-

stanislaw-orda : unukalhai (unuk.al.hayah@gmail.com)

Wojna i Całun

Tekst niniejszy  nie traktuje o całości losów Całunu Turyńskiego, poczynając od Grobu Pańskiego nieopodal Golgoty, poprzez Edessę, Konstantynopol, Ateny, Langwedocję, Szampanię aż do Sabaudii i Piemontu. Opisuje natomiast podjęte działania w związku z wybuchem II wojny światowej. w wyniku których udało się ocalić od zniszczenia płótno grobowe Jezusa Chrystusa.

Rozpoczęcie przez Niemcy kampanii wojennej przeciwko Polsce we wrześniu 1939 r., a także fakt formalnego przystąpieniu do wojny z Niemcami przez Francję i Anglię, zapaliło lampki ostrzegawcze wśród opiekunów Całunu, gdyż Włochy, jako państwo Osi, były zobligowane do tego aby walczyć po stronie Niemiec. A Turyn był jednym z największych ośrodków przemysłowych we Włoszech (zakłady FIAT, stalownie, montownie, etc.), skąd było pewne, że bombardowania nie ominą tego miasta. Już podczas pierwszej wojny wojska austro-węgierskie przy wsparciu korpusów niemieckich podczas ofensywy w północnych Włoszech (jesień 1917 i pierwsze półrocze 1918 roku) podjęły próbę zbombardowania czegoś w Turynie, ale ówczesne samoloty nie dysponowały wystarczającymi osiągami i mocą niszczenia, zatem niewiele z tych zamiarów wyszło. W 1918 roku Całun również został ukryty, ale wówczas nie opuścił Turynu.

W roku 1939 sytuacja była zdecydowanie inna. Intensywny rozwój lotnictwa stwarzał zagrożenia o nieporównywalnej skali do realiów znanych z poprzedniej wojny. Jakie takie wyobrażenie o możliwościach działań lotniczych dawała wojna domowa w Hiszpanii, która formalnie zakończyła się tylko kilka miesięcy wcześniej, niż rozpoczęła się agresja armii niemieckich na Polskę.

Wówczas formalnym właścicielem Całunu była dynastia sabaudzka (Casa di Savoia - Dom Sabaudzki), czyli jej ówczesna aktualna głowa król Wiktor Emanuel III, podówczas człowiek już 70-letni i mało zainteresowany czymkolwiek innym, niż stanem własnego zdrowia. Dlatego też inicjatywę w kwestii ukrycia Całunu poprzez ewakuowanie relikwii z potencjalnie niebezpiecznego miejsca, jakim był Turyn, podjął arcybiskup Turynu kardynał Maurilio Fossati we współpracy z sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej, a ściślej papieża Piusa XII, kardynałem Luigi Maglione.

W Turynie miejscem przechowywania Całunu była kaplica specjalnie w tym celu zaprojektowana i zbudowana w latach 1666-1690 (Cappella della Sacra Sindone) przez zakonnika augustianina (teatyna), architekta Guarino Guariniego. Kaplica stanowi łącznik pomiędzy bazyliką katedralną Św. Jana Chrzciciela w Turynie (Duomo San Giovanni Battista) a Pałacem Królewskim (Palazzo di Reale).

Wymienieni dostojnicy Kościoła Rzymsko-katolickiego skontaktowali się z następcą tronu włoskiego, księciem Humbertem (późniejszy Humbert II di Savoia, jednomiesięczny król Włoch w okresie od 9 maja do 12 czerwca 1946 r.). W efekcie król Wiktor Emmanuel wyraził zgodę na wywiezienie płótna Całunu w celu ukrycia go przed przewidywanymi skutkami działań wojennych. Rozważano dwie lokalizacje, a mianowicie Rzym – Pałac Kwirynalski jako miejsce tymczasowe oraz docelowo klasztor na Monte Cassino. Kardynał Luigi Maglione wskazał, jako lepszą alternatywę, sanktuarium w Montevergine w prowincji Avellino (region Kampania) położone na wysokości nieomal 1300 m npm i oddalone o ok. 100 km (w linii prostej) na południowy wschód od Monte Cassino.

Klasztor i opactwo na górze Monte Virgiliano (dzisiejsze Montevergine) założył w 1126 roku włoski pielgrzym Św. Wilhelm Vercelli, który po odbyciu pielgrzymki do Santiago de Compostela i Ziemi Świętej oraz po spotkaniu ze św. Janem z Matery (Jan z Pulsano), przybył do tej okolicy, po czym oczarowany pięknem góry zdecydował się wieść tutaj życie eremity i zamieszkał w jednej z grot. W tym miejscu objawił mu się Jezus Chrystus polecając, by Wilhelm założył sanktuarium poświęcone Matce Bożej i wspólnotę mniszą, która opiekowałaby się tym świętym miejscem. Wilhelm utworzył bractwo (wilhelmianie), o regule oparte na benedyktyńskiej (Św. Benedykta z Nursji). W Sanktuarium Monte Vergine (Góra Dziewicy) znajduje się obraz Matki Bożej. Św. Wilhelm zmarł w 1142 r. w Goleto, jego szczątki w 1807 r. przeniesiono na Montevergine i umieszczono w krypcie.

Największym wyzwaniem logistycznym było wywiezienie Całunu z Turynu w taki sposób, aby ten fakt utrzymać w tajemnicy przed wiernymi i aby znała miejsce przeznaczenia tylko niezbędna ilość zaangażowanych osób. Takich osób było łącznie dwanaście i wszystkie one dochowały tajemnicy.

W nocy 7 września 1939 roku skrzynia, w której umieszczony był Całun (w czasie gdy nie był wystawiany na pokazach dla wiernych) została przeniesiona do prywatnego mieszkania Kustosza Całunu, prałata Paolo Brusa, gdzie przy pomocy Don Giuseppe Gallino – teologa zajmującego się badaniem relikwii, skrzynię z Całunem zapakowano do zwykłej drewnianej skrzyni obitej szarym płótnem oznaczonej jedynie napisem „Relikwiarz” i następnie zawieziono na dworzec kolejowy, na ktorym wysłano bagaż jako zwyczajną kolejową przesyłkę towarową do Watykanu. W watykańskim Pałacu na Kwirynale skrzynia z Całunem przebywała od 8 do 26 września 1939 roku. W tzw. międzyczasie Pius XII wyraził swoją zgodę na przechowanie Całunu w sanktuarium na Montevergine. Do miejsca swojego przeznaczenia przesyłka dotarła samochodem w obecności kapelana sanktuarium Giuseppe Gariglio, a „pokwitował” jej dostarczenie przeor sanktuarium Bernardo Rabasca. Na miejsce dla skrzyni z Całunem wykuto specjalną wnękę w skale (zboczu góry), do której przylegał bezpośrednio mur sanktuarium . Było to miejsce „pod bocznym chórem nocnym”, na którym zakonnicy, nieświadomi faktu ukrycia najważniejszej relikwi chrześcijaństwa, wykonywali tuż obok swoje śpiewy modlitewne. Całun był ukryty w tym miejscu przez siedem lat, jeden miesiąc i cztery dni.

Miasteczka na drodze aliantów do Rzymu były kompletnie zniszczone. Zniszczone zostało całkowicie Avellino, a w położonym o ok. 20 km od tego miasteczka opactwie stacjonowała część formacji niemieckich (położone wysoko w górach zabudowania opactwa stanowiły dogodne miejsce do obserwacji ruchu samolotów), zniszczone kompletnie zostało także Cassino oraz zostały zrównane z ziemią inne miejscowości. Klasztory wokół miejscowości pełniły rolę schronienia dla uchodźców zbombardowanych miasteczek oraz funkcjonowały jako szpitale dla rannych i chorych. Taką rolę pełnił także klasztor na Monte Cassino, oznakowany wielkim czerwonym krzyżem na białej płachcie, widocznym doskonale z wysokości i wokół którego w promieniu 300 metrów nie było żadnych stanowisk ogniowych oddziałów niemieckich, o czym alianci byli poinformowani od początku walk. Wydawało się to dostateczną gwarancją, że klasztor ominie niszczycielskie bombardowanie. Tym bardziej, że nie zdążono ewakuować z Monte Cassino wszystkich przechowywanych tam zabytków piśmiennictwa z pierwszych wieków chrześcijaństwa. No i \znajdowała się w klasztorze ekspozycja księcia Piemontu, wspomnianego wcześniej Humberta di Savoia, a mianowicie gromadzone przez wiele lat obrazy i grafiki przedstawiające Całun Turyński. Po raz pierwszy zbiór ten, znany jako Kolekcja Jego Królewskiej Wysokości Księcia Piemontu został wystawiony w Turynie w 1931 roku, a następnie kolekcja znalazla miejsce przechowywania w watykańskim Palazzo del Quirinale. Po wybuchu wojny została zdeponowano ją w klasztorze na Monte Cassino, a w wyniku bombardowań klasztoru przez lotnictwo alianckie uległa kompletnemu zniszczeniu. Moje osobiste przekonanie jest takie, że protestanccy ikonoklaści i masoni z dowództwa USAF, zajadli i zdeklarowani heretycy, którzy antykatolicyzm wyssali z mlekiem, byli przekonani (z donosów siatki wywiadowczej), że skoro tam jest przechowywana kolekcja o takiej tematyce, to jest zapewne ukryty również w tym samym miejscu Całun. Stąd wzięło się to zapamiętale bestialskie niszczenie klasztoru akurat na Monte Cassino, chociaż nie przedstawiał on żadnego znaczenia militarnego. Pozostałe klasztory, usytuowane opodal innych szczytów górskich, podobny los jakoś ominął.

Gdy wojna zakończyła się, we Włoszech zapanował chaos, dokonywano masowych linczów, czyli samosądów w ramach rozliczania się z ‘faszystami”, na porządku dziennym działy się rozboje, rabunki, gwałty, rzezie itp.

W wyniku zdarzeń które zaszły tuż po wojnie powstał, raczej niespodzianie, trudny do rozwiązania problem. Otóż w protokóle, na mocy którego Całun został oddany na przechowanie do sanktuarium w Montevergine, znajdował się zapis w brzmieniu, iż „relikwia ta zostanie zwrócona i wydana, gdy tylko będzie taki nakaz Jego Wysokości Króla Imperatora”. Tymczasem Wiktor Emanuel abdykował 9 maja 1946 roku na rzecz swojego syna Humberta, a w czerwcu tego samego roku została w wyniku referendum, aczkolwiek większością ledwo 51% głosów zniesiona monarchia we Włoszech (zapewne ktoś posiadał wiedzę o tym, jakie były prawdziwe wyniki tego głosowania).
Wskutek czego obaj byli monarchowie reprezentujący ostatnich władców Domu Sabaudzkiego udali się na wygnanie, najpierw do Egiptu, gdzie w następnym roku zmarł okradziony doszczętnie przez złodziei ojciec, zaś syn Humbert wyjechał z Egiptu przez Szwajcarię do Portugalii, gdzie znalazł schronienie w miejscowości Cascais k/Lizbony (Hubert II di Savoie zmarł w Genewie w 1983 roku po wieloletniej chorobie).

Dopiero w październiku 1946 roku dotarła do kardynała Maurilio Fossati (arcybiskupa Turynu) zgoda wyrażona na piśmie przez byłego króla Humberta na zabranie Całunu z powrotem do Turynu, co niezwłocznie zostało wykonane i Całun 31 października 1946 roku powrócił do Turynu.

Natomiast rozporządzenie Humberta II di Savoia, w którym znalazła się dyspozycja, aby po jego śmierci pełna własność Całunu została przekazana w darze Stolicy Apostolskiej podpisane zostało na dwa lata przed śmiercią króla, czyli 27 marca 1981 roku w Genewie, gdzie król ten przebywał na leczeniu szpitalnym.

 

 

 



tagi: całun turyński 

stanislaw-orda
26 września 2017 23:10
3     2217    6 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Shork @stanislaw-orda
27 września 2017 08:24

to bombardowanie Monte Cassino z powodu relikwi za bardzo mi nie pasuje do tego, że Niemcy jednak wzgórza bronili.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Shork 27 września 2017 08:24
27 września 2017 08:51

Wzgórza tak, ale nie klasztoru.

Byla uzgodniona z aliantami strefa neutralna w promieniu 300 metrów od klasztoru na Monte Cassino.

W tym promieniu nie było pozycji niemieckich.

Grenadierzy niemieccy nie zostali zresztą pokonani przez ataki alianckie na Monte Cassino. Wszystkie te ataki zostały odparte z ogromnymi stratami po stronie atakujących. Po prostu w innym rejonie przerwana został linia obrony niemieckiej ryglująca podejścia na Rzym i Niemcy musieli wycofać swoje formacje, m. in. ze wzgórz wokół  Cassino. Skrócili front, aby nie dać  zamknąć w kotle (okrążeniu) swoich oddziałów. Sztandary alianckie, w tym polskie, zostały zatknięte na gruzach klasztoru Monte Cassino wówczas, gdy  nie było już w tym rejonioe  formacji  niemieckich. 

 

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @stanislaw-orda
29 września 2017 22:26

Chyba coś "cafło" komentujących.

Ale nie wiem co.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować