-

stanislaw-orda : unukalhai (unuk.al.hayah@gmail.com)

Jezusowy Całun (część 4, ostatnia)

Dotychczasowe części cyklu całunowego:
http://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/jezusowy-caun-1
http://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/jezusowy-caun-2
http://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/jezusowy-caun-3

Poprzednia notka z ww. cyklu zakończyła się na śmierci rycerza Galfryda/Gotfryda (Geoffreya) z Charny w bitwie stoczonej 19 września AD 1356 pod miastem Poitiers oraz na zabraniu, trzy lata wcześniej, Całunu z Besançon w Burgundii do Lirey w Szampanii przez ww. rycerza i jego żonę, Joannę z Vergy. (Odległość z Besançon do Lirey wynosi w linii prostej trochę ponad 100 km na płn. zachód).
[Poitiers - stolica regionu Poitou (Piktawia), który położony jest w środkowo-zachodniej Francji; Nazwa Piktawia wywodzi się od galijskiego plemienia Piktawów, którzy zamieszkiwali te tereny].

Młoda wdowa, wraz z małoletnimi dziećmi, w tym pierworodnym synem Geoffrey’em II (Galfryd II), po zamieszkaniu w Lirey zmuszona była samodzielnie pozyskiwać środki na utrzymanie rodziny. Konieczność ta skłoniła ją do zorganizowania publicznych pokazów Całunu w tutejszej kolegiacie, którą w tym celu mąż jej zdążył wybudować (przed swoją śmiercią na polu bitwy). Wystawienia przynosiły spore dochody, jak też przynosiła je sprzedaż różnego rodzaju rekwizytów (pamiątek) wiążących się tematycznie z Całunem. Jednym z takich rekwizytów był, między innymi, ołowiany medalion, przedstawiający wizerunek długiego płótna o splocie w charakterystyczne kłosy, na którym został wyobrażony podwójny profil ciała mężczyzny. Na medalionie znalazł się również herb rodu de Charny.
https://www.google.pl/search? tbm=isch&sa=1&ei=_3MaXaq_CM_5wQL456ygAQ&q=medaille+1855+pont+au+change%2C+musee+au+cluny&oq=medaille+1855+pont+au+change 2C+musee+au+cluny&gs_l=img.3...60859.65972..66654...0.0..0.311.1987.0j15j0j1......0....1..gws-wiz-img.JZ6PmimlL4k#imgrc=6Hk96kQBWfLJYM:&spf=1562014785810

http://racineshistoire.free.fr/LGN/PDF/Charny.pdf

Egzemplarz takiego właśnie medalionu wydobyto z dna Sekwany w AD 1855, prawdopodobnie jako pozostałość po pożarze w AD 1621, gdy spłonęły kantory bankierów i kramy jubilerskie, którymi szczelnie zabudowano ówczesny drewniany most, nazywany od rodzaju wykonywanych na nim profesji, Mostem Wymiany (Pont au Change). Miejsce to było od stuleci jednym z centrów usługowo-handlowych. Spalony most zastąpiono murowanym, który oddano do użytku ok. AD 1650, jednocześnie zakazując na nim stawiania kramów (czyli kontynuowania poprzedniej działalności). Obecny most został zbudowany w latach 1857-1860, w miejsce poprzednika, który wskutek powodzi uległ uszkodzeniu. Odnaleziony medalion jest przechowywany w Narodowym Muzeum Wieków Średnich w Paryżu (Musée National du Moyen Âge, znane jako Muzeum Cluny). https://www.google.pl/search? q=pont+au+change,+paris&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwi5_oCpypTjAhVNYlAKHQxKCxoQ_AUIESgC&biw=1366&bih=651

Otóż Całun znalazł się w AD 1353 w Lirey, ale czy wobec publicznych pokazów nie skojarzono by w Besançon, że jest wystawiana ich „zaginiona” relikwia? Joanna de Vergy wzięła pod uwagę tego rodzaju okoliczność i zleciła wykonanie kopii wizerunku znajdującego się na Całunie (choć tylko przedniej części), którą Guillaume (William) III de Vergy, arcybiskup Besançon i, „przypadkowo” wujek Joanny, „odnalazł” w AD 1377, jako ukrytą w jednej z wnęk właśnie odbudowanej katedry. A nawet potwierdził ożywienie zmarłego za jej przyczyną. Stanowiło to dla wiernych wystarczającą rękojmię „autentyczności” całunu, którego coroczne wystawienia w Wielki Czwartek trwały w katedrze do 1794 r., czyli do planowego, masowego niszczenia miejsc sakralnych i eksterminowania kleru katolickiego przez tzw. rewolucjonistów walczących, w imię postępu, z „przesądem religijnym”. Gdy rewolucjoniści zdjęli całun z ołtarza katedry w Besançon, stwierdzili, iż faktycznie jest to nieudolny malunek, (który tylko z daleka mógł przypominać zarysy oryginału) . Kopia została przez „rewolucjonistów” zniszczona.

„Odnalezienie się” całunu w Besançon pozwoliło wystawiać jego „kopię” w Lirey, bez wywołania reakcji roszczeniowej, skoro przeciez "oryginał" znajdował się na swoim miejscu.

Co prawda czternastowieczna kopia Całunu została zniszczona, ale zachowały się jej opisy i reprodukcje z XVII i z XVIII wieku. Twórca kopii uznał, że należy poprawić wszystko to, co uważał za błąd w sztuce, tzn. pominął na kopii wszelkie ślady krwi, plamy, zacieki, dziury po przepaleniach materiału, etc., etc.

Rzesze pielgrzymów w Lirey stawały się coraz liczniejsze, zaś kolejny dziedzic Lirey, Geoffroy II de Charny nie zwracał się o zgodę na wystawianie Całunu do Pierre’a d’Arcis, biskupa diecezji Troyes w granicach której znajdowało się Lirey. Katedra w Troyes była w fatalnym stanie, w AD 1389 zawaliła się w niej nawa, a biskup nie posiadał wystarczających funduszy na odbudowę. Tymczasem tłumy pątników szturmowały Lirey, pozbawiając potrzebnych dochodów biskupstwo w Troyes.

Biskup Troyes, Pierre d’Arcis postanowił zadziałać z pozycji siły, czyli  zabronił kanonikom z Lirey dalszego wystawiania Całunu. Kanonicy odwołali się do antypapieża Klemensa VII, rezydującego w Awinionie, który potwierdził ich prawa, natomiast nakazał biskupowi „wieczne milczenie” w tej sprawie. Biskup w AD 1389 roku odwołał się z kolei do króla Karola VI, skarżąc się, że kanonicy z Lirey „oszukują" wiernych wystawiając jakąś „fałszywkę”, co do której biskup uzyskał informacje o jej niedawnym namalowaniu. Król cofnął więc swoje poprzednio wydane zezwolenie na wystawianie Całunu i nakazał kanonikom oddać Całun biskupowi. W takim celu wysłał nawet komorników, aby odebrali przedmiot sporu. Kanonicy, wyposażeni w list Klemensa VII, uniknęli sekwestracji. Biskup wystosował obszerne memorandum do Klemensa VII, w którym powtórzył informację, iż Całun w kolegiacie w Lirey jest fałszerstwem, i że poprzedni biskup Troyes (Henri de Poitiers) znał malarza, który go namalował. Jak z tego widać, biskup słyszał, że gdzieś dzwonią, ale pomyliły mu się kościoły.

Ale jednocześnie Geoffroy II de Charny napisał do Klemensa VII skargę na biskupa.

Klemens VII wydał „salomonowy” wyrok rozstrzygając sprawę w trzech bullach z  datą 6 stycznia AD 1390. Pierwsza z nich miała charakter dekretu generalnego zabraniającego oddawania Całunowi czci w ramach liturgii i informowania pątników i wiernych, że wystawiany Całun jest kopią, nie zaś oryginałem. W drugiej bulli zakazano biskupowi Troyes sprzeciwiania się wystawianiu Całunu w Lirey, jeśli spełnione zostały warunki określone w pierwszej bulli. W trzeciej nałożono na sędziów kościelnych w diecezji Troyes podanie do publicznej wiadomości treści wydanych bulli i czuwania nad ich przestrzeganiem. Klemens VII rozstrzygnął sprawę kompromisowo, aby mieć „święty spokój” z powodu konfliktu biskupa z kanonikami.

Dalsze losy Całunu

Geoffroy II de Charny umarł w AD 1398, król Karol VI postradał zmysły i nie był w stanie dalej rządzić, zaczęła się walka o władzę między stronnictwami Burgundczyków i Armaniaków, która de facto przemieniła się w wojnę domową.

Zamieszanie wykorzystali Anglicy, którzy w AD 1415 zniszczyli wojska francuskie w bitwie pod Azincourt. Król Karol VI „Szalony” umarł w osamotnieniu w AD 1422. Zamieszanie polityczne spowodowało, iż wystawienia Całunu stały się zbyt ryzykowne. Kanonicy z Lirey postanowili zwrócić Całun właścicielom i w AD 1418 przekazali go hrabiemu Humbertowi de la Roche, właścicielowi Seyssel i Viliers, mężowi Małgorzaty de Charny, która była córką Geoffrey’a II de Charny i ostatnią przedstawicielką rodu de Charny. Hrabia przemieszczał Całun po różnych swoich posiadłościach w Burgundii, wystawiając go corocznie dla wiernych. Gdy umarł w AD 1438 jedyną właścicielka Całunu została Małgorzata de Charny. W AD 1443, gdy sytuacja wojenno-polityczna uspokoiła się, kanonicy z Lirey zażądali zwrotu Całunu. Hrabina Małgorzata obiecała im zwrócić Całun w ciągu trzech lat, a w tym czasie miała wypłacać dla kościoła w Lirey odszkodowanie za utracone wpływy z tytułu pątniczej jałmużny. Po upływie czterech lat kanonicy wnieśli sprawę do sądu kościelnego w Besancon, ale po kolejnej interwencji hrabiny zwrot został odroczony o dwa lata, a w tym okresie miała uiszczać  wyższe odszkodowanie. W AD 1449, gdy upływał okres odroczenia, hrabina przedłużyła je znowu na kolejne trzy lata, pod warunkiem wypłacania jeszcze wyższego odszkodowania. Należy dodać, iż do tej pory nie wpłaciła ani grosza z kwot dotychczas zadeklarowanych. Małgorzata jeździła z Całunem po różnych posiadłościach, będąc w ten sposób nieuchwytna dla sądów.

W AD 1452 wystawiła Całun na zamku Germolles w Burgundii, zaś w następnym roku na dworze księcia Sabaudii - Ludwika I (Louis I de Savoie) w Genewie. Po czym wyjechała z Genewy już bez Całunu, udając się do zamku w Varambon. Małgorzata nie miała spadkobiercy, któremu mogłaby powierzyć Całun, zaś kanonicy z Lirey nie dawali gwarancji, iż będą w stanie uchronić Relikwię przed  niebezpieczeństwami i zakusami, Co innego w przypadku potężnego rodu książąt sabaudzkich. Ponadto, Ludwik I Sabaudzki pochodził od króla Ludwika IX, świętego Kościoła rzymskiego od AD 1297, z kolei ojciec Ludwika, Amadeusz VIII, wskutek śmierci żony oraz najstarszego z synów, wycofał się w AD 1434 z życia publicznego i założył zakon pw. św. Maurycego, którego został przełożonym. W AD 1439 na soborze w Bazylei został wybrany papieżem (antypapieżem), przyjmując imię Feliksa V, ale z funkcji tej zrezygnował 10 lat później, po czym odprawił pokutę i uznał władzę prawowitego papieża Mikołaja V.

https://en.wikipedia.org/wiki/Ch%C3%A2teau_de_Germolles

https://www.expedia.com.ph/Varambon-Hotels-Chateau-De-Varambon.h23186573.Hotel-Information?chkin=05%2F31%2F2019&chkout=06%2F01%2F2019&regionId=6123232&destination=Aranc%2C+Ain%2C+France&swpToggleOn=true&rm1=a2&x_pwa=1&sort=recommended&rfrr=HSR&pwa_ts=1559284425373

W dniu 22 marca AD 1453 Małgorzata de Charny podpisała porozumienie z księciem Ludwikiem i jego żoną na mocy którego otrzymała dożywotnia rentę na zamku w Miribel.

https://fr.wikipedia.org/wiki/Ch%C3%A2teau_de_Miribel

W treści porozumienia nie było wzmianki o Całunie. Powód był taki, iż w AD 1457 trybunał kościelny w Besancon nałożył na Małgorzatę ekskomunikę z powodu nie wywiązywania się przez nią z ugody zawartej z kanonikami z Lirey. Małgorzata umarła w AD 1459 w stanie ekskomuniki.

Na mocy umowy z dnia 6 lutego AD 1464 przez księcia Ludwika I Sabaudzkiego z kanonikami z Lirey, prawowitym właścicielem Całunu został Dom Sabaudzki (Casa de Savoia). Kanonicy otrzymali w zamian roczną rentę w wysokości 50 franków.

Od tej pory Całun był przemieszczany po posiadłościach dynastii sabaudzkiej. Trudne losy tej dynastii były powodem, że Całun często zmieniał miejsce pobytu.

Na początku XVI wieku Całun był wystawiany w specjalnie zbudowanej w tym celu kaplicy w Chambery, której franciszkański teolog Francesco della Rovere, przekonany o autentyczności Całunu, gdy został wybrany papieżem Sykstusem V, nadał tytuł Kaplicy Świętego Całunu. Na początku grudnia AD 1532 w kaplicy tej wybuchł pożar, w trakcie którego drewniane stelle (podpory) chóru spadły na skrzynię, w której przechowywany był Całun. Skrzynia doznała uszkodzeń oraz niewielkim uszkodzeniom (nadpaleniom) uległo płótno Całunu. W celu ugaszenia skrzyni zalano ją wodą, a wraz z nią Całun. Zachowały się sporządzane notarialnie protokoły dotyczące rodzaju uszkodzeń i zakresu prac naprawczych Całunu. W kolejnych latach Całun był wystawiany i przechowywany w różnych miejscowościach, znana jest dokładnie jego marszruta poprzez XVI i XVII wiek.

Od 5 października AD 1706 Całun jest na stałe (poza latami II wojny światowej) przechowywany w Turynie.

Losy Całunu podczas I i II wojny światowej opisałem w notce:
http://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/wojna-i-caun

Wszystkie publiczne wystawienia Całunu od 5 października AD 1706 są udokumentowane, czyli już przez ponad przez trzy wieki.

Na mocy rozporządzenia wydanego 27 marca AD 1981  w Genewie przez Humberta, księcia Piemontu, syna króla Wiktora Emanuela III, Całun Turyński został przekazany przez Dom Sabaudzki na własność Stolicy Apostolskiej, czyli za pontyfikatu Jana Pawła II.

Kilka kwestii na zakończenie

W piątek 14 miesiąca nisan roku hebrajskiego o godzinie 9-tej Jezus umarł na krzyżu. Według obecnej rachuby europejskiej stało się to 8 kwietnia roku 30-go o godzinie 15:00.

Ze względu na święto Paschy zaczynające się za kilka godzin musiano szybko pochować skazańca. W prawie żydowskim (Księga Powtórzonego Prawa 21, 22-23), był zawarty nakaz, że skazaniec stracony i powieszony na drzewie nie może wisieć na nim przez noc i przed nocą musi zostać pochowany. W innym przypadku zanieczyści samą swoją obecnością osoby, które będą przechodziły w pobliżu. Co w tej konkretnej dacie uniemożliwiłoby tym osobom uczestniczenie w obrzędach paschalnych w Świątyni Jerozolimskiej.

Należy wyjaśnić, iż szabas (sobota) nie zaczynał się o zachodzie słońca w piątek, ale zaczynał się wtedy, gdy na niebie zabłysła trzecia gwiazda. W dniu 8 kwietnia roku 30-go Słońce zaszło o godz. 18:08, a trzecia gwiazda zaświeciła ok. godziny później. Oznaczało to, iż na pochowanie Jezusa, od chwili jego śmierci, pozostawało ok. czterech godzin.

Rytuał grzebania w prawie żydowskim zabraniał dotykania ciała zmarłego gołymi rękami. Zatem ciało owijano szczelnie w duże płótno. Następnie obwiązywano je opaskami i polewano wonnościami. Wg zapisów ewangelicznych ( J 19,39) na ciało Jezusa wylano ok. 100 ówczesnych funtów mieszaniny mirry i aloesu, co oznacza ok. 33 kg tego środka konserwującego. Tradycja pogrzebowa Izraelitów nakazywała, by grób pozostawał otwarty przez trzy dni, żeby wykluczyć zamknięcie w grobie osoby u której zaistniał przypadek śmierci pozornej. W przypadku Jezusa zdecydowano o zamknięciu grobu, ponieważ raz, że była to wigilia paschalna, w czasie szabasu i następującego po nim święta nie zezwalano na żadne czynności, a dwa, że istniała pewność, iż Jezus jest martwy. Dalsze konieczne zabiegi możliwe były dopiero poczynając od niedzieli rano. Dlatego dopiero wówczas wymienione przez Ewangelistów osoby udały się do grobu z wonnościami, aby dokończyć obrządków przy zmarłym.

W AD 971 arcybiskup Kolonii Geron udał się do Konstantynopola, by na polecenie cesarza Ottona I, poszukać żony z cesarskiego rodu dla syna mającego odziedziczyć tron cesarski. Tam wynegocjował, że ta przyszła żona będzie Teofanu, wówczas dwunastoletnia siostrzenica cesarzowej (córka siostry pierwszej żony cesarza Jana I Tzimiskesa). W Konstantynopolu abp obejrzał Całun (Sindon), nakazał go odrysować i dokładnie wymierzyć. Po powrocie z Konstantynopola polecił swojemu najlepszemu snycerzowi wykonanie krucyfiksu w proporcji sylwetki Ukrzyżowanego jak 1 do 1. Zarówno szczegóły twarzy, pozycja głowy i ciała oraz pozornie pozbawione kciuków dłonie są na krucyfiksie takie jak  na Całunie Turyńskim.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Krucyfiks_Gerona

W AD 1150 do Konstantynopola przybyła delegacja króla węgierskiego i chorwackiego Gejzy II z dynastii Arpadów, by przygotować ślub córki cesarskiej Marii Komneny z księciem Belą, następcą tronu (późniejszy król Bela III). Co prawda ślub ten nie doszedł do skutku, ale jeden z mnichów-protokólantów, po powrocie do Budy namalował Całun Jezusowy, tak jak go sobie zapamiętał. Rękopis zawierający ten rysunek, powstały na pewno przed AD 1195, znany jest pod nazwą Codex Pray . Dzisiaj stanowi eksponat w budapeszteńskim Muzeum im. Szechenyi’ego (Nemzeti Múzeum Országos Széchényi Könyvtára).

http://theshroudofturin.blogspot.com/2010/01/shroud-of-turin-z-pray-manuscript.html

Wizerunek w ww. manuskrypcie zawiera kilkanaście odniesień do wizerunku na Całunie Turyńskim.

Współczesne badania nad Całunem, w których wykorzystuje się najbardziej nowoczesne technologie, łącznie z warstwowym skanowaniem elektronowym są szeroko omawiana w licznych publikacjach, nie ma potrzeby ich, bodaj skrótowej, prezentacji. Ktoś zainteresowany może łatwo do nich dotrzeć i się z nimi zapoznać.

Dodam tylko, iż obok zalinkowanej wcześniej notki o losach Całunu podczas I i II wojny, napisałem jeszcze jedną notkę, którą także należy zaliczyć do wątku całunowego, a mianowicie:

http://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/graalowanie-czyli-remanentow-ciag-dalszy

Na zakończenie przytoczę, za publikacją Saverio Gaety, pt.: „Drugi Całun”, słowa włoskiej mistyczki Marii Valtorty z 10 tomu jej dzieł, w których przekazuje ona orędzie Matki Bożej na temat Całunu. (Chcę zaznaczyć, iż wizje tej mistyczki nie są, jak dotychczas, uznane przez Kościół jako natchnione przez Ducha Świętego).

Przekazuje ona owe orędzie w takich słowach:

„Przypomnijcie sobie Piotra w czasie godzin, gdy wyda ci się, że demon jest silniejszy od Boga. Bóg był więźniem ludzi, umęczonym, skazanym, biczowanym, umierającym. Ale ponieważ nawet wśród największych prześladowań Bóg jest zawsze Bogiem, jeżeli porusza myśl, a więc niedotykalny jest Bóg, który ją wzbudza. Tak oto kontestatorom, niewierzącym, ludziom zadającym bezsensowne pytanie „dlaczego”, winnym świętokradztw, Bóg odpowiada bez słów poprzez to Płótno”.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



tagi: całun turyński 

stanislaw-orda
2 lipca 2019 16:59
11     795    9 zaloguj sie by polubić
komentarze:

Maryla-Sztajer @stanislaw-orda
2 lipca 2019 17:10

Nasze stałe pragnienie...i dążenie by zobaczyć Boga ....ziści się. 

Całun wyraża to pragnienie. Naturalne dla Duszy kochającej. Jak nie chcieć widzieć  Umiłowanego?

.

 

zaloguj się by móc komentować

Matejek @stanislaw-orda 2 lipca 2019 17:00
2 lipca 2019 18:54

dzięki za dobrą pracę
hm, jednak ...
czym jest obraz Męki i Śmierci ... bez Zmartwychwstania?
życzę części V

zaloguj się by móc komentować


stanislaw-orda @Matejek 2 lipca 2019 18:54
2 lipca 2019 20:19

Ten obraz (Całun) powstał dlatego i taki sposób,  że było  Zmartwychwstanie.

I  to właśnie stanowi  oczywisty temat  tego cyklu.

zaloguj się by móc komentować


stanislaw-orda @olo 2 lipca 2019 22:05
2 lipca 2019 22:07

nieomal pielgrzymka pokutna

zaloguj się by móc komentować

olo @stanislaw-orda
2 lipca 2019 22:37

tak

dobranoc

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @stanislaw-orda 2 lipca 2019 20:19
3 lipca 2019 16:26

Tak też właśnie.

Autorowi zaś gratuluję wytrwałości w dążeniu do celu, dzięki czemu powstał naprawdę lekki, pomimo ciężaru gatunkowego, a jednocześnie rzeczowy tekst o całunie. Który oprócz tego że jest nośnikiem/symbolem (dowodem być nie musi) wiary w Zmartwychwstanie, to jest również fizycznym przedmiotem o konkretnej historii.

Wielkie dzięki za pracę. Ukłony

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @OdysSynLaertesa 3 lipca 2019 16:26
3 lipca 2019 18:24

Wcześniej przedstawiłem  cykl "jezusowy", ale prezentacja nie mogła być tak skondensowana w czasie  ze względu na znacznie bardziej rozległy zakres tematyki.

Największym problemem zazwyczaj jest, które kwestie  przedstawić, a które  pominąć, skoro publikacjami  związanymi tematycznie można zapełnić sporą bibliotekę. 

zaloguj się by móc komentować

atelin @stanislaw-orda
7 lipca 2019 10:16

Super cykl. Dzięki.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować