-

stanislaw-orda : unukalhai (unuk.al.hayah@gmail.com)

Testament Pawła Włodkowica

Oczywiście tym testamentem, rzecz jasna, politycznym jest ostatnie słowo o Zakonie Krzyżackim napisane przez Pawła Włodkowica z Brudzewa na Ziemi Dobrzyńskiej, herbu Dołęga, a zamieszczone w publikacji prof. Karola Górskiego zatytułowanej „Z dziejów walki o pokój i sprawiedliwość międzynarodową” (z podtytułem: Ostatnie słowo Pawła Włodkowica o Zakonie Krzyżackim), wydanej w 1964 r. przez PWN - Oddział w Łodzi.
http://www.kpbc.ukw.edu.pl/dlibra/plain-content?id=49700

Prof. Karol Górski (1903 – 1988) był historykiem-mediewistą, a w czasach PRL-u kierował Katedrą Historii Powszechnej Starożytnej i Średniowiecznej Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, w tym latach 1959–1963 pełnił funkcję dyrektora Instytutu Historii. Jaklo ze był aktywnym działaczem katolickim, m.in. założycielem toruńskiego KIK-u, jego publikacje były zorientowane na badanie związków polskości z katolicyzmem. Jest autorem kompendium dotyczącego tej problematyki, tj. publikacji pt.: „Zarys dziejów katolicyzmu polskiego” (Wyd. Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń 2008)
http://www.kpbc.ukw.edu.pl/dlibra/plain-content?id=49896

W tekście listu Pawła Włodkowica napisanego w 1432 roku do biskupa krakowskiego Zbigniewa Oleśnickiego, herbu Dębno - doradcy królewskiego, a od 1449 r., pierwszego polskiego kardynała, znajdują się określenia, które wymagają rozkodowania.

I tak; tytuł „Waszego Ojcostwa” był formułą stosowana wobec biskupa rodzimej diecezji (łac. Paternitas); z kolei określenie „kościół” używane jest przede wszystkim w znaczeniu instytucji, wówczas diecezji (archidiecezji); P. Włodkowic nazywa określeniem collegia konwenty krzyżackie, aby nie używać wobec tych instytucji terminu „klasztory”. Łac. collegium było terminem stosowanym dla nazywania każdej zorganizowanej zbiorowości; Natomiast skrót w brzmieniu: Li VI oznaczał numer księgi prawa kanonicznego; tu; Liber Sextus (Księga szósta).
Odwołań do Biblii i Ewangelii nie zaznaczyłem, każdy kto ciekaw może je odnaleźć samodzielnie.

Życiorys Autora listu oraz naświetlenie tła wydarzeń, o których mowa w liście, zajmują w publikacji prof. K. Górskiego znacząco więcej miejsca niż sama treść listu. Co, jak mniemam, w pełni uzasadnia pominięcie ich w treści notki.

A oto treść listu-testamentu.

1. Czcigodnego w Chrystusie ojca, pana Zbigniewa, z Bożej łaski biskupa kościoła krakowskiego, pozdrawia Paweł syn Włodzimierza, tegoż kościoła kanonik, skromny doktor nauk, skory do spełniania wszelkich usług, które oby zawsze były miłe dla Kościoła a dla Waszego Ojcostwaw Panu zawsze korzystne. O, jak serce moje żalem wewnętrznym rozdarte płacze nad spustoszeniem ojczyzny mojej Ziem Dobrzyńskiej i Kujawskiej, a zwłaszcza nad zniszczeniem diecezji kościoła włocławskiego.

Nadto spokojne Królestwo Polskie fałszywym bezpieczeństwem omamione doznało teraz straszliwej plagi za zrządzeniem Boskim. Ten ból zaiste będzie, tak wierzę, nie tylko dla mnie utrapieniem wyjątkowym, lecz ogólnym dla wielu innych, jak i powszechnym dla całego Królestwa. I tym większy smutek mnie ogarnia i goryczą napełnia, im liczniejszą gromadę moich starszych widzę proszących o pokój dla siebie. Po twardych i uciążliwych drogach chadzają oni, jakby brakowało męża, który by im wskazał drogą prostą i z manowców odwołał. Biada mi, gdyż widzę, jak kroczą po drogach krzywych i niebezpiecznych, to na wojnach, to na układach, raz tak, raz inaczej. Teraz po wojnie do układu się zlatują, a po układach powtórnie na wojnę i znowuż
na odwrót, i tak w kółko obracają się z bezecnymi. Ma się wrażenie, że i sami chadzają i to w kółko bez końca odbywają, opuszczając drogę środkową i niby bitą publiczną, na której bezpieczniej do prawdziwego pokoju się dochodzi. A drogi, zwłaszcza wymienione powyżej, są pełne niebezpieczeństw, są nadto drogami błędnymi, nie zaś ratunku.

2. Atoli cóż mam powiedzieć, cóż uczynić? Jeśli na wysokiej strażnicy czuwający i strzegący trzód Pana, drogi prostej dostrzec nie mogą i wskutek tego błądzących nie odwołują, nawet własnego obowiązku nie spełniają. Jeśli ja malutki, stojąc na zewnątrz i na niskiej ziemi zajmując pozycję najniższą , zapewnię, że wyraźniej widzę od tych, co wysoko stoją, któż mi uwierzy? Jeśli moim ochrypłym głosem wołać będę, nikt mnie słuchać nie będzie. Jeśli się wtrącę do obcej sprawy nie przywołany, będą o zarozumiałość mnie oskarżali. Lecz aby się nie zdawało, że moim milczeniem do tego mylnego stanowiska się przyłączam, błądząc z błądzącymi, i ażeby się obu tym,i owieczkom trzody Pańskiej i samym pasterzom, wskutek mojego spokoju nic gorszego nie przytrafiło, przeto to, co jękliwym głosem moim wyjaśnić nie mogę, przynajmniej niezawodnym piórem swoim za łaską Pana wyłożę.

3. Niech więc ustąpią ciemności mądrości świeckiej tam, gdzie miejsce jest dla boskiej, a noc ludzkiej przemyślności i doświadczenia niech ustąpi tam, gdzie słońce górnej wiedzy świeci. Niech milczą wszystkie ludzkie umiejętności, gdy się mówi o słowach niebiańskich. Mówi bowiem wieczne Słowo Boga Ojca dla nas litościwie wcielone: Beze mnie nic uczynić nie możecie. A na innym miejscu: Jam jest droga, prawda i żywot. Innej zaiste drogi prócz tej nie ma, którą do prawdziwego pokoju kroczyć należy.

Jest nadto prawda światła wiekuistego i szczególnego pokoju, bez czego wszystko ciemnością jest. I żaden inny pokój nie jest prawdziwy bez tamtego, ponieważ bez niego nic nie istnieje. Jest nadto życie, bez którego nie ma szczęścia etc. Ojcostwo Twoje chyba nie sądzi, iż do prawdziwego pokoju można dojść z tym, który kroczy bez drogi, nie wiedząc dokąd idzie. Albo kto w ciemnościach chodzi bez światła, czyż nie uderzy nogą o kamień, jak głosi Pismo? Jak można sądzić, iż niespokojny dotrzyma pokoju innemu? Czyż przez niecierpliwość prawdziwy pokój, Chrystus, nie jest wykluczony i odrzucony? A kto ze sobą rozbrat bierze, jak ma się zgadzać z innym?

Kto dla siebie niegodziwy, dla kogo może być dobry? Jest więc nie do wiary, iż można osiągnąć pokój z tym, który nie kroczy w pokoju Chrystusa ani w prawdzie Boga.

4. Jednakowoż mógłby mi ktoś zarzucić: Wszelkie zło, które wojna zwykle rodzi, zgoda udaremnia, a nawet zupełnie wyplenia. Dlaczego więc drogę porozumienia odrzucasz? Na to odpowiadam: Zgoda tego rodzaju nie jest końcem, lecz raczej wzmocnieniem zła, owszem nawet początkiem pośrednim, jak i wywołaniem wszelkiego zła w teraźniejszości, przeszłości i przyszłości, początkiem, tak twierdzę, ze względu na zło przyszłe. Albowiem taka zgoda, istniejąca rzekomo według prawdy, kłamie, że jest prawdziwą zgodą, jak to niestety skutek nawet częstokroć wykazał. Albowiem poza nadzieją na czyjąś sprawiedliwość i na zgodliwość okupujących bezprawnie obce posiadłości, ukrywa się jeszcze tyrańskiej przewrotności niesprawiedliwość. Jednakże z drugiej strony sprawiedliwość Polaków wydaje się być jasna i co do tego wyrokami z autorytetu Apostolskiego już dawno prawnie wykazana. Takim płaszczykiem oczywiście zaciemnia się tego rodzaju zgodę, chociaż prawdy rzeczywistej się nie usuwa. I stąd bierze się, że taka sprawiedliwość jest podwójną niesprawiedliwością ludzi podstępnych. Taka zgoda jest nawet środkiem gromadzącym przestępstwa na przestępstwach, ponieważ przez taką zgodę werbalną i naturalnie nierealną ich niesprawiedliwość dalej się toczy i w złem mocniej się utrwala. Stąd owi Krzyżacy tak w grzechach się pławią i w swojej tyranii coraz więcej się wzmacniają. I to daje im widocznie bezpieczeństwo, oparte na bezkarności oraz sposobność do ciemiężenia ludzi i popełniania wielu innych bezeceństw. Jeśli zaś zbrodnie ich już dawno minione oglądamy - jako skutek występuje ta tak wymuszona zgoda. Widzimy więc, że te oto zbrodnie przez nich popełnione zostały, by odpowiednio do woli samych złośliwców zgoda taka ostatecznie zaistniała, za pomocą której swoją tyranię swobodniej wykonywać by mogli i na ziemiach i posiadłościach obcych dłużej się utrzymali. Nie wyplenia się zatem zbrodni przez taką zgodę, lecz więcej jeszcze je mnoży.

5. Poza tym Pan nasz Chrystus, by swoich chrześcijan doskonałości nauczyć, cóż każe naśladować i czegóż unikać? Wskazawszy drogę ocalenia i pokoju, którą mamy iść, wytknął nadto drogę, której unikać powinniśmy, mówiąc: Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy do was przychodzą w skórach owczych, wewnątrz zaś są drapieżnymi wilkami. Po owocach ich poznacie. Nie może bowiem dobre drzewo owoców złych rodzić, ani złe drzewo owoców dobrych etc. , otwarcie dając do zrozumienia, że należy unikać obcowania z odszczepieńcami i obłudnikami, gdyż odszczepieńcy zgubnej nauce służą, obłudnicy zaś trucizną religii pozornej zaraza]ą. Owi zwalczają naukę Chrystusa, a ci szaleją przeciw Kościołowi Chrystusa. Heretycy usiłują zniszczyć fundament, lecz hipokryci demolują gmach Boży zbudowany na mocnej skale. Owi sprzeciwiają się prawdzie, ci zaś przewrotnością swoją przeciwdziałają miłości, łączącej członki z głową i członki między sobą. Zatem te dwa rodzaje ludzi przewrotnych nazywa głos Pański, według świętych nauczycieli Chryzostom , Grzegorza , Augustyna etc., fałszywymi prorokami, których należy się strzec. L o ile miłość, jak wiadomo, ważniejsza jest od wszystkich innych cnót, o tyle okrucieństwo obłudników jej przeciw-stawne gorsze jest od wszystkich innych zbrodni i grzechów .

Skoro zaś bracia Krzyżacy z Prus w owczych szatach się zjawiają, a rzeczywiście drapieżnego wilka w sobie mają, wynika z świętych słów Ewangelii, że oni właśnie są mężami podstępnymi i prorokami fałszywymi, od których Chrystus stronić każe. I przez to wnioskuje się ze słów Pańskich, że ten rodzaj ludzi jest zakałą, jest czystą obłudą i złym drzewem, które dobrych owoców rodzić nie może.

Są oni nadto okrutną sektą Kościoła Chrystusa i wrogami religii chrześcijańskiej, jak nieodmiennie z ich własnych czynów wynika, i wskutek tego sekta ta przez Kościół Boży z gruntu zniszczona być musi.

6. Ale ponieważ obłędna ta hipokryzja widocznie ma wielu wpływowych zwolenników, więc aby nikt mnie nie posądzał, że go obrażam dla tego - chociaż przyznaję, że jestem w rzeczywistości wrogiem nie osób, a niesprawiedliwości i przewrotności i te chcę prześladować póki żyję i Bóg mnie wspomaga - i ażeby prawda poprzednich twierdzeń jaśniej występowała, wprowadzam potrójne świadectwo, każde dla siebie wystarczające, celem wy-wołania pełnego zaufania. W ustach bowiem dwóch lub trzech trzyma się każde słowo, według prawdy ewangelicznej .

7. Albowiem każdą wątpliwą sprawę sądową wyjaśnia się zwykle potrójnym rodzajem udowodnień. Sprawa albo przez unaocznienie faktu sama przez się jest jasna i nie wymaga innego dowodu, bo wyrazistość popełnionej zbrodni nie potrzebuje krzyku oskarżającego. Albo udowodnienie następuje przez własne przyznanie się strony w sądzie złożone, i od tego widocznie nie ma żadnego lepszego dowodu. Albo sięga się po dowody prawne, mam na myśli świadków lub dokumenty publiczne. I każde z tych udowodnień wyjaśnia sprawę tak, że na wypieranie się nie ma miejsca.

8. Gdy znajdujemy się w pierwszym rodzaju udowodnień, niech przemawiają Polska, Prusy, Inflanty i inne kraje chrześcijańskie sąsiednie i bliskie, gdzie sprawki rzeczonych Krzyżaków prawu boskiemu przeciwne są oczywiste. Dla lepszego zrozumienia jednakże natychmiast to muszę nadmienić, co niedawno się stało w Królestwie Polskim, mianowicie w roku Pańskim 1431:

Gdy wtedy Najjaśniejszy Pan Władysław, król polski, ze swoimi wojskami daleko poza państwem działał, świętokradzki zastęp tychże bezbożników wnet, bez uwiadomienia rzeczonego króla, zerwał układ pokojowy i naruszył uroczyste umowy, które nawet u narodów barbarzyńskich na podstawie naturalnego prawa międzynarodowego mocno są przestrzegane; a porzuciwszy za plecami ugodę już dawno zawartą i zamieniwszy ją na niezgodę zwykle przez nich uprawianą, napadł jako nieprzyjaciel na arcychrześcijańskie Królestwo Polskie i spustoszył je z dzikim okru-cieństwem i srogością nadmierną i więcej niż pogańską, nie szczędząc ni płci, ni wieku. W tym państwie kościoły wielce znakomite, zwłaszcza macierzysty w Gnieźnie i do tego w Włocławkui Płocku, obfitujące w wielkie posiadłości - kler ich posiadał rozległe okręgi - nie tylko w tychże posiadłościach zostały naruszone i walnie uszczuplone, lecz także w rzeczach kultu Boskiego. Albowiem nie tylko dobra kościelne zostały zniszczone, lecz nawet kościoły tychże krajówz sakramentami i relikwiami świętych, z książkami, kielichami i wszelkim innym sprzętem liturgicznym w żałosny sposób spalone zostały doszczętnie; krótko mówiąc dwa znakomite księstwa, mianowicie Dobrzyńskie i Kujawskie, z kościołami i majątkami kościelnymi prawie całkowicie ogniem zostały strawione.

Oto bezbożna religia złoczyńców, świętość świętokradzka podpalaczy, pobożność wilków ukryta pod odzieniem owczym i religijnym, obłuda Krzyżaków pod pozorami chrześcijańskimi! Tak wydaje owoce swoje, tak nierządny Zakon tych ludzi bezecnych zwykł postępować w nabożności diabelskiej pod płaszczykiem białym, pod którym obłudnie kryje się diabeł czarny i okrutny. On to pod mianem braci Świętej Marii uwłacza chwale i czci Matki Bożej, której [nie tylko] kościół włocławski wspaniały i potężny, zwłaszcza Jej gmach kosztowny i okazały ciężko naruszył, ale i całe Jej miasto Włocławek wraz z okręgiem prawie ze szczętem zniweczył.

Cóż mam rzec o kościele płockim, który podobnież poświęcony jest tej samej Matce i Dziewicy chwalebnej! Połowę tego okręgu kościelnego razem z kościołami i dobrami kościelnymi pożarami obrócił w perzynę. Milczę o macierzystym kościele świętej Marii w Rydze na terenie Inflant, który zagarnął ten sam srogi sprawca ciemności i ojciec kłamstwa pod czarnym krzyżem ukryty, zająwszy dobra kościelne, po wy- kluczeniu kanoników regularnych z prawdziwego zakonu św. ojca Augustyna, braci swojej hipokryzji wprowadził i szpetnie zbezcześcił . O litewskich neofitach zaś milczeć każe nadmiar materiału, który zmieściłby się zaledwo w wielkiej księdze; w tych neofitach ukrzyżował Chrystusa ten sam demon hipokryta rękami rzeczonych Braci swoich, przez wiele lat najeżdżając tereny Litwy i paląc nowe kościoły, krwawymi represjami strasznie uciskając chciał zgasić w nich wiarę chrześcijańską, jak skutki wykazywały. O innych zaś znanych czynach tych Braci nic więcej nad tę wzmiankę!

9. Przystępuję do drugiego rodzaju udowodnień, co do którego należy naprzód podać tę wiadomą prawdę, którą także Twoje Ojcostwo dobrze zna, jak Najjaśniejszy władca Pan Władysław, król polski, dopiero co po powszechnym soborze w Konstacji w niezgodzie się znajdował z tymiż Braćmi z okazji swoich posiadłości . Z tej racji stanęły obie strony wobec arcykapłana rzymskiego Kościoła Powszechnego, jako przed swoim sędzią niewątpliwym, przez swoich posłów i prokuratorów w tej sprawie prawnie ustalonych, po wyznaczeniu ostatecznego terminu dla ubiegających się stron, w którym wyłuszczyć miały wszystko odpowiednio do swoich zamierzeń - jakoż przedstawiły swą sprawę ze skutkiem.

10. Najpierw przedłożono ze strony rzeczonego króla dokument uroczysty i publiczny wyroku delegatów Stolicy Apostolskiej, już dawno na rzecz króla polskiego, przeciw rzeczonym Braciom wydanego, o ziemiach i posiadłościach na Pomorzu, Ziemi Chełmińskiej i Michałowskiej, a także o wielkie sumy pieniędzy z tytułu strat wtedy poniesionych . A ponieważ w interesie tych Braci przed tym samym arcykapłanem rzymskim lub jego komisarzem ten sam wyrok ze swoim dokumentem publicznym powyżej wymienionym częstokroć był zwalczany, lubo nie odrzucony, został on wręcz przeciwnie przez trzy równoznaczne kolejno wyroki zatwierdzony, jak z tego potrójnego dokumentu publicznego nader jasno wynika. Gdy więc rzeczeni Bracia tym samym, że na sąd się zgodzili i za stronę zwalczającą wymieniony wyrok uznali się, uważa się, że zgodzili się na wszystko. co z tegoż przewodu sądowego wynikało. I gdyby wymieniona zgodliwość mniej jasna i nieszczęśliwa nie przeszkadzała, nie pozostałoby w tym procesie już nic innego do zrobienia, jak tylko zgodzić się, by obwieszczenie nastąpiło na piśmie, iż wyrok delegatów Stolicy Apostolskiej słusznie należy przekazać do wykonania. Czy widzi teraz Twoje Ojcostwo, ile złego przyniosła królowi i Królestwu wspomniana ustępliwość?

11. Lecz Bóg, któremu także wszystkie czasy służą, gdy rządzi i w dobrym porządku wszystko utrzymuje, przyczynia się do tego, że zaraza wymienionej zgodliwości ustaje: Jak wtedy odłożył przydział ostatecznego zwycięstwa w tej sprawie przez zezwolenie na tęże ugodę, tak właśnie przeciwnie chciał wskazać na moment więcej już dogodny dla osiągnięcia tegoż zwycięstwa i sprawiedliwości oraz dążenia do nich. Albowiem jak okrucieństwo wymienionych braci przyczyną było tejże zgody na zahamowanie sprawiedliwości z dopustu Bożego, tak i teraz na odwrót powstała przyczyna niezgody dla wprowadzenia sprawiedliwości zrządzeniem Pana, który jedyny przewrotnymi zamiarami ludzi złośliwych kierować umie.

12. Po drugie: ze strony rzeczonych Braci podano wiele różnych artykułów i przywilejów, a między niektórymi na pierwszy rzut oka znajdowała się herezja, jakoby chrześcijanom wolno było kraje niewiernych najeżdżać z myślą zajmowania ich posiadłości, gdyż się to wręcz sprzeciwia przepisom Pana: nie kradnij, nie zabijaj etc. Gdyż nikt nie wątpi, przy zdrowych zmysłach będąc, że niewierni słusznie dzierżą swe posiadłości, i to na podstawie międzynarodowego prawa naturalnego. Wśród tych przywilejów cytowano głównie te, które służyły widocznie do uprawomocnienia posiadania ziem i posiadłości niegdyś do niewiernych Zmudzinów należących , o nie toczył się wtedy spór między stronami. Istnieją u Krzyżaków niektóre przywileje cesarza Fryderyka II, który za herezję i inne zbrodnie pozbawiony został władzy i wszelkiej czci przez papieża Innocentego IV
na powszechnym soborze w Lyonie. O tej banicji mówi dekret w tym miejscu, które się zaczyna:
Ad Apostolicam de sen. et re iudi. Li VI. Ten właśnie Fryderyk, jak w jego przywilejach jest zawarte, podarował wtedy tymże Braciom ziemie niewiernych, których sam nie posiadał i które nigdy do niego nie należały, mianowicie ziemie Prus, Litwy, Zmudzi, również Łotwy, Inflant i Rusi;w ogóle nadał im wszystkie inne ziemie i posiadłości niewiernych, których by mogły dosięgnąć chorągwie Krzyżaków lub które mogliby sobie podbić wspomagani wojskami chrześcijańskimi.Gdy zaś zeznają w sądzie, że owe rzeczywiście błędne przywileje posiadają na swój pożytek, wynika, że również wszystko, co w tychże zawarte uznają: Najpierw przyznają się do swego błędu oraz do tego, że za sprawcę tegoż błędu i swojej hipokryzji tegoż wymienionego heretyka mają i że przez to tę ich sektę oszukańczą jako najpotworniejszą herezję słusznie potępić należy, albowiem potomstwo idzie śladami ojca.

Po wtóre wszystkie ich wojny od czasu tych przywilejów były niedozwolone i niesprawiedliwe. Ach, iluż chrześcijan w błąd wprowadzono z różnych stron świata do nich zlatujących się celem odbycia służby wojskowej przeciw poganom; mnóstwo chrześcijańskich dusz ta zatracona sekta w błąd wprowadziła przez tyle czasu i zgubiła. Och, jaki żal o to i o taką pomyłkę! Jaki człowiek mógłby to wyczerpująco przedstawić!

Po trzecie: Na ziemiach Prus, Zmudzi, Inflant i innych, które należały do niewiernych, na podstawie tych przywilejów Krzyżacy nigdy nie mieli żadnych praw ani nie mają i wskutek tego Krzyżacy trzymają te ziemie, zająwszy je z wielkim niebezpieczeństwem dla dusz swoich, gdyż: grzechu się nie odpuszcza, chyba po zwróceniu mienia zrabowanego. Do tego wszystkiego przyznają się w rzeczy samej poprzez swoje przywileje, chociaż wyraźnie tego, jak się zdaje, nie głoszą.

13. Dwa poważne udowodnienia przeprowadziwszy, przeciw którym, zdaje się, żadnego sprzeciwu podnosić nie można, pozostaje jeszcze tylko trzeci rodzaj krótko przytoczyć - potrójny sznur bowiem trudno zerwać - by w imię Św. Trójcy po usunięciu tego błędu dusze ludzkie ocalały. Albowiem na ten wypadek, gdyby straciły na znaczeniu wszystkie poprzednie wywody, które jednakże ważności tracić nie mogą, wprowadzam potrójnych świadków i trzy prawdziwe dowody publiczne poza owymi wymienionymi, którymi to świadkami i dowodami będzie można ustalić, że sekta ta nie jest jakimś zakonem religii chrześcijańskiej, lecz kłamstwem i obłędem wręcz przeciwnym prawu i religii chrześcijańskiej. I najpierw wskazuję świadków, bezwzględnie stojących ponad zarzutem wyłączenia, którzy [choć] cieleśnie już nie żyją, to jednak żyją świadectwa ich jasne w pamięci ludzi i oparte o jeden publiczny niewątpliwy dokument, z ramienia właściwego sędziego sporządzony.

Tymi zatem świadectwami dostatecznie wykazane jest tych braci potworne i nieludzkie okrucieństwo, które stosowali przeciw Polakom, gdy jeszcze jako tako władali ziemiami i posiadłościami Polaków: mianowicie Ziemią Chełmińską i Michałowską; posiadłości pomorskie, odpowiednio do swoich zasad siłą zajęli, usunąwszy stąd bratanków ówczesnego króla polskiego, książąt szlachetnych oraz innych dowódców i urzędników rzeczonego króla. Tę oto posiadłość od tego czasu trzymali w swoim ręku i dziś jeszcze trzymają z ciężką krzywdą króla i Królestwa Polskiego, a do tego na ciężką szkodę swoich dusz; dlatego więc jasne jest, że ta sekta potępienia godna jest jako trwająca nieustannie w grzechu.

14. Po drugie: Przedstawiam innych świadków z innego czasu, mianowicie gdy po roku 1408 ci sami Bracia najechali Królestwo Polskie i tam wiele zbrodni popełnili - tych sprawiedliwym zrządzeniem Boga miecz Polaków pożarł - podobno ani jeden z nich nie uszedł z boju z wyjątkiem nielicznych ich zaciężnych. Wreszcie najjaśniejszy król rzymski, pan Zygmunt, chcąc walczące strony na ścieżkę sprawiedliwości zaprowadzić za pomocą arbitrażu, wmieszał się między strony i za zgodą każdej z nich naznaczył swego pełnomocnika. Ten miał, przenosząc się w owe strony, straty każdej z nich stwierdzić oraz świadków stąd uzyskanych przyjąć i badać, nadto inne uprawnienia rozpatrzyć, którymi by strony same się wspomagać chciały. Ten oto pełnomocnik, strzegąc, co strzec należy, badał i przyjął wielu świadków tak dla strony króla polskiego, jak i dla strony kościołów i wielu innych osób Królestwa Polskiego, z objętych kompromisem tym; ze strony zaś wymienionych Braci żaden świadek oczywiście nie został wyznaczony - pomijam, że podano, jak się zdaje, jakieś błędne przywileje, powyżej określone. Tymi właśnie świadkami i świadectwami zostały udowodnione nie tylko różne wielkie straty króla, kościołów i innych mieszkańców tegoż państwa, lecz także bardzo liczne czyny straszne i niesłychane rzeczonych Braci, o których nikt zdrowy na umyśle nie wątpi, iż są dziełami ciemności wszelkiej religii przeciwnymi. Któż zatem śmie twierdzić, że to jest zakon religii chrześcijańskiej, chyba tylko bezmyślny przeciwnik prawdy, gdyż Chrystus, prawda najwyższa, mówi, że ci są fałszywymi prorokami, pouczając, iż po owocach ich się poznaje.

To wszystko zaś staje się nadto oczywiste przez niezawodne dokumenty, mianowicie przez jedną księgę specjalną, w której aż nazbyt wyraźnie zawarte są działania tegoż pełnomocnika i do tego pieczęciami i podpisami na sposób dokumentu publicznego uwierzytelnione, by służyły jako wiarygodne świadectwo potomnym .

15. Po trzecie: wprowadzam świadków innych i w innym czasie świadectwo na tę prawdę przedstawiających, przepisowo przyjętych i badanych przez pełnomocnika od Kurii Apostolskiej, niedawno po soborze powszechnym w Konstancji w tym celu przysłanego, w sprawie innych szkód  i zbrodni później przez rzeczonych Braci popełnionych. Ten to komisarz o wszystkich sprawach w podobny sposób jedną księgę wiarygodną sporządził, czyli wiarygodnie opieczętowaną. Tegoż właśnie komisarza pracom podobno arcykapłan rzymski listem apostolskim dodał ważności Milczę o innych szkodach oraz o' niegodziwych i wstrętnych tychże Braci czynach w innych czasach kolejno dokonanych, które, jak się okazuje, nie są autentycznie spisane. Te właśnie szkody są uważane za tak liczne i poważne, że gdyby sprzedano wszystkie majątki posiadane przez rzeczonych Braci w Niemczech, Włoszech i wszędzie indziej, niezupełnie mogłyby zadośćuczynić Królestwu Polskiemu i Polakom.

16. Czy sądzi dotychczasowy rzecznik tej herezji i hipokryzji, że upiększeniem jakimś usprawiedliwić można tychże Braci? Musiałby albo przyznać, że przewrotny stan tychże nie jest żadnym zakonem ani służbą bożą, lecz oszustwem i odszczepieństwem albo musiałby twierdzić, iż Chrystus nie jest Bogiem mówiącym prawdę i nie powiedział prawdy zapewniając, że drzewo dobre nie może wydawać owoców złych i odwrotnie. Lecz drugie twierdzenie jako straszna herezja nie może w żaden sposób być podtrzymywane, więc niewątpliwie uznać trzeba pierwsze, gdyż według logiki wyciąga z całego założenia rozłącznego takie twierdzenie z odrzuceniem jednej części, a dowodzeniem drugiej.

17. Z poprzedniego wnioskuje się, że nie może być żadnej zgody między Polakami, Litwinami i innymi chrześcijanami a Krzyżakami na szkodę całego kościoła wojującego, a niemniej religii i wiary chrześcijańskiej, albowiem mówi apostoł: Jaki może być układ między Chrystusem a Belialem, jaka zgoda między świątynią Boga a bałwochwalstwem? Po drugie wnioskuje się, że ta sekta, jako jawnie zgubna, nie może być tolerowana przez Kościół, lecz należy ją doszczętnie zniszczyć podług słów Bożych: Wszelki szczep, którego nie szczepił Ojciec mój niebieski, wykorzeniony będzie . A w innym miejscu: Każde drzewo, które nie rodzi dobrych owoców, będzie wycięte etc. . A ponieważ mówi się, że rzeczony cesarz Fryderyk był wielkim prześladowcą Kościoła, którego owi Bracia widocznie naśladują w tej sztuce - on bowiem ten bezbożny Zakon na tych ziemiach jako taki utrwalił - to trzeba twierdzić: Jeśli potępiono sprawcę, to i dziedzictwo się po nim potępia.

18. Dotąd mówiło się o zgodzie. Pozostaje poza tym krótko pokazać, że droga wojny jest zła i niebezpieczna. I do tego należy naprzód podać 5 warunków, pod którymi wojnę usprawiedliwić można. Gdy jednego z nich zabraknie, nazywa się wojnę niesprawiedliwą. Po pierwsze ze względu na osobę: mianowicie należy rozważyć, czy chodzi o duchownych i osoby kościelne, którym nie wolno krwi przelewać, po drugie ze względu na rzecz, np. gdy chodzi o odzyskanie rzeczy lub obronę ojczyzny; po trzecie ze względu na powód, gdy np. nie walczy się z konieczności, lecz z własnego upodobania; po czwarte ze względu na ducha: wojna podjazdowa lub regularna jest niesprawiedliwa, jeśli jest prowadzona z myślą zemsty. Po piąte, jeśli nie nastąpi z upoważnienia prawnego przełożonego. Stąd widocznie nie wystarczy poskarżyć się papieżowi na poniesioną krzywdę, chyba że jego samego prosi się o wymiar sprawiedliwości; gdy to uczynić omieszka, milcząco na wojnę się zgadza. I w ten sposób sam siebie ustala jako sprawcę mężobójstwa i innych zbrodni, które zwykle na wojnie się dzieją. Albowiem wtedy książę lub dowódca koniecznością wojny są usprawiedliwieni, lecz papież na to zezwalając, tym samym ciężko oskarżony jest przed Bogiem, ponieważ panuje zdanie, że wojnę lub nieszczęścia wywołuje ten, kto na nie zezwala. Skoro więc tyle potrzeba do usprawiedliwienia wojny, oczywiste jest, że droga wojny jest trudna i niebezpieczna; nigdy bowiem nie jest prawem dozwolona. Więc wojna nie może być prowadzona z własnej inicjatywy, chyba że chodzi o odparcie siły z prawem niezawinionej obrony własnej etc. .

19. Z tego wynika, że Krzyżacy nigdy nie prowadzili wojny sprawiedliwej, lecz zawsze niesprawiedliwą wszelkimi podanymi sposobami. Po pierwsze, ze względu na osoby, które nie mogą być posiadaczami jakichś włości, z podwójnej racji. Po pierwsze, ze względu na własną profesję zakonną, w której się wszelkiej posiadłości wyrzekli, tak osobiście jak i wspólnie, ponieważ ten sam wzgląd obowiązuje całość jak i część, a kto przysięga, że nie posiada własności, przysięga także, iż nie posiada własności wspólnej.

Nie wolno im mieć majątku ze względu na swoje placówki klasztorne czy kolegia, gdyż wszystkie ich kolegia są niedozwolone z dwóch przyczyn, raz dlatego że są heretyckie, drugi raz ponieważ są po tyrańsku i niesprawiedliwie uzyskane lub zdobyte, jak powiedziano. I przez to nie są prawnie ustalone i w następstwie ich kolegia lub domy nie mogą mieć żadnych posiadłości; nie można zatem twierdzić, iż ci sami Bracia mogą mieć posiadłości ze względu na wspólnotę kolegiów lub domów. Albowiem w kwestii: czy kolegia, czyli domy kanonicznie są założone, wymagane są najpierw uprawnienia nadającego, nie zaś własna zuchwałość zajmującego. Wymagane jest, by siedziba uzyskana została odpowiednim prawem, a nie gwałtem, oraz by wyposażona została wedle prawa kościelnego lub cywilnego w posiadłości sprawiedliwie uzyskane, a nie przemocą zajęte. Wymaga się nadto, żeby kim innym był nadający a kim innym odbierający, inny osadzający a inny osadzony, inny wyposażający a inny wyposażony. A to nie ma miejsca w kolegiach owych Braci.

20. Po drugie: Wojny ich są niesprawiedliwe ze względów rzeczowych, albowiem nie są prowadzone dla odzyskania rzeczy albo dla obrony wiernych lub ojczyzny, lecz dla przywłaszczenia sobie ziem i ujarzmienia niewiernych, jak wynika z przywilejów powyżej podanych. Z nich to jasno wychodzi, że wszystkie posiadłości, które należały do niewiernych, mianowicie do Prus, Inflant, Zmudzi etc., są zdobyte przemocą i niesprawiedliwie. I wskutek tego oczywiste jest, że wszystkie ich kolegia w tychże posiadłościach nie są prawnie wyposażone ani kanonicznie założone, lecz przez tychże Braci zuchwałością własną uczynione i zmyślone. Po trzecie: są niesprawiedliwe ze względu na pobudkę. Nie zdaje się bowiem, że takie wojny prowadzili oni zmuszeni jakąś koniecznością, lecz tylko zachcianką zdobywania obcych posiadłości oraz żądzą panowania. O wojnie czwartym sposobem prowadzonej milczę, bo chodzi o ducha zemsty. Po piąte: wszystkie wojny ich są i były niesprawiedliwe z racji upoważnienia; sami bowiem prowadzą i prowadzili wojny, tak przeciw niewiernym jak przeciw chrześcijanom, nie z jakiegoś prawnego upoważnienia, lecz z własnego zuchwalstwa; albowiem cesarz, największy heretyk, pozbawiony imperium i wszelkiej czci, nie mógł im tego dać, czego sam nie posiadał. Czy wszyscy niewierni prawnie podlegają Cesarstwu Rzymskiemu, nawet ci którzy Cesarstwa Rzymskiego wcale nie uznają lub nawet wszyscy chrześcijanie, nie rozsądzam, lecz pozostawiam to czczym roztrząsaniom, gdyż ten przedmiot, jak mi się zdaje, jest ciemną wodą w górnych obłokach. To zaś uważam za pewne, iż arcykapłan rzymski jest niewątpliwym sędzią wszystkich poprzednio wymienionych, jako zastępca Chrystusa, który ma władzę wypowiadania wojny nawet niewierzącym, Kościoła Rzymskiego nie znającym, ilekroć powód rozumny tego wymaga.

21. Teraz o drodze pośredniej, krótkiej i bezpiecznej, mianowicie o drodze sprawiedliwości jakoś mówić trzeba - w obecnej materii w podwójny sposób może być osiągnięty skutek sprawiedliwości: najpierw więc sposobem upomnienia ewangelicznego, do którego zobowiązani są biskupi z przykazania Pana, podług wspólnego zdania piszących teologów, a także znawców prawd kanonicznego; skutkiem tego upomnienia bywa nawracanie się grzeszników do pokuty. Jeśli tej pokuty inaczej odbyć nie mogą, to przynajmniej źle nabyte dobra zwracają. Inni tak odzyskują swoją [stratę] pośrednio; ani nie potrzeba tu żadnego napomnienia, gdyż chodzi o przewinienie publiczne, zwłaszcza gdy chodzi o lud: i to jest droga miłości. Drugi sposób jest wymiar spra- wiedliwości, tj. skargi sądowej, która jest podwójna, publiczna albo prywatna. Publiczna następuje z czystego obowiązku i od- bywa się na doniesienie urzędników bez jakiegokolwiek upomnienia, a ma miejsce w powszechnie znanych wypadkach, np. w przypadku obecnym.

Prywatnie zaś dochodzi poszkodowany swojego ze względu na swój interes prywatny, skutkiem czego winę się naprawia, rzecz się zwraca, a poszkodowany otrzymuje odszkodowanie. Skoro bowiem te sposoby naprawiania przewinień otrzymywania sprawiedliwości wydają się być łatwe, och! wielka zapewne była opieszałość prałatów, wskutek której i wilki wśród owiec Chrystusa są przy takiej sposobności tolerowane, a wymienieni Bracia w swoich błędach nadal pozostawieni.

Wszędzie po obu stronach zachodzi niebezpieczeństwo, gdy i miłość każe błądzącym pomagać w ich poprawie, i sprawiedliwość przepisuje pasterzom ewangelicznym zabiegać koło trzod pana dla ich obrony, mówiąc: Dobry pasterz daje życie swoje za owce swoje, najemnik zaś i ten, który nie jest prawdziwym pasterzem, widząc wilka ucieka, bo jest najemnikiem. Tych niedbałych prałatów właśnie Pan łaje przez proroka Izajasza, mówiąc: Psy milczące, nie mogące szczekać etc. A przez Ezechiela rzecze: Nie wspięliście się z naprzeciwka ani nie przeciwstawiliście się murem w obronie domu Izraela, aby stanąć do walki w dniu Bożym. A wedle świętego Grzegorza: Wspiąć się naprzeciwko znaczy dla obrony trzody Pańskiej wolnym głosem tak grzeszącym przeciwstawić się; a gdy w obronie trzody się naprzód rzuca, jako mur siebie wysuwa przeciw nieprzyjaciołom, strzegąc domu Izraela etc.

22. Odkąd w ten sposób ów obłęd zaraził tereny Polski i w następstwie inne sąsiednie przez niedbałość prałatów lub biskupów, tak wręcz konieczne jest, żeby usunięty został przez troskliwość i zapobiegliwość tychże samych, ponieważ każda rzecz, z jakichkolwiek przyczyn powstaje, przez te same czynniki przeciwdziałające zanika; a im choroba więcej zakorzenioną się przedstawia, tym większej troskliwości i większej ilości leków będzie potrzebowała. Zaiste spadła na wymienionych Braci taka pożądliwość, że nie widzieli słońca sprawiedliwości i nadal nie widzą. Należy zatem prosić Boga o zmiłowanie, by ich oświecił dla rozpoznania własnego błędu, ponieważ tego demona nie ugodzisz, chyba postem i modlitwą. Albowiem więcej powinniśmy żałować tych, którzy źle czynią, niż tych, którzy zło cierpią, ponieważ owi w złem naprzód postępują, ci zaś od złego się uwalniają według Izydora: O najwyższym dobru, ks. 3 cap. LXI .

23. Wreszcie można powiedzieć Kościołowi, na którego czele stoi Chrystusa namiestnik, który jak nie mógł, tak nie powinien znosić gwałtów i oszustw tego rodzaju, przedtem wymienionych, co Pan mówi przez proroka Jeremiasza: Otóż ustanowiłem ciebie nad narodami i państwami, byś wyrwał, rozsypał etc., chcąc Panu zdać dokładny rachunek z poprzedniego. Niech Twoje Ojcostwo pobłaża obfitości listu, który piszący chciał skracać, lecz nasuwający się materiał wymagał wywodów szerszych.

Dan w Padwie roku Pańskiego 1432 w marcu ręką własną przeze mnie wyżej wymienionego Pawła.

 

 

 

 

 

 

 

 



tagi: historia polski 

stanislaw-orda
28 lutego 2018 15:24
4     665    8 zaloguj sie by polubić
komentarze:
pink-panther @stanislaw-orda
1 marca 2018 01:56

Piękne listy kiedyś pisali. Ale sytuację polityczną też mieli "skomplikowaną" jak my dzisiaj. Dzięki za przypomnienie pobożnych biskupów. Kardynał Zbigniew Oleśnicki stawał w  Bitwie pod Grunwaldem.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @pink-panther 1 marca 2018 01:56
1 marca 2018 12:42

zalinkowałem adres do całości tekstu prof. K. Górskiego.

Tam jest szczegółowo wyjaśniony kontekst sytuacyjny i uwarunkowania, jak zawsze dla Polski niekorzystne z racji interesów sąsiedzkich (zwłaszcza ponura tola Zygmunta Luksemburskiego). Traktowanie przez rządzących Niemcami terenów polskich jako terytorium do podbicia i zniewolenia, nie ulega zmianie, poczynając od czasów Bolesłąwa Chrobrego.

zaloguj się by móc komentować

Tytus @stanislaw-orda
1 marca 2018 20:25

Krzyżacy trzymają te ziemie, zająwszy je z wielkim niebezpieczeństwem dla dusz swoich, gdyż: grzechu się nie odpuszcza, chyba po zwróceniu mienia zrabowanego.

Cały list piękny, a powyższe zdanie zadedykowałbym politykierom.

Dziękuję!

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @stanislaw-orda
2 marca 2018 20:40

"Są oni nadto okrutną sektą Kościoła Chrystusa i wrogami religii chrześcijańskiej, jak nieodmiennie z ich własnych czynów wynika, i wskutek tego sekta ta przez Kościół Boży z gruntu zniszczona być musi.

6. Ale ponieważ obłędna ta hipokryzja widocznie ma wielu wpływowych zwolenników, więc aby nikt mnie nie posądzał, że go obrażam dla tego - chociaż przyznaję, że jestem w rzeczywistości wrogiem nie osób, a niesprawiedliwości i przewrotności i te chcę prześladować póki żyję i Bóg mnie wspomaga"

Mistrzostow kontrastu ze strony Włodkowica. Szacunek wobec osoby i osóby przeciw sekcie ... hanzeatyckiej, powołanej przez organizację handlową w celach rabunkowych.  

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować