-

stanislaw-orda : unukalhai (unuk.al.hayah@gmail.com). Bawię się z losem w chowanego

Dwaj despotowie - kontynuacja

Cykl o dwóch despotach planowałem zaprezentować w dwóch częściach, ale wygląda na to, że uda mi się go zamknąć może dopiero w czterech. Tym samym obecna notka to niejako półmetek (jeszcze nie tracę nadziei).

Pierwszą część opowieści o dwóch despotach zakończyłem na tym, że w październiku 1852 r. Aleksander Despot-Zenowicz został wysłany służbowo w odległe zabajkalskie „zadupie” do miejscowości zwanej Kiachta. Miał tam pełnić funkcję nadgranicznego komisarza, czyli szefa komory celnej.
http://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/dwaj-despotowie

Osada Kiachta znajdowała się przy ówczesnej granicy carskiej Rosji z cesarskimi Chinami. W swoich początkach był to tylko karawanseraj, wykorzystywany jedynie przez niewiele letnich tygodni (nocleg i odpoczynek), odległy o kilka km od twierdzy w Troickosławiu (Troickosław uzyskał miejski status w 1805 r.). Osada, po podpisaniu traktatów granicznych oraz handlowych pomiędzy carską Rosją a cesarskimi Chinami zaczęła przekształcać się w zbiorowisko kupieckich magazynów, zaczęto stawiać w niej domy kupców oraz wybudowano okazałą cerkiew. Początek jej rozwoju związany jest z inicjatywą posła carskiego do Chin, hrabiego Sawwy Raguzińskiego, który po podpisaniu traktatu granicznego z Chinami zlecił postawić w Kiachcie podstawową infrastrukturę w postaci stołów, kramów , gospód, zajazdów etc. , i którą wydzierżawiał kupcom na korzystnych warunkach. Opłacalność handlu zaczęła ściągać w to miejsce coraz ich więcej, jak też ludzi do obsługi wymiany towarowej. W miarę rozrostu obu miejscowości Kiachta stała się faktycznie dzielnicą Troickosławia. Bolszewicka fobia antyreligijna spowodowała, iż od roku 1934 dotychczasową nazwę miasta zastąpiono nazwą jego dzielnicy.

Торговые ряды.

Magazyny i towary w Kiachcie (rycina z poł. XIX w.)

W dziesięcioleciu, w którym A. Zenowicz pełnił tam swoje funkcje (1852-1862), Kiachta znalazła się w schyłkowej fazie swojej świetności. W tekście notki o przyczynach tego będzie nieco później. Liczba mieszkańców (Kiachta, Troickosław plus pobliska osada) sięgała wtedy 5 tys. osób. Swoje domy oraz składy towarowe posiadało w Kiachcie 20 milionerów oraz kilkudziesięciu innych bogatych kupców. Bogacze mieszkali na szykownym przedmieściu, gdzie wybudowano dla nich około stu rezydencji. Z centrum prowadziła tam brukowana ulica, która , zgodnie z najlepszymi europejskimi standardami, miała drewniane chodniki i przy której, gdy nastał zmrok, zapalano latarnie. Wszystko to istniało w epoce, kiedy w innych rosyjskich i nie tylko rosyjskich mieścinach standardem były egipskie ciemności i błoto do kolan.Tutejsze modnisie nosiły kreacje wg paryskiej mody, które szył dla nich przybyły z Sankt Petersburga prestiżowy krawiec. Architekci, dekoratorzy wnętrz czy artyści malarze docierali tu z Italii. Jedna z młodych mieszkanek Kiachty wyjechała do londyńskiej pracowni Augusta Rodina, aby pobierać tam lekcje rzeźby.

Фото Олега Нехаева. Граница начинается прямо за жилыми домами.

Kiachta - widok współczesny. Miasto liczy ok. 20 tys. mieszkańców (2017 r.).
W centrum cerkiew p.w. Zmartwychwstania Pańskiego, której budowę ukończono w 1838 r.

O ówczesnym znaczeniu Kiachty świadczy fakt, iż przychód z opłat i podatków pobieranych przez komorę celną w pierwszej połowie XIX w. sięgał w najlepszych dziesięcioleciach 8-9 procent rocznych wpływów imperialnej skarbowości rosyjskiej, a budżet miejski z opłat lokalnych był średnio dwudziestokrotnie wyższy niż budżety  innych rosyjskich miast o podobnej liczbie mieszkańców (tj. zazwyczaj przekraczał 100 000 rubli rocznie). Kiachta stanowiła przypadek rzadko spotykany w świecie, nic więc dziwnego że nazywano wtedy tę miejscowość drugą stolicą Rosji. Ale często-gęsto nazywano ją inaczej, a mianowicie „złodziejskim jarem” (воровская падь - dosłownie: złodziejska zapadlina). Jakkolwiek określenie to równie trafnie można było odnieść do innych nadgranicznych miejscowości, w których niepodzielnie panowały przemyt i łapownictwo.

I taka refleksja; „złota era Klondike” trwała niecałe dziesięć lat, ale to nazwa tej, północno-kanadyjskiej niegdyś złotodajnej, rzeczki funkcjonuje jako rozpoznawalne w świecie hasło kojarzone z bogactwem, zaś o Kiachcie słuch od dawna zaginął. Przypadek Kiachty stanowi przykład oddziaływania propagandowego monopolu, gdy przemożną rolę w masowym postrzeganiu ważności zdarzeń dziejowych odgrywa wizja wykreowana w hollywódzkiej fabryce snów.

Handel herbatą
Co takiego zdecydowało o tym, że w tym zakątku świata, do którego poprzednio nikt nie chciał dobrowolnie przyjechać, a tamtejsze pustkowia zasiedlano zesłańcami skazanymi na katorgę, mogła zakwitnąć nieomal na przeciąg stulecia taka oaza dobrobytu? Czynnikiem, który decydował o roli i bogactwie Kiachty była herbata transportowana tędy z Chin do Rosji i do Europy. W epoce, gdy izolacjonizm narzucony przez dynastię Qing zatrzymał karawany z towarami na „Jedwabnym szlaku”, a porty chińskie zamknął dla europejskich statków, jedyną drogą dla transportu towarów chińskich na rynki europejskie okazał się mongolsko-syberyjski trakt wiodący właśnie przez Kiachtę.

Znalezione obrazy dla zapytania чайная тропа кяхта смотреть онлайн
Fragment szlaku herbacianego z umiejscowieniem Kiachty (КЯХТА). Kontur niebieskim kolorem w środku  mapki przedstawia położenie jeziora Bajkał.

Jednym z głównych architektów porozumień handlowych Imperium Rosyjskiego z cesarskimi Chinami był Aleksander Despot-Zenowicz, którego gubernator Syberii N. Murawjow Amurski kilkakrotnie wysyłał w tym celu do Chin (Mongolii). W efekcie ustalone zostały zasady wymiany towarowej, a jednym z ważnych argumentów skłaniających Pekin do podpisania porozumień handlowych z Rosja była coraz większa zależność kolonialna Chin od mocarstw europejskich, jako skutku klęsk poniesionych w kolejnych wojnach opiumowych przez azjatyckie cesarstwo. Strona rosyjska wskazywała zagrożenie dla handlu na północnej granicy Chin głównie przez wpływy angielskie. Pomimo tego Cesarstwo chińskie swoją zgodę na prowadzenie obrotu towarowego obwarowało specyficznymi klauzulami. Między innymi kupcy z prowincji Shaanxi, graniczącej z terytorium Mongolii, otrzymali monopol na prowadzenie handlu przez Kiachtę. Kupcy ci zostali zobligowani do ustalania między sobą każdorazowo (de facto na każdy dzień) wysokości cen na towary oraz ich ilości zwalniane do sprzedaży, którymi mieli handlować z kupcami rosyjskimi. Przede wszystkim kupcy ci mieli zakaz ujawniania informacji o ilościach i rodzajach herbaty, przeznaczanych do tego celu. Nad przestrzeganiem owych zasad Chińczycy ustanowili u siebie specjalnego urzędnika do handlu granicznego (dzarguchi). Gdy kupcy rosyjscy zorganizowali się na podobnych zasadach, to na wymianę handlową zostały nałożone (obustronnie) rygory, które nadmiernie utrudniały życie kupcom. Szukali oni sposobów w celu ominięcia nadmiernej ingerencji ze strony, tak rosyjskich jak i chińskich, urzędników granicznych. Oczywiście, szybko takie znaleźli.

W początkach XIX w. wymiana graniczna koncentrowała się na handlu herbatą oraz skórami i futrami zwierząt (które pozyskiwano w syberyjskich lasach). Skóry i futra były częścią jasaku pobieranego od plemion zabajkal-skich. Z czasem asortyment wymiany towarowej w zamian za herbatę poszerzył się o różnorodne tkaniny i wyroby włókiennicze oraz przedmioty i wyroby przemysłowe przywożone z Prus i Królestwa Polskiego. Od lat 30-tych XIX w. także w Rosji gwałtownie rozwijał się przemysł i jego oferta zaczęła uczestniczyć w wymianie towarowej z Chinami. Powodowało to zwiększanie oferty asortymentowej i gatunkowej, a tym samym, zróżnicowanie ich cen. Przy rosnącej liczbie produktów w obrocie handlowym nie było możliwości stosowania dotychczasowej formy uzgadniania ceny dla każdego ich rodzaju i gatunku i na każdy dzień. Powstający bałagan pozwalał na oszustwa i „psucie” towaru np. drogą podmieniania lepszych jakościowo towarów na gorsze przy pozostawianiu poprzedniej, wyższej ich ceny.

Gdy do gry weszli wielcy kupcy (domy kupieckie) z Petersburga, Moskwy czy Niżnego Nowogrodu, zasilani pieniądzem kredytów bankowych, wówczas przez swoje filie w Kiachcie zaczęli oni przejmować część obrotów herbatą, w tym głównie towarem o najwyższej jakości. Zaczęły się z tego powodu niesnaski pomiędzy lokalnymi kupcami (syberyjskimi), a tymi z europejskiej części Rosji. Oczywiście, przewaga tych drugich była wyraźna, stać ich było magazynowanie partii herbaty (na rosyjskiej trasie szlaku herbacianego) i dyktowanie nań cen poprzez regulowanie wielkości podaży na rynek. Rzecz jasna, podobne praktyki były stosowane przez stronę chińską. W efekcie nałożyło to sztywny gorset na reguły handlu herbatą, które mniejsi kupcy starali się ominąć. Ponadto Chińczycy nie dopuszczali kupców rosyjskich do Pekinu, najdalej i to nieliczni z nich mogli z czasem (po traktatach kończących wojny opiumowe w Nankinie i Tiencinie) docierać do Kałganu (dzisiejsze Zhangjiakou w prowincji Hebei), oddalonego jeszcze o ok. 200 km od stolicy ich cesarstwa. Tym samym herbata docierająca do Kiachty dostarczana była przez sieć pośredników. Z Kałganu do Kiachty trasa liczyła ponad 1300 km, w dużej części przez obszary pustyni Gobi oraz pustynne stepy na północ od niej. Odpowiednio z Kiachty do Irkucka ok. 600 km, a z Irkucka do Moskwy ok. 5,2 tys. km. Z kolei z Moskwy do Petersburga jeszcze prawie 700 km. Składało się to na łączną długość lądowego szlaku herbacianego o rozmiarze 7,7 tys. km, a przy uwzględnieniu odcinka z Kałganu do Pekinu, niemal 8 tys. km.
[odległości policzone zostały wg obecnej trasy kolejowej, zatem w odniesieniu do okresu przed jej wybudowaniem posiadają walor orientacyjny. Inicjatorem budowy kolei transsyberyjskiej, inwestycji zrealizowanej w latach 1891-1916, był car Aleksander III Romanow].

Przy uwzględnieniu okoliczności, że w okresie zimowym duża część szlaku bywała nieprzejezdna, a wówczas towar czekał zmagazynowany na którymś z pośrednich etapów do wiosny, aby go wysłać dalszą drogę, to nie dziwi, iż dostawy herbaty od pośredników chińskich do odbiorców w Moskwie realizowano w interwałach 12-to miesięcznych. Tyle bowiem czasu zajmował jej przewóz transportem zwierzęcym (na grzbietach mułów czy wielbłądów, wozami, zimą saniami, etc.) przed uruchomieniem odcinków kolei transsyberyjskiej, która do Irkucka dotarła dopiero w 1899 r., a na Zabajkale jeszcze później.

Караван с чаемTransport herbaty

Nie dziwi zatem również, że cena herbaty u finalnego odbiorcy po podliczeniu kosztów zakupu i transportu, doliczeniu wysokości marży dla pośredników, stawki podatku granicznego (cło), oszacowaniu strat poniesionych podczas magazynowania i przewozu, ulokowała tę używkę w kategorii towarów luksusowych.

Popyt na herbatę rósł szybko i równie szybko wzrastał obrót tym towarem. Lawinowy wzrost przewozów towarowych przez Kiachtę to sześć pierwszych dziesięcioleci XIX wieku, ale dane ilościowe dotyczące herbaty odnoszą się okresu od 1854 r. do 1860 r., gdy jej wwóz do Rosji (liczony wagowo) wzrósł w dwakroć, osiągając w 1860 roku kilkaset ton. Jest to wielkość szacowana, gdyż nie ma stuprocentowo wiarygodnych statystyk. Herbatę dostarczano w dwóch asortymentach: dwie trzecie w postaci sypkiej, a jedną trzecią w zbitej (w formie kuli). W cenach sprzedaży obrót herbatą za te siedem lat osiągnął ok. 120 milionów ówczesnych rubli. Rzecz jasna, są to dane oficjalne, w oparciu o ewidencję urzędu naczelnika miasta oraz komory celnej w Kiachcie, które to instytucje zaczęto organizować po 1851 r., a komora celna zakończyła swoją prace  w 1862 r., kiedy przeniesiono ją do Irkucka. Nie obejmują natomiast rozmiarów kontrabandy herbatą z Chin, realizowanej przez zorganizowane grupy przemytnicze. Nie miejsce tutaj, aby opisywać szczegóły tego handlu.  Kto jest tym zainteresowany i zna rosyjski może zapoznać się z tekstami, z których skorzystałem oraz które stanowią źródło ilustracji do tej notki.
https://sibirica.su/glava-pervaya/kyachta-sloboda-millionerov
https://sibirica.su/sunduk/ivan-noskov-kyachta
https://moluch.ru/archive/32/3641/
http://dom-hors.ru/rus/files/arhiv_zhurnala/fik/2017/12/history/malygina.pdf

Należy wspomnieć o kilku istotnych aspektach związanych z handlem w Kiachcie, gdyż bez nich trudno pojąć dlaczego w 2 połowie XIX wieku miasto to przestało pełnić funkcję rosyjsko-chińskiego centrum handlu herbatą. Zadecydowały o tym czynniki, wobec których możliwe do podjęcia środki przeciwdziałania w Kiachcie, czy nawet w Petersburgu, nie mogły okazać sie skuteczne, czyli wywrzeć wpływ na zmianę ich kierunku i siły. W tej notce  jedynie je zasygnalizuję , gdyż bardziej dokładny opis każdego z nich to temat na odrębne opowiadanie.

Wraz z ustanowieniem w Kiachcie komory celnej i ustanowieniem stawek celnych, które systematycznie wzrastały, nasilił się przemyt herbaty, omijający posterunki graniczne (czyli unikajacy konieczności wnoszenia opłaty celnej). Obsada na posterunkach celnych była nieliczna, nie mogła skutecznie przeciwdziałać zorganizowanej kontrabandzie. Pomijam w tym miejscu kwestię łapownictwa funkcjonariuszy, która, podobnie jak w całym imperium carów, stanowiła wszędzie poważny problem.

W rezultacie wojen opiumowych (1840-1860) mocarstwa europejskie wymusiły na władzach cesarskich Chin otwarcie portów i swobodę handlu dla europejskich kupców. Transport herbaty szybkimi statkami, z początku żaglowymi (klipery), a potem parowymi, gdy żegluga tymi ostatnimi uniezależniła się od kierunku i siły wiatrów), powodował iż transport herbaty do Europy był szybszy, a znacznie szybszy po otwarciu Kanału Sueskiego (listopad 1869 r.). W efekcie towar przewożony drogą morską był tańszy dla odbiorców w Moskwie czy Peters-burgu średnio o co najmniej 20 procent od ceny herbaty, która była dostarczana szlakiem lądowym przez Kiachtę.

Skarb rosyjski na wydatki związane z prowadzeniem wojen rosyjsko-tureckich ( w tym krymskiej w latach 1853 -1856) poszukiwał dodatkowych środków (np. z podobnego powodu dokonał sprzedaży Alaski), co generowało podwyższanie stawek celnych na wszystkie towary, w tym także na herbatę. Skutkiem był lawinowy wzrost przemytu, tak na granicy z Chinami, jak też na zachodnich granicach Rosji , tj. z Prusami i z Austrią. Zwiększanie obciążeń podatkowych spowodowało zjawisko znane jako przykręcanie śruby aż do urwania gwintu.

Wzrost wymiany towarowej i „psucie” jakości towarów przez kupców rosyjskich (podmiany na gorszy sort przy tej samej cenie) przeznaczanych na rynek chiński skutkował tym, że Chińczycy przestawali zgadzać się na handel wymienny i żądali zapłaty w szlachetnych kruszcach, za które mogli kupować dobrej jakości wyroby angielskie, francuskie czy niemieckie dostarczane na statkach z Europy.
(Ważna uwaga: kupcy rosyjscy postrzegali Chińczyków podobnie jak w Nowym Świecie postrzegali osadnicy europejscy Indian, czyli jako prymitywów łatwych do okpienia. Z kolei Chińczycy mieli Rosjan za nieokrzesa- nych barbarzyńców). Używając określenia „kupcy rosyjscy” stosuję tzw. skrót myślowy, agregując wszystkich kupców docierającychz europejskich terenów rosyjskich na Zabajkale A pośród kupców lub przedstawicieli domów kupieckich bywali nie tylko, a może nawet nie przede wszystkim, etniczni Rosjanie (Wielkorusowie). Wielu pośród kupców było bowiem z pochodzenia Ormianami, Żydami, Grekami, Tatarami, działającymi, rzecz jasna, w ramach imperium.
[Wśród tych ostatnich nalezy wymienić pochodzącego z Zabajkala, kupca Iwana Fiodorowicza Tokmakowa, późniejszego właściciela winnic na Krymie. Był to wybitny przedsiębiorca, darczyńca i mecenas, fundator domów dla personelu medycznego, szkół, bibliotek, uzdrowisk, szpitali, itp. Do jego włości na Krymie przyjechał w ostatnich tygodniach swojego życia A. Zenowicz].
[http://krymology.info/index.php/%D0%98%D0%BC%D0%B5%D0%BD%D0%B8%D0%B5_%D0%A2%D0%BE%D0%BA%D0%BC%D0%B0%D0%BA%D0%BE%D0%B2%D1%8B%D1%85]
We względnie niedalekim od Kiachty Nerczyńsku wydobywano srebro, dlatego kruszec ten zaczął stanowić główny „pieniądz” w obrocie herbatą na chińsko-rosyjskim pograniczu. Dlatego należy wspomnieć o jeszcze jednym ważnym aspekcie. Otóż po każdej z wojen opiumowych nakładano w ich wyniku na Chiny zapłatę wysokich odszkodowań. Cesarz wydał polecenie urzędnikom nadgranicznym, aby przyjmowali opłaty w kruszcu, wobec czego srebro stało się poszukiwanym środkiem płatniczym, a jego cena rosła wskutek gwałtownie zwiększającego się popytu.

W sytuacji, kiedy sztywny gorset przepisów obowiązujących kupców rosyjskich narzucał (ze względów podatkowych) wymianę towar za towar, wówczas komplety stołowych sztućców ze srebra, które przywozili na wymianę za herbatę kupcy rosyjscy, zaczęły zawierać w swoich zestawach łyżeczki do herbaty o pojemności wiader.

Po nakreśleniu tzw. tła czas wracać do losów pierwszego z dwóch tytułowych despotów, bo wszak to ich postaci mają być głównymi bohaterami niniejszego cyklu.

Kiedy Aleksander Despot-Zenowicz podejmował swoją pracę w Kiachcie w czasie  apogeum jej świetności, nie mógł zdawać sobie w pełni sprawy z istnienia i siły oddziaływania wymienionych przykładowo uwarunkowań. Ale choć istniały także inne okoliczności, to nawet tylko te wymienione wystarczą, by wyobrazić sobie rozmiar problemów spiętrzających się przed kiachtyńskim naczelnikiem miasta oraz komisarzem nadgranicznym. A właśnie wymienione funkcje pełnił on w latach 1852-1862,  przy czym funkcja naczelnika to okres od roku 1858 do połowy1862.

cdn

 

 

 

 

 


 


 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 



tagi: kiachta i handel herbatą 

stanislaw-orda
9 lutego 2020 22:34
24     5069    6 zaloguj sie by polubić
komentarze:
manama1 @stanislaw-orda
10 lutego 2020 09:48

Ta Kiachta to fascynująca sprawa - nawet  wkontekście rosyjskiegho nastawienia do polskiewgo handlu po upadku Powstania Listopadowego. Kiedyś malutki fragment tego co pisałem dotyczył  handlu KP przez Kiachtę, i jego zablokowania w 1835.

"Wwóz polskich towarów do Chin poprzez komorę celną w Kiachcie

 Na mocy,  przesłanej przez ministra sekretarza stanu pismem datowanym na 29 lutego 1832 roku, licencji (co nastąpiło pomimo zmian w taryfie celnej obowiązującej w stosunkach Cesarstwo - Królestwo) fabrykanci Królestwa otrzymali zezwolenie na „wyprowadzenie” 200 tys. arszynów sukna, z przeznaczeniem ich dowozu do Kiachty, położonej na granicy rosyjsko - chińskiej. Wszystkie  formalności dotyczące tranzytowego handlu  polskim suknem, z przeznaczeniem do wywozu na teren Chin poprzez  Kiachtę,  zostały też ostatecznie przedstawione polskim władzom  na  forum Rady Administracyjnej w dniu 25 kwietnia 1832 roku.

Jeszcze  i  w roku 1834, fabrykanci Królestwa, mogli korzystać z podwyższonej  przez  Mikołaja I o 100 tys. arszynów sukna tzw. „kwoty wywozowej”. Do korzystania z tego przywileju zostali dopuszczeni tylko wybrani polscy fabrykanci, podani z imienia. Jak  zauważa przy tej okazji  KRSWDiOśP „/.../ta znakomita korzyść” została  „/.../  podzielona  pomiędzy  głównych przedsiębiorców” oraz osoby zajmujące się spedycją sukna używanego w handlu chińskim. Władze uważały, iż owa korzyść „spłynęła” także na pojedynczych  sukienników, którzy teraz ponownie znaleźli zatrudnienie  w  fabrykach,  mogących  na nowo produkować większe ilości sukna znajdującego zbyt.

W roku 1835 tranzyt polskich towarów do Chin (poprzez Kiachtę) był już jednak zupełnie zabroniony. Na dodatek,  tranzyt wyrobów Królestwa, szczególnie sukna, przez Odessę był także w owym czasie wstrzymany przez władze rosyjskie. Nie można już ich było rozwozić z tego portu do licznych krajów Lewantu. Było to o tyle znamienne, że w tym samym czasie Rosjanie zezwalali na wywóz przez Odessę towarów pochodzenia pruskiego i austriackiego."
 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @manama1 10 lutego 2020 09:48
10 lutego 2020 17:42

Tam latali od sciany do ściany (zreszta i Rosjanie i Chińczycy) głównie z powodu, że nie mohgli poradzic sobie ze skalą  przemytu. Kazdy przepis "uszczelniający" obrót wowarami na granicy był natychmiast "twórczo" wyinterpretowany na niekorzyśc organu fiskalnego (celnego). To była walka z wiatrakami. Granica z Chinami była długa i nie do upilnowania., a przemytnicy byli całkiem dobrze uzbrojeni, nie wspominajac o tym, że znali swietnie teren. A. Zenowicz co prawda  proponował, ze dociskanie stawkami celnymi daje odwrotny skutek, no ale potrzeby skarbu imperialnego były tak wielkie i nagłe, ze wszelkie racjonalne przesłanki przegruwały z doraźnymi koniecznościami (czyli wydatkami na zbrojenia). 

Z punktu widzenia leitmotive notki, czyli losów A. Zenowicza, które  splątały się  z losami zesłańców, którzy znaleźli sie na Syberii, po przegranych polsko-rosyjskich bataliach XIX , znaczenie będzie miała kolejna część notki, czyli okres w którym  Zenowicz pełnił funkcję gubernatora Tobolska.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @stanislaw-orda
10 lutego 2020 17:46

Dziękuję za bardzo ciekawy, świetny historyczny wpis. Aby odpowiedzieć, trzeba by było spisać powszechną historię herbaty i handlu herbatą. Oczywiście plus, uprzejmie dziękuję.

zaloguj się by móc komentować

manama1 @stanislaw-orda 10 lutego 2020 17:42
10 lutego 2020 17:53

Zresztą to co napisałem powyżej  nie zmienia faktu, iż Jakkolwiek już od roku 1835 car Mikołaj I wyraźnie zabronił przeprowadzania polskich towarów do Chin tranzytem poprzez graniczną Kiachtę, tym samym skutecznie odcinając Królestwo Polskie od kontaktów ekonomicznych z Państwem Środka to jednak zlikwidowanie granicy celnej pomiędzy Cesarstwem a Królestwem Kongresowym po kolejnych piętnastu latach ponownie czyniło zainteresowanie się Chinami  nad Wisłą bardziej  żywym.

Co do warunków nadgranicznych,i kontroli granicy, bywąło różnie.  Szczególnie dużo danych bazowych mamy w traktacie  z Kuldży (1851)- znowu  coś o tym pisałem, : "

"/.../przy udawaniu się do Tarbagataju/Czuguczaku trzeba było przedstawić członkom  pierwszej napotkanej na chińskim terytorium pikiety (a dokładnie: będącemu akurat na warcie oficerowi graniczno-transportowemu) specjalny „bilet”, wystawiony przez administrację Cesarstwa Rosyjskiego. Obowiązkiem chińskiego oficera celnego było z kolei dokładne zapisanie ilości nadjeżdżających w danej karawanie ludzi, oraz towarzyszących im zwierząt, jak też załadowanych towarami przeznaczonymi na handel juk. W dalszej kolejności chińskie służby graniczno-celne sprawowały już ciągłą kontrolę nad rosyjską karawaną, odsyłając ją pod eskortą militarną (złożoną  z oficera i nieokreślonej  liczby żołnierzy) od jednej  pikiety przydrożnej do następnej. Wprowadzono obustronny zakaz jakiegokolwiek wyrządzania „wzajemnie (sic) ucisku i krzywd” ze strony eskorty oraz moskiewskich kupców.

Przejazd do i z Kuldży oraz Czuguczaku miał się odbywać tylko na drodze stanowiącej formalną trasę przejazdu. Wiele mówiące  było wyjaśnienie takiego właśnie rozwiązania -  dość typowego zresztą także i dla   Rosji carskiej znającej doskonale pojęcie tzw. dróg handlowych. Otóż nakaz poruszania się Rosjan tylko po wyznaczonych trasach tłumaczono koniecznością  „przyniesienia ulgi  przeprowadzającym [kupców] oficerom i żołnierzom”. Z drugiej strony artykuł ósmy traktatu jasno wskazywał na  brak jakiejkolwiek potrzeby eskortowania przez chińskich oficerów wartowniczych oraz żołnierzy, udających się  do dwu wymienianych tu  miast handlowych Chin  oraz ponownie jadących do granicy carskiej rosyjskich kupców w wypadkach, kiedy nie prowadzili oni ze sobą  co najmniej dwudziestu wielbłądów załadowanych towarami. Z powyższego jasno wnikało iż towarzyszenie przez wojsko chińskie kupcom rosyjskim  nie miało z założenia charakteru nadzorczego, a  jedynie ochronny."

 

zaloguj się by móc komentować

manama1 @stanislaw-orda 10 lutego 2020 17:42
10 lutego 2020 17:57

Z punktu widzenia relacji po obu stronach granicy (stan na po 1851) niezwykle ważne jest to, że

" /.../ wszelkie kłótnie i spory zachodzące pomiędzy poddanymi obu umawiających się państw musiały być decyzyjnie rozpatrywane zarówno przez lokalnego rosyjskiego konsula, jak i wzmiankowanego powyżej chińskiego urzędnika. Oznaczało to w zasadzie równorzędność władzy rosyjskiej i chińskiej na terytorium chińskim. Sprawy kryminale, czy też  inne „ważne” kwestie  należało jednak rozpatrywać zgodnie z obowiązującymi dotychczas zasadami,  ustalonymi pierwotnie dla przejścia w Kiachcie"

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @manama1 10 lutego 2020 17:57
10 lutego 2020 18:34

Tematem notki nie są wyłącznie  dzieje Kiachty i syberyjsko-chińskiego  handlu herbatą. Kiachta jest o tyle "ważna", że  ślad swojej działalnosci zostawił w niej  Aleksander Despot-Zenowicz. To o  tym "despocie" i jego bracie  jest ten cykl, natomist  szlak herbaciany i Kiachta są opisane niejako przy okazji, a więc  niezbyt szczegółowo. Gdybym chciał szczegółowo, to musiałbym napisać kilkadziesiąt stron. Ale nie chcę.

zaloguj się by móc komentować

manama1 @stanislaw-orda 10 lutego 2020 18:34
10 lutego 2020 18:45

No to super, ja tylko jako skromne uzupełnienie cos tam dodałem;). Jakby co służe skromną analizą relacji  rosyjsko-chińskich z lat piećdziesiątych/sześcdzeisiątych-tak przy okazji.

To co napisałem miało natomiast (już tak konkretnie mówiącc) ukazać wielce dwuznaczną rolę Polaka na placówce, gdzie Polacy - z woli MikołajaI - nie mieli przez wiele lat dostepu. :) ta polityka carska to jednak z wyższje pólki była....nie to co dziś.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @manama1 10 lutego 2020 18:45
10 lutego 2020 18:54

Na Syberii rządził  niepodzielnie graf  generał-gubernator Mikołaj Mikołajewicz Murawjow-Amurski. On wyprawił
 A. Zenowicza do Kiachty.

zaloguj się by móc komentować

manama1 @stanislaw-orda 10 lutego 2020 18:54
10 lutego 2020 19:00

To oczywiste, ale wszystkie te sprawy (nawet post factum) uzgadniano z centralą. Nie bez powodu- wsród tych kilkudziesięciu wersji zgonu Mikołaja I- na poczesnym mijescu znajdowało się  osłabienie z przepracowania ;)  często zresztą popełnia się ten błąd ze nie docenia się roli moskiewksiej, sorry petersburskiej centrali. 

zaloguj się by móc komentować

manama1 @stanislaw-orda 10 lutego 2020 18:54
10 lutego 2020 19:03

I jeszcze jedno: Że tak pozwolę sobie wprost powiedzieć ponownie: Polak w miejscu dla Polakow do niedawna absolutnie zakazanym - toż to wyżyny moskiewskiego myślenia czynowniczego.

zaloguj się by móc komentować

umami @stanislaw-orda
10 lutego 2020 19:11

Bardzo ciekawe. Dziękuję. Czekam na c.d.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @manama1 10 lutego 2020 19:00
10 lutego 2020 19:56

To zależy które "wszystkie te sprawy". W obsady kadrowe gdzieś tam "w Azji" car nie ingerował. 

Poza wszystkim czy wóczas istniał nadmiar kompetentnych kadr ba Zabajkalu, żeby mozna było w nich przebierać?Murawjow miał  na "przymusie" jednego prawnika po uniwerytecie moskiewskim. A ilu miał tam wówczas takich?

Ntomiast o  wysokości podatków decydowała "Duma". Car tylko określał,  ile jest mu  potrzebnych środków na armię  czy dyplomację.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @manama1 10 lutego 2020 19:03
10 lutego 2020 19:58

Samodzierżawie było systemem  pragmatycznym, a nie ideologicznym.

zaloguj się by móc komentować

manama1 @stanislaw-orda 10 lutego 2020 19:56
10 lutego 2020 20:09

W obsady kadrowe gdzieś tam "w Azji" car nie ingerował.  -jest Pan pewien? Wszystko, dosłownie wszystko było pod kontrolą. Każdy, dosłonie każdy przejaw życia  imperium -nie wspominając już o kwestiach obsay administracyjnej -był bardzo dokładnie kontrolowany przez aparat najwyższy władzy. troszeczke inaczje było w Rosyjsko-amerykańskiej Kompanii Handlowerj- ale to głownie Alaska. Zwykły asesor kolegialny miał na swoim dyplomie podpisy członkow Rządzącego Senatu- a nominacja była zatwierdzana przez cara.

Car tylko określał,  ile jest mu  potrzebnych środków na armię  czy dyplomację. -jest Pan Pewien? No to ja nie wiem, po co te debarty rozliczne w Rządzacym Senacie i Radzie Państwa (nie w "Dumie""?????) dotyczące podatków, często w carskiej obecnosci, jeszcze częsciuej na bezpośredni carski wniosek- ale to  szczególy.

Istotą jest to co powórzę: wybór Polaka na urzendika do Kiachty- ska dPolaków wrećz przegoniono- jest wysocie ciekawe. zapewne wiazali - tzw. nadzieje".

zaloguj się by móc komentować

manama1 @stanislaw-orda 10 lutego 2020 19:58
10 lutego 2020 20:16

"Samodzierżawie było systemem  pragmatycznym, a nie ideologicznym" -jest Pan pewien?.

Zanim jeszcze wymyślili panslawizm (no bo po tym jak wymyśloili III Rzym), opisując noc  nad trumną znowu tegoż Mikołaja I (bo na razie o czasie jego rzadów tu mówimy, to rok 1855) pisano:

" z czasem to światło wewnętrzne monarchy przekroczy - bo przekroczyć musi  - granice imperium, i przyniesie Europie nowe Oświecenie . /.../  . Jak wiedział przecież bardzo dobrze Mikołaj „braterski w duchu chrystianizmu związek narodów nie jest czczą nadzieją/…/” . etc etc etc

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @manama1 10 lutego 2020 20:09
10 lutego 2020 20:37

Senat zatwierdzał, a car temu zatwierdzeniu swoim podpisem nadawał moc prawną. Niemniej były to reguły formalne. Opinię i uzasadnienie do mianowania na komisarza w przypadku A. Zenowiewa napisał graf Murawiow-Amurski,  zaś  naczelnik Kiachty w latach 1851-1854 Mikołaj Romanowicz Rebinder, którego faktycznym zastępcą był Zenowicz na funkcji nadgranicznego komisarza, dał Zenowiczowi rekomendację na stanowisko naczelnika miasta. Posdpisy dygnitarzy petersburskich były formalnoscia, gdyz nie dotyczyły kluczowych stanowisk dla państwa. Ale gdy po odwolaniu z Tobolska, minister spraw wewnetrznych wnioskował (1865 r.) o nominowanie A. Zenowicza na wysoką funkcję w ministerstwie spraw zagranicznych, kolejny z carów postawił swoje veto, po czym  A. Zenowicz został członkiem rady państwa od spraw wewnętrznych na obszar Syberii.

PS

Duma napisałem w cudzysłowiu, bo tak było krócej, ale  wiadomo o co chodziło.

zaloguj się by móc komentować


manama1 @stanislaw-orda
10 lutego 2020 20:56

Senat zatwierdzał, a car temu zatwierdzeniu swoim podpisem nadawał moc prawną. Niemniej były to reguły formalne.  -Z całym szacunkiem Pan czytał jaksies protokoły z posiedzen Rz Senatu, albo słyszał Pan o osobistych dopiskach carskich (Mikołaja I) na bardzo wileu przedkłądanych mu dokumentach? ten cżłowiek czytał prawie wszytsko i był tytanem pracy. We wszystko ingerował.

Nazanczenie i rekomendacja nic nie znaczyły wobec decyzji carskiej -ona była decydująca  wpanstwie carów.

Podpisy dygnitarzy petersburskich były formalnoscia, gdyz nie dotyczyły kluczowych stanowisk dla państwa.  -Pan raczy zartować? To jak sie podpisywał jeden czy drugi  minister- nie na powaznie pod czyjąś nominacją? Tak dla zabawy, zeby zszargac swoje nazwisko np?

dalsze dzieje,  jak Pan sam naisła, dopiero do dalszego opsiu i dyskusji (jesli merytorycznej jedynie)

 

Tak, jestem pewien. -no to po prostu proszę sie zapoznać szerzej  z chociażby z tym co czego dotkąłem w swoim opisie? jak samodzierząwie nie miało swoej ideologiii to po co o niej pisali? Może na pokaz?

 

Powórze po ra zostatni i załym naciskiem nominacja Polaka do miejsca Polakom zabronionego jest czymś niesłychanie dziwnym (przez szacunek nie uzyję innego określenia).

Zyczę owocnej lektury,a raczje bardzo wielu owocnych lektur, na temat carskiej Rosji,a potem mozemy z przyjemnością wrocić do merytorycznej dyskusji w tym temacie.  Pozdrawiam miło.

 

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @manama1 10 lutego 2020 20:56
10 lutego 2020 21:14

Mówimy o przypadku A. Zinowiewa i o niezbyt ważnnym stanowisku. Czy mam dać się przekonać, że car miał i mozliwość i czas, aby  ingerować we wszelkie decyzje kadrowe podejmowane w imperium bez względu na ich znaczenie i rangę? Poza tym z tym "Polak" to pewna przesada.  Był to mieszkaniec Imperium (Litwa  i Mińszczyzna), wielu Polaków z pochodzenia pełniło w tych czasach znacznie ważniejsze funkcje.

Konkludując, nie wszyscy czytają to samo i, tym samym, nie wszyscy wyciągają takie same  wnioski. Dlatego nie jestem zwolennikiem nadmiernego uogólniania. Na jeden przykład można znaleźć kontrprzykład. Ponadto  porównywane przykłady powinny dotyczyć podobnego przedziału czasowego, gdyż inna była polityka samiodzierżawia przed powstaniami, a inna w latach po ich pacyfikacji.
(Nota bene, czy nie zastanawia koincydencja czasowa wojny rosyjsko-tureckiej, wojen opiumowych i wybuchu Powstania Styczniowego).

zaloguj się by móc komentować

manama1 @stanislaw-orda
10 lutego 2020 21:34

Szczególnie  po stwierdzeniu "Polak, to pewna przesada". w odniesieniu do Zenowicza (no bo chyba nie Zinowiewa) dałem juz sobie spokój. A kim on był drogi Panie: Litwinem a moze Białorusem bo się na terenie Ziem Zabranych,a konkretnie pod Wilnem urodził?

Co miałem już Panu napisać, konkretnie napisałem.  Przepychanki  z Szanownym Panem na temat tego jak funcjonowało panstwo moskiwskie mnie w ogóle nie interesuja. Proszę zapoznać sie  z faktami, a potem bedziemy dyskutowac.

Jeszcze raz życzę owocnej lektury,a moze nawet i zapoznania sie ze zródłami. Wtedy -mam szczerą nadzieję- porozmawiamy merytorycznie. Pozdrawiam miło jeszcze raz i konczę niniejszym dyskusję.

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @manama1 10 lutego 2020 21:34
10 lutego 2020 22:04

Wg tej konwencji było to wówczas "państwo petersburskie.", ale na pewno nie państwo moskiewskie.
Na pewno.

 I ja także życzę równie owocnych lektur.

zaloguj się by móc komentować

Brzoza @stanislaw-orda
11 lutego 2020 01:40

Bardzo ciekawa opowieść z w tle wielce bogatym miasteczkiem, dalekim od wszystkiego, z przyjemnymi chodnikami, lampami ulicznymi, bogato i modnie ubranymi Paniami w otoczeniu przemytniczym i walk urzędników carskich i cesarskich z nimi i z "omijaczami wydumanych praw" (dobry materiał na western - jak Pan sam podobnie napisał). Do tego uczy precyzji wypowiedzi i tłumaczy mechanizmy zwracając na nie uwagę.

 

> sztywny gorset przepisów obowiązujących kupców rosyjskich narzucał (ze względów podatkowych) wymianę towar za towar, wówczas komplety stołowych sztućców ze srebra, które przywozili na wymianę za herbatę kupcy rosyjscy, zaczęły zawierać w swoich zestawach łyżeczki do herbaty o pojemności wiader.

:)

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Brzoza 11 lutego 2020 01:40
11 lutego 2020 23:33

Największy problem z podobnymi tekstami polega na dylemacie, czy je zamieszczać  w jednym kawałku (ten to  minimum  20 stron formatu A-4), czy w częściach. I tak źle, i tak niedobrze. Mam nadzieję,  że wybrałem "mniejsze zło",  dzieląc notkę na krótsze odcinki, ale, rzecz jasna,  taka jest tylko moja subiektywna ocena.

zaloguj się by móc komentować

Brzoza @stanislaw-orda 11 lutego 2020 23:33
12 lutego 2020 10:28

> dzieląc notkę na krótsze odcinki

Też uważam, że to dobrze. Kto będzie chciał, to odszuka pozostałe części, a już będzie miał podzielone do łatwiejszego zapoznania się z większą całością z założenia jako w kilku podejściach. Mnie dłuższy tekst na ekranie odstrasza, a jak nie ma obrazków(co Pan sam wie:) ) czy żartów/śmiesznostek/odpowiedniego tonu na początku, to wymaga dodatkowych motywacji/przygotowania do zapoznania się z nowymi obszarami, jak nie są na teraz potrzebne. Zawsze jest wtedy ryzyko, że będzie zmarnowany czas z powodu nudy, szczególnie odczuwalny jak ktoś czyta wolno. Wolę już wtedy poczytać druk, a oczy ekranowo zużywać na grafice i mniejsze ryzyko nudy, bo przecież jak wydrukowane, to autor i korektor musieli się z założenia oszczędzania drzew bardziej postarać, nie wspominając, że zapłaciło się za możliwość czytania i posiadania tekstu, co obliguje i nakręca do widzenia tekstu w lepszym świetle. Obrazki niesłychanie wzmacniają inspirację z/"szerokość odbioru" tekstu, a przy mapach, to nie jeden raz pewnie rozbrzmiewa cmokanie.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować