-

stanislaw-orda : unukalhai (unuk.al.hayah@gmail.com)

Jezus i Herod Antypas – dokończenie

Poprzedni fragment tej notki kończył się na omówieniu ruchu faryzeuszów oraz wskazaniu jego najważniejszych „punktów programowych”. Ale w pierwszych dziesięcioleciach pierwszego stulecia nowej ery nie był to jedyny ruch kontestujący religijne praktyki judaizmu świątynnego. Natomiast głównym obrońcą religijnego status quo było środowisko saduceuszów, czyli arystokracji kapłańskiej, związanej z obsługą kultu świątynnego w Jerozolimie. Nie było to środowisko liczne, np. liczba członków Sanhedrynu Jerozolimskiego (Bejt Din ha-Gadol – Wielki Sąd) wynosiła 71 osób, głównie arcykapłanów i najważniejszych kapłanów oraz najbogatszych faryzeuszów. A jego łączna liczebność, czyli z uwzględnieniem członków rodzin, których z reguły obsadzano na funkcjach związanych z obsługą „ekonomii świątynnej” zapewne nie przekraczała 1000 osób. W innych miastach, gdzie była znacząca ilościowo gmina wyznawców judaizmu, istniały lokalne sanhedryny, których liczebność wynosiła maksymalnie 23 osoby. Tak więc całkowita liczebność kasty saduceuszów (z członkami ich rodzin)nie przekraczała pojedynczych tysięcy. Sądy orzekały najczęściej w trzyosobowych składach, wyznaczanych z puli członków sanhedrynu. O saduceuszach jerozolimskich będzie szerzej mowa w już następnej notce z cyklu „jezusowego” zatytułowanej „Juda - Lud Świątyni”. Ale działało jeszcze jedno środowisko, istotne zwłaszcza w związku z tematem niniejszego wątku , a mianowicie tzw. esseńczycy.

Esseńczycy

Z jakiego powodu owi esseńczycy są tak bardzo istotni?
Otóż ewangeliści Marek (Mk 14,3) oraz Mateusz (Mt 26,6) opisują epizod w miejscowości Betania, gdy Jezus przybywa do domu Szymona Trędowatego i gdzie jedna z kobiet wylała Nazarejczykowi na głowę flakonik bardzo drogiego olejku nardowego. Ewangelista Jan natomiast precyzuje, że ta mieszkanka domu, która namaściła stopy Jezusa tym olejkiem, a następnie własnymi włosami je wytarła, miała na imię Marta. W swoim tekście ewangelicznym Jan nie zamieszcza wzmianki, że chodzi o dom Szymona Trędowatego.
(Betania albo Bayt Ania – Dom Przyjaciół, starotestamentowa Ananiah, później przez Krzyżowców nazwana Lazarus – od ewangelicznego epizodu ze wskrzeszeniem Łazarza właśnie w Betanii, której współczesna nazwa brzmi Al-Ayzariyah, czyli jest to zarabizowane Lazarus, gdyż miejscowość ta znajduje się obecnie na terenach Autonomii Palestyńskiej. W czasach misji Jezusa Nazarejczyka miejscowość ta była oddalona od rogatek Jerozolimy o niespełna 3 km).

Przebywanie w jednym domu z trędowatym było w Prawie mojżeszowym zakazane, gdyż narażało na rytualną nieczystość wszystkie osoby, będące choćby tylko w pobliżu chorego na trąd. Natomiast wyleczony z trądu nie mógł być określano jako „trędowaty”. Chorzy na trąd byli odizolowani od społeczności i np. zamieszkiwali poza wsią czy miastem, w oddaleniu od domostw ludzi zdrowych.

Była jeszcze jedna miejscowość o nazwie (spolszczonej) Betania, która przeszła do historii jako miejsce chrztu Jezusa Nazarejczyka dokonanego przez Jana Chrzciciela. Nota bene miejsce to znajdowało się zupełnie niedaleko od Kirbet Qumran, parę km na południe od Jerycho. Obecna nazwa tego miejsca to Wadi Al-Kharar (Wadi El-Charar, itp.). Nazwa ta może mieć różne formy, zależnie od transkrypcji w alfabecie łacińskim na dany język (np. Betania to w jęz. angielskim Bethany, etc.). Był tam znany od dawna i uczęszczany bród przez Jordan, przez który wkroczył ongiś także Jozue, podążając od Synaju do Ziemi Obietnicy (Kanaan).

Czy zatem ewangeliści Marek i Mateusz nie znali jednoznacznych zapisów Tory (np. wers 5, 3 z Księgi Kapłańskiej)? Oczywiście znali i zapewne nie z ich winy powstał ten błąd. Tłumacz na grekę (redaktor) ich zapisków hebrajskich prawdopodobnie błędnie odczytał fragment tekstu, gdyż oto Szymon Trędowaty to po hebrajsku Shim’on ha-Zarua, natomiast Shim’on ha-Zanua oznacza Szymon Esseńczyk (powyższe podaję za: Pinchas LapideBiblia przetłumaczona, Biblia zdradzona”. Publikacja niedostępna w jęz. polskim, ale jak najbardziej np. w niemieckimi kilku innych, Np. „Ist die Bibel richtig übersetzt?"). Co dowodzi, iż przekłamując zaledwie jedną z liter hebrajskich w odczycie jednego słowa otrzymamy w efekcie zupełnie odmienne znaczenie. Nic w tym dziwnego, skoro zapis literowy po hebrajsku (aramejsku) zawierał wyłącznie spółgłoski. Wokalizacja (system punktacji masoreckiej określającej miejsce i rodzaj samogłoski) pojawiła się dopiero w VI wieku nowej ery . Stąd tak znaczne kontrowersje z odczytem (czasem błędnym) oderwanym od konkretnego kontekstu. Tutaj dygresja stanowiąca pewne zobrazowanie problemu. Otóż chyba najbardziej znany przykład powyższego to przypowieść o wielbłądzie i uchu igielnym. Hebrajskie/aramejskie słowo gamta odnosi się do określenia liny cumowniczej do łodzi rybackiej. Słowo to zapisywano w systemie spółgłoskowym jako GMT, natomiast wielbłąd to słowo gamal, wyglądające bardzo podobnie  w układzie zapisu spółgłoskowego (GML). Tłumacz tekstu ewangelicznego na grekę, dajmy na to gdzieś w dużym greckim mieście Azji Mniejszej, a zatem nie znający specyfiki akcesoriów do łodzi rybackich w odległej Galilei, mógł skojarzyć zestaw spółgłosek ze słowem gamal, błędnie odczytując jedną z liter, np. napisane w mało czytelny sposób hebrajskie T.

Tyle dygresji.

Za wariantem, iż wspomniane zapisy ewangeliczne dotyczą członka ruchu esseńczyków, a nie osoby chorej na trąd, przemawiają następujące przesłanki.

Betania znajdowała się ledwie kilka km za wschodnimi rogatkami Jerozolimy. W linii prostej od wybrzeży Morza Martwego dzieliło tę miejscowość ledwie kilkanaście km, tj. podobna odległość jak do Wadi Qumran, wąwozu okresowego potoku, wpadającego do Morza Martwego, którego piargowe zbocza z jaskiniami stanowiły wówczas jedną z siedzib gminy wyznaniowej określanej jako esseńczycy. Nazwa Qumran jest dość powszechnie znana ze względu na odnalezione w jaskiniach wąwozu, tuż obok osady (kirbet) o tej nazwie, zwoje z fragmentami tekstów hebrajskich, głównie z kanonu starotestamentowego. Ale esseńczycy nie zamieszkiwali tylko w tej jednej osadzie. Stanowili większą liczebnie społeczność, której gminy istniały zarówno w Jerozolimie i Betlejem Judzkim, jak też przede wszystkim za wschodnimi opłotkami Jerozolimy (tereny Pustyni Judzkiej), czyli właśnie np. Betanii, Kirbet Qumran, Kirbet Mird, Ein Feszkha, aż po Jerycho i, prawdopodobnie, także dalej na północ wzdłuż Jordanu (np. miejscowość Pella).

Esseńczycy byli produktem ubocznym przeradzania się judaizmu świątynnego w sekciarstwo,
a pierwszym etapem tego procesu stało się wyłączenie innych pokoleń, poza pokoleniami Judy, Beniamina i Lewiego, z prawdziwego Ludu Przymierza w wyniku reform Ezdraszai Nehemiasza (więcej na ten temat w poprzednich częściach cyklu, np.:
http://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/kajfasz-i-jezus
Judaizm świątynny stał się kultem, którego mistrzami ceremonii oraz strażnikami mogli być jedynie mieszkańcy Jerozolimy i Judei, po ich segregacji w wyniku wspomnianych reform i wydaleniu z Judei tych mieszkańców, którzy nie podporządkowali się rygorom „czystości etnicznej”. Ale zasadniczym pęknięciem w systemie judaizmu świątynnego stało się wyniesienie na funkcję arcykapłana osoby spoza linii genealogicznej potomków Sadoka (Lewici). Stało się tak po wojnach machabejskich (połowa drugiego wieku starej ery) i po przejęciu władzy w Jerozolimie przez dynastę hasmonejską. Wówczas część ortodoksyjnego kleru świątynnego odmówiła podporządkowania się władzy arcykapłana „z nieprawego łoża” i zaprzestała obsługi kultu świątynnego. Gdy władcy z dynastii hasmonejskiej, siłą zaczęli zwalczać kontestatorów nie chcących pogodzić się z zerwaniem sukcesji arcykapłańskiej, wówczas część kontestatorów, która zdołała w porę uciec przed przed prześladowaniami z Jerozolimy i Judei, znajdowała schronienie głównie na terenach Pustyni Judzkiej, w okolicach Morza Martwego i na wschodnim brzegu Jordanu (powyżej jego ujścia do M. Martwego). Schronili się tam z zamiarem przeczekania, zdawało się wówczas, że chwilowych jedynie, zawirowań przy obsadzie funkcji arcykapłana.

Pierwsze pogromy kontestatorów miały miejsce za króla Jana Hirkana (lata panowania: 134 -104 starej ery). Gdy władzę w Judei objął Aleksander Janneusz (Jannaj), syn królewski i sukcesor (zmarły w 70 roku starej ery), część faryzeuszów, którzy już wówczas zaczęli uznawać samych siebie za strażników czystości kultu świątynnego, wyrażała nadzieję, że syn Jana Hirkana przywróci zerwaną ciągłość. Ale gdy tak się nie stało, a polityka represji była nadal kontynuowana, zorganizowali otwarty bunt, obrzucając Jannaja owocami przeznaczonymi na rytualne ofiary świątynne podczas uroczystości święta Sukkot.  W ramach represji z rozkazu Jannaja zgładzono około sześciu tysięcy buntowników wraz z ich rodzinami. Faryzeusze podnieśli jeszcze jeden bunt, który został równie krwawo stłumiony. Ośmiuset z nich zostało ukrzyżowanych, a gdy konali na krzyżu, musieli oglądać kaźń swoich żon i dzieci. Dla informacji dodam, iż Jannaj był pierwszym judejskim władcą na tronie w Jerozolimie, który zastosował wobec współziomków karę śmierci przez ukrzyżowanie.

Tak więc nadzieje na oczyszczenie Świątyni i kultu świątynnego zostały pogrzebane i w tym stanie rzeczy spora część uchodźców-kontestatorów nie zdecydowała się powrót do Jerozolimy, modyfikując takie warianty kultu judaistycznego, w których odrzucano osobiste pielgrzymowanie do Świątyni jak również osobiste składanie tam ofiar, dopóki nie zostanie przywrócona „prawowitość” personalna gwarantująca czystość rytualną obsługi kultu. Po śmierci Jannaja, władzę objęła jego żona Aleksandra Salome, która rządziła do swojej śmierci w 67 r. starej ery. Jej synowie, Hirkan II i Arystobul II rozpoczęli wyniszczającą długoletnią wojnę domową o władzę, angażując dla poparcia swoich roszczeń coraz to innych sojuszników zewnętrznych. Faryzeusze z kolei wysyłali petycje do Rzymu, aby przepędził obydwu uzurpatorów, gdyż woleli bezpośrednią okupację Rzymu, niż bezczeszczenie tronu Judei i funkcji arcykapłana Świątyni przez samozwańców.

Po tym, gdy Egipt został włączony do Imperium Romanum (formalnie w roku 30 a.Ch.n., a faktycznie od 44 r.oku a.Ch,n., gdy został wasalem triumwira Marka Antoniusza – tzn. gdy władczyni Egiptu Kleopatra została kochanką ww. triumwira, władającego wschodnimi prowincjami Imperium) sprawa zapewnienia spokoju w Judei stała się żywotnie ważna, gdyż przez Palestynę przebiegał ważny lądowy szlak handlowy z Egiptu do portów fenickich i dalej do państewek greckich w Anatolii, docierając do wybrzeży Morza Czarnego (Via Maris). Wskutek interwencji Rzymian na tronie judejskim został osadzony obywatel rzymski o imieniu Herod (znany jako Wielki). Był on osobą pochodzenia niejudejskiego, ale jako „legalny” namiestnik rzymski okazał się dla faryzeuszów bardziej do przyjęcia, niż rodzimi przeniewiercy.

Więcej o Herodzie Wielkim w notce (link):

http://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/medrcy-swiata-monarchowie)

Chociaż Herod nie kontynuował prześladowań kontestatorów religijnych, to w zakresie oddania potomkom Sadoka funkcji arcykapłana Świątyni Jerozolimskiej sytuacja nie uległa zmianie, bowiem Herod wolał pozostawić w swojej gestii tak istotny atrybut władzy.

Z czasem esseńczycy częściowo powrócili do Judei, do Jerozolimy i jej okolic. Było to już kolejne ich pokolenie i sam essenizm nabierał rozmaitych form i odcieni, od kontestacji radykalnej (sadokici) po coraz bardziej umiarkowane, gdyż wspólnoty kontestatorów, które organizowały się w ramach sprzeciwu wobec „hellenizowania” judaizmu przez Hasmonejczyków i zerwaniu legalizmu w obsadzie funkcji arcykapłana, z biegiem czasu ulegały fragmentacji na rozmaite sekty. I choć wszystkie znane są pod nazwą „esseńczycy” (nazwa ta jest najprawdopodobniej zhellenizowanym wariantem hebrajskiego określenia „chasid” – pobożny, l.mn. chasidim, lub aramejskiego określenia hassya – pobożny), to określenie esseńczycy odnosi się do różnych odmian kontestatorów wobec wspomnianej formy judaizmu świątynnego.

Sadokici

(Informacje na temat sadokitów przytaczam na podstawie publikacji ks. prof. dr Eugeniusza Dąbrowskiego zatytułowanej „Odkrycia w Qumran nad Morzem Martwym a Nowy Testament”; Księgarnia Św. Wojciecha, Poznań 1960).

Jedną z takich sekt byli „sadokici”, czyli ci, którzy uznawali prawo do posługi arcykapłańskiej wyłącznie po linii Sadoka (tj. z pokolenia Lewitów). Sami określali się jako głosiciele Nowego Przymierza lub Bene Has-Sadoq (Synowie Sadoka), stąd spolszczone określenie „sadokici”. Po wygnaniu arcykapłana Oniasza III - ostatniego z prawowitych sukcesora Sadoka - przez greckiego władcę Judei, Antiocha IV Epifanesa (tj. rezydenta Imperium Seleucydów) oraz w następstwie dalszych represji, sadokici wyemigrowali ok. 130 r. starej ery w okolice Damaszku, zaś powrócili na tereny Pustyni Judzkiej dopiero po upadku dynastii hasmonejskiej ok. 37 roku starej ery, po tym gdy Herod Wielki został ustanowiony przez Rzymian królem Judei, Galilei i Perei (po zamordowywaniu z rozkazu Heroda ostatniego sukcesora władzy z dynastii hasmonejskiej). Osiedlili się wówczas w okolicy Morza Martwego, czyli na wschód i północny wschód od Jerozolimy, w tym głównie w Kirbet Qumran.

Skrótowo przedstawiam najważniejsze elementy ich wierzeń zawarte w dwóch podstawowych docentach odnalezionych w Qumran, tj. Księdze Reguły (Manuale disciplinae) oraz Tekście Damasceńskim (Documentum Sadocitum), zwanym tak z racji miejsca jego prawdopodobnej redakcji. Redakcje obu wspomnianych tekstów dzieli spory okres czasu, dlatego występują w nich pewne różnice odnośnie samego Credo. (Bardziej zainteresowanych tą tematyką odsyłam do publikacji np. ks. prof. dr Eugeniusza Dąbrowskiego).

Kanon wierzeń sadokitów był zgodny z kanonem judaizmu i opierał się w zupełności na Księgach Starego Przymierza, natomiast różnice dotyczyły akcentowania niektórych reguł zachowania wynikających z ich interpretacji apokryfów. Sadokici mocno akcentowali dwa rodzaje sił oddziaływujących na człowieka, symbolizowanych przez Ducha Światłości (droga prawdy) i Ducha Ciemności (droga nieprawości). Wolna wola polega na tym, iż człowiek może wybrać, którą z dróg wskazywanych przez ww. siły duchowe stworzone przez Boga, będzie kroczył w swoim życiu. Droga prawdy mogła być zrealizowana jedynie w oparciu o wypełnianie wszystkich nakazów zawartych w Torze (Prawie Bożym).

Sadokici byli zorganizowani na wzór półmilitarnego przymierza, któremu przewodzili kapłani (stuprocentowa teokracja). Struktura sekty była hierarchiczna, niżej od kapłanów znajdowali się lewici (z których rekrutowano przyszłych kapłanów), izraelici i na końcu prozelici. Do zrzeszenia przyjmowano kandydatów , którzy mieli ukończone 20 lat, nowicjat ich trwał dwa lata, a pełnowymiarowy okres próbny mógł trwać nawet trzy lata (tj. łącznie okres nowicjatu i postulatu). Organizacja zrzeszenia oparta była na placówkach („oddziałach”), liczących od 10 do 1000 członków i rozrzuconych po całej Palestynie, przede wszystkim w oazach na Pustyni Judzkiej. Główny kapłan stojący na czele wszystkich oddziałów nosił miano „Mistrza Sprawiedliwości” , który mógł pełnić swoją funkcję od 30 do 50 roku życia. W przypadku wcześniejszej śmierci „Mistrza” władzę przejmował wybrany zastępca (mebaqqer). Natomiast inspektorzy dowódcy poszczególnych oddziałów mogli sprawować swoje funkcje do ukończenia 60 roku życia.

Podsumowując, sadokici to paramilitarna organizacja powstałą w zbiorowości kapłanów Świątyni Jerozolimskiej, którzy sprzeciwili się złamaniu legitymizmu przekazywania władzy arcykapłańskiej.

Z czasem w ich gronie pojawiały się dwa nurty, jeden radykalizujący się w postaci uczestniczenia we wszelkich akcjach zbrojnych i drugi, sublimujący w stronę coraz głębszej religijności drogą sakralizacji codziennych czynności (wspólne spożywanie pokarmów, studiowanie Tory, etc.). Ich aktywne popieranie wszelkich rebelii antyrzymskich w Judei miało finał w zagładzie członków tego przymierza (berit, b’rit) w trakcie pacyfikacji Judei przez legiony Wespazjana i Trajana w wojnie żydowskiej w latach 66-70 nowej ery.

Jakkolwiek niektórzy badacze nie chcą wyróżniać sadokitów pośród zbiorowości esseńczyków, to jednak znajdują się solidne przesłanki, że tego rodzaju podejście nie jest zasadne.

Sadokici tworzyli zamkniętą na zewnętrzne wpływy sektę, pilnującą prawowitrości  pochodzenia i karykaturalnie wręcz dbającą o „czystość”. Rytualne obmycia dokonywano przy każdej okazji, z czasem doprowadzając ten rytuał do absurdu. Specyfiką Qumran było to, iż tutejsza wspolnota sadokitów miała charakter „komuny” (bez prywatnej własności, ponadto nie zakładali rodzin), ale im dalej od Qumran tym rygory były mniejsze. Czyli wewnątrz essenizmu sadokoci tworzyli jakby warstwe kapłańską, a inni esseńczycy byli zobowiązani do pracy i usługiwania na ich rzecz (przez dwa dni w tygodniu).

Co oznacza, iz  monastyczna zbiorowość esseńczyków była zróżnicowana zarówno w odniesieniu do kanonu wierzeń jak też stopnia „gorliwości” religijnej. Np. w ogóle nie występowała pośród esseńczyków funkcja kapłańska, poza wspomnianymi sadokitami. Esseńczycy byli także bardziej podatni na idee hellenizmu oraz inne pozajudaistyczne prądy wpływające na ewolucję ich doktryny, tym samym zachowywali raz większy, a raz mniejszy dystans do kultu świątynnego.

Ponadto pewien odłam kontestatorów stanowili zeloci („gorliwcy”), którzy dążyli do zaprowadzenia porządków panujących przed „hellenizacją” Palestyny na drodze rewolty zbrojnej. Z nich będą wywodzić się (połowa I stulecia nowej ery) sztyletnicy skrytobójcy (sikarii), którzy drogą indywidualnego terroru dążyli do przywrócenia prawowitej linii dziedziczenia, mordując zwłaszcza tych, których uważali za judejskich współpracowników „okupanta” (Rzym).

Zagadnienie to jest ważne o tyle , że „esseńczycy” zamieszkujący tereny z dala od Jerozolimy stanowili naturalne „zaplecze logistyczne” dla wszystkich krytyków formy kultu judaizmu świątynnego, wprowadzonej od połowy drugiego wieku starej ery trwającego do momentu zburzenia Świątyni Jerozolimskiej w 70 roku nowej ery. Okres ten mieści w aspekcie czasowo-przestrzennym lata działalności Jana Chrzciciela oraz Jezusa Nazarejczyka. Nie oznacza natomiast, że Jan Chrzciciel czy Jezus Nazarejczyk byli „esseńczykami” w sensie wyznawania tożsamych zasad religijnych, a tylko że znajdowali pośród esseńczyków niejako naturalne wsparcie oraz zrozumienie jako krytycy ówczesnej teokracji judejskiej.

Najbardziej istotnym zagadnieniem jest wskazanie na ile koncepcje mesjańskie, głoszone przez Jezusa Nazarejczyka, różniły się od idei esseńczyków, czy zwłaszcza sadokitów. Otóż pewne podobieństwa w sformułowaniach odnoszących się do przesłania religijnego stały się okazją dla dokonywania sensacyjnych uproszczeń w oparciu o wstępną i pobieżną analizę odczytywanych tekstów ze znalezisk w Qumran. Wskazująć na wspomniane podobieństwa zbudowano „dowody tożsamości” idei esseńczyków z przesłaniem głoszonym przez Jezusa Nazarejczyka (i Jana Chrzciciela), czy bardziej generalnie, całości idei konstytutywnych dla chrześcijaństwa, zaś osobę założyciela ruchu sadokitów (Mistrz Sprawiedliwości - more hassadeq) jako prefiguracji Jezusa Mesjasza.

Wśród najbardziej znanych propagatorów tego rodzaju utożsamienia, nagłaśnianego przede wszystkim w krajach herezji protestanckich, należy wymienić:

Edmunda Wilsona jr (1895-1872), amerykańskiego publicystę i dziennikarza ( m.in. The New Yorker),
(https://en.wikipedia.org/wiki/Edmund_Wilson)
André Dupont-Sommer’a (1900-1983), naukowca z paryskiej Sorbony,

https://fr.wikipedia.org/wiki/Andr%C3%A9_Dupont-Sommer
Johna Marco Allegro (1923 -1988), angielskiego naukowca z Uniwersytetu w Manchesterze, (https://en.wikipedia.org/wiki/John_M._Allegro)

Niektórzy z wyżej wymienionych zmodyfikowali później swoje pierwotne koncepcje bądź wycofali się z wcześniejszych, słabo udokumentowanych i zbyt daleko idących analogii. Ale skoro mleko już się rozlało, to, rzecz jasna, medialnie nie nagłaśniano dalszych modyfikacji ich stanowisk dokonywanych w miarę postępu prac nad zwojami qumrańskimi. Natomiast epigoni A. Dupont-Sommera trwali i w dalszym ciągu trwają przy wstępnych analogiach.

Ale na czym miałyby polegać wspomniane uproszczenia i pochopne utożsamianie pod z góry założoną tezę?

Zasadniczym argumentem w „dowodzeniu” ciągłości ideowej chrześcijaństwa i essenizmu jest wskazywanie na podobne lub czasem identyczne określenia odnoszące się do sfery wierzeń religijnych. Analogia ta jest zarówna łatwa jak i bałamutna, jako że oba ww. nurty czerpią z kanonu judaizmu i, aby być zrozumiałymi dla ówczesnego odbiorcy, z konieczności posługują się czytelnymi dla niego pojęciami. Z tego samego powodu we wszystkich odmianach judaizmu i kojarzonych z nimi tekstach, a nie wyłącznie u esseńczyków oraz wyznawców Jezusa Nazarejczyka występują określenia znajdujące się w księgach starotestamentowych jak i zwojach qumrańskich..

Wypunktowanie wszystkich zbieżności wykracza poza temat tej notki, choć i tak w efekcie sprowadza się do tego, co powyżej napisałem. Używanie kodów pojęciowo-symbolicznych musiało być zrozumiałe w danym czasie i miejscu, co determinowało słownictwo reformatorów religijnych czy tekstów pisanych. Były one formułowane dla konkretnego kręgu odbiorców, zaś poza tym kręgiem stanowiły by coś w rodzaju „chińskiego kazania”.

Istnieją zasadnicze różnice pomiędzy essenizmem i jego  odmianą jaką stanowili sadokici, a przesłaniem doktryny określanej jako chrześcijańska.

Pierwsza różnica, o charakterze technicznym, sprowadza się do tego, że essenizm (a zwłaszcza sadokici) stanowili rodzaj sekty dla „swoich”, izolującej się od obcych i żyjącej w swoich własnych „gettach” (osadach, dzielnicach miast). Chrześcijaństwo natomiast ze swojej istoty plasowało się poza kategoriami etniczno-plemiennymi. Następna jest np. taka, iż żaden z Ewangelistów nie wymienia nazw esseńczycy czy sadokici, ani nie wskazuje na ich istnienie. Najwięcej jest paraleli terminowych z ideami esseńczyków w Ewangelii Św. Jana (który był z kolei uczniem Jana Chrzciciela, zanim został uczniem Nazarejczyka). Zapewne wpływ mógł mieć na to, iż mistrz i jego uczeń mogli stać się na pewnym etapie „uciekinierami” z sekty esseńczyków, gdy Jan Chrzciciel „dostrzegł”,
iż zasklepienie się w sekciarstwie to ślepy zaułek i ścieżka bez nadziei. Jednak nie mógł tego dostrzec bez inspiracji z zewnątrz, zaś tego rodzaju inspiracja nie mogła pochodzić ani ze świata judaizmu, ani ze świata pogańskiego. Mówiąc wprost musiała pochodzić nie z tego świata. Wystarczy wymienić postulat (przykazanie), że należy okazywać miłosierdzie swoim nieprzyjaciołom nie miający odpowiednika w arsenale idei ówczesnego świata. Podobnie jak przelanie krwi mesjańskiej dla odkupienia czynów grzeszników, czy namaszczanie (chrzczenie) Duchem Świętym.

Reasumując, zarówno przesłanie głoszące przez Jana Chrzciciela jak również mesjańska misja Jezusa Nazarejczyka, która stanowiła „przeoranie” gleby judaizmu i otwarcie drogi do Boga dla wszystkich ludzi, wciąż  zawłaszczenej dla kilku pokoleń Izraelitów, było tego rodzaju „przejściem fazowym”, które nie mogło samoistnie wydarzyć się w ramach judaizmu czy w ramach świata pogańskiego.

Analogia między essenizmem a chrześcijaństwem została „nadbudowana” na okoliczności, iż zarówno działalność Jana Chrzciciela jak i trasa misyjna Jezusa Nazarejczyka obejmowały tereny zamieszkałe przez wspólnoty esseńczyków (i sadokitów). Jan Chrzciciel na terenie wcześniej wspomnianym, zaś Nazarejczyk wędrował z Galilei do Jerozolimy wzdłuż brzegów Jordanu.

Herod Antypas

To o czym miałby rozmawiać Jezus, świadom końcowego etapu swojej ziemskiej misji, z terarchą Galilei i Perei, wieloletnim donosicielem dworu cesarskiego w Rzymie, który raportował (złośliwie) o uchybieniach wszystkich okolicznych urzędników Imperium, w szczególności zaś zarządcy Judei - Piłata, albo zarządcy prowincji Syria - Witeliusza. Herod Antypas to osobnik indyferentny w kwestiach wiary, przesądny choć podejrzliwy, na wpół poganin, obojętny na zagadnienia religijne, protegowany Sejana karierowicz (Lucius Aelius Seianus – żołnierz, przyjaciel i zaufany cesarza Tyberiusza, prefekt gwardii pretoriańskiej) , a zainteresowany jedynie w uzyskaniu z woli cesarza tytułu króla nad Judeą, Galilela i Pereą. Tak więc o czym mogliby rozmawiać?

Piłat odesłał Jezusa pod osąd Antypasa, chcąc załagodzić dotychczasowe spory kompetencyjne prowadzone z tetrarchą i pokazać w geście dobrej woli, że liczy się z opinią w kwestii władcy Galilei w kwestii dotyczącej jej mieszkańca. Antypas odczytał właściwie ten gest, bardzo się uradował, ale przecież uważał Jezusa za kogoś w rodzaju czarnoksiężnika i oczekiwał, że ten popisze się przed nim jakimś czarodziejskim „fajerwerkiem”.
Działalność Jezusa w Galilei była śledzona przez wysłanników i szpiegów Sanhedrynu Jerozolimskiego, natomiast Antypasa nie interesowały spory doktrynalne judaizmu jak i wszelkie inne kwestie religijne, ale kierowała nim zwyczajna ciekawość. Otóż po ścięciu Jana Chrzciciela pojawiła się plotka, iż Jezus to Jan redivivus. Zatem w trakcie przesłuchania w ówczesnej swojej jerozolimskiej siedzibie, dawnym Pałacu Hasmoneuszów, zasypał Jezusa rozmaitymi pytaniami i domagał się od Niego jakiegoś „znaku z nieba”. Jezus zignorował go, milcząc przez cały czas. Natomiast orszak, który przyprowadził Jezusa do Heroda i w którym byli kapłani Świątyni Jerozolimskiej oraz członkowie Sanhedrynu, prześcigał się w oskarżeniach, akcentując, że Nazarejczyk rości sobie pretensje do tytułu królewskiego. Tego rodzaju oskarżenia mogły jedynie rozśmieszyć Antypasa. Oto bowiem, on, Herod Młodszy, syn samego Heroda Wielkiego, od tylu już lat nie może się doprosić się tytułu królewskiego, a jakiś, najwyraźniej pomylony, plebejusz miałby mieć zasadne roszczenia do tronu. Na takie stawianie sprawy Antypas mógł jedynie zareagować kpinami lub szyderstwem. I tak właśnie uczynił, czyli rozkazał ubrać Nazarejczyka w lśniącą szatę, niby królewską, wystawiając Go tym samym na pośmiewisko, po czym odesłał na powrót do Piłata.

Wiadomo co dalej stało się z Jezusem, zatem nie będę powtarzał za Ewangelistami.

A co stało się z Herodem Antypasem?

Herodiada, jego żona i jego femme fatale, kobieta o nienasyconej żądzy władzy, na wieść o tym, iż jej brat Herod Agryppa (Agryppa I) został mianowany królem, gdy objął w AD 37 tetrarchię (ziemie Batanei, Gaulanitydy, Auranitydy, Trachonitydy i Paneas) po zmarłym synu Heroda Wielkiego, Filipie. Poza tym, Kaligula, ów cesarz , którego faworytem był Agryppa, nadał mu tytuł króla.

Zawistna Herodiada wierciła dziurę w brzuchu swojemu mężowi, aby również i on domagał się tytułu królewskiego. Wrogowie Antypasa jednak nie zaspali i prewencyjnie oskarżyli go o spiskowanie przeciwko cesarzowi. Podejrzliwy Kaligula równie prewencyjnie zesłał w tym samym roku Antypasa na wygnanie do Galii w okolice Lugdunum (dzisiejszy Lyon), a ziemie dotychczas we władaniu Antypasa przyznał Agryppie. Niebawem także dołożył mu Judeę i w ten sposób Herod Agryppa posiadał (krótko) królestwo o tych samych rozmiarach, co Herod Wielki.

Interesujące, że Poncjusz Piłat, czyli kolejny faworyt Sejana, został zesłany do Galii również w tym samym czasie co Antypas. Kara zsyłki nie dotyczyła żon dostojników, którzy wpadli w niełaskę, ale zarówno Herodiada jak i Klaudia Prokula solidarnie postanowiły towarzyszyć swoim mężom. W przypadku żony Piłata jest to zrozumiałe, bo wywodziła się ona z galijskiej arystokracji plemiennej, właśnie z okolic Lugdunum. Kto wie, może Antypas i Piłat umówili się ze sobą co do dalszych ich planów w Galii? Niestety, nie wiem niczego o ich losach na tym terenie.


 

 

 



 

 

 

 


 

 

 

 

 

 


 

 

 



tagi: jezus i esseńczycy 

stanislaw-orda
21 czerwca 2018 18:08
6     728    11 zaloguj sie by polubić
komentarze:
stanislaw-orda @stanislaw-orda
21 czerwca 2018 18:10

Moze lepiej późno niż wcale.

(to w związku z miesięcznym opóźnieniem - w stosunku do pochopnej zapowiedzi -  ostatniej części tej notki)

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @stanislaw-orda
22 czerwca 2018 08:44

Dziękuję bardzo za piękny i potrzebny tekst. Co do Heroda Antypasa, to miał on do czasu bardzo wysoką pozycję, dużo wyższą niż prefekci Judei. Prowadził także samodzielną politykę. Pisałem już o tym, że tetrarcha Galilei, Herod Antypas, pojechał nad Eufrat, gdzie uczestniczył w spotkaniu rzymskiego legata Syrii, Witeliusza, z królem partyjskim Artabanem, który właśnie przepędził z kraju popieranego przez Rzymian pretendenta do tronu. Spotkanie odbyło się w Zeugmie nad Eufratem, a Antypas gościł obydwu dostojników w swoim luksusowym namiocie i organizował uczty. List o wyniku negocjacji wysłany przez tetrarchę dotarł do Rzymu wcześniej, niż raport Witeliusza. Kiedy Antypas pojechał do Rzymu, by uzyskać dla siebie tytuł królewski od Kaliguli, jego szwagier Herod Agryppa I, wysłał do Rzymu list, w którym ostrzegał, że Antypas jest w zmowie z królem Artabanem, zgromadził broń dla siedemdziesięciu tysięcy żołnierzy i planuje bunt przeciw Rzymowi. Pisałem troszkę o nim w tekście:

http://stalagmit.szkolanawigatorow.pl/kim-by-cesarz-neron-czyli-dlaczego-imperium-nie-jest-tym-czym-sie-wydaje-cz-1

John M. Allgero, archeolog i specjalista, który badał Zwój Miedziany i publikował inne fragmenty zwojów (wcześniej służył jako marynarz Royal Navy) najpierw pokłócił się z o. Rolandem de Vaux OP, głównym badaczem zwojów, a potem zupełnie odpłynął i zaczął głosić bzdurne teorie. Napisał książkę "The Sacred Mushroom and the Cross: A Study of the Nature and Origins of Christianity Within the Fertility Cults of the Ancient Near East", w której usiłował udowadniać, że wczesne chrześcijaństwo było szamańskim kultem opartym na zażywaniu halucynogennych grzybów. Książka została zrównana z ziemią, nawet przez ateistów, co nie dziwi, bo jest ona kompletną bzdurą.

Tradycyjnie załączam kilka ciekawych obrazków:

Zwój znad Morza Martwego zawierający część Księgi Psalmów

Jaskinia nad Morzem Martwym, w której znaleziono zwoje

Fragment Zwoju Miedzianego

Okolice Morza Martego, mapa

Rekonstrukcja osiedla esseńczyków w Qumran

Pozostałości osiedla esseńczyków w Qumran

Skarb tyryjskich staterów z Qumran, 103 r. przed Chr.

Esseńscy skrybowie z Qumran

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @stanislaw-orda
22 czerwca 2018 10:15

O. Roland de Vaux OP

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Stalagmit 22 czerwca 2018 08:44
22 czerwca 2018 16:21

Tak, pamiętałem, że ta kwestia została już  opisana, dlatego tylko lekko o niej  nadmieniłem.

Ja bardziej  koncentruję się na "historii idei religijnych".

 

zaloguj się by móc komentować

Zbigwie @stanislaw-orda
22 czerwca 2018 21:31

W roku 35 jakiś samozwańczy prorok w Samarii obiecał pokazać sakralne sprzęty i naczynia ze światyni z czasów Mojżesza. Miały być ukryte na górze Garizim niedaleko Samarii.

Piłat w oznaczonym przez tego proroka dniu zajął swoimi wojskami wierzchołek góry, chcąc przeszkodzić gromadzeniu się Samarytan. Żołnierze zaatakowali i wielu Samarytan poległo, wielu uwięziono i wielu z nich skazano na śmierć przez Piłata. Po tej rzezi Samarytanie - znani z wierności Rzymowi - wystosowali skargę na Piłata do Witeliusza, który był legatem Syrii i pełnomocnikiem cesarza na Wszhodzie.

Witeliusz złożył z urzędu Piłata i wysłał go do Rzymu, aby wytłumaczył sie przed cesarzem. To był schyłek 36 roku.

Gdy Piłat przybył do Rzymu w marcu 37 r. Tyberiusz już nie żył.

zaloguj się by móc komentować


zaloguj się by móc komentować