-

stanislaw-orda : Istnienie Boga jest warunkiem koniecznym dla istnienia ateistów

Dron(aż) mózgów

W związku z kolejną „ruską rakietą”, która tym razem zaryła się gdzieś na kartoflisku i wykopała bodaj  dwa worki ziemniaków, wezbrała się do rozmiarów tsunami fala niepoczytalnego medialnego bełkotu.
Jako żywo przypomina to scenę, jak gdyby w zakładzie dla obłąkanych zaaplikowano pensjonariuszom gaz rozweselający i każdy z nich zaczął wykrzykiwać co mu się akurat uroiło, choć przecież prawie żaden nie potrafi odróżnić brony od wrony.

Dla odmiany nieco ad meritum.

Aby zrozumieć, jak teoretycznie można wykorzystać infrastrukturę łączności mobilnej różnych standardów do wykrywania obiektów poruszających się w przestrzeni powietrznej, warto zapoznać się
z terminologią i krótko opisać co to takiego radar w ogólności, oraz różnice między radarem pasywnym, a radarem bistatycznym i multistatycznym.

Najczęściej stosowane są radary aktywne, które nadają w przestrzeń i odbierają sygnał odbity od celu. Antena takiego radaru formuje wąskopasmowy sygnał (szerokość wiązki w zakresie od 1 do 6 stopni
w płaszczyźnie azymutalnej) za pomocą impulsów elektromagnetycznych. Wiązka sygnałowa może być skanowana kołowo lub sektorowo w płaszczyźnie pionowej lub poziomej. Jeśli taka wiązka „zawadzi" o cel powietrzny, część odbiorcza stacji przejmuje odbite od celu impulsy, które posłużą do namierzenia celu. Zatem azymut (kierunek do celu) zostaje określony w momencie zetknięcia wiązki z celem, natomiast odległość do celuobliczana  jest na podstawie opóźnienia czasowego impulsów odbitych względem impulsu wysłanego.

Transpondery, które nadają automatycznie sygnały odpowiedzi po odebraniu zakodowanego zapytania, są szeroko stosowane w kontroli ruchu cywilnych statków powietrznych. Systemy identyfikacji (swój – obcy) działają na tej samej zasadzie, ale nie mogą one wykryć celu powietrznego bez przetworzenia parametrów sygnałów odpowiedzi.

Radiolokatory pasywne same nie emitują fal elektromagnetycznych, lecz odbierają sygnały nadawane przez statki powietrzne, takie jak radary pokładowe, urządzenia łączności i radiowysokościomierze. Kluczową zaletą radarów pasywnych jest to, że nie emitują promieniowania o wysokiej częstotliwości,
a to oznacza, iż są niewykrywalne przez systemy rozpoznania elektronicznego oraz że nie mogą być namierzane przez pociski przeciwradarowe.

Aby dokładniej określić położenie, kurs i prędkość celu, stosuje się wiele pasywnych odbiorników, rozmieszczonych w terenie. Informacje z tych odbiorników są przesyłane do stanowiska dowodzenia, gdzie parametry obserwowanego obiektu są obliczane za pomocą triangulacji. Przydatny jest, rzecz jasna, również bezpośredni pomiar wielkości opóźnienia wysłanego impulsu na każdej stacji odbiorczej.

Wśród państw Układu Warszawskiego pionierem w dziedzinie pasywnego radaru była Czechosłowacja, która wprowadziła pierwszy tego typu próbny system w 1963 r. Trzy stacje odbiorcze (jedna centralna
i dwie boczne) zamontowane na podwoziu samochodu ciężarowego, rozmieszczone były w różnych lokalizacjach, co umożliwiało określenie współrzędnych i kierunku źródeł sygnału radiowego z potrzebną dokładnością. Operator ręcznie rejestrował sygnały radiowe na ekranie stacji, a informacje o celu były przekazywane ustnie do mobilnego systemu przetwarzania informacji za pośrednictwem sieci radiowej. Następnie, na podstawie rozpoznanych parametrów, obliczano pozycję i kierunek celu. System ten mógł jednocześnie śledzić sześć samolotów i był w użyciu do 1979 r. Doświadczenia zdobyte podczas eksploatacji  wspomnianego systemu posłużyły do konstrukcji przez czechosłowacką firmę TESLA w latach 80-tych i 90-tych ub. wieku, znacznie bardziej zaawansowanych stacji systemów radarów pasywnych rodzin „Ramona” i „Tamara”.

Komponenty systemu radiotechnicznego „Tamara” zamontowane były na ośmiu ciężarówkach Tatra . Cylindryczne pasywne czujniki radiolokacyjne zostały hydraulicznie podniesione na wysokość do 25 metrów. Stanowiska w formacji bojowej były rozmieszczane  jedno od drugiego w odległości od 10 do 35 km.
[System radiotechniczny Tamara był zdolny do wykrywania samolotów taktycznych (w tym bazujących na lotniskowcach), bombowców strategicznych, samolotów wczesnego ostrzegania i kontroli, samolotów rozpoznania elektronicznego oraz systemów zakłócających. Urządzenia odbiorcze mogły wykrywać emisje radarów pokładowych, nadajniki identyfikujące "własny-obcy", sygnały nawigacyjne TACAN, dalmierze DME, systemy JTIDS (Joint Tactical Information Dispatch) oraz aktywne systemy zakłócające. Podczas prób poligonowych przeprowadzonych na granicy z Niemcami, pasywny system radiolokacyjny generacji 1986 r.  wykrył samolot F-16A w odległości 400 km i samolot F-15A w odległości 365 km. Myśliwce poprzedniej generacji, takie jak F-4E, zostały wykryte z odległości 395 km, a F-104G z 425 km.  Zasięg wykrywania samolotów zakłócających i AWACS-ów mieścił się w podobnym horyzoncie. Algorytm obliczeniowy systemu Tamara mógł śledzić jednocześnie do 72 celów w sektorze o szerokości 100 stopni, a po zmodernizowaniu (KRTP-91 Tamara-M) w sektorze o szerokości 120 stopni.]

Do chwili rozpadu Układu Warszawskiego Tesla zbudowała 23 systemy rozpoznania elektronicznego rodziny „Tamara”. Według źródeł zachodnich, 15 systemów dostarczono do Związku Sowieckiego, jeden do NRD,  a 4 pozostały w  Czechosłowacji. O reszcie nic pewnego nie jest wiadomo. USA, za pośrednictwem Omanu, zdołały zakupić jeden zmodernizowany system najnowszej generacji (KRTP-91 Tamara-M).
Prace nad pasywnymi radarami trwały również w Związku Sowieckm. W 1987 r. fabryka w Doniecku rozpoczęła produkcję stacji rozpoznania elektronicznego Kolczuga. Wyposażenie mobilnej pasywnej stacji Kolczuga znajdowało się w trzech pojazdach na podwoziu ciężarówki. System ten może określać precyzyjnie współrzędne celów lądowych i nawodnych w zasięgu emitowanych przez nie sygnałów radiowych, a także trasy ich przemieszczania się. W odniesieniu do  celów powietrznych lecących na wysokości 10 km zasięg wykrywania sięga 800 km. Stacja jest zdolna do identyfikowania celów naziemnych i powietrznych, gdyż w pamięci systemu operacyjnego przechowywane są ich wzorce. . Pomimo swoich zalet, stacje pasywne mogą stanowić tylko uzupełnienie aktywnych radarów generujących promieniowanie wysokiej częstotliwości, gdyż same nie są w stanie wykrywać celów powietrznych działających w trybie całkowitej ciszy radiowej. Ponadto ​​nie mogą być używane do bezpośredniego namierzania celów przez systemy obrony powietrznej, ze względu na niską dokładność w określaniu współrzędnych samolotów. Dlatego wykorzystywane są dla wstępnego namierzania, które wymaga dodatkowego rozpoznania szybko zmieniającej się sytuacji w powietrzu.

W radarach pozahoryzontalnych są stosowane stacje radarów biostatycznych, czyli takich, w których  anteny nadawcza i odbiorcza są oddalone od siebie o znaczne odległości. Sygnał wyemitowany przez nadajnik odbija się od celu i dociera do anteny odbiorczej. Urządzenie odbiorcze analizuje nie tylko sygnał odbity, ale także sygnał wyemitowany bezpośrednio z nadajnika. Różnica w czasie rejestracji tych sygnałów pozwala obliczyć odległość nadajnik-cel i cel-odbiornik oraz współrzędne celu.
System składający się z co najmniej trzech stacji radarów biostatycznych o wspólnym obszarze pokrycia określany jest jako radarowa sieć multistatyczna. W takiej konfiguracji więcej odbiorników przetwarza sygnały odbite od celów, które zostały wysłane z jednego lub kilku nadajników.

Dość juz dawno temu, bo w  2002 r. międzynarodowy koncern lotniczo-kosmiczny BAE Systems zlecił pewnej  brytyjskiej firmie opracowanie systemu do zastosowań praktycznych o kryptonimie Celldar (CELLular raDAR). W 2003 r., podczas testów systemu składającego się z odbiornika, zdalnej anteny oraz laptopa ze specjalistycznym oprogramowaniem, zademonstrowano dowództwu brytyjskiej armii możliwość wykrywania obiektów powietrznych i naziemnych poprzez sieć GSM. Okazało się jednak, że zasięg odbiornika zależy od tak wielu zmiennych czynników, iż nie jest w stanie spełnić wymogu niezawodnego wykrywania obiektów  w całym spektrum ich wysokości i prędkości. Z powyższych względów projektu nie kontynuowano, natomiast oprogramowanie, opracowane podczas prac nad systemem Celldar, znalazło zastosowanie do precyzyjnego określania współrzędnych mobilnych urządzeń łączności (oficjalnie w „walce z terroryzmem”).

Testowanie możliwości podwójnego wykorzystania sygnałów emitowanych przez stacje bazowe telefonii komórkowej przeprowadzono również na Białoruskim Państwowym Uniwersytecie Informatyki i Radiotechniki, w amerykańskiej korporacji Lockheed-Martin, izraelskiej firmie Elbit Systems Ltd. oraz europejskim koncernie EADS (European Aeronautic Defence and Space Company). Wszyscy wyzej wskazani zainteresowani uznali ten projekt za niepewny, toteż nie wyszedł on poza etap prototypów.

Rosjanie również przeprowadzili badania tego problemu. Jesienią 2016 r. rosyjskie media poinformowały, że specjaliści z moskiewskiego Przedsiębiorstwa Badawczo-Produkcyjnego KANT opracowali specjalistyczny system radarowy do wykrywania, śledzenia i dostarczania informacji
dla małych celów i pocisków manewrujących niskiego pułapu, lecących z prędkością do 500 m/s
i na wysokości do 500 m. Podano informację, że koncepcja tego nowego produktu opiera się na pomyśle zaproponowanym przez pracowników Centrum Naukowo-Technicznego Walki Elektronicznej (STC REB) podczas prac nad systemem Pole-21. Z kolei system Pole-21 został zaprojektowany do generowania zakłóceń szumowych na dużym obszarze, dedykowanych na paraliżowanie działania systemów nawigacji satelitarnej  (amerykański GPS, rosyjski GLONASS, europejski Galileo i chiński  BeiDou). Początkowo postanowiono  wykorzystać istniejącą sieć wież telefonii komórkowej do umieszczenia anten nadawczych oraz połączyć stanowiska dowodzenia i kontroli systemu Pole-21 z antenami i odbiornikami  multistatycznych kompleksów radarowych do wykrywania celów powietrznych. Mobilny system walki radioelektronicznej Pole-21, z wyposażeniem zamontowanym w na podwoziach samochodów ciężarowych z napędem na wszystkie koła, jest produkowany seryjnie. Wg ujawnionych danych, pojedynczy nadajnik tego systemu jest w stanie zagłuszyć sygnały nawigacji satelitarnej w promieniu 20-25 km. Jedna  stacja systemu obejmuje jeden moduł z wyposażeniem i maksymalnie trzy moduły antenowe (max. 4 pojazdy).
[Pomysł montażu modułów antenowych Pole-21 na wieżach komórkowych, wykorzystywanych również do wykrywania celów powietrznych, nie wszedł w etap realizacji z racji zbyt trudnych problemów z obroną tego typu infrastruktury przed falowaymi atakami rojów dronów.] 

Otóż, aby dokładnie określić lokalizację telefonu, musi on być zarejestrowany w sieci i włączony. Stacja bazowa wysyła sygnał do konkretnego abonenta i tylko ten abonent może odpowiedzieć. Oznacza to,
 że sieci komórkowe wykorzystują zasadę radaru aktywnej odpowiedzi. 
Wcześniejsze rodzaje bezzałogowych statków powietrznych służące do ataków (popularnie: drony) były często wyposażone w mobilne urządzenia komunikacyjne z kartami SIM od operatorów komórkowych działających na obszarze, na którym znajdowały się potencjalne cele. Śledzenie takich połączeń realizowanych ze stacją bazową via internet, umożliwiało wykrycie  sterowanych w taki sposób  dronów. Z tego względu drony z kartami SIM na pokładzie zostały uznane za nieefektywne. A tym samym radar aktywnej odpowiedzi stał się bezużyteczny w wykrywaniu  bezzałogowców.

Główną przeszkodą w wykorzystaniu sieci komórkowych do detekcji radarowej multistatycznej jest niska moc emitowana przez stację bazową. W sieci 4G (4-ej generacji) moc sygnału wynosi od 40 do 60 watów. Poza miastami zazwyczaj stosuje się stacje bazowe zapewniające zasięg nie większy niż 30 km na płaskim terenie. Ukształtowanie terenu naturalnego, obiekty infrastruktury technicznej, a także wysokie drzewa, znacznie utrudniają i obniżają efektywność propagacji sygnału.

Przy vzym osiągnięcie zadowalających rezultatów przy użyciu wielu nadajników i jednego odbiornika jest technicznie niemożliwe, zaś budowa sieci radarów pasywnych i połączenie ich z wysokowydajnymi komputerami jest  bardzo kosztowna, a w zamian nie oferuje wyraźnych korzyści w porównaniu z
dotychczas użytkowanymi radarami obserwacyjnymi obrony powietrznej.

Warto porównać charakterystykę nadajnika stacji bazowej 4G z produkowanym w Rosji  mobilnym radarem 39N6 Kasta-2-2, zaprojektowanym specjalnie do wykrywania celów powietrznych na małej wysokości i będącym dość skutecznym środkiem w wykrywaniu bezzałogowców.
Dwuwspółrzędny radar Kasta-2-2 został opracowany pod koniec lat 80-ych XX wieku, ale jego masowe dostawy do wojska rozpoczęły się po rozpadzie Związku Sowieckiego. Wg ujawnionych danych, jego wersja eksportowa posiada moc impulsu 40 kW. Zasięg wykrywania celu o sygnaturze radarowej dwóch metrów kw., lecącego na wysokości 100 m, przy użyciu standardowego masztu 14-metrowej wysokości, wynosi ponad 40 km. Po podniesieniu anteny na wysokość 50 m zasięg wykrywania wzrasta do 55 km. Maksymalny pułap operacyjny to wysokość 6 km. Radar ten może jednocześnie śledzić 40 celów. Dane są aktualizowane co 5 lub 10 sekund (w zależności od prędkości obrotowej anteny). Szerokość wiązki (wzorzec kierunkowy) w azymucie wynosi 5,5 stopnia.
 [Dla porównania: przy założeniu, że antena stacji bazowej rozprowadza energię w zakresie 120 stopni 
i przy mocy 60 W, sygnał odbierany od celu będzie tysiąc razy słabszy niż sygnał ze specjalnie zaprojek- towanego radaru obserwacyjnego. Sygnał powrotny odbity od celu w odbiorniku multistatycznego systemu radarowego będzie o 4-5 rzędów wielkości słabszy niż w odbiorniku radaru Kasta-2-2, co zdecydowanie negatywnie wpływa na zasięg detekcji
.]
Na podstawie powyższych danych można stwierdzić, że wartości mocy, charakterystyki anten i tryby promieniowania stacji bazowych utrudniają projektowanie systemu detekcji radarowej opartego na sieciach komórkowych, a wręcz skazane są na niepowodzenie. Nie oznacza to jednak, że radary multistatyczne oparte na cywilnych źródłach wysokiej częstotliwości nie znajdują praktycznego zastosowania. Można bowiem wykorzystać powszechne komercyjne stacje radiowe FM działające na falach ultrakrótkich w zakresie częstotliwości od 87,5 do 108 MHz, które są bardziej perspektywiczne niż sieci komórkowe. Małe stacje radiowe nadające do obszarów zaludnionych mają moc nadajnika od 0,1 do 1 kW. Ponadto działają  również stacje radiowe obejmujące zasięgiem wielkie miasta i gęsto zaludnione obszary podmiejskie, gdzie wykorzystywane są nadajniki o mocy do 50 kW. Wówczas zasięg odbioru sygnałów dla  stacji z antenami  wyniesionymi powyżej 100 metrów może przekraczać 70 km.
[Odpowiednie do wykorzystania dla radarów multistatycznych  są także są nadajniki cyfrowej telewizji naziemnej, przypisane do zakresu decymetrowego 470–860 MHz. Do pokrycia martwych stref i małych miejscowości stosuje się nadajniki o mocy 10–100 watów, natomiast w miastach średniej wielkości i na przedmieściach działają stacje o mocy 250–1000 watów. Anteny stacji o dużej mocy (do 5 kW) o zasięgu do 80 km instalowane są na wieżach o wysokości do 250 metrów (np. telewizyjnych).]

Wg ujawnionych informacji izraelska firma Elbit Systems opracowała system detekcji składający się z wielu kompaktowych anten i odbiorników. Sygnał z lokalnych stacji telewizyjnych i radiowych jest jednocześnie odbierany przez kilka odbiorników mikrofalowych, poddawany wstępnemu przetwarzaniu, digitalizowany i przesyłany do centrum obliczeniowego, gdzie analizowana jest sytuacja powietrzna.
[Firma Elbit Systems Ltd.  jest autorem i producentem „Żelaznej Kopuły” – Iron Dome]

Podobny sprzęt opracowała niemiecka korporacja Hensoldt AG. Pasywny radar o nazwie Twinvis jest dedykowany do wykrywania statków powietrznych za pomocą  przechwytywania sygnałów łączności odbitych od cywilnych nadajników telewizyjnych i radiowych. Zaawansowane systemy  pasywnego namierzania rodziny Silent Sentry przetestowała amerykańska, a jakże, korporacja Lockheed Martin.
System radarowy Silent Sentry wykazał się dobrą wydajnością, a nawet zaobserwowano za jego sprawą  samoloty zbudowane w technologii stealth. W  oficjalnych danych Amerykanie sugerują, że radary obecnie działające w USA w pełni spełniają wymagania NORAD (Dowództwa Obrony Północno- amerykańskiej Przestrzeni Powietrznej i Kosmicznej), zaś system Silent Sentry jest mało przydatny dla sił ekspedycyjnych, gdyż systemy tego typu wymagają oświetlenia celu źródłami promieniowania
o wysokiej częstotliwości, których funkcjonalność w strefach działań wojennych wzbudza zastrzeżenia. Natomiast radary te mogą być wykorzystywane do obsługi małych lotnisk cywilnych, które nie posiadają innego sprzętu radarowego.

Morał:

Całe to technologiczne piękno ma swoje granice, które rosną wraz z rozmiarami samych dronów. Protokoły antyzakłóceniowe, pseudolosowe przeskoki częstotliwości i pokładowe anteny kierunkowe zwiększają stabilność kanału, wymagając od stacji większej mocy i bardziej zaawansowanej struktury zagłuszającej. Co najważniejsze, w przypadku prawdziwie autonomicznego roju, walka elektroniczna ukierunkowana na kanał kontrolny staje się bezcelowa: jeśli dron leci z wykorzystaniem czujników bezwładnościowych (żyroskopów i akcelerometrów pokładowych) i nawiguje za pomocą własnego obrazu z kamery, po prostu nie ma czego zagłuszyć. Nie ma połączenia z operatorem i dron nie potrzebuje satelity. Zagłuszanie jest niemożliwe. Jedynym wyjściem jest zniszczenie celu.

Różnica między wojną elektroniczną a bronią mikrofalową o wysokiej energii (HPM) jest jak różnica między zagłuszeniem kogoś, a odcięciem mu zasilania. Wojna elektroniczna powoduje zakłócenia na częstotliwości kanału: jeśli nie znasz jego kodu, nie możesz zagłuszyć. HPM generuje krótki, ale bardzo silny impuls energii elektromagnetycznej, który indukuje prądy bezpośrednio w obwodach drona: mikrokontrolerach, czujnikach i elektronice mocy. Awaria, przegrzanie, awaria. Nie trzeba znać protokołu: nieekranowana płytka taniego drona nie ma obrony przeciwko takiemu impulsowi.[Technologia półprzewodnikowa wprowadziła możliwość budowy modułów składających się z dziesiątek
lub setek tranzystorów pracujących w konstelacji. Wówczas Ich moc sumuje się, niezawodność wzrasta, wymiary maleją, a fazowana macierz tych samych parametrów tworzy wiązkę kierunkową. System można również rozbudowywać dokładając nowe moduły.
]
Przykładem tej logiki jest rodzina radarowa Leonidas amerykańskiej firmy Epirus Technology: półprzewodnikowy, zbudowany na azotku galu, programowo definiowany system, został wyraźnie pozycjonowany jako broń przeciwko rojom dronów. Pojedynczy impuls kierunkowy obejmuje sektor i jednocześnie unieszkodliwia elektronikę kilku urządzeń bez marnowania pocisku na ich zestrzelenie. Zamiast pocisku używa się impulsu, którego koszt sprowadza się do ceny kilku kilowatogodzin energii elektrycznej.

Oczywiście nic nie wygląda  w realu tak pięknie jak na szkicu projektu.  Energia impulsu maleje bowiem wraz z odległością i wymaga albo krótkiego zasięgu, albo ogromnej mocy i precyzyjnego namierzania. Ekranowana obudowa, filtry i zabezpieczone kable znacząco zwiększają próg uszkodzenia: dlatego duży dron z zaawansowaną ochroną elektromagnetyczną przetrwa to, co zabiłoby quadrocopter.

I następny próg: impuls nie rozróżnia drona bojowego od lokalnej, cywilnej elektroniki, co w pobliżu infrastruktury miejskiej zmienia się z technicznego szczegółu w problem o zupełnie innej skali.

Czyli nie ma złotego środka, a wyścig w kierunku coraz bardziej autonomicznych bezzałogowców dopiero się rozpoczął. Może lepiej sobie nie wyobrażać dokąd nas doprowadzi. W jednej z poprzednich notek o tej tematyce zasugerowałem, że zbliżamy się do futurystycznej wizji S. Lema, przedstawionej w książce pt.: „Fiasko”. (link)
https://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/drony-i-androny

***************

Wykaz wszystkich moich notek na portalu "Szkoła Nawigatorów" pod linkiem:
https://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/troche-prywaty

 

 

 

 



tagi: drony i wrony 

stanislaw-orda
4 sierpnia 2026 12:30
24     1115    15 zaloguj sie by polubić

Komentarze:

MarekBielany @stanislaw-orda
4 sierpnia 2026 21:02

nie dam pluska.

ło matko.

dronarz, ale kieszeni.

 

p.s.

wiadomo.

kup sobie smienę. masz już zdjęcia ! 

Tak . Wywołałem w spółdzielni vis'a'vis ...

 

 

zaloguj się by móc komentować


Zbyszek @stanislaw-orda
5 sierpnia 2026 09:01

dobry tekst

zaloguj się by móc komentować

Autobus117 @stanislaw-orda
5 sierpnia 2026 10:05

przeczytałem że ukraiński myśliwiec ścigał rakietę ale 60 km od granicy musiał zawrócić. To zrozumiałe. Wiedział on i obsługa naziemna gdzie leci, nie ostrzegli Polaków. Jeśli po paru latach wojny nie mamy wypracowanych zachowań automatycznych to słabo. Może ja sie nie znam ale brak alarmu coś sugeruje. Jakaś teoria spiskowa się rodzi.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Autobus117 5 sierpnia 2026 10:05
5 sierpnia 2026 11:01

Poobnego rodzaju wrzutki medialne to mnożenie tzw. fałszywych tropów. Nakręcanie psychozy "ruskiego zagrozenia", co ma uzasadniać polskie zaangażowanie w kontynuowanie pomocy dla Ukrainy.

Takie proste tricki. Gdy w sztabie NATO doja do wniosku, że konieczne jest, aby  wysłac do bojów nad Dnieprem regularne polskie formacje zbrojne, kolejna "ruska rakieta" trafi w szkołę podstawową pełną uczniiów. Oczywiście poczeka z tym np. na wrzesień, tj. czas  po rozpoczęciu roku szkolnego. 

Z reguły użyta (odpalona) broń rakietowa jest dedykowana dla konkretnego celu. Mniejsza o techniczne parametry tej rakiety, czyli praktyczny zasieg, itp.,  bo zawsze mona podać  argument, że została wystrzelona z "ruskiego" samolotu szturmowego operującego w przestrzeni powietrznej  Białorusi, a to akurat byłoby niedaleko.

Jaki  więc cel mogła mieć namierzony  we wsi Tarnawa-Kolonia "ruska rakieta"?  Gdyby informacja zawierała  dane, że w tej wsi zlokalizowano np. dużą montownię  dronów, które są stąd wywożone na Ukrainę i wystrzeliwane w kierunku terytorium rosyjskiego, no to jeszcze wersja o "ruskiej rakiecie" miałaby  cień wiarogodności. Ale, póki co, nic na ten temat  nie wiadomo.

Wspomniałem o testowaniu na poligonie Nowa Dęba rozmaitych nowoczesnych asortymentów uzbrojenia jak i sposobów walki z nimi. A to raptem 30-40 km od wspomnianej miejscowości Tarnawa.

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @stanislaw-orda 5 sierpnia 2026 11:01
5 sierpnia 2026 11:36

Wrzesień ... ?

No a jakże przecie w hameryce znają taki numer jak 9/11 [w roku 2026 to piątek]. Rosyjskojezyczni okultyści mogliby odpalić w 9/6 [niedziela = kościół ?]. W poniedziałek 17-go ?

Módlmy się o PAX.

zaloguj się by móc komentować

Adriano @stanislaw-orda
5 sierpnia 2026 11:49

Świetny tekst ,jak zwykle zresztą.Zdjęcia z neta ,które ukazały się jako pierwsze pokazywały ,że rakieta walnęła w łan zboża a nie w kartoflisko.Zastanowiło mnie wówczas to ,że nie spłonęło zboże.Te resztki rakiety/drona  musiały się przecież nagrzać po wybuchu.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Adriano 5 sierpnia 2026 11:49
5 sierpnia 2026 12:39

Prezentowany dołek po wybuchu wyglądał na odpalenie zakopanej wcześniej kostki z trotylem.

Możliwe, że rakieta (np. jakiś prototyp) z poligonu zagubiła się gdzieś w tej okolicy i trzeba było wskazać pretekst do zamknięcia takiego rejonu, aby spokojnie  odszukać właściwą zgubę. Natomiast wzniecany harmider medialny miał kierować uwagę tzw. obywateli  na  najbardziej słuszną, tj. "ruską" stronę. 

zaloguj się by móc komentować

Adriano @stanislaw-orda 5 sierpnia 2026 12:39
5 sierpnia 2026 13:40

Podobno miejscowi wspominali coś o "geodetach" kręcących się kilka dni wcześnie po tym polu.Jeśli zgubili jakiś prototyp to wybuch pozwolił upieć przy jednym wybuchu 2 pieczenie.Zguba się znalazła i słuszna propaganda podgrzała nastroje nadwiślańskich Irokezów.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Adriano 5 sierpnia 2026 13:40
5 sierpnia 2026 13:57

Oczywiście, choć przecież  najprostsza wersja byłaby taka, że żadnej rakiety nie było, a była tylko kostka trotylu. Cała zaś medialna nagonka i wrzawa  to tzw. fakt propagandy wojennej,  że na komende  spuszczane są ze smyczą dziennikarskie "psy wojny".

Tak to się właśnie robi w "państwie duńskim". Oraz w każdym innym.

zaloguj się by móc komentować

zkr @stanislaw-orda
5 sierpnia 2026 14:43

Tak przy okazji.
W temacie sledzenia co lata nad nami to polecam (OK, zabawka dla cywili):

ADS-B Exchange - track aircraft live

Gdy klikniemy "U" u gory to pokazuje tylko wojskowe (ale tylko te, ktore sa "widoczne" dla ads-b).

Automatic Dependent Surveillance–Broadcast - Wikipedia

zaloguj się by móc komentować


Autobus117 @stanislaw-orda 5 sierpnia 2026 11:01
5 sierpnia 2026 15:19

nic nie zrozumiałem z odpowiedzi. Ten kto czyta moje teksty wie że ze mnie matoł ekstraklasa, tak że nie dziwota. Inna sprawa że wtykanie tych wrzutek fałszywych tropów itp to zajęcie lekkie łatwe i przyjemne. Upał wiele tłumaczy

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Autobus117 5 sierpnia 2026 15:19
5 sierpnia 2026 15:26

Nikt nie ma takiego obowiązku, aby zrozumieć, co kto inny napisał. 

Mamy "demokratyczne państwo prawne", w którem każden może sobie rozumić co chce i jak chce.
Albo też, analogicznie, i nie rozumić. 

zaloguj się by móc komentować

Autobus117 @stanislaw-orda 5 sierpnia 2026 15:26
5 sierpnia 2026 15:42

"Nikt nie ma takiego obowiązku, aby zrozumieć, co kto inny napisał. "

100% racji! Choć ja wolę nie rozumieć niż klepać porysowaną blachę.

Cenie Pana wpisy/notki czyli czasem coś rozumiem i nie komentuję. Przypadek, po prostu przypadek.

Pozdrawiam 

zaloguj się by móc komentować

Autobus117 @stanislaw-orda 5 sierpnia 2026 15:26
5 sierpnia 2026 15:57

"Nikt nie ma takiego obowiązku, aby zrozumieć, co kto inny napisał. "

100% racji! Choć ja wolę nie rozumieć niż klepać pogiętą blachę.

Cenię Pana wpisy/notki czyli czasem coś rozumiem, pewnie przypadek.

Pozdrawiam 

zaloguj się by móc komentować

Aleksandra @stanislaw-orda 5 sierpnia 2026 12:39
5 sierpnia 2026 16:12

"Kostka z trotylem" - hm... Nie wiem jak powinien wygladać ślad po upadku rakiety. Ale nie bardzo mi się chce wierzyć w taką "spiskową" teorię:)

zaloguj się by móc komentować


qwerty @stanislaw-orda 5 sierpnia 2026 15:26
5 sierpnia 2026 20:47

Mamy Państwo demokratycznego prawa. Tzn. Prawo jako norma wynika z demokratycznego głosowania/uznawania w skali dowonej. Czyli, jeśli razem przegłosujemy, że biale jest czarne to taki demokratyczny wybór jest prawem. Jak zasoby personalne urzędu przegłosują, że jest tak to jest tak. Chyba, że inne gremium np. sąd przegłosuje, że tak to jest nie. 

zaloguj się by móc komentować

qwerty @stanislaw-orda 5 sierpnia 2026 11:01
5 sierpnia 2026 20:52

To jest właśnie problem. Aby obejść normy NATO to Polska musi samodzielnie ruszyć w bóǰ. Każdy pretekst jest dobry. Poszli chłopcy w bój bez broni ... To też jest droga do użycia broni.masowego rażenia przez Rosję a może da się sprowokowac? Nie da się. I każdy kretyn winien to wiedzieć. 

zaloguj się by móc komentować

janucha @stanislaw-orda
7 sierpnia 2026 09:43

Fajny artykulik. Mało troche o radarach pasywnych, bo przyznam, że szczególnie to mnie interesuje. A dlaczego nie nadają sie do tego BTS-y od telefonii komórkowej to nie zrozumiałem chociaż jestem troche w branży (mała moc do mnie przemawia). Wychodzi na to, że jednak nadajniki FM i telewizyjne będa potrzebne wojsku chociaż przebakuje się o ich likwidacji. Z tego co wiem UK ma zlikwidowac swoją sieć naziemnych nadajników telewizyjnych do 2030 roku z uwagi na powszechność urządzęń strimingowych, ale na ile to prawda to nie wiem....  Swój nadajnik długofalowy na 198 kHz juz trwale wyłaczyli po 100 latach...

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @janucha 7 sierpnia 2026 09:43
7 sierpnia 2026 10:54

Proponuję napisać własny tekst o radarach pasywnych. Chetnie się czegoś dowiem.

Dla mnie sens tego tekstu to wizja całkowicie mobilnych srodków do nadawania i idbioru, bo stacjonarne moga zpstać natychmiast albo zagłuszone (znana jest ich lokalizacja), albo zniszczone za którymś z ataków, ten sam lokalizacyjny powód.  A w dalszej kolejnosci wynoszenie całego tego instrumentarium w bliższy i dalszy kosmos. 

(Cos jak w powieści "Fiasko" S. Lema; wątek od rodziału "Kwinta" i dalej)

zaloguj się by móc komentować

janucha @stanislaw-orda 7 sierpnia 2026 10:54
7 sierpnia 2026 12:11

O wynoszeniu stacji nadawczej radarowej w kosmos na razie możemy zapomnieć. Taki nadajnik potrzebuje dużej mocy elektrycznej, a z paneli fotowoltaicznych tego się nie zasili. Coś takiego mieli sowieci ale do zasilania wytrzelili radar razem z małym reaktorem atomowym do zasilania (nie generatorem RTG- ten był za słaby) - satelity RORSAT. Rozwiązanie takie sobie bo przy deorbitacji reaktora nie spadł on tam gdzie planowana i tylko pierdzielnął w obmierzłych kapitalistów i skaził niezły kawałek Kanady. Myslę, że jednak pozstanie się przy nadajnikach naziemnych dla systemu pasywnego. Wbrew pozorom nie są one drogie i łatwo je zastąpić nowymi w przypadku eliminacji jednego.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @janucha 7 sierpnia 2026 12:11
7 sierpnia 2026 15:12

Ja nie twierdzę, że sugerowane  rozwiązanie szybko zamieni te obecnie istniejące. Bardziej chodzi mi o kierunek poszukiwania rozwiązań. No i rzecz jasna, rozmaite rozwiązania  beda funkcjonowały równolegle, gdyż raz, że nie ma na ich miejsce innych, a dwa, że uzupełniają się. A procesy wymiany tak drogiej i skomplikowanej infrastruktury militarnej trwają zazwyczaj długo., a w tzw. międzyczasie moze pojawic sie jeszcze cos innego.  Chodzi mi więc bardziej o wizję na przyszłość niż dzisiejsze realia.  

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować