-

stanislaw-orda : unukalhai (unuk.al.hayah@gmail.com)

Jezusowy Całun (1)

Pierwszą wersję notki opublikowałem na łamach netowej inicjatywy o nazwie POLIS Miasto Pana Cogito, bodajże w 2009 roku. To powinno wyjaśnić poślizg czasowy, który wynikł z klasycznego dylematu polegającego na znajdowaniu adekwatnych sił w celu realizacji zamiarów, gdyż pierwotny tekst musiał zostać poddany gruntownej renowacji z powodu, iż w ostatnich dziesięciu latach pojawiły się ważne, w tym przełomowe, publikacje na temat tytułowej Relikwi. Czyli należało zdecydować co należy i w jaki sposób z tych treści wykorzystać. Sporo czasu zajęło mi samo ich przeczytanie i przetrawienie, a ponadto, ze względu na wagę tematu, wypadało dwa razy przemyśleć każdy napisany wers.

Kwestia autentyczności Całunu Jezusa Galilejczyka nie wzbudza większych wątpliwości na płaszczyźnie tzw. naukowo-merytorycznej. Natomiast jest oczywiste, iż podnoszenie tzw. „kontrowersyjności” i „nieoczywistości” dowodów odnośnie autentyczności Całunu, było, jest i będzie podtrzymywane przez instytucjonalnych oraz osobistych przeciwników chrześcijaństwa, a wrogów Jezusa Mesjasza w szczególności. Należy zatem przyjąć na tzw. „klatę”, iż tego rodzaju narracja stanowi stały element ideologicznych antykrucjat. Choćby z tego powodu nie ma potrzeby, by zajmować się przyczynami wspomnianego nurtu antycywilizacyjnego (anty do cywilizacji łacińskiej). W licznych publikacjach są one wyczerpująco przeanalizowane. Niektóre istotne tytuły publikacji, które ukazały się w edycji polskiej, podam na zakończenie cyklu „całunowego”. Celem, który sobie zamierzyłem, jest przedstawienie dwóch zasadniczych kwestii ściśle łączących się z badaniami autentyczności najważniejszej relikwii chrześcijaństwa, owego „świadka, który nie powinien istnieć”. Ze względów redakcyjnych i objętościowych tekst podzieliłem na części tematyczne.

W pierwszej z nich przedstawiłem sprawę przeprowadzonej w 1988 roku procedury datowania radiowęglowego próbek Całunu, w drugiej natomiast zamieściłem przegląd obecnego stanu wiedzy o losach Całunu od momentu znalezienia płócien pogrzebowych w Grobie Pańskim AD 30 w Jerozolimie. W szczególności omówiłem powody sfabrykowania pogłoski o „falsyfikacie”, którą wymyślono w XIV wieku na terenie pewnej diecezji położonej we francuskiej Szampanii.

W zakończeniu notki wymieniłem podstawowe pozycji literatury w jęz. polskim, z których korzystałem przy redagowaniu  "cyklu całunowego"..

Całun to świadek historii Zbawienia, niemy załącznik do Ewangelii. Taki świadek, który dla możnych przeciwników religii chrystusowej nie powinien istnieć. Skoro jednak istnieje, podejmowane są nieustannie próby jego deprecjacji lub wręcz fizycznej eliminacji. O jednej z tych drugich napisałem na „SN”w tekście: http://stanislaworda.szkolanawigatorow.pl/wojna-i-caun), inną był np. pożar wzniecony w nocy z 11 na 12 kwietnia 1997 r. w kaplicy Guariniego w Turynie, gdzie Całun był przechowywany. O jeszcze innych, z których większość mogła unicestwić tę Relikwię, będzie mowa w drugiej części notki. Ale skoro nie udało się „zniknąć” owego świadka, uczyniono i nadal czyni się wiele, aby chociaż podważyć jego wiarygodność.

Do tego celu posłużyła np. manipulacja przeprowadzona w oparciu o wynik radiodatowania próbek Całunu. Ze względu na to, że rezultat wspomnianego badania jest wciąż przytaczany jako „ostateczny dowód” nieautentycz- ności Całunu, na początek przedstawiam sekwencję zdarzeń składających się na sposób procedowania w tym eksperymencie, bez przesądzania jak dużą rolę w interpretacji oraz sposobie opublikowania wyników badania mogły odgrywać względy pozamerytoryczne (tzn. ideolo). To każdy zainteresowany sprawą może ocenić samodzielnie. Zaczynam od tej kwestii głównie z tego powodu, aby w ewentualnych komentarzach nie powoływano się na wyniki radiodatowania jako „niepodważalny” dowód w sprawie autentyczności turyńskiej Relikwii.

Tyle tytułem wprowadzenia.

  1. Na czym polega metoda datacji przy użyciu węgla 14C

Odkrywcą zastosowania zliczeń efektów rozpadu promieniotwórczego izotopu węgla o liczbie masowej 14 (dalej 14C ) jest, zmarły w 1980 r., amerykański chemik dr Willard Frank Libby, profesor chemii na Uniwersytecie Chicagowskim. W pracy z 1952 r. zatytułowanej „Radiocarbon Dating” (Datowanie radiowęglowe) opisał sposób datacji odkryty przez siebie w 1947 r., a także pomysł na jej pomiar przy wykorzystaniu urządzenia znanego jako licznik Geigera, przeprojektowanego specjalnie w tym celu. Za swoje dokonanie naukowiec otrzymał w 1961 r. nagrodę Nobla w dziedzinie chemii (nagroda za rok 1960).

https://pl.wikipedia.org/wiki/Willard_Libby

https://en.wikipedia.org/wiki/Willard_Libby

Trochę o tym, na czym polega metoda datacji przy zastosowaniu 14C, zakres jej stosowalności, a także możliwa do uzyskania dokładność.

Węgiel występuje w przyrodzie w trzech odmianach (izotopach). Dwie z nich są stałe, tj. 13C i 12C, przy czym 12C ma udział 98,9 %, natomiast dla 13C udział ten wynosi 1,1 %. Z prostego sumowania wynika, że dla 14C nie pozostało już miejsca. Gdyby jednak chcieć uwzględnić także ten udział, byłaby to wielkość wyrażona odległą cyfrą po przecinku, gdyż jeden atom węgla radioaktywnego 14C przypada na bilion atomów stabilnego węgla (łącznie 12C i 13C), zarówno w organizmach jak i w strukturach nieorganicznych. Można to zobrazować w ten sposób, iż w atmosferze ziemskiej, uczestniczy stale tylko 60 kg izotopu 14C, który ulega wymianie w biosferze. Izotop węgla 14C powstaje pod wpływem cząstek promieniowania kosmicznego (neutrony), które docierając do górnych warstw atmosfery ziemskiej, zderzają się z cząstkami azotu atmosferycznego (14N). W rezultacie tych zderzeń powstają atomy węgla 14C (promieniotwórczego), które następnie łączą się z „normalnymi” atomami tlenu atmosferycznego tworząc cząstki promieniotwórczego dwutlenku węgla. Gaz ten zostaje wymieszany ze zwykłym dwutlenkiem węgla i w takiej postaci jest wprowadzany do obiegu w przyrodzie. W procesie fotosyntezy rośliny pochłaniają dwutlenek węgla i przetwarzają go na bardziej skomplikowane związki organiczne. Z kolei zwierzęta i ludzie, poprzez spożywanie pokarmów roślinnych, wprowadzają zawarty w nich węgiel do organizmu. Tam węgiel ten zostaje utleniony w procesach metabolicznych, a następnie wydalony z organizmu w postaci dwutlenku węgla i w ten sposób wprowadzony ponownie do obiegu w biosferze. Przyjęte jest założenie, iż docierająca do atmosfery ziemskiej, wartość uśrednionej intensywności promieniowania kosmicznego jest stała, jesli zliczana jest w odpowiednio długim okresie czasu. Założono ponadto, iż we względnej równowadze znajdują się wielkość ubytku izotopu 14C na skutek naturalnego zaniku oraz nowo powstała ilość tego izotopu w organizmach żywych. Odnosi się to do sytuacji, gdy organizm żyje, czyli bierze udział w cyrkulacji dwutlenku węgla między biosferą a swoim organizmem. Taka wymiana ustaje w momencie śmierci organizmu, po czym ilość izotopu w takim organizmie zanika zgodnie z regułą połowicznego zaniku (rozpadu) wskutek emisji cząstek radioaktywnych.

W metodzie datowania radiowęglowego zakłada się, iż wielkość stosunku zawartości izotopu 14C do zawartości węgla normalnego w cząstkach dwutlenku węgla jest ustalana dla konkretnego roku. Nazywa się to standardem biosfery.
W. F. Libby wyliczył okres o  długości 5.568 lat dla połowicznego czasu zaniku izotopu 14C. Później wielkość tę poprawiono na 5.730 lat i taka właśnie została została przyjęta w definicji konwencjonalnego wieku radiowęglowego.

[Konwencjonalny wiek radiowęglowy oznacza upływ czasu jaki został zmierzony od momentu zaprzestania wymiany węgla między materią z której została pobrana datowana próbka, a otoczeniem, aż do momentu arbitralnie ustalonej tzw. „chwili obecnej”.]

https://www.adamwalanus.pl/AWpublikFigures/Walanus14C.htm

Okres połowicznego zaniku oznacza, iż po upływie ok. 50.000 lat z ilości wyjściowej izotopu węgla 14C pozostaje ok. 0,2%. Tym samym praktyczny zakres stosowalności metody datacji radiowęglowej odnosi się do okresu czasu od „zera” do ok. 35.000 lat, bo jeszcze wówczas pozostałość ww. izotopu wynosi mniej więcej jeden procent. Należy jednakże mieć na uwadze, iż im starsza kalendarzowo jest badana próbka, tym odchylenie wieku radiowęglowego od wieku faktycznego (kalendarzowego) będzie większe. Składa się na taką rozbieżność wiele powodów, a jednym z nich tej jest to, iż w chwili obumarcia organizmu, przyjmowana jako punkt odniesienia wielkość „standardu biosfery”, mogła mieć inną wartość od przyjmowanej współcześnie. W. F. Libby przyjął jako datę owego standardu rok 1950 (ówcześnie: chwila obecna).

Na czym w praktyce polega zliczanie produktów rozpadu promieniotwórczego? Wiemy, że organizm żywego drzewa zawiera w każdym gramie węgla średnio 75 miliardów atomów izotopu 14C. W każdej minucie z tej ilości ulega rozpadowi 15 atomów (średnio jeden co 4 sekundy). Jeśli pomiar potrwa godzinę wówczas powinniśmy zarejestrować ok. 900 impulsów (zliczona ilość emisji elektronu, czyli cząstki promieniowania beta). Gdyby zatem w wyniku badania konkretnej próbki licznik zarejestrował tylko 225 impulsów, to oznaczałoby, że od momentu ustania wymiany węglowej upłynęły dwa okresy połowicznego zaniku, każdy o długości ok. 5,7 tys. lat, czyli, że drzewo obumarło ok. 11.400 lat temu, gdyż ilość 900 impulsów dotyczy emisji z żywego drzewa. Natomiast jeśli drzewo obumarło, w jego pniu po upływie ok. 5,7 tys. lat powinna zostać połowa atomów 14C, a to oznacza że powinno rejestrować się 450 impulsów na godzinę, zaś po upływie kolejnych 5,7 tys. lat połowa tej wielkości, czyli 225 impulsów.

[Promieniowanie beta to strumień elektronów. Cząstki beta emituje większość znanych izotopów (których znamy obecnie ponad 1000). W tkankę organizmów żywych promieniowanie beta może wnikać na głębokość ok. 1 cm. W wyniku rozpadu promieniotwórczego atom izotopu 14C, tj. po wyemitowaniu elektronu - cząstki beta, przekształca się w atom trwałego azotu 14N]

Najwcześniej stosowaną techniką pomiaru było wykorzystanie metody gazowych liczników proporcjonalnych (GPC), która wymagała spalenia fragmentu badanego obiektu, którego wiek radiowęglowy zechciano by zmierzyć. Bardziej nowoczesne metody pomiaru jak np. ciekło-scyntylacyjna spektrometria promieniowania beta (LSC) oraz najbardziej zaawansowana (i najbardziej kosztowna) metoda akceleratorowa z wykorzystaniem spektometrii masowej (AMS), wymagały do badania znacznie mniejszych fragmentów. Tak czy owak, metody te polegają na zliczaniu i rozróżnianiu impulsów, w wyniku spalenia próbek. Następnie zarejestrowane impulsy rozdzielane są wg metody spektometrii masowej na poszczególne izotopy węgla.
[metoda akceleratorowa polega na przyspieszaniu w akceleratorze jonów węgla i wobec nieco innych mas poszczególnych izotopów tego pierwiastka można na tej podstawie wyodrębnić dany izotop po różnicy prędkości jaką zdoła osiągnąć wskutek przyśpieszania]

Z tego względu dopiero opracowanie w 1977 roku metody AMS, która umożliwiała wykorzystanie do jednokrot- nego badania próbki o wadze liczonej w dziesiątkach miligramów, a nie w dziesiątkach gramów, mogła zostać zastosowana do badania obiektu istniejącego w jednym egzemplarzu, bez konieczności nieodwracalnej destrukcji jego fragmentów o większych rozmiarach.

Bez względu na zastosowaną technikę pomiarów, ich wyniki muszą być korygowane w oparciu o krzywą kalibracji w celu zminimalizowania czynników różnicujących dane uzyskane z datowania radiowęglowego (w szczególności statystyczne rozproszenie wartości danych) oraz z datowań uzyskanych innymi, nie mniej wiarygodnymi, metodami. Dopiero po dokonaniu stosownych korekt wiek radiowęglowy stanowić może dokładne przybliżenie do wieku kalendarzowego. Tym samym, jedną z zasadniczych kwestii staje się możliwość uzyskania jak najbardziej dokładnej krzywej kalibracji. Ustala się taką krzywą poprzez datowanie próbek o dokładnie znanym wieku kalendarzowym przy pomocy izotopu 14C.

Najczęściej wykonuje się taką kalibrację poprzez zastosowanie metody dendrochronologicznej, która polega na porównaniu wyników do wieku uzyskanego z przyrostu w drzewach warstw pnia (tzn. słojów). Zaletą tej metody jest łatwość mierzenia rocznych przyrostów, zwłaszcza w przypadku drzew długowiecznych (w Europie np. dąb, w Ameryce Północnej sekwoja), zaś istotną jej wadą jest konieczność dokonywania pomiarów bardzo dużej ilości pni w celu uzyskania odpowiedniej liczebności pozwalającej na uśrednienie wyników kalibracji, które byłyby reprezentatywne dla danego przedziału czasowego. Ponadto te uśrednione wielkości powinny pokrywać w całości przedział czasu, który poddajemy badaniu dla danej próbki. Realizacja takiego zadania wymaga czasu oraz pracy wielu badaczy, czyli zaangażowania wielu laboratoriów. Krzywe kalibracji nie reprezentują uśrednionych wielkości dla każdego interwału czasowego (tzn. dla poszczególnych lat z danego okresu), natomiast są one  sukcesywnie uzupełniane.

Zdarza się jednak, iż dla pewnych interwałów czasowych wiek radiowęglowy nie ulega zmianie, a to oznacza, iż w przebiegu krzywych kalibracji występują obszary plateau, które mogą wynosić nawet kilkaset lat. Tzn. jeśli np. pomiędzy AD 800 a AD 1200 pomiary w wieku radiowęglowym nie wykazują zmian, albo zmiany te nie przebiegały w takim module czasowym liniowo, wówczas nie można za pomocą metody datacji radiowęglowej potwierdzić wieku próbki z mniejszym odchyleniem niż 400 lat. Oznacza to również, że jeśli datowanie kalendarzowe pokrywa się z okresem plateau w danych dotyczących krzywych kalibracji, wówczas dokładność datowania radiowęglowego nie może być mniejsza niż okres obejmujący konkretne plateau.

[plateau - w tym przypadku jest to określenie dla wskazania na brak zróżnicowania w mierzalnych parametrach jakiejś cechy]

W Zeszytach Kalibracyjnych „Radiokarbonu” publikowane są w ujęciu tabelarycznym jedynie takie dane dla których występuje pełna zgodność obydwu wymienionych sposobów datowań. Wówczas mogą mieć one zastoso-wanie jako oficjalne punkty odniesienia dla wieku kalendarzowego i wieku radiowęglowego. Opracowywanie i aktualizowanie krzywych kalibracji to praca o charakterze ciągłym. Włączane są do niej liczne placówki badawcze. Pewien problem stanowi „rozrzut” wyników uzyskiwanych przez poszczególne takie placówki, co powoduje z kolei, że konieczny bywa arbitraż międzynarodowy w celu zatwierdzania standaryzacji takich wyników. Co pewien czas krzywe kalibracji dla danych lat zostają bardziej dokładnie wyliczone, uzupełnione i zamieszczane w kolejnych odsłonach ww. Zeszytów.

[Radiocarbon” - czasopismo wydawane przez Uniwersytet stanu Arizona z siedzibą w Tucson (USA)]

Z powyższego wynika, iż metoda datowania za pomocą izotopu węgla o liczbie masowej 14 okazuje swoją przydatność, ale wykazuje również ograniczenia w swojej stosowalności. Na wielkość odchyleń przy datowaniu wpływają bardzo zróżnicowane okoliczności. Najmniej problemów występuje w przypadku, gdy poddawany pomiarowi obiekt pozostawał w izolacji, czyli przebywał w jednolitym środowisku bez kontaktu z otoczeniem, aż do czasu odnalezienia przez geologów czy archeologów.

Bardzo istotnym czynnikiem jest także struktura morfologiczna danego przedmiotu. Np. tkaniny, ze względu na mały ciężar właściwy ( a tym samym dużą powierzchnię w stosunku do swojej wagi), są znacznie bardziej narażone na iniekcje wpływów zewnętrznych niż przedmioty o strukturze zwartej (drewno, skóra, etc.). Ma to znaczenie zwłaszcza wówczas, gdy badany obiekt był przez długie okresy czasu narażony na długotrwałe i o różnej intensywności oddziaływanie czynników zewnętrznych. Wtedy rozbieżność występująca pomiędzy wiekiem kalendarzowym obiektu, poznanym przy pomocy innych metod, a wskazaniami datowania radiowęglo-wego może okazać się znacząca. W takich przypadkach problemem nie jest różnica, która wystąpiła w datach uzyskiwanych różnymi metodami, lecz znalezienie i wskazanie przyczyn, które spowodowały wystąpienie rozbieżności.

Jeszcze jeden aspekt musi być brany pod uwagę w ocenie stosowalności metody radiodatowania węglowego. Otóż dla uzyskania pomiaru „nasycenia” obiektu izotopem węgla 14C, należy próbki badanego obiektu poddać procesowi destrukcji (np. spalenia, albo pobrania fragmentów do badania, co zazwyczaj powoduje odłączenie owych fragmentów od całości badanego przedmiotu). Gdy rzecz dotyczy pni drzew, których mamy do dyspozycji więcej niż potrzeba, nie stanowi to problemu, ale z innymi znaleziskami z odległych epok już nie jest tak komfor- towo. W przypadku, gdy przedmiot istnieje w jedynym egzemplarzu, należałoby poddać ocenie co najmniej kilkadziesiąt próbek, po czym odrzucić pomiary skrajne, a następnie określić przedział wiarygodności dla wielkości występujących najczęściej. Ponadto nie mogą to być próbki o dowolnie małych rozmiarach, zaś w przypadku obiektu o znacznej powierzchni próbki powinny być pobrane z różnych miejsc reprezentujących całość obszaru badanego obiektu, jeśli nie był przechowywany w izolacji. W przypadku istnienia jedynego egzemplarza przedmiotu na ogół nie jest możliwe, aby poddać badaniu np. kilkadziesiąt próbek, gdyż byłoby to równoznaczne z całkowitą lub daleko idącą destrukcją obiektu poddanego badaniu.

  1. Dlaczego poddano Całun badaniu metodą datacji radiowęglowej?

Przedmiot znany jako Całun Turyński jest lnianym płótnem o wymiarach: 436 cm długości oraz 111 cm szerokości, tj. ok. 4,8 m kw. choć są to wymiary podane z pewnym przybliżeniem, gdyż faktyczne są zależne od każdorazowego stopnia naciągnięcia rozwiniętej w całości tkaniny.
[dane z pomiaru dokonanego przed konserwacją przeprowadzoną w 2002 r.].
Tym samym należy ww. wymiary potraktować jako wartości odnoszące się do uśrednionego rozmiaru. W czasach Jezusa Nazarejczyka miarą, wg której można było uzyskać relację długości do szerokości w wielkościach całkowi-tych, był łokieć syryjski. Rozmiar płótna, w które owinięte zostało ciało Jezusa Nazarejczyka wynosił 8 na 2 wspomnianych łokci. Podaję dane dotyczące wymiarów Całunu, gdyż jestem zdania, iż są pomocne dla wyobra- żenia rozmiaru powierzchni tej tkaniny, która przy braku izolacji z otoczeniem, narażona była na wchłanianie rozmaitych iniekcji z zewnątrz.

Natomiast nie będę w tym miejscu omawiał specyficznych właściwości tkaniny, na której został odwzorowany grobowy wizerunek Jezusa Nazarejczyka, jako że ten temat opisałem w drugiej części „cyklu całunowego”.

Dopiero opracowanie w maju 1977 roku metody akceleratorowej z wykorzystaniem spektometrii masowej (AMS), dokonane przez zespół naukowców z Nuclear Structure Research Laboratory, kierowany przez prof. fizyki Harry’ego Edmunda Gove z Uniwersytetu w Rochester (N.Y., USA), otworzyło możliwości dla podjęcia próby datowania radiowęglowego tkaniny Całunu.

[ https://physicstoday.scitation.org/do/10.1063/PT.4.1844/full/ ;

https://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=en&u=https://www.radiocarbon.com/accelerator-mass-spectrometry.htm&prev=search ;]

Wcześniejsza metoda wymagała destrukcji (spalenia) próbki nawet o 1000 razy większej gramaturze, w zależności od materiału, z którego zbudowany był badany przedmiot. W przypadku Całunu taki fragment musiałby mieć minimalne rozmiary w granicach 30 x 30 cm, a więc pobranie tak dużej próbki nie mogło być brane pod uwagę, pomimo iż Frank W. Libby zwracał się kilkakrotnie propozycją przeprowadzenia badań.

Metoda opracowana przez prof. H.E. Gove’a mogła być zastosowana przez nieliczne ośrodki, które stać było na wyposażenie w technikę akceleratorową. I prawie natychmiast zaczęły się zabiegi o poddanie próbek Całunu datowaniem za pomocą metody AMS, pomimo tego, iż była to metoda stosunkowo nowa, czyli znajdowała się w stadium „protototypowym”. Jednym z promotorów badania radiowęglowego płótna Całunu był Harold David Sox z British Society for the Turin Shroud, który w IV kw. 1978 r. wysłał w przedmiotowej sprawie zapytanie do Research Laboratory for Art and Archaeology przy uniwersytecie oksfordzkim (jego część stanowi Oxford Radiocarbon Accelerator Unit - ORAU, które wykonywało radiodatowanie). [https://centerforinquiry.org/blog/h-_david_sox_19362016/]

Dyrektor laboratorium Edward Thomas Hall wyraził natychmiast zgodę. W środowisku naukowym zajmującym się badaniami Całunu taka wiadomość szybko się rozeszła i do wykonania badania zgłosiły się kolejne instytucje naukowe. Oprócz dwóch wcześniej wymienionych, były to wówczas:
Arizona Accelerator Mass Spectometry Laboratory – AMS Lab, w Tucson (Univ. Arizona, USA);
Politechnika Federalna w Zurychu (Eidgenössische Technische Hochschule Zürich – ETHZ, Szwajcaria);
Rutheford Appleton LaboratoryRAL w Harwell (hrabstwo Oxford, UK);
Brookhaven National Laboratory w Rochester (N.Y., USA).

Wśród wymienionych cztery laboratoria stosowały metodę AMS, a dwa (Brookhaven i Harwell) posługiwały się metodą pomiarów proporcjonalnych (unowocześniona metoda Libby’ego).

Sprawa próby radiodatowania Całunu nabrała rozpędu, gdy pomysł projektu wsparli 1985 r. dwaj naukowcy z British Museum, czyli dr Michael Tite oraz dr Richard Burleigh. Harry E. Gove postanowił zorganizować naradę przedstawicieli zainteresowanych placówek badawczych w Rzymie, a biorąc pod uwagę okoliczność, iż papież był formalnym właścicielem Całunu, do prowadzenia tej narady zaprosił ówczesnego prezesa Papieskiej Akademii Nauk w Rzymie (Pontifical Academy of Sciences - PAS), brazylijskiego biofizyka, prof. Carlosa Chagasa Filho (prezesował PAS w latach 1972-89).
[na mocy rozporządzenia wydanego 27 marca 1981 roku w Genewie przez Humberta, księcia Piemontu, syna króla Wiktora Emanuela III, Całun Turyński został przekazany przez Dom Sabaudzki na własność Stolicy Apostolskiej]
Uhonorowanie prezesa PAS wydawało się zabiegiem nadzwyczaj dyplomatycznym, ale dr H. E. Gove nie wziął pod uwagę, że zostanie to potraktowane przez prof. Luigi Gonella, głównego doradcę naukowego abp Turynu, kardynała Anastasio Alberto Ballestrero, który z racji urzędu był kustoszem Całunu, jako afront i deprecjacja ośrodka turyńskiego. L. Gonella zażądał, ni mniej, ni więcej, odwołania planowanego spotkania w ww. gronie uczestników. Ambicjonalne fochy ciągnęły się przez kilka lat, nim udało się ustalić termin przedmiotowej narady, na której uzgodniono zestaw rekomendacji koniecznych dla przeprowadzenia badania radiowęglowego Całunu. Treść tych rekomendacji znana jest jako „Protokół 1986”, tj. od roku w którym zostały sformułowane.  Uzgodniono, między innymi, iż oprócz wcześniej wymienionych sześciu laboratoriów, do badań zostanie włączone jeszcze jedno, a mianowicie laboratorium specjalizujące się w biologii medycznej w podparyskim Gif-sur-Yvette (BIOLAB), będące częścią kompleksu uniwersyteckiego Paris-Saclay. Ponadto pobranie próbek do badania miała wykonać p. Mechthild Flury- Lemberg, szwajcarska specjalistka od konserwacji tkanin o międzynarodowej renomie, reprezentująca Fondation Abegg (muzeum tkanin) w Riggisbergu - kanton Berno. Docelowo datę pobrania próbek określono na 10 maja 1987 r., zaś funkcję koordynatora badania miał pełnić, już wcześniej spomniany, dr Michael Tite z British Museum. W protokołe zapisano warunek, że uzyskane wyniki laboratoria przekażą do analizy Papieskiej Akademii Nauk, Instytutowi Metrologii w Turynie (Istituto Nazionale di Ricerca Metrologica – INRIM) oraz British Museum.

Praktycznie natychmiast po opublikowaniu protokołu z ustaleniami z narady część laboratoriów zaczęła kwestio-nować przyjętą procedurę, a zwłaszcza weryfikację wyników w drodze ich analizy. Wychodziły z założenia, że placówki nie mające doświadczenia ani technologii umożliwiających datowanie radiowęglowe nie powinny „analizować“ uzyskanych wyników. Jednocześnie prof. L. Gonella rozpoczął starania o wyeliminowanie z badań prezesa Papieskiej Akademii Nauk (PAS), prof. Carlosa Chagasa Filho (czyli de facto tę instytucję), którego traktował nadal jako swojego wroga osobistego „numero uno“. Ale że nie wypadało wykluczyć z projektu badania jedynie samej PAS, zatem prof. L. Gonella „przekonał“ kard. Ballestrero do ograniczenia liczby placówek badawczych do tych trzech, którym przypisał „największe doświadczenie“ w stosowaniu metodologii badania radiowęglowego.

Kardynał A. Ballestrero w liście wystosowanym 10 października 1987 r. do tych laboratoriów, które wyszczegól- niono w „Protokóle 1986 r.“ poinformował, że w badaniu będą uczestniczyć tylko trzy laboratoria, tj. Tucson, Zurich i Oxford, a koordynatorem badania będzie wyłącznie dr Michael Tite reprezentujący British Museum. Poza wykluczeniem z projektu prezesa PAS, prof. Carlosa Chagasa, pominięty został również jego główny pomysłodawca, czyli dr Harry Edmund Gove z uniwersytetu w Rochester (N.Y., USA), co należy potraktować jako wyraz zemsty prof. Gonelli za „uhonorowanie” osoby prezesa PAS w „Protokóle 1986”. Takim oto sposo- bem prof. L. Gonella „udowodnił” wszem i wobec, kto może i będzie grać „pierwsze skrzypce” w kwestiach dotyczących Całunu i że nie pozwoli na kwestionowanie w tym względzie pozycji ośrodka turyńskiego. W reakcji na ostentacyjne zlekceważenie przez ośrodek turyński postanowień „Protokółu 1986”  dr Gove wraz z przedstawi-cielami laboratorium w Brookhaven wystosowali list protestacyjny do papieża, wskazując na pozamerytoryczne powody decyzji podjętej przez kardynała A. Ballestrero.

Ale trzy wytypowane laboratoria nie okazały najmniejszej solidarności z wykluczonymi placówkami naukowymi, traktując wybór jako nadzwyczaj prestiżowe wyróżnienie, przekładające się na oczekiwane przychody ze zleceń na radiodatowanie. Na dodatek brytyjska placówka z Oxfordu (ORAU) rywalizowała z podobną placówką w Harwell (RAL Lab) znajdującą się, nota bene, w granicach tego samego hrabstwa (Oxfordshire). Powód był, jak zazwyczaj, wysoce prozaiczny, czyli rywalizacja dotyczyła pozycji na rynku zleceń na datowania radiowęglowe. Oczywiście, wniesione protesty nie wywołały żadnego skutku.

Ponadto wybrane laboratoria, mając już zapewnioną pozycję monopolisty dla realizacji projektu datowania radio-węglowego Całunu, mogły podyktować warunki takiego badania. Mówiąc dosadnie, zapewniły sobie wyłączność na zinterpretowanie wyników uzyskanych z badania.


3. Badanie i jego wyniki

Pobranie próbek odbyło się 21 kwietnia 1988 r. Temat ten relacjonuję na podstawie treści raportu datowanego
7 września 1989 r., a sporządzonego przez prof. Franco Testore, specjalistę od technologii tkanin z Politechniki w Turynie (Politecnico di Torino) oraz sprostowania do ww. raportu sporządzonego w dacie 28 października tego samego roku. Wymienione dokumenty (raport oraz sprostowanie) naukowiec przekazał do Międzynarodowego Centrum Badań nad Całunem Turyńskim (Centre International d’Étude sur le Linceul de Turin).

Podczas pobierania próbek odcięto prostokątny fragment tkaniny przy krawędzi Całunu o wymiarach ok. 1,5 cm na 8 cm, ważący 0,3 grama (300 mg). Odcięty fragment podzielony został na dwie części o wadze odpowiednio 154,9 mg i 144,8 mg. Czyli utrata ciężaru wskutek przecięcia wyniosła 0,3 mg. Cięższa z dwóch części została podzielona na trzy równe kawałki, które miały być przekazane do wybranych laboratoriów, a część druga (lżejsza) miała pozostać w rezerwie (w dyspozycji kard. A. Ballestrero), gdyby z jakichś nieprzewidzianych przyczyn zaistniała konieczność użycia dodatkowej próbki (już bez konieczności odcinania kolejnego fragmentu tkaniny całunowej). Minimalne rozmiary wagowe próbki przedstawiciele laboratoriów określili na 50 mg, i z tego względu odcięto fragment płótna, który spełniał powyższe kryterium.

W pierwszej wersji raportu waga poszczególnych próbek dla trzech laboratoriów została zapisana jak następuje: 52,0 mg, 52,8 mg oraz 53,7 mg. Każdy jednak mógł łatwo stwierdzić, iż po zsumowaniu ich łączna waga wynosiła 158,5 mg, czyli okazała się istotnie wyższa od wagi zadeklarowanej po rozdzieleniu odciętej próbki na dwie części. Zatem w treści sprostowania napisano, iż nastąpiła pomyłka we wskazaniu, która z próbek została podzielona na części, a mianowicie że w ten sposób podzielono próbkę o mniejszej wadze, tj. 144,8 mg, który wg pierwszej wersji raportu (przed sprostowaniem) został uznany za zbyt mały, aby można było z niego otrzymać trzy próbki, każda minimum 50 mg. Z tego względu lżejsza próbka została przeznaczona jako „rezerwa”.

Sprostowanie wyjaśniało przebieg podzielenia mniejszej próbki w ten sposób, iż po podziale części mniejszej, waga trzech fragmentów przeznaczonych do badania wynosiła odpowiednio: 52,0 mg, 52,8 mg oraz 39,6 mg (łącznie 144,4 mg), co oznaczało że fragment ostatni ma zbyt małą wagę minimalną. Z tego względu z drugiej części odcięto pasek o wadze 14,1 mg i jedno z laboratoriów otrzymało swoją próbkę w dwóch kawałkach, których łączna waga wynosiła 53,7 mg.

13 października 1988 r. został oficjalnie ogłoszony rezultat badania przez trzy laboratoria (Oksford, Zurich i Tucson), w którym stwierdzono, iż z dziewięćdziesięcioprocentowym prawdopodobieństwem tkanina Całunu powstała pomiędzy rokiem 1260 a 1390.

Zastrzeżenia i konkluzja

Od przeprowadzonego w 1988 r. datowania próbek Całunu metodą AMS upłynęło do dzisiaj sporo czasu, i po pierwszych okrzykach triumfu wydawanych przez bezbożników i osobistych wrogów Mesjasza z Galilei, pojawiły się nowe odkrycia dotyczące możliwości określenia wieku Całunu. Kilka z nich w sposób zasadniczy zakwestio- nowało poprawność wyniku uzyskanego w ramach procedury radiodatowania. Żeby nie być źle zrozumianym, wyjaśnię od razu, że nie chodzi o to, iż cały projekt radiodatowania był zaplanowanym „spiskiem” mającym uzasadnić założoną z góry tezę o „fałszerstwie” wizerunku na Całunie. Prawdopodobnie datowanie za pomocą wspomnianej metody wykonane przez inne laboratoria, jak też większą ich liczbę, dałoby rezultat zbliżony. Tak więc powody, iż rezultat uzyskany metodą radiodatowania jest tak bardzo odległy choćby od dowodów archeolo- gicznych, leżą po stronie ograniczeń  przeprowadzonego badania, nie uwzględniających przyczyny rozbieżności w datowaniu innymi, nie mniej wiarygodnymi, metodami. Bowiem argumenty świadczące za tym, iż błąd systema-tyczny, który został przeoczony przy radiodatowaniu z 1988 roku, zostały przedstawione dopiero w początkowych latach XXI wieku. W niniejszej notce nie będę omawiał wszystkich wysuniętych zastrzeżeń do wyniku radiodato-wania, wymienię natomiast tylko kilka z tych, które najbardziej trafiają mi do przekonania, zaś Czytelników bardziej zainteresowanych tematyką odsyłam do literatury, której wykaz znajduje się na końcu tego tekstu.

Otóż w styczniu 2007 r. dyrektor placówki Oxford Radiocarbon Accelerator Unit (ORAU), prof. fizyki Christopher Bronk Ramsey, w wywiadzie udzielonym dla BBC, wyraził opinię, że ze względu na znaczny rozwój technologii datowania radiowęglowego od czasu dokonania pierwszej próby datowania Całunu, nastąpił bardzo znaczny postęp w rozwoju technologii związanych z radiodatowaniem, a zatem powtórzenie go w jego laborator- ium dałoby znacznie bardziej miarodajny wynik, niż rezultat uzyskany w 1988 roku.

W połowie lat 90-tych XX w. dr Leoncio Antonio Garza-Valdes, zmarły w 2010 r. mekykański pediatra, specjali-zujący się w datowaniu artefaktów kultury Majów, wskazał na podobieństwo powłoki bioplastycznej wytwarzanej przez szczególny rodzaj bakterii, która narastała na znaleziskach archeologicznych tej indiańskiej cywilizacji, a powłoką na włóknach Całunu. W przypadku przedmiotów z grobowców Majów, powłoka ta (przezroczysta i niewidoczna poza badaniem mikroskopem elektronowym), budziła zdumienie w jakiż to sposób Indianie tej cywilizacji mogła wykonać powierzchnie o tak doskonałej gładkości. Starano odgadnąć metodę szlifowania dająca podobny efekt, uciekając się nawet do techniki pozostawionej przez „kosmitów”. Okazało się, że to rodzaj izolacji bioplastycznej, która narastała przez setki lat.

W połowie pierwszego dziesięciolecia XXI wieku dwoje profesorów statystyki z rzymskiego uniwersytetu La Sapienza, tj. Livia de Giovanni oraz Pier Luigi Conti przeprowadziło weryfikację dla ustalenia progu ważności badania radiowęglowego próbek Całunu przeprowadzonego przez trzy laboratoria. Aby badanie mogło być uznane za poprawne, próg ważności (istotności) musiał wynosić minimum 5 procent. Wspomniani naukowcy poddali badanie testowi kontrolnemu poprzez powtórne wykonanie wszystkich wyliczeń w oparciu o dane z dokumentacji przeprowadzonych badań. Dowiedli, iż przy wyliczaniu progu ważności popełniono kardynalne błędy rachunkowe skutkujące błędem w obliczeniu progu ważności. Wg ww. profesorów próg ten zawiera się on w granicach 0,6 - 1,0 procent, a zatem badania próbek Całunu nie spełniają kryterium wiarygodności.

I tak dalej, i tak dalej, z dowodami, iż metoda datowania izotopem węgla 14C jest mało przydatna, w szczegól-ności w przypadku tkanin, gdzie celuloza jest cały czas „aktywna” w sensie biodegradacji.

Mnie  najbardziej do przekonania trafia opinia wyrażona przez jednego z naukowców z Los Alamos, który wyraził się mniej więcej w ten sposób, że szukamy śladów do naturalnego wyjaśnienia zjawiska ponadnaturalnego (Zmartwychwstanie). Dodał przy tym, iż transformacja ciała ludzkiego w ciało „przeistoczone” w efekcie zmartwychwstania musiała się wiązać gwałtowną emisją neutronów, co musiało wywołać przemiany izotopowe w tkaninie pogrzebowej i „nasycenie jej”, między innymi izotopem 14C, a w efekcie istotnym jej „odmłodzeniem”.

Merytoryczne przesłanki przemawiają za tym, iż pierwsza próba radiodatowania nie zdołała (gdyż nie mogła) przesądzić o wieku powstania płótna Całunu, natomiast wskazała na wyraźne zróżnicowanie „światopoglądowe” wśród środowiska naukowców.

Literatura (jęz. polski)

1/ Ian Wilson “Krew i Całun”, Wyd. Amber, Warszawa 2001;
2/ Pierluigi Baima Bollone „Całun Turyński. 101 pytań i odpowiedzi”, Wyd. WAM, Kraków 2002;

3/ Andrea Tornielli „Śledztwo w sprawie Całunu”, Wyd. AA, Kraków 2011;
4/ Bruno Barberis, Massimo Boccaletti „Całun. Kwestia wciąż otwarta”, Wyd. JEDNOŚĆ, Kielce 2011;
5/ Barbara Frale „Całun Jezusa Nazarejczyka”, Wyd. WAM, Kraków 2012;
6/ Michael Hesemann „Chusta Chrystusa. Naukowcy na tropie zmartwychwstania”,
Wyd. Św. Stanisława BM, Kraków 2014;
7/ William Meacham „Spisek przeciwko Całunowi”, Wyd. AA, Kraków 2015;
8/ http://calun.info/wp-content/uploads/2018/04/Datowanie-radiow%C4%99glowe-pdf.pdf  -  2018 r.



tagi: całun turyński 

stanislaw-orda
7 czerwca 2019 19:56
32     1188    12 zaloguj sie by polubić
komentarze:
stanislaw-orda @stanislaw-orda
7 czerwca 2019 20:32

Druga część" cyklu całunowego"  w przyszłym tygodniu.

zaloguj się by móc komentować

bolek @stanislaw-orda 7 czerwca 2019 20:32
7 czerwca 2019 20:48

A zatem czekam. In the meantime +!

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @stanislaw-orda
7 czerwca 2019 21:02

Vademecum młodego archeologa: "Nie palcie na wykopie, bo zaburzycie C-14!"

 

Dziękuję i pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować


stanislaw-orda @bolek 7 czerwca 2019 20:48
7 czerwca 2019 21:10

międzyczas potrwa ok. tygodnia

zaloguj się by móc komentować

bolek @Stalagmit 7 czerwca 2019 21:02
7 czerwca 2019 22:11

"Vademecum młodego archeologa: "Nie palcie na wykopie, bo zaburzycie C-14!""

Bezcenne :D

zaloguj się by móc komentować



przemsa @stanislaw-orda
7 czerwca 2019 22:19

Którą książkę o całunie polecasz? 

 

zaloguj się by móc komentować


stanislaw-orda @stanislaw-orda 7 czerwca 2019 22:30
7 czerwca 2019 22:32

oraz Michaela Hesemanna.

Ale "Biblią" w tej tematyce są publikacje wymienione na pozycjach  1 i 2.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @stanislaw-orda 7 czerwca 2019 22:32
8 czerwca 2019 06:38

Zupełnie innego rodzaju publikacją jest fascynująca opowieść napisana przez dr Zbigniewa Treppę, zawodowego fotografa, wykładowcę podstaw fotografii w ASP w Gdańsku,   zatytułowana "Całun turyński. Fotografia niewidzialnego?", wydana w Bibliotece "Więzi" (wydawnictwo słowo/obraz) w 2004 r.

zaloguj się by móc komentować


Stalagmit @przemsa 7 czerwca 2019 22:19
8 czerwca 2019 07:56

André Marion, Gérard Lucotte, Tunika z Argenteuil i Całun Turyński, Kraków, 2007.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @bolek 7 czerwca 2019 22:11
8 czerwca 2019 08:08

Autentyk. Wiadomo, że domieszka młodszego węgla może zaburzyć datowanie radiowęglowe. Metoda C-14 jest bardzo użyteczna i pozwoliła uporządkować chronologię pradziejów Starego i Nowego Świata w czasie ostatnich 60 lat badań (zwłaszcza po wprowadzeniu precyzyjniejszych metod kalibracji i metody AMS- akcelerowanej spektrometrii masowej). Trzeba pamiętać przy tym o zachowaniu właściwych procedur, bo niewłaściwy sposób pobierania (zanieczyszczenie próbki przed, w trakcie lub już po pobraniu) i interpretacji próbek, a także niewłaściwe metody laboratoryjne mogą zaburzyć wynik datowania. Dlatego najlepiej pobierać próbki z zamkniętych kontekstów archeologicznych (tzn. przedmioty organiczne z warstw archeologicznych: węgiel drzewny, drewno, kości, ziarna, itp.) i to z wielu warstw na tym samym stanowisku, aby uzyskać sekwencję dat. Taką prawidłową procedurę pokazuje ten rysunek profilu stanowiska Gatecliff Rockshelter, w stanie Nevada, w USA:

zaloguj się by móc komentować

bolek @Stalagmit 8 czerwca 2019 08:08
8 czerwca 2019 08:19

Dziękuję za to uzupełnienie!
Miałem sie właśnie pytać czy istnieje jakiś "formalny" zakaz palenia na wykopie, bo nie wyobrażam sobie aby palący operator koparki stosował się do takich sugestii ;-)

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @bolek 8 czerwca 2019 08:19
8 czerwca 2019 08:23

Tu jeszcze uzupełnienie o zasadach pobierania próbek:

https://www.adamwalanus.pl/datowanie/p6.html

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Stalagmit 8 czerwca 2019 08:08
8 czerwca 2019 10:11

Wygląda na to, że datowanie radiowęglowe jest ściśle specjalistyczne(w takim sensie, że można odnieść je tylko do wąskiego spektrum rodzajów badań) i to bardziej w charakterze pomocnicznym.

zaloguj się by móc komentować

MZ @stanislaw-orda
8 czerwca 2019 11:08

Duży plus

Podobnie nie moga zakwestionować całunu z Monoppello i wizerunku MB z Guadalupe

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Kuldahrus 8 czerwca 2019 10:11
8 czerwca 2019 11:19

Datowanie radiowęglowe to jedna z podstawowych metod archeologii (i w datowaniu stanowisk archeologicznych i kontekstów archeologicznych sprawdza się najlepiej), ale żeby było miarodajne musi być spełniony szereg warunków. Zresztą istnieją inne metody, które również mogą służyć do datowania zabytków: termoluminescencyjna, uranowo-torowa, potasowo-argonowa, trakowa, dendrochronologiczna, metoda luminescencji wzbudzanej optycznie, no i kilka innych.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Stalagmit 8 czerwca 2019 11:19
8 czerwca 2019 11:34

a  w przypadku tkanin, ogólnie słabo się sprawdza.

zaloguj się by móc komentować


jestnadzieja @stanislaw-orda
8 czerwca 2019 13:37

Warto wspomnien o wloskich badaczach, ktorzy wykonali ogromna prace.

Dla francuskojezycznych - kolejna wzmianka o uniewaznieniu badan z 1988,

https://fr.aleteia.org/2019/06/03/des-chercheurs-emettent-de-serieux-doutes-sur-la-datation-du-saint-suaire/

W artykule powoluja sie na publikacje w brytyjskim pediodyku Archeometry  (trzeba miec dostep), w  ktorym zamieszczono wyniki prac zespolu naukowcow wloskich (T. Casabianca, E. Marinelli, G. Pernagallo, B. Torrisi)  ktorzy wzieli pod lupe badania z 1988 i udowodnili ich, delikatnie mowiac, nierzetelnosc..(jako nie-naukowiec osmiele sie stwierdzic, ze bylo to "naukowe falszerstwo") Otoz w 2017, po raz pierwszy od czasu ogloszenia badan weglem w 1988, ta grupa badaczy- na wniosek prawny - uzyskala dostep do "raw data" przetrzymywanych w British Museum.

https://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/arcm.12467 (trzeba miec dostep, ale juz sama wzmianka interesujaca)

Wspomina sie tez przy okazji wczesniejsze konkluzje szwajcarskiej badaczki tkanin Mechthilde Flury-Lemberg (o ktorej mowa w Pana notce)  ktora w 2005 roku z cala pewnoscia stwierdzila, ze badania byly "zaklocone"(probka do badan byly pobrana z zabrudzonego brzegu tkaniny) i ze plotno na pewno nie powstalo w sredniowieczu. Moze nieuwaznie przeczytalam notke...pani profesor byla poczatkowo zaproszona do zespolu badawczego, ale potem jakos ja "wylaczono" ?

 

Od dobrych paru lat swoje wyniki badan prezentuje profesor z Padwy, Giulio Fanti (co jakis czas pojawialy sie nowe bardzo wazne publikacje), a ostatnio byla to prezentacja 3D ciala Mezczyzny, ktore udalo sie bardzo dokladnie odtworzyc na podstawie Calunu.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @jestnadzieja 8 czerwca 2019 13:37
8 czerwca 2019 13:56

Nie sposób w jednej notce pisać o wszystkich aspektach, bo to cała biblioteka, a ponadto przez cały czas są prowadzone różnokierunkowe badania dotyczące fenomenu Całunu.  Jestem zdania, że najważniejsze wątki zostały zawarte   w książce profesor Barbary Frale, specjalistki w dziedzinie paleografii,  która od 2001 roku pracuje w Tajnym Archiwum Watykańskim.

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @stanislaw-orda 8 czerwca 2019 13:56
8 czerwca 2019 14:43

Tak, to prawda. Ciekawa jestem jednak tej pracy ogloszonej ostatnio, po uzyskaniu dostepu do skrzetnie strzezonych w British Museum danych (jak fachowo po polsku mozna okreslic "raw data"?) z tamtych opisanych przez Pana badan weglem.

Moze pan Stalagmit, fachowiec w dziedzinie, ma dostep do tej publikacji na Archeometry?

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @jestnadzieja 8 czerwca 2019 14:43
8 czerwca 2019 14:52

Niestety, nie nawet ja nie mam dostępu do pełnej treści tego artykułu. Jednakże w tym wspisie blogowym zamieszczono sporo zawartych w nim informacji:

http://theshroudofturin.blogspot.com/2019/

http://theshroudofturin.blogspot.com/2019/05/casabianca-t-et-al-2019-radiocarbon.html

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Stalagmit 8 czerwca 2019 14:52
8 czerwca 2019 15:04

w zasadzie zawarto całą treść linkowanego  artykułu

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @Stalagmit 8 czerwca 2019 14:52
8 czerwca 2019 15:34

Bardzo dziekuje!

Rzucilam okiem pobieznie (nie mam warunkow, jestem akurat "na miescie") Tu juz nie mowi sie o nierzetelnosci, ale o klamstwie. 

W wolnej chwili przesledze tego koordynatora badan, wowczas dyrektora Brotish Museum, Tite.

 

zaloguj się by móc komentować


olo @stanislaw-orda
10 czerwca 2019 20:57

dziekuje

zaloguj się by móc komentować

bendix @stanislaw-orda
17 czerwca 2019 16:03

Gdzieś czytałem że próbkę pobrano z fragmentu który był naprawiany (dotkano uszkodzone fragmenty)

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @bendix 17 czerwca 2019 16:03
17 czerwca 2019 16:20

Ze względu na zakładany efekt wyrzutu neutronów z ciała w akcie zmartwychwstania (sugestia naukowców z ośrodka  NASA - Jet Propulsion Laboratory w Pasadena, Kalifornia), próbkę do radioatowania  powinien był stanowić pasek przebiegający w poprzek całej szerokosci zewnętrznej warstwy Całunu. Ordzutowa emisja neutronów, któych prędkośc jest nieomal równa  c , powoduje że napromieniowanie płótna Całunu (czyli dodatkowe "doładowanie"  materiału jonami węgla C 14,  powinno być mniejsze po bokach tkaniny, a maksymalne na jej partiach środkowych. Próbki z partii  środkowych mogłyby teoretycznie wykazać nawet wiek "współczesny", ze względu na ich stopień odmłodzenia w wyniku działąnia neutronów na atomy azotu atmosferycznego.  Jednak nie ma potrzeby kolejnego radiodatowania, skoro innymi metodami stwierdzona została  autentyczność Całunu i jego wiek.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować