-

stanislaw-orda : unukalhai (unuk.al.hayah@gmail.com)

Rękopis z Beneventum

Przedstawiam tekst Bronisława Przyłuskiego sprzed lat 50-ciu. Z tego względu do oryginalnego tekstu dodałem trzy przypisy, które odnoszą się do wytłuszczonych przeze mnie fragmentów w tekście.

(tekst oryginalny: „Wiadomości” (londyńskie); Nr 1200/1201 z 1969 r.)

Bronisław Przyłuski
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bronis%C5%82aw_Przy%C5%82uski

Beneventum (Benevento) - miejscowość w regionie Kampania (we włoskiej prowincji Benevento), współcześnie miasto ok. 60 tys. mieszkańców.

Przypisy:

  1. Antonia – twierdza w Jerozolimie przylegająca do terenu Świątyni Jerozolimskiej (i górująca nad jej terenem). Miejsce stacjonowania oddziału pomocniczego armii rzymskiej (w czasie pokoju ta formacja pełniła funkcje policyjne) oraz siedziba rzymskiego namiestnika Judei, podczas jego pobytów w Jerozolimie.

  2. Jezus Nazarejczyk w momencie wykonania na nim wyroku śmierci miał 36-39 lat.
    W takim razie nie należy stosować do takiego wieku określenia „młody”. Ówczesny wiek metrykalny Jezusa w epoce, w której ukończenie 50 lat oznaczało wkroczenie w starość, jest wiekiem dojrzałego mężczyzny.

  3. Cezarea Maritima (Cezarea Nadmorska) była w czasie opisywanych wydarzeń formalną stolicą rzymskiej prowincji Judea i siedzibą wojskowego namiestnika rzymskiego, wówczas w randze prefekta, (a nie prokuratora). Cezarea Nadmorska była położona na terenie „heretyckiej” Samarii i w ten sposób taka lokalizacja siedziby przedstawiciela rzymskiej władzy „okupacyjnej” była znacznie mniej „drażliwa” dla wyznawców judaizmu, niż gdyby siedziba wojskowego namiestnika znajdowała się w Jerozolimie.

 

„DOSTOJNY GAJUSIE, istotnie jak ci to powiedział Trygencjusz Pulwiusz, przed laty byłem starszym protokolantem w sądzie wojskowym w Jerozolimie na Antonii (1). Prócz mnie pracowało tam trzech Greków, młodszych skrybów, z którymi nieraz rozmawiałem o tej dziwnej sprawie, o której i ty chcesz co więcej wiedzieć.

Był to czas, gdy Wielkorządcą Judei był Piłat Poncki, pod panowaniem boskiego cesarza Tyberiusza. W Jerozolimie odbył się w okresie Paschy żydowskiej sąd nad niejakim Jezusem z Nazaretu. Skazany na śmierć, młody, bo zaledwie 30- letni Żyd (2) zawisł na drzewie wraz z dwoma jeszcze łotrami. A gdy umarł, wydano jego ciało jednemu z tamtejszych możnych, czy też rodzinie, by pochować je według zwyczaju żydowskiego jeszcze przed Paschą, w grobie wykutym w skale niedaleko od miejsca kaźni na wzgórzu zwanym "Trupią Czaszką".

Ponieważ jednak starsi gminy żydowskiej bali się rozruchów, jako że ów Jezus miał wielu zwolenników i przyjaciół wrogich gminie, a zapowiedział przed śmiercią że zmartwychwstanie - co może brzmieć dziwnie dla ucha Rzymianina, szlachetny Gajusie - starszyzna żydowska uprosiła namiestnika, by na kamieniu grobowym mogła ulać swoje pieczęcie a przy grobie postawić straż z wojsk rzymskich. Mogliby się bowiem zwolennicy Jezusa, wykradłszy ciało, chwalić że w istocie zmartwychwstał.

Tak się też i stało.

Setnik kohorty syryjskiej stacjonowanej wówczas w Jerozolimie na rozkaz namiestnika wystawił przy grobie straż na cztery dni i cztery noce, a starsi gminy żydowskiej ulali pieczęcie na kamieniu grobowym. (Z tej to kohorty żołnierze wykonali byli wyrok na Jezusie, a potem strzegli jego grobu).

Nie dziw się, szlachetny Gajusie, temu co piszę o zmartwychwstaniu skazanego na śmierć i straconego człowieka - działo się to bowiem na Wschodzie, gdzie wielu jest takich, co połykają bez szkody ogień, także kaleczą ciało swoje bez krwi i bez bólu.

Na trzecią noc, ku zgrozie całego garnizonu i rozpaczy setnika, dziesiętnik wraz z wartą w przestrachu przybiegli na Antonię opuszczając posterunki przy grobie. Przez to dopuścili się wykroczenia przeciw dyscyplinie, za co postawieni zostali przed sąd. Według prawa wojskowego groziła im wszystkim kara śmierci.

Przez tydzień przesiedzieli w ciemnicy o chlebie i wodzie. Szeregowi razem, a dziesiętnik osobno. Ósmego dnia po 16-tym nizan czasu żydowskiego przybył z Cezarei dowódca legionu, prokurator i sędzia (3) i odbyła się sprawa, na której był też obecny dowódca kohorty syryjskiej i ja jako protokolant.

Zapisałem każde słowo, a potem przepisałem cały akt sprawy i oddałem go prokuratorowi. Na szczęście brulionu nie kazali mi oddać i zachowawszy go sobie mogę teraz zaspokoić twoją ciekawość, szlachetny Gajusie. Choć to były zeznania ludzi prostych, a nawet szczerze powiem: barbarzyńców - to jednak wydaje mi się że wydarzenie było czymś niezwykłym, więc pewnie dobrze będzie jeśli zostanie jeszcze jedno świadectwo poza oficjalnym.

Sąd zebrał się na głównej sali w Antonii tam gdzie zwykle odbywają się sprawy gardłowe. Obecny był dowódca legionu syryjskiego z Cezarei, dostojny Apiusz, wojskowy komendant Jerozolimy Kateliusz i dowódca kohorty syryjskiej, z której pochodzili oskarżeni żołnierze - Polidoriusz.

Podobno dowódca legionu rano udał się na posłuchanie do namiestnika. Z tego powodu czekaliśmy na rozpoczęcie sesji aż dwie godziny, tak że gdy dostojny Apiusz wszedł na salę, powstaliśmy z miejsc, witając wojskowym wyciągnięciem ręki najstarszego rangą żołnierza, w którego obecności miała się odbyć rozprawa.

Oskarżeni żołnierze stali razem. Osobno stał dziesiętnik. Wszyscy otoczeni strażą zbrojnych. Kiedy dostojny Apiusz usiadł, usłyszeliśmy głos oskarżyciela. Był to młody oficer niedawno przybyły z Italii. Głos mu drżał, ale słowa padały wolno i echem rozlegały się po ogromnej sali. Oskarżeni stali z po- chylonymi głowami słuchając w skupieniu.

- Oskarżeni jesteście, cała dziesiątka, z dziesiętnikiem z syryjskiej kohorty, o opuszczenie posterunku przy grobie w nocy 16-go nizan, miesiąca czasu żydowskiego; a także o przyzwolenie na wydanie czy wykradzenie ciała umarłego, które waszej było powierzone pieczy. l żeście to ciało wydali bez walki, na którą jako żołnierze cesarscy winniście być zawsze gotowi. Dwóch z was i dziesiętnik o wejście do grobu, co za profanację jest uznawane i karane śmiercią, tak jak i opuszczenie posterunku.

- Za te przewinienia przeciw dyscyplinie i obyczajowi odpowiecie przed sądem.

Oskarżyciel wskazał na dziesiętnika i spytał:

- Dziesiętnik Priskus. czy przyznajecie się do winy?

- Przyznaję się - odpowiedział dziesiętnik. - Tyle tylko że do grobu wszedłem, gdy był już pusty. A pancerni Demas i Cystas weszli tam z rozkazu mojego.

Tu muszę, dostojny Gajusie, przerwać i usprawiedliwić się że nie potrafiłbym swoimi słowami dokładnie opisać przebiegu sprawy, więc z brulionu jaki mam jeszcze u siebie wypiszę pytania zadawane oskarżonym i ich odpowiedzi, bo tylko w ten sposób dam ci właściwy przebieg sprawy, która zadziwiła nie tylko mnie i moich podwładnych pisarczyków, ale i sąd cały i dostojnego Apiusza, co pewnie uznasz, gdy przeczytasz ten skrypt do końca.

Następnie oskarżyciel wskazał na pancernych Demasa i Cystasa i spytał, czy się do winy przyznają. Obydwaj odpowiedzieli twierdząco, gdy jednak spytał trzeciego żołnierza, który razem z nimi stał na warcie, Adamasa, a gdy ten milczał, dziesiętnik podniósł rękę do góry prosząc o głos. .Oskarżyciel skinął głową a dziesiętnik powiedział:
- On zaniemówił tej nocy.
- Przestraszył się kilku Żydów, co przyszli po ciało - powiedział oskarżyciel. - A może umarłego, co nie był umarły, tylko doczekał nocy, kamień pchnął i wyszedł. Czy tak było? Mówcie za niego, Priskus.

Dziesiętnik Priskus otarł pot z czoła ręką i jakby wracając myślą od początku, powiedział:
- W piątek krzyżowaliśmy Jezusa i umarł. A potem jeszcze setnik Longinus podszedł z włócznią i przebił mu bok. Tak że żywy nie był. A potem przy nas, już zdjętego z krzyża i wydanego krewnym, owijali go w całun i namaszczali olejkiem. A było olejku ze sto funtów. To choćby żywy był, to by się w grobie udusił.

- A czyście dokładnie widzieli, jak go setnik Longinus przebijał?

- Na moich oczach to się stało. I gdyby żywy był, to by krew z niego buchnęła. Wiele razy to widziałem. Wystarczy przez żebra się przebić, i to nie włócznią, a krótkim nożem. by krew spieniona buchnęła z rany. A tu spłynęła z wodą leniwymi kroplami.

Nie słuchał już oskarżyciel do końca, tylko rzucił:
- A te pieczęcie na kamieniu przy was starsi kładli'?
- Przy nas - powiedział dziesiętnik. - Ledwo ciało krewni do grobu złożyli, starsi czekali już z pachołkami żeby kamień założyć, bo ciężki był i rodzina sama rady dać nie mogła. Skoro więc tylko kamień grobowy osiadł, starszy jeden na naszych oczach cztery pieczęcie uIał i po sprawdzeniu wszyscy odeszli.
- A co było dalej? - spytał oskarżyciel.
- A no, według regulaminu, po trzech stało przy grobie, a reszta odpoczywała.
- W śIedztwie -- powiedział oskarżycieI - ci, co odpoczywali, zeznali że ich sen zmorzył i posnęli.

Z tego to spania widocznie dziesiętnik po całym ogrodzie ich szukał, bo to też zeznali że broń rzucili i uciekli w popłochu! Pancerni, Partos, Alis, Coterwa, Valina, Menides, czemuście broń rzucili i uciekli od grobu?

Nie czekając, jeden przez drugiego zaczęli mówić, tak że tylko kilka zdań zdołałem zapisać, szlachetny Gajusie.
- Lęk nas wziął, panie, od tej jasności i wiatr głosem ludzkim mówił - powiedział Partos.
- Ziemia się trzęsła - dorzucił Menides. --
- A tych, co przyszli po ciało, widzieliście?
- Spaliśmy, panie! Nikogośmy nie widzieli! Przestraszyliśmy się... Ogłupielimy! - bełkotała cała piątka. - Niczego się od was nie dowiem - powiedział oskarżyciel. – Może ci, co na posterunku stali, kogoś wreszcie widzieli. A może spaliście i wy? Mówcie: Demas, Cystas, Adamas,
- Nie spaliśmy, proszę waszej miłości! - krzyknęli obaj równocześnie.

Adamas stał tylko jakby zaklęty, choć widać było z wysiłku, jaki się malował na jego twarzy że chce coś powiedzieć, ale głosu nie może dobyć i gardła. Wtedy to dostojny Apiusz poruszył się w krześle i kazał, by mówili po kolei. Najpierw Cystas, a potem Demas, bo już wiedział że Adamas, gdyby mógł, to by wszystko wyśpiewał.
- Cystas, coście widzieli? - spytał spokojnie oskarżyciel. Nie od razu usłyszeliśmy odpowiedź. Cystas przez chwilę poruszał wargami, krople potu ukazały się na jego czole. Chłop to był na schwał, z szeroką piersią, rudawy; ręce rozłożył sękate od mięśni, grubymi palcami jakby odgarnąć chciał zasłonę, co mu na oczy spadła, zająknął się i wreszcie wykrztusił:
-- Rap... raptem pokazała się chmura... Nie większa od ręki ludzkiej, ale gęsta i twarda jak... pięść. Podniosła się i... stanęła gorejąca nad światem... I cały świat się zmienił.. I rozpalił się świat jak... przy stworzeniu!

Dostojny Apiusz poruszył się znowu w krześle niecierpliwie i spytał:
- Skąd wiesz jak było przy stworzeniu? Nie było cię wtedy, dziecko ...
- Wiem, bo widziałem tej nocy! Kwiaty na migdałowych drzewach zaczęły się palić i cień się zmienił w kolory.

- W nocy? Cóż ty wygadujesz! - przerwał dostojny Apiusz.

- Prawdę mówię! żebym tak zginął tu na miejscu i rodzinnego domu nie zobaczył, jeśli kłamię - zaklął się żołnierz, w oczy patrząc dostojnemu Apiuszowi.
Spojrzałem na dostojnego Apiusza, który zacisnął wargi i nie wyrzekł ani słowa, pozwalając pancernemu Cystasowi dokończyć. Ten zaś - jak przyparty dziesięcioma włóczniami do muru, nie mając tarczy i nie widząc ratunku - zaparł się rękami w balustradę, co oddzielała oskarżonych od trybunału, i ciągle patrząc w oczy zniecierpliwionemu dowódcy, powiedział:
- To już nie była noc! To był dzień...! długo szukał słowa, wreszcie znalazł - D z i e ń  o g n i a . . .!
- i po chwili krzyknął na cały głos. - I  w s c h ó d  b ł y s k a w i c y! Drzewa się paliły jak świece i księżyc skamieniał z tej jasności.

W tym miejscu, szlachetny Gajusie, zrobiła się cisza śmiertelna i w tej ciszy doleciał ostry głos gdzieś z końca sali: „Oszalał ten człowiek!". Pancerny Cystas nie słyszał widocznie nic, bo spojrzał w górę wzrokiem przebijając kamienne sklepienie i spokojnie dokończył:
- Wtedy zdjął mnie lęk i wiatr mnie porwał zimny... Nie... Gorący. Nie wiem jaki... Rzuciło mną o ziemię. Hełm zdarło mi z głowy i zacząłem uciekać. Gdy to powiedział, opuścił głowę i stał, ogromnymi dłońmi ściskając poprzeczkę balustrady.

Oskarżyciel, muszę przyznać, zachował zupełny spokój, choć na początku przecież czytał oskarżenie drżącym głosem. Co to znaczy jednak dobra rzymska szkoła! Po chwili, jak gdyby nigdy nic, zwrócił się do stojącego przy Cystasie oskarżonego Demasa:
- Demas! Czyście to samo widzieli?

Pancerny Demas, czarny i kędzierzawy Syryjczyk, cedząc każde słowo zaczął mówić:
- Nie pamiętam jak było na początku. Zobaczyłem tylko że ptaki spadały z drzew... A po środku wstał słup jasności jakby się słońce na ziemię wylewało i... pękła noc. Niebo się otworzyło i nie mogłem ustać. Upadłem. Objęła mnie niemoc słodka, jak wtedy w chorobie, gdy matka ręką gładziła mnie po rozpalonym czole, i szloch mnie chwycił za gardło i zobaczyłem Człowieka!

Oskarżyciel jak gdyby czekał na to słowo, poderwał się z miejsca jak lew, co dopadł zdobyczy, i krzyknął:
- Jakiego człowieka zobaczyłeś, mów!
- Człowieka z ciała i z krwi. Nie ducha i nie anioła. Takiego jak wasza miłość, takiego jak ja, jak Cystas... Z bokiem przebitym:.. wyszedł z grobu i szedł w górę tej jasności. Strach mnie wziął, bo wiedziałem że on z Boga jest i nie rozumiałem nic i zacząłem uciekać.
- Mówisz że to był człowiek zwyczajny? - spytał dostojny Apiusz.
- Zwyczajny, tylko... na podobieństwo boże. Szedł prosto w niebo! Księżyc zgasł i gwiazdy zaczęły śpiewać...
- Śpiewać? gwiazdy? Co ty pleciesz! - przerwał oskarżyciel.
- Śpiewały, nie wiem, ale śpiewały. Może to były czary, ale prawdziwe, boskie i święte.

Szlachetny Gajusie, gdy Demas skończył mówić, oskarżyciel zwrócił się do dostojnego Apiusza, z którym zamienił słów kilka i śpiesznie wracał na swoje miejsce żeby zakończyć przewód, ale nie doszedł jeszcze do pulpitu. gdy Adamas, ten oniemiały, krzyknął tak głośno i przeraźliwie że mnie ciarki przeszły po plecach. Sala się zakołysała, a oniemiały mówił:

- Stałem najbliżej grobu, tuż przy kamieniu i wiem że to nie były czary, ale prawdziwe, święte
Z m a r t w y c h w s t a n i e!

Niebo otworzyło się nade mną. Pieczęcie zaczęły się topić. Z nieba w blasku zeszli dwaj mężowie. Kamień grobowy sam się odsunął na bok i patrzyłem na to i wiedziałem że to cud i nie mogłem ani krzyknąć, ani ruszyć się z miejsca nie mogłem. l weszło do grobu dwóch z nieba, a wyszło trzech głowami sięgając gwiazd. Krzyż za nimi wstępował jasny, gorejący. Głos się odezwał znad krzyża; a ja ogłuchłem od tego głosu i oślepłem od blasku i mowę mi odebrało. Wróciły mi teraz: słuch, widzenie i mowa, za co niech będą dzięki...

Nie dokończył. Oskarżyciel przerwał mu pytaniem, skąd jest rodem.
- Z Samarii pogańskiej - powiedział cicho i zapłakał. I na tym płaczu skończył się przewód sądowy. Oskarżyciel zabrał głos mówiąc że każdy z oskarżonych, nie wyłączając dziesiętnika Priskusa, mówi co innego. Że dziesiątka na posterunku nie dotrwała i że wszyscy pancerni złamali rozkaz cesarski. Poza tym że nie użyli broni przeciw napastnikom, przez co dopuścili się przestępstwa i podlegną karze, każdy według opieszałości swojej.

Mógłbyś się zdziwić, szlachetny Gajusie, że nie było obrońcy na tej rozprawie, ale w tych czasach oskarżony żołnierz mógł się bronić w sądzie wojskowym jedynie sam, gdy przestępstwo tyczyło tylko złamania regulaminu.

Wyrok odczytany był na drugi dzień i choć przy odczytaniu nie byłem, wiem dobrze że cała dziesiątka uniewinniona została. A nawet plotka chodziła po mieście że każdy z oskarżonych po dwie sztuki złota otrzymał zamiast kary. To wiem także że kohorta syryjska w kilka dni zaledwie do Galii była odesłana okrętami, a na miejsce Syryjczyków przybyła do Jerozolimy kohorta rekrutowana w Germanii.

Wtedy przyszedł i mój czas, bo wkrótce przeniesiono mnie do Cezarei, gdzie pracowałem do zeszłego roku jako główny archiwista wojskowy. Przed rokiem zaś wróciłem do Italii, do rodzinnego miasta Beneventum, skąd tobie, szlachetny Gajusie, posyłam ten zapis wraz z pozdrowieniami.

Twój sługa (podpis nieczyteIny).”

======================================================================

Dodatkowo adekwatny link utworu muzyczno-wokalnego:

https://www.youtube.com/watch?v=asY3ru8DIGc

 

 


 



tagi: zmartwychwstanie 

stanislaw-orda
14 kwietnia 2019 21:16
22     1075    6 zaloguj sie by polubić
komentarze:
stanislaw-orda @stanislaw-orda
14 kwietnia 2019 21:53

i  jeszcze bardziej adekwatny utwór muzyczno-wokalny:

https://www.youtube.com/watch?v=3mept50mDgY

zaloguj się by móc komentować

K-Bedryczko @stanislaw-orda
14 kwietnia 2019 22:08

Bardzo dziekuję.

zaloguj się by móc komentować

smieciu @stanislaw-orda
14 kwietnia 2019 22:59

Jak wiadomo jest teoria że nie było zmartwychwstania gdyż Jezus nie umarł. Wszystko zostało zaaranżowane. Gąbka czy olejki z narkotykiem. Ukłucie i krótki zasadniczo czas spędzony na krzyżu.

Temat na fajny film. Ale czy zaraz obrazoburczy? Czy ma znaczenie czy wtedy umarł? Dla mnie przykładowo nie wydaje się być to nadmiernie istotne. W sensie że chyba niczego nie zmienia? Mam tu na myśli że Jezus nie miał zielonego pojęcia że Józef z Arymatei tak wszystko zorganizuje...

Nie chcę jakby rozpętać jakiejś potępieńczej dyskusji :) Taka kwestia po prostu. Skoro ktoś mógł napisać opowiadanie jak wyżej to ktoś inny może inne. W sumie nawet ciekawa idea: W przeciwieństwie do Tomasza Józef nie potrzebował zmartwychwstania by być całkowicie przekonanym co do misji Jezusa...

zaloguj się by móc komentować

darkside @stanislaw-orda
15 kwietnia 2019 00:34

Ten wpis byłby zwykłym erzatzem, gdyby nie SATANISTYCZNY przypis #2, tj. : wprowadzający: zamęt, wątpliwości, niepewność przekazu KRK - oczywiście bez wyjaśnień i źródeł informacji, standard osób prowadzonych przez ten byt. Możliwość jego wplecenia była jedynym celem tego wpisu. Nawet czas publikacji jest błędny, tzn.: aktualnie zupełnie inne rozważania - brak orientacji, czy wyczucia... nie pytam. Tyle
zaloguj się by móc komentować

SilentiumUniversi @smieciu 14 kwietnia 2019 22:59
15 kwietnia 2019 04:41

Ciekawe. Odrzucając Galilejczyka jednocześnie musiałeś odrzucić historię. Już raz zresztą chciałem Ci napisać, że anarchię jako system udało się na jakiś czas wprowadzić tylko raz - w Hiszpanii. Tym niemniej czytam Cię z ciekawością, nie wyglądasz mi na dogmatyka. Zdrufko

zaloguj się by móc komentować


stanislaw-orda @darkside 15 kwietnia 2019 00:34
15 kwietnia 2019 08:01

A czy możesz bardziej konkretnie?

Bo jesli nie,  to dostaniesz  bana za podobnego rodzaju  insynuacje.

zaloguj się by móc komentować

smieciu @stanislaw-orda 15 kwietnia 2019 07:59
15 kwietnia 2019 11:05

To nie było przekonujące :P

Zerknąłem do Ewangelii i z pewnością jest to ciekawe zagadnienie. Gdyż wyraźnie zmartwychwstanie nie miało odgrywać ani jak na mój gust nie odgrywa ważnej roli w całej tej historii. Jezus np. sam zakazuje uczniom by informować jakoby miał umrzeć i po trzech dniach wrócić do żywych. Czyli cała jego nauka kierowana do słuchaczy pozbawiona jest tego elementu. Nie jest na nim oparta.

Tak samo później. Jezus nie udziela się publicznie. Zasadniczo jego słuchacze pozostają przekonani że umarł. Nic to dla nich nie zmienia, ponieważ nikt im nie obiecywał że zmartwychwstanie. Dla nich właściwie umarł, gdyż przecież w tym momencie znika z tego świata. Tylko uczniowie i parę kobiet dostają szansę by go zobaczyć. Można zgadywać że potrzebują tego, gdyż np. przypadek Tomasza pokazuje że oni do samego końca potrzebowali jakiegoś wstrząsu, który pozwoli im wypełnić misję. Ale nie wynika z tego że potrzebują tego wierni nowej religii.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @smieciu 15 kwietnia 2019 11:05
15 kwietnia 2019 13:54

Idź się poducz. I  predko nie wracaj. Bo mnie to zajęło ostatnich kilkanaście lat lektur. A ty "zerknałeś" do ewangelii i wypisujesz nadal  swoje imaginacje.

Jestes juz chyba dżym chłopczykiem i powinieneś wiedziec, że co prawda można wszystko w necie wypisywać, ale nie wszystko trzeba, no  i nie wszystko wypada. A przynajmniej ludziom dorosłym.

Trzeciego ostrzeżenia nie będzie.

zaloguj się by móc komentować

darkside @stanislaw-orda
15 kwietnia 2019 13:57

Proszę Pana o wybaczenie. Jestem przewrażliwiony na punkcie materiałów o Jezusie Chrystusie bez "imprimatur". Popełniłem karygodny błąd posądzając Pana o przypis o długości życia Jezusa Chrystusa (36-39 lat) inspirowany satanistyczną chęcią wzbudzenia wątpliwości, co do rzetelności przekazu KRK dla wiernych w tej sprawie. Urodziłem się przed SVII i zakodowałem sobie długość życia Jezusa na ziemi z katechezy przed Pierwszą Komunią ŚW. z symboliką 33 guzików w sutannie ks. proboszcza, który nam to przekazywał- wtedy chyba ilością obowiązującą. Nie sprawdzałem - przed tym niefortunnym wpisem - aktualnie przeprowadzonych analiz przez Kościół, które skłaniają się do wyliczeń tego okres życia, w widełkach podanych przez Pana. Przepraszam, ale lepiej mnie profilaktycznie zbanować, bo zdarza się Panu, w tekstach o Kościele Chrystusa, posługiwać źródłami niechrześcijańskimi i dla "higieny" tego bloga to będzie korzystne. Jeszcze raz Pana przepraszam. PS. Jestem w trakcie czytania objawień dotyczących życia Jezusa Chrystusa na ziemi - ostatnie dni... stąd nadwrażliwość, ale to nie tłumaczy mojej reakcji.
zaloguj się by móc komentować


MZ @stanislaw-orda
15 kwietnia 2019 18:15

Spotkałem niegdyś w necie publikację ,dwieście dowodów na prawdziwość Zmartwychwstania-mogę przekręcać-nie mogę tego odszukaći i nie wiem na ile jest wiarygodna.Jak pamietam to opracowanie rosyjskego uczonego

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @MZ 15 kwietnia 2019 18:15
15 kwietnia 2019 18:22

To nie jest tekst, pod którym  stosowne są tego rodzaju komentarze.

Nie rozumiem wpisów, w których napisano, ze nie wiadomo kto, nie wiadomo kiedy i nie wiadomo gdzie coś tam napisał, nie wiadomo co to był za tekst (czyli jaki autor i jaki cel takiego tekstu).  I o tym swoim "niewiedzeniu" muszą być  koniecznie powiadomieniu  użytkownicy portalu. Dziwne.

Na co komu  dwieście dowodów, skoro wystarczył jeden?

 

zaloguj się by móc komentować


stanislaw-orda @Tytus 16 kwietnia 2019 09:31
16 kwietnia 2019 09:47

Tak, wówczas to były tzw. oddziały pomocnicze Legii X, stacjonującej (poszczególne kohorty) w rozmaitych miejscach szlaków handlowych na terenie Lewantu. Żołnierze oddziałów pomocniczych  rekrutowani byli  na terenie prowincji Syria (kohorta stacjonująca w Jerozolimie), a gdy namiestnik przyjeżdzał do Jerozolimy, z reguły trzy razy w roku z okazji  tzw. świąt pielgrzymkowych, towarzyszył mu dodatkowo  inny oddział  (kohorta) jako obstawa, który wracał wraz z nim do miejsca stałego bazowania w okolicach Cezarei Nadmorskiej. 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Tytus 16 kwietnia 2019 09:31
16 kwietnia 2019 09:56

W prowincji Syria stacjonowały w tym czasie na stałe cztery legiony; w okolicach Cezarei Nadmorskiej (stolica prowincji Judea) stacjonowały oddziały X Legii Fretensis, w okolicy Bejrutu III Legii Augusta, a w okolicach Antiochii Legii VI Victrix i Legii XII Fulminata.

Żołnierze stacjonującej koło Bejrutu Legii III Augusta rekrutowani byli praktycznie w całości w prowincji Syria.

Zatem w Jerozolimie na stałe mogła stacjonować kohorta z Legii Augusta, a doraźnie, jako straż przyboczna Piłata, kohorta z Legii X Fretensis

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @stanislaw-orda
16 kwietnia 2019 15:38

Dziękuję za zamieszczenie tego świetnego opowiadania. Przypomniało mi się opowiadanie "Pójdźmy za Nim" autorstwa H. Sienkiewicza.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @stanislaw-orda 16 kwietnia 2019 09:47
16 kwietnia 2019 15:53

Mała poprawka, jeśli Pan pozwoli. Legiony (w których służyli głównie obywatele rzymscy) to jedna kategoria wojsk, a oddziały pomocnicze (w których służyli ludzie nie posiadający obywatelstwa rzymskiego) to odrębna kategoria. Te drugie dzieliły się na odrębme kohorty piechoty i alae jazdy. W Judei w czasach Chrystusa nie stacjonowały legiony ani wydzielone z nich oddziały, ale jedynie kohorty i alae wojsk pomocniczych. Były one złożone w przeważającej części z Samarytan, Greków z miast Syrii i Palestyny oraz z mieszkańców Cezarei. Legion X  Fretensis przebywał w Judei przejściowo, w czasie tlumienia rewolty po depozycji Archelaosa w 6 r. po Chr. Potem wrócił do obozu w Zeugmie nad Eufratem. Dopiero w 70 r. po Chr. uczestniczył w tłumieniu powstania żydowskiego i odtąd kwaterował w Jerozolimie.

zaloguj się by móc komentować


stanislaw-orda @Stalagmit 16 kwietnia 2019 15:53
16 kwietnia 2019 18:51

dzięki za precyzację, choć  ja nie napisałem, że na terenie prowincji  Judea stacjonowały legie rzymskie.

Cezarea Maritima (formalna stolica Judei) była położona na terenie Samarii (wedle podziału "etnicznego" Ziemi Obietnicy) i tam stacjonowały części ktorejś z  Legii. Z reguły w czasach pokoju stan liczebny Legii nie siegał   nominalnej (maksymalnej) liczby żołnierzy, czyli podobnie kohorty i inne składowe Legii. Zdarzało się, że Legie (przed nowym zaciągiem) miały  tylko np.  40 % nominalnej liczebności.

Oczywiście, czy w notkach czy w komentarzach nie piszę historii poszczególnych Legii i nie znam żródeł, które by to umożliwiły. Głównie opieram się na danych zawartych w czterech polskich edycjach publikacji Stephena Dando-Collinsa.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Stalagmit 16 kwietnia 2019 15:53
16 kwietnia 2019 18:59

i jeszcze jedno, gwoli precyzacji.

Bazowanie na stałe, oznacza przydzieloną dla danej Legii siedzibę w którejś z prowincji w czasie, gdy Legia nie uczestniczy w kampamnii wojennej.

A gdy uczestniczy, przebywa na rozmaitych "terenach operacyjnych, zgodnie z logiką toczonej kampanii wojennej. 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @stanislaw-orda 16 kwietnia 2019 18:59
16 kwietnia 2019 19:13

Proszę uprzejmie zajrzeć na priv.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować