-

stanislaw-orda : unukalhai (unuk.al.hayah@gmail.com). Bawię się z losem w chowanego

Dwaj despotowie

W cyklu notek przedstawiam dwie postaci, z długiego szpaleru tych, które zostały pominięte w ramach oferty edukacyjno-kulturalnej, mającej za zadanie przerobić możliwości percepcyjne ofiar kolejnych reform edukacji do formatu wystarczającego jedynie do odbioru propagandowej papki medialnej. Czyli do poziomu oferty, w której wyznacza się, co jest obowiązujące i ważne od dzisiaj, a co właśnie zostało zdyskwalifikowane jako passé, a także jakim pojęciom, zgodnie z aktualnymi wymogami IDEOLO, zmienia się znak plus na minus lub odwrotnie. Zanim jednak wyjawię, czyje postaci zostaną opisane w cyklu rozpoczętym niniejszą notką, kilka zdań wyjaśnienia w kwestii, któż to taki owi despotowie.

Jestem zdania, iż postaci te nie powinny pozostawać tak kompletnie nieznanymi, bowiem ich życiorysy stanowią „gotowiec” dla produkcji medialnych czy filmowych. Jednak w czasach rozchwianych koniunktur politycznych, które aktualnie skazują na zapomnienie, inne niż martyrologiczno-gułagowe ślady polskości na Wschodzie, nigdy się na takowe nie doczekamy. W moim przekonaniu stanowi to wystarczająco dobry powód do zamieszczania podobnego rodzaju tekstów.

Na wstępie podam wyjaśnienie co to takiego jest ów despota”. Zastrzegam, że nie odnoszę się do potocznych skojarzeń wiążących się ze współczesnym sensem tego określenia, jak np. bezwzględny tyran z narzucającymi się natychmiast obrazami Stalina, Hitlera, Mao Zedonga, Pol Pota czy obydwu Kimów albo też licznych kacyków afrykańskich, azjatyckich czy latynoamerykańskich. A bodaj choćby nawet i tyran domowy.

Z tego względu tytuł notki sformułowałem jako coś w rodzaju wabika, gdyż umieszczenie w nim nazwiska głównych bohaterów (przy okazji: rodzonych braci) nikomu z niczym by się nie skojarzyło.

A zatem ad rem

Despotowie to tytuł przynależny dla książąt krwi w Cesarstwie Bizantyjskim, czyli dla synów władcy z dynastii panującej. Był to tytuł dworski nadawany autonomicznym władcom (władykom), czyli niezależnym administratorom wydzielonych regionów tegoż Cesarstwa (określanym jako despotat). Na terenach wchodzących w skład Cesarstwa, jak również na jego ziemiach wasalnych, tytuł ten miał zastosowanie wobec członków rodziny panującej w danym regionie (królestwie, itp.). W kontekście głównego wątku interesuje nas Serbia, o której urozmaiconych dziejach powstało wiele publikacji, a której ziemie znajdowały się przez spory szmat czasu w rozmaitych relacjach z Cesarstwem Bizantyjskim. Nie miejsce tu na szczegóły tych relacji. Dla potrzeb niniejszej notki wystarczy informacja, iż po bitwie stoczonej w lipcu 1389 r. na Kosowym Polu, w której zginęli dowódcy antagonistycznych armii, tj. tureckiej – sułtan Murat I oraz serbskiej - król Lazar Hrebeljanowicz, znaczna część Królestwa Serbii została włączona w skład Imperium Osmańskiego. Królestwo Serbskie zbudowane przez króla Stefana Silnego (Stefan Urosz IV Duszan) w swoim dotychczasowym kształcie terytorialnym upadło wskutek ekspansji Turków na tereny Bałkanów. Syn króla Lazara, Stefan Lazarewicz, w wyniku wspomnianych perturbacji, został władcą o statusie wasala Turków na pozostałości ziem serbskich. Dla podkreślenia rangi tego statusu, córka księcia Lazarewicza o imieniu Oliwiera (tur. Despina hatun), została zaślubiona z Bajazydem, synem sułtana Murata, czyli jego następcą na tronie osmańskim. Gdy w 1402 r., w rezultacie jednego z kolejnych najazdów Mongołów dowodzonych przez Tamerlana, armia osmańska została rozgromiona w bitwie pod Ankarą i w której poległ sułtan Bajazyd, wówczas Stefan Lazarewicz (wasal walczący po stronie tureckiej na czele 5-cio tysięcznego korpusu serbskiego) zwrócił się do cesarza bizantyjskiego Manuela II Paleologa z prośbą o protekcję, gdyż wolał być wasalem Bizancjum. Cesarz nadał mu tytuł despoty, ale Bizancjum nie dysponowało już wówczas możliwościami dla udzielenia wsparcia militarnego. Tym samym Stefan Lazarewicz został pierwszym władcą Królestwa Serbii posługującym się bizantyjskim tytułem despota.

Na resztówce królestwa serbskiego jeszcze przez niemal 70 lat funkcjonował serbski despotat w formie na wpół niezależnego bytu państwowego. W sytuacji niemożności otrzymania wsparcia ze strony Bizancjum, Lazarewicz zwrócił się z taką prośbą do króla Węgier, Zygmunta Luksemburskiego, który ochoczo wyraził zgodę, oddając temu despocie w 1404 r. miasto Belgrad jako dożywotnie nadanie osobiste. Od tamtego czasu Belgrad pozostaje stolicą Serbii bez względu na jej zmienne losy polityczne, podporządkowanie polityczne czy też obszar i kształt terytorium.

Gdy w 1459 r. również i ten twór serbskiej państwowości został ostatecznie podbity przez Osmanów, pozostałości serbskich domen przetrwały jeszcze przez około 80 lat w kilku resztkowych despotatach na południowych terenach królestwa Węgier, jako wasalni poddani króla węgierskiego. Królestwo Węgier zajmowało wówczas rozległe ziemie, wśród których, oprócz terenu współczesnej Republiki Węgierskiej wymienić można, między innymi, Siedmiogród, Mołdawię czy Wołoszę (Multany) określaną u nas błędnie, choć konsekwentnie, jako „Wołoszczyzna”, a który to termin w dzisiejszych czasach wywoływać może głównie kulinarne skojarzenie.

Wypada jeszcze wspomnieć, iż ostatnimi z serbskich despotów na historycznych terenach serbskich (tj. Belgrad i Smederevo) byli w latach 1456-59 kolejno Lazar Branković, Stefan Branković oraz Stepan II Tomaszević. Wojska tureckie, po ostatecznym zajęciu ziem serbskich 20 lipca 1459 r., znalazły się na granicy królestwa Węgier, co wzbudziło uzasadnione obawy ówczesnego władcy węgierskiego Macieja I Korwina (z rodu Hunyadi’ych). Postanowił on zbudować coś rodzaju bufora antytureckiego w południowych regionach swojego królestwa (głównie w rejonie zwanym Srem, (Szerémség; Szrem), w którym mieli rezydować serbscy wasale. Wspomniany bufor w Sremie zakończył się w 1540 r. wraz z podziałem królestwa Węgier pomiędzy Imperium Osmańskim (Turcja), a imperium Habsburgów (Austria), jako jednym ze skutków bitwy pod Mohaczem stoczonej w końcu sierpnia 1526 r. Rzecz jasna, owi buforowi despotowie posiadali status zbliżony do pozycji wójtów, kasztelanów lub starostów grodzkich w swoich miejscowościach, czyli status ich był zdecydowanie niższej rangi niż wspomnianego wcześniej Stefana Lazarewicza. Ostatnim z serbskich despotów na sremskim buforze był Stepan Štiljanović z klanu Pasztrowiczów.

Tyle odnośnie wyjaśnienia genezy określeń despota, despotowie oraz despotat.

We wstępie do niniejszego opowiadania znalazł się wyraźnie zasugerowany związek bohaterów notki z serbskimi despotami. Ich nazwisko, znane i cenione w Wielkim Księstwie Litewskim prowokowało do odszukania dla nich początków drzewa genealogicznego. A oto, co w tej kwestii udało się ustalić historykom w osobach: Maurycy Krupowicz, Maciej Stryjkowski, Józef Łukaszewicz, Siergiej Michajłowicz Sołowjow oraz, analogicznie, heraldykom: Bartłomiej/Bartosz Paprocki, Kasper Niesiecki, Adam Boniecki.

Zenowicze
W końcu XIV i w pierwszej połowie XV stulecia hospodarowie mołdawscy oraz wołoscy byli na ogół lennikami władców polskich. Część członków serbskich rodów z południowych regionów królestwa serbskiego (despotaty) szukała schronienia przed ekspansją turecką , między innymi, na terenach Wołoszy, Besarabii i Mołdawii.

Mapa Mołdawii (2 poł. XV wieku)

https://en.wikipedia.org/wiki/Moldavia

Wołosza – Wallachia (mapa - XVI wiek)

https://en.wikipedia.org/wiki/Wallachia

Jednym z nich był Bratosza albo Bratosz (w polskich edycjach zmieniany niekiedy w Bartosza), który osiedlił się na ziemi, wówczas znajdującej się pod panowaniem króla Węgier i jednocześnie króla Polski (Ludwik Węgierski/Ludwik I Wielki). Na tych terenach erygowane zostało biskupstwo katolickie w Serecie (obecnie miejscowość w Rumunii), którego pierwszym ordynariuszem od 1370 r. był Jędrzej, herbu Jastrzębiec, polski franciszkanin z Krakowa, spowiednik królowej Węgier Elżbiety i króla Polski - Jadwigi z Andegawenów. Potem, od 1387 r. był on pierwszym biskupem wileńskim (zm. w 1398 r.). Określany bywa, w zależności od terenów na jakich pełnił posługę kapłańską, jako Andrzej Polak albo Andrzej Wasiło.
https://pl.wikisource.org/wiki/Encyklopedja_Ko%C5%9Bcielna/Bako%C5%84skie_biskupstwo

Tym samym serbscy osiedleńcy na terenach Wołoszy i Mołdawii byli niejako z automatu (tj. z tytułu stosunku wasalnego) stronnikami króla Węgier i Polski, a następnie królów Polski i Litwy.

W północnej Mołdawii znajduje się miejscowość (obecnie wieś) Brâtuşeni (Bratoszyn), w rejonie Edinet (powiat Jedyńce). Najprawdopodobniej ów Bratosza/Bratosz (ponoć z rodu Korsak) był jej namiestnikiem (despotą). W efekcie najazdu tatarskiego wojsk Timura (Tamerlana) na Bałkany w 1395 r., w tym na ziemie Besarabii, i zapewne zniszczeniu i ograbieniu ich rodowej miejscowości, on sam i jego syn Zenon (Zenobiusz - Zenowij) wraz z towarzyszącym im sześciuset osobowym oddziałem wyruszyli na Litwę, oferując swoje usługi wielkiemu księciu Witoldowi. W pakiecie tych usług znalazł się udział komponentu serbskiego w składzie wojsk litewskich podczas bitwy grunwaldzkiej.

Wg A. Bonieckiego ów Bratosza zmarł w 1401 r., a jego syn Zenon/Zenowij w 1432 r. Książę Witold (Witowt (Vytautas) nadał Zenonowi rozległe włości ziemskie „rozciągające się na przestrzeni 50 mil” na terenach położonych pomiędzy rzekami: górną Prypecią na południu a Dzisną i Muszą na północy (B. Paprocki). Oryginalny dokument o nadaniu nie zachował się, zaś najstarszy znany zapis odnaleziony w aktach ziemskich powiatu oszmiańskiego stwierdzał, iż oryginał ten był przedstawiony w 1611 r. przez spadkobierców Zenona. Krzysztof Zenowicz, wojewoda brzeski, w spisie dokumentów dołączonych do swojego testamentu z 1611 r. również wykazuje ten oryginał, jako napisany na pergaminie oraz opieczętowany przez Witolda, zarówno pieczęcią książęcą jak też prywatną.

Ród Zenowiczów szybko nabierał znaczenia, jego członkowie jako dziedzice wielkiej własności , łatwo wchodzili w koligacje i mariaże z najznaczniejszymi rodami z Litwy właściwej, z księstw ruskich czy z Wielkiego Księstwa Moskiewskiego. Wraz z rozwojem liczebnym rodu i jego „ekspansją terytorialną” ulegało modyfikacji nazwisko rodowe, które zaczęło przyjmować różne formy pochodne od rdzenia Zenon (Zenowij). I tak wojewodowie i boja-rowie na ziemiach litewskich i ruskich używali odmiany Zenowiewicz, natomiast ci którzy znaleźli się w Moskwie zmienili nazwisko na Zinowjew.

Oto link do herbu szlacheckiego którego zawołanie stało się częścią nazwiska Zenowicz (Zienowicz), gdy w końcu XVII stulecia ród stał się tak liczny, iż stało się konieczne rozróżnienie jego rozmaitych odgałęzień.

https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%94%D0%B5%D1%81%D0%BF%D0%BE%D1%82_(%D0%B3%D0%B5%D1%80%D0%B1)

Opis do herbu: 
http://wielcy.pl/niesiecki/herb/zienowicz/7269.php

Poczynając od roku 1401, gdy Zenowicze wraz z innymi wielmożami litewskimi złożyli przysięgę na wierność królowi Władysławowi Jagielle, główna ich linia w wiekach XV i XVI stała się typowym dla Wielkiego Księstwa Litewskiego rodem ruskich bojarów (ziemian) prawosławnych, którzy w XVI w. zaczęli sięgać po wysokie godności w państwie. Podstawą ich znaczenia były nadane im włości pomiędzy rzekami Dzisną i Myszą (m.in. Zamosze i Porpliszcze), dziedziczne Smorgonie, które stały się główną rezydencją rodu w XVI wieku, miejscowość Głębokie na granicy z Inflantami oraz czasowa dzierżawa miasta Orsza. W XVI i XVII w. spokrewniali się z wieloma rodami magnackimi, m.in., z domem Radziwiłłów, na rzecz których przeszły Smorgonie (kasztelanka połocka Anna Zofia Zenowiczówna wniosła je w posagu wychodząc w 1628 r. za mąż za Albrechta Władysława Radziwiłła). Przedstawiciele rodu Zenowiczów pełnili ważne funkcje na ziemiach Wielkiego Księstwa Litewskiego (np. marszałkowie ziemscy, wojewodowie, starostowie, posłowie na sejm, etc.), a także zaczęli się polonizować i poczynając od XVI w. w części porzucali prawosławie, najpierw na rzecz kalwinizmu, a potem katolicyzmu. Z czasem ród stracił na znaczeniu gospodarczym i politycznym, czyli z kategorii „wielmożów” w wiekach XVI – XVIII, zszedł w XIX w. do poziomu średniej/drobnej szlachty.

Pierwszy

Zaczynam od przedstawienia pierwszego z tytułowych despotów, którym był Aleksander Despot-Bratoszyński-Zenowicz (1829–1897), najstarszy z czwórki synów Jana Zenowicza, urodzony w 1829 r. w Kietowiszkach w powiecie trockim ówczesnej guberni wileńskiej, herbu własnego Despot (Deszpot). Polski polityk w służbie rosyjskiej który osiągnął rangę rzeczywistego radcy stanu wg hierarchii administracyjnej obowiązującej w Imperium Rosyjskim, i który pełnił funkcje państwowe kolejno jako naczelnik Kiachty, gubernator tobolski, doradca ministra spraw wewnętrznych. W dalszej treści notki będę używał skróconej formy personaliów, ograniczając je do imienia Aleksander bądź A. Zenowicz, jeśliby z kontekstu mogło to nie być jednoznaczne.

http://bsk.nios.ru/sites/bsk.nios.ru/files/enciklopediya/despot-_zenovich_despot-bratoshinskiy-zenovich_aleksandr_ivan.jpg

Aleksander Despot Bratoszyński-Zenowicz

Decydujące znaczenie dla dalszej drogi życiowej A. Zenowicza miało pokrewieństwo jego matki z cioteczną siostrą, która wyszła za mąż za Pawła Aleksiejewicza Tuczkowa, przyszłego generał-gubernatora Moskwy (Jelizawieta Iwanowna, z domu Werigina, siostra generała kawalerii, późniejszego głównego kwatermistrza rosyjskiego Sztabu Generalnego - Aleksandra Iwanowicza Wierigina).

Jako ciekawostkę podam, iż żona generała Aleksandra Wierigina o imieniu Sofia pochodziła z klanu BVLGARI (znana marka włoskich producentów biżuterii i towarów luksusowych), który to klan wywodzi się z greckiego Epiru (założyciel firmy Sotirios Voulgaris w 2 połowie XIX wieku wyemigrował stamtąd do Neapolu), a była ona córką grafa Jakowa Nikołajewicza Bulgari, imigranta z Wysp Jońskich, bogacza osiadłego najpierw w Charkowie, potem w Odessie (w miastach tych egzystowały najbardziej liczne społeczności greckie).

A zatem ciotka Jelizawieta zajęła się edukacją Aleksandra od momentu, gdy ukończył on gimnazjum, w wyniku czego rozpoczął w 1845 r. studia prawnicze na Uniwersytecie Moskiewskim, zamieszkując u ciotki, czyli w obszernym mieszkaniu męża-generała, jeszcze podówczas dyrektora topografii wojskowej w imperatorskim Sztabie Generalnym. Po uzyskaniu stopnia kandydata nauk prawnych w 1848 r. (kandydat nauk w Rosji to odpowiednik naszego absolutorium), Aleksander zaczął przygotowania do egzaminu magisterskiego, które często przeradzały się w odczyty samokształceniowe z udziałem głównie polskich studentów. Rzecz jasna, programy tych odczytów i prelekcji nie były zatwierdzone przez władze.

Generał Paweł A. Tuczkow, który znany był ze swych liberalnych poglądów i w zasadzie nie przeszkadzał studentom w ich dysputach krytykujących system samodzierżawia, znajdował się, podobnie jak wszyscy zbliżeni mu ideowo, „na celowniku” ówczesnego szefa żandarmerii księcia Aleksieja Fiodorowicza Orłowa. Książę pełnił przy carze Mikołaju I Romanowie rolę „dowódcy pretorianów” przed którym drżeli najwięksi wielmoże i dworzanie, nawet ci posiadający znaczne koneksje. Ale generał Paweł Tuczkow był jednym z bohaterów krymskiej wojny (1853-56), tak więc bezpośrednie uderzenie w jego osobę było kłopotliwe. Natomiast uderzenie pośrednie, wymierzone w jego krewniaka było znacznie łatwiejsze. Żandarmi Trzeciego Oddziału kancelarii Jego Imperatorskiej Wysokości (policja polityczna) wykorzystali wyjazd zarówno generała jak i Aleksandra z Moskwy i podczas ich nieobecności przeprowadzili rewizję w mieszkaniu. W jej wyniku znaleźli mnóstwo bezdebitowych ulotek i literatury, co stanowiło wystarczający powód do relegowania A. Zenowicza daleko na wschód od Moskwy. Była to forma sankcji często stosowana, choć nie mająca rygoru wyroku sądowego. Był to zatem nakaz administracyjny nazywany wydaleniem „na zamieszkanie”. Wskutek takiego nakazu (nr 57 z 22 marca 1850 r.,) wydanego przez Departament Cywilny, Aleksander został skierowany do pracy jako młodszy pomocnik w biurze prawnym naczelnika miasta Permi. Ówczesna gubernia permska obejmowała rozległe tereny z obu stron środkowego Uralu, a jej generał-gubernatorem był w owym czasie Ilja Iwanowicz Ogarjow, natomiast generał-gubernatorem całej wschodniej Syberii był hrabia Nikołaj Nikołajewicz Murawjow-Amurski, dobry znajomy generała Pawła A. Tuczkowa. Wstawiennictwo na tak wysokim szczeblu poskutkowało tym, iż w styczniu 1852 r. Aleksander został przeniesiony do pracy w Głównym Zarządzie Wschodniej Syberii (siedziba zarządu mieściła się w mieście Irkuck, niedaleko Bajkału), a od 22 marca 1852 r. skierowano go, już w stopniu radcy tytularnego, do pracy w osadzie przygranicznej z Chinami.

Kiachta

Mało kto słyszał nazwę tej dziury na południowych krańcach zabajkalskiej Buriatii. I to nie tylko w Polsce, ale także i w Rosji, czy w mniej współczesnym Związku Sowieckim . A przecież Kiachta przez dwie trzecie XIX stulecia stanowiła syberyjski odpowiednik Klondike w Nowym Świecie. Ale nie ze względu na złoto (już wówczas było ono najważniejszym surowcem syberyjskim), ale ze względu na herbatę z Chin, która stanowiła drugi po złocie towar pod względem wartości obrotów. I właśnie przez Kiachtę przebiegał szlak herbaciany wiodący od Moskwy przez Kazań, Permię, Tobolsk,Tomsk, Irkuck, Kiachtę, Urgę (dzisiejszy Ulaan Baatar), Kałgan (dzisiejszy Zhangjiakou w prowincji Hebei), aż do Pekinu oraz dalej do Morza Żółtego, który to szlak do czasu otwarcia Kanału Sueskiego (listopad 1869 r.) oraz przebicia trasy transsyberyjskiej do portu we Władywostoku, stanowił najkrótszą drogę dostaw tego towaru na rynki Rosji i Europy.

Pierwsze porozumienie pokojowe z Chinami w imieniu Imperium Rosyjskiego podpisał w 1727 roku, po odbyciu 58 spotkań poseł carski do Chin, hrabia Sawwa Władysławicz Łukicz-Raguziński, (imiona serbskie: Sawa Władysławicz), serbski dworzanin na służbie rosyjskiej.
(Uciekł on przed Turkami Osmańskimi wraz z rodziną do Dubrownika w Republice Raguskiej - kolonii oraz faktorii weneckiej na Wybrzeżu Dalmatyńskim; Raguza to wcześniejsza nazwa Dubrownika. Niebawem wstąpił na służę do cara Piotra I Wielkiego)

Wypada w kilku słowach naszkicować realia tamtego regionu Azji w połowie XVIII stulecia. Otóż w Chinach sprawowali wówczas rządy cesarze z mandżurskiej dynastii Qing, a w skład ich cesarstwa wchodziły tereny tzw. Mongolii Wewnętrznej, natomiast teren obecnej Mongolii stanowił chanat w granicach cesarskich Chin, ale był to region nie do końca skolonizowany. Funkcjonowała na nim luźna federacja przywódców klanowych (coś w rodzaju książąt), którzy posiadali bardzo znaczną swobodę działania.

Najważniejszym w hierarchii był Dżebdzun-damba-chutuchta, trzeci co do ważności hierarcha w lamaizmie tybetańskim (odpowiednio: po dalaj lamie i panczen lamie), uznawany za kolejną inkarnację tegoż hierarchy. Rezydował w swoim pałacu w Urdze (Urga to poprzednia nazwa miasta Ulaan Baatar). Zdanie chutuchty miało decydujący wpływ na zachowanie przywódców klanowych z pozostałych regionów stepu mongolskiego, którego wspomagali oczywiście przełożeni klasztorów buddyjskich i lamowie. Natomiast delegatami władzy cesarskiej w terenie byli ambani - urzędnicy różnych kategorii. Np. ambań said był to odpowiednik ministra, który zarządzał danym segmentem gospodarki (ambani na teren Mongolii urzędowali w Urdze).

Hrabia Sawwa W. Raguziński, w miejscu podpisania traktatu z Chinami (pod namiotami) postawił warownię, a wewnątrz jej murów także cerkiew pod wezwaniem Świętej Trójcy i św. Sawy Serbskiego. W nazwie warowni - Troickosawsk - zawarł te określenia. I dopiero Sowieci, czyli ideologiczni nieprzyjaciele Pana Boga, zmienili w 1934 r. tę nazwę na obecną, gdyż dotychczasowa posiadała zbyt jednoznaczne skojarzenia religijne. Zamienili nazwę miasta na słowo którym w jęz. buriackim określa się dzikie zboże. Zboże takie gęsto porastało brzegi rzeczki płynącej przez tę miejscowość, a które autochtoni nazywali chjaagta, podobnie jak i rzeczkę. W wymowie słowo to brzmi jak „kiachta”.

I chociaż ten fragment dotyczy czasów, gdy miejscowości tej jeszcze nie nazywano obecnym mianem, to aby nie zwiększać zamętu, będę stosował nazwę Kiachta. Chińczycy po swojej stronie granicy, ok. 40 km na południe od Kiachty również wybudowali osadę przeznaczoną dla kupców udających się w kierunku Irkucka lub przeciwnie, do Urgi i Pekinu, którą nazwali po prostu Mǎimài- cheng, czyli „Miasto handlowe”. Po powstaniu w latach 20-tych XX w. samodzielnej Mongolii osada otrzymała dzisiejszą nazwę tj. Altan Bulag (mong. Złote Źródło). Być moze dlatego, że każda osada handlowa albo dzielnica miasta o tym charakterze określana była jako „Majmaczen".

Kiachta to było wówczas miejsce, które bez specjalnej przesady można określic jako „koniec świata”. Od Irkucka nad Angarą dzieliło Kiachtę niemal 500 km i to tylko wówczas gdy można było zimą skrócić drogę przez zamarznięty Bajkał. W porze letniej było to jeszcze o ponad 80 km więcej, gdyż trzeba było jechać wzdłuż brzegów Bajkału, by ominąć dzikie pasma górskie i ich bezdroża do skrzyżowania dróg w ówczesnym Wierchnie-udinsku, a dzisiejszym Ułan-Ude nad rzeką Selengą. Dalej na wschód znajdowały się już tylko kopalnie srebra w Nerczyńsku, oddalone od Kiachty traktami o około 900 km. W połowie XIX stulecia lokalizacje położone za Bajkałem dalej na wschód niż Nerczyńsk jeszcze nie istniały. Jak łatwo się domyślić, załogi robotników w nerczyńskich kopalniach nie rekrutowały się z ochotników.

W październiku 1852 r. A. Zenowicz został przez generał-gubernatora Murawjowa-Amurskiego powołany na funkcję komisarza nadgranicznego w Kiachcie, który to urząd ustanowiono w 1783 r. w związku z realizacją traktatów handlowych zawartych pomiędzy carską Rosją i Cesarstwem Chińskim i został  trzecim z kolei urzędnikiem na tej funkcji.

CDN



tagi: polacy w słubie carskiej 

stanislaw-orda
31 grudnia 2019 18:55
20     1535    8 zaloguj sie by polubić
komentarze:
MZ @stanislaw-orda
31 grudnia 2019 20:58

O Polakach w służbie carskiej i w Rosji carskiej obszernie pisze w swoich publikacjach J.Ciechanowicz.

Opieki Bożej w 2020r życzę.  

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @MZ 31 grudnia 2019 20:58
31 grudnia 2019 21:05

Zenowicze są ważni. Aleksander w kontekście Tobolska (był tam gubernatorem), o czym będzie w dalszym ciagu cyklu) i losó zesłańców przed i po powstaniu styczniowym, a brat jego Stanisław w kontekscie kaspijskiej ropy i działalności m.in. Witolda Zglenickiego (StanisławZenowicz był długie lata wiceburmistrzem Baku) - o nim będzie w kolejnej notce stanowiącej trzecią część cyklu).

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @MZ 31 grudnia 2019 20:58
31 grudnia 2019 21:14

Życzenia odwzajemniam

zaloguj się by móc komentować

ikony58 @stanislaw-orda
31 grudnia 2019 21:27

Stanisławie, jestes wielki. Badz zdrów.

i pozwól ...https://pl.wikipedia.org/wiki/Orda

troll Krzysztof

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @ikony58 31 grudnia 2019 21:27
31 grudnia 2019 21:49

To jest moje nazwisko "literackie" (na potrzeby "SN").

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @stanislaw-orda
1 stycznia 2020 00:29

Dziękuję za ważny tekst i życzę wszystkiego najlepszego w Nowym, 2020 Roku!

 

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @stanislaw-orda
1 stycznia 2020 01:34

jak łysy warkoczem o kant kuli.

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @stanislaw-orda
1 stycznia 2020 09:56

Georgiusowi się ten tekst spodoba

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @stanislaw-orda 31 grudnia 2019 21:49
1 stycznia 2020 13:35

Rozłożył Pan namiot nad SN-em ;)

Bardzo ciekawy tekst. Opis Kiachty "końca świata" a de facto jednym z największych centrów handlu z Chinami, uzmysławia jaki to musiał być niesamowity kocioł zaprawionych w różnych sytuacjach kupców, szpiegów i rzezimieszków. No i despotów ;)

Szlaki handlowe z Moskwy do Kiachty:

Dziękuję i pozdrawiam noworocznie 

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @ainolatak 1 stycznia 2020 13:35
1 stycznia 2020 14:07

trochę na tej mapce "nałożyli" drogi za Bajkałem.

Z Wierchnieudinska szlak prowadził prosto na południe do Kiachty, zaś  odnoga na Nerczyńsk byla odrębnym traktem.

 Zasadnicza  część szlaku (od Irkucka do Moskwy) była wcześniej drogą dla karawan które raz do roku  przewoziły  jasak ze zwasalizowanych chanatów   syberyjskich.  Tak więc była to trasa znana i  uczęszczana. W następnej notce cyklu o "dwóch despotach" napiszę z jakich powodow  handel przez Kiachtę został zmarginalizowany i juz nigdy się nie odrodził.

zaloguj się by móc komentować



MarekBielany @stanislaw-orda 1 stycznia 2020 08:44
1 stycznia 2020 20:06

no to na morze i rewers osmoza.

.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @MarekBielany 1 stycznia 2020 20:06
1 stycznia 2020 20:16

ale jak już pijesz, to nie pisz

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @stanislaw-orda
1 stycznia 2020 20:23

Tak myślałem.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @stanislaw-orda 1 stycznia 2020 16:07
1 stycznia 2020 20:36

No tak, Angole skopiowali, ale nie do końca ;)

zaloguj się by móc komentować


umami @stanislaw-orda
1 stycznia 2020 20:55

Bardzo ciekawe. W Nerczyńsku Rosjanie z Chińczykami podpisali traktat regulujący sporną granicę (Chińczyków wspomagali jezuiccy tłumacze) i zakończył tam żywot Maksym Żeleźniak. Wyguglowałem sobie to i wklejam.
Dosiego Roku.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @umami 1 stycznia 2020 20:55
2 stycznia 2020 12:34

W  Nerczyńsku byl podpisany pierwszy traktat, potem było podpisanych jeszcze kilka innych.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować