wezwany do namiestnika Galicji, Bobrzyńskiego, a to dlatego, że Dyrekcja Policji w Krakowie, w osobie dr Flattaua, na mnie wskazała, czyniąc wobec zaognionej sytuacji, użytek z mego udziału przy wpadce Sławka. Wobec Bobrzyńskiego wyraziłem pogląd, że w związkach strzeleckich nie widzę nic poza sportem i w ogóle zlekceważyłem całą sprawę. Niemniej Bobrzyński wydał starostom zarządzenie nietolerowania tych związków, lecz ja zarządzenie to storpedowałem w ten sposób, że zakazałem żandarmerii, która była moja, wykonania zarządzeń starostów w tym względzie. Za wszelką cenę bowiem chodziło o utrzymanie tych organizacji w ich dotychczasowej formie, zgodnie z poruczonym mi zadaniem. Taki stan rzeczy powoduje dalsze protesty Rosji, również w rzeczywistości bezskuteczne. Wreszcie z początkiem 1910 roku rosyjska ochrana rozpoczyna, w konsekwencji takiej sytuacji, szczególnie nasiloną akcję szpiegowską na terenie Galicji w zakresie wywiadu politycznego i wojskowego.

Ten stan z kolei skłonił mnie do wezwania Piłsudskiego i Sławka. Prystor był wtedy nieobecny, z tymi trzema bowiem ludźmi wyłącznie się kontaktowałem, dla innych pozostając w ukryciu. Przedstawiłem Piłsudskiemu i Sławkowi konieczność stworzenia na terenie Galicji sieci kontrwywiadu i użycia do tego celu działaczy PPS i Strzelca. Obaj zgodzili się na to. Zorganizowali oni w istocie doskonałą sieć kontrwywiadu i dali mi pełną możliwość do rozpracowania sieci wywiadowczej ochrany oraz rosyjskiego wywiadu wojskowego. Wszelkie materiały i informacje dostarczali osobiście. Dzięki nim sytuację opanowałem. W latach 1910-1913 odbyło się dzięki pracy kontrwywiadu Piłsudskiego wiele procesów szpiegowskich w dużym stylu. Procesy te znowu dostarczały mi materiału informacyjnego. Odcinek ten miałem zresztą bardzo zorganizowany, gdyż jak już mówiłem, oskarżający w tych procesach prok. Marowski i sędzia Gniewosz należeli do moich współpracowników.

Niezależnie od sieci kontrwywiadu w Galicji, Piłsudski i Sławek zorganizowali sieć wywiadu politycznego na terenie Kongresówki również opartego na PPS. Wywiad ten znowu za pośrednictwem Piłsudskiego i Sławka, którzy dostarczali mi osobiście wszystkie materiały, dał mi całkowitą możność dokładnego ujęcia w ewidencję sytuacji politycznej w Królestwie tak w odniesieniu do ludności, ugrupowań politycznych, jak też władz rosyjskich. Wywiad ten stworzył nadto podstawę, na której oparłem ewidencję polityczną w Galicji, zwłaszcza w odniesieniu do sympatyków galicyjskich ruchu Dmowskiego. W ten sposób rozpracowałem przywódcę dmowszczyzny w Galicji, hr. Skarbka. Wywiad ten oddał również poważne usługi mojemu wywiadowi wojskowemu w Królestwie, którego zorganizowanie na początku, jak już powiedziałem, było bardzo trudne. Szczegółów dotyczących materiałów, dostarczonych mi przez kontrwywiad i wywiad Piłsudskiego nie pamiętam rzecz prosta, ale są one zawarte w archiwum mego K-Stelle, które w 1918 r. objął gen. Roja, z ramienia Komisji Likwidacyjnej. Winno się ono znajdować w Krakowie. W archiwum tym winny się znajdować moje szczegółowe raporty do Rongego i inne dokumenty. Pragnę jednak zauważyć, że po objęciu władzy przez Piłsudskiego w 1918 roku, wydelegowany został do Krakowa, do przeglądnięcia tego archiwum mjr Ścieżyński, przebywający obecnie w Anglii. Celem tej lustracji było oficjalne ujawnienie materiałów obciążających oficerów K-Stelle, między innymi mnie.”

Przypisy (do wytłuszczonych nazwisk)

[Michał Bobrzyński, http://muzhp.pl/pl/e/1522/michal-bobrzynski-namiestnikiem-galicji];
[Michał Stanisław Flatau, https://pl.wikipedia.org/wiki/Micha%C5%82_Stanis%C5%82aw_Flatau];
[Aleksander Wincenty Skarbek, http://ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/aleksander-wincenty-jan-skarbek];
[Bolesław Jerzy Roja, http://encyklopediakrakowa.pl/slawni-i-zapomniani/105-r/818-roja-boleslaw.html];
[Mieczysław Wyżeł-Ścieżyński, https://www.pilsudski.org/en/collections/publications-online/107-pukownik-mieczysaw-wye-cieyski-1895-1956];

„ (…)
Jak mówiono jednak chodziło w rzeczywistości o usunięcie materiałów kompromitujących Piłsudskiego i jego najbliższych współpracowników. Niemniej jednak (…) dobre stosunki z Piłsudskim nie uchroniły mnie od przeniesienia mnie na emeryturę w 1930 r. bez żadnego istotnego uzasadnienia.
(…)
Podobne do mojej placówki, lecz nie w takim rozmiarze K-Stelle, istniały w Przemyślu przy X Korpusie i we Lwowie przy XI Korpusie.(…). Na czele K-Stelle w Przemyślu stał kpt. hr. Dzieduszycki, obecnie żyjący w Krakowie. On utrzymywał kontakt i współpracował z Hallerem. We Lwowie na czele K-Stelle stał kpt. Iszkowski, obecnie przebywający w Antibes. Ten pracował z Sosnkowskim oraz z Piłsudskim, który utrzymywał stały kontakt ze Lwowem. Iszkowski inspirował Związek Walki Czynnej [dalej ZWC], którego siedzibą i terenem działania był Lwów. Szczegółów działania Dzieduszyckiego i Iszkowskiego nie znam, zgodnie bowiem z regulaminem służby nie mogłem się tym interesować.”

Przypisy (do wytłuszczonych nazwisk)

[Konstanty hr. Dzieduszycki, https://pl.wikipedia.org/wiki/Konstanty_Dzieduszycki
[Józef Haller, https://dzieje.pl/postacie/jozef-haller];];
[Gustaw Marian Ryszard von Iszkowski http://www.iszkowski.eu/bio-gustaw]

cd. protokół nr 2:
„W identyczny sposób przedstawiała się sytuacja na terenie Lwowa i XI Korpusu we Lwowie. Tam kontrwywiad i wywiad był oparty na oddziałach Związku Walki Czynnej. Związkiem tym kierował z ramienia Piłsudskiego Sosnkowski, który związek ten właściwie stworzył przed kilkoma laty. O istnieniu tego związku wiedziałem już od dawna od Piłsudskiego i Sławka, już na początku ich pracy u mnie. Piłsudski bardzo często jeździł na kilkumiesięczne pobyty do Lwowa, z których składał mi krótkie sprawozdania. W sprawach szpiegowskich z terenu Lwowa, przyjeżdżał do mnie często szef
K-Stelle Lemberg [Lwów] Iszkowski, jego komisarz policji politycznej Charwat, a później, po ustąpieniu Iszkowskiego, jego następca Hempel. Od nich wiem, że Piłsudski oraz Sosnkowski byli konfidentami K-Stelle Lemberg i dla tej placówki organizowali wywiad i kontrwywiad oparty na Związku Walki Czynnej i terenowych organizacjach „Strzelca". Był to znowu wywiad i kontrwywiad Piłsudskiego i Sosnkowskiego, który oddali oni do dyspozycji szefa K-Stelle Lemberg, a który przed własnymi podwładnymi pozorowali jako polską pracę niepodległościową, sami wyłącznie będąc w kontakcie bezpośrednim z szefem K-Stelle Lemberg. Osobiście jestem zdania, że tę działalność Piłsudski prowadził daleko wcześniej niż na terenie Krakowa.”

Przypis Piotra Staweckiego:
[A. Garlicki (Józef Piłsudski 1867-1935, Warszawa 1988, s. 121-122) pisze, że Piłsudski i Jodko-Narkiewicz 29 września 1906 r. odbyli rozmowę z płk Franzem Kanikiem, szefem sztabu 10 Korpusu w Przemyślu. Płk Kanik w raporcie do szefa Sztabu Generalnego pisał, że „zaofiarowali nam usługi wywiadowcze wszelkiego rodzaju przeciwko Rosji w zamian za pewne wzajemne usługi z naszej strony"].

Przypisy (do wytłuszczonych nazwisk)

[Franciszek Charwat, https://pl.wikipedia.org/wiki/Franciszek_Charwat];
[Jan Marian Hempel, https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Hempel_(genera%C5%82)];

„W takiej sytuacji wybuchł tzw. kryzys bałkański, który stworzył pilną konieczność wzmożenia austriackiej służby wywiadowczej na terenach rosyjskich obok innych terenów oraz zorganizowania dywersji przeciw Rosji. W związku z tym Ronge wezwał do Wiednia do centrali wszystkich szefów poszczególnych K-Stelle, a między innymi mnie z Krakowa, Dzieduszyckiego z Przemyśla i Iszkowskiego ze Lwowa.

Na konferencji tej, po omówieniu ogólnych zagadnień, Ronge oddzielnie omawiał zagadnienie wywiadu i dywersji z szefami poszczególnych galicyjskich K-Stelle. Na taką konferencję wezwany zostałem i ja. W wyniku tej konferencji raz jeszcze ustalone zostało, że cała akcja odbędzie się w granicach mojej roboty, w uprzednio ustalonym zakresie, z tym że „akcja S" będzie wznowiona. W związku z tym otrzymałem już w Krakowie dodatkowy fundusz dyspozycyjny w kwocie 20.000 koron, a następnie 3000 karabinów i amunicję oraz 3000 kg ekrazytu [kruszący materiał wybuchowy].

Jakie dyspozycje otrzymali Dzieduszycki i Iszkowski - nie wiem, lecz domyślam się, że podobne. Prawdopodobnie wtedy też lub nieco później zapadł pomysł utworzenia polskich oddziałów wojskowych na bazie PPS i „Strzelca", przy armii austriackiej na wypadek wojny. Według pomysłu Rongego oddziały te miały być zorganizowane w Galicji, zaopatrzone w broń i amunicję, a następnie wysłane do Królestwa, a tam jako oddziały powstańcze, rzekomo stworzone w Królestwie, miały wywołać w Królestwie powstanie przeciw Rosji w razie wojny. Były więc one pomyślane jako środek polityczno-wojskowej dywersji przeciw Rosji na rzecz Austrii.
(…)”

cd. protokół nr 1
„W okresie tzw. kryzysu bałkańskiego, Dzieduszycki, Iszkowski i ja wezwani zostaliśmy do Wiednia, do Rongego. Na odprawie Ronge wydał nam rozkaz i szczegółowe dyrektywy do organizowania Legionów Polskich przy użyciu istniejących kadr w Związkach Strzeleckich. Legiony miały być gotowe do użycia w razie wojny. Jednocześnie, każdy z nas na swoim terenie miał zorganizować akcję dywersyjną. Otrzymałem wówczas w Ministerstwie Wojny uzbrojenie dla 3000 ludzi, które miałem planowo rozlokować w rejony, gdzie miały być formowane Legiony. Na akcję dywersyjną otrzymałem 3000 kg ekrazytu. Materiały te miałem do dyspozycji w arsenale krakowskim. Z miejsca przystąpiłem do organizowania dywersji i wywiadu wojskowego we wzmocnionej sile. W tym celu wezwałem Piłsudskiego, który zastrzegł się jednak, że sam decydować nie może. Wkrótce przyszedł on z Jodką [Witold Jodko-Narkiewicz]. Konferencja ta nie dała ostatecznego wyniku, gdyż w odniesieniu do zaproponowanego im utworzenia Legionów, obaj oddali się do dyspozycji, natomiast w zakresie dywersji na terenie Królestwa powstały rozbieżności natury technicznej. Za zgodą Piłsudskiego, w celu organizowania dywersji w Królestwie i wywiadu wojskowego, wezwałem do siebie Sławka, który po omówieniu z nim programu i udzieleniu mu wstępnych (uwag), przystąpił do wykonania powierzonego mu zadania. Co najważniejsze przetransportował on na teren Królestwa owe 3000 kg ekrazytu, a następnie rozlokował ten materiał i przygotował wysadzenie i zniszczenie węzłów kolejowych, a zwłaszcza warszawskiego, gdyż o to głównie chodziło. Wysadzenie węzłów miało nastąpić przed rozpoczęciem koncentracji wojsk rosyjskich, o czym miał dać znać wywiad wojskowy. Akcja ta całkowicie, według relacji Sławka, we właściwym czasie udała się. Akcję tę od strony wojskowej wykonał por. Kwiatkowski ze „Strzelca” [brak jednoznacznej identyfikacji]. Akcja była również zsynchronizowana z wywiadem wojskowym. Akcja ta, odbyta i wykonana w terminie, miała doniosłe znaczenie. Tę akcję Sławka należy traktować przykładowo. Główny nacisk położyłem na przygotowanie do tworzenia Legionów. W tym celu na moim terenie rozlokowałem broń na posterunkach żandarmerii w rejonach: Kunowice - Zator - Skawina. Tam też miały być skierowane kadry, które przygotowywał Piłsudski. Zawiadomiłem go również, że uzbrojenie dla 3000 ludzi znajduje się w mojej dyspozycji.

O organizacji Legionów na razie nie rozmawiałem z Piłsudskim, gdyż nie była zdecydowana nominacja dowódcy Legionów, a nadto stała otworem kwestia wykorzystania wszystkich strzeleckich organizacji, Piłsudski bowiem dopiero w 1914 r. został komendantem wszystkich tych związków, o czym wyżej mówiłem. Nadto sytuacja polityczna uległa znacznemu odprężeniu i groźba wybuchu wojny bardzo zmalała. Dopiero mord w Sarajewie i wymiana not między Austrią i Serbią, spowodował ostry kryzys wojenny. Przystąpiłem wówczas gwałtownie do organizowania Legionów, zgodnie z zaleceniami Rongego. Sytuacja była ciężka, gdyż prawie wszyscy ludzie byli na urlopach i feriach. Piłsudski stawił się bezzwłocznie do mojej dyspozycji. Dałem mu 20 oficerów austriackich i wydałem mu polecenie organizowania Legionów w rejonach wyżej wymienionych. Postawiłem jednocześnie wniosek o mianowanie go Komendantem Legionów, co A.O.K. [Armee-Oberkommando; Naczelne Dowództwo Armii] zatwierdziło. W dniu 16 sierpnia 1914 roku ustąpiłem z zajmowanego stanowiska, a na moje miejsce przyszedł z II Oddziału Sztabu Generalnego por. Włodzimierz Zagórski. Komendantem Legionów został gen. Baczyński. Poza tym z Piłsudskim, ani też z Legionami nie miałem bezpośredniego kontaktu, gdyż zostałem odkomenderowany na front. Z Piłsudskim zetknąłem się po jego powrocie z Magdeburga.
(…)”.

Przypisy (do wytłuszczonych nazwisk)

[Włodzimierz Zagórski, h. Ostoja, https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82odzimierz_Zag%C3%B3rski_(genera%C5%82)];
[Rajmund Baczyński, https://pl.wikipedia.org/wiki/Rajmund_Baczy%C5%84ski]

Protokół nr 3 z 8 października 1949 r.
”Rok 1912-1913, okres tzw. kryzysu bałkańskiego, to jednocześnie okres wzmożonego wywiadu i dywersji na terenie Królestwa Kongresowego z inspiracji podległych Generalnemu Sztabowi galicyj-skich placówek K-Stelle. Wywiad i dywersja były prowadzone przy pomocy własnych oficerów wywiadu i PPS. Jak już powiedziałem, wybitną w tym zakresie rolę odegrała K-Stelle Lemberg, gdzie Iszkowski działał za pośrednictwem i przez Piłsudskiego, Sosnkowskiego i ZWC. Oczywiście używanie PPS i Strzelca oraz innych organizacji strzeleckich odbywało się wyłącznie, jeśli chodzi o moje K-Stelle, przez Piłsudskiego i Sławka, gdyż z nimi tylko miałem kontakt. Piłsudski był zazdrosny, jak przypuszczam, o swoją ze mną współpracę, tzn. że nie chciał, abym miał innych konfidentów z PPS. Podejrzewał on mnie o to i w tym celu przysyłał mi swoich ludzi, ażeby mnie sprawdzić. Raz przyszedł do mnie Kordian-Zamorski1 i przedstawiwszy się, że jest z „Parasola" usiłował wejść ze mną w kontakt, ofiarowując swoje informacje i żądając ich ode mnie. [„Parasol - odznaka dla oficerów Związku Walki Czynnej i organizacji strzeleckich]. Nie pamiętam o co chodziło. Drugi raz był w takiejże roli, o ile pamiętam Wieniawa-Długoszowski. Nie wciągałem ani jednego, ani drugiego do roboty ze mną, gdyż ich nie potrzebowałem. Piłsudski bowiem i Sławek zupełnie wystarczali mi. W tym czasie III Oddział Sztabu Generalnego powierzył mi tzw. allarm referat, tzn. opracowanie operacyjne obrony odcinka granicznego Nadbrzeże - Szczakowa, na co otrzymałem do dyspozycji pewną ilość wojska. Ponieważ oddziały te były niewystarczające liczebnie, postanowiłem wziąć do tego celu oddziały strzeleckie Piłsudskiego na odcinku Ojców - Szczakowa.

W tym celu wezwałem do siebie Piłsudskiego, któremu nie zdradzając szczegółów mego planu, wskazałem konieczność opracowania planu mobilizacyjnego oddziałów strzeleckich w oparciu o ich dyslokację. Chodziło mi bowiem o to, ażeby w razie potrzeby można było oddziały te we właściwym miejscu skoncentrować. Jednocześnie zażądałem, ażeby mobilizacji podlegali wyłącznie młodzi ludzie, a w pierwszej linii kongresowiacy. Piłsudski na to zgodził się i przystąpił do roboty. Wysunął on jedynie żądanie, aby strzelcy mieli maciejówki z orzełkiem i mundury nie austriackie. Zgodziłem się na to, gdyż zgodnie z planem Rongego, oddziały te w wypadku wojny miały udawać oddziały powstańcze w Kongresówce. Piłsudskiemu chodziło jeszcze o karabiny Mannlichera, które też milcząco obiecałem, choć wiedziałem, że Ronge dał mi gorsze, a mianowicie Werndla. Powiedziałem także Piłsudskiemu, że rejon koncentracji zostanie podany mu później i tam znajdzie broń i amunicję. Nie ujawniłem przed Piłsudskim tych danych wtedy dlatego, że nie wiedziałem jak Sztab Generalny odniesie się do Piłsudskiego, jako ewentualnego dowódcy. Broń i amunicję dla 3000 ludzi, otrzymaną od Rongego, rozlokowałem w rejonie Krzeszowice - Chrzanów - Skawina - rz. Przemsza, na posterunkach żandarmerii. Rejon ten przeznaczyłem na koncentrację strzelców, poza twierdzą krakowską. Następny okres cechuje wzmożone szkolenie oficerów i podoficerów oraz żołnierzy „Strzelca", nad czym rozciągnąłem również wzmożoną opiekę i kontrolę. Czyniłem to już zresztą od dawna, lecz w tym okresie szczególnie mocno. Kontrolę tę sprawowałem również przez Piłsudskiego, a to w ten sposób, że wspólnie z nim opracowywałem szkolenie bojowe strzelców, co później było przedmiotem wykładów i ćwiczeń. Inspiracja moja w zakresie szkolenia bojowego strzelców szła w tym kierunku, ażeby technicznie, w zakresie wyszkolenia i regulaminu mogli być oni podporządkowani komendzie austriackiej i przez nią użyci.

Na skutek wypadków w Sarajewie i zaostrzenia sytuacji politycznej, otrzymałem ze Sztabu Generalnego nominację jako „Delegierter Generalstabesoffizier AOK in Krakau für die Polnischen Legionsangelegenheiten", czyli zostałem organizatorem i zwierzchnikiem Legionów z ramienia Sztabu Generalnego, Oddział II. W tym charakterze pierwszą moją czynnością było wystąpienie do Ewidenzbüro z wnioskiem o nominację komendanta Legionów, których kadrą miał być „Strzelec", dla Piłsudskiego. II Oddział AOK. tzw. Nachrichtenabteilung, gdyż taką nazwę przybrała w czasie już wówczas toczącej się wojny serbskiej. Ewidenzbüro, zatwierdził mój wniosek i na moje ręce przyszła telegraficznie nominacja komendanta Legionów dla Piłsudskiego.

Nominację tę zatrzymałem i nic o niej Piłsudskiemu na razie nie mówiłem. Jestem zdania, że tacy sami oficerowie dla spraw Legionów zostali mianowani we Lwowie przy K-Stelle, a może i w Przemyślu, przy tamtejszym K-Stelle.

Po otrzymaniu depeszy, wezwałem Piłsudskiego i zarządziłem cichą mobilizację strzelców w miejscach ich postojów, a po kilku dniach nakazałem Piłsudskiemu koncentrację i wskazałem jej rejon, jak wyżej wymieniłem. Rejon ten dlatego wybrałem na koncentrację strzelców, ażeby weszli oni do Zagłębia Olkusko-Dąbrowskiego i tam wywołali powstanie. Jednocześnie, zgodnie z dawniej już zawartą umową, zażądałem od Piłsudskiego przedstawienia mi listy młodych oficerów i kadetów z armii austro-węgierskiej, którzy mieli być zwolnieni i przekazani Piłsudskiemu do Legionów. Piłsudski przedstawił mi taką listę, zawierającą około dwudziestu nazwisk. Oficerów wskazanych przez Piłsudskiego zwolniłem. Między nimi byli: Rydz-Śmigły, Kordian-Zamorski, innych nazwisk nie przypominam sobie. Mobilizacja i koncentracja strzelców została przeprowadzona w rejonie. „Strzelcy" zostali uzbrojeni w broń uprzednio przeze mnie przygotowaną i złożoną na posterunkach żandarmerii. W dniu 5 sierpnia 1914 roku Piłsudski przyszedł do mnie, wtedy po raz pierwszy do mego biura a więc oficjalnie, po rozkaz wymarszu i przepustkę na przejście przez granicę. Przedstawiłem go wówczas (oficerowi) Szt(abu) Gen(eralnego) kpt. Bruessel-Schaumbeck, któremu Piłsudski miał podlegać odtąd i jednocześnie dałem mu rozkaz wymarszu w kierunku Krzeszowice - Ligota - Olkusz na Zagłębie i w tym celu dałem mu przepustkę graniczną, a na zakończenie wręczyłem mu nominację na komendanta Legionów. Z tym Piłsudski wyszedł.

Nazajutrz, dnia 6 sierpnia, okazało się, że Piłsudski nie poszedł we wskazanym kierunku, lecz zorganizował tzw. kadrówkę [1 kompania kadrowa, która jako pierwsza wkroczyła na tereny Królestwa Polskiego – stanowiącego wówczas część Imperium Rosyjskiego], którą z Oleandrów pomaszerował przez Michałowice na Kielce. Zdaniem moim, Piłsudski dlatego nie pomaszerował we wskazanym przeze mnie kierunku, to jest nie poszedł do Zagłębia, gdyż na tym terenie, jak to zresztą okazało się, nie miał zwolenników, ani też żadnych szans powodzenia. Liczył on na mieszczaństwo kieleckie. Bezpośrednią konsekwencją marszu Piłsudskiego na Kielce były liczne skargi napływające od władz austriackich na bezprawne rekwizycje i gwałty dokonywane przez [oddział] Piłsudskiego.

Zgodnie z planem mobilizacyjnym, w dniu 1 sierpnia, z chwilą wybuchu wojny, funkcje szefa K-Stelle i całą K-Stelle objął inny oficer, kpt. Bauer z tzw. Festungskommando-Krakau. Ja pozostałem nadal przy referacie operacyjnym i zwierzchnictwie nad Legionami. W dniu 16 sierpnia opuściłem Kraków na rozkaz sztabu. Zwierzchnictwo nad Legionami objął z ramienia AOK porucznik II Oddziału AOK b. Ewidenzbüro, Włodzimierz Zagórski. Od tej pory straciłem kontakt z Piłsudskim i Legionami.
(…).”

Przypisy (do wytłuszczonych nazwisk)

[Bolesław Wieniawa Długoszowski, https://pl.wikipedia.org/wiki/Boles%C5%82aw_Wieniawa-D%C5%82ugoszowski];
[Edward Rydz Śmigły,
https://pl.wikipedia.org/wiki/Edward_%C5%9Amig%C5%82y-Rydz];
[Kordian Józef Zamorski,
http://www.niepodlegly.tarnow.pl/galeria-postaci/jozef-kordian-zamorski];

Protokół nr 4 z 12 listopada 1949 r.
„(…)

W końcu lipca 1914 otrzymałem rozkaz z Ewidenzbüro udania się do Wrocławia i nawiązania kontaktu z niemieckim Nachrintenoffizier (tzn. II Oddz.). (…).Tam skontaktowałem się z Nachrichten-Offizier, którego nazwiska nie pamiętam. Nie mówiłem mu o własnej sytuacji, bo nie miałem do tego upoważnienia. I on niewiele mi powiedział o swej sytuacji. Gdy wracałem z Wrocławia, widziałem już zmobilizowane oddziały Landsturmu niemieckiego. W parę dni później, a więc już w czasie wojny, ów niemiecki oficer wywiadu przyjechał do mnie do Krakowa. Było to około 6 sierpnia, przed lub bezpośrednio po wymarszu kadrówki. Odniosłem wrażenie, że chciał się zorientować w sprawach legionowych. Dotychczas bowiem nie informowałem sztabu niemieckiego o kwestii Legionów. A sprawa Legionów miała oczywiście dla Niemców takie samo znaczenie, jak dla Austriaków. W Krakowie przebywałem do 16 sierpnia, a potem zostałem przeniesiony w charakterze kierownika Nachrichten-Abteilung do I Armii austro-węgierskiej w Łańcucie. Dowódcą armii był Dankl, szefem sztabu gen. Kochanowski - Polak. Kochanowski był uprzednio od 1910r.do 1913 r. szefem sztabu I Korpusu w Krakowie, któremu podlegała moja K-Stelle. Jako taki był on zorientowany w kontaktach wywiadu austriackiego w Krakowie z PPS, Piłsudskim i jego organizacjami.
(…)
… (W Łańcucie) prowadziłem dalej swą działalność, to jest wywiad w przedpolu I Armii, tzn. na Lubelszczyźnie. Legiony wówczas były podporządkowane grupie operacyjnej gen. Kummera. Grupa ta znajdowała się po lewej stronie Wisły i szła na Dęblin.
(…)

W końcu października, mój szef sztabu Kochanowski polecił mi udać się konno do Piłsudskiego, do Zwolenia. Polecenie to było wydane bez konkretnych szczegółów. Zrozumiałem, że jak to było w praktyce, mam zbadać sytuację w Legionach. Przyjechałem do majątku koło Zwolenia, gdzie był sztab Piłsudskiego, nie spotkałem tam nikogo ze znanych mi starszych działaczy legionowych oprócz samego Piłsudskiego. Odniosłem wrażenie, że zostali wysłani w jakiejś misji. W toku obszernej rozmowy Piłsudski powiedział mi, że jeden batalion legionowy walczyć ma w ramach armii niemieckiej, do której już jest wcielony. Batalion ten miał wkroczyć do Warszawy. Tę wiadomość potwierdzono mi w sztabie I Armii. Zrozumiałem, że skoro istnienie Legionów nie było już tajemnicą wobec Niemców - musieli się Niemcy Legionami zainteresować. Przypuszczam, że moja misja do Hindenburga miała właśnie za zadanie informację sztabu niemieckiego o Legionach. Niemcy wtedy nie pytali mnie o te kwestie. Sądzę, że mieli już bezpośrednie informacje od Piłsudskiego. Wiem bowiem, że przekazanie Legionów Niemcom nie wynikało z inicjatywy austriackiej. Legiony bowiem były Austriakom niezwykle potrzebne dla rozszerzenia swej partii znanej jako osterreichpolnische lösung der Polen-frage [austriackie rozwiązanie kwestii polskiej]. Niemcom jednak były równie potrzebne ze względu na dążenia Hohenzollernów co do stworzenia niemieckiej Polski. Armia niemiecka natomiast była najbliższym sąsiadem sztabu Piłsudskiego i tu raczej jest źródło tej inicjatywy. Przypuszczam, i jest to rozsądne wytłumaczenie mojej ówczesnej misji do Piłsudskiego, iż sztab austriacki niezadowolony był, że Legiony odrywają się już częściowo od armii austriackiej i stają się łącznikiem między nią a armią niemiecką. Wiem, że jednocześnie w tym okresie Piłsudski rozbudowywał POW [Polska Organizacja Wojskowa],które oddało nieocenione usługi Niemcom.
(…)
Piłsudski już działał na terenie niemieckiej okupacji w łączności z Niemcami. Wiem, że już na długo przedtem złożył on memoriał na ręce gubernatora niemieckiego Beselera co do stworzenia polskiego Wehrmachtu i wykorzystania rekrutów polskich. Legiony bowiem ostatecznie przeszły do dyspozycji Niemców po klęsce austriackiej na Styrze w 1916 r. Wtedy to Niemcy za cenę posiłków udzielonych Austriakom przejęli Legiony, do których przywiązywali wagę.
(…).”

Przypisy (do wytłuszczonych nazwisk)

[Victor Dankl von Kraśnik, hrabia https://pl.wikipedia.org/wiki/Victor_Dankl];
[Alfred Kochanowski, herbu Korwin, hrabia (1866 – 1930)];
[Heinrich Kummer von Falkenfeld, https://de.wikipedia.org/wiki/Heinrich_Kummer_von_Falkenfeld];
[Hans Hartwig von Beseler, https://pl.wikipedia.org/wiki/Hans_Hartwig_von_Beseler]

Protokół nr 5 z 8 października 1949 r.
„(…)

W chwili upadku monarchii austro-węgierskiej znajdowałem się w San Dona di Piavae na stanowisku szefa sztabu 58 dywizji, w stopniu podpułkownika Sztabu Generalnego. Po rozesłaniu poszczególnych pułków do ich krajów ojczystych, sam ze sztabem udałem się do Wiednia, gdzie wszyscy zdemobilizowaliśmy się. Zgłosiłem się następnie do Sztabu Generalnego, b. AOK do Dyrektions Büro i tam zgłosiłem, że wstępuję do armii polskiej. Nie wzięto mi tego za złe. Następnie udałem się do polskiego charge d'affaires w Wiedniu, Habichty, obecnie przebywającego w Krakowie, który mnie skierował do pełnomocnika wojskowego, gen. Nowotnego, obecnie nieżyjące-go. Nowotny zakomunikował mi, że czeka na mnie depesza gen. Szeptyckiego, ówczesnego szefa sztabu Naczelnego Dowództwa, z poleceniem objęcia Komisji Likwidacyjnej przy austro-węgierskim ministerstwie wojny. W komisji tej zastałem wówczas, jako kierownika mjr Ładosia, późniejszego generała WP, obecnie przebywającego w Szczawnicy i kpt. Chilarskiego, późniejszego pułkownika WP, obecnie nieżyjącego. Komisję prowadziłem do 9 XII, po czym telegraficznie wezwany zostałem do Naczelnego Dowództwa w Warszawie przez gen. Szeptyckiego, u którego meldowałem się w dniu 12 grudnia. W tymże dniu otrzymałem nominację na szefa VI Oddziału Naczelnego Dowództwa z zadaniem ułożenia polskiego kodu szyfrowego. Tu wyjaśniam, że ówczesne Naczelne Dowództwo składało się z sześciu oddziałów: I - organizacyjny z gen. Thullie, II - wywiad, niezorganizowany,
III - operacyjny z płk Stachiewiczem i płk Kutrzebą, IV - transportowy z mjr Staszewskim ,
V - personalny i VI - szyfrowo-dyplomatyczny, który ja objąłem po płk Matuszewskim. Wkrótce,
a ściśle następnego dnia, tj. 13 XII składałem przysięgę. Wraz ze mną składał również przysięgę Piłsudski i oficerowie Naczelnego Dowództwa oraz garnizonu. W czasie defilady po przysiędze spotkałem się z Piłsudskim, który bardzo serdecznie mnie przywitał i zaprosił na następny dzień do Belwederu na śniadanie. Na śniadaniu tym byłem i spotkałem tam całe towarzystwo legionowe ze Sławkiem na czele. Było to zebranie koleżeńskie i miało ono charakter towarzyski. W styczniu 1919 r. przydzielony został Sławek z zadaniem organizowania wywiadu przy Naczelnym Dowództwie, z którego to wywiadu później powstała „dwójka". Wkrótce na miejsce Sławka przyszedł Matuszewski. Kto ze Sławkiem i Matuszewskim organizował wówczas „dwójkę" tego nie wiem, gdyż wkrótce, 10 marca, zostałem przeniesiony do Ministerstwa Spraw Wojskowych i objąłem pierwszy departament mobilizacyjno-organizacyjny, będąc podporządkowany bezpośrednio Sosnkowskiemu, wówczas drugiemu wiceministrowi MSWojsk. [Ministerstwo Spraw Wojskowych].Na tym stanowisku pozostawałem do kwietnia 1920 r., to jest do mianowania mnie dowódcą grupy operacyjnej „płk Rybak", i wymarszu na Kijów. Po wycofaniu się z Kijowa grupa moja została rozwiązana na Polesiu koło Turowa. [Turów; białorus. Тураў - obecnie miasteczko na Białorusi w obwodzie homelskim w rejonie żytko wickim];
(…).”

Przypisy (do wytłuszczonych nazwisk)

[Ernest Artur Habicht, https://pl.wikipedia.org/wiki/Ernest_Habicht];
[Adam Adolf Nowotny,
https://pl.wikipedia.org/wiki/Adam_Nowotny-Lachowicki-Czechowicz]
[Kazimierz Ładoś,
http://ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/kazimierz-lados];
[Eugeniusz Chilarski,
https://docplayer.pl/25534384-Organizacja-sztabu-generalnego-wp-naczelnego-dowodztwa-wp-w-latach.html];
[Stanisław Maria hrabia Szeptycki,
http://www.wladcy.myslenice.net.pl/Polska/opisy/Stanislaw%20Szeptycki.htm];
[Jan Thullie,
https://www.ogrodywspomnien.pl/index/showd/65964];
[Julian Stachiewicz,
http://jpilsudski.org/artykuly-personalia-biogramy/generalicja-oficerowie-zolnierze/item/1801-general-julian-stachiewicz-1890-1934-pilsudczyka-szlak-ciernisty];
[Tadeusz Kutrzeba,
https://dzieje.pl/postacie/tadeusz-kutrzeba];
[Stanisław Starzewski
, https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Starzewski];
[Ignacy Hugo Stanisław Matuszewski, http://ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/ignacy-hugo-stanislaw-matuszewski];

„Po rozwiązaniu grupy Sosnkowski mianował mnie, jako minister wojny, szefem sztabu IV armii w Wołkowysku, której dowódcą był gen. Skierski, obecnie nieżyjący. Dowódcą frontu był wówczas Szeptycki. „Dwójkę" w IV armii prowadził płk Stamirowski , jeden z zaufanych Piłsudskiego, późniejszy współorganizator zamachu majowego. Wkrótce z Naczelnego Dowództwa przysłano mi dwóch łączników, a mianowicie mjr Becka, późniejszego ministra spraw zagranicznych, i płk Stachiewicza Juliana, późniejszego szefa Wojskowego Biura Historycznego. Obydwaj oni mieli, nieznane mi tajne instrukcje i pełnomocnictwa o bardzo szerokim zakresie. Mieli oni prawo usuwać poszczególnych dowódców oddziałów i oddawać ich pod sąd wojenny. Ta ich funkcja miała ścisły związek z odwrotem IV armii, którą ja objąłem jako szef sztabu już w odwrocie oraz ze zmianą w dowództwie frontu, które objął po Szeptyckim gen. Haller z Włodzimierzem Zagórskim, jako szefem sztabu. Nadmienić jeszcze pragnę, że Beck i Stachiewicz mieli jakieś tajne instrukcje w odniesieniu do mnie i nie opuszczali mnie.
Następny okres to przygotowania i przegrupowania do bitwy warszawskiej.
Odbywało się to według planów gen. Rozwadowskiego, który na skutek nacisku Anglii i Francji został szefem Sztabu Generalnego i objął faktyczne dowództwo, podczas gdy Piłsudski dowodził frontem środkowym, składającym się z III i IV armii. Naczelne Dowództwo Piłsudski objął dopiero po przełamaniu frontu.
(…).”

Przypisy (do wytłuszczonych nazwisk)

[Leonard Skierski, https://www.ogrodywspomnien.pl/index/showd/17684];
[Kazimierz Stamirowski,
http://www.jura-pilica.com/?adolf-hiron,240];
[Józef Beck,
https://dzieje.pl/postacie/jozef-beck];
[Tadeusz Jordan Rozwadowski,
https://historia.org.pl/2013/03/09/zapomniany-general-tadeusz-rozwadowski-tworca-wojska-polskiego-i-zwyciestwa-w-1920-r-wywiad/];

Jako próbę dania odporu treściom zwartym w „Protokołach przesłuchania generała Rybaka” należy potraktować publikację autorstwa Ryszarda Świętka zatytułowaną „Lodowa ściana. Sekrety polityki Józefa Piłsudskiego 1904 – 1918”; http://niniwa22.cba.pl/lodowa_sciana_2.htm .

Zalinkowana publikacja stanowi, moim zdaniem, lekturę długą oraz zwyczajnie żmudną. Czyli przeznaczoną dla zdeklarowanych smakoszy tego okresu historycznego.

 

 

 

 



tagi:

stanislaw-orda
8 listopada 2018 06:49
11     901    6 zaloguj sie by polubić
komentarze:
saturn-9 @stanislaw-orda
8 listopada 2018 06:58

Ledwo leptop zaskoczy a Pan nam w oczy setką kuje. Dziekuję ;-)

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @stanislaw-orda
8 listopada 2018 10:28

"oboje Daszyńscy [brat Ignacego Feliks wraz z żoną Zofią]"

Drobna poprawka: określenie "oboje Daszyńscy" nie może odnosić się do Feliksa i jego żony Zofii, bo Feliks zmarł w 1890 r., a Zofia od kilkunastu lat była już panią Stanisławową Golińską. Chodzi raczej o Ignacego Daszyńskiego i jego żonę Marię, aktorkę, też Paszkowską z domu (sic!), która poglądów socjalistycznych męża ponoć nie podzielała, w przeciwieństwie do swojej imienniczki, towarzyszki Marii P., nie wiem czy s p. Daszyńską spokrewnionej.

Sam Ignacy Daszyński w Pamiętnikach wielokrotnie wspomina o swoich konataktach z małżeństwem Jodków i współpracy z Witoldem.

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @jolanta-gancarz 8 listopada 2018 10:28
8 listopada 2018 10:58

dzięki, już poprawiam (zasugerowałem sie błędnym przypisem, ktory znalazłem w innym miejscu).

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @stanislaw-orda 8 listopada 2018 10:58
8 listopada 2018 11:05

W takim razie proszę również usunąć mój komentarz, jako już bezprzedmiotowy;-)

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @jolanta-gancarz 8 listopada 2018 11:05
8 listopada 2018 11:15

Nie potrafię usuwać komentarzy, może więc będzie bardziej z sensem  jak przywrócę swoją poprzednią wersję w przypisie - w  notce.

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @stanislaw-orda
8 listopada 2018 14:21

Jako zadeklarowany ' purysta językowy ' pozwolę sobie wskazać na błędy/literówki głównie w słowach z j. niemieckiego. Być może ukaże się w druku więc ...

Dzięki raz jeszcze za lekture oraz linki.

Nachritenabteilung      winno być        Nachrichtenabteilung

organizowanie dywersji przeciwko Rosji na wypadek wojny pomiędzy Austrią i Węgrami, której groźba wybuchu wzbierała stale na sile wskutek zaanektowania przez Austrię Bośni i Hercegowiny w końcu 1908 r.

To z wojną pomiedzy Austrią i Wegrami brzmi, jak dla mnie, osobliwie.

,,der konfident S"        ,,der Konfident S"  2 razy w tekście

Ewidenzbüro                Evidenzbüro    5 razy w tekście

 [ The intelligence branch of the Austro-Hungarian General Staff, and also known as the Evidenzbüro, the Kundschaftstelle was founded ]

tzw. allarm referat               alarm referat (Alarm Referat ?)

z niemieckim Nachrintenoffizier              Nachrichtenoffizier

osterreichpolnische lösung der Polen-frage     österreich-polnische Lösung der Polenfrage

[austriackie rozwiązanie kwestii polskiej]  konsekwentnie tłumacząc to [austriacko-polskie rozwiązanie kwestii polskiej]

San Dona di Piavae                   San Donà di Piave

Dyrektions Büro                         Direktionsbüro

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @saturn-9 8 listopada 2018 14:21
8 listopada 2018 18:50

przyjmuję "na klatę" wszystkie uwagi, ale to nie jest mój orginalny tekt (czyli nie mojego autorstwa}  tylko  kopia zapisów w protokołach, które ktos inny sporządzał.

Zwracałęm uwagę na "nazwiska", na inne zapisy juz nie.

Dlatego nie będę wnosił poprawek, a także dlatego że komentarze pod notkami stanowią integralną część tej "nawigacji", którą tu staramy się prowadzić.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @stanislaw-orda
8 listopada 2018 23:25

a jaką kotwicę zrzuciliśmy: admiralicji, czy patentową ?

zaloguj się by móc komentować


saturn-9 @stanislaw-orda 8 listopada 2018 18:50
9 listopada 2018 09:19

... że komentarze pod notkami stanowią integralną część tej "nawigacji", którą tu staramy się prowadzić.

W duchu "nawigacji" uzupełniłem ten ważny (dla mnie) przyczynek o rozpoznanie błędów/literówek w języku obcym.

Zaskoczyłem, że kursujący w polskim 'konfident' wprawdzie z łaciny ale do obiegu za sprawką niemieckiego jurgeldu z Wiednia niż Berlina.

W Berlinie jest mowa o V-Person potocznie mówi się też V-Mann (Vertrauensperson czyli osoba zaufania). W Austrii jeszcze jest nadal w obiegu konfident [ ...in Österreich auch Konfident ].

W tekście pojawia się również namiar na trzy tysiące bagnetów vulgo starych karabinów dla Legionów [ Broń i amunicję dla 3000 ludzi, ...]. Trzy razy trzy dla trzech K-Stellen ?

A to już trop, który saturnowi podchodzi. Jakie tęgie głowy w sztabie imperialnym zadecydowały o 3 x 3 000? Zagadkowa historia Austro-Węgier z jej piramidą administracyjną i nadwornymi dostawcami kredytów.

Kredytodawcy podpowiedzieli ten cynk? Damy kasę na 9 tysięcy...

Wpisuje się bowiem owe 3 x 3 w 'tradycję'.

Hm, mam ci sroczy ogon a w stolicy skrzek setnej rocznicy.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @saturn-9 9 listopada 2018 09:19
10 listopada 2018 06:00

3 x 3 000?

Być może jest to prawidłowa interpretacja. Tzn. tyle pewnie "rozksięgowano".

Trochę wcześniej niejaki Bonaparte (Napoleon) był zdania, że każdego kwatermistrza można by rozstrzelać bez sądu po trzech latach działalności.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować