-

stanislaw-orda : unukalhai (unuk.al.hayah@gmail.com)

Jezusowy Całun (2)

Jezusowy Całun (2)

Miały być dwie części w tym cyklu, ale ze względów redakcyjno-objętościowych oraz kompozycyjnych "cykl całunowy" będzie przedstawiony w trzech częściach.
Oto część druga.

Część pierwszą http://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/jezusowy-caun-1 można podsumować ogólną konstatacją, że ogłoszenie w 1988 roku śmierci Całunu Turyńskiego było przedwczesne, czyli nie powiodło się „unieważnienie” turyńskiej Relikwi. Inicjatorzy tej chutzpah raczyli zapomnieć, że ustalenia w naukach przyrodniczych mają z natury rzeczy charakter tymczasowy (prowizoryczny), a więc mogą obowiązywać jedynie w przypadku dokonania ich wielokrotnej pozytywnej weryfikacji lub gdy takowa wskazuje na inne rezultaty, zostają odrzucone jako niewiarygodne. Tym samym, ogłoszony w oparciu o radiodatowanie, wiek Całunu (jako ostateczny) od dawna przestał być wiążący, i to ze stu i jeden powodów, ale ze względów oczywistych mogłem napisać tylko o kilku, choć starałem się wybrać te bardziej istotne.

W pierwszej części tekstu o Jezusowym Całunie (link powyżej) znalazła się informacja, iż wymiary tego płótna wynoszą 436 x 111 cm, co stanowi odpowiednik miary w łokciach syryjskich wyrażonej w proporcji długości do szerokości jak 8 do 2. Postaram się wykazać, iż w przypadku płótna Całunu mają znaczenie, podobnie jak jej parametry przestrzenne, także inne cechy tej tkaniny.

Płótno Całunu zostało wykonane z czystego lnu, którego włókna utkane zostały za pomocą rzadko stosowanej skomplikowanej techniki , wymagającej krosien o czterech pedałach, gdzie przędza jest motana jednocześnie za pomocą dwóch wałków i zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Jest to technika zwana chevrons, za pomocą której wytwarza się splot skośny zygzakowaty ( „splot Z”), w formie dwóch pasów o kształcie litery „V”, który wykonywany jest ściegiem „3-1”, tj. trzy razy nitka wątku przechodzi pod nicią osnowy, a raz nad nią. Tak skomplikowany sposób tkania był przeznaczony dla cennych produktów dekoracyjnych, ze względu na wzór (naprzemienny kierunek układu „V”) , który lśni w świetle, gdyż odbija je w różnych kierunkach (w zależności od kąta, w jakim obserwujemy tkaninę). Przypominało to wygląd drogich jedwabiów sprowadzanych z Chin albo wzoru na tkaninach brokatowych. Jest jednak znamienna różnica, bo choć splot skośny zygzakowaty znany był w rejonie Bliskiego Wschodu i w Egipcie już w II tysiącleciu przed Chr. , to tkaniny były wytwarzane przede wszystkich z wełny, która była tanim , bo powszechnym surowcem do wyrobu ubrań oraz innych przedmiotów w rodzaju dywanów, zasłon, narzut, obrusów, pościeli, itp., najczęściej przy pomocy splotu prostego. Praktycznie w każdym domu obszaru śródziemnomorskiego były krosna tkackie, oczywiście te o prostszej konstrukcji (dwa pedały, ścieg prosty), a kobiety organizowały w domach cały cykl produkcyjny, od strzyży po gotowe wyroby.

Dlaczego o tym wzmiankuję? Otóż tkanina Całunu nie zawiera żadnych śladów wełny, znaleziono w niej natomiast ślad bawełny z gatunku Gossypium hebaceum, jedynego znanego w starożytności na Bliskim Wschodzie do czasu, zanim uczestnicy wypraw Kolumba nie dostarczyli z Nowego Świata w rejon śródziemnomorski innych, znanych współcześnie odmian. Zatem na krosnach, na których utkana została tkanina użyta do Całunu, nie przetwarzano wełny, a jedynie len i bawełnę. Dowodzi to, że były to krosna używane do celów kultu religijnego (sacrum), jako że normy judaizmu zakazywały mieszania lnu z wełną, gdyż skutkowałoby to nieczystością rytualną. Mówiąc wprost, tkanina Całunu stanowiła część zwoju  szczególnie cennego materiału, takiego który nie był przeznaczony dla potrzeb z dziedziny profanum.

W świecie cywilizacji grecko-rzymskiej określenie „całun” (sindon) oznaczało rozmaite przedmioty z płótna lnianego, ale w żadnym razie nie były to płótna pogrzebowe. Sindon to grecka przeróbka egipskiego shendo (tkanina). Także kalkę z egipskiego stanowi hebrajskie określenie sadîn, które oznaczało jakiś fragment wysokiej jakości płótna lnianego bez konkretnego zastosowania. W hebrajskich tekstach liturgicznych oznaczał ten termin dużych rozmiarów płótno lniane, którego używano do sporządzania zasłon w Świątyni Jerozolimskiej oraz którego używał arcykapłan w sytuacjach uroczystych i wyjątkowych (święto Yom Kippur) . Pełna nazwa takiej tkaniny brzmiała po hebrajsku sadîn shel buz, co tłumaczy się jako „płótno z bisioru”. Tradycja powstała na tekstach Ewangelii, które są punktem odniesienia dla świata cywilizacji chrześcijańskiej, ujednoznaczniła pojęcie całunu z płótnami pogrzebowymi Jezusa Nazarejczyka. Do tego czasu określenie całun nie miało jednoznacznej konotacji, ale w praktyce wykluczało konotację kojarzoną ze zmarłymi i ich pochówkiem. Tak więc kojarzenie określenia „całun” z płótnem grobowym stanowi precedens w historii cywilizacji, czyli jest bezpośrednio związane ze sposobem konkretnego pochówku. Ale skąd wniosek, że konkretnego?

W roku 1978 włoski chemik Piero (Pietro) Ugolotti metodą warstw kontrastu w negatywach fotograficznych fotografii Całunu wyodrębnił sekwencje regularnych znaków przypominających jakieś pismo, gdyż znaki te występowały w grupach o nieregularnej liczebności. Jako że nie był specjalistą od paleografii czy języków starożytnych, zwrócił się o pomoc do prof. Aldo Marastoniego, specjalisty z zakresu filologii antycznej na Uniwersytecie Katolickim w Mediolanie, który wyodrębnił niektóre z liter, a ponadto dostrzegł także jeszcze inne, o wątpliwej identyfikacji z powodu niewystarczającej ostrości negatywów wykonanych przez Ugolottiego. Zwrócił się więc o inne negatywy, którymi dysponowało Międzynarodowe Centrum Syndologii w Turynie. Po ich otrzymaniu rozpoczął długotrwałe prace nad identyfikacją znaków pisma. Sprawa się jednak skomplikowała, gdyż znaki okazały się literami z alfabetów hebrajskiego lub aramejskiego (znaki liter używane w tych językach były identyczne), greckiego oraz łacińskiego. Ponadto nie były to znaki pisma napisanego bezpośrednio na tkaninie Całunu, ale w jakiś sposób odbite z innego nośnika, np. pasków papirusu czy pergaminu. Prof. Marastoni samodzielnie odcyfrowuje sekwencję liter greckich odbitych na czole wizerunku postaci z Całunu, które udało mu się jednoznacznie zidentyfikować (zidentyfikowane litery - pogrubione), jako TIBEPIOU CAICAPOS, czyli Cesarz Tyberiusz z błędem w wyrazie CAICAPOS, który w poprawnej, klasycznej , literackiej grece attyckiej powinien być zapisany jako KAICAPOS, czyli na początku przez literę K. Profesor wyłuskuje ze znaków jeszcze dwa napisy po łacinie, jeden składający się w sekwencję NEAZARE, drugi zaś daje się zinterpretować jako zwrot INNECE. NEAZARE to zniekształcenie greckiego określenia NAZAPENOΣ, które oznacza „mieszkaniec Nazaretu”. Napis INNECE to zaś łacińska formuła IN NECEM („na śmierć”), czyli informacja o rodzaju kary orzeczonej dla skazanego. Ale jeśli chodzi o hebrajski prof. Marastoni był tylko samoukiem, więc postanowił zwrócić się o weryfikację swoich wniosków do eksperta z dziedziny obróbki informatycznej obrazów, prof. Giovanni Tamburelli z Politechniki w Turynie https://it.wikipedia.org/wiki/Giovanni_Tamburelli.

Uzyskanie przez Tamburelli’ego wierzchniej warstwy Całunu w perspektywie trójwymiarowej pozwoliło uzyskać znacznie lepszą widoczność znaków liter. Podobny efekt trójwymiarowości uzyskał w 1982 r. prof. Robert Haralick, amerykański specjalista od technik informatycznych z CUNY (City University of New York). Ponadto zidentyfi-kował ślady na czole postaci z wizerunku na Calunie jako pudełko dla filakterii (z wersami z Tory), przywiązywane przez wyznawców judaizmu do czoła lub lewego ramienia. Pogłębienie odczytów znaków dokonali dwaj kolejni naukowcy w osobach lekarza sądowego Roberto Messiny (specjalność ortopedia i traumatologia) i znawcę języków wschodnich oraz Carlo Oreccchię, profesora biblijnego języka hebrajskiego z uniwersytetu w Mediolanie, którzy wyodrębnili zestaw znaków (w obszarze czoła na wizerunku z Całunu), który w języku hebrajskim oznaczał „król żydowski”.

Po upływie kilkunastu lat, w związku z dokonanym postępem technologicznym w zakresie technik optycznych, temat odczytania na nowo zidentyfikowanych dotychczas znaków powraca w związku z zarzutami, że ich treść odczytali naukowcy, którzy są bez wątpienia katolikami, a to może mieć wpływ na interpretację zgodną z przekazem ewangelicznym. Chodzi o zjawisko znane jako efekt Rorschacha, tzn. dostrzegania w nieregularnych plamach sekwencji znaków, które układają się w zależności od tego, jaki bagaż kulturowo-ideowy posiada osoba je oglądająca i dokonująca ich interpretacji. Ponadto „wrzawa” generowana przez laicko-ateistyczne lobby’s medialne w związku z przedstawionym, jako „ostateczny”, rezultatem badania radiowęglowego z 1988 roku, zagłuszała przez kilka lat wszelkie opinie kowestionujące wiarygodność owego datowania. Dopiero w roku 1994 specjaliści z paryskiego Międzynarodowego Centrum Badań nad Całunem Turyńskim (Centre International d’Étude sur le Linceul de Turin - CIELT)
https://cielt.pagesperso-orange.fr/organisations/france/cielt.htm
zwrócili się do uznanej placówki badawczej: Institut d'Optique Théorique – d’Orsay (od 2007 roku Instytut Optyki Teoretycznej i Stosowanej - Institut d'Optique Théorique et Appliquée d'Orsay), który stanowi część składową francuskiego Narodowego Centrum Badań Naukowych (CNRS), o ponowne przeprowadzenie odczytania zidentyfikowanych na Całunie sekwencji znaków liter i ich brzmienia.

Prof. André Marion z ww. Instytutu był autorem oprogramowania (1982 r.) umożliwiającego odczyt starych tekstów, które zostały wytarte (wyskrobane), a na ich miejscu zapisano inny tekst. W ten sposób, za pomocą widm uzyskanych z mikrośladów odcisku dawnych liter, można było odtwarzać niewidoczny już pierwotny zapis. Zaletą oprogramowania było to, że algorytm zastosowany do obróbki palimpsestów nie jest „katolikiem”, zatem odpada posądzenie go o interpretację z uprzednią tezą, czyli efekt Rorschacha. Zdecydowano się w ten sposób na maksymalnie „zobiektywizowanie” odczytania sekwencji liter na Całunie, pomimo tego, iż krytycy nie zaproponowali innych interpretacji znaczenia  plam znaków zgodnie ze  wspomnianym efektem.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Palimpsest_(pi%C5%9Bmiennictwo)

Prof. A. Marion powołał zespół ekspertów, którzy przez wiele miesięcy opracowywali odpowiednie algorytmy pozwalające na warstwowe przefiltrowywanie rozmaitych śladów zakłócających odczyt samych znaków. W 1997 roku prof. A. Marion i inż. Anne-Laure Courage (Instytut Optyki – Orsay) na zorganizowanym przez CIELT międzynarodowym kongresie w Nicei, przedstawili rezultaty pracy zespołu, którego pracami kierowali. Potwierdzili istnienie napisu łacińskiego w brzmieniu INNECE(M) oraz greckiego napisu NAZAPENOΣ (poprawiony odczyt w stosunku do wersji prof. A. Marastoniego, tj. NEAZAPE). Nieco poniżej wyodrębniono zespół liter o sekwencji HΣOY, która nie może być niczym innym jak greckim słowem (I)HΣOY(Σ), czytane jako „Iesous”. Łącznie sekwencja ta składa się na grecki napis: (I)HΣOY(Σ) NAZAPENOΣ (Jezus Nazarejczyk). Zespół prof. A. Mariona zidentyfikował jeszcze inne grupy greckich liter, a mianowicie: ΨΣ, przerwa, i dalej ΚI(…), czyli ostatnia litera z tej sekwencji nie została odczytana, następnie napis PEZ(…), również bez zidentyfikowania ostatniej litery oraz sekwencję liter AΔA(…) bez odczytania ostatniej z liter. Ostatnią grupę odczytanych jednoznacznie znaków stanowiły litery SB.

Pominę w tej notce wstępne interpretacje zespołu prof., A. Mariona odnośnie tego, jakie mogły być tam brakujące litery, a w rezultacie co oznaczały słowa w taki sposób skompletowane. Streszczę natomiast rezultat wieloletnich badań prof. Barbary Frale, eksperta od języków starożytnych Bliskiego Wschodu, specjalisty pracującego przez długie lata w Tajnym Archiwum Watykańskim, która porównując style pisma z różnych regionów wspomnianego obszaru geograficzno-cywilizacyjnego, znajdujące się w dokumentach powstałych w różnych okresach czasu i sporządzanych z okazji najróżniejszych zdarzeń, ze szczególnym uwzględnieniem biurokracji, nazwijmy to, pogrzebowej, obowiązującej w Imperium Romanum, przedstawiła swoje ustalenia w pracy pt; „Całun Jezusa Nazarejczyka”. W praktyce całość tej ponad 400-stronicowej publikacji dotyczy procesu odczytywania znalezionych na Całunie napisów, czyli zaprezentowania argumentacji dla odrzucenia mało prawdopodobnych wersji oraz zaproponowania wersji zgodnych z prawem i obyczajem tamtego czasu i miejsca. Oczywiście nie mogę tutaj opisać poszczególnych etapów tego rodzaju kwerendy. Szczególnie zainteresowanych tematyką odsyłam do wspomnianego tytułu publikacji. Dodam tylko, iż w swojej pracy prof. B. Frale uwzględniła również wyniki badania znaków na Całunie wykonanych przez dr Thierry Castex, specjalistę z zakresu geofizyki (analizy fizyczno-chemicznej warstwowania skał ) oraz matematyki znaków (Uniwersytet w Bordeaux i Uniwersytet w Pau - Université Bordeaux I; Université de Pau et des Pays de l'Adour), który odtworzył wizerunek na Całunie w technologii 3 D (hologram) oraz zdołał zidentyfikować jeszcze inne napisy (po hebrajsku). Są to wyniki badań przeprowadzonych już w XXI wieku, a  opublikowane w roku 2009.
http://thierrycastex.blogspot.com/

A oto syntetyczna reasumpcja wniosków znajdujących się w publikacji prof. Barbary Frale (efekty badań były każdorazowo skonsultowane z prof. A. Marionem).

Napis (I)HΣOY(Σ) stanowi zhellenizowana formę męskiego imienia hebrajskiego w brzmieniu Jehoshua (Bóg zbawia), używanego w skróconej wersji jako Jeshua (Jozue), skąd Iesous (Jezus). Imię pośród wyznawców judaizmu bardzo popularne, wystarczy wspomnieć że wśród siedemdziesięciu żydów aleksandryjskich redagujących tekst Septuaginty, około dwudziestu nosiło to imię. Ślad popularności tego imienia odnajdujemy w jednym z wersów ewangelicznych (który w tym aspekcie został najprawdopodobniej ocenzurowany), a mianowicie, gdy Piłat zadaje pytanie: „którego więc mam ułaskawić (w domyśle: którego Jezusa, skoro co drugi u was nosi takie imię). Odpowiedź brzmiała: Barabasza (Bar Abba – co  oznaczało „syn ojca” i było typowym w Judei określeniem dla syna skryby/pisarza, która to profesja przechodziła z ojca na syna, ale mogło też mieć brzmienie Bar Rawan).

Tak więc grecki napis w brzmieniu Iesous Nazarenos określa imię i miejsce pochodzenia skazańca, zaś słowo INNECE(M) „na śmierć” określa rodzaj kary . Ze słowa poprzedzającego wyraz „in necem” udało się odczytać tylko literę „N”, co należałoby zinterpretować jako (DAM)N(ATUS) INNECE(M), czyli „skazany na śmierć”. Oczywiście identyfikacja jednej litery to za mało, aby mieć pewność, natomiast jest to poszlaka wynikająca zarówno z kontekstu miejsca, czasu oraz rodzaju zdarzenia, jak też z rutyny stosowanej w podobnych przypadkach dla pism urzędowych w ramach Imperium Romanum. W poprzednich notkach z „Cyklu Jezusowego” było o tym, że wyroki śmierci w rzymskiej prowincji Judea musiały posiadać zatwierdzenie przez urząd rzymskiego namiestnika. A zatem wyrażenie „skazany na śmierć” było urzędową formułą stosowaną przy tej kategorii wyroków.

Odnośnie sekwencji liter zinterpretowanych przez zespół prof. A. Mariona jako: ΨΣ, przerwa, ΚI(…) -, profesor
B. Frale uważa, że litera zidentyfikowana jako „sigma” (Σ), w rzeczywistości jest literą E (epsilon), i co uzupełnione literami O i A w miejsca brakujące, daje sensowny zapis oznaczający (O)ΨE KI(A)-.  OΨE jest wyrażeniem stosowanym dla oznaczenia pory zakończenia dnia (pierwsze oznaki wieczoru – koniec dnia w znaczeniu prawnym, wówczas godzina dziewiąta). W przypadku greki dalszy ciąg słowa KIA ma jedną logiczną i sensowną kontynuację ze względu na brak miejsca na więcej niż trzy nieodczytane litery. Musiałby być to wyraz KIA(DTO) , stanowiący urzędowe polecenie w brzmieniu „niech będzie złożony”, albo wyraz KIA(TO) oznaczający: niech będzie zdjęty(usunięty).Cały tekst tego napisu miałby wówczas znaczenie : „Niech będzie złożony (zdjęty) o godzinie dziewiątej”.

Znaki odcyfrowane jako sekwencja liter AΔA(…), prof. Barbara Frale odczytała jako nazwę miesiąca „adar”,
(babiloński adaru), który był szóstym miesiącem kalendarza hebrajskiego, początek wiosny (w naszym kalendarzu okres od połowy marca do połowy kwietnia). Z uwagi na to, że wg prawa mojżeszowego kości złożonego do grobu można było zebrać i przełożyć do ossuarium po upływie 12 miesięcy, miesiąc adar stanowił prawdopodobnie oznaczenie dla tej czynności, mogącej nastąpić 12 miesięcy po miesiącu śmierci skazańca (śmierć w miesiącu nisan, który następował po miesiącu adar lub po dodatkowym miesiącu adar sheni, korygującym kalendarz co dwa lub trzy lata). Z kolei słowo PEZ(…) odczytała jako PEZ(Ω), które było urzędową formułą w brzmieniu: "ja wykonuję” i zazwyczaj zawierało jeszcze podpis urzędnika (notariusza) sporządzającego pisma urzędowe przy tego rodzaju okolicznościach. Jeśli dodatkowo uwzględnić, iż obok znaków składających się na imię cesarza Tyberiusza były  nieodczytane dwa lub trzy znaki, to najpewniej mogły oznaczać rok panowania tego cesarza. Zdołano odczytać tylko znak „I”, co mogło być fragmentem liczby „16” (XVI). 

Wg syntetycznej konkluzji wynikającej z ustaleń ekspertów, tekst w części odbity na płótnie Całunu, miał brzmienie następujące (kursywą w nawiasie tekst domyślny) :

„Jezus Nazarejczyk. Uznano (że podburzał lud). Skazany na śmierć w 16 roku Tyberiusza. Niech będzie złożony /został zdjęty o godzinie dziewiątej. (Niech będzie oddany w) adar sheni. Osobą sprawującą obowiązki jest (...)”

 



tagi:

stanislaw-orda
16 czerwca 2019 16:48
22     1160    11 zaloguj sie by polubić
komentarze:

olo @stanislaw-orda
16 czerwca 2019 17:39

dzieki, kolejna czesc za tydzien?

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @stanislaw-orda
16 czerwca 2019 17:45

Pasjonująca historia i śledztwo, Unu...

Dzięki 

:)

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @olo 16 czerwca 2019 17:39
16 czerwca 2019 19:06

yes,

to będzie  już ostatnia.

zaloguj się by móc komentować


MZ @stanislaw-orda
16 czerwca 2019 21:23

Duży plus,dzięki

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @MZ 16 czerwca 2019 21:23
17 czerwca 2019 00:41

ilustracje do notki pod linkiem (jest opcja  w przekładzie na polski):

http://thierrycastex.blogspot.com/

 

zaloguj się by móc komentować

Matka-Scypiona @stanislaw-orda
17 czerwca 2019 08:01

Chusta z Manoppello to bisior, niezwykle droga i delikatna tkanina. Królewska tkanina okryła oblicze Króla. 

Wizerunek Jezusa Chrystusa odbity na chuscie z Oviedo (sudarium) też pasuje do tych z Całunów z Turynu i Manoppello. Okryła głowę Chrystusa, gdy Ten wisiał jeszcze na krzyżu. Potem została zdjęta. 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Matka-Scypiona 17 czerwca 2019 08:01
17 czerwca 2019 08:10

Czyżbyś zakładał, że o tym nie wiem?

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @stanislaw-orda
17 czerwca 2019 11:22

Może źle robię, ale będę sceptyczny. Znam księży, którzy z dużą rezerwą podchodzą do tej tkaniny z Manopello. Poza tym książkę na jej temat napisał jakiś niemiecki sensat. Ja ją czytałem. Tam jest scena jak on wychodzi rano wyrzucić śmieci i spotyka przy śmietniku Benedykta XVI

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @gabriel-maciejewski 17 czerwca 2019 11:22
17 czerwca 2019 11:50

Moja notka traktuje o Całunie Turyńskim i jednego słowa w niej nie ma na temat innych relikwii.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @stanislaw-orda 17 czerwca 2019 11:50
17 czerwca 2019 11:52

No, ale w komentarzu matejka jest zdjęcie tej tkaniny z Manopello

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @stanislaw-orda 17 czerwca 2019 11:59
17 czerwca 2019 12:00

Ja się tylko odniosłem do jego komentarza

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @gabriel-maciejewski 17 czerwca 2019 12:00
17 czerwca 2019 12:57

Znam publikacje na temat wizerunku z Manopello, ale ze względu ciężar gatunowy relikwii turyńskiej interesuje  mnie  jedynie temat Całunu.

 

.

zaloguj się by móc komentować

Matka-Scypiona @stanislaw-orda 17 czerwca 2019 08:10
17 czerwca 2019 13:41

Zakładam,  że nawet z Nim rozmawiałeś.....

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Matka-Scypiona 17 czerwca 2019 13:41
17 czerwca 2019 14:04

Czym prędzej otwórz  punkt z zakładami bukmacherskimi

zaloguj się by móc komentować

Matejek @gabriel-maciejewski 17 czerwca 2019 11:22
17 czerwca 2019 20:57

nie chodzi o sensatów, oni zawsze potrafią podłączyć się pod każdy temat, a Paul Badde ...? nie jest tu istotny,

z kolei, ja znam księży i zakonników, którzy wręcz przeciwnie, m.in. wspomnianego ks. Dudka, który od 20 lat prowadzi rekolekcje z Całunem

 https://www.echokatolickie.pl/index.php?str=100&id=3991&idd=8

'' Udowodniono także naukowo, że twarz z Całunu Turyńskiego jest w 100 proc. matematycznie i graficznie twarzą z Chusty w Manoppello. Zarówno na Całunie, jak i na Chuście z Manoppello widoczny jest spuchnięty czubek nosa, pęknięcie kości chrząstkowej, w połowie wysokości nosa jest pęknięte lewe nozdrze, spuchnięte są okolice nadbrwiowe, spuchnięta warga dolna i górna, spuchnięty jest prawy policzek, czyli pęknięcie łuku jarzmowego. To, co widzimy na Całunie Turyńskim, to już zdrowiejące odbicie zmartwychpowstającej twarzy Pana Jezusa z Chusty z Manoppello. Nałożenie twarzy z Manoppello na twarz z negatywu turyńskiego daje nam 23 punkty styczne, które świadczą o tym, że matematycznie i graficznie jest to ...'' https://opoka.org.pl/biblioteka/P/PR/niedziela201313_calun.html

tutaj '' Co ciekawe, na wiele lat przed badaniami, porównującymi chustę z całunem, w lutym 1944 r. do włoskiej mistyczki Marii Valtorty przyjść miał Jezus. Maria zapisała wówczas w swoim dzienniczku Jego słowa: „Chusta Weroniki jest bodźcem dla waszych sceptycznych dusz. Wy, racjonaliści, oziębli, chwiejący się w wierze, którzy przeprowadzacie bezduszne badania, porównajcie odbicie twarzy na Chuście z odbiciem na Całunie. To pierwsze jest Twarzą Żyjącego, to drugie Zmarłego. Jednak długość, szerokość, cechy somatyczne, kształt, charakterystyka są takie same. Nałóżcie na siebie te dwa odbicia. Zobaczycie, że sobie odpowiadają. To Ja jestem. Pragnę przypomnieć wam, kim byłem i kim się stałem z miłości do was. Abyście się nie zagubili, nie stali się ślepymi, powinny wam wystarczyć te dwa odbicia, aby doprowadzić was do miłości, do nawrócenia, do Boga”. ''

i oczywiście ów dokument https://gloria.tv/video/vhVcYfzT6zso6RiPUKHqkV2b3

poza tym, sam fakt istnienia od wieków zarówno Całunu Turyńskiego, jak i Całunu z Manopello ... ich ''niesamowitość'', no i jak by nie było, wysokie podobieństwo do nich obrazu Pana Jezusa Miłosiernego /choć tu najłatwiej można by dać wyjaśnienie/

i @stanisław-orda

do świetnej notki dałem taki komentarz, ponieważ jest wiele osób, które na temat Całunu mają wiedzę, powiedzmy ... minimalną, mnóstwo nawet nie słyszało o Manopello, wielu też uważa obraz Pana Jezusa Miłosiernego z Łagiewnik, pędzla Adolfa Hyły
za pierwotny oryginał,
który jest w Wilnie

zaloguj się by móc komentować

Matejek @Matejek 17 czerwca 2019 20:57
17 czerwca 2019 21:02

i filmy nie wlazły :P 

1) 

2) 

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Matejek 17 czerwca 2019 20:57
17 czerwca 2019 21:10

Możesz chyba napisać własny  tekst o Manopello i Owiedo.

O Całunie są tysiące stron publikacji kazdego roku, jedynie częśc jest w translacji na jez. polski.

Ja przez ostatnie dziesięc lat w kółko przerabiałem swoją notkę o Całunie, bo co i raz coś nowego się ukazywało i musiałem redagować na nowo. Dlatego ograniczyłem się do  wyboru tylko niektorych motyów, a z innych wątków musiałem zrezygnować.

zaloguj się by móc komentować

Matejek @stanislaw-orda 17 czerwca 2019 21:10
17 czerwca 2019 22:34

rozumiem, wrzucając swój powierzchowny komentarz wykroczyłem poza ramy
cóż, przepraszam za ''zakłócenia''

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Matejek 17 czerwca 2019 22:34
17 czerwca 2019 23:09

Nie o to chodzi i nic nie szkodzi.
Coryllus zgłosił swoje votum separatum, ale źle je zaadresował.

Ja podałem link, pod którym są ilustracje dotyczące ścisle  tematu notki.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować