Jezus, mędrcy świata i monarchowie
Przed notkami będącymi dalszym ciągiem opowieści o Jezusie Nazarejczyku i osobach decydujących o losach Jego ziemskiej misji, czyli o roli i znaczeniu Świątyni Jerozolimskiej oraz kilku innych, zamieszczam łącznik, który ma przybliżyć realia tamtej epoki, co powinno pozwolić na znalezienie właściwego tła, ułatwiając tym samym zrozumienie wagi misji Nazarejczyka.
Tekst był zamieszczony w grudniu 2013 r. na moim blogu na s24
Rok 7 starej ery
W 21 roku panowania Gajusza Juliusza Cezara na tronie cesarskim w Rzymie, w bardziej popularnej wersji nazywanego Cezarem Augustem lub Oktawianem, jedynowładcy Imperium Romanum, które niedawno, tj. wraz z przyłączeniem Egiptu jako kolejnej prowincji, opanowało całość wybrzeży Morza Sródziemnego, sytuacja na wschodnich granicach cesarstwa była w miarę spokojna.
Po przewlekłych i toczonych ze zmiennym szczęściem wojnach z państwem Partów, którego potęga wyrosła drogą podboju i podporządkowania przez władców partyjskich z dynastii Arsacydów terenów Mezopotamii, Armenii, Medii, Arii, Baktrii i Margiany, żeby wymienić tylko te najważniejsze, trwał właśnie czas rozejmu. W jego wyniku strefy wpływów zwaśnionych konkurentów na wschodnich azjatyckich rubieżach Imperium Romanum rozgraniczać miała rzeka Eufrat. Granica biegnąca zachodnimi brzegami Eufratu była raczej umowna, gdyż faktyczną strefę buforową pomiędzy Mezopotamią a strategicznym dla Rzymu szlakiem nadmorskim wiodącym od Egiptu, przez Judeę do Antiochii (Via Maris) oraz innym równie ważnym od Morza Czerwonego, zaczynającym się w porcie Ejlat (d. Aelana) przez Petrę, Bosrę i Palmirę, aż do granic Armenii i Pontu, czyli aż po Morze Czarne (szlak kadzidlany), tworzyły piaski i skały pustyń arabskich i syryjskich o kilkusetkilometrowej szerokości. Armenia natomiast, w wyniku treści ugody zawartej między cesarzem Oktawianem i królem Partów Fraatesem IV, została, jako jeden z warunków rozejmu, oddana w lenno Rzymowi.
Monarchowie
Fraates IV, król imperium Partów objął władzę, mordując poprzednika (własnego ojca) oraz wyrzynając wszystkich krewnych z rodziny, jako faktycznych oraz potencjalnych konkurentów do tronu, czyli zadziałał zgodnie z odwieczną praktyką kultywowaną przez satrapów (despotów) wschodnich. Ale przecież również także tych zachodnich, północnych czy południowych. Taki był ówczesny standard obowiązujący przy wymianach ekip sprawujących władzę. Monarcha ów rezydował w miastach Ktezyfon (zimowa stolica) - dzisiaj ruiny ok. 30 km na płd.-wsch. od Bagdadu lub w Ekbatanie (stolica letnia) - dzisiejszy Hamadan w Iranie, nie bacząc na to, że najludniejszym miastem królestwa była Seleucja, około 200-tysięczna aglomeracja, wówczas trzecia co wielkości, równorzędnie z Efezem (dz. ruiny obok Selçuk w Turcji), metropolia na obszarze wpływów kultury greko-rzymskiej (obok Rzymu i Aleksandrii), położona vis a vis Ktezyfonu, który znajdował się po przeciwnej, wschodniej stronie rzeki Tygrys. Natomiast Babilon, położony niedaleko obu ww. rozwijających się ośrodków, stawał się coraz bardziej podupadłą mieściną. Dogasały w nim resztki świetności zbudowanej kilka wieków wcześniej, które po zniszczeniu państwa babilońskiego przez Persów, a państwa Persów przez Aleksandra Macedońskiego, już się nie odrodziły. Podobnie rzecz się miała w położonym na północ od Babilonu mieście Sippar, sławnym ze swojego obserwatorium astronomicznego. W tym właśnie mieście przetrwała kasta kapłanów-uczonych, których profesją było czytanie z gwiazd, a te ich umiejętności były przydatne dla kolejnych władców Mezopotamii. W tamtej epoce terminem mag lub maga (l.mn. - magoi) określano zoroastryjskich oraz wedyjskich kapłanów boga Słońca. Ponadto jeden z medyjskich szczepów wśród ludów Iranu nosił nazwę Maga (spolszczone jako Magowie). Określenie mag jest najbliższe znaczeniowo dzisiejszemu rozumieniu terminu astrolog, chociaż funkcja magoi miała w epoce starożytnej daleko szerszy zakres, gdyż pełnili oni wysokie funkcje pośród dworzan wschodnich despotów.
Proroctwo
W 597 roku starej ery armia babilońskiego króla Nabuchodonozora zajęła Jerozolimę, aby ukarać wiarołomnego wasala, jakim okazało się królestwo Judy, które sprzymierzyło się z Egiptem w celu zrzucenia lenna Babilonu. W związku z tym, iż po rozpoczęciu oblężenia Jerozolima się poddała, miasto i Świątynia nie zostały zniszczone, a tylko splądrowane. Nawet nie rozebrano murów obronnych, natomiast Nabuchodonozor, aby wykluczyć na przyszłość możliwość buntu, wywiózł do Babilonu przywódców Judy w charakterze zakładników. Biblijna księga Deutoronomisty podaje, że uprowadzono „dziesięć tysięcy” członków wyższych warstw społeczeństwa judzkiego, jako to króla, jego dworzan, rodziny arystokracji i wojska, a także kowali i ślusarzy. Przywódców wywieziono po to, aby nie było komu organizować i dowodzić kolejnymi buntami, zaś rzemieślników po to, aby nie było komu wyprodukować broni. Należy wszelako mieć na uwadze, że ówczesne określenie „dziesięć tysięcy” miało znaczenie nie jako ścisła miara liczebności, ale zazwyczaj dotyczyło jakiejś niedookreślonej znacznej ilości. Rachuby czy szacunki i tak dotyczyły wyłącznie mężczyzn. W Jerozolimie pozostało pospólstwo oraz rolnicy i hodowcy w okolicznych wioskach.
Zaledwie po upływie ośmiu lat nieliczni przywódcy judejscy, pozostawieni przez Nabuchodonozora do zarządzania pozostałymi mieszkańcami, w tym jeden z synów byłego króla, Sedecjasz, podnieśli kolejny bunt, który tym razem został już bezlitośnie ukarany. Po półtorarocznym oblężeniu, w sierpniu 586 roku starej ery, wojsko babilońskie wdarło się za mury obronne. Miasto zostało splądrowane „do czysta”, w tym pałac królewski i Świątynia, a następnie metodycznie je wyburzono i spalono. Sedecjasz musiał patrzeć na egzekucję swoich synów, a następnie oślepiono go i zakutego w łańcuchy, wywieziono do Babilonu, gdzie zmarł zamknięty w lochu. Wywieziono również całe wyposażenie Świątyni, a także pozostałych przy życiu mieszkańców Jerozolimy. Królestwo Judy przestało istnieć, a reszta mieszkańców, szukając ratunku przed represjami babilońskimi, rozproszyła się po okolicznych terytoriach uciekając m.in. do Ammonu (Zajordanie) czy Egiptu.
Przesiedleńcy judejscy zamieszkali tereny nad kanałem Kebar (akadyjskie Naru Kabari), który stanowił odnogę Eufratu łączącą miasto Nippur z Babilonem. Kanałem tym dostarczano wodę oraz spławiano towary (obecnie jest to zamulona i zasypana w większości piaskami, czyli nieżeglowna, odnoga Eufratu, zwana Szatt el-Nil). W biblijnej Księdze Ezechiela jedna z miejscowości zamieszkałych przez wygnańców jest wymieniona z nazwy jako Tel Abib. Problem transkrypcji i pewnej umowności przekładu może dawać odmienne wyniki. Może np. oznaczać „Wzgórze jęczmienia”, co przy technice upraw rolnych na sztucznych tarasach byłoby tłumaczeniem zasadnym. Inna wersja głosi, iż nazwa mogła brzmieć Till Ababi, czyli „Koniec potopu”, co przy regularnych wylewach rzek Mezopotamii także wygląda na nazwę adekwatną. A niewykluczone, że nazwa ta oznaczała Tel Awiw, czyli „Wiosenne wzgórze”.
Tak czy siak, wysiedleńcy zamieszkiwali zwarte osady oraz dzielnice w Babilonie i okolicach, od początku stając się pełnoprawnymi obywatelami, w tym piastującymi ważne funkcje dworskie. Mogli bez przeszkód prowadzić handel, a także obrót ziemią. Bogacili się i wtapiali w nową społeczność, z czasem zasiedlając inne miasta imperium. Ale spora część wysiedleńców trwała przy dotychczasowych, odrębnych od pogan, obyczajach i rytuałach religijnych. Wobec braku własnego kraju, kultywowanie ich było namiastką jego posiadania, zaś cnotą było przechowywanie ich w pamięci, a następnie zapisywanie oraz usilne starania, aby nie skazić tej, tak bardzo chronionej własnej odrębności, wpływami „pogan”.
Gdy państwo babilońskie ostatecznie upadło w 539 roku starej ery pod naporem armii króla Persów, Cyrusa II, władca ten natychmiast zarządził uwolnienie wszystkich jeńców judejskich (jak też innych narodowości) oraz zwrócił ich starszyźnie wyposażenie i naczynia liturgiczne Świątyni Jerozolimskiej. Ponad czterdzieści dwa tysiące Judejczyków zdecydowało się na powrót. Stworzyli oni społeczność zwaną Golah, która sama siebie uznała za jedyny „czysty Izrael", zaś wszystkich innych wyznawców Jahwe traktowała jako niepełnowartościowy Am ha-Arec („lud ziemi”). Uczestnicy Golah wrocili do Judei, ale ich mity, ich święte księgi, ich podania nadal kultywowano pośród tych, którzy zostali w „diasporze” na rozległych terytoriach imperium partyjskiego i perskiego (a przedtem asyryjskiego i babilońskiego).
Mędrcy
Treści tych przekazów były znane magoi, którzy zajmowali się wyjaśnianiem wszelkich ludzkich i boskich poczynań, na które wpływ wywierała konfiguracja ciał niebieskich, jak też mieli za zadanie interpretować przepowiednie i proroctwa. A właśnie jeden z takich przekazów dotyczył nowego władcy świata z pokolenia Dawida, który narodzić się miał w królestwie Judy, w miejscowości zwanej Efrata (dawna nazwa Betlejem w Judzie, gdyż wioska o nazwie Betlejem była także w Galilei). I gdy w 7 roku starej ery na nieboskłonie pojawiło się rzadkie zjawisko koniunkcji (maksymalne zbliżenie) Jowisza i Saturna w gwiazdozbiorze Ryb, magoi przypomnieli sobie hebrajskie proroctwo. Jowisz w kosmologii babilońskiej przedstawiał najważniejsze bóstwo babilońskiego panteonu, bożka Marduka. Natomiast Saturn reprezentował wedle niej opiekuna Judei. W związku z tym magoi wykonali odpowiednie wyliczenia, które zapisali na glinianych tabliczkach. Jakkolwiek nie byli w mocy obliczyć daty kulminacji koniunkcji z dokładnością do dnia czy godziny, to z pewnością potrafili ją wyliczyć z dokładnością do pojedynczych tygodni. W owym roku wystąpiło zjawisko podwójnej koniunkcji, a więc wedle „znaków na niebie”, oznaczające wyjątkowo ważne wydarzenie. Magoi zinterpretowali to nadzwyczaj rzadkie zjawisko jako wypełnienie się wspomnianego proroctwa.
Z wyliczeń tych wynikało, że kulminacja w koniunkcji „wędrujących bóstw” będzie przypadała na przełom 7 i 6 roku starej ery. Odległość z Sippar (lub Babilonu) do Palestyny szlakiem kupieckich karawan, albo od miasta ar-Ramadi w dzisiejszym Iraku do okolic równie dzisiejszego Ammanu w Jordanii, nie przekracza 700 km, a do Jerozolimy wyniosłaby ok. 800 km. Nie wiemy jaką trasę wybrali magoi na odbycie swojej podróży. Być może skorzystali z trochę dłuższej, przez mocno strzeżony i dobrze utrzymany oraz zagospodarowany odcinek „Jedwabnego szlaku”, który na północ od Babilonu biegł zachodnim brzegiem Eufratu, rozgałęziając się do Damaszku, Tyru, Antiochii i do dalej położonych miast greckich na wybrzeżach mórz Czarnego i Egejskiego. Być może do Jerozolimy udali się przy okazji załatwiania jeszcze innych dyplomatycznych spraw. W obydwu wypadkach ich podróż uczęszczanymi i znanymi od dawna szlakami nie potrwałaby dłużej niż kilka tygodni, czyli wystarczający byłby maksymalnie okres jednego miesiąca.
Nie wiemy (w każdym razie ja nie dotarłem do danych na ten temat), z jakiego powodu owi dygnitarze, czy może specjalni wysłannicy z dworu władców partyjskich, akurat na przełomie roku 7 i 6 starej ery wybrali się w podróż do Judy. Zapewne nic im nie mówiła nazwa Betlejem czy Efrata, trudno przecież zakładać, że znali szczegółowo topografię odległej krainy wraz z wszystkimi znajdującymi się w niej wioskami czy miasteczkami. A może nawet nie kojarzyli nazwy tej miejscowości, tylko założyli, że ten nowo narodzony władca musi przyjść na świat jako potomek obecnego króla Judy. I zapewne z tego względu postanowili udać się do pałacu Heroda.
Herod Wielki
W 7 roku starej ery król Judy Herod, zwany Wielkim dla rozróżnienia od innych postaci z dynastii Herodianów noszących to samo imię, wykazywał coraz większe objawy choroby psychicznej o cechach schizofrenii. Wywodził się z patrycjatu krainy zwanej Idumea (wcześniej znanej jako Edom). Jakkolwiek pod koniec II wieku starej ery judaizm został Idumei narzucony siłą, judejska arystokracja miała Heroda za parweniusza, nie uważając go w ogóle za Judejczyka (matką Heroda była arabska księżniczka z Nabatei, czyli zapewne córka jednego z wodzów beduińskich, ojcem zaś – Idumejczyk Antypater, czyli spoza Ludu Przymierza). Poza wszystkim Herod był postrzegany jako uzurpator, który jedynie dzięki konsekwentnemu wysługiwaniu się Rzymianom zawdzięczał nominację na tron króla Judy. A judejska arystokracja i teokracja jerozolimska uważała Rzymian za okupantów i szczerze nienawidziła, gdyż samą swoją obecnością i kultem bałwochwalstwa „obrażała” ich rozumienie kosmosu, a przede wszystkim miejsce w nim człowieka i Boga.
Herod wiedząc o takich nastrojach postanowił się „wkupić" w łaski starszyzny judejskiej, realizując plan odbudowy oraz rozbudowy Świątyni Jerozolimskiej (budowę rozpoczęto w 20 roku starej ery, a ukończona została w roku 64 nowej ery, na kilka lat przed jej całkowitym zniszczeniem przez legie Tytusa w 70 roku nowej ery). Gdy nie dawało to oczekiwanych zmian w postawach arystokracji, uciekał się do terroru mordując najbogatszych jej przedstawicieli. Po ich wyeliminowaniu nie omieszkał zawłaszczyć majątków swych ofiar. W ten sposób zrabował majątek kilkudziesięciu najbogatszych rodów jerozolimskich, sam stając się krezusem, który mógł kupować przychylność rzymskich władców jak i przekupywać ich w konkretnych rozstrzygnięciach. Miał 10 żon, część z nich kazał wymordować jak również wymordował sporo członków własnej rodziny, w tym trzech synów (których miał z różnymi żonami). Część tych mordów była wynikiem intryg rywalizujących frakcji sporej rodziny Heroda i jego progenitury, czyli inaczej mówiąc bywał „podpuszczany”, że ktoś knuje i czyha na jego potknięcie, czyli zagarnięcie władzy bądź skompromitowanie go w oczach Rzymian. Na wszelki wypadek Herod nie sprawdzał, czy tak się rzeczy mają faktycznie, tylko likwidował problem wraz z osobami w ten problem „zamieszanymi”.
W 7 roku starej ery nakazał uduszenie dwóch dorosłych już synów (Aleksandra i Arystobula), których matkę (Idumejkę o imieniu Mariamme) skazał na śmierć dwadzieścia dwa lata wcześniej. Przy okazji skazał na śmierć również „teściową”, czyli matkę Mariamme, Aleksandrę. Trzeciego z synów, Antypatra (z żony Idumejki imieniem Doris) kazał stracić na pięć dni przed własnym zgonem w 4 roku starej ery. Nie będę wymieniał licznych mordów na bliższym i dalszym kuzynostwie Heroda, chodzi bowiem jedynie o pokazanie, że był to tyran nie wahający się przed niczym w celu obrony swojej władzy. Jego podejrzliwość dotycząca konkurencji do tronu była, nawet jak na standardy wschodnich despotów, mocno wyróżniającym się przypadkiem. Sam cesarz Oktawian August, także wszak żaden pięknoduch, mawiał ponoć, że lepiej być świnią Heroda, niż synem Heroda.
No i właśnie na dwór wyżej wymienionego, paranoicznie podejrzliwego despoty, przybyli dostojni mędrcy „ze Wschodu” (gr. apó anatolôn) z zapytaniem, gdzie mogą znaleźć nowo narodzonego władcę świata, którego przepowiedzieli prorocy, a miejsce i czas jego narodzin potwierdziły gwiazdy. Jeśli uwzględnimy, iż odległość Groty Narodzenia w Betlejem judzkim od Pałacu Heroda w Jerozolimie nie przekraczała 8 km, to można przyjąć, że magoi trafili nieomal w punkt.
Spis ludności
„W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. Wybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie.”
Zacytowany wyżej, jeden z początkowych fragmentów Ewangelii napisanej przez Ewangelistę Łukasza (Łk 2, 2-7) budzi niekiedy kontrowersje. Co więcej, wg „purystów” słowa zapisanego (sola scriptura) ma wskazywać na fałszywość przekazu Ewangelisty, gdyż Publiusz Sulpicjusz Kwiryniusz był zarządcą Syrii (gubernatorem) dopiero podczas spisu rozpoczętego w 6 roku nowej ery (spis przeprowadzany w latach 6 -7 nowej ery).
Otóż Cezar August Oktawian zarządził pierwszy spis (całościowy) w 8 roku starej ery. Na rozległym terytorium Imperium Romanum spis nie był realizowany w ciągu jednego miesiąca, dwóch czy trzech, tylko dokonywano go w poszczególnych prowincjach wedle możliwości i aktualnych uwarunkowań. Jeśli gdzieś w otoczeniu prowincji toczyła się wojna, spis nie był wówczas najpilniejszą rzeczą do zrobienia. Jednym słowem od zarządzenia spisu do jego zakończenia upłynąć mogło nawet kilka lat. Tak więc we wschodniej części cesarstwa, spis ten rozpoczęto w 7 roku starej ery, gdy zarządcą Syrii był Gajusz Sencjusz Saturninus.
Jeśli jednak uwzględnimy okoliczność, iż Ewangelista Łukasz redagował tekst swojej Ewangelii kilkadziesiąt lat po tamtych spisach, a i pisał ją w jakimś grekojęzycznym miejscu poza Palestyną, to nie może zbytnio dziwić, że skojarzył spis z Kwiryniuszem, bardziej znanym jako postać historyczna. Znanym zwłaszcza w kontekście procesu Jezusa Nazarejczyka, gdyż Kwiryniusz był tym wielkorządcą rzymskim, który w 6 roku nowej ery mianował na stanowisko kapłana Świątyni Jerozolimskiej (i jednocześnie przewodniczącego Wielkiego Sanhedrynu) Ananosa, syna Setiego, znanego nam jako Annasz (inny, jeszcze bardziej znany aktor historii misji Jezusa z Nazaretu, Józef Kajfasz był arcykapłanem w latach 18-36 nowej ery).
Dygresja nieco bardziej współczesna
W pierwszej połowie XIX stulecia roku nowej ery niemiecki astronom Johann Franz Encke wyliczył dotychczasowe koniunkcje Jowisza i Saturna, w tym również tę dotyczącą 7 roku starej ery, gdzie ostatnią (drugą) koniunkcję lokalizował w pierwszej dekadzie grudnia. Natomiast bardziej słynny Jan Kepler pomylił się w datowaniu tej koniunkcji o grubo ponad rok. Śmiało możemy mu „wybaczyć”, wszak wyliczał owe zjawisko dobre 200 lat wcześniej niż Encke.
Tabliczki zapisane przez magoi pokrył na długie stulecia piasek, który zasypał zarówno ruiny Babilonu jak i ruiny Sippar. I dopiero w drugiej połowie XX wieku odkopano i odczytano tabliczki gliniane z zapisami dotyczącymi obliczeń ww. koniunkcji. O tym odkryciu traktuje publikacja austriackiego profesora astronomii teoretycznej Konradina Ferrari d”Occhieppo pt: ”Der Stern von Bethlehem in Astronomischer Sicht”, wydana w 2004 r. (Giesen – Bazylea, 2004). Znajdują się w niej stosowne wykresy, obliczenia, ilustracje, tłumaczenia oraz fotosy przedmiotowych glinianych tabliczek.
******************
A oto komplet tekstów w „Cyklu Jezusowym” :
http://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/medrcy-swiata-monarchowie
http://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/piat-i-jezus
http://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/kajfasz-i-jezus
http://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/herod-i-jezus-cz1
http://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/herod-antypas-i-jezus-kontynuacja-albo-cz-2
http://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/jezus-i-herod-antypas-dokonczenie
http://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/jezus-i-lud-swiatyniIIII
http://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/essenczycy
http://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/jezus-mesjasz-i-sanhedryn
https://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/ktora-droga-do-emaus
http://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/vera-cruz
******
Wykaz moich notek na portalu "Szkoła Nawigatorów" pod linkiem:
http://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/troche-prywaty
tagi: gwiazda betlejemska świat ewangelii
|
|
stanislaw-orda |
| 11 września 2017 08:29 |
Komentarze:
|
pink-panther @stanislaw-orda |
| 11 września 2017 16:25 |
Świetnie się czyta. Kawałek znakomitej pracy. Przypomniało mi dzieło śp. ks Tadeusza Kierszytyna. On z kolei ze szczegółami opisał drugie zburzenie Świątyni, pobudowanej przez przebrzydłego Heroda. Potworne okoliczności oblężenia. Nie znam się na astronomii, ale wątek magów - fascynujący.
|
|
stanislaw-orda @pink-panther 11 września 2017 18:25 |
| 11 września 2017 17:27 |
ale bardzo ciężko pisze się tego rodzaju teksty
Pomysł cyklu tematycznego o Jezusie Nazarejczyku, Herodzie, Kajfaszu, JUdei, Świątyni Jerozolimskiej i procesie Nazarejczyka przed Kajfaszem i Pilatem w kwietniu AD 30, nękał mnie co najmniej od trzech lat. Zacząłem notką na s24 w październiku 2014 r., a dotychczas ostatni (czwarty) kawałek zamieściłem tam dopiero w końcu czerwca 2016 r. Tutaj, na SN, przerzucilem te zredagowane juz odcinki cyklu i mam nadzieję, że minąłem półmetek, i dalej już pójdzie "z górki" . No, ale nic nie wiadomo na pewno, bo przecież gdy zaczynałem w 2014 , również myślalem, że zakończę cykl w miarę szybko.
|
pink-panther @stanislaw-orda 11 września 2017 19:27 |
| 11 września 2017 18:01 |
Wiem coś o tym. Ale dzięki takiej pracy inni otrzymują bezcenny podarunek: bardzo ciekawą informację podaną przyjemnie i lekko. Za taką pozorną lekkością zazwyczaj stoi ciężka praca.
|
|
stanislaw-orda @pink-panther 11 września 2017 20:01 |
| 12 września 2017 16:06 |
ano
|
|
stanislaw-orda @Stalagmit 13 września 2017 08:05 |
| 13 września 2017 06:30 |
thx
|
|
stanislaw-orda @Stalagmit 13 września 2017 08:05 |
| 13 września 2017 06:34 |
może warto uzupełnić, że starożytna zeka Oxus to współczesna Amu-Daria
|
|
stanislaw-orda @Brzoza 14 września 2017 18:58 |
| 16 września 2017 20:03 |
W tym roku (odpukać!) zaprezentuję jeszcze kilka podobnych tekstów .
|
Zbyszek @stanislaw-orda |
| 20 września 2025 17:17 |
" Gdy państwo babilońskie ostatecznie upadło w 539 roku starej ery pod naporem armii króla Persów, Cyrusa II, władca ten natychmiast zarządził uwolnienie wszystkich jeńców judejskich (jak też innych narodowości) oraz zwrócił ich starszyźnie wyposażenie i naczynia liturgiczne Świątyni Jerozolimskiej Ponad czterdzieści dwa tysiące Judejczyków zdecydowało się na powrót"
Czytałem, że tylko niewielki procent Judejczyków z Babilonu zdecydowało się na powrót. Stąd: czy liczba 40 tysięcy jest poprawna? Jaki to był procent populacji Judejczyków-Izraelitów mieszkających w Babilonie?
|
|
stanislaw-orda @Zbyszek 20 września 2025 17:17 |
| 20 września 2025 20:40 |
TYzw. niewola trwa;la niemal 70 lat. To trzy pokolenia,,a w zasadzie uwzględniając, że wówczas ludzie zyli średnio sporo krócej, ale wcześniej wchodzili w dorołość (zakładali rodziny mając nascie lat) nawet cztery. Z populacji wywiezionych z Jerozolimy i okolic (Juda) do Babilonii, a szacuje się, że było to minimum 10 tysięcy mężczyzn (kobiet i dzieci nie rachowano), to po czterech pokoleniach liczba ta zwielokrotniła się. Wygnańcy, którzy postanowili powrócić do Ziemi Obietnicy stanowili mniejszość, ale trudno określić , czy to była np. 1/3 czy 1/4 czy jeszcze jakaś inna proporcja. Ale na pewno spora mniejszość (s[polercznośc Golash czyli jedyni prawdziwi wyznawcy judaizmu). Trzeba wzi.ac poprawke na to, że wszystkie dane liczbowe są w duzym stopniu umowne, bo także owe "10 tysięcy" symbolizuje po prostu jakąś dużą liczność bez skonkretyzowanej wartości. Po prostu bazujemy na tym, co gdzieś tam kiedysś zostało zapisane i na podstawie tego budujemy kolejne symulacje. Oczywiście mit założycielski judaizmu podaje bardziej dokładne wielkosci odnośnie liczebności Golah, ale to tzw. wartość zretrospekcji dla innych celów niz statystyka stricte demograficzna.
|
Zbyszek @stanislaw-orda |
| 28 października 2025 08:21 |
" Gdy państwo babilońskie ostatecznie upadło w 539 roku starej ery pod naporem armii króla Persów, Cyrusa II, władca ten natychmiast zarządził uwolnienie wszystkich jeńców judejskich (jak też innych narodowości) oraz zwrócił ich starszyźnie wyposażenie i naczynia liturgiczne Świątyni Jerozolimskiej. Ponad czterdzieści dwa tysiące Judejczyków zdecydowało się na powrót."
Z różnych źródeł słyszałem inną wersję.
Cyrus nie tyle "uwolnił" w dodatku wszystkich, w dodatku "jeńców" - niby jeńców a zajmowali stanowiska i kwitli w Babilonie, co NAKAZAŁ powrót do Judei i Jerozolimy, bo potrzebował tam bazy dla przyszłego marszu swoich wojsk w kierunku Egiptu. "Wróciło" z "niewoli" ponoć wyraźnie mniej niż 10%. Bowiem powrót oznaczał dla "niewolników" wyraźne obniżenie standardu życia.
Co pan na to? To fałsz czy prawda?
|
Zbyszek @stanislaw-orda 20 września 2025 20:40 |
| 28 października 2025 08:22 |
Dzięki za odpowiedź.
|
Zbyszek @stanislaw-orda |
| 28 października 2025 08:23 |
Ups... sory, powieliłem trochę wcześniejsze pytanie, zamiast najpierw je przeczytać itd. Ale co do zamiarów Cyrusa i wymiaru "powrotu". Jakoś pozostaje ono aktualne.
|
Zbyszek @stanislaw-orda |
| 28 października 2025 08:35 |
Generalnie super tekst. Ciekawa historia z tymi magoi. Super te 8 km od pałacu w Jerozolimie do groty narodzenia. No i te tabliczki na koniec, gdzie magoi wyliczali datę koniunkcji.
|
|
stanislaw-orda @Zbyszek 28 października 2025 08:21 |
| 28 października 2025 09:35 |
Oczywiście, istnieją rozmaite interpretacje, ale Cyrus raczej nie "nakazał". Kto chciał, to powrócił. A czy to było tylko 10 procent? Nie ma sposobu na weryfikowanie podobnych wielkości. A baza i tak tam była, bo w Palestynie czy Judei żyło całkiem sporo ludności, z którą społecznośc, która wrócila z Babilonii od razu miała "na pieńku". O tym szerzej w innych notkach "Cyklu Jeusowego".
|
|
stanislaw-orda @Zbyszek 28 października 2025 08:21 |
| 28 października 2025 09:36 |
Oczywiście, istnieją rozmaite interpretacje, ale Cyrus raczej nie "nakazał". Kto chciał, to powrócił. A czy to było tylko 10 procent? Nie ma sposobu na weryfikowanie podobnych wielkości. A baza i tak tam była, bo w Palestynie czy Judei żyło całkiem sporo ludności, z którą społecznośc, która wrócila z Babilonii od razu miała "na pieńku". O tym szerzej w innych notkach "Cyklu Jeusowego".
|
|
jan-niezbendny @stanislaw-orda |
| 28 października 2025 13:31 |
Bardzo ciekawe. Są spekulacje "z głowy, czyli z niczego" oraz takie, które jednak opierają się na dostępnych okruchach informacji, logice i kontekście historycznym. Plus ode mnie.
Ze swej strony chciałbym tylko zwrócic uwagę na jedną rzecz. Mędrcy ze Wschodu to Mateusz, natomiast spis ludności to Łukasz. Dwie różne relacje o Narodzeniu, które w tradycji chrzescijańskiej stopiły sie w jedną całość, tak że Trzej Królowie klęczą w szopce razem z pastuszkami, ujawniaja pewne rozbiezności, jesli czytac je oddzielnie, a dopiero potem porównywać. Oto sekwencja wydarzeń:
Łukasz
Józef z Maryją mieszkają w Nazarecie i wyruszają w droge do Jerozolimy tylko z powodu spisu ludności. Nie maja tam nikogo i musza w koncu szukać schronienia w w stajni u własciciela gospody, gdzie Maryja rodzi Syna. Odczekawszy, az "upłyną dni ich oczyszczenia" (Łk 2:22) zanoszą Dziecię do Jerozolimy, "a gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta - Nazaret" (Łk 2:39). I tyle. Nie ma Mędrców, rzezi niewiniątek ani ucieczki do Egiptu.
Mateusz
Mateusz nic nie wie o spisie ludności i nie sugeruje, że Maryja z Józefem pochodzili skadinąd niz z Betlejem. Została mu zaślubiona, poczuła się brzemienną zanim zamieszkali razem, Józef zamierzał ją dyskretnie oddalić, ale na polecenie anioła "wziął swoją Małżonkę do siebie, lecz nie zbliżał się do Niej, aż porodziła Syna" (Mt 1:24). Czyli rodzi chyba zwyczajnie, w domu małżonka. Tak nadzwyczajna okoliczność, jak przenosiny do stajni, zasługiwałyby chyba na wzmiankę, prawda?
Potem mamy Mędrców wędrujących do Betlejem za gwiazdą, która zatrzymuje się "nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego" (Mt 2:9-11). I znów - znaleźć położnicę w domu to rzecz niewymagająca wyjaśnień. Gdyby weszli do stajni, z pewnością narrator by to musiał uzasadnić.
Co dalej? Józef z Maryją i Dzieciątkiem uchodzą do Egiptu przed rzezią. Po jakimś czasie od jego śmierci - miesiącach a może latach - mogą wrócić. Dokąd? Przecież nie znów do przypadkowej gospody. Zapewne do domu, do Betlejem w Judei - taki jest logiczny pierwszy wybór. "Lecz gdy posłyszał, że w Judei panuje Archelaos w miejsce ojca swego, Heroda, bał się tam iść. Otrzymawszy zaś we śnie nakaz, udał się w strony Galilei. Przybył do miasta, zwanego Nazaret, i tam osiadł" (Mt 2:22-23).
Dla ewangelistów dzieje Jezusa do jego pierwszego publicznego wystąpienia były taką sama enigmą jak dla nas. Marek i Jan zupełnie pominęli ten etap, natomiast Mateusz i Marek widocznie odczuwali dysonans pomiędzy postacią zapowiadanego przez Proroków Mesjasza, a skromnym cieślą z półpogańskiej Galilei, dlatego założyli, że znany wszystkim Nazarejczyk pochodzi w prostej linii z królewskiego szczepu Dawida i narodził sie w Betlejem. Każdy z nich znalazł logiczne, dobrze osadzone w kontekście kulturowym i historycznym, ale czysto spekulacyjne wytłumaczenie tego paradoksu, i w ten sposób mamy dwie różne narracje. Bo po prostu jest dwóch różnych narratorów. Warto to mieć na uwadze, kiedy rozpatruje się ewangelie jako teksty historyczne.
|
|
jan-niezbendny @jan-niezbendny 28 października 2025 13:31 |
| 28 października 2025 13:34 |
...po śmierci Heroda, rzecz jasna.
|
PanTehu @jan-niezbendny 28 października 2025 13:31 |
| 28 października 2025 14:05 |
Najbardziej zagadkowy jest ten Marek. Raz pomija a raz dysonans odczuwa. To mniej więcej tak jak ja czytając Pańskie komentarze:)
|
|
jan-niezbendny @stanislaw-orda |
| 28 października 2025 18:27 |
No masz! Pomyłka w druku. ;) Oczywiście Mateusz i Łukasz, nie Marek.
|
|
stanislaw-orda @jan-niezbendny 28 października 2025 13:31 |
| 28 października 2025 18:53 |
Jest jesżcze jeden problem, że Beit Lehem (Dom chleba) było tez osiedlem (wioska) w Galilei.
Nie jest wykluczone, że Beit Lehem galilejskie zostało podmienione na to w Judzie, żeby zgadzało się się z historycznym odniesieniem ( w Efrata - czyli Bertlejem judzkim został koronowany, a ściślej namaszczony Dawid na króla.
A że w stajni. Jerozolima to miasto pielgrzymkowe dla wyznawców judaizmu. Kazdy (męski) wyznawca tej religii mieszkający w Judei musiał pojawić się w Swiatyni i złożyc przepisane ofiary w trzy najwazniejsz e święta. Zaniechanie tego obowiązku bez powaznego powodu zagrozone było kara śmierci (ukamieniowanie).
Napływ pątników był znaczny i wszytkie miejscowosci w pobliżu Jerozolimy były nimi przepełnione. Zatem nic w tym dziwnego , ze nie "było miejsca w gospodzie".
Ale "królowie" nie dotarli do stajenki do nowo narodzonego, a do domu. Czy to był dom w Betlejem judzkim. Jesli tak, to po co była potrzebna stajenka?
I tak dalej, i temu podobne.
O dzieciach budowlańców (Józef) nikt nie pisał biografii, ani nie było przy nich kronikarza, który zapisywał wszystkie ważne i mnie ważne wydarzenia z ich życia, zatem wszystkie opowieści o czasie poprzedzającym lata Pasji Jezusa (27-30) nalezy traktować jako licentia poetica.
|
|
jan-niezbendny @stanislaw-orda 28 października 2025 18:53 |
| 28 października 2025 19:45 |
Niejeden biblista próbował identyfikowac Betlejem galilejskie z judzkim, bo az kusi. ;) Z tym że to hipoteza z kategorii zbędnych. Albo inaczej: nieuzasadnionych kontekstem, w jakim pojawia się ta miejscowość u Mateusza i Łukasza. Im potrzebne jest Betlejem Dawidowe i żadne inne. A Galilejczyk równie dobrze może pochodzić z Nazaretu.
Według tradycji adresatami ewangelii Markowej byli rzymscy chrześcijanie, których żydowskie oczekiwania wobec Mesjasza mało obchodziły. U Marka nazwa Betlejem nie pojawia się ani razu, natomiast u Jana raz, za to w bardzo znamiennej sytuacji.
A wśród słuchających Go tłumów odezwały się głosy: «Ten prawdziwie jest prorokiem». Inni mówili: «To jest Mesjasz». «Ale - mówili drudzy - czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem?» I powstało w tłumie rozdwojenie z Jego powodu. (J 7:40-43)
Dlaczego to jest znamienne? Bo Jezus jest już osobą publiczną, otoczoną uczniami i tłumem słuchaczy, i wszyscy oni przyjmują jako oczywistość, że pochodzi z Galilei. Dla niektorych jest to nawet powód powątpiewania w jego misję. I nikt nie protestuje: "Ludzie! Przeciez on własnie jest z Betlejem!". Co więcej, sam Ewangelista zostawia to bez komentarza, jakby tylko odnotowując, że część Żydów wskutek swoich mesjańskich obsesji pozostała głucha i ślepa wobec tego, czego byli naocznymi świadkami. Dla Jana Jezus nie potrzebuje królewskiej (w ludzkim rozumieniu) legitymacji. Jest boskim Logosem, zrodzonym przed eonami. Jakiej chwały może dodać mu królewski przodek, choćby nawet sam Dawid?
|
|
stanislaw-orda @jan-niezbendny 28 października 2025 19:45 |
| 28 października 2025 20:16 |
To jest, rzecz jasna, temat na dłuższą dyskusję, i wiele już razy mądrzejsi ode mnie wypowiadali się w tych kwestiach. Znajdujemy się zatem w sytuacji, że możemy tylko wybierać, która interpretacja jest dla nas bardziej strawna, bo nawet nie to, że bardziej przekonująca. Co i kogo bowiem może przekonać, skoro egzegeza obejmuje pojedyncze wersety.