-

stanislaw-orda : unukalhai (unuk.al.hayah@gmail.com)

Tako rzecze Nostradamus

Ruch na forum trochę za mały więc, poki co, dorzucam coś jeszcze ze swojego archiwum blogowego.

W zbiorach muzeum Arbaud w mieście Aix-en-Provence we Francji przechowywana jest książeczka o wymiarach 10 cm x 7,5 cm i objętości trochę ponad 200 stron, a jej egzemplarz został wydrukowany w Lyonie w 1568 roku przez Benoista Rigaud. Ten „biały kruk”, zatytułowany Les Prophéties, jest uważany za najbardziej zbliżone do oryginalnego tekstu, czyli wzorcowe, całościowe wydanie dzieła Nostradamusa, jako że oryginały strof, pisane odręcznie przez ich autora, nie zachowały się.

Bohater opowieści, Michel de Notredame, (w łac. wersji: Nostradamus ) urodził się w 1503 r. w St. Rémy de Provence, a zmarł w 1566 r. w Salon de Provence (obie miejscowości w Prowansji, diecezja awiniońska, Francja). Dziadek Nostradamusa - Guy Gassonet - w wyniku edyktu, wydanego w 1501 roku przez króla Francji Ludwika XII, nakazującego Żydom prowansalskim ochrzcić się w Kościele katolickim w ciągu trzech miesięcy pod groźbą konfiskaty mienia i banicji, przyjął chrzest i zmienił nazwisko na Pierre de Notredame.

Najważniejsze dzieło Nostradamusa powszechnie znane jest pod nazwą centurie („Centuries astrologiques”). Wspomniany egzemplarz muzealny został sporządzony z edycji, które ukazywały się drukiem w latach 1555 – 1558, aczkolwiek nie zachowały się egzemplarze wszystkich pierwszych wydań. Określenie łacińskie „centurium” odnosi się do księgi zawierającej sto czterowierszowych strof. Za życia Nostradamusa opublikowano dziesięć takich ksiąg, zaś ogólna liczba strof, których jego autorstwo jest pewne lub prawie pewne, waha się od 940 do 948. Jak z tego wynika dziesięć centurii nie daje w wyniku tysiąca strof, gdyż część z nich wykreślił albo sam autor, albo wydawcy pierwszych edycji ze względu na, wówczas już oczywistą, nietrafność zawartych w nich przepowiedni. Wspomniana wersja centuriów poddawana była, w okresie już prawie 500 lat (a i jest nadal), niezliczonym poprawkom, przeróbkom, zwyczajnym fałszerstwom, jak też ,,twórczym” uzupełnieniom, gdy akurat potrzebne było to dla doraźnych celów autorowi czy redaktorowi kolejnego ich wydania (najczęściej drukowanego we fragmentach). Przeciętny czytelnik nie dysponuje żadnymi możliwościami dokonywania weryfikacji spreparowanych tekstów poprzez ich porównanie z wydaniem liońskim z 1568 roku i jest w zasadzie bezradny wobec dowolnego chucpiarstwa, o ile tylko jest ono sygnowane imieniem Nostradamus. Dokonywanie manipulacji w tekście centuriów było i jest stosunkowo łatwe ze względu na liczne pomyłki zecerskie, które najczęściej pojawiały się we wcześniejszych ich edycjach (ówcześni zecerzy byli często półanalfabetami). Błędy literowe, przestawienia znaków, zmiany w wyróżnianiu tekstu kursywą, zmiany interpunkcji i wielkich liter, powielane i twórczo rozwijane w kolejnych wydaniach, mogły bardzo znacznie zniekształcić tekst w porównaniu do jego wersji pierwotnej (wzorcowej). Błędy popełniane przez zecerów stają się zrozumiałe jeśli uwzględni się, iż Nostradamus pisał odręcznie bardzo niewyraźnie (można to stwierdzić na podstawie innych zachowanych jego rękopisów, np. listów). Na dodatek używał w tekstach pisanych dialektu prowansalskiego, a nie było jeszcze wówczas ustalonych jednolitych reguł pisowni języka francuskiego. Wszystko to razem znakomicie ułatwiało i nadal ułatwia przeprowadzanie dowolnych i celowo zamierzonych fałszerstw w treści centuriów.

I właśnie o takim przypadku będzie mowa w niniejszym tekście. W wybranym przykładzie, jak w soczewce, skumulowały się zarówno prostackie jak i wyrafinowane sposoby manipulowania tekstami Nostradamusa.

Jako przykład posłuży do tego celu strofa 57 z 5 centurii, znana jako proroctwo przepowiadające lot balonu braci Montgolfiere. Oto jej tekst spisany z oryginalnego przedruku dokonanego przez literata francuskiego Eugene Bareste (1814-1861) z opublikowanego w 1840 r. całościowego zbioru prac Nostradamusa pt: „Nostradamus. D’Almanach prophetique”:

Istra du mont Gaulsier & Aventin,

Qui parle trou advertira l’armée:

Entre deux rocs sera prins le butin,

De SEXT. mansol failir la renommee.

Niestety, współczesny komputerowy edytor tekstu nie ma w czcionkach odpowiednika ówczesnej litery „s”, która, o ile nie występowała na końcu wyrazu, była bardzo podobna do czcionki litery „f”, tyle, że poprzeczka w literze „s” występowała jedynie z lewej strony.

 

Jako pierwszego nowatora opiszę Theophilusa de Garencierés (1610-1677), dr medycyny uniwersytetu w Caen i absolwenta studiów w Oxfordzie, który zajmował się zielarstwem, znachorstwem i astrologią, a praktykował te swoje zajęcia głównie w Londynie. Jako pierwszy przełożył w całości centurie Nostradamusa na jęz. angielski pt.: „The true Prophecies or Prognostications of Michael Nostradamus” i opatrzył je własnymi komentarzami. Wersja tej strofy w jęz. starofrancuskim,  brzmi:
 

Istra du Mont Gaulsier & Aventine,

Qui par le trou advertira l’Armée,

Entre deux Rocs sera prins le butin,

De Sext. Mansol failir la renommèe.

Wersję tę Garencierés przetłumaczył na język angielski w swojej wydanej w 1672 r. ksiązce w taki oto sposób (tekst w przekladzie polskim, ale nie szkodzi).

„Wyjdzie na wzgórza Gaulsier i Aventine,

Ten, co przez otwór Armię zauważy,

Między dwoma Skałami łup zdobyty będzie,

Sext. Mansol sławę swą utraci.”

I Garencierés skomentował powyższy tekst, jak następuje:

„Gaulsier i Aventine to dwa z siedmiu wzgórz rzymskich, na które, jak się zdaje, uda się człowiek jakiś, by Armię przyuważyć, a Papież Sextusem zwany złupiony zostanie. Lecz znaczenie słowa Mansol wyjaśnić nie umiem.”

Istotny błąd to zaliczenie Gaulsier do siedmiu wzgórz rzymskich. Aventine oczywiście do nich należy, z kolei nazwa Gaulsier jest we Włoszech, jak i w Rzymie, kompletnie nieznana.

Kolejny, ale już dwudziestowieczny, interpretator, którego wersja strofy 5/57 wciąż pojawia się w licznych publikacjach (oczywiście, jak również dokonane przez niego twórcze przeróbki innych strof centuriów), to Vlaicu Ionescu, profesor filozofii, urodzony w 1922 r. (Sibiu, Rumunia) wyemigrował do USA w 1960 r., gdzie zmarł (Nowy Jork, 2002 r.). Jest on autorem licznych publikacji dotyczących piśmiennictwa Nostradamusa i który w opasłym tomie zatytułowanym: ”Nostradamus: L’Histoire Secrète du Monde” („Nostradamus: Tajemnicza historia świata.”) doprowadził interpretację omawianej strofy do tytułowego wydarzenia wzlotu balonu konstrukcji braci Montgolfiere. Ale aby osiągnąć założony cel, zmuszony był wprowadzić spore „poprawki” do brzmienia strofy w wersji znajdującej się w książce Th. Garencierés’a. W wyniku wprowadzonych „ulepszeń” V. Ionescu otrzymał :

Istra de Mont GAULFIER & AVENTIN,

Qui par le trou advertira l’Armée.

Entre deux Rocs sera prins le butin,

De SEXT man. sol faillir la renommée.

Tylko z pozoru różnice są nieznaczne. Bo oto mamy de zamiast du, GAULFIER zamiast Gaulsier, AVENTIN zamiast Aventine, SEXT zamiast Sext, oraz man. sol zamiast Mansol. Ale czyż interpretator nie może dokonać żadnych, nawet drobnych poprawek? V. Ionescu wszystkie poprawki uważa za w pełni zasadne, chociaż tylko jedna z nich zgodna jest z wersją przyjętą za „editio princeps”, czyli wspomnianym wcześniej wydaniem Benoista Rigauda z 1568 r. Ale i ona z jednym, jak się dalej okaże, bynajmniej nie nieważnym wyjątkiem. Pisownia wyrazu „SEXT” w wydaniu Rigauda pisana jest dużymi literami, Ionescu też tak ją zapisał, ale u Rigauda po tym wyrazie jest kropka, zaś Ionescu ją opuścił. Oczywiście, zarówno ta, jak i pozostałe zmiany, nie należą bynajmniej do drobnych, a ponadto zostały wprowadzone świadomie dla potwierdzenia z góry założonej tezy. Dlaczego akurat takie zmiany wprowadził nasz interpretator i tłumacz? Właśnie ta kwestia jest przedmiotem dalszej treści tej notki. Niestety, nie będzie to analiza zbyt krótka, a to w myśl reguły, że aby sprostować niedorzeczności zgromadzone w czterech zdaniach nie zawsze wystarczy na to zdań czterdziestu. A bywa, że i tyle może okazać się zbyt mało. Po omówionej wyżej „przeróbce” czterowiersza, V. Ionescu interpretuje go, wedle znanej skądinąd metody „z polskiego na nasze”, następująco:

„Nadejdzie dzień, w którym armię francuską ostrzeże człowiek znajdujący się pod otworem pewnej maszyny zwanej Montgolfiere, i Rzym również wojnę prowadzić będzie, a w tym czasie Stolica Apostolska pozbędzie się dwóch wspierających ją opok. Chwała papieża z VI przy imieniu utracona zostanie.”

Do tych wyjaśnień niezbędne stają się kolejne, bardziej szczegółowe, których, rzecz jasna, nie skąpi:

„W czasie, gdy nowo wynaleziony balon umożliwi człowiekowi uniesienie się w koszu doczepionym pod otworem, by poznać pozycje Austriaków podczas bitwy pod Fleuresem i powiadomić o nich armię francuską, i kiedy Republika prowadzić będzie wojnę z Italią, traktat w Tolentino (19 luty 1797 r.) odbierze papieżowi Awinion, a bitwa pod Venaissin we Francji i Italii rozszerzy się na prowincje Bolonii, Ferrary i Romany. Niedługo potem (10 luty 1798 r.) przyćmiona zostanie świetność panującego papieża Piusa VI, pozbawionego swej posiadłości i wtrąconego do więzienia. Umrze on w Walencji, obcym kraju.”

Któż mógłby się spodziewać, że aż tyle da się wyczytać w banalnym czterowierszu.

V. Ionescu, stosując dosyć zawiłe wyjaśnienia i z wykorzystaniem „metody anagramowej” przetworzył pierwszy wers czterowiersza:

ISTRA DU MONT GAULFIER ET AVENTIN

w coś następującego :

ETIENNe De MONTGAULFIER AéRo-STaTI AVUs

I chociaż dla dodanych przez siebie liter (napisane z małej litery) nie podał uzasadnienia, „podrasowany” w taki sposób wers przetłumaczył jako :

Etienne de Montgaulfier, l’ancêtre de l’Aérostat”

czyli

„Étienne de Montgaulfier, przodek balonu z gorącym powietrzem”

Étienne jest imieniem młodszego z dwóch braci wynalazców. Intrygujące jest natomiast użycie określenia „przodek” w odniesieniu do relacji między człowiekiem i balonem. Ale najbardziej radykalną konfabulację stanowi rozdzielenie wyrazu Aventin w określenie „A-vent-in” (czyli slowo oznaczające  wiatr, franc. „vent”). W połączeniu z wyrazem „Mont” (franc. „góra”), na końcu którego w kolejnej „przeróbce” dostawia kropkę, sugerując, iż chodzi o skrót od słowa „montage”, co świadczyć by miało o tym, iż Nostradamus chciał powiedzieć: „montage à-vent-in” tj. unoszony przez wiatr. I czyż nie jest to dokładnie opisana zasada działania balonu? Wypada przyznać, że taki zabieg stanowi nadzwyczaj pomysłową konfabulację. Zwłaszcza, iż rzeczywiście zastosowano wynalazek braci Montgolfiére do obserwacji ruchów wojsk austriackich podczas bitwy pod Fleurusem (26 czerwca 1794 r.), zwycięskiej dla wojsk francuskich za przyczyną, jak niektórzy historycy utrzymują, zastosowania owego wynalazku. Fleurus to miasteczko niedaleko Charleroi, wówczas w królestwie Niderlandów, obecnie miasto w Belgii. Balon konstrukcji braci Montgolfiére użyty do obserwacji ruchów wojsk austriacko-holenderskich nosił nazwę „l’Entreprenant” (tj. zaradny lub przedsiębiorczy).

A więc mamy niewątpliwie do czynienia z idealnie „trafioną” przepowiednią. I pomyśleć, że ta cała, tak misterna, spekulacja ma swoje źródło w błędzie zecerskim, czyli pomyleniu bardzo podobnych czcionek „f” i „s”, o czym było już wcześniej. Kluczowa pomyłka, o tak dalekosiężnych konsekwencjach, dotyczy wyrazu „Gaulfier”, w którym zamieniona została czcionka „s” na czcionkę „f”. W poprzednich wiekach, przy stosowaniu ręcznego składu przez zecerów i drukarzy, były to często spotykane błędy. Dotyczyły również innych „lustrzanych” czcionek, czyli np. liter „n” i „u”, albo „d” i „p”. A w przypadku omawianego czterowiersza podobne przestawienie dotyczy wyrazu „mansol”, w którym zamieniono „u” na „n”. Zamiast karkołomnych kombinacji dokonywanych przez V. Ionescu z tym wyrazem, a zwłaszcza jego przeróbce na man. sol, co Ionescu tłumaczy jako skrót od „manus solus” (łac. samotny mężczyzna), albo nawet od „maneus solus” (łac. mężczyzna, który żyje samotnie), co uważa on, że oznacza „celibat”, a stąd już prosta(?) konstatacja, że chodzi tu o papieża. Problem w tym, iż w przedruku wydania z 1555 r. dokonanym przez Bareste’a znajduje się wyraz „mansol”, ale z pewnością nie wyraz „man. sol”. To tylko pospolity termin „mausol”, (mauzoleum) z równie banalnym zamienieniem lustrzanych czcionek w przedruku. Najbardziej wyraźne jest jednak „preparowanie” tekstu do założonej z góry tezy, polegające na zamianie przedimka „du” na przedimek „de” przed wyrazem „mont”. Dla czytelników nie znających języka francuskiego może to wydawać się niewiele znacząca zmiana. Ma ona jednak decydujące znaczenie dla manipulacji dokonanej przez V. Ionescu. Niestety, konieczna jest dygresja na temat pewnej reguły wynikającej z gramatyki jęz. francuskiego [przypis 1]..

Z kolei należy zająć się teraz genezą wyrazu „mausol”, gdyż tak powinien brzmieć poprawny zapis. Aby znaleźć potwierdzenie, iż właśnie taka wersja jest poprawna, konieczna jest kolejna dygresja, tym razem natury historycznej. Otóż rodzinna miejscowość Nostradamusa, czyli miasteczko St. Rémy de Provence, już w czasach rzymskich stanowiło ważny ośrodek handlowy, gdyż położone było przy jednej z ważniejszych dróg na linii północ – południe. Rzymianie rozbudowali miasteczko, aż do, już wówczas dużo starszego, Glanum ( Cité des Glaniques - odległe około mili od centrum St. Rémy ), gdzie stacjonował rzymski garnizon. W latach młodości Nostradamusa (mieszkał w St. Rémy do 16 roku życia) z Glanum pozostały tylko ruiny, stanowiące dzisiaj atrakcję turystyczną. Obok ruin wznosiły się inne pozostałości po obecności Rzymian, zwłaszcza dwa monumenty, nazywane „Les Antiques”. Gdy w ich otoczeniu bawił się mały Nostradamus, budowle te liczyły sobie już 14 wieków. I na długo przed jego urodzeniem uważano, że jeden z tych monumentów to grobowiec dowódcy garnizonu rzymskiego imieniem Sextus. Np. we wstępie do pierwszej swojej księgi („Excellent et moult utile Opuscule”) Nostradamus określa siebie jako: „Sextropheae Natus Gallia”, czyli „urodzony w krainie, gdzie znajduje się mauzolem Sextusa”. Na iglicy mauzoleum (jednego z monumentów „Les antiques”) jeszcze dzisiaj można odczytać napis: „SEX.L.M.IVLIEI.C.F.PARENTIBVS.SVEIS.”, co w pełnym rozwinięciu brzmi : „SEX(tus) L(ucius) M(arcus) IVLIEI C(aii) F(illi) PARENTIBVS SVEIS”. Po wykreśleniu nawiasów zawierających domyślniki oznacza: „Sextus Lucius Marcus Julius Caius Filli Parentibus Sueis”. Jakkolwiek nie jest to typowy grobowiec, ale okoliczni mieszkańcy “od zawsze” nazywali go “Le Mausole”. Wyraz ten we współczesnej francuszczyźnie ma formę „mausolée”.

Czyli, można chyba uznać, iż znana jest geneza użycia przez Nostradamusa wyrazu SEXT. w czterowierszu, będącym przedmiotem niniejszej opowieści.

U stóp owego mauzoleum znajduje się były klasztor (aktualnie, w niezniszczonej jego części, funkcjonuje przytułek dla psychicznie chorych). Już w XII wieku klasztor ten nazywał się St. Pol de Mausole. Pol to staroprowansalska wersja imienia Paul (Paweł). Stojąc zaś u podnóża Le Mausole, na południe mamy widok na wysoki i postrzępiony masyw górski Les Alpilles ze szczytem, zwanym w wersji ludowej Lion d’Arles ( Lew z Arles ). Szczyt ten na mapach nosi jednak nazwę Mont Gaussier, wcześniej jego nazwa brzmiała Mont Gaulsier, zaś w czasach Nostradamusa używano nazw Gausserius lub Galserius. Możliwe jest zatem, że Nostradamus albo stworzył jakąś kompilację nazw wówczas używanych, albo też ówcześni drukarze popełnili błąd w doborze czcionek. Co więcej, Mont Gaussier i sąsiadujący z nim drugi szczyt (niższy) nazywane są „Les Deus Roches” („dwie Skały”). Tym samym wyjaśnione zostało pochodzenie kolejnego terminu z czterowiersza, brzmiącego: „deus Rocs”. Niższy ze szczytów, na mapach (tych bardziej szczegółowych ) nosi także nazwę „Le Rocher des Deus Trous” („Skała z Dwiema Dziurami”). Gdy ktoś patrzy nań od strony Le Mausole wyraźnie dostrzega dwie olbrzymie dziury w stoku tej góry. Z kolei widok rozciągający się z jednego z tych otworów pozwala dojrzeć w dole nie tylko całe miasteczko St. Rémy, ale także ruiny Glanum oraz Le Mausole. Miejsce to musiało być idealnym punktem obserwacyjnym dla wartowników strzegących rzymskiego garnizonu stacjonującego w Glanum. Takie, mniej więcej, byłoby dosyć kompletne rozszyfrowanie genezy zawartości czterowiersza 5/57. Pozostała tylko kwestia nazwy Aventin. W Rzymie na wzgórzu awentyńskim znajdują się ruiny dużej świątyni bogini Diany. Być może, gdyby podobne ruiny odkryto w okolicy St. Rémy, wówczas jasna stałaby się i ta przenośnia, której użył Nostradamus.

O poprawności przedstawionej analizy świadczy treść innego czterowiersza ze zbioru centuriów, korespondującego tematycznie z wyżej omówionym. Jest nim czterowiersz oznaczony 4/27, który w cytowanej już pracy Garencierés’a podano w wersji :

„Salon, Mansol, de Sex, Larc,

Ou est debout encore la Pyramide

Viendront livrer le Priuce Denemark,

Rachat honny au temple l’Artemide,”

czyli

“Salon, Mansol, Tarascon, Desex i łuk

Gdzie po dziś dzień stoi Piramida.

Przyjdą księciu Danii na ratunek.

Okup haniebny złożą w świątyni Artemidy,”

Garencierés w swojej edycji powtórzył błędy zecerskie oraz dołożył własne. Np. nie wiadomo w jakim celu umieścił przecinek na końcu ostatniej linijki, a po słowie Sex nie dostawił kropki. Skorygujmy też inne błędy Garencierés’a, wg tego co już wiemy. Oto np. odwrócił literę „n” w słowie Prince, podobnie jak literę „u” w słowie Mansol. Po prostu powtórzył w swojej edycji „Centuriów” typowe błędy zecerskie. Natomiast słowo Larc w poprawnej francuszczyźnie pisane powinno być jako l’arc (łuk). I okazuje się, że w czterowierszu 4/27 znajdziemy sporo terminów, przy których wcale nie potrzeba nadwyrężać zbytnio wyobraźni. Salon to Salon de Provence, miejscowość w Prowansji, gdzie Nostradamus spędził dojrzałe lata swojego życia i w której życie to zakończył. Odległe jest o niespełna 30 km od St. Rémy de Provence, gdzie z kolei się urodził i spędził młodość. Le Mausol to omówiony już dość szczegółowo zabytek w pobliżu St. Rémy. Tarascon zaś to miasteczko w Prowansji odległe o około 15 km od St. Rémy. Pozostają zatem do wyjaśnienia i zlokalizowania tylko ów „łuk” i „piramida”. Pomimo tego, zagadka okazuje się niezbyt trudna, gdyż w Prowansji zachowało się kilka łuków zbudowanych przez Rzymian. Jeden z nich, naprawdę bardzo widowiskowy, znajduje się w składzie kompleksu Le Mausol. Wiemy, że wzniósł go Juliusz Cezar na pamiątkę swego zwycięstwa, odniesionego w roku 52 przed urodzeniem Chrystusa, nad Wercyngoteryksem, wodzem Galów. Tyle, jeśli chodzi o ów „łuk”. W pobliżu Le Mausol znajduje się również kamieniołom, z którego korzystali już Rzymianie, budując fortyfikacje Glanum i rozbudowując St. Rémy. Obecnie kamieniołom jest jedną z turystycznych atrakcji regionu. W informatorach turystycznych określany jest jako „La Pyramide”. Od dawien dawna tak ten kamieniołom nazywano, z pewnością na długo przed narodzeniem Nostradamusa. A gdy spoglada się z dna wyrobiska na jego zbocza i kamienne ściany, wręcz narzucić się musi skojarzenie adekwatne do tej tradycyjnej nazwy [przypis 2].

I w ten, niestety zawiły, sposób uzyskujemy odpowiedź, jaka interpretacja jawi się jako bardziej logiczna, mniej udziwniona i, nawet intuicyjnie, zgodna z tzw. realiami. Ale, jak już było wcześniej wspomniane, po to żeby odkłamać czterowersowy zapis, potrzeba takich wersów o wiele więcej .

Przypis 1

W języku francuskim rodzaj przedimka stojącego przed rzeczownikiem musi być zgodny z rodzajem tego rzeczownika. Przedimek dla rzeczownika rodzaju żeńskiego (zaczynającego się na spółgłoskę) posiada formę „la”, a odpowiednio dla męskiego, formę „le”. Jeśli rzeczownik będzie użyty w dopełniaczu, przyimek nadający następującemu po nim rzeczownikowi formę dopełniacza brzmi „de”. Dla rzeczowników rodzaju żeńskiego otrzymujemy formę „de la”, zaś dla męskiego „de le”, w skrócie „du”. Czyli, jeśli chcemy napisać np: od (dla) dziewczyny użyjemy „de la femme”. W przypadku zwrotu od (dla) chłopca użyjemy „du garçon”. Natomiast w przypadku nazwy własnej przedimek jest pomijany. Np. zwrot „żołnierz z Paryża” zapisujemy jako „le soldat de Paris”. W czterowierszu 5/57 występuje rzeczownik pospolity „mont” (góra, szczyt), zgodnie z podaną regułą wymaga on przedimka „du”. Ale V. Ionescu z góry założył, iż wyraz „mont” będzie częścią (skrótem) wyrazu „montgolfière”, który jest rzeczownikiem rodzaju żeńskiego i jako taki wymaga przedimka „de la”. Ale Ionescu zamienia tylko „du” na „de”, opuszczając „la”, gdyż użycie samotnego „de” jest oczywiste przed nazwą własną rzeczownika Montgolfier. Tym sprytnym semantycznym trickiem sugeruje, że Nostradamus miał na myśli właśnie nazwisko tej konkretnej postaci historycznej. Tyle, jeśli chodzi o dygresję gramatyczną.

Przypis 2

https://www.google.pl/search?biw=1366&bih=673&tbm=isch&sa=1&q=salon+de+provence++Le+Rocher+des+Deus+Trous%E2%80%9D&oq=salon+de+provence++Le+Rocher+des+Deus+Trous%E2%80%9D&gs_l=psy-ab.12...9942.53588.0.55731.5.5.0.0.0.0.153.642.0j5.5.0....0...1.1.64.psy-ab..0.1.151...0i30k1j0i8i30k1.z2g1RP2TnOY

http://www.site-glanum.fr/Site-archeologique-de-Glanum

https://www.google.pl/search?q=salon+de+provence+Le+Mausol%C3%A9e.&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjjhc71sKDWAhUHPFAKHUkSCOQQ_AUICygC&biw=1366&bih=673

https://www.google.pl/search?q=pyramide+salon+de+provence&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwj3iPnXsqDWAhXNb1AKHejYD2YQsAQILQ&biw=1366&bih=673

 

===================================================================

Niniejszą notkę napisałem w oparciu o fragment książki pod tytułem ,,Nostradamus bez maski” autorstwa Jamesa Randi, wydanej w 1994 r. przez Dom Wydawniczy ,,Limbus” z Bydgoszczy. Przekładu na język polski dokonała p. Justyna Studniarz, zaś wierszowane utwory Nostradamusa przełożył p. Sławomir Studniarz. Było to pierwsze i jedyne dotychczas wydanie krajowe tej cennej merytorycznie, choć trudno osiągalnej, pozycji.

 

 

 



tagi: nostradamus 

stanislaw-orda
12 września 2017 17:00
19     2453    4 zaloguj sie by polubić
komentarze:
stanislaw-orda @stanislaw-orda
12 września 2017 20:37

jak tu cicho

zaloguj się by móc komentować

chlor @stanislaw-orda
12 września 2017 20:54

Cicho, ale w głowach dymi. Cichcem. Francja chyba nie poszła w alchemię i przerabianie złomu na złoto, tylko  zrodziła roznych magów i przepowiadaczy przyszłości.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @chlor 12 września 2017 20:54
12 września 2017 20:58

chyba klimat mają ku temu sprzyjający

zaloguj się by móc komentować


betacool @stanislaw-orda
12 września 2017 22:31

Skoro nie jesteśmy w stanie zweryfikować pierwotnej wersji, to nie jesteśmy w stanie zrobić nic, bo raz wyjdą nam dmuchane baloniki nad żołnieżykami, a raz dajmy na to żołnieżyk nad dmuchaną lalą... 

zaloguj się by móc komentować


betacool @stanislaw-orda
12 września 2017 23:01

Oryginały nie istnieją. Istnieje pierwsza wersja druku z możliwością istnienia wielu literalnych błędów...

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @betacool 12 września 2017 23:01
12 września 2017 23:14

W pierwszych wersjach niezbyt wielu błędów.

I  można zidentyfikować owe błędy.

Rzecz jasna, trzeba na to trochę fatygi poświęcić.

I o tym właśnie traktuje notka. 

zaloguj się by móc komentować

betacool @stanislaw-orda
12 września 2017 23:38

Ok to przybliża nas być może do możliwie najbliższej wersji oryginału. Pytanie, czy oryginał rzeczywiście przybliża nas do jakiejś prawdy o przeszłości i o przyszłości?

zaloguj się by móc komentować

betacool @stanislaw-orda
12 września 2017 23:39

Mnie kiedyś zastanawiało, że skoro jest tyle niepewności, co do odczytania centurii, to skąd pojawiło w jednym czasie się sporo internetowych klonów projektujących bardzo podobnie odczytanie przyszłości. Kiedyś pod jednym z artykułów Coryllusa wywiązała się mała dyskusja.

https://coryllus.pl/sojusze-polsko-francuskie/

zaloguj się by móc komentować


betacool @stanislaw-orda
12 września 2017 23:56

Bo wszystkie książki o nim mają ambicje, by do jakiejś prawdy dotrzeć, a potem propagandyści robią z tego ujednolicone wersje na swój użytek, albo pożytek.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @betacool 12 września 2017 23:39
12 września 2017 23:58

Nie ma niepewności, są albo  manipulacje, albo  nadinterpretacje.

Nostradamus nie był żadnym wizjonerem, zdecydowaną większośc jego "proroctw" stanowią zapisy albo bezwartościowego bełkotu, albo banalnych obserwacji nie mających waloru prekognicji. Nadużywał absyntu i stąd pewnie przewaga mętnych i wieloznacznych strof, ktore można interpretować jak kto sobie zechce.

A te trafione zostały zapisane po fakcie.

Dopasowywanie ich do jakichś konkretnych zdarzeń w konkretnym czasie to naciąganie spodni przez głowę.

A że był człowiekiem wykształconym , ukończył  studia medyczne na uniwersytecie w Montpelier, to potrafił nieżle pisać. Zaczynał od pisania horoskopów i porad kulinarnych w kalendarzach.. Nimi wyrobił sobie markę (nazwisko).

zaloguj się by móc komentować

betacool @stanislaw-orda 12 września 2017 23:58
13 września 2017 00:10

To niech Pan zerknie na te scenariusze 3 wojny światowej. Podobne do siebie, że hej. No a jak ktoś destyluje z mętnego absyntu, czyściutki eliksir jednej wersji przyszłości, to coś mi zaczyna brzydko zalatywać .

 

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @betacool 13 września 2017 00:10
13 września 2017 08:29

bo zrzyna jeden szarlatan od drugiego, a wszyscy podpierają się jasnowidzem

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @stanislaw-orda 12 września 2017 23:58
13 września 2017 10:16

Coryllus nowym Nostradamusem? Też umie pisać horoskopy i porady, nie tylko kulinarne.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Grzeralts 13 września 2017 10:16
13 września 2017 10:23

Ale C. nie wyłącznie te horoskopy i kulinaria.

Ani nawet przede wszystkim.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @stanislaw-orda 13 września 2017 10:23
13 września 2017 10:27

Chodzi o warsztat. Może za 600 lat też będą go cytować.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Grzeralts 13 września 2017 10:27
13 września 2017 11:00

Moim zdaniem C. ma warsztat znacznie lepszy od N.

Poza tym, N. był już za życia znakomitością i szarą eminencją na dworze Katarzyny Medycejskiej, i  króla Henryka II Valois.

A to z jednego powodu, który opisalem tutaj (link):

http://dawidowicz.salon24.pl/551644,zlota-klatka

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować