Trochę o historii granicy rosyjsko-chińskiej
Pierwszy traktat między Rosją a Chinami, wyznaczający granice między dwoma imperiami, został podpisany w Nerczyńsku (Kraj Zabajkalski) na samym początku panowania Piotra Wielkiego, czyli w sierpniu 1689 r. W zapisach traktatowych zawarto reasumpcję skutków tzw. wojen ałbazińskich (1649-1689).
https://pl.wikipedia.org/wiki/Traktat_nerczy%C5%84ski
(Sprawująca rządy w Cesarstwie Chińskim od połowy XVII w. mandżurska dynastia Qing nie uznawała przyłączenia do Rosji ziem nadamurskich, które uważała za swoje rodowe posiadłości, ale ich dotychczas nie kontrolowała. W 1682 r. stosunki między Rosją a Chinami uległy zaostrzeniu, oba państwa podjęły działania mające na celu wzmocnienie swojej obecności nad Amurem. Rosja utworzyła odrębne województwo ałbazinskie wysyłając nad Amur wojewodę z oddziałem żołnierzy, organizowano nowe osady w dorzeczu rzeki Zieja (lewy dopływ Amuru). We wrześniu 1682 r. chiński cesarz zlecił swoim dostojnikom ocenę możliwości wyparcia Rosjan z regionu przyamurskiego.).
Negocjacje oraz zapisy w traktacie nerczyńskim były bardzo niepełne i niejednoznaczne. Po pierwsze, ani szef rosyjskiej delegacji Fiodor Gołownin nie znał języka mandżurskiego i nie miał tłumacza, ani chiński minister Songotu nie znał języka rosyjskiego i również nie miał tłumacza. Rozmawiali po łacinie, którą znali zarówno Gołownin, jak i jezuici ze świty Songotu – Tomas Pereira i Jean François Gerbillon. Problem polegał na tym, że zarówno rosyjski ambasador, jak i jezuici znali łacinę, ale każdy na różnym poziomie. Wtedy tłumaczenie nazw dalekowschodnich gór, rzek, strumieni czy rzeczek na język Wergiliusza było z natury rzeczy obarczone błędami. Tym bardziej, że tak w języku rosyjskim jak i mandżurskim wymienione obiekty nosiły różne nazwy. Ponadto Rosjanie i Mandżurowie, choć rościli sobie prawa do terenów nad Amurem, nie znali jeszcze wtedy dostatecznie dobrze geografii tych terenów. W tamte regiony dopiero co dotarli pierwsi pionierzy z obu stron. Nowi osadnicy nie przejmowali się nazwami geograficznymim czyli jakiś rejon nazwali np. „kamiennymi górami” ale nie sposób było odnaleźć konkretnie tego, który tak nazwali, skoro wokół całe mnóstwo gór, a wszystkie kamienne. Z powyższego względu zainteresowanie tą krainą ze strony Rosjan oraz Chińczyków było, póki co, jedynie ”hobbystyczne”. W efekcie pod koniec XVII wieku nie istniała tam żadna stała ani zorganizowana kolonizacja.
Począwszy od Elżbiety Romanowej, rosyjscy władcy występowali do strony chińskiej z propozycją ustalenia granicy wzdłuż biegu Amuru, ale spotykali się z odmową. Jako że w tamtym czasie kwestia przebiegu tam granicy miała charakter czysto teoretyczny, nie mieli powodu, by zbytnio nalegać.
A sprawa nie wydawała się istotna, gdyż Amur był wtedy uważany za rzekę nieużyteczną. Francuski żeglarz i podróżnik Jean-François de Galaup, hrabia de La Pérouse, badający jej ujście, nie znalazł właściwego miejsca, w związku z czym ogłosił, że Amur jest nieżeglowny. Zdążył o tym ogłosić, zanim on sam oraz członkowie załogi z jego statku, który rozbił się na rafie w archipelagu Wysp Salomona w 1788 r., i którzy zdołali dotrzeć do brzegu atolu, skończyli życie w formie posiłku dla tamtejszych kanibali. Nieco później potwierdził tę opinię rosyjski porucznik Aleksander Gawryłow, który prowadził kolejną ekspedycję badawczą ze zlecenia Rosyjsko-Amerykańskiej Kompanii, płynąc na brygu „Wielki Książę Konstanty”. Za ujście Amuru pomyłkowo uznał jedną z zatok południowego akwenu Morza Ochockiego (zatoka Bajkał na płn. wybrzeżu wyspy Sachalin, do której wpada niewielka i nieżeglowna rzeczka Bolszaja o długości niespełna 100 km).
[Rosyjsko-Amerykańska Kompania – przedsiębiorstwo handlowo-przemysłowe dedykowane rosyjskim inicjatywom kolonialnym na syberyjskich wybrzeżach dalekowschodnich oraz na Alasce i innych rosyjskich enklawach w Ameryce Północnej. Założone przez 20 kupców z wyłącznym kapitałem rosyjskim.Działało w latach 1799 – 1867, tj. formalnie do roku odsprzedania Alaski rządowi USA].
W zagadkę znalezienia prawdziwego ujścia Amuru zaangażował się kapitan porucznik Gennadij Newielskojm który służył na okrętach Floty Bałtyckiej, pełniąc funkcję oficera wachtowego przy generale i admirale Wielkim Księciu Konstantynie Mikołajewiczu Romanowie.
https://en.wikipedia.org/wiki/Gennady_Nevelskoy
https://pl.wikipedia.org/wiki/Konstanty_Romanow_(1827%E2%80%931892)
Zainteresowała go sprawa żeglugi w delcie Amuru, gdyż od dawna był zauroczony możliwością eksploracji tych odległych krain. Po przeczytaniu całej dostępnej literatury (w której na niejasnych przesłankach dowodzono, że ujście tej rzeki jest płytkie, a ona sama nie nadaje się do żeglugi), doszedł do przeciwnego wniosku i postanowił to udowodnić. W 1847 r. do Pietropawłowska na Kamczatce wypływał statek towarowy „Bajkał”, zatem Niewielskoj, wykorzystując swoje koneksje, poprosił
o stanowisko kapitana tegoż. Uzyskał wsparcie gubernatora Syberii Wschodniej, hrabiego Mikołaja Murawjowa (późniejszego Murawjowa- Amurskiego), również żywotnie zainteresowanego rozwiązaniem zagadki, po czym nie czekając na formalne pozwolenie popłynął, aby odnaleźć ujście Amuru. Na pozwolenie nie doczekałby się, gdyż ten abstrakcyjnie odległy teren nikogo wówczas w Petersburgu nie interesował, a ponadto Imperium carów miało akurat spore kłopoty w Europie i obawiało się wmanewrowania w dodatkowe zatargi z Cesarstwem Chin.
A zatem skąd brało się zainteresowanie Amurem, zwłaszcza u gubernatora wschodniej Syberii?
Otóż w tamtym czasie Pietropawłowsk na Kamczatce i Rosyjska Ameryka (tj. Alaska) mogły być zaopatrywane dwoma szlakami: łatwym – płynąc dokoła świata z Kronsztadu (port na Bałtyku)
i trudnym – lądowym z wschodniosyberyjskiego Jakucka do nadmorskiego Ochocka, a stamtąd statkiem przez wody Morza Ochockiego. Obie opcje były skrajnie uciążliwe. Natomiast gdyby Amur okazał się żeglowny, wówczas sytuacja ulegała radykalnej zmianie. Towary z Uralu transportowane byłyby rzekami syberyjskimi do Bajkału, a stamtąd już niedaleko do Amuru (jego dopływów), i dalej z prądem wprost do Morza Japońskiego na niezamarzające wody Cieśniny Tatarskiej. Fantastyczna oszczędność w czasie i kosztach transportu. Warto wziąć pod uwagę, że mowa jest o zdarzeniach z połowy XIX wieku, czyli czasach o sto kilkadziesiąt lat późniejszych niż wspomniany na wstępie traktat z Nerczyńska. No i nie było jeszcze kanałów Suezkiego i Panamskiego.
Niewielskoj udał się łatwiejszą drogą: Kronsztad – Portsmouth – Rio de Janeiro – Valparaiso – Przylądek Horn – Hawaje – Pietropawłowsk na Kamczatce. Trasę udało się pokonać w ciągu zaledwie ośmiu miesięcy. Po dotarciu na miejsce otrzymał instrukcje od gubernatora Murawjowa, aby zbadać północną część Sachalina i miejsca tam dla dogodnych portów; określić wejście do limanu Amuru od północy i zbadać ujście tej rzeki, w tym znaleźć miejsce zdatne do jego obrony. Ponadto opisać brzegi Amuru i jego limanu; zbadać wschodnie wybrzeże Morza Ochockiego; ustalić, czy Sachalin jest wyspą, czy półwyspem oraz zbadać cieśninę oddzielającą go od lądu stałego (jeśli taka cieśnina istnieje). Niewielskoj podniósł kotwicę 30 maja 1849 r. i skierował się w stronę Sachalina. Udało mu się to, co nie udało się jego poprzednikom, czyli znalazł wejście od północy do limanu Amurskiego. 11 lipca wpłynął od strony morza na wody Amuru. Tym samym, jako pierwszy z Europejczyków wykazał, że Sachalin jest wyspą, co otwierało bezpośrednie połączenie z limanu Amuru do Morza Japońskiego. Na tym Niewielskoj nie poprzestał. W 1850 r. na brygu „Ochock” wypłynął z Ajan i 1 sierpnia 1850 r. założył posterunek Nikołajewsk na przylądku Kuegdа na płn.-zach. skraju limanu amurskiego.
[Ajan – port nad Morzem Ochockim na wys. północnego krańca Sachalina, do chwili sprzedaży Alaski, ważny punkt na tzw. szlaku ajańskim. Obecnie podupadła wioska rybacka w Kraju Chabarowskim]
Podniósł nad posterunkiem rosyjską flagę wojskową i ogłosił przyłączenie regionu Amurskiego do Rosji. Było to działanie całkowicie samowolne. Zgodnie z zapisami traktatu z Nerczyńska ziemie te należały do Chin, a rosyjscy dyplomaci nie chcieli wdawać się konflikt z Chinami: Rosjan na Dalekim Wschodzie było garstka, a wielomilionowe Chiny znajdowały się tuż obok. Najprawdopodobniej, Niewielskoj i Murawjew nie zdecydowaliby się na coś takiego, gdyby nie wojna opiumowa, która pokazała słabość Chin.
Tak więc Niewielskoj miał ponieść karę za „samowolkę”. Minister Karl Robert Nesselrode (minister spraw zagranicznych Imperium Rosyjskiego w latach 1816-1856) wnioskował o zdegradowanie go
do stopnia marynarza oraz „zburzenie” posterunku w Nikołajewsku. Nota bene posterunkiem była pojedyncza jurta jakucka, której nie sposób było „zburzyć”.
https://www.istockphoto.com/pl/zdj%C4%99cie/urasa-dom-letni-jakucki-republika-sacha-federacja-rosyjska-gm1172542216-325330266
Ale car Mikołaj I Romanow uznał G. Niewielskoja za bohatera, dodatkowo odznaczając go orderem św. Włodzimierza (IV stopnia), i skomentował dalekowschodnie przedsięwzięcie następująco:
„Gdzie raz podniesiono rosyjską flagę, tam nie powinna być opuszczana”. W tym stanie rzeczy o pomyśle ukarania natychmiast zapomniano.
A potem były „Amurskie spływy” gubernatora hrabiego Mikołaja Murawjowa, budowa pierwszego w tych stronach i przypominającego brytyjski „Nemesis” parowca „Argun”, który był także całkowicie metalowy, płaskodenny, choć o znacznie mniejszej wyporności.
https://en.wikipedia.org/wiki/Nemesis_(1839)
No i traktat z Ajgun w 1858 r., dzięki któremu gubernator M. Murawjow stał się „Amurskim” oraz traktat z Pekinu w 1860 r., które wyznaczyły granicę między Rosją a Chinami po chińskiej stronie Amuru, przekazując w ten sposób całość bieg rzeki rosyjskiemu carstwu. Ale bez porażki Chin w wojnie opiumowej (drugiej) nie udałoby się skłonić strony chińskiej do podpisania traktatów jawnie dla niej niekorzystnych.
[Ajgun/Aihui – miasto w Mandżurii, niedaleko Chabarowska,ale po przeciwnej stronie Amuru;
Argun to także nazwa górnego odcinka Amuru (dł. 1530 km). Druga odnoga to rzeka Szyłka (dł. 560 km). Połączenie obydwu odnóg tworzy rzekę Amur (dł. 2824 km)]
Notka traktuje o jednym z niezwykle rzadkich przypadków w dziejach Rosji, która nie biorąc udziału w cudzej wojnie, uzyskała w jej wyniku wielkie korzyści. Znacząca w tym zasługa obydwu „nadamurskich konkwistadorów”, którzy podjęli samowolne działanie na przekór stanowisku jak i kategorycznym zaleceniom własnego ministerstwa spraw zagranicznych.
Oczywiście, w rozległym terytorium Przyamurza (Kraju Amurskiego) działali jeszcze inni, wcale liczni odkrywcy. Ale to odrębne historie, luźniej powiązane (bądź wcale) z procesem wytyczania granicy rosyjsko-chińskiej.
**********
Wykaz moich wszystkich notek na portalu "Szkoła Nawigatorów" pod linkiem:
http://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/troche-prywaty
tagi: granica rosyjsko-chińska
|
|
stanislaw-orda |
| 12 października 2025 06:14 |
Komentarze:
|
BTWSelena @stanislaw-orda |
| 13 października 2025 09:14 |
Ja jak zwykle czytam z zainteresowaniem pana notki o Rosji. Zawsze coś ciekawego pan wyłapie,pewnie także wynika to z dobrej znajomości języka.
" Notka traktuje o jednym z niezwykle rzadkich przypadków w dziejach Rosji, która nie biorąc udziału w cudzej wojnie, uzyskała w jej wyniku wielkie korzyści."
Pomijając intencje przyświecające Rosjanom-przydałby się i Polsce wziąć przykład z tych czasów.Tak przyszła mi do głowy taka mrzonka w polskiej obecnie sytaucji i pewnie taki cel miała pana notka,chociaż mogę się mylić. No ale cóż tutaj porównywać Polskę do takiego mocarstwa.
Car Mikołaj I Romanow uznał G. Niewielskoja za bohatera, odznaczając go orderem i skomentował dalekowschodnie przedsięwzięcie następująco:
„Gdzie raz podniesiono rosyjską flagę, tam nie powinna być opuszczana”-to nie za wiele różnił się jednak od sowietów,gdzie utarł się dowcip "z kim graniczy Rosja? Z kim chce".Uzasadnił i rozwinął to lepiej prof. dr hab. Lech Królikowski: https://www.passa.waw.pl/artykul/z-kim-graniczy-rosja-z-kim-chce,6299
Pewnie za taki research nie dopuszczono go do wielkiej polityki,chociaż pisał " Rosja niewątpliwie jest fenomenem. Jest to twór terytorialny, który od ponad tysiąca lat stale – chociaż niekiedy z przerwami – powiększa swoje terytorium." .
|
Zdzislaw @stanislaw-orda |
| 13 października 2025 09:29 |
Ten stan rzeczy jest tak niekorzystny dla Chin (od początku i coraz bardziej), że "ino patrzeć" jak to wszystko runie. A jeszcze jest dodatkowy aspekt sprawy, mianowicie że z zachodnich Chin to nie droga arktyczna wokół Kamczatki jest alternatywą dla obecnie używanego szlaku morskiego via Suez, lecz rzeczno-arktyczny szlak z wykorzystaniem Obi z Irtyszem. Po cóż z Urumczi, czy Kaszgaru telepać się tysiące kilometrow pociągiem nad Morze Japońskie, czy Południowo-chińskie, skoro można od razu walić rzeką Irtysz prosto do Oceanu Arktycznego, omijając Kamczatkę i Cieśninę Beringa. A że kawałek Kazachstanu trzeba zaliczyć? To raczej nie problem. Trzeba tylko zawładnąć pozostałym odcinkiem rzeki, a przy okazji nieco wody podebrać, co się marnuje w Oceanie Arktycznym i przekierować do Sinkiangu. Dla Chin to całkiem prosty temat. Bo z południa już ciągnąć więcej nie mogą, bo "zagłodzą" Indie i Bangladesz.
Że nie wspomnę o jeszcze groźniejszej (dla Rosji) perspektywie budowy "ciepłowodnej" drogi do Europy via Amu Daria, Morze Kaspijskie, Don i Morze Azowskie (plus odpowiednie kanały łącznikowe. Nota bene z pomocą wody z Irtyszu, bo Amu Daria zbyt skąpowodna do tego celu). Tylko tu trzeba by zawładnąć całym południem Rosji, przynajmniej od zachodniego brzegu Wołgi. Niekoniecznie od razu przez podbój - wystarczy podbój ekonomiczny, który już się rozkręca.
|
|
stanislaw-orda @Zdzislaw 13 października 2025 09:29 |
| 13 października 2025 11:28 |
Ten scenariusz nie jest bezalternatywny, wszak na Kremlu są świadomi podobnych zagrożeń. Zawsze mogą wybrać opcję na alians z tzw. Zachodem, skierowany przeciwko Chinom. To jeden z głównych powodów kontynuowania przez NATO wojny na Ukrainie, czyli podbijania progu kosztów ekonomicznych dla Rosji, aby ją zmusić do uznania, że jednak bardziej dla niej opłacalny jest taki właśnie alians. Rzecz jasna za cenę dogodnych koncesji na eksploatację złóż surowcowych na Zadnieprzu i na Syberii, w tym w regionach arktycznych.
Tak że, póki co, nic nie jest wykluczone. Oczywista, poza zmianami na lepsze, a juz zwłaszcza dla nas.
|
|
stanislaw-orda @BTWSelena 13 października 2025 09:14 |
| 13 października 2025 12:52 |
ztym powiększaniem było aktualne do 1945 roku. Po rozwiazaniu (przymusowym - bankructwo) Związku Sowieckiego) zaczał sie proces odwrotny. Jak daleko zajdzie, nie wiadomo. Jest możliwa opcja, ze zakończy się parcelacją ogromnego rosyjskiego terytorium. nota bene, pierwszym "pomysłodawcą" tegoż, był jeden z konkwistadorów opisanych w notce, hrabia Mikołaj Murawjow-Amurski, który marzył tym, aby zostać władcą wschodniej Syberii (od Bajkału do Pacyfiku), równorzędnym carowi, a nie gubernatorem z jego łaski. Donosiciele z jego świty raportujący na dwór carski o takich zamiarach byli bardzo przekonujący i hrabia poszedł w niełaskę.
|
BTWSelena @stanislaw-orda 13 października 2025 11:28 |
| 13 października 2025 13:39 |
No to pieknie ;z jednej strony nic nie jest w stanie powstrzymać ofensywy rosyjskiej na Zadnieprzu,a z drugiej strony dopuszcza pan w swoich domniemaniach,właśnie taki alians ,czyli handelek jak na końskim targu. Mam wrażenie po tych dyskusjach,wszyskich strategów od operacji,że to NATO zgwałciło Ukrainę,a FR dzielnie się broni....przed gwałtem.........
"Si vis pacem, para bellum" ......
i tak się niestety szykuje,a FR jak mało kto wie jak korzystać i sprowadzać z tego zgniłego Zachodu militarne technologie,rozwijając także swoje... I nie ma tutaj niewinnych;jednym chodzi o terytoria,innym o dominację we świecie,czyli :dziel i rządź,a więc nieustający wyścig po trupach.
A Chińczycy w swoich granicach czekają w/g starego przysłowia" Jeśli wystarczająco długo będziesz siedzieć nad brzegiem rzeki, zobaczysz ciało swojego wroga spływające jej nurtem " Rzeczywiście nic nie jest wykluczone.
|
BTWSelena @stanislaw-orda 13 października 2025 12:52 |
| 13 października 2025 13:59 |
Przepraszam panie Stanisławie,nie jestem tak biegła w historii jak pan,ale i po 1945 "powiększenie"-(wtedy) ZSRR było w dalszym ciągu w apetycie i działaniach podobne.Inne nazwy z przymiotnikami dane tzw "republiki ZSRR"ale było z jurysdykcją sowiecką..Zapomniał już pan jak Stalin wydzierał każdy kawałeczek obcej ziemii?...Działał nie w imieniu Gruzji,czy Marsa,tylko Rosji,chociaż była sowiecka-to jednak Rosja.
I to są publiczne ciągoty Mr Putę i jego świty,że te państewka nie są częścią obecnej FR.To nie legenda i pomówienie!. Rosja jest olbrzymem i ma olbrzymie terytoria zasobne we wszystko co Rosjanom potrzeba,bez tych państewek .
I to jest nieszczęściem zwyczajnych Rosjan,że mają takich pazernych wodzów.Mieli by czym handlować i sprzedawać swoje produkty i żyć w pokoju,ale niestety znają tylko wojenne rzemiosło.No nie wiem czy nie jest to gorsze od caratu.... ,bo myślę ,że Polska jest jeszcze pod resztkami takiego wychowania i stąd mamy takich (przepraszam)wypierdków-rządzicieli.Ale jak to kobieta,jestem naiwna i przeciwna wszystkim konfliktom ,więc co ja tam się znam....Życzę panu zdrowia i wytrwałości.
|
|
stanislaw-orda @BTWSelena 13 października 2025 13:59 |
| 13 października 2025 14:27 |
Nie mieliby. Imperium Rosyjskie czy Sowieckie, gdyby się nie zbroiło i nie miało tak dużego terytorium (tzw. głębia operacyjna) podzieliłoby los ludów Afryki. Zostałoby skolonizowane, czyli poddane rabunkowej gospodarce surowcowej, jak tez roznorakim eksperymentom gospodarczym, a takze medycznym, zas ludzie cierpieliby jeszcze bardziej (vide: współczesna Ukraina). Nota bene, takie ambitne plany plany nie zostały bynajmniej zaniechane. Już kiedyś uzgodniliśmy, że mamy rozbieżne punkty widzenia na Rosję oraz tzw. "cywilizację Zachodu", toteż nie ma potrzeby wracać do tego po raz kolejny.
|
BTWSelena @stanislaw-orda 13 października 2025 14:27 |
| 13 października 2025 15:02 |
Owszem mamy rozbieżne poglądy i wcale panu nie narzucam swoich.Rozumiem,na tyle,że każdy naród chce utrzymać suwerenność ,więc potrzebuje armii.Ale niestety Rosja,czyli obecnie FR sama bierze udział w kolonizacjach ludów,nie tylko Afryki.Nie ma takich konfliktów,w świecie ,bez ich poczynań. I tak jest,nawet to nie jest kwestia obronna.
I nic nie jest wykluczone,bo nie jest pan spowiednikiem Rosji z pewnością.A jak potoczą się losy dalsze to pewnie jest to kwestia najbliższych lat,lub nasze wnuki to zobaczą ,o ile zobaczą.......My dbajmy o zdrowie,bo nic już nie wskóramy.