-

stanislaw-orda : schabowy z resztek mielonego

Dziewięć lat minęło

Obecna notka jest napisana przy  specjalnej okazji, a mianowicie dzisiaj w godzinach przedpołud-niowych, tj. 17 maja 2026 r.,  upłynęło dokładnie dziewięć lat mojego stażu na portalu „Szkoła Nawigatorów”. Nie jest to zupełnie „okrągła” rocznica, ale robię resume, gdyż nie mogę dać gwarancji, że „dociągnę” ze  swoim blogowaniem do rocznicy, bez żadnej wątpliwości okrągłej, czyli dziesiątej. W minionych  dziewięciu latach były przynajmniej dwa kryzysy, które nieomal poskutkowały trwałym rozwodem z portalem, ale skończyło się na ok. 18 miesięcznej (łącznie) przerwie. Czyli półtorarocznej. Skrupulatnie podliczając byłoby to więc nie dziewięć lat aktywnego uczestnictwa, ale siedem i pół roku. Tak czy siak niemało.  Wykonałem z tej okazji trochę obliczeń, z których wynika, że przez ten czas zamieściłem 407 notek, w tym 5 inwentaryzacyjnych oraz dwa powtórzenia. Czyli, że w pełni oryginalnych notek (tekstowych) było 400. A to jest liczba już wystarczająco okrągła.  I dodam do niej trochę statystyki.
Z podsumowania tzw. odsłon wynika, że ich łączna ilość nie przekroczyła jednego miliona, zatrzymała się bowiem na wysokości ok. 980 tysięcy, co w przeliczeniu na jedną notkę oznacza średnią ok.  2,4 tys. odsłon. Zachodzi tu interesująca  okoliczność, że 70 procent z tych 400 notek (282 policzone bez uwzględnienia 5 inwentaryzacyjnych) napisałem do „kryzysu ukraińskiego”. Jak niektórzy pamiętają, wtedy coś mocno pękło i chociaż się zrosło, to ślad po urazie pozostał, czyli w moim przypadku już nie wróciło poprzednie nastawienie do pisania na blogu. Pojawił się dostrzegalny trend, który dowiódł, że jeśli w pierwszych pięciu latach średnia osłon na notkę oscylowała ok. 2,7 tys., to w ostatnich czterech latach ledwo przekracza 1,5 tysiąca (1,6) ze stałą tendencja spadkową (w ostatnim roku – 1,4 tys.).

Ku mojemu pewnemu zaskoczeniu największą ilością odsłon może pochwalić się tekst zatytułowany „Czy Kopernik mówił po polsku?”, który zebrał ich ponad 9 tysięcy (ilość odsłon odnotowana kilka dni temu wynosiła 9110). Nie było zaskoczenia przy ilości odsłon dla notek o tematyce „covidowej”, gdyż ten temat był w czasie „pandemii” bardzo gorący. Trzy z nich miały ich  ponad 8,5 tys. (wszystkie pomiędzy 8,7 tys. a 8,9 tys.). W takim rankingu byłyby to miejsca 2, 3 i 4. Napisałem 17 notek, które miały powyżej 5 tysięcy odsłon, w tym była jedna o charakterze inwentaryzacyjnym, która zawiera  aktualizowany na bieżąco  kompletny wykaz notek w podziale na szesnaście modułów tematycznych (rankingowe miejsce 5, czyli 8600 odsłon). Ale z tej „siedemnastki”  tylko dwa tytuły dotyczą  okresu po 2022 r.

link:
https://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/troche-prywaty

Natomiast moje preferencje wskazałyby na inne notki, co oznacza, iż pierwsza „10 -tka” rankingowa, różniłaby się dość zasadniczo, i np. na pierwszym miejscu umieściłbym tekst pt.: „Którą drogą do Emaus?”
https://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/ktora-droga-do-emaus
Ale przynajmniej z jednego rezultatu jestem zadowolony, a mianowicie, że wszystkie notki z „Cyklu Jezusowego” (moduł I) wykazały się solidną ilością odsłon. Nie warto przedłużać  wylewania komba-tanckich żalów, toteż z okazji jubileuszu przypomnę swoją debiutancką notkę na „SN” (18 maja 2017 r.),  od dawna już zapomnianą jak też i zagubioną w otchłaniach netu.
(W porównaniu do wersji z debiutu dodałem aneks, który był zamieszczony w pierwszej edycji tej notki na moim starym blogu w salon24). Oto ten tekst.  

*******************************

Srebrzysko 1971. Dwa pogrzeby

Notka zawiera fragmenty wspomnień Marii Antoniny  Bonieckiej (zob. Appendix na końcu notki) opublikowanych na łamach „Wiadomości” (londyńskich), Nr 1331 z 03.10. 1971 r.).
Skróty dokonane w wersji autorskiej zaznaczyłem przez (…), ponadto dodałem dwa przypisy, których nie było w oryginalnym tekście oraz kilka dopisków kursywą sygnowanych S.O.)

„Srebrzysko, piękny rozległy cmentarz, położony na lekko sfalowanym terenie między Wrzeszczem a Oliwą.
(…)

1.MAREK

Jestem tu z okazji pogrzebu Marka Olewniczaka, 15-letniego najmłodszego syna Reginy z Piątków i Czesława Olewniczaków. Marka, który zmarł przed trzema dniami, ściśle - 7 lipca (1971 roku – dopisek S.O.). Kula trafiła go w głowę. Wypadek miał miejsce też w grudniu i też o zmierzchu.

Z nawyku reporterskiego, nim wybrałam się na Srebrzysko, odwiedziłam prof. dr Kieturakisa, który osobiście trzykrotnie operował chłopca. Rozmawialiśmy chwilę w gabinecie i nieco dłużej na korytarzu oddziału chirurgicznego Kliniki Gdańskiej. Profesor był więcej niż powściągliwy, mimo iż znamy się od lat. Nie wymienił żadnej liczby, żadnego nazwiska, żadnego ciekawszego przypadku, żadnej daty.
- Oczywiście że śmiertelność jest duża, mogliśmy przyjąć przecież tylko ciężkie stany.
- Trwale kalectwa?
- Oczywiście, że są nieuniknione, ale jeszcze dziś trudno ustalić konkretnie skutki niektórych powikłań. Zresztą, pani rozumie, pani Tolu ... myślę że w biurze mają dokładne dane.

Ale nie mieli.

Z rodziną Olejniczaków sąsiadowaliśmy przez 17 lat, a znamy się od 25-u. Mieli sześciu synów
i córkę. Czesław, ślusarz z zawodu, pochodził ze wsi. Regina, córka kolejarza, była rodem z miasta, z Garwolina. Oboje wstąpili do partii w 1945 r. i odtąd partia zaczęła kształtować ich życie, wyznaczać drogi ich losom, nadawać sens ich istnieniu.

Czesław, wiedziony chłopskim zdrowym instynktem, nie sięgał po żadne, szczególnie eksponowane stanowiska, nie był nawet nigdy sekretarzem wojewódzkiego czy miejskiego komitetu, ani dyrektorem, ani naczelnikiem. Z zasady trzymał się na uboczu, w cieniu. Po krótkiej karierze kierownika działu konstrukcji w szczecińskiej firmie „Junak" (motocykle) wrócił po prostu do ślusarstwa, przenosząc się razem z towarzyszem Fortuńskim, dyrektorem wspomnia- nego „Junaka ", z którym ongiś odbywał praktykę u jednego majstra - do stoczni szczecińskiej, gdzie Fortuńskl objął stanowisko dyrektora, a Olewniczak instruktora w warsztatach.

Rodzina Olewniczaków zajęła obszerną willę, dzieci kolejno kończyły szkoły, dwóch synów ożeniło się, córka wyszła za mąż, na świat zaczęły przychodzić wnuki. Złośliwi pogadywali, że Czesław dostaje drugą pensję z listy UB, ale mogły to być tylko plotki.

Kilka lat wcześniej przenieśli się do Gdańska. Czesławowi partia zleciła objęcie stanowiska starszego instruktora w warsztatach kadłubowni w stoczni i kierownictwo szkoły przyzakładowej, kupili samochód, Regina przemalowała siwiejące włosy na blond. Synowie i zięć też korzystali z dobrodziejstw partii.

Najstarszy z młodych Olewniczaków - Andrzej dosłużył się stopnia porucznika w KBW (Korpus Bezpieczeństwa Wojskowego - odpowiednik UB; dopisek S.O.). Janusz pływał na statkach jako oficer polityczno-wychowawczy. Kuba i Leon przygotowywali się do zawodu nauczycielskiego. Stasiek był w technikum gastronomicznym, zięć skończył zaocznie studia prawnicze i został prokuratorem. Ale tak naprawdę, w całej rodzime liczył się tylko Marek. Uwielbiała go matka, ojciec, rodzeństwo. Był ich namiętnością, nadzieją, dumą.
- Marek będzie uczonym, albo będzie malował obrazy - zapewniała Regina - niech pani patrzy, Antosiu, toć on już przerósł ojca, a jak rysuje i to od małości, przecież sama pani mówiła że ma zdolności, tylko to w ramy wstawiać i na wystawę.
- Bystry chłopak, nie ma co, ma głowę jak rzadko - wtórował żonie Czesław - ten dopiero pokaże, co to Olewniczaki.

Marek, Mareczek, Maruś, Marusiek - odmieniano w rodzinie, każde na swój sposób, pieszcząc się brzmieniem drogiego imienia.

I już nie ma Marka. Wybiegli gromadą od strony stacji kolei elektrycznej, którą przyjechali z Gdyni. Chcieli przebiec na drugą stronę jezdni. I wtedy oddano serię do tłumu szukającego schronienia na starym cmentarzu. Trzech zginęło na miejscu. Marek umierał ponad pół roku. Wczoraj był u mnie Andrzej i opowiedział o tym, co ich spotkało.
(…)

Niemożliwe... niemożliwe... - powtarzałam bezradnie i naiwnie.
To i o ojcu pani nie wie? Nie żyje... o, już kawał czasu, zmarł tego dnia, kiedy Mareczka pierwszy raz operowali. Na serce skończył. Coś miał widać z tym sercem, bo już jesienią kazali mu doktorzy miesiąc leżeć w szpitalu, w wojskowym leżał, w Gdyni.
(…)

- Tak to nieszczęścia chodzą parami. A i z matką mamy osobną biedę. Warowała w szpitalu jak pies, a teraz, no jak ją zobaczyłem, już po wszystkim, to się boję żeby jej na rozum nie padło, zresztą pani sama wie, jaki był nasz Maruś...
(…)

Naraz jakby się w nim coś złamało, jakby zdjęto z niego mundur usztywniony skórzanym pasem, osłonił twarz dłońmi i rozszlochał się głośno.
- Po co zaraz zabijać!... Po co strzelać do dzieci, do niewinnego chłopca! Dlaczego, za co zamordowali tatę i Mareczka?

Czesława chowała partia z całym przepychem i honorami. Były wieńce, mowa sekretarza Podstawowej Organizacji PZPR i członka prezydium KW i dyrektora kadłubowni i delegata Miejskiej Rady Narodowej w Gdańsku i innych towarzyszy. Leży przy głównej alei, w miejscu zarezerwowanym dla szczególnie zasłużonych. Zmarł przecież zwyczajnie, na serce. l z Markiem nie było żadnych kłopotów. Pół roku to dosyć by zrezygnować z ewentualnych skojarzeń i analogii.

Przygotowano dół w nowej kwaterze, wyasygnowano zapomogę na koszty pogrzebu. Przysiadłam na kamiennej, wilgotnej ławce. W pobliżu grabarze kopali nowe groby.
(…)

Nagle, z głębi wyznaczonej świerkami drogi buchnęło dzikim ochrypłym krzykiem. Nie było w nim nic ludzkiego, było wycie, i ryk, i skowyt mordowanego zwierzęcia. To Olewniczakowa żegnała Marka, płynącego górą, w białej wąskiej trumnie na barkach braci.

2. JADWIGA

Jedna jedyna noc w piwnicy UB wydaje się rokiem, dziesiątkiem lat - opowiadała mi kiedyś Jadwiga - czas jest pojęciem subiektywnym, gubisz się więc w jego obszarach, jeśli zachowasz tę trochę świadomości, że starczy ci go na wszystko, że zdążysz przezwyciężyć siebie, swój strach. Grozę, chęć życia, odciąć się od przeszłości i nadziei, przestać myśleć, przestać być...

Mąż jej, kapitan Jarosław Tułodziecki zginął we wrześniu 1939 pod Zegrzem. Okupację przeżyła pod Warszawą, w Aninie, a w czasie powstania trafiła do obozu w Małszycach [1], w pobliżu Kutna. Po wojnie osiedliła się w Ostródzie, zniszczonym powiatowym mieście województwa olsztyńskiego, gdzie do spółki z siostrą i przyjaciółką założyły sklepik spożywczy na peryferiach nowego osiedla.

Jadwiga była prześliczna. Miała czarne oczy, wilgotne i słodkie małe usta i olśniewająco białe zęby. A jak się umiała śmiać, jak śpiewała legionowe i powstańcze piosenki, jak stroiła w koronkowe kołnierzyki, jak lubiła wykwintną bieliznę i drogie, modne obuwie...

W październiku 1953 odwiedził ją po raz pierwszy jakiś nieznajomy mężczyzna, podając się za ,,specjalnego urzędnika Urzędu Skarbowego". Następnie wyznaczono jej tzw. domiar - wysoki dodatek do uprzednio wyliczonego podatku. Sprzedała resztę posiadanej biżuterii i zapłaciła. Ale ów „specjalny urzędnik" znów pojawił się na Grudziądzkiej, a po krótkiej przerwie zaczął przychodzić prawie co dnia. Tak się to zaczęło. Wiosną następnego roku wezwano ją oficjalnie do miejscowego Urzędu Bezpieczeń- stwa. Przesłuchano i wypuszczono. Po jakimś czasie wezwano po raz drugi i już zupełnie jawnie zaproponowano współpracę.
- To jest tak: w sklepie stykacie się obywatelko, z różnymi ludźmi, a tu się rozchodzi o dobro Polski, znaczy się, ojczyzny. Wróg czai się wszędzie, to trzeba mieć stale w pamięci.
Każdy lojalny członek społeczeństwa ma święty obowiązek czuwać. Założymy wam telefon, doprowadzi się kanalizację, będziecie inaczej żyć, nie ma co się namyślać.
- I z innej beczki: inicjatywa prywatna, kapitalizm, wrogowie ustroju.
- Nie, nie, nie!

Bito ją strasznie, po głowie, piersiach, brzuchu, lewe oko wypłynęło od uderzenia pięścią, uszkodzona śledziona, nerki, osierdzie, płuca - właściwie już nie sprawiały bólu, ludzki próg czucia został przekroczony.
- Nie, nie, nie... to właściwie mówił ktoś, czy coś za mnie, nie ja, bo mnie już chyba w ogóle nie było.

W piwnicy, na Dzierżyńskiego, było tak ciemno, że niepodobna było odróżnić nocy od dnia. A jednak wyżyła. Przez dwa lata leżała w szpitalu wojewódzkim w Olsztynie. Jedną nerkę, część żołądka i jelit trzeba było usunąć, ocalałe oko widziało coraz słabiej. Tymczasem zlikwidowano sklep drogą administracyjną i zlicytowano ruchomości właścicielek na poczet zaległych domiarów. Po październiku 1956 dostała pracę urzędniczki w powiatowym szpitalu w Ostródzie, skąd co pół roku przyjeżdżała na konsultacje do kliniki gdańskiej do prof. dr Pensona. I tym razem, a był to grudzień 1970, poddawała się przez tydzień badaniom. Wieczorem miała pociąg do Ostródy. Wyszła z kliniki o zmroku, przez portiernię od ulicy Dębinki [2]. W kwadrans później - nie żyła.
(…)

To tutaj. Grób Jadwigi już się wyraźnie zapadł i jakby skurczył. Zginęła w grudniu o wczesnym  zmierzchu. Była prawie niewidoma i to prawdopodobnie zadecydowało ostatecznie o Jej śmierci pod gąsienicami czołgu.

Przypisy

[1] prawdopodobnie Jadwigę Autorka poznała podczas pobytu w obozie w Małszycach;

[2] ul. Dębinki w Gdańsku znajduje się w dzielnicy Aniołki;

Aneks

Maria Antonina Boniecka (Warszawa 1910 Sydney 1978)prozaik, publicysta, felietonista, pedagog i wychowawca. W epoce PRL-u bezpartyjna.

W 1934 r. ukończyła wydział pedagogiczny, tytuł magistra filozofii otrzymała w 1937 r. (UW).
W latach 1928-1944
zatrudniona przez Wydział Oświaty i Kultury Zarządu Miejskiego miasta Warszawy, pracowała jako nauczycielka dla dorosłych. Odznaczona Srebrnym Krzyżem Zasługi za pracę z analfa-betami (1937 r.).

Podczas okupacji niemieckiej działała w konspiracji od 1940 r., a od 1942 r. w szeregach Armii Krajowej. W 1944 r. aresztowana i wywieziona do obozu w Małszycach k/Łowicza. Odznaczona Krzyżem Armii Krajowej.

W latach 1945-1948 współpracowała z rozgłośnią Polskiego Radia w Gdańsku, w latach 1946-1949 oraz 1951-1954 z rozgłośnią Polskiego Radia w Szczecinie. Od 1946 r. członek Związku Zawodowego Literatów Polskich. W latach 1945-1947 publikowała cotygodniowe artykuły na łamach "Gazety Morskiej" w Gdańsku i "Głosu Wybrzeża" w Sopocie.

W latach 1946-1949 pracowała jako nauczyciel języka polskiego (II Państwowe Gimnazjum Męskie w Szczecinie). Do 1951 r. wykładała język polski na Studium Przygotowawczym przy Politechnice Szczecińskiej.

W latach 1956-1957 była naczelnym redaktorem tygodnika społeczno-literackiego "Ziemia i Morze" (Szczecin). Została usunięta z redakcji za:
"błędy polityczne wobec sprawy węgierskiej, cenzury, nie dość silne przeciwstawianie się błędnym tendencjom, nie konsultowanie się z Komitetem Wojewódzkim odnośnie polityki redakcyjnej, nie zbliżanie linii pisma do linii partii..."
W 1957 r. władze komunistyczne wytoczyły proces przeciw M. Bonieckiej za artykuł dyskusyjny opubliko-wany w tygodniku  „Ziemia i Morze", w którym zdemaskowane zostały skandaliczne stosunki panujące wśród szczecińskiego środowiska nauczycielskiego.

W 1959 r. otrzymała Nagrodę Literacką Szczecina.

W 1960 r. władze PRL skonfiskowały szereg rękopisów Bonieckiej w wyniku czego zaginęły bezpowrotnie:
- Magnolie Kwitną,
- Pięć córek Agaty,
- Nasza praca w porcie,
- Eli, Eli Lamma Sabactani.

W 1963 r. objęta została zakazem druku. Dokumentacja przechowywana w zasobach IPN wskazuje, że Boniecka została zarejestrowana przez SB jako figurant na którego została założona sprawa operacyjnego rozpracowywania o kryptonimie "Kultura".

W 1965 r. M. Boniecka wyemigrowała do Australii. Drukowała tam artykuły w prasie polonijnej, m.in., w czasopismach „Wiadomości Polskie" (Sydney), „Tygodnik Polski" (Melbourne),
Nurt" (Sydney), „Słowo Polskie" (Adelaide), a również w „Wiadomościach" (Londyn),
Jutro Polski" (Londyn), „Nowy Świat" (Nowy Jork).

W 1966 r. nawiązała współpracę z rozgłośnią radia "Wolna Europa". W latach 1976-1978 współpracowała z Polskim Komitetem Radiowym w Australii.

********************

https://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/srebrzysko-1971
18.05.2017 r. 

https://www.salon24.pl/u/dawidowicz/719691,srebrzysko-1971-dwa-pogrzeby
06.07.2016.



tagi: grudzień 1970 

stanislaw-orda
17 maja 2026 13:15
43     1902    17 zaloguj sie by polubić

Komentarze:

OjciecDyrektor @stanislaw-orda
17 maja 2026 13:49

To teraz zrób wybór z tych 400 notek i zalinkuj mi tak z 10 najlepszych wg ciebie, ale nie tych z działu "literatura". 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @OjciecDyrektor 17 maja 2026 13:49
17 maja 2026 13:58

Wszystkie notki, oprócz autobiograficznych, mają źródło w takiej lub innej  "literaturze", (albo są fragmentami takowej), bo przecież nie w moich snach.

Rankingu  "10" nie zrobię, gdyż zakładam w tej propozycji twoje niecne intencje. 

zaloguj się by móc komentować

valser @stanislaw-orda
17 maja 2026 14:29

Gratuluje. Piekne resume. To jest wynik. Poza Gabrielem nikt wieksza aktywnoscia sie tutaj nie wykazal. Lata leca, na liczniku nam przypywa. Mam nadzieje, ze dalej bedziesz tutaj pisal, bez wzgledu na to co dookola sie dzieje, bo to tylko proch i pyl, albo halas. 

Najgorsze co mozna wtedy zrobic to strzelic focha jak to zrobil kiedys Toyah, bo to nie bedzie odejscie, tylko koniec. Co na jego przykladzie doskonale widac. 

Oczywiscie zdarzaja sie "odejscia", takie jak wymarsz Coryllusa z Salonu24, czy zbanowanie bloga Coryllusa na niezalezna.pl, ktore nie skutkowaly zanikiem aktywnosci, a wrecz przeciwnie, ale to sa wyjatki, ktore regula nie sa. 

 

 

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @stanislaw-orda 17 maja 2026 13:58
17 maja 2026 14:50

Przecież mnie odbanowałeś...:). To jakie ja tam mogę mieć niecne intencje? Czysta ciekawość...;)

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @OjciecDyrektor 17 maja 2026 14:50
17 maja 2026 15:40

Ja banuję tylko pod konkretną notką.  Gdy dyskusja pod nią się kończy, wówczas ban także. 

No chyba, że to jakiś "nowy" nick, który wpadł, aby "naubliżać".

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @stanislaw-orda
17 maja 2026 16:17

Gratulacje i życzenia dalszych osiągnięć pisarskich. U mnie za trzy dni też będzie 9 lat na SN. Daj Boże coś napisać. 

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Magazynier 17 maja 2026 16:17
17 maja 2026 17:04

w 2014r. poznałem Gabriela. Ech, sentymentalni się stajemy. To jest jedyne miejsce gdzie można się czegoś nauczyć i/lub dowiedzieć a i nieraz chce się coś notkami ubogacić.

zaloguj się by móc komentować


OjciecDyrektor @zkr 17 maja 2026 17:51
17 maja 2026 17:57

Jestem wyluzowany...nie można podyskutować z takiej jubileuszowej okazji?

 

 

zaloguj się by móc komentować

zkr @OjciecDyrektor 17 maja 2026 17:57
17 maja 2026 18:03

Mi chodzi o watpliwosci Szanownych Komentatorow ile jeszcze bedzie dane pisac :)
Moj ojciec majac jeszcze 79-80 jezdzil na nartach.

zaloguj się by móc komentować

valser @zkr 17 maja 2026 17:51
17 maja 2026 18:05

jemu żona zmarła i smycz mu sie wydłużyła. 

Poza tym on nie pisze. 

zaloguj się by móc komentować

zkr @valser 17 maja 2026 18:05
17 maja 2026 18:17

Tak na powaznie to pozytywne nastawienie jest bardzo wazne ale kiedys rozmawialem z moja sasiadka, biochemikiem/biologiem molekularnym - tak naprawde decyduja geny...

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @zkr 17 maja 2026 17:51
17 maja 2026 18:54

Kapitan odwiedza stare kąty. Ja miałem z nim okazję rozmawiać w 1983 roku, prowadził jakiś swój  program w TVP i trochę ponarzekał na instytucję przy ulicy Woronicza. 

zaloguj się by móc komentować

valser @zkr 17 maja 2026 18:17
17 maja 2026 19:12

No nie wiem... w Auschwitz i na Kolymie o wszystkim decydowal Komendant i straznicy. Geny niczemu nie byly winne i nic nie pomogly. Czlowiek jest suma wyborow, a kapitan Baranowski, ktory dla wielu jest inspiracja na moje oko jest zaburzony. Starosc tez robi swoje. Efekt ogladamy - on nie trzyma swojego swiera na krotkiej smyczy, a jego zycie w tej chwili to walka z nuda. 

zaloguj się by móc komentować

zkr @valser 17 maja 2026 19:12
17 maja 2026 19:17

> a jego zycie w tej chwili to walka z nuda. 

A co ma robic? fotel i tv?

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @valser 17 maja 2026 14:29
17 maja 2026 19:18

Czy Ty masz może jakiś kompleks na moim punkcie? Nie przejmuj się mną. Ja się na Ciebie nie gniewam. Po prostu uważam, że jesteś głupi. 

zaloguj się by móc komentować

valser @krzysztof-osiejuk 17 maja 2026 19:18
17 maja 2026 19:39

Witaj Krzysztof. Rozumiem, kazdy ma jakis problem. Milego wieczoru. Bez odbioru. 

zaloguj się by móc komentować

RG @stanislaw-orda
17 maja 2026 19:51

Imponujące podsumowanie. Budzi respekt. Zwłaszcza gdy zestawię ze swoimi liczbami. Szczere gratulacje i pozdrowienia. +

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @RG 17 maja 2026 19:51
17 maja 2026 20:40

Przeliczałem to na strony formatu a-4 (czcionka calibri, rozmiar 12), wyszłomniej więcej 4-5 stron jedna notka, powiedzmy 4,5. A  400 notek to jakies 1800 stron.  7,5 ksiażki licącej 240 stron. Jedna na rok aktywności blogowej (nie licząc komentarzy).

Tajemnica tej "wydajnosci" tkwi w tym, ze sporą część notek powieliłem ze swojego bloga w salon24  (tam ich było 146, i ok. 250 tys. odsłon. pierwsza notka w lutym 2012), nick: unukalhai) ) , w tym  kilkanaście jeszcze
z przedsalonowej inicjatywy POLIS - Miasto Pana Cogito. Te kilkanaście znalazło się potem na s24 (tzw. gotowce), a w następnej kolejności na "SN".

 Pisałem jednak głównie na SN, a  s24 odszedłem definitywnie bodaj w sierpniu 2018 r., czyli  ładnych kilka lat temu. Tak że licząc nowe teksty netto, to nie było by ich aż  tak duzo, powiedzy jakieś 260.  Wyjaśniam to dla  porządku, a zatem trzeba by  dodać do tych dziewięciu lat na SN równiez czas blogowania na s24, czyli  jeszcze lat prawie siedem (ok. sześć i pół). No i częśc tych tekstów powielalem na Neon24 (nick: sniper) i naLegion Sw. Ekspedyta (nick: stan orda)., choc swoja przygodę z pisaniem w necie (komentowanie) zaczałem w połowie 2003 roku  To by było na tyle tyle mojego netowego  dossier .

O poprzednich przedblogowych wcieleniach nie wspominam, bo to zamierzchła epoka.

zaloguj się by móc komentować

bolek @stanislaw-orda
17 maja 2026 20:49

Gratulacje!

Odnośnie odsłon, takie małe spostrzeżenie.

Nie wiem kiedy zostało to "poprawione", ale od jakiegoś czasu nie naliczają sie odsłony z tego samego adresu IP. Tzn jeśli śledzimy jakąś dyskusję i np nerwowo odświeżamy stronę, aby sprawdzić czy nie pojawił się jakiś nowy, intrygujący komentarz, to w chwili obecnej to odświeżanie nie "nabija" kolejnych odsłon. Kiedyś każde "odświeżenie" to była kolejna odsłona.

To oczywiście niczego nie zmienia ;-)

zaloguj się by móc komentować

qwerty @zkr 17 maja 2026 19:17
17 maja 2026 20:51

Jest wiele innych możliwości tylko trzeba ich poszukiwać. Same nie przyjdą.

zaloguj się by móc komentować

tomaszlubelski @OjciecDyrektor 17 maja 2026 13:49
17 maja 2026 20:53

Jeśli mogę: polecam notki o Izraelitach i Egipcie oraz O Matce Bożej i indianach z Meksyku. Pan Stanisław, to nie tlko o Rosji -na szczęście. Serdecznie pozdrawiam Panów.  

zaloguj się by móc komentować

MZ @stanislaw-orda
17 maja 2026 20:58

Gratulacje...dobrze że jesteś!

zaloguj się by móc komentować

jan-niezbendny @stanislaw-orda
17 maja 2026 21:12

Respekt i gratulacje.

zaloguj się by móc komentować

BTWSelena @stanislaw-orda
17 maja 2026 21:52

No cóż Stanisławie,ja to na SN jestem krócej jak pan ,ale nadrobiłam w czytaniu od początku.Wiele osób się wykruszyło ,a nawet odeszło na wieczną wahtę.Spory w dyskusji są też potrzebne,bo nie jesteśmy papugami i z dzióbków sobie nie spijamy.Ja liczę ,że SN będę jeszcze ciutkę czytała i chłonęła wieści,które mnie jeszcze interesują.

I zawsze stoję na stanowisku,że dyskusja ma sens jeśli rozmówcy mogą się czegoś od siebie nauczyć i podzielić wiedzą. I dobrze,że nie jest pan Barnabopodobny.

Przypuszczam ,że woli pan muzykę klasyczną,ale skoro ma pan dobrą znajomość rosyjskiego ,to mam dla pana c.dalszy w oryginale pioseneczki dla ludu o Bogu.Niekoniecznie musi pan odsłuchać,niekoniecznie to pana ścieżka,ale nie zaszkodzi:

https://www.youtube.com/watch?v=xXmTRFj8qrc&list=RDxXmTRFj8qrc&start_radio=1

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @BTWSelena 17 maja 2026 21:52
17 maja 2026 22:12

Dzięki, obok romańskich języków jęz.  rosyjski ( także z dialektami białoruskim i ukraińskim)  jest najwdzięczniejszy do pieśni i poezji.

 

zaloguj się by móc komentować

klon @stanislaw-orda
17 maja 2026 22:22

Gratuluję!

I proszę o więcej :))

zaloguj się by móc komentować

Art @stanislaw-orda 17 maja 2026 22:12
17 maja 2026 22:47

Prawie wszystko przeczytalem,dziekuje. Moze sie myle,ale chyba pisal Pan niegdys na nczas,wtedy gdy nie bylo innych miejsc. Poznaje po charakterze i cietym jezyku.

zaloguj się by móc komentować

Mingus @stanislaw-orda
17 maja 2026 22:52

Gratulacje. Mam nadzieję ze nostalgia akordeonu  tak mi sie skojarzylo, moze byc Panu bliska.  Jezeli nie trafiłem to przepraszam. 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Art 17 maja 2026 22:47
17 maja 2026 22:52

Na nczas to lata 2003-2005, i tylko komentowałem (nick: hubble). Od 2007 r. komentowałem  na salon24, ale blog tam założyłem dopiero w lutym 2012  r.. 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Mingus 17 maja 2026 22:52
17 maja 2026 23:19

może być, wszystko byle nie techno i rap.

zaloguj się by móc komentować

bosman80 @stanislaw-orda 17 maja 2026 23:19
18 maja 2026 08:28

może być, wszystko byle nie techno i rap.
 

Gratulacje! :)

 

 

zaloguj się by móc komentować

zkr @qwerty 17 maja 2026 20:51
18 maja 2026 08:43

Czepianie sie kpt. Baranowskiego to dla mnie prawdziwe sci-fi.

Podalem jego przyklad dlatego, ze znam pare osob, ktore twierdza, ze po "50" czas zaczac "sie pakowac". Nie kupuje tego.

zaloguj się by móc komentować

Czarny @stanislaw-orda
18 maja 2026 08:57

Gratulacje z okazji okrągłej rocznicy oraz imponującej liczby. Gdyby SN była Kościołem, to Pan byłby wliczony w poczet Ojców Kościoła, tak sądzę.

zaloguj się by móc komentować

jan-niezbendny @stanislaw-orda
18 maja 2026 09:06

Widzę, że niejeden przyszedł tu z prezentem, to i ja zarzucę Jubilatowi coś z jutuba. Mam nadzieję, że jako erudyta i miłośnik rosyjskiego języka i kultury trochę się ubawi. ;)

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @jan-niezbendny 18 maja 2026 09:06
18 maja 2026 09:15

rewelka.

No, ale faktycznie trzeba znać rosyjski.

zaloguj się by móc komentować


stanislaw-orda @Czarny 18 maja 2026 08:57
18 maja 2026 09:18

Poprosiłbym, żeby bez przesady. 

zaloguj się by móc komentować

qwerty @zkr 18 maja 2026 08:43
18 maja 2026 09:49

ja także nie kupuję. Lecz wizja 90 latka na morzu samotnie to nie najlepszy przykład.

zaloguj się by móc komentować


zkr @qwerty 18 maja 2026 09:49
18 maja 2026 11:36

> Lecz wizja 90 latka na morzu samotnie to nie najlepszy przykład.

Moj ojciec dozyl 96.
Walczyl poki mogl.
Ale do floty nie brali mieczakow.

zaloguj się by móc komentować


Tytus @stanislaw-orda
10 czerwca 2026 08:07

Dużo zdrowia i dziękuję za możliwość poczytania inspirujących artykułów!

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować